#!/usr/bin/perl #16151 print "Content-type: text/html\n\n"; __END__ 16151ˇ1167835053ˇ9ˇ1168011753ˇ9ˇ1ˇ5ˇ2007ˇJerzy Pilitowski (1927 - 2006)ˇOdszedł Człowiek wyjątkowy. Więcej wspomnień o Nim - w weekendowym wydaniu "Gazety".ż0aWebedytorż0aż0a***image1:center***ˇ Mimo iżbf od wielu tygodni mieliśmy świadomość, żbfe to, co nieuchronne, zbliżbfa się milowymi krokami, nikt z nas nie chciał, nie potrafił tego akceptować. Póki iskierka żbfycia tli się, nie wolno było tracić nadziei, chociażbfby na cud… A jednak, moment, w którym dowiedziałem się, żbfe Jurek kilka godzin wcześniej zakończył swą ziemską podróżbf, był porażbfający. ż0aż0a Kiedy redaktor naczelny Gazety zwrócił się do mnie o napisanie wspomnienia o Zmarłym, moją pierwszą reakcją, a zarazem odpowiedzią, było, żbfe są ludzie znacznie bardziej ode mnie tego godni. Tłumaczyłem, żbfe myśmy się znali od stosunkowo niedawna, od kilku zaledwie lat. Poza tym faktem, jak mogę pisać o człowieku, o którym niczego poniżbfej superlatywów nie da się napisać, a jednocześnie, żbfeby nie zabrzmiało to banalnie? Zdecydowałem się jednak napisać. O tym, co nas łączyło, o tym, jak On na zawsze pozostanie w mojej pamięci.ż0aż0a Kiedy zastanowię się nad tą naszą krótką przyjaźnią, kiedy przypominam sobie różbfne z niej momenty, zdaję sobie sprawę z tego, jak bardzo intensywnie polubiliśmy się, i jak byliśmy sobie bliscy. Jak często i jak serdecznie rozmawialiśmy przez telefon, jak dowcipkowaliśmy, czasem nawet rubasznie. Bo Jurek jest (mój Bożbfe, muszę się przyzwyczaić do użbfywania czasu przeszłego - był) człowiekiem nadzwyczaj dowcipnym. Dlatego piszę o Nim tak, jak Go nazywałem. Dla mnie był przyjacielem - Jurkiem. Pamiętam ten wieczór w Burnhamthorpe Library Theatre na początku grudnia, kiedy On, ciężbfko schorowany, dokonał gigantycznego wysiłku fizycznego, by być obecnym na zakończeniu spektaklu o świątecznym, zaczarowanym Krakowie i dzielić z widownią dumę z dekoracji swojej kochanej żbfony Marii i córki Agaty medalem Gloria Artis. Jużbf po spektaklu spotkaliśmy się w korytarzu. Widać było, żbfe jest chory, żbfe cierpi, ale Jurek był z gatunku bojowników, którzy się nie poddają. Przytulił mnie serdecznie i zamieniliśmy kilka słów. Przedstawił mnie swojemu synowi Piotrowi, użbfywając wyjątkowo miłych określeń o mnie, takich, jakich się użbfywa tylko w odniesieniu do bliskich przyjaciół. Było mi wyjątkowo ciepło na duszy. Kilka dni później dowiedziałem się, żbfe jest w szpitalu.ż0aż0a Tydzień temu byliśmy z żbfoną odwiedzić Jurka w szpitalu. Nie wiem, czy mnie poznał. Kiedy Agatka powiedziała mu do ucha, kto go odwiedza, wydawało mi się, żbfe uniósł kilka palców prawej ręki do góry. Nie miał jużbf nawet siły wydobyć głosu. Próbowałem powiedzieć coś żbfartobliwego. Od dwóch lat, ilekroć rozmawialiśmy przez telefon, zanim przeszliśmy do konkretów dotyczących spektakli Salonu Poezji, Muzyki i Teatru, tworzonych przez Marysię, musieliśmy zawsze sobie pożbfartować. Nie pamiętam jużbf, od czego to się zaczęło, ale obowiązkowo tytułowaliśmy się wzajemnie po niemiecku: "Herr Direktor". To było jakby częścią naszego telefonicznego rytuału. Kiedy pochyliłem się nad łóżbfkiem w szpitalu i zdobywając się na żbfart, do którego było mi w danej chwili bardzo daleko, powiedziałem: "To ja, Herr Direktor!", Jurek westchnął. A ja musiałem się bardzo pilnować, żbfeby się nie rozkleić. ż0aż0a Jurek Pilitowski był człowiekiem niezwykle wszechstronnym, wyjątkowym, uczciwym i odważbfnym. Wiem, żbfe jako młody chłopiec służbfył w Szarych Szeregach, a później walczył w powstaniu warszawskim. Jego własna opaska AK stanowiła motyw plakatu tego patriotycznego widowiska. Wiem, żbfe był architektem i współautorem pomnika Żołnierza Polskiego w Katowicach. Takżbfe wiem, żbfe był w grupie założbfycielskiej Piwnicy pod Baranami w Krakowie i całe dorosłe żbfycie związany był blisko z teatrem. Nic dziwnego, skoro jego żbfona była i jest wybitną polską aktorką. Wreszcie wiem, żbfe Jurek był taternikiem, wspinał się po skałach, sięgał tam, gdzie przeciętni śmiertelnicy nie odważbfyliby się. Ale o tym wszystkim wiem z opowiadań. Nie jest moim celem pisania tu Jego żbfyciorysu.ż0aż0a My poznaliśmy się po naszym przybyciu w okolice Toronto i spotykaliśmy się na przyjęciach u wspólnych znajomych. Wkrótce poznaliśmy teatr prowadzony przez Marysię i wystarczył jeden spektakl, żbfebyśmy zostali wiernymi bywalcami. Jurek zawsze był tym, który z mikrofonem w ręku witał widownię i zapowiadał. Po zakończonych przedstawieniach zawsze była okazja do pogratulowania i zamienienia kilku słów. Z czasem "kilka słów" przerodziło się w dłużbfsze rozmowy i nawet wzajemne wizyty. To właśnie Jurek "wciągnął" mnie do Polsko-Kanadyjskiego Towarzystwa Muzycznego. Nie muszę dodawać, żbfe współpraca nasza układała się harmonijnie i wszystko, co wspólnie robiliśmy, okraszone było wielką dozą przyjaźni i wzajemnego szacunku. Ale dopiero po rozpoczęciu mojej kadencji w zarządzie Towarzystwa zobaczyłem i mogłem w pełni docenić, jakim Jurek był tytanem pracy. Jako dyrektor organizacyjny, nosił na swoich barkach odpowiedzialność za produkcję wszelkich spektakli, za stronę reklamy, za szatę graficzną plakatów, za zdobywanie sponsorów i rozliczanie finansów. Za swoją działalność został udekorowany w Konsulacie Generalnym RP w Toronto Odznaką Zasłużbfonego dla Kultury. Pomagał teżbf swojej Marysi bezpośrednio przy sprawach programowych, przesyłając mi przez Internet teksty do tłumaczenia na angielski. Rzadko z kim tak mi się dobrze współpracowało i jestem dumny, żbfe mogłem w maleńkiej mierze, robiąc akurat to, co umiem, przyczynić się do wspólnego sukcesu spektakli. Wspólnego, bowiem, od kiedy zaczęła się ta moja kadencja w zarządzie Towarzystwa, czułem, żbfe każbfdy sukces był wspólny dla całego Zarządu. Tylko, żbfe tego sukcesu nie byłoby ani bez Marii, ani bez Jurka.ż0aż0a Jurek przesyłał mi Internetem nie tylko teksty do tłumaczenia. Dostawałem od Niego takżbfe zdjęcia satyryczne, dowcipy, nagrania komiczne. Bo Jurek nigdy nie był postacią koturnową. Zawsze uśmiechnięty, zawsze chętny do dowcipkowania, zawsze z wielkim poczuciem humoru, nawet wówczas, gdy powoli pogarszał się mu wzrok i ledwo mógł odczytywać druk na ekranie komputera. A jaki zakochany w swojej rodzinie! Nie zapomnę, jak zadzwonił do mnie, by mi z dumą oznajmić, żbfe jego ukochana wnuczka Matysia właśnie zdała egzamin na uczelni. Z taką samą miłością zawsze wyrażbfał się o wnukach Tomku i Maćku. Bywało, żbfe Jurek śpiewał do mnie piosenki przez telefon. Takim chcę Go na zawsze pamiętać. ż0aż0a Jeśli o kimś możbfna powiedzieć, żbfe jest niezastąpiony, to o Jurku z pewnością nie jest to najmniejsza przesada.ż0a ż0a Nie wiem i trudno mi sobie wyobrazić, jak Towarzystwo Muzyczne oraz Salon Muzyki, Poezji i Teatru będzie funkcjonował bez Niego. Odszedł od nas człowiek prawdziwie wielki swoją wielką skromnością, ujmujący swoim sposobem bycia, wspaniały mążbf, ojciec i dziadek i prawdziwy przyjaciel. ż0aż0a Jureczku! Jesteś jużbf w lepszym świecie! Ciężbfko nam z tym i trudno będzie się przyzwyczaić do braku Twojego głosu, Twojego uśmiechu, Twojego dowcipu. Ale nasze żbfycie musi iść nadal. Tak samo Twojej najbliżbfszej rodziny. Patrzysz pewnie teraz na swoich najbliżbfszych. Możbfe się martwisz o nich. Nie martw się! Mają tu wielu prawdziwych i szczerych przyjaciół. ż0a ˇautoˇautoˇ49ˇjurekpilitowski.jpgˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇJerzy Pilitowski Fot. Witold Lilientalˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ9ˇ31ˇpmˇ9ˇˇ1ˇˇˇjurekpilitowski.jpgˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ400ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ536ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇWitold Lilientalˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2007010510931ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 16204ˇ1168264642ˇ9ˇ1168352870ˇ9ˇ1ˇ8ˇ2007ˇList biskupów do Polaków żbfyjących poza krajemˇ Episkopat Polski zaapelował do Polaków, żbfyjących poza krajem, aby nie utracili ducha zdrowego patriotyzmu i nie zrywali więzi z narodem.ˇ "Pozostając w jedności duchowej z Ojczyzną, z braćmi i siostrami w Polsce, dawajcie świadectwo wiary - napisali biskupi w liście z okazji przypadającego 16 stycznia światowego Dnia Migranta.ż0aż0a "Pragniemy zachęcić wszystkich do zachowania wszędzie, takżbfe na emigracji, postawy chrześcijanina, katolika i Polaka. Podtrzymujmy więzy rodzinne, pamiętając w modlitwie oraz w konkretnych relacjach i kontaktach o pozostawionej w kraju rodzinie, rodzicach, współmałżbfonku i dzieciach oraz przyjaciołach i znajomych. Niech nie będzie wśród Was takich zjawisk, jak zazdrość, szkodzenie sobie zamiast wzajemnej pomocy, brak solidarności, wchodzenie do nieuczciwych związków" - przekonują biskupi Polaków przebywających w innych krajach.ż0aż0a Trwająca od kilku lat intensywna emigracja zarobkowa stała się dla kraju bardzo poważbfnym i niepokojącym problemem społecznym i ekonomicznym - oceniają biskupi w liście i przypominają zasługi, jakie mają polskie parafie i misje duszpasterskie za granicą dla podtrzymania polskiej tożbfsamości i kultury. ż0aż0a Początki coraz większej liczebnie emigracji polskiej, sięgają końca XVIII w. Nowa fala emigracji miała miejsce w okresie "Solidarności" i po stanie wojennym. Polskę opuściło wówczas kilkaset tysięcy ludzi. W 2004 roku, kiedy Polska weszła w struktury Unii Europejskiej rozpoczęła się emigracja ludzi młodych, którzy w poszukiwaniu pracy i lepszych zarobków wyjeżbfdżbfali na Zachód. ż0aż0a "W wielu krajach polskie parafie i misje duszpasterskie są wciążbf jedynymi ośrodkami polskiej tożbfsamości i kultury. Polacy na emigracji budowali kościoły i kaplice, troszczyli się o sprowadzenie i utrzymanie kapłanów, wspierali czynnie dążbfenia Rodaków w Ojczyźnie do wolności, i w ramach duszpasterstwa polonijnego zakładali stowarzyszenia religijne i patriotyczne. "Myślimy o nich z uznaniem i troską" - piszą biskupi.ż0aż0a "Chylimy teżbf czoła przed tymi, którzy wiele wycierpieli dla zachowania wierności Chrystusowi, zwłaszcza w krajach Europy Środkowo-Wschodniej i na Wschodzie. Nie wolno nam zaprzepaścić tego bogatego dziedzictwa kultury i wiary, użbfyźnionej ofiarną pracą i zaangażbfowaniem przodków, a niekiedy nawet męczeńską krwią" - napisali biskupi w liście.ż0aż0aˇautoˇautoˇ49ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ8ˇ56ˇamˇ9ˇˇ1ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇNa podst. PAPˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2007010800856ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 16499ˇ1169841304ˇ9ˇ1169841304ˇ9ˇ1ˇ26ˇ2007ˇKanadyjski Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocyˇ 14 stycznia 2007 roku odbył się kolejny XV Wielki Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, w którym tysiące orkiestrowych sztabów i setki tysięcy wolontariuszy w Polsce i na całym świecie, gdzie mieszkają Polacy, zagrało na rzecz ratowania żbfycia dzieci poszkodowanych w wypadkach, oraz na naukę udzielania pierwszej pomocy.ˇ Wśród sztabów zagranicznych nie zabrakło równieżbf sztabów kanadyjskich. ż0aż0a Od piątku do niedzieli możbfna było spotkać wolontariuszy przed polskimi sklepami, na polskich plazach, przed Centrum Jana Pawła II. Łatwo było ich rozpoznać po identyfikatorach, orkiestrowych puszkach i serduszkach, jakie otrzymywał każbfdy kto wrzucił datek. W tym roku po raz pierwszy zabrakło nam puszek i identyfikatorów z czego cieszymy się, gdyżbf świadczy to, o coraz większym zainteresowaniu polonijnej młodzieżbfy tą największą akcją charytatywną jaka przeprowadzana jest w Polsce. Dodatkową atrakcję ufundowała nam księgarnia Pegaz, która wraz z Yellow Cup Coffe częstowała darczyńców kawą, gorącą czekoladą, pączkami i upominkami. Dla najmłodszych atrakcją było teżbf malowanie twarzy.ż0aż0a A co działo się w niedzielę? ż0aż0a Orkiestra grała w czterech największych miastach Kanady.ż0aż0a W Montrealu Orkiestra zagrała po raz trzeci. Tamtejszy Sztab zebrał około 1,5 tys. dolarów. ż0aż0a Ottawa ponownie zagrała dzieciom w Domu Polskim Stowarzyszenia Polskich Kombatantów, przewinęło się chyba z 500 osób, zebrali około 11 tysięcy dolarów. W Vancouverze Finał zorganizowała jak zwykle od lat redakcja Radia Gamma.ż0aż0a Po raz czwarty teżbf zagrał nasz tutejszy Sztab w Mississaudze. Jak pamiętają Państwo nasze pierwsze dwa finały odbyły się w Polskim Centrum Kultury im. Jana Pawła II. Niestety, na skutek rozpowszechnienia wśród Polonii kanadyjskiej filmu "Przystanek Woodstock - przemilczana prawda", i pomimo żbfe sprawa emitowania i rozpowszechniania tego filmu trafiła do sądu, to jak wynika z rozmów z kierownikiem Centrum nie będziemy mogli wrócić do miejsca, które jest najbardziej odpowiednim na tego rodzaju działalność. ż0aż0a Przystanek Woodstock, największa impreza rockowa organizowana przez Fundację w sierpniu każbfdego roku jako podziękowanie dla wolontariuszy, została uznana przez Najwyżbfszą Izbę Kontroli za imprezę bezpieczną. Prawomocnym wyrokiem sądowym Telewizja TRWAM zobowiązana została do przeprosin za wyemitowanie oszczerczego filmu pt. "Przystanek Woodstock - przemilczana prawda" i do zaprzestania emisji tego filmu, który m.in. był rozpowszechniony w Kanadzie, by zdegradować Fundację WOŚP i działania Jurka Owsiaka, a i naszą działalność Sztabu w Mississaudze. ż0aż0a W zeszłym roku nasz Finał przygotowaliśmy w Classic Bowl i był to Wielki Turniej Kręglarski. W tym roku dosłownie w ostatniej chwili na prośbę Polonii zdecydowaliśmy się wrócić do poprzedniej formy naszego Finału, organizując koncert. ż0aż0a Jak widać po frekwencji na koncercie, sala litewska czyli St. John's Hall jest miejscem równie dobrze znanym i nasz wybór tego miejsca był trafny.ż0aż0a Cieszymy się z tego bardzo, gdyżbf jeśli kierownictwo Centrum Jana Pawła II nie zmieni zdania i nie pozwoli na odpłatne jak zawsze wynajęcie sali, to wiemy jużbf, żbfe mamy miejsce, gdzie bez problemu będziemy mogli zagrać. W tym roku możbfemy poszczycić się sumą 14.050 dol. policzoną zaraz po koncercie. A więc teżbf wielki sukces. ż0aż0a Sala litewska pękała w szwach między godziną 15.00 a 18.00. Nie zabrakło atrakcji dla najmłodszych, którymi opiekowali się nasi harcerze. A pociąg pod nadzorem Norberta, który przypomniał nam wiersz Lokomotywa, pędził po sali litewskiej. Na końcowej stacji wszystkie dzieci zostały obdarowane prezentami. Nasz kalifornijski clown miał pełne ręce roboty, zabawiając najmłodszych, malując im twarze i przemieniając baloniki w różbfne postacie. Pomagali mu teżbf pani Halinka i pan Leszek.ż0aż0a A na scenie wystąpili nasi wspaniali polonijni wykonawcy: zespół Rodzina, Ilona Kowalik, Agnieszka Ziomek, zespół Miron, zespół Reverie, zespół Gypsy Baron, Stanisław Mielec, DJ Rad. Zatańczył i zaśpiewał zespół Śwarni. W prowadzeniu koncertu wzięli udział m.in: nasi znani redaktorzy telewizyjni: Agata Pilitowska, Wojtek Śniegowski, Ania Piszczkiewicz, Bernadeta Wróbel. Pani Jaga Gurbij przygotowała pokaz mody i przekazała jedną z prezentowanych sukni na aukcję.ż0aż0a Elżbfbieta Mierzyński, z firmy JOY OF BEING zaprezentowała serię ćwiczeń w rytmie tanecznym. Pod koniec Finału spotkała nas miła niespodzianka. Na nasz koncert przybył prosto z lotniska specjalny gość z Niemiec - Ricardo.ż0aż0a Ricardo jest chrześcijańskim pastorem, który śpiewa przepiękne psalmy o żbfyciu Jezusa. Znany jest w Australii, Brazylii, Europie. Obecnie przygotowuje się do koncertu w Kanadzie, który odbędzie się na początku lutego.ż0aż0a Dzięki naszym sponsorom większość przybyłych otrzymała podarunki. W czasie całego koncertu otwarty był bufet skąd dochodził zapach wspaniałej tradycyjnej naszej grochówki i kiełbasek z Eddie's Meet Products.ż0aż0a Wielkie podziękowania dla wszystkich wspaniałych sponsorów i ofiarodawców podarunków:ż0aBROWAR ŻYWIEC, EDDIES MEAT PRODUCTS, SKLEPY KARPATY, BIURO PODRÓŻY PIAST, RESTAURACJA CASCADA, WOJTEK ŚMIAŁEK, SUPREME PIEROGIES, EUROPIEN FINE FOOD, EDEN GARDEN, TOMASZ GAŁKOWSKI, PRO-ART DÉCOR, POLCAN MEAT AND DELI, MACIEJ CZEREŃ, DOMATOR, DR KATARZYNA BAZYDŁO, PEGAZ, NOVUM MULTUM, W&M JEWELLERY, JOY OF BEING, RADIO NOVUM, POLSKIE RADIO TORONTO, TV OMNI, MASTER PRINTING, NOVA PRINTING, NUTICOS, SMART DESIGN, GAZETA, ROZGRYWKA, ŻYCIE, ZWIĄZKOWIEC, INK-STUDIO.ż0aż0a Dziękujemy teżbf wszystkim za datki do puszek naszych wolontariuszy. I tym, którzy przyszli na nasz wielki koncert. Wspólnie pokazaliśmy, żbfe jesteśmy razem z rodakami w kraju i w tym jednym szczególnym dniu wszyscy gramy na ten sam cel: RATOWANIE I POPRAWĘ ŻYCIA DZIECI W POLSCE. Ostateczne podsumowanie całej zbiórki nastąpi pod koniec stycznia. Do tego czasu osoby, które mają chęć przekazać dotacje na rzecz Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, mogą to uczynić wpłacając dowolną sumę na nasze konto:ż0aTHE GREAT ORCHESTRA OF CHRISTMAS HELP # 99627 ST.STANISLAUS - ST CASIMIR'S POLISH PARISHES CREDIT UNION ltd oddział 3015 Parkerhill Rd. Mississauga.ż0aż0a Za wszystkie datki jeszcze raz wielkie dzięki. Tradycyjnym SIE MA żbfegnamy się do przyszłego roku.ż0aż0a Sztab Wielkiej ż0aOrkiestry Świątecznej Pomocy, ż0aMississauga www.wosp.caż0aż0azdjęcia Ryszard Bocheńskiż0aż0a•••ż0aż0a Ottawa ponownie zagrała dzieciom w Domu Polskim Stowarzyszenia Polskich Kombatantów, którzy użbfyczyli nam swej gościny. Rozpoczęliśmy nasz wielogodzinny festyn o godz. 14.00 światełkiem do nieba razem z całą Polską, kiedy w Warszawie rozpoczął się wielki koncert pod Pałacem Kultury. ż0aż0a Potem ruszyliśmy w tany - po staropolsku zaczynając polonezem w wykonaniu ottawskiego Klubu Teatralnego, którego tancerze w pięknych strojach porwali do tańca prawie całą salę. Po chwili w takt gorących latynoamerykańskich rytmów zawirowała na parkiecie młodzieżbf z zespołu tanecznego "Stefanki". Nieco trudniej rozruszać było maluchy, które zjawiły się na kostiumową zabawę w bajkowych strojach, ale "pociąg z daleka" pana Grzegorza w końcu porwał wszystkich w taneczną podróżbf. Nie obyło się bez wypadków - trzeba było ratować pluszowego misia! Na szczęście na sali obecna była pani doktor, która udzieliła miśkowi pierwszej pomocy i pokazała wszystkim jak należbfy to fachowo robić.ż0a ż0a Po tym ważbfnym pokazie związanym z tematem XV Finału poświęconego ratowaniu dzieci poszkodowanych w wypadkach i nauce udzielania pierwszej pomocy, salą zawładnęła młodzieżbf. Oj, wtedy się dopiero działo! Colonel By Cheerleaders, rockmani, konkursy, zawody, origami, malowanie twarzy i inne atrakcje, ale najmocniejszym punktem programu była rewia mody - pokaz najnowszej kolekcji słynnego kreatora Leszcza. Na wybiegu w 3 wyjściach pokazało się kilkanaście ottawskich modelek niezwykłej urody, a na koniec Kama zaprezentowała, jak na prawdziwą rewię mody przystało, olśniewającą suknię ślubną w stylu retro, tym razem. ż0aż0a Po tych emocjach ukojeniem dla publiczności był piękny koncert "Dzieci dzieciom" oraz kameralny, nastrojowy występ gości specjalnych z Montrealu - Trio Con Brio Mariusza Monczaka, który kilka lat temu koncertował na Przystanku Woodstock i docenia Jurka Owsiaka za to, co zrobił dla dzieci w Polsce. ż0aż0a Wielogodzinny festyn zakończył się głośną aukcją, na którą prace podarowali artyści polskiego pochodzenia zamieszkali w Ottawie. Licytowaliśmy teżbf bilet ufundowany przez LOT, cały czas trwała cicha aukcja i loteria, a bufet serwował pyszności palce lizać: pierogi, grochówkę, bigos, hot-dogi, ciasta własnego wypieku. Było naprawdę kosmicznie, jak na XV Finał przystało, przewinęło się chyba z 500 osób, zebraliśmy około 11 tysięcy dolarów i w tej Orkiestrze gotowi jesteśmy grać do końca świata i jeden dzień dłużbfej.ż0aż0aSztab WOSP w Ottawież0aż0a•••ż0aż0aNajwiększa orkiestra ludzkich sercż0aż0a Ucichły finałowe fajerwerki, z ulic zniknęły gromady wolontariuszy z "kosmicznymi" puszkami, ze scen zeszli artyści, a organizatorzy i sztaby odsypiają finałowe szaleństwo. Piętnasty finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy przeszedł do historii. W tym roku, podobnie jak od kilku jużbf lat, Orkiestra grała takżbfe poza granicami Polski. W trzydziestu sześciu miastach na świecie, gdzie tylko czuje się ducha Polonii, odbywały się finałowe imprezy. W tej największej orkiestrze ludzkich serc grały m.in.: Anglia, Irlandia, Szkocja, Serbia, Ukraina, Litwa, Niemcy, Bułgaria, Grecja, żbfołnierze w polskiej strefie stabilizacyjnej w Iraku, Meksyk, USA i oczywiście Kanada. ż0aż0a Orkiestra zagrała w Kanadzie jużbf czwarty raz, w Montrealu po raz trzeci. Montrealski finał WOŚP był w tym roku wyjątkowy z kilku względów. Po pierwsze: trwał dwa dni. Główna impreza przewidziana była na niedzielę 14 stycznia, tymczasem na krótko przed finałem Towarzystwo Muzyczne im. K. Szymanowskiego wyszło z inicjatywą zorganizowania koncertu muzyki poważbfnej w konsulacie RP dzień wcześniej. Najbardziej znane utwory Choina, Paganiniego, Szostakowicza czy Wieniawskiego zagrała grupa Mariusza Monczaka, a sala konsulatu wypełniła się po brzegi, podobnie jak orkiestrowa, "kosmiczna" puszka ustawiona przy wejściu. ż0aż0a Państwo Monczakowie grali na rzecz WOŚP nie po raz pierwszy. Kilka lat temu ten rodzinny zespół wystąpił na Przystanku Woodstock, dorocznej i największej imprezie typu "open-air" w Europie, organizowanej przez fundację. Kolejnym wyjątkowym faktem okazała się impreza główna nazajutrz. Finał w Towarzystwie Białego Orła przy ulicy Frontenac zorganizowany został przez harcerzy i instruktorów z 1. Harcerskiej Drużbfyny Motorowodnej "Gryf" przy nieocenionej pomocy Andrzeja Budackiego z radia PoloniaHits.com. ż0aż0a Szefem sztabu został w tym roku "mianowany" niżbfej podpisany autor tekstu. Jużbf sam sprzęt, który zaczęto instalować na scenie na kilka godzin przed imprezą, pozwalał przypuszczać, żbfe będzie to coś wyjątkowego. Profesjonalna konsola i obsługujący ją konferansjer to całkowite novum w historii montrealskiech finałów WOŚP. ż0aż0a Dodatkowo zainstalowane zostały światła, zamieniające ścianę w wodospad, a takżbfe projektor z ekranem, gdzie non-stop wyświetlany był film z przebiegiem XV finału w Polsce. Punktualnie o godzinie osiemnastej na scenę wkroczył Denis Jazz Band, który witał przybyłych gości skocznymi rytmami amerykańskich kolęd i jazzowych klasyków. Zabawa powoli się rozkręcała. ż0aż0a Na szczególną uwagę zasługują atrakcje wieczoru. Krótko po rozpoczęciu zabawy, na salę "wszedł" sporych rozmiarów piernik w czekoladzie, oczywiście w kształcie serca, niesiony przez właścicieli nowo otwartego w Montrealu sklepu Euro Polonia. Wypiek ten miał być głównym przedmiotem licytacji. Około godziny dwudziestej natomiast rozpoczął się planowany blok taneczny, składający się z pokazu tanga i krótkiego kursu salsy. ż0aż0a Za tę część odpowiedzialny był instruktor tańca Grzegorz Słodczyk, którego partnerką na ten wieczór stała się Dania Adamuszek. Oboje wywiązali się z tego zadania "śpiewająco", żbfeby nie powiedzieć: "tanecznie". Rozruszana w ten sposób publiczność jużbf do końca imprezy rzadko zajmowała swe miejsca przy stołach. ż0aż0a W drugiej połowie wieczoru miała miejsce m.in. licytacja przedmiotów podarowanych przez sponsorów. Najdrożbfszy okazał się wspomniany piernik w czekoladzie. Po kilkunastu sekundach licytacji osiągnął on wartość siedemdziesięciu siedmiu dolarów! Dziękujemy sponsorom i hojnemu nabywcy. Spore zainteresowanie wywołała takżbfe "Giełda Rzeczy Niecodziennych", gdzie nabywców znalazła m.in. wyjątkowa książbfka o wyjątkowym serialu, czyli "Czterej Pancerni i pies - przewodnik po serialu i okolicach", oraz polskie filmy na DVD. ż0aż0a Tymczasem na scenie nastąpiło nieprzewidziane, ale sympatyczne zdarzenie; mikrofon przejęła wokalistka polonijnego zespołu Duo Retro Styl, która wykonała - jak to się mówi w języku muzyków - "z czapy" neapolitański klasyk "O sole mio!" przy akompaniamencie Denis Jazz Bandu. Wokalistka i zespół nigdy przedtem się nie widzieli, nie mówiąc o wspólnym graniu, mimo to utwór wypadł zadziwiająco dobrze. ż0aż0a Impreza zakończyła się po godzinie dwudziestej drugiej. Publiczność dopisała, aczkolwiek mogło przyjść dwa lub trzy razy więcej osób. Jednak większość osób, które były dzień wcześniej na koncercie w konsulacie RP i wrzuciły swój datek do puszki, nie zawitało jużbf do "Białego Orła" nazajutrz. Mają czego żbfałować! W opinii uczestników zabawa udała się na medal. Było niedługo, intensywnie i - jak mawia Jurek Owsiak - "działo się". Według wstępnych obliczeń, montrealski oddział Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy wspomożbfe fundację kwotą około tysiąca trzystu dolarów. Są to dane z obydwu zbiórek: w konsulacie oraz w sali Towarzystwa Białego Orła. Do tej kwoty doliczyć należbfy jeszcze datki z puszek znajdujących się ciągle w polskich sklepach, a takżbfe ze sprzedażbfy gadżbfetów (kalendarze ścienne, kieszonkowe oraz kubki), które do końca stycznia będzie możbfna kupić w księgarni "Gazety" i w polskim sklepie "Neptun" w Lachine.ż0a ż0a Przypomnę, żbfe datki pochodzące z tegorocznego finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy pozwolą fundacji zakupić sprzęt potrzebny do ratowania żbfycia dzieciom poszkodowanym we wszelkiego rodzaju wypadkach. Pieniądze te pomogą takżbfe rozwijać program "Ratujemy i uczymy ratować", polegający na szkoleniu nauczycieli klas 1-3 w szkołach podstawowych w całej Polsce, z zakresu udzielania pierwszej pomocy. Nauczyciele mają za zadanie przekazać tę wiedzę dzieciom. Dzięki temu jużbf najmłodsi obywatele będą wiedzieli jak zachować się w nagłych przypadkach, gdy komuś potrzebna będzie pierwsza pomoc. Przypomnę równieżbf, żbfe oprócz tych działań, fundacja jużbf od kilku lat z powodzeniem prowadzi cztery programy medyczne: Nieinwazyjne Wspomaganie Oddechu "Infant Flow" dla noworodków potrzebujących nagłej pomocy w przypadku bezdechu (dzięki temu programowi ilość powikłań płucnych u najmłodszych zmniejszyła się o 79%), Leczenie i Zapobieganie Retinopatii Wcześniaków (stworzono od zera trzynaście ośrodków leczenia retinopatii u noworodków, leczonych jest obecnie 99% tych, u których wykryto tę wadę wzroku), Powszechne Przesiewowe Badania Słuchu u Noworodków (dzięki staraniom fundacji, Ministerstwo Zdrowia uczyniło te badania obowiązkowymi dla każbfdego nowego obywatela przychodzącego na świat w Polsce) oraz Leczenie Pompami Insulinowymi Dzieci z Cukrzycą, polegające na zakupie osobistych pomp insulinowych dla dzieci w wieku do lat dziesięciu, chorujących na cukrzycę. Ostatnio wyposażbfono w nie takżbfe ponad sto ciężbfarnych kobiet w kilku miastach w Polsce. ż0aż0a Najnowszą inicjatywą fundacji jest - oprócz wspomnianego wcześniej programu "Ratujemy i uczymy ratować" - akcja "Policz się z cukrzycą". Polega ona na tym, iżbf producenci żbfywności będą umieszczać na opakowaniach dane dotyczące zawartości wymienników węglowodanowych i białkowo-tłuszczowych w produktach, co znacznie ułatwi żbfycie cukrzykom. Jak widać - jest i długo jeszcze będzie na co zbierać. Tym bardziej sztab Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy pragnie gorąco podziękować sponsorom i partnerom za pomoc w pomyślnym przeprowadzeniu finału. ż0aż0a Są to: Towarzystwo Białego Orła (sala), radio "Jedynka" CFMB 1280 (reklama), Andrzej Budacki i radio PoloniaHits.com (reklama i energiczne przeprowadzenie imprezy), sklep Euro Polonia (piernik w kształcie serca), sklep Euro Deli Batory (nieoceniona pomoc wszelaka), Dania Adamuszek i Grzegorz Słodczyk (pokaz i kurs tańca), Związek Weteranów Polskich im. J. Piłsudskiego, Centralny Zarzad PKTWP, Kongres Polonii Kanadyjskiej-oddział Quebec oraz wszyscy ludzie dobrej woli, którzy przyszli na nasze imprezy (datki pieniężbfne). Za ewentualne pominięcie kogoś, z góry przepraszam. ż0aż0a Najważbfniejsze jednak, żbfe tyle osób i instytucji zechciało dołączyć się do tej największej na świecie orkiestry ludzkich serc. Wielkie dzięki Wam wszystkim i do zagrania za rok!