Żona i mąż z Quebecu

0
Powiedzenie “Najlepszy mąż to Francuz z Quebecu, a najgorsza żona – to Francuzka z Quebecu” zaczęło się utrwalać od zaledwie około dwudziestu lat. Skąd się ono wzięło i czy rzeczywiście odzwierciedla prawdę? Quebec to prowincja Kanady, która wyróżnia się od reszty państwa nie tylko swoją francuską kulturą i językiem, ale również historią związaną do niedawna bardzo silnie z Kościołem katolickim. Przez kilka wieków Kościół katolicki stał na straży życia frankofońskich mieszkańców tej prowincji. Jego władza była wszechobecna, a o jej potędze świadczą zachowane olbrzymie budowle, zajmowane niegdyś przez klasztory czy przyklasztorne szkoły. Potężne kościoły były wznoszone w dużej liczbie, nierzadko jeden obok drugiego. Przedszkola, szkoły, sierocińce, szpitale, sądy, władze miejskie, ba, nawet prowincjonalne, były zdominowane przez duchowieństwo. Przeciętna rodzina quebecka liczyła kilkanaścioro dzieci, a jeśli zdarzyło się mniej, to ksiądz osobiście do takowej zaglądał, pytając o przyczyny braku dużego przychówku. Przy tak dużej dzietności rola kobiety była z góry ustalona – miała być wyłącznie żoną i matką, borykającą się na ogół z wielką biedą, co przy licznych rodzinach było powszechne. Aż tu przyszły lata sześćdziesiąte, które przyniosły tak gwałtowne zmiany, że zostały one określone mianem rewolucji. Ponieważ nie przyniosła ona ofiar nazwano ją “spokojną” albo “aksamitną”. W przeciągu zaledwie kilku lat odmieniła Quebec nie tyko politycznie, ale i obyczajowo. Szczególnie kobiety odczuły jej powiew. Nie musiały już rodzić chmar dzieci, mogły się kształcić, miały prawo do rozwodu. Zmieniło się wiele praw dotyczących rodziny, łącznie ze złagodzonym prawem do aborcji. I tak kobieta w Quebecu w bardzo szybkim tempie zaczęła się wyzwalać. Mężczyźni siłą rzeczy też musieli się zmienić. Ich żony poszły do pracy, zaczęły zajmować coraz wyższe stanowiska, kształciły się. Wyedukowane miały swoje zdanie, nierzadko zupełnie różne od mężowskiego. Po prawie 50 latach od aksamitnej rewolucji, jaka jest quebecka rodzina? Sięgam po statystyki. W XVIII i XIX wieku Quebec miał najwyższy przyrost naturalny na świecie! W XX wieku aż do lat 60. przyrost znacznie przewyższał inne kanadyjskie prowincje i był bardzo wysoki. W końcu lat 60. poprzez lata 70. spadł drastycznie i był najniższy. Spadła też liczba zawieranych ślubów i obecnie Quebec jest światowym liderem, jeśli chodzi o procent par partnerskich. Quebec obok Ontario ma najniższy procent wypadków przemocy rodzinnej. Tyle mówią statystyki. Co może zaobserwować obywatel żyjący we francuskiej kanadyjskiej prowincji? Rozmawiam z frankofonami, wypytuję, jak żyli ich dziadkowie, a jak jest teraz, pytam o obyczaje i ich zmiany. Przyglądam się współczesnym rodzinom, nadstawiam ucha na spostrzeżenia innych. Nie jestem statystykiem ani socjologiem, ale opinie, które zaraz wygłoszę, są dosyć popularne wśród moich quebeckich znajomych. Otóż nie tylko kobiety zmieniły model życia. Zrobili to również mężczyźni. Jakże często widzi się panów na placach zabaw, popychających wózki dziecinne czy obładowanych zakupami. Jest to oczywiście powszechne zjawisko, że mężczyźni coraz bardziej uczestniczą w życiu rodzinnym, lecz w Quebecu to stało się w bardzo krótkim okresie czasu. A jak kobiety? Czy rzeczywiście teraz mają takie sielankowe życie z tymi zmienionymi partnerami? Pracowałam niejednokrotnie z Francuzkami z Quebecu. Podziwiałam je za samodzielność, zaradność i upór w dążeniu do celu. Byłam trochę zdziwiona, że uczulone tak bardzo na równouprawnienie, nie pozwalały mężczyznom pomóc sobie nawet w dźwiganiu ciężkich rzeczy – doświadczyłam tego podczas pracy w programie telewizyjnym Debie Travis Facelift. Jeden z moich polskich znajomych zażartował, że takiej kobiecie nie można nawet powiedzieć komplementu, że ma ładną sukienkę, bo od razu posądzi o nagabywanie seksualne. Z kolei mój inny znajomy opowiedział mi o zabawnym wydarzeniu. Szedł ulicami Montrealu i zobaczył jak młoda kobieta obładowana zakupami próbowała wepchnąć po schodach na górę wózek z dzieckiem. Wszyscy ją omijali. Znajomy rzucił się jej z pomocą, a ona, gdy schody już były pokonane, uśmiechnęła się do niego, podziękowała i rzuciła pytanie, w którym wyczuł nutkę nadziei. – Czy jesteś żonaty? Tak więc każdy kij ma swoje dwa końce i nie ma rozwiązań idealnych. Coraz częściej Francuzi z Quebecu biorą sobie za żony Włoszki, Greczynki czy Słowianki, które doceniając sprzątających, gotujących i zajmujących się dziećmi mężów, dają im w zamian wyniesione z domu stonowane wychowanie, które nie przeszło gwałtownych zmian “aksamitnej rewolucji”.
Poleć:

O Autorze:

Beata Gołembiowska

Beata Gołembiowska – pisarka, autorka powieści Żółta sukienka, Malowanki na szkle, Lista Olafa, Droga do Wilenii oraz książek–albumów – W jednej walizce i Teatr bez granic. Kocha przyrodę, ceni ciszę, a w ludziach – tolerancję.

Comments are closed.

Home | Direct | Dashboard | About us

Unless otherwise noted our website is using photographs from FreeDigitalPhotos.net and Wikipedia under their respective licenses

Copyright © 2015. All Rights Reserved.