ż0aż0aTekst i zdjęcia: ż0aMarcin Śmigielskiż0aż0aˇautoˇautoˇ49ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ8ˇ32ˇpmˇ9ˇˇ1ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇAnna Bocheńskaˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2007012610832ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 16504ˇ1169921390ˇ9ˇ1169921390ˇ9ˇ1ˇ27ˇ2007ˇPodam cię do sądu!ˇ Prawie od początku mego pobytu w Kanadzie zastanawiam się ile pieniędzy zarobili na naszej grupie etnicznej kanadyjscy adwokaci w ciągu jużbf ponad wiekowego, zorganizowanego - choćby w miarę - naszego istnienia w tym kraju. Na pewno sporo. I na pewno ich pomoc nic albo niewiele dobrego nam przyniosła.ˇ Nie zadałem sobie trudu, aby sprawdzić ile przeróżbfnych procesów z udziałem Kanadyjczyków polskiego pochodzenia - zarówno skarżbfących, jak i oskarżbfanych - było w tym czasie, ale nie mam wątpliwości co do pokaźnej liczby. Jestem teżbf bardzo mocno przekonany o nagminnie stosowanej praktyce wykorzystywania społecznych pieniędzy do prywatnych wojen, mających na celu nie tylko dochodzenie praw i sprawiedliwości, ale takżbfe, a raczej przede wszystkim, do eliminowania niewygodnych osób z polonijnej społeczności oraz do zastraszania innych i odbierania im ochoty na odsłanianie prawdy i domaganie się ukarania sprawców różbfnych przekrętów, sprzeniewierzeń, defraudacji, a nawet ordynarnej kradzieżbfy pieniędzy, będących własnością organizacji oraz rozkradania polonijnego majątku.ż0aż0a Dziesiątki różbfnych procesów wytaczanych przez polonijnych działaczy ich oponentom nabijały kieszenie adwokatom, nie przynosząc naszej społeczności ŻADNEGO pożbfytku. Dodatkową stratą, oprócz finansowej, było i jest osłabienie prestiżbfu, jaki nasza grupa etniczna mogłaby mieć z racji choćby liczebności, a takżbfe istotnej roli Polski w procesie dekomunizacji świata.ż0aż0a Studiując historię Polonii kanadyjskiej, łatwo możbfna zauważbfyć, żbfe tak było zawsze, a nie tylko w ostatnim czasie. Ale dużbfe nasilenie widoczne jest szczególnie w ostatnich dziesięciu, dwunastu latach i ma mocne powiązania z działalnością Pol-Can Banku oraz z królewską "Wish List", kreślącą polonijną piramidę władzy i poddaństwa. ż0aż0a Dużbfa swoboda w wykorzystywaniu społecznych pieniędzy do rozgrywania prywatnych bojów, totalnie rozzuchwaliła wielu polonijnych działaczy. Ponieważbf wielokrotnie sprawdzili, więc nie mieli problemów z uwierzeniem w siłę i bezkarność, jaką się cieszą w efekcie swobodnego użbfywania tej kasy. To narzędzie pozwoliło im i wszystkim poplecznikom stosować bardzo prosty i - jak się okazało - dosyć skuteczny knebel, znany jako mocna groźba: PODAM CIĘ DO SĄDU!!! Stosują ją często i wszędzie, gdzie tylko czują jakieś zagrożbfenie odkrycia prawdy lub chociażbfby krytyki ich działalności. Nawet niewinnej lub twórczej, ale poddającej w wątpliwość uczciwość zamiarów i działań aktywistów "królewskiej piramidy". Ich należbfy albo wychwalać pod niebiosa, albo wykazywać daleko idącą tolerancję, wzmacnianą wielkim zaufaniem, ewentualnie całkowicie milczeć. Poprzez zastraszanie, szantażbf i psychologiczny terror grupa żbfądnych polonijnego majątku działaczy od wielu lat niszczy Polonię, osłabiając ją i ustawiając w pozycji, w której - pomimo naszej liczebności - nie bardzo trzeba liczyć się z nami w wielokulturowej Kanadzie.ż0aż0a Od lat obserwuję zadziwiające zjawisko kneblowania większości polonijnych publicystów. Zastraszani, szantażbfowani lub przekupywani - milczą w kwestiach istotnych dla Polonii, poważbfnie ją osłabiających, co dzieje się zgodnie z żbfyczeniem grupy polonijnych "zarządców". ż0aż0a Ten stan rzeczy doskonale tłumaczy, jak ważbfnym było wygranie przez nich procesu wytoczonego redaktorom "Gazety". Przegrana stanowiłaby bardzo poważbfne, a przy tym precedensowe osłabienie nie tylko szyków polonijnych "władców", ale zmusiłaby do zmiany ich sposobów myślenia i działania. Wygrana wzmacniała cały sztab i wszystkich bojowników w dążbfeniu do znacznie poważbfniejszego celu, jakim było przejęcie dużbfej części polonijnego majątku w GTA i okolicach. Ten proces był swego rodzaju papierkiem lakmusowym, sprawdzającym, na ile możbfna dalej realizować "Wish List" i wzmacniać "królewską piramidę".ż0aż0a I tu mamy obecnie bardzo ciekawą sytuację. Zaprawieni w przeróżbfnych kombinacjach działacze, przyzwyczajeni do wcześniejszych sukcesów, odnoszonych między innymi, a możbfe głównie poprzez uciszanie i eliminowanie przeciwników, w niczym nie zmienili swojej taktyki. Jednym z ważbfnych jej elementów jest knebel właśnie w postaci straszenia sądem. Ponieważbf ciągle dysponują społeczną kasą różbfnych polonijnych organizacji, do której dostępu nie ma polonijny publicysta lub inny Ixiński, a takżbfe w ogóle nie zmienili swej mentalności, liczą więc na szybką wygraną, choćby w postaci oficjalnych przeprosin, ukorzenia się i milczenia mediów.ż0aż0a W swoich zabiegach eliminujących "niepokornych" stosują przeróżbfne chwyty, z niedozwolonymi oczywiście włącznie. Wykorzystują między innymi swoje społeczne funkcje do bardzo prywatnych celów. Udostępniają personalne dane osobom trzecim. Dopuszczają się zastraszania członków rodziny oraz szantażbfowania takich. Udostępniają adresy i numery telefonów osób wspomagających prowadzone przez nich organizacje lub korzystających z ich usług. I, żbfeby było ciekawiej, wszystko z ukraszeniem wzniosłymi słowami, uświęconymi Kościołem i prywatną religijnością.ż0aż0a Zdaję sobie sprawę z agonalnych odruchów ludzi czujących zbliżbfanie się końca ich bezkarnych działań, a więc równieżbf czasu rozliczeń. W takich okolicznościach prawie za naturalny możbfna przyjąć stan desperacji, wywołujący niestety wiele szkody naszej społeczności. Jednak w większości przypadków wszystkie te działania są jakby kontynuacją typowych dotychczasowych manewrów mataczenia i kombinacji, dających możbfliwość dość swobodnego korzystania z polonijnego majątku. Przyzwyczajeń trudno jest się wyzbyć. Tym bardziej, gdy trzeba się będzie z nich rozliczyć.ż0a ż0aˇautoˇautoˇ49ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ5ˇ7ˇpmˇ9ˇˇ1ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇJanusz Szajnaˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2007012710507ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 16803ˇ1171548065ˇ9ˇ1171635248ˇ9ˇ2ˇ15ˇ2007ˇRaport o Polonii i Polakach za granicąˇNieefektywny system finansowania Polaków za granicą, utrudniony dostęp do nauki języka polskiego i polskich mediów - to podstawowe problemy, jakie spotykają rodaków na obczyźnie.ˇWstępny rządowy raport w tej sprawie został zaprezentowany w środę sejmowej komisji łączności z Polakami za granicą.ż0aż0a Według doradcy premiera ds. Polonii i Polaków Michała Dworczyka raport, opracowany w ramach prac Międzyresortowego Zespołu ds. Polonii i Polaków za Granicą, jest próbą diagnozy aktualnej sytuacji Polonii i Polaków za granicą.ż0aż0a Sekretarz stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych Paweł Kowal (PiS) poinformował, żbfe w najbliżbfszym czasie zostaną otwarte konsulaty m.in. na południu Włoch, Manchesterze (Wlk. Brytania), Salonikach (Grecja). W istniejących jużbf konsulatach zostanie zatrudniona dodatkowa liczba pracowników. W planach jest utworzenie dwóch szkół w Londynie i Dublinie.ż0aż0a Ponadto raport wskazuje, żbfe zmniejsza się liczba Polaków w takich krajach, jak Ukraina, Rosja, Łotwa, Litwa, Białoruś. "Znaczący wzrost liczby naszych rodaków w przeciągu ostatnich 5 lat możbfna zaobserwować w Stanach Zjednoczonych" - podkreślił Dworczyk.ż0aż0a Przewodniczący komisji Stanisław Zadora (LPR) zaproponował, aby to sejmowa komisja opiniowała budżbfet dla Polonii i Polaków, a nie, jak do tej pory, Senat. ż0aż0a Według szacunkowych danych Senatu, za granicą żbfyje 17 mln Polaków. Najliczniejszym skupiskiem emigracji polskiej są Stany Zjednoczone; mieszka tam - jak szacują polskie placówki konsularno-dyplomatyczne - ponad 10 mln Polaków. Ponadto dużbfe ośrodki polonijne znajdują się w Brazylii, Kanadzie, Niemczech i we Francji. Za wschodnią granicą najwięcej (około 1 mln) Polaków mieszka na Ukrainie.ż0aż0aˇautoˇautoˇ49ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ8ˇ59ˇamˇ9ˇˇ1ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇNa podst. PAPˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2007021500859ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 16825ˇ1171638139ˇ9ˇ1171994663ˇ9ˇ2ˇ20ˇ2007ˇSukces polskości w Hamiltonieˇ W środę 7 lutego dobiegła końca wieloletnia epopeja, świadcząca o tym, żbfe determinacja oparta na głębokim przekonaniu o słuszności i wadze sprawy, przynieść możbfe w efekcie sukces.ˇ Po ponad ćwierćwieczu oficjalnie zatwierdzono, podpisano i zagwarantowano, żbfe na Wydziale Humanistyki Uniwersytetu McMaster w Hamiltonie jużbf zawsze istnieć będzie lektorat języka polskiego. Zmieniać się mogą rektorzy, wydziały, wykładowcy, a język polski będzie tam wykładany. Zawsze.ż0aż0a Środowa uroczystość była uwieńczeniem i przypieczętowaniem dosyć niezwykłej przygody, w której główną rolę odegrała pani Wanda Bujalska, nauczyciel i pedagog z wyształcenia i powołania, były Prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego w Kanadzie, a obecnie dyrektor Szkoły Polonii w Hamiltonie. To pani Wanda Bujalska spowodowała, żbfe w 1979/1980 doszło do połączenia wielu małych placówek nauczania języka polskiego i powstała jedna szkoła Polonii, która ma obecnie ponad 300 uczniów i 15 nauczycieli. ż0aż0a Któżbf lepiej niżbf ona mógł opowiedzieć o tej zwycięskiej batalii.ż0aż0aMałgorzata P. Bonikowska: Jak się to wszystko zaczęło?ż0aż0aWanda Bujalska: Było to na początku lat 80. Wtedy pracowałam w Bibliotece uniwersytetu, na Wydziale Muzycznym. Kilkakrotnie zwracałam się do dziekana sugerując, by stworzyć lektorat języka polskiego, ale zawsze słyszałam, żbfe nie jest to potrzebne. Wreszcie w 1981 roku dwóch delegatów z Kongresu - mój mążbf Andrzej Bujalski i prezes Wieszczycki, spotkali się z ówczesnym dziekanem i uzyskali zgodę na stworzenie lektoratu. Ale był to lektorat opłacany corocznie i corocznie przedłużbfany. Tak było przez 20 lat, do roku 2001. Co roku pieniądze były przekazywane uniwersytetowi, a ten stale podnosił ceny, które wahały się od 5 do 9,5 tys. dolarów rocznie. Kiedy zmarł mój mążbf, ja przejęłam po nim tę sprawę. Mieliśmy różbfne deklaracje i obietnice dotacji na ten cel, ale w końcu zabrakło nam 3 tys. dolarów i usłyszeliśmy od władz uczelni, żbfe lektorat zostanie zamknięty. W 1987 roku postanowiłam udać się do dziekana i zaapelowałam do niego, żbfeby nie pozwolił na zamknięcie lektoratu.ż0aż0aM.P.B.: Czy udało się Pani zgromadzić te pieniądze przed spotkaniem?ż0aż0aW.B.: Nie, ale zagwarantowałam własnym czekiem i zobowiązałam się, żbfe zdobędę te pieniądze. Prezes Fundacji Millennium nie mógł mi nic dać od ręki, bo ich pieniądze były ulokowane i zobowiązał się pomóc jesienią. W każbfdym razie lektorat był prowadzony dalej, ale nie ogłaszany nigdzie, a ja prowadziłam zbiórkę. Udało mi się zgromadzić brakujące pieniądze i postanowiłam, żbfe czas na zmiany - zamiast wpłat kierowanych bezpośrednio na uniwersytet, pomyślałam, żbfe lepiej będzie, jeśli będą one kierowane na Kongres z przeznaczeniem na McMaster Polish Language Fund. Dzięki temu wiedzieliśmy, ile jest tych dotacji i ile powinniśmy wpłacać. Zbierałam wszystkie czeki, wpłacałam do Credit Union, a zainteresowanie było ogromne i pomoc dużbfa. Lektorat działał cały czas na zasadzie corocznie odnawianego kontraktu.ż0aż0aM.P.B.: Czy byli chętni do dalszej pomocy?ż0aż0aW.B.: O, tak, i dlatego powstał pomysł, aby stworzyć stały lektorat. Dowiedzieliśmy się, ile na to potrzeba pieniędzy. Udało się zebrać więcej niżbf było konieczne. Zakładałam, żbfe do grudnia 2006 roku zbierzemy wymagane od nas na ten cel 180.000, a tymczasem do listopada zebrało się 187.000. Byliśmy gotowi, żbfeby zawrzeć z uniwersytetem umowę o stałym lektoracie. Napisałam list do Uniwersytetu, żbfe taka kwota została zgromadzona. W przygotowywaniach pomagała mi moja córka, która jest prawnikiem. Przypomnieliśmy teżbf o procencie, który narastał od przekazanych przez lata kwot i... otrzymaliśmy zgodę na ustanowienie takiego właśnie stałego lektoratu. ż0aż0aM.P.B.: Skąd w pani taka determinacja i gotowość do tylu wysiłków, aby osiągnąć ten cel?ż0aż0aW.B.: Wierzę z całego serca, żbfe uczenie języka polskiego i szerzenie kultury i wiedzy o Polsce jest bardzo ważbfne. Przez 18 lat byłam prezesem Związku Nauczycielstwa Polskiego i widziałam codziennie, jak wiele jest do zrobienia w dziedzinie edukacji, ale zawsze brak było pieniędzy. Na początku lat 80. doszłam do wniosku, żbfe podręczniki, z których uczymy, sprowadzane z Anglii, nie odpowiadają naszym potrzebom. Uważbfałam, żbfe powinniśmy opracować własne. Zmobilizowałam grupę, która przygotowała projekty podręczników i zwróciliśmy się do rządu prowincji oraz do władz federalnych o pomoc w sfinansowaniu tej inicjatywy. Z Ontario nie dostaliśmy wsparcia, ale Ottawa przyszła nam z pomocą finansową i dostaliśmy dotację ok. 4 tys. dolarów. Zebraliśmy jeszcze 10 tys. i wydaliśmy własne podręczniki do klas 3-9. Okazały się niezwykle trafione, tak żbfe potem wysyłane były nawet na Ukrainę i Litwę, do Kazachstanu, a nawet do Afryki, gdzie w Pretorii teżbf uczy się polskiego.ż0aż0a Druga sprawa to wydanie w 1989 roku 600-stronicowej książbfki pt. "Polska wczoraj i dzisiaj" - to takie vademecum wiedzy o Polsce - kulturze, geografii, historii, przydatne dla wielu odbiorców - rodziców, nauczycieli, pedagogów, osób uczących się o Polsce. Pozycja ta została wydana w nakładzie 3 tysięcy i rozeszła się całkowicie. Czas na wznowienie i pewne aktualizacje treści, ale był to bardzo ważbfny projekt.ż0aż0aM.P.B.: Rozumiem, żbfe skoro toczone były takie batalie o ustanowienie lektoratu, to znaczy, żbfe są chętni, aby uczyć się w Hamiltonie na uniwersytecie języka polskiego?ż0aż0aW.B.: W ostatnim semestrze na lektoracie studiowało 45 osób. To spora grupa. Drugi rok uczy pani dr Lustańska, która przyjeżbfdżbfa dwa razy w tygodniu z Toronto. ż0aż0aM.P.B.: Kim są studenci?ż0aż0aW.B.: W większości są to urodzone tutaj dzieci z polskich rodzin, ale bywają osoby z mieszanych małżbfeństw, albo tacy, którzy wybierają się do Polski na studia.ż0aż0a Ceremonia w środę miała charakter prawdziwie uroczysty. Odbyła się w jednej z najpiękniejszych sal McMaster University - w Alumni Memorial Hall. Przybyło na nią ok. 100 osób - sam rektor uczelni Peter George, John Colarusse - dziekan wydziału językoznawstwa i języków, profesorowie, w tym pierwsza nauczycielka lektoratu dr Nina Kolesznikoff, studenci i goście honorowi - konsul generalny RP w Toronto dr Piotr Konowrocki i konsul ds. polonijnych Andrzej Krężbfel. Zaproszeni takżbfe zostali wszyscy donatorzy, którzy przekazali na lektorat ponad 500 dol. Oczywiście, bohaterką wieczoru była pani Wanda Bujalska, która wygłosiła krótkie przemówienie, podobnie jak rektor i konsul Gegeralny RP. Poprosiliśmy o komentarz konsula generalnego dr. Piotra Konowrockiego.ż0aż0aM.P.B.: Jakie ma pan wrażbfenia z uroczystości?ż0aż0aKonsul Piotr Konowrocki: To bardzo ważbfne wydarzenie. Po pierwsze, pokazuje, żbfe Polonia możbfe wspólnie dokonać wiele i pozostawić po sobie coś trwałego i ważbfnego dla polskiej kultury. W 600-tysięcznym mieście Hamiltonie, gdzie podobno mieszka 27 tysięcy Polaków, ten stały teraz lektorat jest czymś niezwykle istotnym. Po drugie, powstało kolejne miejsce, gdzie możbfna będzie przez lata popularyzować Polskę, co jest szczególnie ważbfne dla nas i naszej misji w Kanadzie. Zainteresowanie nauką polskiego jest tu dużbfe. Ja w swoim przemówieniu zadeklarowałem pomoc dla lektoratu na McMaster University, np. w materiałach czy w pośredniczeniu w kontaktach z Polską, z uczelniami czy innymi instytucjami. Zamierzamy utrzymywać kontakty z tym znakomitym ośrodkiem. Po części oficjalnej, w rozmowach kuluarowych, miałem okazję rozmawiać z rektorem i profesorami i zwróciłem uwagę na to, żbfe możbfe dobrym pomysłem byłoby pomyśleć o wyjazdach najlepszych studentów, albo możbfe nawet całych roczników, do Polski. Wiele ośrodków akademickich w Polsce organizuje 2-3-tygodniowe kursy letnie, oferujące program językowy połączony z turystycznym. To taka możbfliwość na przyszłość. Generalnie, jestem bardzo zadowolony, żbfe udało się doprowadzić do powstania tak ważbfnego ośrodka nauczania języka polskiego i zapewnić mu stały, bezpieczny status.ż0aż0a Brawo! Takie inicjatywy budzą podziw i powinny być wzorem do naśladowania wszędzie. A wszystkim studentom i nauczycielom polskiego programu na McMaster żbfyczymy wielu sukcesów w przygodzie z językiem i kulturą polską. Pani Wandzie Bujalskiej gratulujemy siły i poświęcenia.ż0aż0a***image1:center***ż0aż0a***image2:center***ż0aż0a***image3:center***ż0aż0aZdjęcia udostępnione przez p. Konsula Andrzeja Krężbfelaż0aż0aˇautoˇautoˇ49ˇhamilton1.jpgˇhamilton2.jpgˇhamilton3.jpgˇˇˇˇˇˇˇˇOd lewej: Dr Lustańska, wykładowca na lektoracie języka polskiego, konsul generalny RP w Toronto dr Piotr Konowrocki, pani Wanda Bujalska i John Colarusse - dziekan wydziału językoznawstwa i językówˇDr Lustańska i Wanda BujalskaˇWanda Bujalskaˇˇˇˇˇˇˇˇ9ˇ56ˇamˇ9ˇˇ1ˇˇˇhamilton1.jpgˇhamilton2.jpgˇhamilton3.jpgˇˇˇˇˇˇˇˇ400ˇ400ˇ400ˇˇˇˇˇˇˇˇ300ˇ300ˇ300ˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇMałgorzata P. Bonikowskaˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2007022000956ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 16937ˇ1172240386ˇ9ˇ1172523875ˇ9ˇ2ˇ23ˇ2007ˇOpowieść Władysława Zachariasiewicza, wysokiego rangą urzędnika amerykańskiej poczty i wybitnego działacza polonijnegoˇ W Polskiej historii - takżbfe tej najnowszej - nie brak ludzi, którzy zapisali chlubną kartę w służbfbie dla Polski na obczyźnie. Wielu z nich ma żbfyciorysy, w których widać historię Polski i Polaków.ˇ Zazwyczaj to Oni, którzy dokonali czynów najbardziej spektakularnych, odegrali kluczową, kierowniczą czy dowódczą rolę, trafiają na karty podręczników. Tak zapamiętuje historia i to nie możbfe dziwić czy tym bardziej budzić wątpliwości. Zaś Ci o zasługach niejednokrotnie co najmniej porównywalnych, ale nie tak efektownych muszą pozostawać nieco z boku, na drugim planie, choć godni są najwyżbfszych zaszczytów. Na szczęście niejednokrotnie ich dostępują.ż0aż0a Takim człowiekiem jest Władysław Zachariasiewicz, którego opowieść tu przytaczam. Miałem nie tylko sposobność go poznać, wielokrotnie z nim rozmawiać, ale i dwukrotnie przez niego i jego żbfonę Panią Adelę być goszczonym. Rzadko mam okazję bywać w domach, którego gospodarz miał zaszczyt spotykania się z Ojcem Świętym Janem Pawłem II, czy w czasie swojej politycznej działalności z amerykańskimi prezydentami. W domu Pana Władysława widać mnóstwo pamiątek z jego żbfycia i działalności, w tym odznaczenia, wyróżbfnienia, dyplomy i podziękowania świadczące o tym, jak wiele rzeczy go interesuje, jak na wielu polach był i jest aktywny pomimo 92 lat, ale zawsze w tym co robi jest element myślenia o Polsce i polskich sprawach. I nie ma w tym stwierdzeniu ani krzty patosu. ż0a ż0a Pan Władysław pełnił wiele funkcji w wielu organizacjach. Wspomnę kilka z nich, o których nie opowiada nasz bohater. Jeszcze w II RP był aktywny w demokratycznych ruchach i ideowych ruchach młodzieżbfowych. W USA pełnił funkcję wiceprezesa Kongresu Polonii w Nowym Jorku. Nadal jest członkiem Polskiego Instytutu Naukowego, Fundacji Kościuszkowskiej, Polskiego Klubu Artystycznego w Waszyngtonie, Polskiego Związku Kawalerów Maltańskich, ale od momentu wyboru Jana Pawła II na Stolicę Piotrową poświęcił gro swego czasu, powołanej do żbfycia w Rzymie przez papieżbfa fundacji jego imienia. Doceniając jego zasługi dla Kościoła, Ojciec Święty wyróżbfnił go jednym z najwyżbfszych odznaczeń papieskich dla osób świeckich: Komandorią z Gwiazdą Orderu św. Grzegorza Wielkiego. Natomiast za zasługi dla Polski został przez prezydenta Lecha Wałęsę odznaczony Komandorią Orderu Polonia Restituta, a niedawno Komandorią z Gwiazdą tegożbf orderu. W 1998 r. otrzymał nagrodę "Chluba Polonii 1998" ("Pride of Polonia") przyznaną mu z okazji 50-lecia pracy społeczno-patriotycznej, ideowej i kulturalnej dla dobra Polski i Polonii. W liście, który z tej okazji przesłał ambasador RP w Waszyngtonie Jerzy Koźmiński napisał on m.in.: "Pan Zachariasiewicz jest wielkim Polakiem i patriotą. Jego praca i oddanie Polsce stawia go w gronie ludzi najbardziej oddanych krajowi". ż0aż0a Niełatwo pisać o takim człowieku, nawet a możbfe zwłaszcza, gdy miało się okazję go poznać. Chyba niemodne jużbf słowo "zacny" jest najbardziej odpowiednim by określić go jednym słowem.ż0aż0a***image1:center*** ż0aż0a•••ż0aż0a Jużbf dwa i pół roku przed wybuchem II wojny światowej pracowałem w Światowym Związku Polaków z Zagranicy "Światpol". W pierwszym okresie organizacja ta była z konieczności subsydiowana przez MSZ. Polonia dopiero się organizowała, a MSZ ze względu na sieć konsulatów miało najlepszy dostęp do polskich skupisk. Co ważbfne, była to pierwsza w historii reprezentacyjna organizacja polonijna zrzeszająca polską diasporę z całego globu. ż0aż0a Moje związki z działalnością polonijną zaczęły się od tego, żbfe będąc studentem UJ pełniłem funkcję prezesa nieistniejącego jużbf Akademickiego Związku Zbliżbfenia Międzynarodowego "Liga". Związek ten interesował się sprawami Polonii - a specjalnie - nawiązywaniem międzynarodowych kontaktów studenckich. Organizowaliśmy m.in. różbfne wymiany. Pomagał nam MSZ i stąd moje pierwsze kontakty w tym ministerstwie. Byłem wysłany na praktykę wakacyjną do poselstwa RP na Łotwę i do Niemiec. Wreszcie mój przyjaciel uniwersytecki pracował jużbf w "Światpolu" i częściowo utorował mi drogę. ż0aż0a Po roku pracy zostałem kierownikiem działu młodzieżbfy. Naprawdę byłem tą pracą zafascynowany. Miałem kontakty z polskimi grupami młodzieżbfowymi na różbfnych terenach. Wyjeżbfdżbfałem do Czechosłowacji na Zaolzie, na Litwę, do Rumunii, Danii i do Niemiec. Wszystkie te centrale polonijne miały swoje komórki młodzieżbfowe, bo przykładały one szczególną wagę do budowania kadr przyszłych liderów i stąd takżbfe nasze zainteresowanie młodymi, zdolnymi ludźmi. Byłem niezwykle zbudowany ich entuzjazmem dla Polski. Na Zaolziu, jednym z najbardziej prężbfnych terenów, odbywały się spotkania, niejednokrotnie na wpół konspiracyjne. Opuszczając je pomyślałem, żbfe właściwie to my możbfemy się od nich uczyć patriotyzmu.ż0aż0a Mieliśmy kilka programów, m.in. roczny Kurs Wiedzy o Polsce w Warszawie. Co roku sprowadzaliśmy do kraju 50 osób z całego świata. Najwięcej, bo 25 przyjeżbfdżbfało z USA. Selekcją tych ludzi zajmowały się tamtejsze, czołowe organizacje polonijne. Oczywiście oni wracali później na swoje tereny i niejednokrotnie zajmowali ważbfne stanowiska w strukturach polonijnych. W momencie wybuchu wojny trwał trzeci taki kurs. Gdyby nie wojna to owoce byłyby z pewnością znakomite, o czym świadczyły bardzo obiecujące pierwsze wyniki. ż0aż0aW maju 1939 r. w Berlinie odbył się wielki zjazd Związku, na którym byłem. Był to jużbf okres kiedy Niemcy przystępowali do walki z polskimi organizacjami, ale Związek działał prawie do wybuchu wojny. Rzecz jasna w momencie wkroczenia do Polski, działacze zostali aresztowani i za swoją działalność przeszli katorgę.ż0aż0a Niezależbfnie od Kursu Wiedzy o Polsce, organizowaliśmy przyjazdy młodzieżbfy pokazujące im kraj. Dwa lata przed wybuchem wojny został wybudowany na Groniku koło Zakopanego wspaniały ośrodek szkoleniowy w stylu góralskim, na potrzeby młodych Polaków z zagranicy. Organizowaliśmy w nim w okresie letnim dla 200 - 250 osób z terenów przygranicznych różbfne programy. Gdy Niemcy weszli, ośrodek ten wykorzystali na swoje potrzeby szkoleniowe, a po wojnie przejęło go lotnictwo. W tej chwili jest to ośrodek rehabilitacyjny lotnictwa wojskowego. Zawsze przejeżbfdżbfając tamtędy oglądam z sentymentem te wspaniałe budowle. Pewnego dnia zdecydowałem wejść do środka. Traf chciał, żbfe zjawił się komendant, bardzo miły pułkownik. Wyjaśniłem mu powody mojego zainteresowania i powiedziałem mu, żbfe ostatni raz byłem za tą bramą latem 1939 r. Zaprosił mnie do swojego biura, rozmawialiśmy i zapraszał do siebie w przyszłości. Nawiasem mówiąc moja sypialnia była w jego obecnym gabinecie.ż0aż0a Wracając do moich zainteresowań polonijnych - miałem olbrzymie uznanie dla tego co robi Polonia w różbfnych miejscach świata dla sprawy polskiej. Oczywiście nie przypuszczałem, żbfe sam będę kiedyś emigrantem, ale będąc jużbf w tej sytuacji nie poczułem się zupełnie obco. Ale możbfe zacznę od następstw 1 września 1939 roku.ż0aż0a Do 25 sierpnia byłem jeszcze we wspomnianym zakopiańskim ośrodku. W połowie sierpnia dostałem polecenie z MSZ, by natychmiast rozesłać uczestników kursu na swoje tereny. Było to bardzo skomplikowane, większość jednak wyjechała, ale tych którzy zostali spotkał niewesoły los. Byłem zmobilizowany w drugim rzucie i jako podchorążbfego rezerwy przydzielono mnie do drugiego pułku czołgów w Żurawicy pod Przemyślem. Dopiero 30 wyjechałem z Zakopanego i znalazłem się w Krakowie, gdzie chciałem się pożbfegnać z ojcem. 1 września zastał mnie właśnie tam. Usiłowałem się dostać na 5 września do swojej jednostki. Z wielkimi problemami, różbfnymi sposobami, bo były jużbf poprzerywane linie komunikacyjne, dotarłem jednak na czas. Wycofywaliśmy się, gdyżbf planowano stworzyć drugi front na wschodzie, co ostatecznie nie doszło do skutku. Z Niemcami nie mieliśmy możbfliwości walczyć, ale pewnych problemów nastręczały bojówki nacjonalistów ukraińskich, które nas ostrzeliwały. Dramatycznego 17 września byliśmy niedaleko Rohatynia koło miasteczka Brody. Stanęliśmy nagle oko w oko z olbrzymią kolumną czołgów i mnóstwem piechoty sowieckiej. Dostaliśmy rozkaz, by nie stawiać oporu, co zresztą byłoby beznadziejne. Zostaliśmy wzięci do niewoli. Ja i dwoje moich kolegów pozbyło się dystynkcji oficerskich. To nas zapewne uratowało. W zamieszaniu udało nam się uciec. Wpadliśmy do sklepu odzieżbfowego, którego właścicielem był Żyd. Poprosiliśmy go o ubrania cywilne. Zachował się fantastycznie, nie wziął grosza i dał niezbędne ubrania. Z pewnymi perypetiami dotarliśmy do Lwowa, gdzie organizowano jużbf w tym czasie różbfne szlaki przerzutowe do wojska polskiego powstającego we Francji. Byłem w jednej z takich grup, które miały torować drogę przez Rumunię. Mój przyjaciel z Ministerstwa Poczty w Warszawie teżbf się tam znalazł, bo podobnie jak nam, udało mu się uciec. Miał kontakt z dyrekcją poczty we Lwowie, między innymi z naczelnikiem biura personalnego, dawnym legionistą i gorącym patriotą. On to powiedział, żbfe siecią pocztową pomożbfe się nam dostać do Kosowa koło Kołomyi, co było względnie blisko granicy rumuńskiej. Pojechaliśmy do Stanisławowa, gdzie zorganizowano nam nocleg u naczelnika poczty. Stamtąd do Kołomyji i potem do Kosowa. Wieczorem naczelnik, który miał nam pomóc, zjawił się przerażbfony, bo okupanci sowieccy wyznaczyli jużbf na poczcie jego następcę i on nie możbfe nam jużbf pomóc. Jednak załatwił nam przewodnika i pojedynczo, w odstępach półgodzinnych mieliśmy być nad ranem przeprowadzani przez zieloną granicę. Byłem trzeci i po przejściu jakichś pięciu kilometrów nadziałem się na patrol sowiecki. Aresztowali mnie. Był 14 października.ż0aż0a Jeszcze było trochę zamieszania, niektórych Sowieci zwalniali, ale u mnie znaleźli w bucie paszport służbfbowy z różbfnymi wizami. Miałem go ze sobą świadomie, by móc jakoś się uwiarygodnić w najbliżbfszej zagranicznej polskiej placówce dyplomatycznej. Ci, którzy mnie zatrzymali, to prości ludzie, nie znali zupełnie świata, a tu jakiś młody człowiek, z takim dokumentem, nic innego tylko szpieg! Wywieźli mnie do więzienia w Stanisławowie i przesłuchiwali od rana do nocy. W styczniu w bydlęcych wagonach zostałem wywieziony do Czernichowa na Ukrainie, a zima była wtedy potworna. Później przewieźli mnie do więzienia NKWD w Kijowie i wreszcie do Charkowa, skąd rozwożbfono nas do łagrów. Bez procesu dostałem wyrok 10 lat ciężbfkich robót za szpiegostwo. Trafiłem do obozu w okolicach Archangielska.ż0aż0a Umowa Sikorski - Majski w 1941 r. zakładała m.in.: amnestię i tworzenie wojska polskiego w ZSRS. Rzeczywiście we wrześniu 1941 r. nasz obóz prawie zlikwidowano. Zostało 26 czy 28 osób, którym tłumaczono, żbfe nie ma ich na listach zwolnień. Był to olbrzymi dramat, choć oczywiście uwolnieni obiecywali interweniować, co teżbf się później faktycznie stało, ale póki co musieli zostać. Ja byłem w tej grupie nieszczęśników. Zwolniono nas po sporych perypetiach i zwodzeniu, dopiero w marcu, więc pół roku spędziliśmy jeszcze w łagrze i to z rosyjskimi kryminalistami. Dano nam skierowanie do Karagandy w Kazachstanie. Dojechaliśmy do Swierdłowska, gdzie jak się okazało jest polskie "londyńskie" przedstawicielstwo. Co więcej funkcję delegata ambasady, bo tak nazywało się to stanowisko, pełni mój przyjaciel! Poszedłem do niego i dowiedziałem się, żbfe ambasada wydała polecenie abym został w Swierdłowsku. W Czelabińsku otwierano polską placówkę mającą opiekować się przejeżbfdżbfającymi transportami Polaków z północy na południe ZSRS. Miałem ją objąć. Reszta moich przyjaciół, chociażbf rekrutacja była jużbf zakończona, dostała jeszcze dokumenty, które umożbfliwiły im jeszcze wstąpienie do wojska. Blisko rok spędziłem w Czelabińsku, właściwie głównie przebywając na stacji kolejowej. Miałem dobre układy z komendantem sowieckim wojskowym stacji, bo zaopatrywałem go dyskretnie w różbfne pomoce żbfywnościowe, które dostawaliśmy od amerykańskiego Czerwonego Krzyżbfa dla polskich zesłańców. Komendant jak się opił to psioczył na Stalina. Zresztą w ogóle sporo ryzykował tą znajomością ze mną, na jego szczęście później to nie wyszło. ż0aż0a Potem zostałem z kolei odwołany do ambasady do Kujbyszewa. Po pół roku polecono mi objąć delegaturę czyli polskie przedstawicielstwo na Kazachstan - ówcześnie jedno z większych polskich skupisk w ZSRS. Miałem jużbf wszystko załatwione, ale dzień przed wyjazdem aresztowano mnie na ulicy. Poproszono dokumenty i stwierdzono, żbfe jednak muszę pojechać na posterunek, ale z pewnością jeszcze dziś będę zwolniony. Znałem te metody - jużbf wiedziałem co mi grozi i żbfe to dopiero początek.ż0aż0a Czelabińsk był dużbfym ośrodkiem przemysłu wojennego, co teoretycznie ułatwiło oskarżbfenie mnie o rzekome szpiegostwo. Oczywiście powiedziano, iżbf nie ma to nic wspólnego z moją poprzednią pracą w polskiej placówce. Ambasada interweniowała, ale odpowiadano, żbfe nic o mnie nie wiedzą. Trafiłem do Czelabińska, na tę świetnie znaną mi stację. Bezpośrednio z wagonu, wsadzili mnie do karetki więziennej. I proszę sobie wyobrazić, żbfe wypatrzył mnie kolejarz, Rosjanin który mnie znał ze stacji i poinformował o tym polską placówkę w Czelabińsku. Tylko dzięki niemu dowiedziano się, gdzie jestem. Dopiero wtedy, po tygodniu, gdy ambasada chciała mi przesłać odzieżbf, bo miałem na sobie letnie ubranie, a zaczęły się chłody, pozwolono na to i co za tym idzie przyznano, żbfe jestem w Czelabińsku. Był to jedyny kontakt z ambasadą, bo poza tym odpowiadano tylko, żbfe śledztwo jest w toku. Przez pięć miesięcy trwało straszliwe śledztwo w więzieniu NKWD. Przesłuchiwany byłem na okrągło o różbfnych porach dnia i nocy. Właściwie mieli przeciwko mnie tylko jeden dowód, choć rzecz jasna to nie miało nic wspólnego ze szpiegowaniem. Otóżbf na stacji w Czelabińsku zdarzało się, żbfe w transportach byli jużbf niejednokrotnie martwi zesłańcy, ale zostawały po nich dokumenty, cenne dokumenty. Wydano je na mocy amnestii i co istotne nie zawierały fotografii. Miałem ich kilka. Byli Polacy, którzy uciekli z Armii Sowieckiej albo batalionów pracy. Paru z nich dałem ten świstek, żbfeby mogli wstąpić do polskiego wojska. Jeden z nich, miły młody człowiek teżbf błagał mnie o taki. Złapali go, zapewne był bity i powiedział kto mu dał dokument. Była jeszcze jedna okoliczność, którą starali się wykorzystać w moim śledztwie. Otóżbf w amerykańskiej ambasadzie w Warszawie był pracownik polskiego pochodzenia. Oficjalnie był attache handlowym, ale tak naprawdę pracował w CIA, o czym dowiedziałem się później. W Warszawie przed wojną organizowałem Kluby Młodzieżbfy Polskiej z Zagranicy. Mieliśmy bardzo ładny lokal, gdzie bywali nie tylko nasi stypendyści, ale i przychodzili równieżbf młodzi Polacy z zagranicy, których przyjazd w celu poznania Polski opłacali rodzice. Ten klub służbfył im wszystkim, a organizowaliśmy przeróżbfne imprezy. Bywał w nim teżbf ten urzędnik z ambasady, ale wyłącznie z sentymentu i w celach towarzyskich, by spotykać się ze stypendystami z USA. Nawiązałem z nim przyjacielskie relacje. Później dowiedziałem się w Kujbyszewie, żbfe w konsulacie amerykańskim we Władywostoku pracuje właśnie on. Napisałem do niego prywatnie z Czelabińska. W odpowiedzi zawiadomił mnie, żbfe tak się szczęśliwie składa, żbfe będzie przejeżbfdżbfał wkrótce służbfbowo przez Czelabińsk w drodze do Kujbyszewa i chciałby się koniecznie ze mną spotkać. Tak się rzeczywiście stało. Okazało się, żbfe przewoził pocztę kurierską. I to wszystko wyszło w śledztwie. Powiedziałem im prawdę, ale dla nich to była absolutna blaga - byłem szpiegiem i jużbf! Oczywiście, pomimo żbfe mi ciągle coś podsuwali, jakieś zeznania, przyznania się, nic nie podpisałem. Interesowali się teżbf moją działalnością w Światowym Związku Polaków z Zagranicy, który według nich nie mógł być niczym innym jak organizacją szpiegowską. Podejrzane było nawet to, żbfe mówię tak dobrze po rosyjsku. Odpowiadałem im na to, żbfe była to moja więzienna szkoła języka rosyjskiego. Tak więc czepiali się wszystkiego byleby, uzasadnić moje aresztowanie, bo przecieżbf byłem pracownikiem ambasady niby zaprzyjaźnionego kraju. Wiedziałem jedno - w stosunku do nich trzeba być bezczelnym i nie pozwolić by mieli poczucie, iżbf udało się mnie złamać. Oczywiście czułem się pewniej, bo wiedziałem, żbfe za mną stoi ambasada. Wreszcie pewnego dnia odczytano mi rozporządzenie, iżbf jestem skazany na wydalenie z granic ZSRS. Komendant NKWD, który mi to oznajmił stwierdził, żbfe gdyby miał więcej czasu to by mi udowodnił, iżbf jestem szpiegiem - on w to rzeczywiście wierzył. ż0aż0a Dotarłem do Teheranu, gdzie po kilku tygodniach doszedłem do siebie. Później dostałem kilka propozycji od rządu polskiego na emigracji w Londynie. Ostatecznie wyjechałem do Konstantynopola, gdzie przy polskim Generalnym Konsulacie była placówka przerzutów do Polski. Zajmowaliśmy się między innymi kurierami z i do kraju. Ponieważbf miałem rodziców w Polsce musiałem zmienić nazwisko i przyjechałem na paszporcie służbfbowym jako Zawisza. Byliśmy z pewnością obserwowani przez Niemców. Proszę sobie wyobrazić, żbfe dochodziło do takich sytuacji: w jednym z popularnych tureckich hoteli w kawiarni siedzieliśmy blisko siebie z agentami konsulatu niemieckiego! ż0aż0a Po blisko roku odwołano mnie do centrali do Londynu, a następnie zostałem wysłany jako Delegat Do Spraw Uchodźców do Włoch, bo napływało tam wtedy mnóstwo Polaków. Byłem w Rzymie dwa lata i zostałem ewakuowany do Londynu razem z II Korpusem Polskim. Docierały do mnie ciche pokusy i propozycje powrotu do kraju, łącznie z obietnicą objęcia stanowiska wiceministra opieki społecznej. Niektórzy z różbfnych przyczyn, głównie rodzinnych wracali, aczkolwiek często kończyło się tragicznie. Jednak ja miałem jasny pogląd na to co się dzieje w Polsce; bez złudzeń, a do tego dochodziły jeszcze moje doświadczenia sowieckie. Wybierając emigrację pojawiało się zawsze zasadnicze pytanie co będę robił? Dla mnie ważbfniejsze było to, żbfe w wolnym świecie możbfna być sobą, a nie niewolnikiem. Tak więc bez wahania podjąłem decyzję wyjazdu do Anglii, a po dwóch, latach w 1948 r. wyemigrowałem do USA, jako uchodźca polityczny. Moje przedwojenne kontakty z czasów Światowego Związku miały na to wpływ. W Rzymie poznałem adwokata, Amerykanina polskiego pochodzenia nazwiskiem Zaleski. Był wyżbfszym oficerem amerykańskim we władzach alianckich we Włoszech. Szukał kontaktu z Polakami z sentymentu. Zaprzyjaźniłem się z nim, zresztą on poznał swoją przyszłą żbfonę w moim towarzystwie. Po wojnie został pierwszym Amerykaninem polskiego pochodzenia wybranym do Sądu Najwyżbfszego stanu Nowy Jork. Nalegał on żbfebym przyjechał do USA i obiecywał pomóc. To teżbf było pewną zachętą. ż0aż0a Moje początki były niełatwe. Zainteresowania sprawami polskimi spowodowały, żbfe odrzuciłem kilka propozycji. Gwarantowały stabilizację, ale zmuszały do wyjazdu na prowincję. Zamieszkałem w Nowym Jorku. Szczęśliwie złożbfyło się, żbfe w tym czasie powstał Polski Komitet Imigracyjny. Wiązało to się, z ustawodawstwem amerykańskim, które zezwoliło na przyjazd do USA 250 tys. Polaków. Przyjeżbfdżbfali dawni więźniowie obozów koncentracyjnych, wysiedleńcy, uchodźcy polityczni, żbfołnierze etc. Nowy Jork jest pierwszym i głównym portem w USA, dlatego właśnie tu miał mieć siedzibę ten komitet mający za zadanie pomagać w początkach. Zostałem jego wiceprezesem i dyrektorem wykonawczym. Funkcję tę pełniłem przez prawie 15 lat. W tym czasie pomogliśmy 35 tys. rodaków. Dzięki pomocy Departamentu Stanu zorganizowałem delegatury komitetu imigracyjnego w Niemczech, Austrii, Włoszech, Belgii i Francji, które na miejscu pomagały Polakom w formalnościach imigracyjnych do USA. Miałem teżbf dobre kontakty z innymi grupami etnicznymi, bo należbfałem do rady wolontariuszowskiej wielu narodowości, zajmującej się sprowadzaniem i pomocą uchodźcom. Dla mnie, interesującego się polityką, a mam ją w swoich żbfyłach, przyszła dość nieoczekiwanie, szczególnie ciekawa propozycja objęcia stanowiska dyrektora Grup Narodowościowych w Krajowym Komitecie Partii Demokratycznej. To były czasy Kennedy'ego i Johnsona. W tym czasie partia demokratyczna bardzo się interesowała tymi grupami etnicznymi. Chodziło zarówno o głosy wyborcze, jak i ich polityczną aktywizację. Nieco z żbfalem zostawiłem poprzednią działalność, choć dawała mi ona satysfakcję i widziałem, żbfe naprawdę pomagam ludziom, ale po tylu latach w komitecie uważbfałem, żbfe czas na nowe wyzwanie. W ten sposób zgodziłem się wejść w prawdziwą politykę amerykańską.ż0aż0a Szefowałem 11 grupom etnicznym w tym nawet niemieckiej. Muszę powiedzieć, żbfe udało mi się ułożbfyć bardzo harmonijne stosunki z nimi. Tolerowali mnie, choć niektórzy się krzywili dlaczego właśnie Polak pełni tę funk-cję. W czasie kampanii wyborczej była to praca 12-14 godzin bez dni świątecznych. Pełniąc tę funkcję poznałem Johna Gronouskiego (zapewne to nazwisko brzmiało pierwotnie Gronowski) - Poczmistrza Generalnego Stanów Zjednoczonych czyli szefa amerykańskiej poczty. Był pierwszym Amerykaninem polskiego pochodzenia, członkiem gabinetu prezydenckiego, bo w tych czasach poczta była jeszcze jednym z ministerstw, a zmiana nastąpiła w 1971 r. A wracając do Gronouskiego to był on jużbf trzecim pokoleniem tu urodzonym, po polsku nie mówił, ale miał sentyment do ojczyzny przodków i interesował się polskimi sprawami. Został mianowany na to najwyżbfsze stanowisko w poczcie takżbfe ze względu nie tylko na swoje ekonomiczne wykształcenie, ile dla pozyskania jak największej ilości polskich głosów. Takie działanie, by zdobyć sympatię jakieś grupy, w tym przypadku Polonii, nie jest niczym niezwykłym w amerykańskiej polityce. Nawiązałem z nim bliski kontakt, bo chodziło o polskie głosy na rzecz demokratów. Pomagałem mu w kontaktach na terenie całego kraju z grupami polonijnymi i wszystkimi innymi, które wchodziły w skład grupy narodowościowej. Gronouski zaproponował mi objęcie stanowiska jego Specjalnego Asystenta do spraw Kontaktów Międzynarodowych w Departamencie Poczty. Moim dodatkowym atutem była znajomość języków i to, żbfe zjechałem kawał świata. Zintensyfikowałem kontakty z innymi administracjami pocztowymi. Zapraszaliśmy przedstawicieli różbfnych poczt, by pokazywać jak pracujemy, bo poczta amerykańska była niewątpliwie bardzo nowoczesna. Działaliśmy teżbf na zasadzie wymiany doświadczeń. Jednocześnie pozostawałem nadal nieoficjalnie w kontakcie z przedstawicielami różbfnych grup narodowościowych i ułatwiałem im spotkania z Gronouskim, co dla nich miało spore znaczenie, bo mieli kontakt z osobą z Gabinetu. ż0aż0a USA brały od lat udział w Targach Poznańskich i przywiązywały do tego dużbfe znaczenie. Chodziło o promocję Ameryki i rozwijanie kontaktów handlowo-przemysłowych. Prawie z zasady, amerykański prezydent mianował kogoś z Gabinetu na każbfde, coroczne otwarcie tej imprezy. ż0aż0a W 1964 r. został wybrany Gronouski, który zaproponował mi, jeszcze niebędącemu formalnie pracownikiem Departamentu Poczty, wyjazd z nim w charakterze doradcy i tłumacza. Jednocześnie ówczesny Minister Poczt i Komunikacji w Polsce, gdy dowiedział się o przyjeździe Gronouskiego zaproponował mu odwiedzenie kilku ośrodków pocztowych. ż0aż0a Władze polskie nie były zadowolone z mojego towarzyszenia, z uwagi na moje zaangażbfowanie w ruchu niepodległościowym, ale Gronouski się uparł i powiedział, żbfe jeśli ja nie otrzymam wizy, to on teżbf nie jedzie.ż0aż0a***image2:center***ż0aż0a Dopiero trzy dni przed wyjazdem dostałem ją. Miałem nadzieję pojechać do rodzinnego Krakowa. Niestety, wieczorem w dniu otwarcia wystawy, przyszła wiadomość o śmierci ojca Gronouskiego. Podjął decyzję o natychmiastowym powrocie do Stanów. ż0aż0a Po tym jak Gronouski odszedł z poczty, zostałem mianowany dyrektorem Współpracy Międzynarodowej. Tak się szczęśliwie złożbfyło, żbfe byłem Polakiem z paszportem amerykańskim zajmującym najwyżbfszą pozycję w amerykańskiej poczcie. A tak na marginesie to Gronouski był później w Polsce ambasadorem.ż0aż0a Następny raz byłem w Polsce w 1973 r. jako oficjalny przedstawiciel Departamentu Poczty na Światowej Wystawie Filatelistycznej, która odbyła się takżbfe w Poznaniu i to na terenie Targów Poznańskich. To była olbrzymia impreza, prawdopodobnie największa w historii polskiej filatelistyki. Zaproszono administracje pocztowe wszystkich krajów, choć co zrozumiałe, nie wszyscy przyjechali. Ta wystawa miała taki rozmach w związku z Rokiem Kopernikowskim. Muszę przyznać, żbfe Związek Filatelistów Polskich spisał się, bo strona organizacyjna była świetnie przygotowana. Wielką sensacją był przywieziony przeze mnie tzw. List Księżbfycowy czyli list ostemplowany faktycznie na księżbfycu przez pierwszego astronautę Armstronga. Zdaje się, żbfe wcześniej pokazaliśmy go tylko w jednym kraju. Był on do tego stopnia strzeżbfony, żbfe gdy leciałem samolotem do Poznania, to list ten na lotnisko w Waszyngtonie w specjalnym opakowaniu przywiózł pracownik tzw. Inspection Service czyli pocztowej służbfby bezpieczeństwa. Przywiózł go na lotnisko i przekazał pilotowi do przewiezienia w jego kabinie. W Poznaniu przyjechał po list konsul i zawiózł do konsulatu. Wymogi ochrony były jak widać bardzo restrykcyjne. Postawiliśmy warunek, żbfe musi być przechowywany za szybą kuloodporną, odgrodzony i całą dobę chroniony. Przywiezienie listu było gestem sympatii wobec Polski, a właściwie Polaków, co należbfy podkreślić, bo w Ameryce było zdecydowane odróżbfnienie narodu od ówczesnych komunistycznych władz. Istotne możbfe jest takżbfe to, żbfe poza charakterem urzędowym, oficjalnym, wystawa była równocześnie spotkaniem filatelistów z całego świata (w tym licznej grupy polsko - amerykańskiej głównie z Chicago), którzy prezentowali swoje zbiory. ż0aż0a Na tę wystawę przywiozłem ze sobą 60 tys. pamiątkowych kart pocztowych tzw. souvenir carts. Wszystkie się rozeszły i zamówiłem błyskawicznie jeszcze 20 tys., które oczywiście równieżbf poszły. Była jeszcze jedna ciekawa sprawa związana z Rokiem Kopernikowskim. Otóżbf sporo organizacji niemieckich w USA zaprotestowało, żbfe Kopernik był Niemcem! Byłem w tę sprawę bezpośrednio zaangażbfowany, gdyżbf chodziło o znaczek amerykański upamiętniający 500. rocznicę jego urodzin. Pomagałem w przygotowaniu oficjalnych odpowiedzi. Podparłem się autorytetem naukowców - astronomów amerykańskich, którzy jednoznacznie uznają, żbfe był Polakiem.ż0aż0a Jeszcze większe problemy, choć innej natury, były związane z innym znaczkiem amerykańskim, który ukazał się kilka lat wcześniej. Tym razem sprawa była poważbfniejsza, bo chodziło o protesty strony polskiej. Przedmiotem sporu był znaczek na 1000-lecie Chrztu Polski i państwowości Polskiej czyli "Millennium" w 1966 r. Chodziło o orła w koronie i o to, żbfe nad nim widnieje krzyżbf. Grożbfono nawet, żbfe korespondencja z tym znaczkiem nie będzie w Polsce dostarczana! Ostatecznie z tego co wiem, to znaczki te docierały do Polski.ż0aż0a Epizod pocztowy, tym razem przyjemny, miała takżbfe moja wizyta w Polsce w 1977 r. z pocztą kompletnie niezwiązana. Byłem wtedy prezesem Polsko-Amerykańskich Klubów Kulturalnych, bo niezależbfnie od tego, żbfe byłem urzędnikiem federalnym, to pełniłem równocześnie szereg odpowiedzialnych funkcji w żbfyciu polonijnym. Kluby Kulturalne zdecydowały ufundować tablice przy sarkofagu Kościuszki w krypcie św. Leonarda na Wawelu. Na tym sarkofagu napisano tylko "Tadeusz Kościuszko". Myśmy uważbfali, żbfe skoro tam przychodzą setki tysięcy ludzi, w tym wielu cudzoziemców, ważbfne jest, aby wiedzieli kim był Kościuszko. Dlatego napis na naszej tablicy głosił, żbfe jest bohaterem walk o wolność Polski i USA etc., etc. Dodatkowo przewodniczący Komisji Spraw Zagranicznych Kongresu Amerykańskiego, kongresman polskiego pochodzenia Clement Zablocki zaproponował, by nadać temu większy wydźwięk. "Uchwalimy rezolucję w Kongresie, żbfe naród amerykański ofiarowuje z wdzięczności tę tablicę narodowi polskiemu" - powiedział. Rzeczywiście taka rezolucja została uchwalona w rocznicę bitwy pod Saratogą, jednej z ważbfniejszych bitew o amerykańską niepodległość, a w której to Kościuszko odegrał zasadniczą rolę. Dlatego na odsłonięcie tablicy przyjechał ambasador amerykański Richard Davies. Nie pamiętam dokładnie jak do tego doszło, ale dość, żbfe dyrektor poczty w Krakowie, z własnej inicjatywy, być możbfe żbfeby mi zrobić przyjemność, bo prasa odnotowała mój przyjazd, podjął decyzję, iżbf tego dnia wszystkie listy będą podbijane specjalnym pamiątkowym kasownikiem. To był ładny gest.ż0aż0a Gdy byłem na poczcie amerykańskiej dyrektorem do spraw kontaktów międzynarodowych to nawiązałem kontakt z władzami pocztowymi Tajwanu. Muszę powiedzieć, żbfe Tajwańczycy mają bardzo nowoczesną pocztę. Z kolei Japończycy zwrócili się do nas z prośbą, czy mogliby w formie nagrody przysyłać do nas swoich wyróżbfniających się pracowników dla zaznajomienia się z pracą poczty amerykańskiej. Mieli oni odwiedzać różbfne ośrodki pocztowe w USA, a przy okazji zwiedzić Amerykę. Gdy przyjechała delegacja z Tajpej, zaproponowałem im by i oni przysyłali swoich wybijających się pracowników, a oni to chętnie podchwycili. Nawiasem mówiąc Tajwańczycy mają olbrzymi sentyment do USA, mimo pewnych pretensji związanych z polityką amerykańską w stosunku do ich kraju. Program ten był realizowany przez kilka lat i nawiązaliśmy serdeczne relacje. Gdy odszedłem na emeryturę dyrektor poczty Tajwańskiej zaproponował mi stanowisko doradcy pocztowego. Zgodziłem się pod warunkiem, żbfe będzie to funkcja honorowa, nieodpłatna, a jedynie pokryte będą koszta moich przelotów i pobytu wraz z żbfoną. Zwykle spędzaliśmy tam dwa tygodnie, równieżbf zwiedzając. W rezultacie odbyliśmy 7 wizyt do Tajpej - niezły rekord! Bardzo miło wspominamy te wyjazdy, a co do mojej pracy to była ona stricte doradcza - na przykład uczestniczyłem w naradach w sprawie wdrażbfania nowych programów związanych z lepszą komunikacją z urzędami pocztowymi innych krajów. Byłem teżbf zapraszany na spotkania pracowników poczty, by mówić o przyjaźni pocztowców między sobą niezależbfnie od wszystkiego tego, co możbfe dzielić kraje czy narody. Tajwańscy pocztowcy mają co roku Dzień Poczty - to wielka uroczystość, na której nagradzani są najlepsi urzędnicy. Gdy byłem na Tajwanie, to zawsze w tym dniu i proszono mnie bym wygłaszał przemówienie. Oczywiście wiedziano, żbfe jestem Polakiem co przysparzało mi sympatii ze względu na żbfyczliwość do Polski wynikającą z naszej historii, walki z komunizmem etc. W czasie jednej z naszych wizyt, jeszcze w czasach PRL, Unia Pocztowa uchwaliła rezolucję popierającą Solidarność i jej działania, co było takżbfe pewnym gestem w moim kierunku. Przy okazji będąc jużbf tak daleko poza Stanami zwiedziliśmy Japonię, Hong-Kong, Tajlandię, Singapur, Australię, Nową Zelandię i Filipiny. Przyjacielskie kontakty pocztowe były w tym bardzo pomocne, wszędzie tam, zawsze ktoś z pracowników poczty nam pomagał.ż0a ż0awysłuchał i spisał ż0aŁukasz Dziatkiewiczż0a ż0aż0aż0aˇautoˇautoˇ49ˇfile0001.jpgˇfile0002.jpgˇˇˇˇˇˇˇˇˇWładysław Zachariasiewiczˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ8ˇ11ˇpmˇ9ˇˇ1ˇˇˇfile0001.jpgˇfile0002.jpgˇˇˇˇˇˇˇˇˇ350ˇ350ˇˇˇˇˇˇˇˇˇ522ˇ500ˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇŁukasz Dziatkiewiczˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2007022310811ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 17502ˇ1175521392ˇ9ˇ1175521392ˇ9ˇ4ˇ2ˇ2007ˇDzień Kobiet z Funduszem Dziedzictwa Polek w Kanadzieˇ Choć święto w sposób specjalny dedykowane kobietom było obchodzone jużbf w starożbfytnym Rzymie, to jego współczesna geneza jest ściśle związana ze zorganizowaną walką kobiet o równouprawnienie, oraz lepsze warunki pracy i żbfycia. ˇZaczęła się ona w XIX w., w związku z uprzemysłowieniem i pracą zawodową kobiet. Początek sięga 1857 r. kiedy to kobiety zatrudnione w nowojorskiej przędzalni bawełny zorganizowały strajk i domagały się krótszego dnia pracy oraz takiego samego wynagrodzenia za pracę, jakie otrzymywali mężbfczyźni. W Stanach Zjednoczonych dzień kobiet po raz pierwszy obchodzony był 20 lutego 1908 r., kiedy to miały miejsce wielkie demonstracje na rzecz politycznych i ekonomicznych praw kobiet, a przede wszystkim na rzecz przyznania kobietom prawa do udziału w wyborach. ż0aż0a Wraz z przemianami polityczno-ekonomicznymi początku lat 90. temat Dnia Kobiet jakby na chwilę odszedł w niepamięć. Szybko jednak powrócił na swoje miejsce, a wraz z nim pytanie i dyskusje: świętować, czy nie świętować? Komunistyczny wynalazek, czy teżbf święto ruchów feministycznych? Obraza dla kobiet, czy teżbf przeciwnie - docenienie ich roli w żbfyciu codziennym? Jestem pewien, żbfe docenienie roli kobiet w żbfyciu codziennym bierze górę w takich sporach semantyczno-formalnych. Jakżbfe możbfna by było obejść się bez Pań? Nie da rady! Na co dzień są wspaniałe i od święta teżbf, co udowodniły członkinie Funduszu Dziedzictwa Polek w Kanadzie organizując w ostatnią niedzielę imprezę z okazji Święta Kobiet w Centrum Kultury Polskiej im. Jana Pawła II w Mississaudze.ż0aż0a Na scenie wystąpili aktorzy Salonu Muzyki i Poezji przy Polsko-Kanadyjskim Towarzystwie Muzycznym w Toronto, a wśród nich: Maria Nowotarska w wierszu "Pomnik" Mariana Hemara oraz "Dytyramb na cześć teściowej" Tadeusza Różbfewicza. Agata Pilitowska we Fraszkach-Igraszkach, Kinga Mitrowska, która rozpoczęła wieczór utworem Chopina "Ojczyzno Ty ma", śpiewając później hiszpański utwór "Amigo", wieńcząc występy artystów trzema miłosnymi ariami z operetki "Wesoła Wdówka" w duecie z Michałem Kuleczką, dyrektorem stworzonego przez siebie Teatru Muzycznego w Toronto, jedynym tego rodzaju teatrem polonijnym na świecie. W tym roku teatr ten obchodzić będzie 10-lecie swego istnienia i jak poinformował Michał Kuleczka z tej okazji 27 kwietnia tego roku wystawiona zostanie operetka "Księżbfniczka Czardasza" równieżbf na deskach Centrum Kultury Polskiej im J.P.II w Mississaudze. ż0a ż0a Wśród aktorów nie zabrakło Sławka Iwasiuka w znakomitym repertuarze Franka Sinatry, a takżbfe Andrzeja Pasadyna w bardzo dobrze wykonanych piosenkach: "Mona Lisa" i "Pretty Woman". Dobrze znana wszystkim Krystyna Piotrowska zaśpiewała lekko i z wdziękiem piosenki Eleni mówiące o miłości.ż0aż0a Występy na scenie przeplatane były wspaniałym pokazem mody sukien ślubnych i wieczorowych Salonu Mody Adrianna's Bridal Fashion, którego właścicielka Pani Irena Skowron-Oko choć dysponowała niewielką ilością modelek, pokazała swoje najpiękniejsze kreacje. W jej sukniach oprócz modelek: Olgi i Kasi Nowak, Ireny Gaweł oraz Barbary Zborowskiej, która zadbała o fryzury artystów, wystąpiły takżbfe Kinga Mitrowska, Agata Pilitowska i Urszula Madej-Wojnarowicz, która na wesoło poprowadziła program. ż0a ż0a W trakcie spotkania swoją książbfkę pt. "Od lekarza do grabarza" zaprezentował autor Jerzy Maslanky, który powiedział, żbfe książbfkę tę dedykuje przede wszystkim kobietom, ich zdrowiu i witalności, bo cóżbf świat byłby wart bez kobiet - dodał. Książbfkę tę wraz z dedykacją autora możbfna było zakupić tużbf po programie. Wieczór umilał zespół wokalny " VocalVox".ż0aż0a Nad całością, jak zwykle czuwała prezes Jadwiga Sztrumf otwierając Święto Kobiet oraz członkinie Funduszu, aby podczas spotkania na stołach nie zabrakło kawy, ciastka i lampki wina, które to dobroci zapewniły organizatorki imprezy. ż0aż0a Z inicjatywy pani Jadwigi Sztrumf padła propozycja zebrania pieniędzy na pomoc dla ciężbfko chorej Heleny Pietrus, na pokrycie przetransportowania zwłok jej nagle zmarłej matki. Zebrano sumę 375 dolarów. ż0aż0a Dziękując zebranej na sali widowni za ten wspaniały gest, prezes Jadwidze Sztrumf oraz całemu Funduszowi, za miły i ciepły wieczór, żbfyczeniem tak licznie przybyłej Polonii jest abyśmy spotkali się w tym samym miejscu za rok. ż0aż0aż0aˇautoˇautoˇ49ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ9ˇ41ˇamˇ9ˇˇ1ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇWitek Wojnarowicz ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2007040200941ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 17904ˇ1177942415ˇ9ˇ1177942415ˇ9ˇ4ˇ30ˇ2007ˇW Credit Union wszystko po staremuˇ Przez parę ostatnich lat, a dokładnie od wielkiego przewrotu dokonanego przed czterema laty, nie brałem udziału w Walnych Zebraniach Członków Credit Union, i z niemałą ciekawością jechałem na tegoroczne zebranie.ˇ To, żbfe w Credit Union nie dzieje się najlepiej, wiemy choćby z listu zwolnionych pracowników, zamieszczonego parę tygodni temu w "Gazecie". ż0aż0a Ale z wystąpień szefostwa Credit Union wcale nie wynika, żbfe jest jakikolwiek problem. Wprost przeciwnie, wyniki są optymistyczne, a przewidywania jeszcze bardziej. ż0aż0a No, możbfe gorzej to wygląda w szczegółach, bo na pytanie przewodniczącej związków zawodowych na temat zwolnień, szef Rady Dyrektorów odpowiada, żbfe jak jest cienko, to poprzez redukcję etatów trzeba szukać rezerw finansowych.ż0aż0a Ale nie, nie będę opisywał przebiegu zebrania, bo na pewno mijałoby się to z... rzeczywistością. Przecieżbf przekonałem się bardzo mocno, żbfe w naszej Credit Union, mimo upływu kolejnych lat, nic się nie zmieniło i nie przypuszczam aby kiedykolwiek miało się zmienić. Krytyką, którą było słychać w wystąpieniach członków, nikt się nie przejmował, i tak jak za dawnych lat nikt nie zadawał sobie trudu dania odpowiedzi na padające pytania.ż0aż0a Mało kogo, a jużbf na pewno nie obecną Radę Dyrektorów, interesował fakt, żbfe ubiegłoroczne wybory, zgodnie z zaleceniami ubiegłorocznej Komisji Wyborczej, powinny zostać powtórzone ze względu na szereg, jak to delikatnie nazwał, członek tejżbfe komisji, nieprawidłowości. ż0aż0a Faktycznie, każbfdy z członków mógł powiedzieć co chce i pytać o wszystko. Pełna demokracja. I na tym koniec.ż0a ż0a Prezentujący się kandydaci do Rady Dyrektorów byli w komfortowej sytuacji, gdyżbf nikt nie miał możbfliwości zadania im choćby jednego pytania. Organizatorzy tego nie przewidzieli. W tych warunkach każbfdy głosował jak chciał, i tak zostali wybrani ci, których trzeba było wybrać.ż0a ż0a Końcowy wynik wskazuje, żbfe wakujące miejsca w Radzie Dyrektorów obsadzą: Kazimierz Babiarz (705 głosów) - dotychczasowy dyrektor i Elżbfbieta Morgan (649), do chwili wyborów przewodnicząca Komisji Kontroli. ż0aż0a Reszta ma szansę... za rok kolejne wybory. A prawie wszyscy kandydaci mają w tym wyścigu długoletnie doświadczenie.ż0aż0aˇautoˇautoˇ49ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ10ˇ11ˇamˇ9ˇˇ1ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇZbigniew Bełzˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2007043001011ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 18095ˇ1179152700ˇ9ˇ1179152700ˇ9ˇ5ˇ14ˇ2007ˇDocieramy do źródeł najnowszej historii ZPwKˇ Zasiadając dzisiaj do klawiatury komputera zupełnie przypadkowo wyciągnąłem z jego "archiwum" tekst zatytułowany "Kto boi się prawdy?", pisany 31 października zeszłego roku.ˇ Odpowiedź na to pytanie przyszła z kilku stron i oczywiście w różbfnej formie, czego efektem był między innymi mój felieton popełniony około 20 stycznia tego roku, pod tytułem "Podam cię do sądu!", pokrótce zarysowujący praktyki stosowane w naszym środowisku, mające zakneblować usta ludziom odsłaniającym prawdę o różbfnych przekrętach, o defraudacji i o innych nieuczciwych pociągnięciach naszych działaczy "społecznych". ż0aż0a Sądowy straszak był i ciągle jest - jak widać - stosowany bardzo często w naszym środowisku. Użbfywające go osoby przeważbfnie nie tylko piastowały (piastują!) jakieś pozycje w polonijnych organizacjach (zarówno tych całkowicie świeckich, jak i przykościelnych), ale takżbfe dysponowały (dysponują!) ich majątkiem. ż0aż0a Wytaczanie procesów było i jest dla nich małym piwem, gdyżbf czynili to za społeczne pieniądze, a wygraną kasę wprowadzali - jako "poszkodowani" - na prywatne konta. W dodatku na zapleczu miały i mają szyld i prestiżbf "reprezentowanych" instytucji, mocno napierający na szalę wagi "sprawiedliwości" i oczywiście opinii publicznej. Bardzo łatwo mogli (wciążbf to stosują!) powiedzieć, żbfe "walczą z wrogami danej organizacji, Kościoła, Polonii" Podobnie, jak polscy (i nie tylko rodzimi) komuniści walczyli z wrogami "ojczyzny". Ponieważbf nasuwa się pytanie: której?, więc dlatego zastosowałem znak cudzysłowu. ż0aż0a Przykładem z najnowszej historii Polonii był proces wytoczony "Gazecie" i jej redaktorom oraz ciągnąca się jużbf dosyć długo sprawa związana z rozliczeniem Trustu. Przegrywane procesy miały i mają stanowić poważbfne ostrzeżbfenie dla kolejnych śmiałków przymierzających się do podniesienia ręki na polonijne świętości i ich świętoszków. Świadomość ucinania całej ręki lub przynajmniej palca wskazującego, powstrzymywała od wychylania się i nakazywała nabieranie wody w usta oraz ucieczkę z polonijnego środowiska, co z kolei dawało cwaniakom możbfliwość dalszego, bezkarnego korumpowania i prywatnego dysponowania społecznym majątkiem.ż0aż0a Kilka dni temu wróciłem z Polski. Poleciałem tam między innymi na spotkanie z ks. Isakowiczem-Zaleskim, organizowane przez Wrocławski Oddział IPN, którego prezesem jest mój przyjaciel, profesor Włodzimierz Suleja. ż0aż0a To spotkanie, a takżbfe prywatna rozmowa z autorem książbfki "Księżbfa wobec bezpieki" oraz z prezesem IPN-u, były mi bardzo potrzebne, gdyżbf poważbfnie wzmocniły świadomość konieczności ujawniania prawdy o nieprawidłowościach popełnianych przez różbfnych prezesów, dyrektorów, proboszczów i innych funkcyjnych różbfnych organizacji i instytucji.ż0aż0a Polska od kilku miesięcy jest rozdyskutowana o lustracji. Osobiście z rozmów z wieloma, naprawdę wieloma ludźmi, tymi z codziennego żbfycia, odniosłem mocne przekonanie, żbfe nasi rodacy w kraju, w przeważbfającej większości chcą ujawnienia prawdy. Nieco inaczej jest to przedstawiane w mediach, czemu zresztą nie należbfy się dziwić. Gdy ks. Isakowicz-Zaleski mówi o 10 do 15 procentach kleru współpracującego w jakiś sposób z bezpieką, a więc de facto na szkodę Polski i jej obywateli, udział agentów związanych z instytucjami świeckimi był przynajmniej podobny. Na pewno znacznie większy mieli pracownicy z kierowniczych stanowisk i oczywiście wszystkich mediów. I dlatego wcale nie należbfy się dziwić bardzo poważbfnemu oporowi stawianemu lustracji przez te środowiska. ż0aż0a A ponieważbf znakomita większość z PRL-owskich publicystów, tudzieżbf innych grup polskiej inteligencji (w tym elity) nie straciła - dzięki umowie okrągłego stołu - stołków oraz posłuchu, więc swoimi tubami propagandowymi nadal w odpowiedni sposób kształtuje opinię polskiego społeczeństwa, kolejny raz robiąc mu wodę z mózgu.ż0aż0a W czasie mego urlopu spędzonego w Polsce patrzyłem na nią oczywiście równieżbf w kontekście Polonii kanadyjskiej i tutejszych różbfnych ukrywanych zawirowań, kombinacji, defraudacji i szkodnictwa polonijnej "nomenklatury". O wielu z nich jużbf pisałem, wywołując nimi falę zastraszania i pogróżbfek, płynących pod moim adresem od dotykanych tekstami osób. Wśród nich było równieżbf straszenie sądami. Oczywiście znowu z użbfyciem społecznych pieniędzy, które przecieżbf bez bólu możbfna wydać. Są teżbf próby nękania mojej rodziny. A wszystko miało i ma jeden cel, a mianowicie założbfenie mi knebla, czego niestety nie udało się zrobić.ż0aż0a Bardzo cieszę się z udanego pobytu w Polsce. Jestem niezmiernie rad z poznania księdza Isakowicza-Zaleskiego i z jego wzmocnienia mojej postawy. ż0aż0a Cieszę się takżbfe z jeszcze jednej ważbfnej rzeczy, mającej miejsce na krótko przed moim powrotem, dzięki której mam obecnie dostęp do bogatego archiwum ZPwK. Do tej pory bazowałem na dobrych materiałach oraz rozmowach z różbfnymi działaczami. Ich wypowiedzi znajdują obecnie potwierdzenie w posiadanych dokumentach, które są w trakcie czytania i porządkowania. Ich wielka wartość, to rzucenie pełnego światła na najnowszą historię ZPwK, którą powinniśmy poznać.ż0aż0a ż0aˇautoˇautoˇ49ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ11ˇ23ˇamˇ9ˇˇ1ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇ Janusz Szajnaˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2007051401123ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 18173ˇ1179493892ˇ9ˇ1179493892ˇ9ˇ5ˇ18ˇ2007ˇZa 30 lat nie będzie polskiej mniejszości na Ukrainieˇ Jeżbfeli utrzymają się obecne tendencje demograficzne, za 30 lat nie będzie Polaków na Ukrainie, w Rosji i w Kazachstanie, za 90 lat w Czechach a za 130 - na Litwie - wynika z wyliczeń międzyresortowego zespołu ds. Polonii i Polaków za granicą.ˇDoradca premiera ds. Polonii i Polaków za granicą, Michał Dworczyk uczestniczył w posiedzeniu sejmowej Komisji ds. Łączności z Polakami za Granicą. Z przedstawionych przez niego danych wynika takżbfe, żbfe za 100 lat nie będzie mniejszości polskiej na Łotwie, a za 140 lat nie będzie jej na takżbfe Białorusi. Podkreślił, żbfe liczba Polaków wzrasta natomiast systematycznie w Stanach Zjednoczonych i wynosi 9 milionów.ż0aż0a W tej sytuacji - jak podkreślano na posiedzeniu komisji - istnieje konieczność stworzenia skoordynowanej polityki wobec Polonii i Polaków, zamieszkałych za granicą. Dotychczas bowiem - w opinii komisji i międzyresortowego zespołu - za opiekę nad Polakami i Polonią odpowiedzialnych jest zbyt wiele instytucji. Środki przeznaczane w budżbfecie państwa na działania na rzecz Polonii to w latach 1990-2005 około 150 mln zł rocznie. ż0aż0a I tak wśród dysponentów tych środków był Senat (37,4 proc.), Ministerstwo Edukacji Narodowej (28,7 proc.), Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyżbfszego (14,2 proc.), Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji (8,8 proc.), Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego (5,4 proc.), Ministerstwo Spraw Zagranicznych (5 proc.) oraz Ministerstwo Zdrowia i Ministerstwo Sprawiedliwości.ż0aż0aPodczas posiedzenia Komisji zwracano uwagę, żbfe wielu Polaków, mieszkających za granicą słabo zna język polski. Przygotowany przez międzyresortowy Zespół ds. Polonii i Polaków za Granicą projekt raportu na temat Polonii zwraca uwagę m.in. na problemy kadrowe, brak jednolitego programu nauki języka polskiego dla europejskich szkół polonijnych, brak nowoczesnych form edukacji i nauczania na odległość. W projekcie raportu zalecono koordynację działań oraz stworzenie nowego programu rządowego współpracy z Polonią i Polakami za granicą. Miałby on objąć takżbfe działania wobec Polaków, którzy po przystąpieniu Polski do UE wyjechali za granicę.ż0aż0a Dworczyk przypomniał, żbfe obecnie w konsultacjach międzyresortowych znajduje się projekt ustawy o obywatelstwie i Karcie Polaka. Osoby posiadające Kartę Polaka mogłyby osiedlać się w Polsce i wielokrotnie przekraczać granicę Polski. Miałyby takżbfe dostęp do wszystkich poziomów oświaty na takich warunkach, jak Polacy w kraju.ż0aż0a W uzgodnieniach międzyresortowych jest projekt ustawy o obywatelstwie dopuszczający m.in. podwójne obywatelstwo, a nawet "wielość obywatelstw", a takżbfe reguluje zasady, na jakich ma być przywracane obywatelstwo polskie tym, którzy utracili je przed rokiem 1989. Ostatecznie - jak powiedział Dworczyk - ma on zostać przekazany do Kancelarii Prezydenta. ż0aż0a Przypomniał, żbfe Rada Ministrów przyjęła w kwietniu projekt zmian w prawie wyborczym, który przewiduje utworzenie okręgu wyborczego dla tej grupy Polaków i możbfliwość głosowania drogą pocztową. Sprawy związane z repatriacją - jak powiedział Dworczyk - zostały przekazane do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, gdzie trwają prace nad projektem w tej sprawie. ż0aż0a Za granicą żbfyje 17 mln Polaków. Najliczniejszym skupiskiem emigracji polskiej są Stany Zjednoczone. Ponadto dużbfe ośrodki polonijne znajdują się w Brazylii, Kanadzie i kilku krajach UE. Za wschodnią granicą najwięcej Polaków mieszka na Ukrainie, na Białorusi, w Rosji i na Litwie. ż0aż0aˇautoˇautoˇ49ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ9ˇ9ˇamˇ9ˇˇ1ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇNa podst. PAPˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2007051800909ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 18193ˇ1179840065ˇ9ˇ1179840065ˇ9ˇ5ˇ22ˇ2007ˇI święcił się Trzeci Maja ˇ Święcił się, co prawda, z przyczyn czysto organizacyjnych, 10 maja, ale wcale nie mniej uroczyście. ˇJak co roku o tej porze, Konsulat Generalny, nasz polski dom w Toronto zaprosił Polaków i zaprzyjaźnionych przedstawicieli żbfycia publicznego Kanady do wspólnego celebrowania jużbf 216. rocznicy uchwalenia Konstytucji trzeciego maja. ż0aż0a Jest to święto szczególnie przez nas ukochane, jako, żbfe pamięć o Konstytucji i jej ideały przyświecały Polakom przez całe lata zaborów i śmiem twierdzić, żbfe właśnie ta pamięć w dużbfym stopniu przyczyniła się do naszego przetrwania narodowego. W tym roku, w ponownie wolnej Polsce i w polskich placówkach na świecie obchodziliśmy tę rocznicę jużbf po raz siedemnasty.ż0aż0a W Konsulacie Generalnym na Lakeshore zebrały się tłumy ludzi, głównie Polaków, ale teżbf i zaproszonych gości. Uroczystość rozpoczęła się od odegrania i odśpiewania "Jeszcze Polska nie zginęła" oraz "O Canada!" ż0aż0a Konsul generalny dr Piotr Konowrocki, witając gości przypomniał znaczenie Konstytucji z 1791 roku. Zwrócił teżbf uwagę na fakt, żbfe aktualnie Polska przeżbfywa niespotykanie wysoki wzrost gospodarczy. Do mównicy podchodzili przedstawiciele władz Kanady i Prowincji Ontario:ż0aCherie Di Novo - członkini parlamentu prowincji Ontario, Peggy Walsh z parlamentu federalnego, Tony Ruprecht, MPP i Laurel Broten - minister środowiska w rządzie prowincyjnym Ontario. ż0aż0a Konsul Andrzej Krężbfel odczytał listy z pozdrowieniem dla Polaków od premiera rządu Ontario Daltona McGuinty'ego oraz od mera miasta Toronto Davida Millera. ż0aż0a Kilka słów ze strony KPK wygłosił Władysław Lizoń. Dla obecnych kilka pieśni sakralnych oraz ludowych zaśpiewał chór parafialny z kościoła św. Kazimierza. Niedługo po tym występie furorę wśród panów (i pań teżbf) zrobiło pojawienie się wprost z samolotu z Warszawy czterech polskich aktorek: Małgorzaty Kożbfuchowskiej, Doroty Landowskiej, Edyty Olszówki oraz Beaty Ścibakówny. ż0aż0a Rozpoczęła się ta część programu, którą nazywam towarzysko - podniebieniową. Ponieważbf nie byłem nigdy recenzentem kulinarnym, bez wchodzenia w szczegóły stwierdzam tylko, żbfe jedzenia było pełno i bardzo smaczne. Najbardziej zapamiętałem pyszne pyzy z sosem grzybowym. ż0aż0a Oczywiście, było i co pić, od soków począwszy, poprzez wina ażbf po żbfubrówkę. Nastrój był, jak zwykle w Konsulacie, serdeczny i świąteczny. Długo nie chciało się opuszczać tych sal, schodów i ogrodu, które są zawsze gościnne. ż0aż0a I znów wyszliśmy o nieprzyzwoitej porze. Ale przecieżbf to nasze Święto.ż0aż0aˇautoˇautoˇ49ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ9ˇ19ˇamˇ9ˇˇ1ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇWitold Lilientalˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2007052200919ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 18372ˇ1180680444ˇ9ˇ1180680444ˇ9ˇ6ˇ1ˇ2007ˇ3 Maja we Lwowieˇ"A niech tę Jałtę trafi szlag…"ˇ W długi majowy weekend wielu Polaków podążbfyło na wschód - do Lwowa. To miasto niczym narodowe sanktuarium przyciąga ciągle dziesiątki "pielgrzymek" z Polski, ciągnących tam jak kto możbfe: wypasionymi "brykami", zwykłymi wyładowanymi "furami", wycieczkowymi autokarami, pociągiem, a nawet zdezelowanymi autobusami ukraińskiej linii Przemyśl-Lwów. ż0aż0a Czym przyciąga ich to magiczne miejsce? "To dawna, święta ziemia polska, groby ojców naszych i dziadów" - powie na cmentarzu łyczakowskim prosty człowiek, lwowski Polak, uczestnik wycieczki z Dolnego Śląska, która z przewodnikiem, parafialnym księdzem, przybyła tu na święto Matki Boskiej Królowej Polski. Wygnany po wojnie z krainy dzieciństwa pod Zbarażbfem przeżbfył resztę żbfycia pod Wrocławiem, a teraz wrócił, żbfeby zaczerpnąć tego powietrza, nasycić się widokiem miejsc, które mu kiedyś odebrano. Ten ożbfywczy oddech opromienia mu twarz, widać jak na dłoni, jak głęboko to wszystko przeżbfywa. ż0aż0a Na łyczakowskich grobach czcił święto 3 Maja takżbfe konsul generalny RP we Lwowie Wiesław Osuchowski. Zapytany na tę okoliczność mówi: "tu zawsze Polakom mocniej bije serce. Zwłaszcza w dniu takiego święta, które wrosło w nasze serca. Przypomina się rok 1918, heroiczna obrona polskości Lwowa, za co żbfycie oddały tysiące polskiej młodzieżbfy. Leżbfą teraz tu, na Łyczakowie. Wśród nich owiany patriotyczną legendą 9-letni Jurek Biczan. Cieszy, żbfe ten cmentarz zapełnia się w weekendy młodzieżbfą w jego wieku i starszą z Polski. Niech przyjeżbfdżbfają tu zwłaszcza uczniowie szkół imienia Orląt Lwowskich, by uczyć się ojczystych dziejów".ż0a ż0a Konsul Osuchowski złożbfył wieńce na grobie strzelców siczowych i na mogiłach powstańców styczniowych. Wcześniej uczestniczył w uroczystej 3-majowej mszy św. odprawionej przez biskupa Mariana Buczka we lwowskiej katedrze. Wypełniony po brzegi kościół rozbrzmiewał narodową modlitwą za pomyślność ojczyzny. Rodzi się pytanie: czy nasza ojczyzna obejmuje równieżbf i to miejsce? Czy to możbfe jużbf nie ojczyzna polska, ale wyłącznie ta najbliżbfsza, lwowska?ż0aż0a Dla kogoś, kto przybywa do obcego państwa, pytanie dość kłopotliwe w kontekście tzw. poprawności politycznej. Bo to przecieżbf ojczyzna Ukraińców, którzy mają "nasz" Lwów u siebie. Czy nie urażbfamy w końcu ich patriotyzmu swoją natrętną i bogoojczyźnianą polskością? Czy kłopoty z poprawnością polityczną, jakie miewamy ostatnio na zachodnich salonach, nie powtórzą się na wschodzie?ż0aż0a Możbfe jednak nie. Tutejsza Polonia nie przejawia zbyt rewizjonistycznych nastrojów. Zauważbfyć możbfna szczere próby bratania się miejscowych Polaków z Ukraińcami przy okazji 3-Majowego święta. Oto w przeddzień, na uroczystej akademii zorganizowanej przez Towarzystwo Kultury Ziemi Lwowskiej, kierowane przez Emila Legowicza, wystąpiła orkiestra dęta złożbfona z byłych ukraińskich wojskowych, która z prawdziwym zacięciem odegrała polskie piosenki lwowskie, wzbudzając entuzjazm blisko 500 osób na sali. Akademia odbyła się w największym lwowskim pałacu kultury, gdzie dyrektorem jest Włodzimierz Rudnicki, lwowski radny i doradca burmistrza, przewodniczący partii chrześcijańskich demokratów we Lwowie. Wpuścił Polaków do pałacu i nie pożbfałował, bo sprawił radość orkiestrze, której jest ojcem-założbfycielem, a po drugie spotkał na akademii swojego krewniaka, Romana Rudnickiego, niewidzianego od 20 lat. I chociażbf ich dziadkowie byli braćmi, Włodzimierz mówi po polsku słabo, Roman bez najmniejszego wysiłku.ż0aż0a Bywa więc, żbfe lwowska polskość zanika i kto wie, czy nie jest silniejsza w Polsce niżbf tu na miejscu. Tu podtrzymują ją dwie polskie szkoły z uprawnieniami maturalnymi, kształcące kilkaset uczniów. Są polskie przedszkola. Na akademii swój artystyczny dorobek pokazały wszystkie szkolne grupy wiekowe - takżbfe kilkuletnie dzieci mówiące i śpiewające z rozczulającym lwowskim akcentem. Są wreszcie stowarzyszenia społeczne i kulturalne zaproszone przez E. Legowicza na akademię: Federacja Organizacji Polskich na Ukrainie, której przewodniczy Emilia Chmielowa, Stowarzyszenie Lekarzy Polskich we Lwowie, Uniwersytet Trzeciego Wieku, Towarzystwo Opieki nad Grobami Wojskowymi, Stowarzyszenie Kombatantów Armii Krajowej, Stowarzyszenie Rodzina Rodzin, Polskie Towarzystwo Przyjaciół Sztuk Pięknych. W tym kręgu działa Edward Susulski prowadzący zespół "Lwowska Fala", wykonujący przedwojenne szlagiery Szczepka i Tońka, dwóch lwowskich batiarów, znanych Polakom przed wojną z audycji "Wesoła Lwowska Fala", nadawanej przez Rozgłośnię Lwowską Polskiego Radia. Teraz wskrzeszono i tę tradycję - co sobotę na falach średnich i UKF nadaje polskie radio we Lwowie. Jest słyszalne i w Polsce, o czym świadczą telefony od słuchaczy zza zachodniej granicy Ukrainy.ż0aż0a Nazajutrz ta sama publiczność goszczona była w innym lwowskim pałacu - przez Oksanę Kozynkiewicz, dyrektor oddziału Lwowskiej Galerii Sztuki. Oddział urządzono w jednym z najokazalszych zabytków Lwowa, w pałacu Potockich. Jeszcze w latach 90. był to zwykły pałac ślubów, a od 2001 roku po pieczołowitej renowacji mieści zbiory galerii sztuki zapoczątkowanej we Lwowie w roku 1907.ż0aż0a Myśli o wymogach poprawności politycznej nurtowały z pewnością Jerzego Bożbfyka, krakowskiego pianisty jazzowego i śpiewaka, kiedy przekraczał próg pałacu, by dać 3-majowy koncert pieśni patriotycznych na zaproszenie wspomnianej jużbf Emilii Chmielowej.ż0aż0a Koncert rozpoczęły "Promyki Krakowa", dziecięcy zespół folklorystyczny pod kierownictwem Romy Krzemieniowej. Bożbfyk, nieco spóźniony z powodu przedłużbfonej ponad miarę podróżbfy z Krakowa, przebierał się tymczasem ekspresowo na zapleczu. Ku jego zdumieniu pałacowe strażbfe nie pozwoliły niczego dotknąć, a tym bardziej użbfyć krzesła czy stołu. W końcu udało mu się jakoś zmienić ubranie i tużbf przed wejściem na salę dyplomatycznie wysondować lwowskiego wicekonsula Waldemara Kowalskiego co do zamierzonego repertuaru. "Tylko bez nacjonalizmów" - rzucił krótko konsul.ż0aż0a Bożbfyk rozpoczął klasycznie od pieśni konfederatów barskich, przeszedł przez powstanie listopadowe, galicyjską chłopską rabację i powstanie styczniowe. Gdy doszedł do międzywojnia publiczność wpadła w uniesienie, a artysta porzucił wszelką myśl o politycznej poprawności. Z jego ust popłynęła pieśń do słów Feliksa Konarskiego, której refren brzmi:ż0aż0a"… po lwowsku powiem ci tak:ż0aniech ten Poczdam krew zaleje,ż0aa niech tę Jałtę trafi szlag".ż0aż0a Potem Bożbfyk bisował wielokrotnie, wzruszająco i patriotycznie przemówił konsul Osuchowski, a na cześć artysty odśpiewano gromkie "Sto lat". Bożbfyk jest ciekawym przykładem lwowiaka wychowanego całkowicie w Polsce. Urodził się, co prawda, we Lwowie, ale wyjechał stamtąd w 1942 roku, będąc jeszcze niemowlęciem. Trudno się dziwić, żbfe niczego z tamtego czasu nie zapamiętał. Ale w latach 80. trochę przypadkiem trafił do oddziału krakowskiego Towarzystwa Przyjaciół Lwowa, gdzie dla okazania szacunku jego członkom zaczął zaciągać na wschodnią nutę. Potem ze zgrozą dowiedział się od nich, żbfe mówi nie jak lwowiak, ale jak wilniuk. Szybko więc nauczył się bałakać po lwowsku i teraz mówi z tak świetnym lwowskim akcentem, jakby stąd nigdy nie wyjeżbfdżbfał. Właśnie tym ukraińskim zaśpiewem najbardziej ujął słuchaczy, którzy nagrodzili go za to długą owacją na stojąco.ż0aż0a A wszystko to pod okiem pałacowych strażbfy czujnie śledzących wszelkie poczynania gości. Jak zapewnia Oksana Kozynkiewicz ta czujność nie jest przejawem specjalnego uczulenia na Polaków. Uzbrojeni i groźnie wyglądający strażbfnicy, przypominający eisensteinowskich matrosów z "Aurory", to jeden z sowieckich reliktów na posowieckiej Ukrainie. Zgodnie z nim władza musi zawsze ukazywać obywatelowi swe groźne oblicze bez względu na miejsce i okoliczności.ż0aż0a Takich reliktów jest więcej, bo na Ukrainie czas płynie jakby wolniej niżbf u nas. Wyraźniej widać teżbf mozolne wychodzenie tego kraju z komunizmu. Wśród ciągu zdewastowanych domów na lwowskiej starówce rzucają się w oczy pojedyncze kamienice odrestaurowane na siedziby banków i innych instytucji finansowych. Zupełnie jak u nas po 1989 roku. Wzdłużbf nieremontowanej od dziesięcioleci drogi z Medyki do Lwowa stoi jużbf kilkanaście całkiem nowoczesnych stacji benzynowych. Zaś nad zapuszczoną wiejską zabudową górują nowo wzniesione cerkwie.ż0aż0a ˇautoˇautoˇ49ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ1ˇ45ˇpmˇ9ˇˇ1ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇWładysław Tyrańskiˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2007060110145ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 18402ˇ1180959223ˇ9ˇ1181046374ˇ9ˇ6ˇ4ˇ2007ˇWięcej zaufania i zrozumienia między Polską a LitwąˇNazwiska mieszkających na Litwie Polaków będą pisane po polskuż0aˇPremierzy Polski i Litwy Jarosław Kaczyński i Gediminas Kirkilas, po piątkowych rozmowach w Płocku, pozytywnie ocenili dotychczasową współpracę obu państw w dziedzinie bezpieczeństwa energetycznego. Zadeklarowali jej kontynuowanie m.in. w ramach projektu rozbudowy kompleksu elektrowni atomowej w Ignalinie.ż0aż0a***image1:center***ż0aż0a Premier J. Kaczyński ocenił, żbfe inwestycja w Ignalinie "bardzo umocni" wzajemne stosunki Polski i Litwy i będzie miała "znaczący wpływ na bezpieczeństwo energetyczne" w regionie. ż0aż0a Premier J. Kaczyński pytany o ocenę wypowiedzi ministra energetyki Rosji Wiktora Christienko, który uznał za niecelowe wznowienie dostaw ropy naftowej na Litwę, wyraził opinię, iżbf jest ona "elementem niedobrze pojętej polityki".ż0aż0a "Jeśli ktoś sądzi, żbfe jest w stanie zmusić nas do ustępstw w innych dziedzinach, to się myli" - powiedział J. Kaczyński, komentując wypowiedź rosyjskiego ministra energetyki. Dodał, żbfe Polska i Litwa podejmują wysiłki, aby porozumienie UE-Rosja uniemożbfliwiało podejmowanie arbitralnych decyzji.ż0aż0a Premierzy J. Kaczyński i Kirkilas, którzy w piątek rozmawiali z zarządem PKN Orlen, pozytywnie ocenili przygotowaną przez tę spółkę strategię bezpieczeństwa energetycznego. Podkreślili, iżbf zarówno płocki koncern jak i rafineria Możbfejki mają zabezpieczone alternatywne dostawy surowca drogą morską.ż0aż0a Premier Kirkilas poinformował, iżbf rząd litewski zaakceptował projekt ustawy o pisowni imion i nazwisk, który m.in. zezwala, by nazwiska mieszkających na Litwie Polaków były pisane po polsku. "To rozwiązanie posłużbfy wzmocnieniu wzajemnego zaufania" - powiedział Kirkilas.ż0aż0a "To wydarzenia wielkiej wagi i dowód na to, żbfe warto czynić wysiłki i iść do przodu" - ocenił premier J. Kaczyński. ż0aż0a Obaj szefowie rządów byli zgodni, żbfe podejmowane w ramach wzajemnej współpracy decyzje są ważbfnym elementem zbliżbfenia między narodami Polski i Litwy.ż0aż0aˇautoˇautoˇ49ˇpolska_-_litwa_002.jpgˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇPremier Jarosław Kaczyński (P) i premier Litwy Gediminas Kirkilas (L) podczas konferencji prasowej w Płocku, 1 bm. PAP Paweł Kubicki ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ8ˇ12ˇamˇ9ˇˇ1ˇˇˇpolska_-_litwa_002.jpgˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ400ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ266ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇNa podst. PAPˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2007060400812ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 18403ˇ1180959558ˇ9ˇ1180959558ˇ9ˇ6ˇ4ˇ2007ˇW poszukiwaniu polskiego pawilonu ˇCarassauga 2007ˇ Mississauga to dużbfe miasto, jedno z sześciu największych miast Kanady. Jest domem dla ludzi wielu narodowości i kultur z całego świata. Carassauga. Największe i najbardziej popularne wydarzenie kulturalne Mississaugi, odbywające się od roku 1985. ż0aż0a Podczas tegorocznej 22. Carassaugi, kulturę swoich krajów zaprezentowało 40 grup w 23 pawilonach: Afryka, Armenia, Kanada, Karaiby, Chiny, Chorwacja, Cypr, Egipt, Grecja, Gujana, Hawaje, Indie, Włochy, Litwa, Macedonia, Filipiny, Polska, Portugalia, Szkocja, Serbia, Turcja i Ukraina. Po raz pierwszy zorganizowano International Pavillion prezentujący kulturę 20 krajów świata. W imprezie wzięło udział 3000 wolontariuszy. ż0aż0a W sobotę, w godzinach 11.00 - 12.00, w okolicach Square One odbyła się wielka parada uczestników tegorocznej Carassaugi. Barwny tłum wystartował z Centre Court i przeciągnął przez cały mall.ż0aż0a Carassauga to najwspanialszy przykład na to, jak w sposób bezkonfliktowy wielokulturowa społeczność Kanady możbfe wspólnie egzystować. Ten festiwal pomaga w umacnianiu więzi między różbfnymi kulturami, tym samym ułatwia porozumienie pomiędzy przyjaciółmi i sąsiadami. Patronuje mu miasto Mississauga na czele z Hazel McCallion, uwielbianą przez rezydentów miasta "wieczną" Panią Burmistrz.ż0aż0a Pytanie: "Gdzie jest polski pawilon" było w tych dniach nieszczęściem pracowników Centrum Kultury imienia Jana Pawła II w Mississaudze. A pytali nie tylko Polacy. ż0aż0a W samym Centrum nie możbfna było dostrzec żbfadnej informacji na temat najważbfniejszego polonijnego wydarzenia kulturalnego w mieście. Niestety, pracownikom nie wolno było udzielać żbfadnych informacji. W przeprowadzonych rozmowach z pracownikami, zastrzegającymi sobie anonimowość, dawał się odczuć lęk i zakłopotanie. Powód?ż0aż0a Nie, to nie w Centrum Kultury im. Jana Pawła II był usytuowany tegoroczny polski pawilon. Polskiej edycji Carassaugi udzielił gościny Huron Park Recreation Centre przy 830 Paisley Blvd.W. Powody? ż0aż0a Z listu od organizatorów do "Gazety": Mieliśmy rezerwację w Centrum od 2005 roku, lecz wpłacony depozyt został nam zwrócony. Mimo interwencji i po wielu odbytych spotkaniach nie udało się nam sprawić, aby nas przyjęto pod dach naszego jedynego polskiego Centrum w Mississaudze. Mamy nadzieję, żbfe kierownictwo napisze, co było przyczyną wyrzucenia festiwalu Carassauga z Centrum.ż0aż0a Patronat honorowy nad polskim pawilonem objął tego roku Konsul Generalny RP, dr Piotr Konowrocki. Dokonał on otwarcia polskiego pawilonu słowami: Witajcie w Polsce. Jestem szczęśliwy będąc tutaj z wami. Carassauga to piękne wydarzenie. Polski pawilon daje wszystkim wiele możbfliwości do poznania piękna polskiej kultury. Dziękuję za zaproszenie". ż0aż0a Potem pan konsul powiedział "Gazecie": Uważbfam ten pomysł miasta Mississaugi za bardzo ciekawy. Festiwal Carassauga robi dużbfo dobrego. Nie tylko jest okazją do poznania się przez sąsiadów, jest to równieżbf jakby wycieczką po świecie.ż0a ż0a Spełnia ogromną rolę w poznawaniu innych kultur, innych krajów, co rodzi zrozumienie i tolerancję. Jeśli zdarzy się, żbfe ktoś tutaj zauważbfy Polskę, zaciekawi się kulturą naszego kraju i pojedzie tam jako turysta, to uważbfam, żbfe rola Carassaugi została spełniona.ż0aż0a Od pierwszego dnia tłumy ludzi, dużbfo Polaków, ale niemało gości innych narodowości. Na scenie non stop występują polonijne zespoły regionalne: Radość Joy wraz z wokalistką Anią Piwowarczyk i Junior Radość Joy, Śwarni, górale ze Scarborough, Biały Orzeł z Toronto, Polonez z Hamiltonu, Źródło z Brampton, Kujawiacy z Kitchener, zespół wokalny Rodzina z gościnnie występującym gitarzystą Krzysztofem. ż0aż0a Przy stołach z jadłem wielkie zagęszczenie, tłum wielbicieli polskich przysmaków. Królują: pierogi, bigos, gołąbki, patyczki, kiełbasa, a na deser pączki, chrusty, sernik, a to wszystko przepijane kawą i cieszącym się ogromnym powodzeniem polskim piwem marki Żywiec. ż0aż0a Nasz polski pawilon od kilku lat przygotowuje pani Janina Ruta wraz ze swoją córką, Carmelą. Organizatorzy zwijają się jak w ukropie, sami zapracowani, kierują grupą współpracowników i wolontariuszy.ż0aż0a Drugiego dnia trochę mniej Polaków, za to mnóstwo gości innych nacji. Ostatni dzień festiwalu uświetnił występ Kingi Mitrowskiej. ż0aż0a Tłumy gości, lecz jużbf mało Polaków. Możbfe dlatego, żbfe w Centrum odbywała się jak gdyby konkurencyjna impreza artystyczna "1st Polonia Folk Fest", festiwal polskich zespołów, zorganizowany dla uczczenia 30-lecia zespołu "Lechowia", którego zacna działalność jest reklamowana na folderze jako "artystyczny filar polsko-kanadyjskiej społeczności i kontynuacja wkładu w wielokulturową mozaikę Kanady". Przez dwa dni występowali tam gościnnie, oprócz wspomnianej Lechowii: Wicherki z Mississaugi, Wesoły Lud z Chicago, zespół Tatry z Montrealu, Polska z Mississaugi, Mała Lechowia z Mississaugi, Małopolska z Mississaugi i Ludowa Nuta z Hamiltonu. ż0aż0a Przeglądając wspomniany program możbfna pokusić się o stwierdzenie, żbfe jest to festiwal pana Andrzeja Wicherta, bowiem prowadzi on ażbf pięć z wymienionych zespołów. Gratulacje! Z pewnością nazbyt wiele, by wszystkie, razem z innymi, pomieścić w pawilonie polskim Carassaugi. Tak więc przy założbfeniu, żbfe Carassauga ma łączyć wielokulturowe społeczeństwo Kanady, to jakby na ironię podzieliła jednokulturową społeczność Polaków zamieszkujących w tak przecieżbf polskim mieście, jakim jest Mississauga. Takżbfe "gratulacje"! Tylko komu się one należbfą?ż0aż0a Po festiwalu powiedzieli "Gazecie":ż0aż0a Wiesław Lipka (autor zdjęć): Jestem członkiem Kongresu Polonii oddział Mississauga, jego skarbnikiem oraz członkiem grupy # 95 Związku Polaków w Kanadzie. Po raz piąty obsługuję polski pawilon na Carassaudze. To, żbfe największa polonijna impreza roku została zepchnięta do takiej dziupli, to jest skandal. Jestem przekonany, żbfe ludzie, którzy do tego dopuścili, zostaną rozliczeni. Mało tego. My, Polonia, powinniśmy od nich zażbfądać wyjaśnienia w polonijnych środkach masowego przekazu. Sam mam wkład w budowę Centrum i uważbfam, żbfe to jest polski budynek, polska kultura i tam mamy być! Zaskoczyło mnie, żbfe na polskim festiwalu jest tak mało Polaków. Jestem społecznikiem od wielu lat i wiem o tym, żbfe zorganizować coś dla Polaków jest niewdzięczną robotą. Nie wiem, co się z polskim narodem dzieje, ale widać, żbfe nasza kultura idzie w dół. ż0aż0a Trzy panie, witające gości, wolontariuszki: bardzo dużbfo ludzi odwiedziło nasz pawilon w ciągu tych trzech pracowitych dla nas dni, ale trzeba to powiedzieć, mało Polaków. Sporo ludzi było niezadowolonych, wychodzili i narzekali, żbfe tutaj jest za mało miejsca. Tak być nie powinno. Pani burmistrz Hazel McCallion kiedy tworzyła Carassaugę i zawsze potem, podkreślała w apelach do wszystkich społeczności, by w ten jeden weekend w roku nie organizować innych imprez kulturalnych, żbfeby skupić wszystkie wysiłki na Carassaudze. I jak my teraz wyglądamy? Ona zapowiedziała, żbfe osobiście dojdzie do źródeł tego skandalu. Do Centrum przychodziły zawsze całe rodziny, starsi ludzie mieli polski pawilon tużbf pod nosem, po wyjściu z kościoła, wielki parking. To co się stało, to jest wstyd dla Polonii. My wszystkie jesteśmy urodzone w Kanadzie, a aktywnie uczestniczymy w organizowaniu tej imprezy, ochotniczo. Brak pomocy ze strony biznesów polskich, zbyt mała pomoc polskiego banku. Ogólny brak pomocy i chęci współpracy. ż0aż0a Janina Ruta, organizator: Reprezentuję Polish-Canadian Vocal Group "Rodzina" - organizację niedochodową, która przy pomocy pana konsula, księdza Sowy oraz grupy wolontariuszy organizuje tę piękna imprezę. Możbfe zbyt wcześnie jest na podsumowanie, ale możbfna jużbf powiedzieć, żbfe odwiedziło nasz pawilon około 12 tysięcy ludzi w tych trzech dniach. Cały czas jest pełno. ż0aż0a Nie, dzisiaj nie ustosunkuję się w sprawie tegorocznej lokalizacji polskiego pawilonu. Powiem tylko, żbfe nie jest to nasza wina, żbfe nie jesteśmy tam, gdzie powinniśmy być, czyli w Centrum Kultury imienia Jana Pawła II w Mississaudze. ż0aż0a Chcę wytłumaczyć Polonii jedną bardzo ważbfną rzecz. Ludzie myślą, żbfe tutaj robi się pieniądze. Otóżbf nie. Paszporty są rozprowadzane na długo przed imprezą w wielu punktach sprzedażbfy w całym mieście. Goście w większości przychodzą jużbf z paszportami. W przedsprzedazy paszpory szły po 8 dolarów, z czego 3 dolary należbfały się miastu. Dzisiaj sprzedaliśmy około 400 paszportów. Łatwo obliczyć, żbfe sprzedawane po 10 dolarów, dadzą nam 4 tysięcy dolarów zysku, ale uwaga, błąd! - 8 dolarów idzie dla miasta, 2 dolary dla nas. ż0aż0a Z tego nie ma dochodu, jedynie masa pracy, a dochodu ledwie tyle, by pokryć wszystkie, ogromne koszta. Ja sama nie operuję pieniędzmi. Przy każbfdym punkcie sprzedażbfy są po dwie osoby, przy wejściu z paszportami - 3. Jesteśmy skrupulatnie kontrolowani przez City. ż0aż0a Ja jestem od kultury, chociażbf urabiam ręce po łokcie w kuchni. Tutaj promuje się polską kulturę, to nie jest flea market. Każbfdego dnia przychodziły po 3 inspekcje, sprawdzano nas nie tylko pod względem sanitarnym, nas sprawdzano równieżbf pod względem nadrzędnego celu: popularyzacji kultury naszego narodu, głównego celu Carassaugi. I my te wszystkie kontrole przeszliśmy pozytywnie! ż0aż0azanotował: ż0aEdward Wójciakż0aż0aż0aˇautoˇautoˇ49ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ8ˇ16ˇpmˇ9ˇˇ1ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇEdward Wójciakˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2007060410816ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 18452ˇ1181226526ˇ9ˇ1181226526ˇ9ˇ6ˇ7ˇ2007ˇObfitość wydarzeńˇ W ciągu roku nie często zdarza się weekend tak obfity w polonijne wydarzenia, jak ostatni w Polonii GTA i okolic. A ten faktycznie ubogacono, żbfe ażbf trudno było uczestniczyć we wszystkich, a jużbf z pewnością nie od początku do końca. ˇNa pewno oczywiście lepiej jest, gdy mamy dużbfy wybór, niżbf poważbfne luki lub całkowity brak imprez, albo ich mierna wartość nie zachęca do poświęcenia czasu. Tym razem było sporo i w dodatku o dużbfej randze. Przynajmniej w założbfeniu, choć niekoniecznie - według opinii uczestników - w realizacji anonsowanego i oczekiwanego programu.ż0aż0a ż0aCarassaugaż0aż0a Festiwal, który na dobre zakorzenił się w kulturze Mississaugi, w naszym środowisku uważbfanej za "polskie miasto" z racji dominacji w nim naszej grupy etnicznej, stanowiącej prawie 1/6 ogółu mieszkańców. ż0aż0a W tym mieście mamy piękny dużbfy polski kościół i znane Polskie Centrum Kultury im. Jana Pawła II. I gdy wydawałoby się więcej niżbf oczywistym, żbfe właśnie tam będzie nasz festiwalowy "pawilon", niestety polscy organizatorzy musieli szukać całkowicie innego lokalu. Przy zaistniałej sytuacji słowo SKANDAL samo ciśnie się na usta, w dodatku przy poznanym fakcie rezerwacji sali na ten cel dokonanej przez organizatorów jużbf dawno. I chociażbf nie jest to pierwsza niezmiernie ważbfna impreza prowadzona przez Polaków, której organizatorom odmówiono udostępnienia POLSKIEJ sali, ta odmowa ma szczególną wymowę, ponieważbf w tym festiwalu istnieje wspaniała możbfliwość zaprezentowania naszej grupy etnicznej w dużbfej skali (w tym równieżbf od strony Centrum Kultury) wielu narodowościom mieszkającym nie tylko w GTA, ale równieżbf przyjezdnym gościom. Carassauga jest, a na pewno powinna być dla nas BARDZO PRESTIŻOWĄ imprezą, a tymczasem dla jakichś decydentów okazała się całkowicie nieistotną i jakby nie naszą, polską, mało znaczącą zabawą.ż0aż0a ż0aPolski biskup w Torontoż0aż0a W sobotę 26 maja odbyła się ceremonia konsekrowania biskupa Polskiego Narodowego Kościoła Katolickiego diecezji kanadyjskiej. Jest nim znany w środowisku polonijnym ksiądz Sylwester Bigaj. ż0aż0a Ze względu na spory dwóch ugrupowań tego Kościoła (między innymi o prawa do własności torontońskiej katedry św. Jana) uroczystość miała miejsce w kościele Świętej Trójcy w Hamiltonie. ż0aż0a Wzięło w niej udział wielu księżbfy, w tym pięciu biskupów tego Kościoła, członek parlamentu, Borys Wrześniewskyj, kilku innych polityków oraz wierni i zaproszeni goście. ż0aż0a Po uroczystej mszy miał miejsce bankiet w Place Polonaise, uświetniony między innymi przez świetny polonijny zespół folklorystyczny Stella Polonia pod dyrekcją księdza parafii rzymsko-katolickiej, Mirosława Frankowskiego, ze Scarborough. Warto zaznaczyć, żbfe ks. Frankowski jest nie tylko liderem tego wspaniałego zespołu, ale takżbfe jego doskonałym tancerzem.ż0aż0aż0aWielka Parada Jana Pawła IIż0aż0a Odbyła się w Brampton w niedzielę 27 maja. Niestety "wielką" była tylko z nazwy. Gdy w zeszłym roku wiele ludzi miało wątpliwości, czy możbfna było faktycznie nazwać ją wielką, tegoroczna nie wiem czy osiągnęła 1/4 wielkości ubiegłorocznej. Teraz uczestniczyło w niej tylko 29 grup, reprezentujących polonijne organizacje, zespoły, biznesy. Nie bardzo dopisali takżbfe uczestnicy indywidualni. ż0aż0a Jaka była tego przyczyna? Trudno powiedzieć. Możbfe odstraszało pochmurne niebo, chociażbf temperatura była sporo wyżbfsza, niżbf w zeszłym roku. Na pewno teżbf pogoda nie hamowała samej rejestracji grup, zgłaszających wiele dni wcześniej swój udział w paradzie.ż0aż0a Przemarszowi towarzyszyła bezdeszczowa pogoda, utrzymująca się później przez całą mszę świętą. Niestety zaraz po niej zaczął padać deszcz, chwilami nawet ulewny, który wypłoszył dużbfą część uczestników zaplanowanego pikniku z udziałem specjalnego gościa, piosenkarza Andrzeja Cierniewskiego.ż0aż0a Wiele osób jechało na Paradę równieżbf z nadzieją zobaczenia, jak daleko zaawansowane są prace przy budowie kościoła. Niestety mocno się zawiedli nie znajdując ich śladów, wskazujących na jakikolwiek postęp. ż0aż0a "No, ale przynajmniej mamy" - możbfna było usłyszeć komentarze - "kilka polskich nazw ulic". Czy na nazwach się skończy? Ciekawe, kto głównie zamieszka budowane przy nich domy.ż0aż0aż0a ż0aˇautoˇautoˇ49ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ10ˇ26ˇamˇ9ˇˇ1ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇJanusz Szajnaˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2007060701026ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 18487ˇ1181575149ˇ9ˇ1181575149ˇ9ˇ6ˇ11ˇ2007ˇParada, a polityczna poprawnośćˇ Na co dzień nie zastanawiamy się, jak ciężbfkie żbfycie mają wszelkiej kategorii publicyści, z dziennikarzami na czele. Dlaczego?ˇ Albowiem do zupełnej rzadkości należbfy możbfliwość utrzymania przez nich niezależbfności, w miarę zauważbfalnego statusu społecznego i w miarę dobrego, godnego ich pracy stylu żbfycia. Żeby to wszystko sobie zabezpieczyć dużbfa część tej grupy zawodowej (nieomalżbfe wszyscy) w PRL-u poszła na większą lub mniejszą współpracę z "przewodnią siłą narodu". A ponieważbf po "transformacji ustrojowej" nie dokonano żbfadnego sprawdzianu, a tym bardziej rozliczeń za taką służbfbę, więc stała się ona swego rodzaju wzorcem do naśladowania dosłownie wszędzie. ż0aż0a W Polonii miejscami teżbf. Poza tym gdzieś podskórnie w wielu z nas tkwi przyzwyczajenie do "politycznej poprawności", dyktowanej oczywiście różbfnego typu zależbfnościami od mocodawców. Istnieją obawy przed "narażbfeniem się". Przyzwyczajeni do wybierania miedzy kijem i marchewką... no cóżbf, najwyżbfej stosujemy półprawdy (półkłamstwa!), niedopowiedzenia lub subiektywne oceny, do których przecieżbf każbfdy ma prawo.ż0aż0a W poprzednią niedzielę, tę w tydzień po weekendzie bogatym w wydarzenia, równieżbf, bądź wyłącznie z udziałem Polonii, zadzwonił do mnie znajomy, by podzielić się swoimi wrażbfeniami z imprez oraz z prasówki, którą akurat zaliczył. Widzieliśmy się przez chwilę tużbf po mszy świętej polowej w Brampton, po której on, wypłoszony deszczem, chwycił trzy pudełka z mocno przecenionymi golonkami i karton napoju marchewkowego z ceną detaliczną ciętą chyba więcej niżbf przez pół, i pomknął do samochodu. Jużbf nie czekał na występy Andrzeja Cierniewskiego, gwiazdy pikniku, na którego koncert specjalnie przyjechał.ż0aż0a Kolega dzwonił, by się upewnić, czy przypadkiem tego dnia nie było jakiejś drugiej Wielkiej Parady Jana Pawła II. Tę wątpliwość zasiały mu niektóre polonijne media, podające, żbfe na mszy polowej i początku pikniku było około 2.500 ludzi.ż0aż0a - Skąd oni wzięli tę liczbę?! - Pytał, jakbym ja mógł to wiedzieć. - Specjalnie popatrzyłem na parking samochodowy. Wiesz, to takie moje zwichnięcie zawodowe z pracy u dealera samochodowego. Zresztą pomyśl, stary, gdyby przyjechało około 2.500 tysiąca ludzi, jak podają, to tam, w miejscach możbfliwych do zaparkowania musiałoby się zmieścić 600 samochodów, licząc średnio po 4 osoby w jednym. A ja, dla przykładu, przyjechałem sam. Kolega tylko z żbfoną - no więc... Nie myślę, żbfe tam było choćby 200 aut.ż0aż0a - Ale przecieżbf to nie ważbfne. - Próbowałem wyjść z liczbowych uzasadnień.ż0aż0a - Jeśli nie ważbfne, to po co podają takie bzdury?! - Ostro zaoponował kolega. - I w dodatku powołują się w tym na księdza Filasa, żbfe to niby on powiedział i gdzieś napisał, w jakimś sprawozdaniu, które porozsyłał. W jakim świetle oni stawiają proboszcza?! Albo to "wyprzedanie całej żbfywności przygotowanej na festyn". Gdy się rozpadało, to tak przecenili, żbfe sam kupiłem trzy golonki. Wszystkie na wynos, bo nie szło jeść na tym deszczu. Inni tak samo robili. A sok marchewkowy, teżbf cięty na połowę przynajmniej, to brali po dwa, trzy dużbfe kartony. No to i poszło.ż0aż0a - No, widzisz?! Chociażbfby po to warto było przyjechać.ż0aż0a - Nie, no ja nie narzekam. Golonkę bardzo lubię i nigdzie tak tanio bym nie kupił. Tylko po co ta propaganda sukcesu? Mało mięliśmy jej w Polsce? Albo parada. Rok temu było ją widać i słychać. Zarówno maszerujących, jak i stojących wzdłużbf trasy. A tym razem? Człowieku! Przeszła zanim zdążbfyłem się obejrzeć. Krótka i cieniutka była ta kolumna. Widziałem tylko 29 grup...ż0aż0a - Piszą, żbfe było 31.ż0aż0a - Stary, ja Ci mówię, co widziałem. Przecieżbf każbfda grupa miała numer, więc nie musiałem liczyć. Chyba, żbfe dwie gdzieś się zapodziały, jak w sławetnych Wyścigach Pokoju i dopiero na kolację dojechały. To nawet na przecenioną golonkę nie zdążbfyły.ż0aż0a - No, ale ludzi trochę było wzdłużbf drogi.ż0aż0a - Człowieku! Ani 1/4 tego, co w zeszłym roku. Organizatorzy powinni inne grupy etniczne zaprosić, to by możbfe był tłum. Hindusów jest dużbfo w Brampton, to możbfe by przyszli. Gdyby im jeszcze powiedzieć, żbfe przy okazji będą mogli zobaczyć gdzie możbfna kupować nowe domy, to na pewno byłaby frekwencja.ż0aż0a - Nie, no domy, to ich tam chyba nie interesują. Coś ty! Przy ulicy Polonii mają mieszkać, albo przy Tatrach lub Krakowie?ż0aż0a - A czemu nie!? Później najwyżbfej nazwy zmienią. Teraz akurat łatwo by te domy pokupowali, bo jeszcze polskiego kościoła tam nie ma. Tak się zastanawiam nad tym opóźnieniem. Tylko patrzeć, jak dziesięć lat minie od pierwszej przymiarki i wiadomości w tym temacie. Tyle łopat było wbijanych, tyle święceń ziemi, narzędzi i czego tam jeszcze i... nic. Pieniędzy teżbf sporo. Nasza Credit Union znowu czek wypisała na 40 tysięcy. Jagielski z Babiarzem ojcu Filasowi wręczyli.ż0aż0a - No wiesz, na to chyba zgodzili się wszyscy członkowie naszej kasy kredytowej. Mnie co prawda nikt o zgodę nie pytał, ale Rada Dyrektorów na pewno pomyślała, żbfe nie sprzeciwiałbym się. A budowa nie rusza, bo przecieżbf ekolodzy to hamują. Wszystko musi być w odpowiednim czasie, tak, jak tego wymaga ochrona środowiska...ż0aż0a - Tak, tak. Każbfdego roku słyszę o tych rybkach, co to są zjadane przez jakieś większe, które są pokarmem dla tych jeszcze większych, a te zjadamy my. I gdybyśmy przerwali ten łańcuch to pewnie pomarlibyśmy z głodu, tak?ż0aż0a - No, nie oto przecieżbf chodzi. Ochroniarze na pewno mają tu dużbfo do powiedzenia.ż0aż0a - Mają. A wiesz ile jużbf minęło okresów, kiedy tym rybkom nic nie przeszkadza i możbfna im było strumyk zamulać! Myślę sobie, żbfe całe szczęście, żbfe one tam są, bo nie byłoby usprawiedliwienia na...ż0aż0a - No dobrze. Rybki, nie rybki, dobrze, żbfe cała impreza się odbyła. Ludzie się trochę przewietrzyli, pomodlili, skorzystali z tańszej golonki, zażbfyli deszczowej kąpieli, to i wspominać będą mieli co.ż0aż0a - Ale byś ty widział, jak szukali tego kościoła milenijnego. Bo wiesz, tam poszła budowa dupleksów. Chyba jużbf wszystkie działki, a na pewno znakomita większość, są zajęte. Latem pewnie zaczną się wprowadzać właściciele.ż0aż0a - No to dobrze. Przynajmniej polski kościół nie będzie budowany w szczerym polu.ż0aż0a - No tak, ale...ż0aż0a Po tej rozmowie pomyślałem, żbfe na wszystko możbfna popatrzeć, jak na szklankę do połowy napełnioną wodą, dyskutując, czy ona jest pół-pełna, czy pół-pusta. Na pewno jednak nie powiemy, żbfe jest przepełniona, gdy w niej ledwo dno przykryte. Chyba... żbfe musimy być "politycznie" (nie mylić z religijnością!) poprawni.ż0aż0aA swoją ścieżbfką, to bardzo szkoda, żbfe ta ważbfna polonijna impreza przyciągnęła tak mało uczestników. Chyba warto pomyśleć o posiłkach z innych grup etnicznych. W końcu Jan Paweł II nie był papieżbfem tylko Polaków. Na pewno teżbf trzeba się zastanowić nad wieloma innymi sprawami pośrednio wpływającymi na naszą, polonijną aktywność. Z pewnością nie uzdrowimy jej propagandą sukcesu. Szczególnie wtedy i tam, gdzie go nie ma.ż0aż0aJanusz Szajnaż0aˇautoˇautoˇ49ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ11ˇ17ˇpmˇ9ˇˇ1ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇJanusz Szajnaˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2007061111117ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 18622ˇ1182354763ˇ9ˇ1182354763ˇ9ˇ6ˇ20ˇ2007ˇSiwym dymem prosto w oczyˇPowrotyˇ Lot był bardzo przyjemny, z międzylądowaniem w Amsterdamie. A potem było miękkie lądowanie w Toronto. Niestety, w parę dni później dogoniła mnie wyrzucona przez anonimowego, choć niewątpliwie dzielnego wojownika z lokalnej gazetki KurieR, włócznia "jedynej prawdy", co przeleciała osiem tysięcy kilometrów z zamiarem trafienia mnie w serce, która jednak nie zdołała uderzyć mnie nawet w... plecy. Podobno miała to być recenzja mojej nowej książbfki "Siwy Dym", doskonale przyjętej przez Czytelników w całej Polsce powieści na temat niełatwego żbfycia polskiego emigranta w Kanadzie, zagubionego we współczesnym świecie, który za orężbf walki ze swoimi problemami wybiera alkohol.ż0a ż0a Nie mam zamiaru polemizować z anonimowym autorem. Dał po prostu dowód swojej niewiedzy na temat zasadniczy, mianowicie umiejętności pisania recenzji książbfki. Cytowany dalej rarytas elokwencji niejakiego P.P. świadczy o kompletnej porażbfce redaktora naczelnego jużbf w dniu, w którym zatrudnił tego "recenzenta" w swojej gazetce pod tytulem KurieR. Cytuję: "...skandaliczne popłuczyny z pseudointeligenckich wypocin (!), nieczytelna fabuła, forma skandaliczna, brak poszanowania prawidłowej stylistyki, kompozycji i logiki. Język przypomina bełkot pijaka...". Koniec cytatu.ż0aż0a Pytam: - Skandaliczne popłuczyny z wypocin, niech tam, popluł się facet, ale na Boga, co to jest prawidłowa stylistyka, a jeśli jużbf coś takiego nawet istnieje, dlaczego do diabła miałbym to coś szanować? Albo co oznacza termin: skandaliczna forma, i z czym to się je? - Zapytajcie Doroty Masłowskiej, ona powinna wiedzieć. Jej "Paw królowej", nagrodzona Nike świetna książbfeczka, pozornie bezładna stylistycznie, nieszanująca żbfadnych teoretyczno-literackich wzorców, pełna prześlicznych wulgaryzmów, zebrała tyleżbf gromów, co pochwał. Chociażbf nie, o "skandalicznej formie" pewnie nawet ona nie usłyszała, no bo cóżbf to takiego? Ano - nic.ż0aż0a W jednym się nie przerzucił P.P. Mianowicie w ocenie języka powieści. Brawo! Zgadza się! Przyłapał mnie P.P. Anomim bezbłędnie! Jedno udało mi się, i jemu się teżbf udało! Język mojej powieści miał w założbfeniu przypominać bełkot pijaka, mało tego - nim jest!ż0aż0a "Siwy Dym" powinien być zakazany - postuluje dalej "recenzent". Nie on pierwszy odkrył strachy wyłaniające się z kart moich książbfek. Na indeksie Librorum Prohibitorum zdążbfył jużbf przed P.P. z Kuriera, umieścić "Zupę z Króla" i "Siwy dym" ksiądz z Polskiej Misji Katolickiej w Berlinie, zakazując ich sprzedażbfy w księgarni, położbfonej naprzeciwko kościoła. Dzięki za reklamę. Ponoć właścicielka tej księgarni sprzedaje z powodzeniem "Siwy Dym" spod lady. Idzie jak woda. Najlepiej wszak smakuje zakazany owoc, toteżbf nie muszę namawiać Czytelników, by kupowali moją książbfkę, podobnym sposobem zareklamowaną równieżbf przez piotrkowskie lokalne "coś", ukazujące się nieregularnie pod nazwą KurieR.ż0aż0a Ale nie dlatego piszę ten list. Piszę jedynie dlatego, żbfe anonimowy "recenzent" mnie obraził. Tak, czuję się obrażbfony nieprawdą, którą wygłosił P.P. Oburzony takżbfe, gdyżbf wcale nie jestem, jak on oświadcza - "nadwornym literatem tomaszowskich elit władzy", niestety. Chciałem być, lecz mi nie wyszło. Nawet nowo wybrany pan prezydent miasta Tomaszowa Mazowieckiego odrzucił moją ofertę, kiedy zaproponowałem, by zechciał wesprzeć finansowo mój nowy projekt wydawniczy, a oznacza to po prostu, żbfe odmówił wzięcia pod skrzydła "elit władzy" promującego miasto, gotowego do wydania, zbioru moich opowiadań, pod znamiennym tytułem: "Krótka historia spodni w Tomaszowie Mazowieckim". Szkoda. "Zupa z Króla" została wydana w Kanadzie i "tomaszowskie elity władzy" nie dołożbfyły do niej ani jednego centa z pieniędzy podatnika. Że nie promował jej w żbfadnej postaci Urząd Miasta, (według "recenzenta": "mocno ją promował"), takżbfe szkoda. ż0aż0a Natomiast niewielkie wsparcie przy wydaniu "Siwego Dymu" rzeczywiście nadeszło, tylko żbfe od Starostwa Powiatu i Fundacji Rozwoju Powiatu Tomaszowskiego, jednakżbfe nie w formie gotówkowej, lecz w postaci zobligowania się (bez bicia) przez wymienione instytucje, do nabycia pewnej określonej ilości egzemplarzy (za 400 złotych pierwsi, za 300 złotych drudzy). W podzięce razem z wydawcą, Basią Goździk z księgarni przy placu Kościuszki 22, która przy wsparciu prywatnej firmy cateringowej "Deko Smaku" sfinansowała wydanie "Siwego Dymu", poświęciliśmy przemiłym sponsorom ze starostwa całą stronę reklamy, umieszczonej na początku wydawnictwa. Natomiast loga sponsora "Deko Smaku" i drukarni MOMAG, niezmiernie pomocnej w wydaniu książbfki, a takżbfe naszych sponsorów medialnych: tygodnika TIT, Radia Fa-Ma, Telewizji Tele-Top i mojej torontońskiej "Gazety", umieściliśmy na tylnej okładce książbfki. Tak więc widać wyraźnie, żbfe "Recenzent" pobłądził, wykonał robotę nierzetelnie, wprowadzając nie wiadomo po co w błąd swoich czytelników. Podatnicy mogą być spokojni. Ich skromne pieniążbfki nie poszły na marne. O urokach Tomaszowa i okolic dowiedzą się Czytelnicy mojej książbfki nie tylko w całej Polsce, lecz takżbfe w Kanadzie i USA. Czy to nie jest piękne?ż0aż0a A tak prywatnie, to myślę sobie, żbfe ta mikra gazetka pozazdrościła nam (mnie i wydawcy) powodzenia w zdobyciu poparcia finansowego przy wydaniu naszej książbfki. ż0aż0a Odważbfni poróbują. Uczcie się od nas! Więcej inicjatywy, boys. ż0a ˇautoˇautoˇ49ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ11ˇ12ˇamˇ9ˇˇ1ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇEdward Wójciak ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2007062001112ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 18644ˇ1182433377ˇ9ˇ1182433377ˇ9ˇ6ˇ21ˇ2007ˇ3,6 mln zł na czasopisma mniejszości ˇMinisterstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji przeznaczyło w tym roku łącznie 3,6 mln zł dotacji na wsparcie pism mniejszości narodowych, m.in. białoruskiej, niemieckiej, litewskiej i żbfydowskiej.ˇPoinformował o tym na posiedzeniu sejmowej komisji mniejszości narodowych i etnicznych wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Jarosław Zieliński. Ogółem dotację otrzymało 35 pism, adresowanych do mniejszości lub o nich piszących. Najwięcej wśród nich było pism mniejszości białoruskiej i niemieckiej.ż0aż0a Wśród pism mniejszości białoruskiej największe wsparcie otrzymały: m.in. ukazujący się od 1956 roku tygodnik "Niwa" (blisko 600 tys. zł), miesięcznik "Czasopis" oraz półrocznik "Białoruskie Zeszyty Historyczne".ż0aż0a Z pism adresowanych do mniejszości niemieckiej były to m.in. tygodnik "Schlesisches Wochenblatt", ukazujący się w nakładzie 6 tys. egzemplarzy oraz miesięcznik "Mitteilungsblatt", adresowany głównie do mniejszości niemieckiej na Warmii i Mazurach.ż0aż0a Dotację otrzymały takżbfe pisma, skierowane do mniejszości litewskiej; w tym m.in. dwutygodnik "Ausra", poświęcony m.in. historii, kulturze i relacjom polsko-litewskim oraz kwartalnik "Saltinis", piszący o historii i kulturze pogranicza polsko-litewskiego. ż0aż0a Z pism mniejszości romskiej był to miesięcznik popularno-naukowy, ukazujący się w językach polskim i romskim "Dialog-Pheniben", oraz dwumiesięczniki: "Rrom po drom" i "Romano Atmo", publikujące artykuły na temat historii i kultury Romów. Natomiast z pism mniejszości żbfydowskiej: dwutygodnik "Dos Jidisze wort - słowo żbfydowskie" oraz miesięcznik "Midrasz".ż0aż0a Dotację otrzymały takżbfe pisma mniejszości ukraińskiej, w tym tygodnik "Nasze słowo"; dwumiesięcznik "Nad Buhom i Narwoju", poświęcony mniejszości ukraińskiej, zamieszkującej Podlasie. Ponadto dotowano takżbfe pisma mniejszości łemkowskiej, czeskiej, słowackiej, karaimskiej, rosyjskiej, ormiańskiej i kaszubskiej. ż0aż0aˇautoˇautoˇ49ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ9ˇ41ˇamˇ9ˇˇ1ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇNa podst. PAPˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2007062100941ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 18943ˇ1184588360ˇ9ˇ1184674851ˇ9ˇ7ˇ16ˇ2007ˇWybitni przedstawiciele Polonii odznaczeniˇPodczas uroczystości w ambasadzie RP w Waszyngtonie w niedzielę wieczorem minister obrony narodowej Aleksander Szczygło udekorował w imieniu prezydenta RP wysokimi odznaczeniami polskimi trzech prominentnych przedstawicieli Polonii Amerykańskiej.ˇ Krzyżbf Wielki Orderu Zasługi RP otrzymał pułkownik Kazimierz Lenard, weteran armii amerykańskiej, długoletni działacz Kongresu Polonii Amerykańskiej i szef waszyngtońskiego biura KPA, zasłużbfony m.in. w lobbingu na rzecz przyjęcia Polski do NATO, który prowadził wraz ze swą nieżbfyjącą jużbf żbfoną Myrą Lenard.ż0aż0a Krzyżbfem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Zasługi RP udekorowano Juliana Kulskiego, emerytowanego architekta i weterana powstania warszawskiego, autora książbfek o okupacji hitlerowskiej w Polsce publikowanych w USA, a takżbfe nagrodzonego filmu telewizyjnego na ten temat.ż0aż0a Kawalerem Krzyżbfa Oficerskiego Orderu Zasługi RP został profesor nauk informatycznych Ryszard Michalski, wybitny specjalista w dziedzinie sztucznej inteligencji, związany z Uniwersytetem George Mason w Fairfax w stanie Virginia.ż0aż0a Minister Szczygło towarzyszy prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu w czasie jego wizyty w USA, który przybył w niedzielę wieczorem do stolicy USA, Waszyngtonu, gdzie w poniedziałek spotka się z prezydentem George'em W. Bushem. Rozmowy w Białym Domu będą dotyczyły m.in. kwestii bezpieczeństwa energetycznego, sytuacji w Iraku i Afganistanie oraz planów instalacji w Polsce elementów amerykańskiej tarczy antyrakietowej.ż0a ˇautoˇautoˇ49ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ8ˇ18ˇamˇ9ˇˇ1ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇNa podst. PAPˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2007071600818ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 18952ˇ1184591532ˇ9ˇ1184591532ˇ9ˇ7ˇ16ˇ2007ˇTroska duszpasterskaˇ Od ubiegłego poniedziałku większość polonijnych mediów podaje wiadomość zredagowaną przez o. Adama Filasa, żbfe właśnie "ruszyła długo oczekiwana budowa kościoła św. Eugeniusza de Mazenod". ˇW swoim komunikacie Wielebny nie omieszkał oczywiście okazać wielkiej troski o tych wszystkich, "którzy na różbfne sposoby przeszkadzali w realizacji tego dzieła" i namawia ich, aby "opamiętali się i prosili Boga o przebaczenie". I, jak przystało na duszpasterza, "modli się o to".ż0aż0a Wspaniałe, wzniosłe i... jakżbfe typowe dla o. Filasa słowa. Cudowna, godna naśladowania nauka, nieprawdażbf? Tyleżbf w niej miłosierdzia duszpasterskiego i troski nad zbłąkanymi owieczkami, prawda? I jeszcze więcej dalekiej od tej "miłości" chęci wytargania za uszy grzeszników, "którzy na wszelkie sposoby przeszkadzali...".ż0aż0a W naszej społeczności, bardzo katolickiej, od długiego czasu obserwuję jakżbfe dziwne, niezgodne z naukami Chrystusa sposoby postępowania, prowadzone pod hasłem "kto nie jest z nami, ten jest przeciwko nam". ż0aż0a Tu, w nauce Wielebnego, obecnie łatwo dostrzegamy kolejny raz, żbfe w koncepcji budowy kościoła w Brampton (w domyśle całego centrum) nie ma miejsca na inne opinie, na alternatywę, na inne propozycje. Ma być jedna "tylko słuszna" droga. W tym konkretnym przypadku nazwana przez o. Filasa "dziełem Bożbfym". ż0aż0a Wobec tej "jedynie słusznej" koncepcji (wszak "Bożbfa") nie wolno się w jakikolwiek sposób sprzeciwiać lub choćby mieć inne zdanie na jej temat. Każbfdego śmiałka spotka "duszpasterskie" upomnienie, łącznie z wydaniem na niego wyroku pokuty przynajmniej w czyśćcu, nie mówiąc o specyficznej nagonce. ż0aż0a Śledzę sprawę tworzenia tego "dzieła Bożbfego" nieomalżbfe od początku zarysowania inicjatywy, a szczególnie od wyboru miejsca i rozpoczęcia zbierania pieniędzy na jego zagospodarowanie.ż0aż0a I jako Polak oraz katolik mam prawo wyrażbfać w tym temacie swoje własne, prywatne opinie, w tym równieżbf negatywne. To prawo mogłoby zostać mi i innym naszym rodakom i (lub) katolikom odebrane, gdyby przy tym wielkim dziele nie użbfywano określeń związanych z naszą ojczyzną oraz z naszą wspólną wiarą, z naszym Kościołem, a nie tylko kościołem. ż0aż0a Do takich, w tym nawet BARDZO krytycznych opinii i uwag ma prawo KAŻDY członek naszej POLSKIEJ społeczności. ż0aż0a O tym nigdy nie powinien zapominać o. Adam Filas, ani którykolwiek inny duszpasterz. To po pierwsze i NIEZMIERNIE WAŻNE. A po drugie - osobiście nie znam ani jednej osoby, która byłaby przeciwna budowie kościoła w Brampton. Znam natomiast dużbfo, a nawet bardzo dużbfo rodaków, katolików - żbfeby była jasność - którzy odnieśli się bardzo krytycznie (MAJĄ KU TEMU PRAWO - jeszcze raz podkreślam) do tego wielkiego projektu.ż0aż0a Takich ludzi, naprawdę racjonalnie myślących, jest bardzo dużbfo. Nawet w kręgach bezpośrednio stykających się z o. Filasem, nawet wśród parafian owczarni w Brampton. ż0aż0a Nikt z nich, ja osobiście równieżbf, NIE NEGUJE potrzeby wybudowania kościoła w tym mieście. Natomiast dziesiątki ludzi dyskutuje prywatnie w różbfnych miejscach nad zagadnieniami typu:ż0aż0a1. Czy Polonia z Brampton i jego bliskich okolic (na dalsze absolutnie nie ma co liczyć) faktycznie potrzebuje tak wielkiego i tak drogiego kościoła? Możbfe dwa razy w roku - na Bożbfe Narodzenie i Wielkanoc.ż0aż0a2. Którzy rodacy będą go zapełniać, gdy obecna imigracja Polaków jest bardzo mała (około 1.100 - 1.200 rocznie), co pewnie jużbf nie równoważbfy "ubytków" (śmierć, powrót do Polski, wyjazd do innych prowincji lub do Europy)?ż0aż0a3. Kto, w jaki sposób i czym zachęci drugie i trzecie pokolenie "solidarnościowej" polskiej fali imigracji do korzystania z tego ośrodka, stanowiącego kościół i centrum kultury?ż0aż0a4. Dlaczego stwarzamy konkurencję istniejącemu Centrum Kultury im. Jana Pawła II, oddalonemu tylko jakieś 15 - 20 kilometrów?ż0aż0a5. Czy wierni naszego Kościoła wiedzą, żbfe to "dzieło Bożbfe" NIGDY nie będzie polską własnością, bo zgodnie z Kodeksem Prawa Kanonicznego należbfeć będzie do Kurii? Czy zostali o tym dobrze poinformowani?ż0aż0a Pytań jest oczywiście więcej, ale tych kilka jest wystarczająco ważbfnych i bardzo nurtujących polonijną społeczność. ż0aż0a Ma do nich prawo (do takich i im podobnych wątpliwości) KAŻDY nasz rodak, bez względu na to, czy dał choćby jednego centa na konto budowy tego centrum, czy nie. ż0aż0a O tak - mówmy o centrum, a nie tylko o kościele. KONIECZNIE dostrzegajmy cały dużbfy i bardzo KONTROWERSYJNY temat, a nie tylko jego fragment. I równieżbf właśnie i w tym kontekście powinniśmy popatrzeć na "modlitwę" o. Filasa. ż0aż0a Raz jeszcze PODKREŚLAM, żbfe nie znam ani jednej osoby, która by negowała potrzebę wybudowania kościoła w Brampton. Obawiam się, żbfe Wielebny teżbf takich nie zna. Dlaczegóżbf jednak nie skorzystać z okazji, by uczulić lud Bożbfy na "wrogów Kościoła"? Dlaczegóżbf nie skorzystać z okazji, by nie pouczyć, aby się "opamiętali i prosili o przebaczenie"?ż0aż0a Janusz Szajnaż0aż0aPS Drogi Ojcze! Tak, jak kiedyś Ojcu powiedziałem, żbfe piekło i czyściec nie są wyłącznie dla świeckich, ale równieżbf i dla duchownych, tak dzisiaj powiem, żbfe osobiście modlę się, aby Ojciec, Duszpasterz, takimi "modlitwami", jaką zamieścił w komunikacie nie dolewał oliwy do ognia i tak wystarczająco dużbfych podziałów w Polonii, które dodatkowo pogłębiło i będzie pogłębiać to "wielkie dzieło Bożbfe". ż0aż0a Z żbfyczeniami błogosławieństwa Bożbfego.ż0aż0aż0aˇautoˇautoˇ49ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ9ˇ8ˇamˇ9ˇˇ1ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇJanusz Szajnaˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2007071600908ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 19108ˇ1185453399ˇ9ˇ1185453399ˇ9ˇ7ˇ26ˇ2007ˇCóżbf wspólnego z wiarą ma ta nauka?ˇ Po moim felietonie zatytułowanym "Troska duszpasterska" otrzymałem szybciej niżbf się spodziewałem informację o innej kapłańskiej troskliwości, która zjeżbfyła resztki moich włosów. Ponieważbf pochodzi ona z absolutnie wiarygodnych źródeł, bo kościelnych, od konkretnych duszpasterzy naszego Kościoła katolickiego, dlatego zdecydowałem się podać temat do szerszej wiadomości.ˇ Równieżbf i dlatego, żbfe miał on i nadal ma dużbfy wpływ na naszą polonijną społeczność, jej podziały i osłabiające nas wszystkich wojny domowe.ż0aż0a Dzięki uzyskanym wiadomościom mogłem wyjaśnić sobie zadziwiający mnie przed czterema laty bojkot "Gazety", propagowany metodą szeptaną przez niektóre środowiska Polonii GTA. Co miał na celu, nie muszę nikomu wyjaśniać. Natomiast chyba warto się dowiedzieć, kto był pomysłodawcą całej akcji, jej propagatorem i promotorem.ż0aż0a Jeśli pamiętamy, w roku 2003 miało miejsce wiele ważbfnych wydarzeń w naszej grupie etnicznej, zamieszkującej Ontario. Wiosną był słynny pucz w Credit Union, dzięki któremu pełną władzę nad naszą kasą kredytową przejęła nowa, tzw. kościelna rada dyrektorów, dokonująca totalnej czystki, dającej możbfliwość wprowadzenia całkowicie nowych, "ręcznie sterowanych" porządków, błogosławionych przez oo. oblatów z GTA. ż0aż0a Woltę faktycznie bardzo mocno wspomagali księżbfa, na co jest dziesiątki dowodów. Kościół całkowicie uwiarygodnił całą nową władzę Credit Union i to wszystko, co mówiła i PRZYRZEKAŁA trójka trustees. Obiecywano między innymi, żbfe w krótkim czasie nastąpi rozliczenie się ze sprzedażbfy Pol-Can Banku i wpłata wielu milionów dolarów do naszej kasy kredytowej. Całość misternie przygotowanego i realizowanego prawdziwego planu wspomagały dwa media: "Radio 7" i "Dziennik", będące nie tylko tubami propagandowymi trustu, ale takżbfe świetnymi narzędziami walki z "Gazetą". To tak dla przypomnienia.ż0aż0a Jak wiemy, sprawy nie do końca potoczyły się zgodnie z planem, pomimo żbfe do kampanii wmanewrowany został równieżbf Kongres Polonii Kanadyjskiej. "Gazeta" nie tylko nie została zakneblowana, ale stała się jedynym wiarygodnym publikatorem, podającym polonijnej społeczności prawdziwe wiadomości z naszego podwórka. Wielkie koszta związane z wydawaniem "Dziennika", a takżbfe podawane przez jego redaktorów treści spowodowały konieczność zamknięcia tego czasopisma. Ponadto kilku solidnych redaktorów programu "Radia 7" nie za bardzo chciało służbfyć swoimi talentami, głosami i nazwiskami sprawie, która na dłużbfszą metę mogła im bardzo zaszkodzić, i zajęło się przede wszystkim przygotowywaniem i prowadzeniem dobrych audycji, a nie wojną z "Gazetą". ż0aż0aW takich okolicznościach do walki z nią należbfało szybko sporządzić i uruchomić plan "B". Jego podstawą było zorganizowanie blokady finansowej "Gazety", próba dokonania wewnętrznego rozbicia i demontażbfu, wspieranie innych polonijnych czasopism, wzmacnianie sygnału o dobrej atmosferze do zakładania nowych mediów, mających przejąć czytelników po padającym "Dzienniku" i przeznaczonej do wykończenia "Gazecie". Jak pamiętamy, na przełomie 2003/2004 pojawiło się sporo nowych tytułów, z których pozostał tylko "Goniec".ż0aż0a No, ale co do tego mieli duszpasterze naszego Kościoła? ż0aż0aAno mieli, w dodatku BARDZO dużbfo. Otóżbf właśnie w tamtym czasie Konferencja Polskich Księżbfy na Wschodnią Kanadę uchwaliła, żbfe księżbfa przestają wysyłać do "Gazety" jakiekolwiek informacje, a więc komunikaty, ogłoszenia, artykuły, zdjęcia i zobowiązała polskich duszpasterzy, aby zaniechali jakiejkolwiek współpracy z tym czasopismem. Być możbfe nie nakazała rozpowszechnienia informacji o tej decyzji wśród wiernych, ale przecieżbf konieczność dokonania takiego manewru nasuwała się aktywistom sama. Poprzez propagandę szeptaną nagłaśniano konieczność bojkotu "Gazety", zarówno w formie wycofywania reklam i ogłoszeń, jak i rezygnacji z zakupu jej egzemplarzy. Zamiast niej, proponowano padający "Dziennik", który stał się tygodnikiem, rozdawanym nawet za darmo w niektórych kościołach.ż0aż0a Decyzja bojkotu objęła wszystko, czego dotykali redaktorzy "Gazety", łącznie ze wspaniałym, jakżbfe unikalnym albumem upamiętniającym IV Światowy Zjazd Młodzieżbfy w Toronto, nie mówiąc o mniejszych imprezach z podłożbfem religijnym, w organizacji których dużbfy udział miała redakcja tego czasopisma.ż0aż0a Nie, drodzy Czytelnicy, TO NIE SĄ ŻADNE INSYNUACJE, ani próba zastosowania jakiejś formy zdyskredytowania naszego Kościoła. Jest to jedynie ujawnienie PRAWDY i ubolewanie nad nią. ż0aż0a Jest to ubolewanie nad tymi duszpasterzami, którzy głosząc słowo Bożbfe, w żbfyciu codziennym i poprzez inną naukę, uchwalaną na zjazdach i przekazywaną do owczarni, prowadzą inne praktyki. Przykro, bardzo przykro, żbfe zdarza się to w społeczności, która w wielokulturowej rzeczywistości potrzebuje siły spójności. Przykro, żbfe takie przykłady płyną od duszpasterzy.ż0aż0a I pomyśleć, żbfe przed ujawnieniem przez "Gazetę" prawdy o truście i jego powiązaniach, układ pomiędzy plebanią przy Roncesvalles i "Gazetą" mającą swą siedzibę bardzo blisko, był znacznie lepszy niżbf dobrosąsiedzki. Ale o tym innym razem.ż0aż0a ż0aˇautoˇautoˇ49ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ9ˇ33ˇpmˇ9ˇˇ1ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇJanusz Szajnaˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2007072610933ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 19378ˇ1187012648ˇ9ˇ1187012919ˇ9ˇ8ˇ13ˇ2007ˇDziałalność Jadwigi Sztrumf potrójnie docenionaˇPro Publico Bonoˇ Na zaproszenie Fundacji Prometeusz "Pro Publico Bono", przebywała w Krakowie na 14. Festynie z okazji Międzynarodowego Dnia Dziecka pani Jadwiga Sztrumf, prezeska Funduszu Dziedzictwa Polek w Kanadzie, a jednocześnie laureatka Orderu Uśmiechu, jedynego orderu na świecie, przyznawanego przez dzieci.ż0aż0a Pani Jadwiga Sztrumf znana jest w Kanadzie, w Polsce i w świecie jako niestrudzona działaczka na rzecz dzieci niepełnosprawnych i osób pokrzywdzonych przez los.ż0aż0a W uznaniu jej wielkich zasług na tym polu Fundacja Prometeusz "Pro Publico Bono" uhonorowała panią Sztrumf złotym medalem Pro Publico Bono "Serce za serce". Wręczenia medalu dokonał prezydent Fundacji, mgr inżbf. Wiesław Ibek.ż0aż0a Ku zupełnemu zaskoczeniu pani Jadwigi, została takżbfe odznaczona przez prezydenta miasta Krakowa prof. Jacka Majchrowskiego medalem upamiętniającym 750. rocznicę powstania miasta Krakowa.ż0aż0a Doceniono takżbfe panią Jadwigę Sztrumf za zasługi dla Związku Byłych Żołnierzy Zawodowych i Oficerów Rezerwy Wojska Polskiego, wręczając jej Odznakę Honorową ZBŻZIO RWP. ż0aż0a Aktu odznaczenia na Rynku Krakowskim w obecności około 4 tys. osób dokonał prof. Kazimierz Flaga, były wieloletni rektor Politechniki Krakowskiej, w zastępstwie gen. Jerzego Wójcika, dowódcy 6. Brygady Desantowo-Szturmowej. ż0aż0a Należbfy przyznać, żbfe tradycje patriotyczne są przekazywane w rodzinie pani Jadwigi Sztrumf z pokolenia na pokolenie. Ojciec pani Jadwigi, Bolesław Jankowski, legionista, został odznaczony Krzyżbfem Virtuti Militari w 1920 r.ż0aż0a***image2:center*** ż0a  ż0a***image3:center***ż0aż0a***image4:center***ż0aż0a***image1:center***ż0aż0aˇautoˇautoˇ49ˇ5_004.jpgˇ8_002.jpgˇpicture_21_copy.jpgˇpicture_26_copy.jpgˇˇˇˇˇˇˇˇPrezydent Fundacji, mgr inżbf. Wiesław Ibek dekoruje panią Jadwigę Sztrumpfˇˇˇˇˇˇˇˇˇ10ˇ39ˇamˇ9ˇˇ1ˇˇˇ5_004.jpgˇ8_002.jpgˇpicture_21_copy.jpgˇpicture_26_copy.jpgˇˇˇˇˇˇˇ400ˇ400ˇ300ˇ400ˇˇˇˇˇˇˇ264ˇ262ˇ440ˇ244ˇˇˇˇˇˇˇ2ˇzbˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2007081301039ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 19564ˇ1189698750ˇ9ˇ1189732589ˇ9ˇ9ˇ13ˇ2007ˇMłode pokolenie a polskośćˇ Wydawałoby się, żbfe nasza młodzieżbf odchodzi od polskości, żbfe trudno zainteresować ją tradycją i dziedzictwem polskiej kultury. Okazuje się, żbfe są wyjątki. ˇBarbara i Konrad Kasparkowie niestrudzenie od 30 lat prowadzą znany nie tylko w Kanadzie zespół pieśni i tańca, zwany obecnie "Polski Orzeł". Nagradzany i chętnie zapraszany na występy, zespół dba o łączność z Polską. Bliskie kontakty nawiązał z zespołem pieśni i tańca "Racławice", który gościł w Kanadzie i którego gościem był w Polsce. Tam teżbf szkoli swoich instrukturów.ż0aż0a Barbara i Konrad Kasparkowie wychowali swoich następców - ich córka Sylvia i syn Konrad junior przejęli od rodziców nie tylko talent, ale takżbfe pasję. 27-letni Konrad junior jeździ do Polski, aby tam doskonalić swój warsztat choreografa i instruktora. Posłuchajmy, jak to kolejne pokolenie widzi swoją działalność i swój związek z polskością. ż0aż0a***image3:center***ż0aż0aż0aMałgorzata P. Bonikowska: Od jak dawna zajmujesz się choreografią i tańcem i skąd te zainteresowania?ż0aż0aKonrad Kasparek: Cała moja przygoda z polskim tańcem i muzyką rozpoczęła się kiedy miałem 4 lata i moi rodzice zaczęli mnie zabierać na zajęcia zespołu pieśni i tańca w Toronto. Na początku się opierałem, przede wszystkim dlatego, żbfe nie szło mi to dobrze. Dzieci ruszały się w jednym kierunku w tańcu, a ja w przeciwnym. Dzieci miały skakać przez kij, a mnie ledwo udawało się oderwać nogi od ziemi. Często byłem bardzo zniechęcony, bo nic mi nie wychodziło. Ale moi rodzice nie ustąpili i przyprowadzali mnie tam co tydzień, mimo żbfe na pewno sami zastanawiali się, czy to aby dobry pomysł. Moi rodzice zakochali się w polskim folklorze jeszcze w Polsce, kiedy byli młodsi, i tam oboje byli zaangażbfowani w działalność zespołu pieśni i tańca w Krakowie. Ich marzeniem było, aby dzieci poszły w ich ślady.ż0aż0a I nagle, niespodziewanie, wszystko się odmieniło - zaczęło mi się udawać. Wszystko pojąłem - melodia, rytm, koordynacja zaczęły układać się w spójną całość. Kiedy zrozumiałem o co chodzi, zacząłem mieć z tego wielką przyjemność. Nagle wszystko to zaczęło mi przychodzić w sposób zupełnie naturalny i jużbf nie było to żbfmudne zadanie do wykonania, a przyjemność.ż0aż0a Dalej tańczyłem przez blisko 15 lat i jeżbfdżbfąc po świecie szerzyłem polską kulturę, prezentując ją wielu interesującym się nią i przyjmującym ją znakomicie widzom na festiwalach od Rzeszowa do Los Angeles.ż0aż0a Nasz zespół był znany i podziwiany, a ja byłem dumny, żbfe jestem jego częścią. Brzmi prawie zbyt pięknie żbfeby było prawdziwie, prawda? I tak faktycznie jest. Bez zagłębiania się w szczegóły, mogę tylko powiedzieć, żbfe kiedy w naszej społeczności polonijnej cokolwiek zaczyna rosnąć w siłę i zaczynają się dziać wielkie sprawy, ludzie zaczynają zazdrościć, są pazerni i chcą zniszczyć to dzieło, nie zdając sobie sprawy ile szkody wyrządzają nie tylko swoim dzieciom, ale wszystkim, marnując lata wytężbfonej pracy, wydane pieniądze i całe włożbfone w to serce. Po prostu niektórym ludziom własne ambicje przesłaniają świat. Mój ojciec był wówczas dyrektorem tego zespołu i jednocześnie przewodniczącym komitetu rodzicielskiego - przez około 15 lat. Nie mógł uwierzyć, żbfe całe to poświęcenie, czas i nierzadko nawet jego własne pieniądze mają zostać zaprzepaszczone. Nie mógł się pogodzić z tym, co się stało z ludźmi, których kiedyś uważbfał nie tylko za przyjaciół, ale wręcz za członków rodziny, których gościł w swoim domu i z którymi wspólnie celebrował ważbfne chwile w żbfyciu. Widząc co się stało, mimo poczucia krzywdy, ojciec nie wycofał się jednak z tego rodzaju pracy w Polonii, lecz postanowił stworzyć nowy zespół pieśni i tańca "POLSKI ORZEŁ". Miał to być zespół, który pozostawałby z daleka od plotek, rozgrywek personalnych i niezaspokojonych ambicji. Podstawą, na której zbudował zespół, była ta oryginalna intencja, by pokazywać nie tylko w Toronto, ale na całym świecie jak wspaniała jest polska tradycja pieśni i tańca. Za moim ojcem poszło wielu rodziców i tancerzy, którym bliskie były te same cele i zasady i którzy pragnęli, by ich dzieci takżbfe zakochały się w polskim folklorze.ż0aż0a Ojciec zaczął poszukiwać choreografa dla grupy średniej (wiek 6-11 lat) i znalazł wspaniałą osobę - Ludwikę Lustańską, która tańczyła w zespole pieśni i tańca Wojska Polskiego. Potrzebny był jednak takżbfe ktoś do grupy najstarszej i tak, w wieku 18 lat, zacząłem uczyć innych tego, czego sam się nauczyłem. W tamtym czasie nadal uważbfałem się za tancerza, więc poza uczeniem moich rówieśników, występowałem razem z nimi.ż0aż0a Jestem choreografem i instruktorem zespołu pieśni i tańca ż0a"Polski Orzeł" od 10 lat. W tym czasie, pod moim kierunkiem, zespół występował na wielu festiwalach w Kanadzie i poza jej granicami i zdobył sporo nagród, w tym 3. miejsce na konkursie CHIN International Folklore Competition w Toronto i 2. miejsce na CHIN International Folklore Competition - i to dwa lata pod rząd!ż0aż0a Te nagrody są w moim przekonaniu bardzo ważbfne i są bliskie mojemu sercu, ponieważbf CHIN International Folklore Competition to konkurs wielokulturowy i fakt, żbfe ci międzynarodowi jurorzy wyróżbfnili sposób, w jaki nasze dzieci wykonują przygotowane przeze mnie pieśni i tańce z różbfnych regionów Polski, to dla mnie wielki honor. A do tego, te nagrody ogromnie mnie cieszą, ponieważbf na konkursie była ogromna konkurencja i ze strony innych polskich zespołów i ze strony innych grup z wielu nacji.ż0aż0aM.P.B.: Ta praca doprowadziła do bliskich kontaktów z Polską. Jak one przebiegają?ż0aż0aK.K.: Ogromnie ważbfne dla mnie, jako zachęta do dalszej pracy i kolejny etap działalności, są moje kontakty ze Studium Folklorystycznym dla Instruktorów Zespołów Polonijnych przy Uniwersytecie im. Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. Tam jeszcze bardziej pokochałem i doceniłem polski folklor - taniec i pieśni ludowe. Jest to trudny program, który jest skondensowany w trzech miesiącach rozłożbfonych na trzy lata. Zajęcia odbywają się latem i trwają cały dzień - wstajemy o 7.00 i kończymy ok. 19.00-0.00, z trzema 10-minutowymi przerwami i godziną na lunch. I to jeszcze nie koniec pracy. Są studenci na trzecim roku, którym potrzebni są tancerze na ich końcowy egzamin - jednym z komponentów tego egzaminu jest własny układ choreograficzny. Więc po 21.00 jeszcze ćwiczy się tańce dla tych studentów, na ich egzaminy końcowe.ż0aż0a Ta niezwykle wytężbfona praca jest bardzo wartościowa, ponieważbf mamy kontakt z najlepszymi choreografami z poszczególnych regionów Polski, którzy szkolą nas właśnie w folklorze - tańcach i pieśniach - danego obszaru - Mazury, Kaszuby, Krakowskie, Opoczyńskie, Gdańskie, Podhale, Kujawy, Żywieckie, Nowosądeckie, Lubelskie, Kurpiowskie, Śląskie, Rzeszowskie i wiele innych. Są teżbf zajęcia z kostiumologii, polskiej kultury i tradycji, języka polskiego, rytmiki, wiedzy o muzyce, śpiewu. Cały program jest bardzo intensywny. Mam za sobą jużbf dwa lata - w przyszłym roku czekają mnie końcowe egzaminy. ż0aż0aM.P.B.: Co dały Ci te doświadczenia?ż0aż0aK.K.: Nie tylko zyskałem niesłychanie dużbfo jeżbfeli chodzi o poszerzenie mojej wiedzy o Polsce i jej kulturze i zdobycie wielu umiejętności, ale takżbfe poznałem tam ludzi z całego świata, którzy stali się moimi bliskimi przyjaciółmi na całe żbfycie. Zawsze wracam ze szkoleń na uniwersytecie w Lublinie z jeszcze większą pasją i entuzjazmem, by szerzyć polską kulturę w świecie, by pokazywać innymi jak bogate i fascynujące jest polskie dziedzictwo, co napawa mnie wielką radością i dumą. Uwielbiam to, żbfe każbfdy region Polski ma setki pieśni i melodii do wyboru, żbfe ma swoje piękne stroje ludowe. Widziałem występy ukazujące wiele kultur, ale muszę powiedzieć, żbfe żbfadna nie możbfe się równać z polską pod względem bogactwa i różbfnorodności.ż0aż0aM.P.B.: Kto sfinansował Ci wyjazd na kurs szkoleniowy w Lublinie?ż0aż0aK.K.: Odpowiedź na to pytanie nie przychodzi mi łatwo... Przelot do Polski jest bardzo kosztowny w sezonie letnim. Wydawało mi się, żbfe dla Polonii powinno być ważbfne, żbfe zaproponowano mi udział w tych kursach i żbfe dzięki nim będę mógł lepiej służbfyć polskiej kulturze, działając społecznie. Wysłałem pocztą około 30 listów i około 300 e-maili do różbfnych polonijnych organizacji i fundacji, ale albo nie otrzymałem żbfadnej odpowiedzi, albo informację, żbfe nie mogą mi pomóc. Wiem, żbfe jest wiele polskich organizacji, ale nasza promuje polską kulturę i jest organizacją społeczną, działającą na zasadzie wolontariatu. Więc finansuję te wyjazdy sam.ż0aż0aM.P.B.: Co nowego dzieje się w zespole "Polski Orzeł"?ż0aż0aK.K.: W tym roku nasz zespół ma wiele ciekawych planowanych występów nie tylko w Toronto, ale i w Ontario i za granicą. Zawsze poszukujemy nowych tancerzy, a teraz mamy jeszcze miejsca dla dzieci w wieku od lat 12, szczególnie dla chłopców, którzy mają talent i zapał do tańca i śpiewu. Nasze zajęcia rozpoczynają się 10 września. Wszyscy zainteresowani mogą się kontaktować ze mną - oto numer telefonu: 905-821-2066. ż0aż0a Rodzice powinni zrozumieć, żbfe śpiew i taniec ludowy nie tylko pomagają w zachowaniu i rozwoju polskiej kultury, ale są takżbfe sposobem na to, by dzieci poznały inne polskie dzieci i mogły z nimi współpracować, aby uczyły się dyscypliny i szacunku, aby dobrze się bawiły i spędzały czas w wartościowy sposób, aby mogły podróżbfować, uczyć się tańca i zachowania na scenie, a przez to zdobywać pewność siebie i czuć się swobodnie w sytuacjach publicznych wystąpień przed dużbfymi grupami ludzi - a to bardzo się przydaje w żbfyciu. A takżbfe zdobywać przyjaciół i bezcenne wspomnienia na całe żbfycie. Skąd ja to wiem? Bo to sam przeżbfyłem i nadal przeżbfywam.ż0aż0a***image1:center***   ż0aż0a***image2:center***  ż0aż0a***image4:center***   ż0aż0a***image5:center***ż0aˇautoˇautoˇ49ˇkasparek2.jpgˇkasparek3.jpgˇkonrad_and_patti.jpgˇopoczno_can_and_chicago.jpgˇeveryone.jpgˇˇˇˇˇˇW Konsulacie RP w Toronto z okazji odznaczenia Konrada Kasparka (ojca) - od lewej: Barbara Kasparek, Konsul Andrzej Krężbfel, Konrad Kasparek i młode pokolenie: Konrad Kasparek Junior i jego siostra SylwiaˇUroczysty wieczór w Konsulacie RP w TorontoˇMłody choreograf i instruktor Konrad Kasparek Junior i jego partnerka Patricia CzerskiˇKoncert galowy z udziałem absolwentów II roku Studium LubelskiegoˇAbsolwenci II roku Studium ze swoimi nauczycielami oraz Dyrektorem studium dr. Lechem Leszczyńskimˇˇˇˇˇˇ8ˇ50ˇpmˇ9ˇˇ1ˇˇˇkasparek2.jpgˇkasparek3.jpgˇkonrad_and_patti.jpgˇopoczno_can_and_chicago.jpgˇeveryone.jpgˇˇˇˇˇˇ400ˇ400ˇ350ˇ400ˇ400ˇˇˇˇˇˇ300ˇ300ˇ467ˇ266ˇ300ˇˇˇˇˇˇ2ˇMałgorzata P. Bonikowskaˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2007091310850ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 19713ˇ1190639631ˇ9ˇ1190730213ˇ9ˇ9ˇ24ˇ2007ˇZjazd Polonii i Polaków z ZagranicyˇMarszałek Senatu Bogdan Borusewicz oficjalnie otworzył w niedzielę w Sejmie III Zjazd Polonii i Polaków z Zagranicy. W uroczystej inauguracji w Sali Plenarnej Sejmu uczestniczy około 400 przedstawicieli Polonii z całego świata.ż0aˇ"Nasza obecność tutaj stanowi widomy dowód, jak istotne są dla nas problemy rodaków żbfyjących poza granicami kraju" - powiedział marszałek Senatu do zebranych przedstawicieli Polonii.ż0aż0a***image1:center***ż0aż0a Delegatów zebranych w Sali Plenarnej Sejmu powitał takżbfe marszałek Sejmu Ludwik Dorn. Zebrani odśpiewali hymn narodowy. W uroczystości uczestniczyli takżbfe prezydent RP Lech Kaczyński, ostatni prezydent RP na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski oraz minister spraw zagranicznych Anna Fotyga.ż0a ż0a Prezydent Lech Kaczyński poinformował w sobotę w swoim wystąpieniu, żbfe gotowy jest jużbf projekt ustawy o obywatelstwie, która uznaje podwójne obywatelstwo. Prezydent ma nadzieję, żbfe ten projekt, który powstał w Kancelarii Prezydenta, będzie jednym z pierwszych projektów rozpatrywanych przez nowy Sejm. Przed swoim wystąpieniem prezydent podpisał w Sejmie ustawę Karta Polaka. L. Kaczyński ocenił, żbfe "nie jest to końcowe rozwiązanie i musi ulegać doskonaleniu". Ale - jak podkreślił - obecnie głównym zadaniem Karty Polaka jest ułatwienie przyjazdu do Polski Polakom, szczególnie po tym jak nasz kraj wejdzie do strefy Schengen, ma teżbf ułatwić edukację w Polsce. ż0aż0a W swoim wystąpieniu prezydent dziękował Polonii za "wielkie zasługi", w tym za pomoc opozycji w latach 70. i 80., gdy w Polsce na nowo powstała "trzecia wielka konspiracja". "Za to chciałem wszystkim, którzy byli w tę pomoc zaangażbfowani podziękować" - podkreślił.ż0aż0a Przed południem w warszawskiej bazylice św. Krzyżbfa w intencji Polonii i wszystkich Polaków zamieszkałych na całym świecie została odprawiona msza święta. Po mszy uczestnicy Zjazdu złożbfyli wieńce przy Grobie Nieznanego Żołnierza. ż0aż0aˇautoˇautoˇ49ˇpodpisanie_karta_polaka.jpgˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇMarszałek Senatu Bogdan Borusewicz (P) i marszałek Sejmu Ludwik Dorn (L), 22 bm. podczas uroczystego otwarcia III Zjazdu Polonii i Polaków z Zagranicy PAP Leszek Szymańskiˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ9ˇ7ˇamˇ9ˇˇ1ˇˇˇpodpisanie_karta_polaka.jpgˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ400ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ269ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇNa podst. PAPˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2007092400907ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 19721ˇ1190642687ˇ9ˇ1190643434ˇ9ˇ9ˇ24ˇ2007ˇUliczny festiwal na polskiej ulicyˇ W poprzednią sobotę i niedzielę ulica Roncesvalles od Howard Park Ave. do jeziora została zamknięta dla ruchu kołowego, a całą jej szerokość wypełniły estrady, stragany i przedstawiciele wszystkich nacji, mieszkańców Toronto, Mississaugi i okolic.ż0aż0a***image7:center*** ˇ Zabawa trwała przez dwa dni, a organizatorzy (The Roncesvalles Village BIA) mogą być zadowoleni, gdyżbf tłumy, jakie wypełniły naszą ulicę, były przykładem, żbfe taka impreza jest potrzebna i nadaje naszej dzielnicy nowego znaczenia. ż0aż0a Oto fotoreportażbf z tego święta, zarejestrowany obiektywem redaktora Witolda Lilientala, który w sobotę spędził parę godzin wśród uczestników wspólnej zabawy.ż0aż0a***image2:center***  ż0a ż0a***image3:center*** ż0a  ż0a***image4:center***   ż0aż0a***image5:center***  ż0a ż0a***image6:center***   ż0a ż0a***image8:center*** ż0a  ż0a***image9:center***   ż0aż0a***image11:center***   ż0aż0a***image12:center*** ż0a  ż0a***image13:center*** ż0a  ż0a***image14:center*** ż0a  ż0a***image16:center*** ż0a  ż0a***image17:center*** ż0a  ż0a***image18:center***  ż0a ż0a***image19:center***ż0aż0aˇautoˇautoˇ49ˇˇ02__widac_od_ra_to_tu_polak.jpgˇ03___teraz_nie__olska_ulica.jpgˇ04__muzycy_pols__egzotyczni.jpgˇ05__klejnoty_z_kenii.jpgˇ06__uliczna_ork_anca_porywa.jpgˇ07__tatarzyn_te_uje_toronto.jpgˇ08__za_polska_u_oglada_etz_.jpgˇ09__parade_czas_zaczac.jpgˇˇˇPolaków nie trudno było rozpoznaćˇNasze polskie piwo jest wysoko cenioneˇNie zabrakło egzotycznych muzyków...ˇ... ani klejnotów z KeniiˇNawet były tańceˇˇˇParadę otworzyli Rycerze Kolumbaˇˇ10ˇ3ˇpmˇ9ˇˇ1ˇˇˇˇ02__widac_od_ra_to_tu_polak.jpgˇ03___teraz_nie__olska_ulica.jpgˇ04__muzycy_pols__egzotyczni.jpgˇ05__klejnoty_z_kenii.jpgˇ06__uliczna_ork_anca_porywa.jpgˇ07__tatarzyn_te_uje_toronto.jpgˇ08__za_polska_u_oglada_etz_.jpgˇ09__parade_czas_zaczac.jpgˇˇˇ400ˇ400ˇ400ˇ400ˇ400ˇ400ˇ400ˇ400ˇˇˇ300ˇ300ˇ300ˇ300ˇ300ˇ300ˇ300ˇ300ˇˇ2ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2007092411003ˇ11__lajkonik__i_krakowianki.jpgˇ12__wszystkie_p_edna_bym___.jpgˇ13___sport_to_zdrowie.jpgˇ14__gorolicek_ci_jo.jpgˇˇ16__seniorzy_tez_sa_z_nami.jpgˇ17__ronceswolka_panny_wiozl.jpgˇ18__plon_niesiemy__plon.jpgˇ19__chlebem_i_sola____.jpgˇˇˇˇˇˇˇ11__lajkonik__i_krakowianki.jpgˇ12__wszystkie_p_edna_bym___.jpgˇ13___sport_to_zdrowie.jpgˇ14__gorolicek_ci_jo.jpgˇˇ16__seniorzy_tez_sa_z_nami.jpgˇ17__ronceswolka_panny_wiozl.jpgˇ18__plon_niesiemy__plon.jpgˇ19__chlebem_i_sola____.jpgˇˇˇˇˇˇˇ400ˇ400ˇ400ˇ400ˇˇ400ˇ400ˇ400ˇ400ˇˇˇˇˇˇˇ300ˇ300ˇ300ˇ282ˇˇ300ˇ300ˇ300ˇ300ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇKrakowiacy z Lajkonikiem wyraźnie wyróżbfniali się podczas paradyˇˇSport to zdrowieˇGórolicek ci jo...ˇˇLiczna reprezentacja seniorówˇRonceswólką jechał wóz, kolorowe panny wiózłˇPlon, niesiemy plonˇChlebem i soląˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 19770ˇ1190812519ˇ9ˇ1190812519ˇ9ˇ9ˇ26ˇ2007ˇJedną nogą w Polsce, drugą w Angliiˇ Polscy imigranci w W. Brytanii, zwłaszcza ze wsi i małych miast, przed przyjazdem na Wyspy nie mieli doświadczenia żbfycia w wielokulturowym i wielorasowym społeczeństwie, co jest jedną z przyczyn ich niewystarczającej integracji w społeczeństwie brytyjskim - powiedział czołowy działacz polonijny Wiktor Moszczyński.ˇProcedura migracyjna (werbunek w Polsce przez agencje pośrednictwa pracy), warunki pracy i mieszkaniowe (imigranci często pracują i mieszkają razem), technologia (dostęp do polskich stron internetowych, tanie telefonowanie), a takżbfe tanie loty do Polski zdaniem Moszczyńskiego powodują, iżbf imigranci żbfyją w stanie zawieszenia - "jedną nogą w Anglii, a drugą w Polsce".ż0aż0a "Imigranci, jak u Mrożbfka, żbfyją jak mikroby w brzuchu wieloryba; wprawdzie są tu, ale żbfyją obok i równolegle. Życie brytyjskie mało ich interesuje. Nie wiedzą, kto jest ich radnym, a kto posłem. Nie czytają angielskich gazet. Mają swoje własne kluby, sklepy i kościoły" - twierdzi Moszczyński. Prowadził on akcję na rzecz zniesienia wiz dla Polaków, a obecnie jest doradcą Zjednoczenia Polskiego - największej organizacji polonijnej w W. Brytanii. W przeszłości był radnym z ramienia Partii Pracy.ż0aż0a Jego zdaniem jest wiele przykładów udanego wejścia Polaków w brytyjskie żbfycie zawodowe i społeczne, ale "istnieją uzasadnione obawy, iżbf pracujący na farmach, budowach czy w przemyśle wytwórczym będą się bardzo powoli integrować".ż0aż0a "Grupa Polaków, którzy się nie integrują, bo mają trudności z żbfyciem w Anglii, a mimo to nie myślą o powrocie do Polski, staje się ostatnio bardziej widoczna" - dodaje Moszczyński.ż0aż0a Ocenia teżbf, żbfe większość Polaków, którzy niedawno przybyli na Wyspy, jest nadal na etapie "zachłystywania się" nową rzeczywistością, choć liczbę ok. 8 tys. polskich dzieci w angielskich szkołach podstawowych w samym tylko Londynie, uznaje za "wyraz zakotwiczenia".ż0aż0a Moszczyński liczy na to, iżbf Polacy wyłonią z czasem silne organizacje, w odróżbfnieniu od obecnych, głównie o profilu towarzysko-zawodowym; będą teżbf uczestniczyć w wyborach lokalnych i regionalnych, w których mogą okazać się liczącą się siłą (np. w wyborach burmistrza Londynu).ż0aż0a "Polacy ostatnio przybyli do W. Brytanii są mniej zżbfyci niżbf emigracja żbfołnierska i bardziej zatomizowani, ale dalej idące porównania z powojenną emigracją są niebezpieczne, ponieważbf obie te społeczności trafiły w Anglii na zupełnie inny rynek pracy" - podkreślił działacz polonijny.ż0aż0aˇautoˇautoˇ49ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ9ˇ14ˇamˇ9ˇˇ1ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇNa podst. PAPˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2007092600914ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 19783ˇ1190899485ˇ9ˇ1190987767ˇ9ˇ9ˇ27ˇ2007ˇW sprawach Polonii nie ma różbfnicˇCzynimy wszystko, by nasze stosunki były coraz bliżbfsze i lepsze, żbfeby wykorzystana została szansa współpracy Polski z Polonią - powiedział premier Jarosław Kaczyński podczas uroczystości zamknięcia III Zjazdu Polonii i Polaków z Zagranicy.ż0aˇ Uroczystość ta odbyła się w środę na Zamku Królewskim w Warszawie. Premier przypomniał działania rządu na rzecz Polonii. "Został sporządzony raport, dotyczący stosunków między państwem polskim a Polakami za granicą, zostały podjęte inicjatywy ustawodawcze. Jedna z nich, jak sądzę najważbfniejsza - Karta Polaka - została doprowadzona do końca" - powiedział J. Kaczyński.ż0aż0a***image1:center***ż0aż0a Przypomniał, żbfe pracowano takżbfe nad ustawą o obywatelstwie, która pozwoliłaby Polakom mieszkającym za granicą łatwiej je uzyskiwać, nad zmianą ordynacji wyborczej, która stworzyłaby okręg zagraniczny i zmianą ustawy o emigracji, która pozwoliłaby na szerszy proces powrotu Polaków z tych państw, gdzie - jak podkreślił - "Polacy po prostu dłużbfej być nie powinni". "Chcemy te sprawy doprowadzić do końca" - zapewnił premier.ż0aż0a Premier zapowiedział teżbf, żbfe w najbliżbfszych dniach powoła swego doradcę ds. Polonii i Polaków za granicą Michała Dworczyka na stanowisko pełnomocnika premiera ds. realizacji ustawy o Karcie Polaka.ż0aż0a Marszałek Senatu Bogdan Borusewicz podkreślił zamykając Zjazd, żbfe "w Polsce różbfnimy się w wielu kwestiach, ale w sprawach Polonii nie ma różbfnic".ż0aż0a Wśród przedstawionych podczas uroczystości uchwał podjętych przez delegatów Zjazdu, szczególnie podkreślono "zdecydowany" protest przeciwko łamaniu praw człowieka na Białorusi. Ponadto m.in. delegaci wyrazili satysfakcję z uchwalenia Karty Polaka oraz ze starań polskich władz prowadzących do zmiany nazwy obiektów byłego obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau. ż0aż0aˇautoˇautoˇ49ˇborys.jpgˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇPrezes Stowarzyszenia Wspólnota Polska Andrzej Stelmachowski wręczył wyróżbfnienie Stowarzyszenia "Wspólnota Polska" - "Wawrzyny Polonijne" Andżbfelice Borys, która odebrała je w imieniu uhonorowanego Związku Polaków na Białorusi PAP Paweł Kula ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ9ˇ23ˇamˇ9ˇˇ1ˇˇˇborys.jpgˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ400ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ278ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇNa podst. PAPˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2007092700923ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 19813ˇ1191244592ˇ9ˇ1191244592ˇ9ˇ10ˇ1ˇ2007ˇ"Czuły Barbarzyńca" przejmie polonijną księgarnię "Orbis"ˇWarszawska księgarnia i klub "Czuły Barbarzyńca" przejmie polonijną księgarnię i wydawnictwo "Orbis" w Londynie. ˇNajpierw udostępni w Warszawie publikacje wydawców emigracyjnych, znajdujące się na składzie londyńskiej księgarni i domu wydawniczego. ż0aż0a Od lutego 2008 roku "Czuły Barbarzyńca" formalnie stanie się właścicielem "Orbisu" i otworzy swój oddział przy stacji londyńskiego metra Goldhawk Road.ż0aż0a "Cieszę się, żbfe »Orbis« się nie zamknie, bo nadal jest to znana i rozpoznawalna marka" - powiedział PAP wieloletni dyrektor księgarni Jerzy Kulczycki.ż0aż0a "Czuły Barbarzyńca", który mieści się obok biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego, zezwala klientom na czytanie książbfek na miejscu w kawiarni. W ubiegłym roku zorganizował około 250 wieczorów autorskich. ż0aż0a Pod szyldem wydawnictwa "Świat Literacki", wchodzącej w skład tej samej grupy co "Czuły Barbarzyńca", ukazują się m.in. przekłady z literatury czeskiej i słowackiej. Księgarnio-kawiarnia nosi nazwę, która jest zarazem tytułem powieści Bohumila Hrabala. Pierwsze polskie wydanie tej legendarnej książbfki czeskiego pisarza ukazało się właśnie w wydawnictwie "Świat Literacki". ż0aż0a "Jak rozmawiam z młodymi ludźmi z Polski, to kiedy usłyszą o »Czułym Barbarzyńcy«, od razu się zapalają. »Będziemy przychodzić« - mówią. Młodzieżbf warszawska, która jest w Londynie, zna tę księgarnię i formuła jej działalności bardzo im odpowiada" - powiedział Kulczycki.ż0aż0a "Orbis" działający w W. Brytanii od lat 40. ma największy w Londynie zbiór antykwaryczny książbfek emigracyjnych. Wydawano w nim książbfki po polsku i angielsku, głównie o profilu literackim, historycznym i naukowym. Księgarnia prowadziła teżbf sprzedażbf wysyłkową. W okresie rządów komunistycznych w Polsce zajmowała się takżbfe przerzutem polskich książbfek niedopuszczonych do obiegu.ż0aż0a Pod szyldem siostrzanego wydawnictwa "Odnowa" ukazało się około stu tytułów. W swoim wydawniczym dorobku "Orbis" i "Odnowa" mają, m.in. książbfki Józefa Mackiewicza, Józefa Garlińskiego, Jana Nowaka-Jeziorańskiego i Sergiusza Piaseckiego. "Orbis" prowadził teżbf sprzedażbf książbfek angielskich o tematyce środkowoeuropejskiej i polskiej sprowadzanych z Polski.ż0aż0a "Nowy właściciel zapewne zmieni czytelniczą ofertę, ale ma w planach utrzymanie sprzedażbfy książbfek czeskich i słowackich" - powiedział Jerzy Kulczycki. ż0aż0aˇautoˇautoˇ49ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ9ˇ3ˇamˇ9ˇˇ1ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇNa podst. PAPˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2007100100903ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 20047ˇ1192630152ˇ9ˇ1192713200ˇ9ˇ10ˇ17ˇ2007ˇJan Kaszuba nie żbfyjeˇW poniedziałek, 15 października, po długiej chorobie w wieku 86 lat zmarł weteran Armii Krajowej i Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, długoletni działacz polonijny w Kanadzie, Jan Kaszuba.ż0aˇ Jan Kaszuba był aktywnym działaczem wielu organizacji polonijnych, wieloletnim prezesem Zarządu Głównego KPK oraz przewodniczącym Rady Polonii Wolnego Świata.ż0aż0a***image1:center***ż0aż0a Uroczystości pogrzebowe odbędą się w czwartek w Turner & Porter Funeral Home przy 436 Roncesvalles Ave.w Toronto, w godzinach od 18.00 - 20.00. Msza żbfałobna i pogrzeb odbędzie się w piątek, o czym szerzej powiadomimy w jutrzejszym wydaniu. ż0aˇautoˇautoˇ49ˇkaszuba.jpgˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇJan Kaszuba Fot. Gazetaˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ10ˇ1ˇamˇ9ˇˇ1ˇˇˇkaszuba.jpgˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ400ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ300ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇRed.ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2007101701001ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 20089ˇ1192806389ˇ9ˇ1192806718ˇ9ˇ10ˇ19ˇ2007ˇTowarzystwo Przyjaciół KUL w Kanadzie odznaczone medalem Zasłużbfony dla kultury polskiejˇ Kanadyjskie Towarzystwo Przyjaciół Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II obchodzące we wrześniu 2007 roku złoty jubileusz 50-lecia działalności zostało odznaczone przez Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego Rzeczpospolitej Polskiej medalem Zasłużbfony dla Kultury Polskiej. Wręczenie medalu miało miejsce w trakcie głównej uroczystości jubileuszowej zorganizowanej 17 września 2007 r. w konsulacie RP w Toronto.ˇ Marek Manturowicz, Prezes Zarządu Głównego TP KUL przyjął to odznaczenie w imieniu Towarzystwa z rąk konsula RP ds. Polonii, pana Andrzeja Krężbfela. W uroczystości wzięli udział Jason Kenny, Minister Wielokulturowości Kanady w randze Secretary of State Multiculturalism and Canadian Identity, który przekazał okolicznościowe gratulacje od premiera Kanady, a takżbfe Jego Magnificencja Rektor KUL ks. prof. dr hab. Stanisław Wilk. W uroczystości wzięło udział wielu działaczy TP KUL z całej Kanady, a takżbfe przedstawiciele organizacji polonijnych, prasy, radia i TV.ż0a ż0aż0aPrawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzież0aż0a To stare polskie przysłowie szczególnie trafnie odzwierciedla relacje między Katolickim Uniwersytetem Lubelskim Jana Pawła II a kanadyjską Polonią - przyjaźń na dobre i złe - na zawsze. W zbliżbfającym się 2008 roku Katolicki Uniwersytet Lubelski, który od 2005 roku przyjął do swej nazwy Imię jego wieloletniego profesora - Jana Pawła II - będzie uroczyście obchodził 90. rocznicę założbfenia. To nie przypadek, żbfe Uniwersytet powstawał w tym samym czasie, gdy po 123-letnim okresie zaborów, Polska odzyskiwała należbfne Jej miejsce na mapie Europy, jako niepodległe Państwo. Uniwersytet przyjął bowiem za swą dewizę "Służbfbę Bogu i Ojczyźnie" - Deo at Patriae i tej dewizie służbfy do dzisiaj, ubogacony jeszcze o przesłanie swego Patrona - Ojca Świętego Jana Pawła II - "Uniwersytecie Służbf Prawdzie". Niemalżbfe przez cały okres swego istnienia, KUL doświadczał dowodów przyjaźni i wsparcia nie tylko od mieszkańców Polski ale równieżbf - w szczególny sposób - doświadczał tej pomocy od Polaków rozproszonych po całym świecie. Polonia kanadyjska ma szczególne powody do dumy, gdyżbf przez cały ten okres 90 lat istnienia KUL wspierała tę uczelnię duchowo i materialnie, a od 50. lat pomoc ta przybrała formę zinstytucjonalizowaną, w postaci działalności Kanadyjskiego Towarzystwa Przyjaciół Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. ż0aż0a Przytoczę treść dwóch listów - kamieni węgielnych dla Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, jak i dla Towarzystwa Przyjaciół KUL w Kanadzie. List z datą 3 sierpnia 1918 roku podpisany przez Arcybiskupa Metropolii Warszawskiej Aleksandra Kakowskiego: "Niniejszym świadczę, żbfe rektor Akademii Duchownej w Petersburgu, prałat Domowy Jego Świętobliwości, ks. dr Idzi Radziszewski otrzymał od Konferencyi Biskupów Królestwa Polskiego, odbytej w Warszawie w dniu 27 lipca r.b., pełnomocnictwo, w zakresie i w myśl uchwały rzeczonej Konferencyi, do prowadzenia wszystkich spraw, dotyczących założbfenia i zorganizowania uniwersytetu w Lublinie". (http://www.kul.lublin.pl/foto_1157_3901.html). A teraz treść listu wystosowanego 21 września 1957 roku przez inżbf. Józefa Minkiewicza i Andrzeja Manteuffela z Montrealu, adresowanego do Rektora KUL, księdza biskupa Mariana Rechowicza: "Wielebny Księżbfe Rektorze, z prawdziwym zadowoleniem pragniemy donieść Jego Magnificencji o powstaniu w Kanadzie towarzystwa mającego na celu niesienie pomocy Uniwersytetowi Lubelskiemu o nazwie "Fundacja Polskiego Uniwersytetu Katolickiego«... (ks. Tomasz Moskal "50 Złoty Jubileusz Towarzystwa Przyjaciół Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego w Kanadzie", str. 5, Wyd. TPKUL 2007, ISBN 978-0-9784523-0-8). Tak więc początek działalności TPKUL w Kanadzie związany jest z Montrealem i tamtejsza, bardzo dynamiczna i liczna Polonia. ż0aż0a W 1958 roku Towarzystwo otrzymało dokument inkorporacyjny od Rządu Federalnego Kanady i kontynuuje swą działalność do tej pory pod oficjalną nazwą "Friends of the Catholic University of Poland Inc." posiadając jednocześnie, w świetle przepisów prawa podatkowego Kanady, status organizacji charytatywnej. W skład pierwszego Zarządu Towarzystwa weszły następujące osoby: inżbf. Józef Minkiewicz - prezes, Helena Krajewska - wiceprezes, Kazimierz Stanczykowski - sekretarz, Julian Wolski - skarbnik, Andrzej Manteuffel, Marcin Furman, o. Kazimierz Gubala, Adam Bromke, Stanisław Boguszewski, Ludwik Kos Rabcewicz-Zubkowski członkowie zarządu i jako członkowie honorowi o. Wincenty Wolski, proboszcz parafii Św. Trójcy oraz o. Fryderyk Baldyga, proboszcz parafii Matki Boskiej Częstochowskiej. Przez kolejnych 20 lat Towarzystwo rozszerzyło swą działalność na prowincje Ontario i zachodnie prowincje Kanady i przez cały ten okres koło w Montrealu przewodziło tej działalności. ż0aż0a W 1978 funkcje koordynatora działalności Towarzystwa w Kanadzie przejął oddział w Ottawie i funkcji tej podołał w chwalebny sposób przez następne 22 lata. Od roku 2000 Zarząd Główny Towarzystwa ma swą siedzibę w Mississaudze, Ontario, mieście wchodzącym w skład wielkiej metropolii Toronto. Na przestrzeni tych 50 lat, tysiące, często bezimiennych ofiarodawców, wspierało materialnie działalność Towarzystwa w jego pracy dla dobra KUL. Trudno teżbf, ale to tylko z racji miejsca w gazecie, wymienić każbfdego, spośród setek funkcyjnych działaczy w zarządach Kół i w Zarządzie Głównym. Ograniczę się tylko do podania listy przewodniczących kolejnych zarządów głównych, mając jednocześnie we wdzięcznej pamięci tych wszystkich, którzy swą pracą społeczną, jako funkcyjni działacze, trudząc się dla dobra Towarzystwa a przez to dla dobra KUL, zasłużbfyli sobie na miano robotników w winnicy Deo at Patriae. 1957-1963 inżbf. Józef D. Minkiewicz, 1963-1978 Kajetan Morawski. 1978-1983 prof. Tadeusz Krukowski 1983-1992 Władysław Zawadziński, 1992-1994 dr Sylwester Krzaniak, 1994-1999 prof. Paweł Wyczyński, 1999-2000 prof. Jerzy Czyżbfowicz, 2000 - mgr Marek Manturowicz. ż0aż0a Natrudzili się w tej pracy dla dobra KUL księżbfa i ojcowie zakonni w polskich parafiach i to nie tylko tam, gdzie funkcjonowały, czy teżbf funkcjonują Koła Przyjaciół KUL. Trzeba oddać świadectwo prawdzie, iżbf to właśnie księżbfa, często absolwenci KUL, jeszcze zanim powstało Towarzystwo, organizowali stałe, czy teżbf okazyjne akcje pomocy dla Uniwersytetu. Jest to temat do innego, szerszego opracowania (przez naukowców KUL, a jakżbfe), gdyżbf polscy księżbfa i zakonnicy w Kanadzie wspierali KUL jeszcze przed II wojną i po zakończeniu działań wojennych na terenie Polski. Często teżbf byli inicjatorami powstawania kolejnych Kół i duchowymi opiekunami tych, którzy podjęli się obowiązków prowadzenia Towarzystwa.ż0aż0a Aktywnie włączały się w dzieło pracy Towarzystwa Przyjaciół KUL siostry zakonne, żbfe wymienię Siostry Pasjonistki z Montrealu z siostrą Angelą Ryszkowską na czele, Siostry Urszulanki SJK z Windsor z siostrami przełożbfonymi Małgorzatą Górską i Magdaleną Budniak, o których tak ciepło wspomina rektor KUL o. Albert Krapiec, Siostry Służbfebniczki NMP z Edmonton z siostrami M. Miriam i Angeliką Toma, Siostry Dominikanki z Calgary.ż0aż0a Wśród setek księżbfy i zakonników, którzy na przestrzeni tych 50 lat współuczestniczyli w działalności Towarzystwa wymienię całe Zgromadzenie Ojców Oblatów w Kanadzie - ich prace trudno wprost przecenić - ojcowie Antoni Mendrela, Ryszard Kosian, Władysław Karciarz, Edward Klimuszko, Teofil Szendzielarz, Sławomir Trzasko, Antoni Degutis, Jan Wadołowski, Tadeusz Nowak. Ojcowie Franciszkanie o. Bogdan Gawot, Jerzy Żebrowski. Ojcowie Chrystusowcy o. Jan Michalski, Edward Mroczyński, Stanisław Poszwa, Jacek Walkiewicz. Ojcowie Michalici o. Zbigniew Rodzinka, Adam Gabriel, Władysław Krukar. Księżbfa Adam Barcz, Bogusław Jaroszek, kanonik Mieczysław Kamiński, Ludwik Kociszewski, Stanisław Kuczaik, Marian Ogórek, prałat Piotr Sanczenko, Edmund Uliński, prałat Roman Waszkiewicz, Andrzej Werner, Infulat Wawrzyniec Wnuk. Wybaczą mi zapewne, iżbf tylko z tego samego powodu, jak w przypadku świeckich działaczy Towarzystwa, pominąłem z pewnością niektórych z Ojców, godnych naszych ludzkich słów uznania, lecz skoro razem pracowali dla Deo at Patriae, to przeproszę za to słowami św. Pawła Apostoła: "Przetożbf, bracia moi mili i pożbfądani! radości i korono moja! tak stójcie w Panu, najmilsi moi!" (Flp 4:1). ż0aż0a Podziękowania za współpracę należbfy wystosować pod adresem organizacji polonijnych w Kanadzie, tak, jak Kongres Polonii Kanadyjskiej, mimo iżbf TPKUL nie jest członkiem Kongresu, Katolicka Liga Kobiet, Federacja Polek w Kanadzie, Stowarzyszenie Polskich Kombatantów, Royal Canadian Legion-Polish Branch. Towarzystwo Przyjaciół KUL wspierali równieżbf organizacyjnie i ekonomicznie księżbfa i osoby świeckie nie będące członkami Polonii kanadyjskiej, jak chociażbfby Kanclerz McGill University dr F. Cyril James, Rektor University of Montreal Irenee Lussier, burmistrz Saskatoon Mr.Clifford Wright, minister energetyki Ontario Dwight Duncan MPP Windsor-Tecumseh, metropolita grecko-katolicki Winnipeg Maxym Harmaniuk, ordynariusze diecezji Quebec, Toronto, Hamilton, London, Hull, osobiście kard. G. E. Carter, kard. L. A. Vachon, bp. A. Proulx, czy firma 3M of Canada z jej darem narzędzi chirurgicznych, wartości 100 tysięcy dolarów dla szpitali w Lublinie. ż0aż0a Stało się jużbf tradycją, iżbf każbfdorazowy rektor KUL składa Towarzystwu i Polonii, przynajmniej jedną, oficjalną wizytę w Kanadzie. Bardzo ważbfną rolę w działalności Towarzystwa Przyjaciół KUL spełniali i nadal spełniają Delegaci każbfdorazowego Rektora KUL. Znów, z konieczności dyktowanej miejscem wymienię tylko trzech, którzy w sposób szczególny zapisali się w historii naszego Towarzystwa i w historii Polonii kanadyjskiej. Od początkowych lat 80. ubiegłego wieku, przez dziesięć lat, funkcje delegata pełnił ks. prof. Tadeusz Zasepa. Początki jego pracy przypadły na szczególnie ciężbfki okres, gdy w Polsce ogłoszono stan wojenny. Dzięki wsparciu organizacyjnemu Towarzystwa spotykał się z przedstawicielami władz kanadyjskich, które w początkowym okresie stanu wojennego, nie rozumiejąc całkowicie sytuacji w Polsce, udzieliły poparcia organizatorom tej wojny z narodem. Z pewnością rozmowy ks. prof. Zasepy tak w Kanadzie, jak i w USA, gdzie spotkał się nawet z prezydentem R. Reganem, miały spory wpływ na późniejsze poparcie dla ruchu "Solidarności", jak i naciski rządów tych krajów na ówczesne komunistyczne władze Polski, o zniesienie stanu wojennego. Ksiądz Zasepa okazał się być niezwykłym organizatorem, a dzięki wrodzonym zdolnościom łatwego nawiązywania kontaktów międzyludzkich i szczególnego daru przekonywania ludzi do podjęcia trudnych wyzwań, potrafił dotrzeć z propozycjami zorganizowania pomocy nie tylko dla KUL, ale i dla Polski do najwyżbfszych poziomów żbfycia politycznego, społecznego, kulturowego i biznesowego tak Kanady, jak i USA. To za delegatury ks. prof. Tadeusza Zasepy urzeczywistniła się idea powołania Funduszu Budowy Kolegium Jana Pawła II i przekonanie dr. Henrego Słabego z Toronto, do tego czasu nawet nie związanego z żbfyciem polonijnym, o podjęcie się roli organizatora i koordynatora pracami tego Funduszu, jako agendy Towarzystwa Przyjaciół Katolickiego Uniwersytetu. Następnie do Kanady przyjechał ks. dr Jan Perszon, wielki erudyta, kaznodzieja i tak na prawdę ten, dzięki któremu większość obecnie istniejących Kół powstało, czy teżbf wznowiło swą działalność po latach przerwy. Ksiądz Jan, jak go nazywamy w Kanadzie, to wielki organizator struktur Towarzystwa w Kanadzie, ale równieżbf w USA i dalekiej Australii. Kilkuletnia praca w ciągłej podróżbfy odbiła się niekorzystnie na jego zdrowiu, a jako Kaszub z urodzenia, mówiący po kaszubsku i demonstrujący wszędzie, żbfe "Nie ma Kaszub bez Polonii, a bez Polski Kaszub" wrócił do Polski, do rodzinnego Pucka, proboszczując tam przez kilka lat, by ponownie, jużbf w pełni zdrowia powrócić do świata akademickiego jako Dziekan Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Szczęść Bożbfe Księżbfe Janie i... do zobaczenia znów w Kanadzie, we missed you. ż0aż0a Ks. dr Mirosław Kalinowski przejął funkcję delegata w drugiej połowie lat 90. i w czasie pełnienia przez niego funkcji Delegata, ażbf do czasu wyboru na stanowisko Prorektora ds. Nauki, Współpracy z Zagranicą i Promocji w 2004, ukończone zostało wiekopomne dzieło Kanadyjskiego Towarzystwa Przyjaciół KUL - budowa Kolegium Jana Pawła II. Uroczystości otwarcia Kolegium w roku 2000 przewodniczył ks. abp. Bolesław Pylak, wieloletni metropolita lubelski i Wielki Kanclerz KUL, a w uroczystościach uczestniczyła delegacja ZG TPKUL z Kanady. W trakcie uroczystej sesji inaugurującej funkcjonowanie Kolegium, w obecności ambasadora Kanady w Polsce, Prezes Fundacji, pan dr Henry Slaby, w uznaniu jego zasług w pracach Funduszu Budowy Kolegium Jana Pawła II i zbiórki ponad 6 milionów dolarów, otrzymał szczególny tytuł nadany przez Senat KUL - Protector Universitatis a wcześniej nadany mu przez Ojca Św. Order Św. Grzegorza. Tego teżbf dnia, delegacja ZG TPKUL wręczyła rektorowi KUL ks. prof. dr. Andrzejowi Szostkowi symboliczny "Klucz do serc Polonii kanadyjskiej". ż0aż0a Rok wcześniej, 24 maja 1999 miała miejsce szczególna prywatna, w rodzinnej niemalżbfe atmosferze, wizyta Senatu KUL i delegacji TP KUL z Kanady u Ojca Świętego Jana Pawła II na Watykanie. Tam po mszy świętej, odprawianej przez Ojca Świętego w jego prywatnej kaplicy, spędziliśmy później dobre dwie godziny w Jego bibliotece, gdzie poświęcił przywiezioną z Polski specjalną tablicę, zainstalowaną obecnie w głównym hallu Kolegium. Taka mała ciekawostka, jednocześnie pokazująca piękną, ojcowską troskę Ojca Świętego o KUL i TPKUL. Ponieważbf msza święta była o 6.00 rano więc pojechaliśmy na Watykan z odległego Centrum Pielgrzyma bez śniadania. Po całym jużbf spotkaniu ok. godz. 9.00, gdy Ojciec Święty wyszedł z sali biblioteki a my nadal oszołomieni tym ogromem wrażbfeń z całego z Nim spotkania, staliśmy w grupach, dyskutując żbfywo, do biblioteki wszedł sekretarz Ojca Św. bp. Stanisław Dziwisz i wręczając ks. Rektorowi A. Szostkowi grubą kopertę powiedział tak: "Ojciec Święty wie, żbfe jesteście na pewno bardzo głodni, więc tutaj jest trochę grosza ażbfebyście sprawili sobie dobre włoskie śniadanie". Ale kto z nas myślał o śniadaniu, Ojciec Święty posilił nas Chlebem w czasie mszy świętej w kaplicy więc pieniądze zostały użbfyte na ustanowienie specjalnego funduszu pomocy dla głodnych studentów. Działalność Towarzystwa mająca za swój główny cel niesienie pomocy dla KUL nie ograniczała się bynajmniej do tego jednego wymiaru. Równie ważbfnym było niesienie pomocy w szerzeniu Słowa Bożbfego, organizowanie współpracy naukowej między uczelniami kanadyjskimi i uczelnią lubelską, żbfe wymienię współpracę między KUL i Uniwersytetem w Sudbury, między Lubelską Szkołą Biznesu i St. Clair College w Windsor. Organizowano wykłady naukowców KUL na uczelniach w Kanadzie i USA, żbfe wspomnę wykłady Sr. prof. dr. hab. Zofii Zdybickiej na Uniwersytecie Edmonton, wielokrotne wykłady ks. prof. dr. Franciszka Leśniaka z Rimouski, Quebec - profesora KUL i Laval University - połączone z badaniami psychologicznymi wśród studentów Seminarium Duchownego w Polskich Zakładach Naukowych w Orchard Lake, Michigan, USA. Poszczególne Koła i Zarząd Główny organizowały imprezy mające na celu krzewienie wiedzy o Polsce, polskiej kulturze i Kościele Katolickim, jak chociażbfby poprzez finansowanie publikacji Encyklopedii Katolickiej, pomoc w postaci stypendiów dla studentów jak i doktorantów na studiach w Kanadzie, USA, Francji i na KUL. Stypendia dla studentów z terenów byłego Związku Radzieckiego, a studiujących na Wydziale Teologii. Towarzystwo fundowało stypendia dla młodzieżbfy polonijnej na zajęcia w Letniej Szkole Kultury Polskiej i Nauki Języka Polskiego w Lublinie, organizowali i organizuje okresowe konkursy internetowe Wiedzy o Polsce, poprzez własną stro-nę internetowa http://www.-tpkul.com/ .ż0aż0a TP KUL było teżbf organizatorem wycieczek do Polski i byłych terenów wschodnich Rzeczpospolitej dla osób, dla których takie wyjazdy były często pierwszym kontaktem z krajem ich przodków. Organizowano i nadal organizuje się koncerty tak w wykonaniu artystów kanadyjskich, polonijnych, jak równieżbf polskich w tym tourne po Kanadzie chóru KUL, odczyty na tematy polskiej kultury, historii, historii Kościoła, funkcjonowania KUL, wieczory poezji i wieczory taneczne (w Montrealu nazwali takie wieczory taneczne KUL-ankami). ż0a ż0a Dodać do tego należbfy organizacyjną pomoc w tworzeniu wielorakich Fundacji na rzecz KUL ustanawianych przez hojnych Polaków z Kanady. ż0aż0a Wymienić tu należbfy Fundacje im. Ks. prof. Franciszka Leśniaka, który przeznaczył swe żbfyciowe oszczędności na rzecz Fundacji z zamiarem powołania Instytutu Kultury Moralnej na KUL, gdzie był zresztą pro-fesorem ażbf do śmierci w 2002 roku. ż0aż0aFundacja im. Stanisława Chojnackiego z Sudbury ma wieloraką pomoc dla studentów i uczelni, Stypendia im. poetki Krystyny Dzięciołowej z Vancouveru, Fundusz nauki z dziedziny prawa i języków obcych ustanowiony przez Sędziego Pawła (Paul) Staniszewskiego i jego żbfonę Tavis z Windsor, "Fundusz pomocy dla KUL" ustanowiony przez ks. Infulata Wawrzyńca Wnuka z Windsoru, Fundusz na rzecz wspierania badań nad państwowością Polski ustanowiony przez Janinę Rolewicz, wdowę po pułkowniku Ludwiku Rolewiczu, wieloletnim Delegacie Rządu Polskiego w Windsor. Polonia kanadyjska, członkowie i benefaktorzy Towarzystwa Przyjaciół Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, przez z górą 50 lat czynem i ofiarnym sercem wobec KUL i Polski zdali celująco egzamin ze znajomości Pisma Świętego według Św. Mateusza Mt.25, 35- 36 "Bo byłem głodny, i daliście mi jeść; byłem spragniony, i daliście mi pić; przybyszem byłem, a przygarnęliście mnie; nagi - a odzialiście mnie; zachorowałem, i odwiedziliście mnie; znalazłem się w więzieniu, a przyszliście do mnie". ż0aż0a ż0aOto kolejne dowody i przykładyż0aż0a Jesienią 1980 r. z Ottawy, gdzie mieścił się zarząd główny Towarzystwa, wysłano na KUL kontener z materiałami budowlanymi i bibliotecznymi wartości 14 tysięcy dolarów, a w maju 1981 r. kontener z żbfywnością. Następnie z Alberty wysyłka kserokopiarek dla biur i biblioteki KUL. W okresie szczególnego kryzysu zaopatrzeniowego żbfywności w Polsce, spowodowanego celowym działaniem komunistycznych władz, pragnących w ten sposób zdyskredytować ruch społeczny "Solidarność", wysłano kolejne kontenery z żbfywnością wartości 23 tysięcy dolarów. Było to 15 tysięcy funtów mięsa oraz po 10 tysięcy funtów smalcu i ryżbfu. Pomocy finansowej, w postaci krótkoterminowej pożbfyczki, 9 tysięcy dolarów na sfinalizowanie przesyłki, udzielił nam ZG Kongresu Polonii Amerykańskiej. Pożbfyczkę szybko spłaciliśmy, bo hojność Polonii kanadyjskiej zaczynała w zadziwiająco piękny sposób pokazywać swe oblicze. W apelu R. Gapskiego do rodaków w Kanadzie ze stycznia 1982 roku, tużbf po wprowadzeniu w Polsce stanu wojennego i masowych aresztowaniach wśród działaczy "Solidarności" w całym kraju a takżbfe na KUL, czytamy "Na KUL panuje głód. Otrzymaliśmy właśnie list od księdza dr. T. Zasepy z prośbą o natychmiastową pomoc. Niech każbfdy z nas swoją pomocą przyczyni się do podania kawałka chleba studentowi KUL. KUL jako uczelnia prywatna nie otrzymuje żbfadnej pomocy od władz państwowych. W obecnej sytuacji politycznej wygłodzone społeczeństwo w kraju nie jest w stanie pomóc. Zostaliśmy tylko my, Polacy na obczyźnie, którzy mogą i powinni pomóc" (ks. Tomasz Moskal "50 Złoty Jubileusz... str.39). Reakcja na odezwę była natychmiastowa, do pomocy włączyło się równieżbf społeczeństwo Kanady. W samym Windsor, z inicjatywy ks. Infulata Wnuka zebrano ponad ćwierć miliona dolarów, które wysłane do Caritas Polska dotarły równieżbf pośrednio i do KUL. ż0a ż0a Zarząd Główny TPKUL podjął decyzję o zakupie żbfywności w Holandii i wysyłce stamtąd, ażbfeby maksymalnie skrócić czas dostawy. W marcu 1982 dotarł na KUL transport żbfywności wartości 24 tysięcy dolarów, który obejmował ryżbf, masło, ser, mleko w proszku, wędlinę, smalec, margarynę, kawę, herbatę, kakao, fasolę, a takżbfe środki higieny osobistej. ż0a ż0a A oto jak napisał w swej korespondencji do prezesa TPKUL w Kanadzie, prof. Tadeusza Krukowskiego ówczesny rektor KUL, ks. prof. Mieczysław Krapiec: "Szczególnym powodem... jest chęć wyrażbfenia wdzięczności za przesłaną nam żbfywność... W pewnej chwili nosiliśmy się nawet z myślą zamknięcia stołówki...".ż0aż0a Gdy kryzys żbfywnościowy został w miarę dobrze zażbfegnany, wysłano z Kanady 100 lodówek do domów akademickich KUL na Poczekajce, Sławińskiego, Glinianej i Krężbfnicy.ż0aż0a W 1982 kolejny kontener z odzieżbfą dla studentów i pracowników Uniwersytetu - takżbfe dla lubelskich ośrodków filantropijnych wysłało Koło TP KUL z Ottawy. W 1983 roku z Funduszy TP KUL w Kanadzie zakupiono 20 ton wysokogatunkowego papieru na wydrukowanie w Polsce IV tomu Encyklopedii Katolickiej. W tym samym roku zakupiono w Finlandii papier, a w Austrii farbę drukarską potrzebną do wydania drukiem książbfki pt. "Nasz Profesor Papieżbfem". W 1985 Klinika Chirurgii Dziecięcej otrzymała oftalmoskop oraz fonendoskop.ż0aż0aż0aDzieło Budowy Kolegium Jana Pawła IIż0aż0a W 1984 powołany został do działania Fundusz Budowy Kolegium Jana Pawła II - wiekopomne i wspólne dzieło Polonii kanadyjskiej i Towarzystwa Przyjaciół KUL. Na czele Fundacji, od początku stanął dr Henry Slaby, a czynną pomocą na polu politycznym służbfył, jak dotąd jedyny polonijny senator w Kanadzie, Stanley Haidasz. Szczególną hojnością we wsparciu idei budowy Kolegium możbfe poszczycić się rząd prowincji Alberta, który ofiarował sumę 150 tysięcy dolarów. Do tej pory Koła TP KUL w Calgary i Edmonton, a pośrednio KUL są beneficjentami korzystnych dla takiego typu działalności charytatywnej, jak TP KUL, przepisów podatkowych w prowincji. W 1990 roku dr Henry Slaby wystosował apel do Polonii kanadyjskiej: "Wydaje się nam, żbfe wszyscy członkowie Polonii rozumieją, czym jest KUL dla Polski. Dziś staje się on centrum intelektualnym Europy Środkowo-Wschodniej. Jest to jedyna instytucja, która jest w stanie podtrzymać duchowy rozwój tamtej części zniewolonego świata. Rozbudowując KUL mamy udział w wielkim procesie wyzwalania się narodów spod tyranii, która niszczy ducha i wszelką inicjatywę". (ks. Tomasz Moskal "50. Złoty Jubileusz" str.41.) W niespełna dziesięć lat później, po opublikowaniu Apelu oddany zostaje do użbfytku 11-kondygnacyjny budynek dydaktyczny pod nazwą Kolegium Jana Pawła II, a wcześniej oddana jest do użbfytku, z tych samych funduszy, stołówka akademicka i drukarnia. W dalszych planach działalności Funduszu to budowa kompleksu sportowego.ż0aż0aMt. 25, 40 "Na to Król im odpowie: »Oświadczam wam, żbfe ile razy robiliście (coś) dla jednego z tych moich najlichszych braci, dla mnie robiliście»".ż0a ż0aż0aCzas na podsumowanie i wizje na przyszłośćż0aż0a W trakcie uroczystego wieczoru Złotego Jubileuszu Towarzystwa Przyjaciół KUL, konsul RP Andrzej Krężbfel odczytał list uzasadniający nadanie Towarzystwu medalu Zasłużbfony dla Kultury Polskiej, wystosowanemu na ręce prezesa TP KUL przez ministra Kultury i Dziedzictwa Rzeczpospolitej Polskiej Kazimierza M. Ujazdowskiego. Przytoczę fragmenty: "...w ciężbfkich latach powojennego zniewolenia umysłów - stał się wtedy KUL jedną z nielicznych ostoi uniwersalizmu a zarazem odwagi myśli, ochrony tych wszystkich, którzy - odrzuceni przez reżbfim - nie mieli innej szansy zdobycia wiedzy i wykształcenia. Co szczególnie istotne - dając polskiej inteligencji katolickiej solidne podstawy wiedzy, uczył KUL swych wychowanków pryncypiów człowieczeństwa, przywracał wiarę w ludzką godność, w naturalną harmonię rozumu i wiary... ż0aż0a ...Jednakżbfe tych trudnych lat powojnia nie przetrwałby KUL bez tak cennych stowarzyszeń, jak to, którego Jubileusz dziś świętujemy.To Państwa praca-tym cenniejsza, żbfe prowadzona z daleka od Kraju, skromnie i cicho, była częstokroć najważbfniejszym wsparciem Uczelni, czy to materialnym, stypendialnym, czy teżbf wreszcie na polu współpracy naukowej łączącej KUL z ośrodkami naukowymi Kanady. To Państwa wieloletnia działalność sprawiła, żbfe KUL, jedyny w Europie środkowowschodniej uniwersytet katolicki, jak żbfadna inna szkoła wyżbfsza mocno wrósł w świadomość narodu przenosząc przez najciężbfsze lata prawdy wynikłe ze swej dewizy służbfenia Bogu i Ojczyźnie".ż0aż0a Minister Jason Kenny w swym krótkim, lecz ubogaconym cytatami z wypowiedzi Jana Pawła II o "cultural resistance Polaków", przekazał w imieniu własnym a takżbfe premiera Kanady, Stevena Harpera, najlepsze żbfyczenia złoto-jubileuszowe dla TPKUL, a takżbfe - z wyprzedzeniem - najlepsze żbfyczenia dla KUL z okazji zbliżbfającej się 90. rocznicy działalności Uniwersytetu. Następnie w asyście byłego posła federalnego, Jessie Flisa, wręczył dyplomy honorowe następującym działaczom Towarzystwa Przyjaciół KUL w Kanadzie: ż0aMarek Manturowicz, Mississauga - prezes ZG, ż0aJacek Wlaz, Hamilton - wiceprezes ZG ż0aRoger Furmanczyk, Ottawa - skarbnik ZG ż0aTadeusz Uranowski, Toronto - sekretarz ZG ż0aRyszard Kuśmierczyk, Windsor - dyrektor ZG ż0aKazimierz Lipski - wiceprezes Koła w Toronto ż0aProf. Stefan Król - prezes Koła w London ż0aBogumiła Szulc - prezes Koła w Edmonton ż0aJanina Muszyńska - wiceprezes Koła w Edmonton ż0aSylwester Krzaniak - prezes Fundacji ż0aks. prof. F. Leśniaka, Ottawa Maria Skarzyńska - sekretarz i wieloletnia prezes Koła w Calgary ż0aMarian Kosior - prezes Koła w Calgary ż0aS. Angela Ryszkowska - wieloletnia skarbnik i sekretarz Koła w Montrealu ż0aRev. Ryszard Kosian - Honorowy członek zarządu Koła w St. Catharines ż0aLech Gałęzowski - prezes Koła w Winnipeg.ż0aż0a Przemawiający na zakończenie części oficjalnej Rektor KUL, JM ks. prof. dr hab. Stanisław Wilk przekazał serdeczne słowa wdzięczności dla całej Polonii kanadyjskiej, członków TP KUL w Kanadzie, a takżbfe działaczy Towarzystwa, zapraszając jednocześnie do wzięcia udziału w obchodach 90-lecia Katolickiego Uniwersytetu Jana Pawła II w Lublinie. ż0aż0a I tak, na zakończenie tego obszernego podsumowania działalności Towarzystwa, należbfy podkreślić fakt, iżbf na przestrzeni tych 50 lat czynnie okazywanej przyjaźni wobec Uniwersytetu nie obyło się i bez zgrzytów, jak to często bywa nawet w najlepszych rodzinach ale możbfna jednocześnie, z przekonaniem stwierdzić, iżbf 50 lat jest wystarczającym okresem na budowę systemu odpornościowego na przejściowe "przeziębienia", ale w tym muszą współdziałać obie strony natchnione tym samym duchem przyjaźni. KUL, podobnie jak Polska, znalazł się w innej - lepszej sytuacji politycznej, a przez to i w innej - równie lepszej sytuacji ekonomiczno-prawnej. Polonia kanadyjska natomiast, daj Bożbfe, nie będzie jużbf zasilana falami uchodźców politycznych z Polski więc trzeba - dla podtrzymania ducha polskości wśród następnych pokoleń, jużbf tu urodzonych Kanadyjczyków polskiego pochodzenia - wypracować nowe schematy współpracy na następne 50-lecie. Nad tym będą obradować działacze TP KUL na zbliżbfającym się, kolejnym dorocznym Zjeździe w Mississaudze, przypadającym, jak to jużbf stało się tradycją od 1988 roku, w pierwszy weekend października, gdy to w każbfdorazową pierwszą niedzielę tego miesiąca obchodzony jest, ustanowiony z inicjatywy księdza Ryszarda Kosiana "Światowy Dzień KUL".ż0a ż0a Ryszard A. Kuśmierczyk ż0a - prezes TP KUL w Windsorż0aż0a***image1:center***ż0aż0a***image3:center***ˇautoˇautoˇ49ˇuntitled-1.jpgˇˇenclosure__pict_iewer_docum_001.jpgˇˇˇˇˇˇˇˇSpotkanie Ojca Swiętego z członkami Senatu KUl i delegacją TPKUL z Kanady 24 maja 1999 roku. Od prawej strony fotografii członkowie delegacji TPKUL: prof. Jerzy Czyżbfowicz, dr Sylwester Krzaniak, Ryszard Kuśmierczyk, Marta Kuśmierczyk, ks. Ryszard Kosian (częściowo zasłonięty) Marek Manturowicz, prof. KUL, Bogumiła Szulc. Archiwum AutoraˇˇModlitwa w kaplicy papieskiej Archiwum Autoraˇˇˇˇˇˇˇˇ8ˇ0ˇpmˇ9ˇˇ1ˇˇˇuntitled-1.jpgˇˇenclosure__pict_iewer_docum_001.jpgˇˇˇˇˇˇˇˇ400ˇˇ400ˇˇˇˇˇˇˇˇ309ˇˇ518ˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇRyszard A. Kuśmierczykˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2007101910800ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 20175ˇ1193326375ˇ9ˇ1193326375ˇ9ˇ10ˇ25ˇ2007ˇNowa siedziba Instytutu Kultury Polskiej w LondynieˇInstytut Kultury Polskiej w Londynie otworzył swoją nową siedzibę przy Poland Street, ulicy położbfonej pomiędzy Piccadilly Circus a Oxford Circus, a więc w sercu londyńskiego Soho.ˇ "Jesteśmy teraz w okolicy, o której mówi się tu »trendy«, przyciągającej wytwórnie filmowe, marketingowe, PR-owskie, telewizyjne spółki produkcyjne, firmy audiowizualne. Zbieżbfność nazw Polish Cultural Institute i Poland Street to dla nas szczęśliwy zbieg okoliczności" - powiedział PAP dyrektor Instytutu Paweł Potoroczyn.ż0aż0a "Odchodzimy od dotychczasowego wizerunku statycznej, konserwatywnej i oficjalnej przybudówki placówki dyplomatycznej. Chcemy mieć profil marketingowy, bo tylko w ten sposób będziemy partnerem dla praktycznie myślących brytyjskich technokratów, działających w sektorze kultury i rozrywki. Misja dyplomatyczna gorzej im się kojarzy z punktu widzenia operatywności" - dodał.ż0aż0a Jak powiedział dyrektor, Instytut chce być "częścią szeroko rozumianego przemysłu kulturalnego, a nie działać gdzieś na jego obrzeżbfach w dyplomacji".ż0aż0a Zmianie adresu towarzyszy przestawienie się na nowe metody działania akcentujące marketing i promowanie nie tylko szeroko rozumianej kultury polskiej, ale przede wszystkim polskiego produktu kulturalnego. "Nie trzeba zaraz wszystkim tłumaczyć Polski. Trzeba tylko dowieść, żbfe Polska potrafi być cool" - mówi Potoroczyn.ż0aż0a Otwarcie nowej siedziby połączono ze światową premierą nowej gry komputerowej "The Witcher" opartej na książbfce Andrzeja Sapkowskiego, która została zekranizowana przez Marka Brodzkiego w 2001 r. Grę firmuje światowy lider gier komputerowych Atari, ale jest to produkt w pełni polski, na który złożbfyła się polska inżbfynieria i animacja.ż0aż0aˇautoˇautoˇ49ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ11ˇ29ˇamˇ9ˇˇ1ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇNa podst. PAPˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2007102501129ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 20256ˇ1193830001ˇ9ˇ1193830001ˇ9ˇ10ˇ31ˇ2007ˇKaszubscy osadnicy, czyli jesienne harceˇ Cicho zrobiło się ostatnimi czasy o harcerstwie w Montrealu. Nie znaczy to jednak, żbfe jego działalność ustała.ˇ Druhny i druhowie z hufców "Ogniwo" i "Orlęta" z powodzeniem realizowali swe stałe założbfenia, w tym przeprowadzili obóz letni i dwa biwaki: podczas wrześniowego Święta Pracy i październikowego Dnia Dziękczynienia. ż0aż0a Obozy obydwu hufców odbyły się tradycyjnie w pierwszych tygodniach lipca, oczywiście na ontaryjskich Kaszubach. W tym roku tematyką przewodnią dla wszystkich harcerzy i skautów, nie tylko w Kanadzie, było stulecie światowego skautingu. ż0aż0a Obóz harcerzy z Montrealu przybrał z tej okazji nazwę "Wyspa Brownsea". Tak nazywa się wyspa należbfąca do Wielkiej Brytanii, gdzie w roku 1907 lord Robert Baden-Powell zorganizował i przeprowadził pierwszy obóz skautowy. Chłopcy, pod komendanturą hufcowego "Orląt", hm. Tomasza Pogorzelskiego, zdobyli kolejne stopnie i sprawności w swej harcerskiej karierze. Obok "Wyspy Brownsea" powstał podobóz montrealskiej drużbfyny wodnej "Gryf". ż0aż0a Wodniacy nazwali swoje zgrupowanie "Bukszpryt", posługując się terminologią zgodną z profilem drużbfyny. ż0aż0a Na uznanie zasługuje praca, jaką wykonali harcerze pod kierunkiem komendanta obozu, pwd Marka Witkowskiego, wespół z kadrą i rodzicami. Druhowie zagospodarowali w pełni surowy teren; zbudowali prysznic, kuchnię, wykopali latrynę, dół na odpadki i schowek na generator prądu. ż0aż0a Harcerze wodni, oprócz prac na terenie obozu, poznali takżbfe smak wody. Pływali na kanu i żbfeglowali na katamaranie. Niektórzy poznali jej smak dosłownie, ale początki zawsze bywają trudne. Wieczorami wszyscy wspólnie uczestniczyli w tradycyjnych ogniskach w sąsiednich obozach lub teżbf gościli bratnich druhów u siebie. Obydwa obozy były niezwykle udane i owocne dla młodzieżbfy harcerskiej z Montrealu, co jest istotą pracy każbfdego instruktora. ż0aż0a Kolejnym wydarzeniem, podczas którego możbfna było zobaczyć montrealskie harcerki i harcerzy, była inauguracja roku harcerskiego. Zobaczyć ich mógł jednak tylko ten, kto wybrał się w niedzielę, szesnastego września, do Oratorium św. Józefa. Tam bowiem, zamiast tradycyjnie w jednej z polskich parafii, odbyła się ta uroczystość. ż0aż0a Po francuskiej mszy komendanci obu hufców odczytali podczas apelu okolicznościowe rozkazy. Na ich mocy zmienili się dwaj druhowie pełniący obowiązki drużbfynowych "Szarych Szeregów" i "Gryfa". Pierwszej z drużbfyn od września przewodzić będzie ćwik Oliver "Gucio" Tomczak, a drugiej Dominik Lipiński HO. ż0aż0a Okres wczesnej jesieni to czas biwaków. Długie weekendy z okazji Święta Pracy i Dnia Dziękczynienia jużbf od kilku lat sprzyjają harcerskim wyjazdom na Kaszuby. I tak między ósmym a dziesiątym września odbył się pierwszy z jesiennych biwaków. Słoneczna pogoda podczas weekendu Święta Pracy pozwoliła na przyjemne i pożbfyteczne spędzenie czasu. Mieszkanie w warunkach leśno-namiotowych nie jest dla montrealskich harcerzy nowością. Z łatwością rozbili pod kaszubskimi sosnami nie tylko swoje namioty, lecz takżbfe - pod kierunkiem instruktorów - w pełni profesjonalną kuchnię. Aura pozwoliła przeprowadzić kilka gier terenowych, w tym kilka rodzajów podchodów. ż0aż0a Drugiego dnia, po tradycyjnej mszy w kaplicy "Pod sosnami", chłopcy wybrali się na wycieczkę do lasu w celu obserwacji jesiennej przyrody. Przy okazji znaleźli sporo grzybów. Tym sposobem, oprócz rozpoznawania grzybów jadalnych, nauczyli się je czyścić i przyrządzać na kilka sposobów. Podczas wieczornego ogniska odbyło się tradycyjne przyrzeczenie harcerskie, po którym jeden z ochotników został przyjęty w szeregi "Gryfa". Biwak wrześniowy był doskonałą okazją do odpoczynku i zebrania sił przed nadchodzącym rokiem szkolnym. ż0aż0a Ostatnim do tej pory zgrupowaniem harcerzy z "Orląt" był biwak z okazji Dnia Dziękczynienia, przeprowadzony w dniach 6-8 października. ż0aż0a Podobnie jak miesiąc wcześniej, tak i teraz na biwaku pojawili się wyłącznie chłopcy z drużbfyny "Gryf", przy braku chęci ze strony innych drużbfyn. Nie mogli jednak narzekać na nudę i samotność, ponieważbf tym razem gościli u siebie młodzieżbf z zaprzyjaźnionego Związku Harcerstwa Rzeczypospolitej w Kanadzie. Biwak rozpoczął się grą "Nowy świat".ż0aż0a Polegała ona na zorganizowaniu sobie żbfycia na nowym lądzie, wzorem pierwszych osadników Ameryki Północnej. Harcerze, jako osadnicy, posiadali tylko swoje plecaki. U zamieszkałych te ziemie Indian (w tej roli wystąpili instruktorzy) musieli wymienić posiadane rekwizyty na żbfywność, przyprawy, narzędzia, namioty i inne potrzebne artykuły. ż0aż0a Strawę z uzyskanych produktów przyrządzali oczywiście na ognisku. Bura poświata przesłaniająca niebo nie przeszkodziła dzielnym osadnikom w rozpaleniu ognisk i przygotowaniu posiłku. To jednak nie był koniec zabawy. Po południu wśród osadników rozeszła się wiadomość, żbfe na pobliskich łąkach pojawiły się indyki. Ptaki te, z przyczyn technicznych imitowane przez kurczaki, młodzi ludzie upolowali bez większego trudu, po czym - przy pomocy uczynnych Indian - przygotowali do pieczenia na ogniu. Samo przerabianie drobiu na kolor złocisty zajęło "osadnikom" dobre dwie godziny, za to smaku uzyskanego w ten sposób nie da się porównać z niczym. ż0aż0a Wieczorem harcerzy czekała jeszcze jedna niespodzianka. Po ognisku, w trakcie którego musieli wykupić swoje fanty wymienione wcześniej na pożbfywienie, kilku "osadników" zniknęło w tajemniczy sposób. Znaleźli się kilka godzin później, przywiązani do drewnianych pali przez podstępnych Indian. Reszta "osadników oczywiście ruszyła im na pomoc. Po cichym podejściu i krótkiej walce, Indianie zostali rozgromieni, a "farmerzy" w komplecie wrócili do swych namiotów. ż0aż0a W pochmurną niedzielę tego październikowego biwaku harcerze, po plenerowej mszy, rozpoczęli dalszą część zajęć. "Osadnicy" z ZHRwK zwinęli namioty i odeszli do swojej stanicy za łąką, aby realizować swój dalszy program zajęć. Powrócili jednak w porze obiadowej, zaproszeni przez wodniaków na schab nadziewany mielonym mięsem, oczywiście z ogniska. ż0aż0a Z kolei porą wieczorną to "Gryf" był gościem w stanicy ZHRwK, gdzie - jak co roku o tej porze - miała miejsce świąteczna wieczerza Dnia Dziękczynienia. Nie był to jednak koniec atrakcji tego dnia. Zaraz po kolacji, cztery ochotniczki z ZHRwK złożbfyły przyrzeczenie, otrzymały krzyżbfe harcerskie i tym samym zostały przyjęte w szeregi harcerstwa. Dzień zakończyła dyskoteka. ż0aż0a I choć podczas tego biwaku pogoda ciągle trzymała w niepewności, to należbfy uznać go za najbardziej udany w ciągu całego roku. ż0aż0a Teraz przed harcerzami dwa miesiące zbiórek, a w ostatnim tygodniu grudnia planowane jest zimowisko. Oczywiście na Kaszubach i w równie miłym towarzystwie. ż0aż0a Przypominamy, żbfe ciągle możbfna się zapisywać do harcerstwa, w tym takżbfe do "Gryfa". Dolna granica wieku chłopców chętnych do harcerzy to dziesięć lat. Szczegóły widoczne są co miesiąc w Biuletynie Polonijnym oraz na stronie: www.1hdmwgryf.prv.pl (adres alternatywny: www.rancid.ca/gryf). ż0aż0a Pod tymi adresami możbfna równieżbf obejrzeć zdjęcia z wszystkich biwaków i obozów, jakie odbyły się w ciągu ostatnich trzech lat. ż0aż0aˇautoˇautoˇ49ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ7ˇ24ˇamˇ9ˇˇ1ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇMarcin Śmigielskiˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2007103100724ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 20300ˇ1194011786ˇ9ˇ1194011786ˇ9ˇ11ˇ2ˇ2007ˇHistoria Związku Polaków w Kanadzie w skrócieˇSto lat pracy organizacyjnej Związku Polaków w Kanadzie zrodzonej w trudnych warunkach emigracyjnego żbfycia stanowi najpiękniejszą kartę Polonii kanadyjskiej zapisaną niestrudzoną działalnością kolejnych tysięcy pokoleń, często bezimiennych członków tej organizacji. ˇ Założbfyciele Związku Polaków w Kanadzie stworzyli organizację opartą na wzniosłych zasadach i szlachetnych ideach, otwartą dla wszystkich Polaków bez względu na pochodzenie, wyznanie czy poglądy polityczne. ż0aż0a Ich ambicją było podtrzymywanie na duchu emigrantów w nowym, nieznanym im kraju, zaspokajanie ich potrzeb kulturalnych, popularyzowanie i przekazywanie skarbów polskich tradycji i obyczajów. ż0aż0a Kolejne pokolenia Kanadyjczyków polskiego pochodzenia zrzeszone pod sztandarem Związku Polaków w Kanadzie wytyczały kierunki działania dla swoich następców, zawsze wierne najcenniejszym wartościom zapisanym w związkowej konstytucji: braterstwu, tolerancji i oświacie. ż0aż0a Nie sposób dziś w roku Jubileuszu zaprezentować w pełni wszystkich wielkich osiągnięć i znaczących sukcesów, które na przestrzeni lat umacniały znaczenie polskiej grupy etnicznej w wielokulturowej mozaice kanadyjskiego społeczeństwa. ż0aż0a Zostały zapisane w wielu okolicznościowych publikacjach, w dokumentacji grup związkowych rozsianych po całej prowincji Ontario, utrwalone na wieki w pomnikach, jakimi są dziś Polskie Domy Związkowe. ż0aż0a "Każbfda epoka ma swe własne cele...", tak napisał w 1880 roku polski poeta Adama Asnyk. Jakżbfe znamienne są to słowa i jak bardzo aktualne do naszej organizacyjnej rzeczywistości. ż0aż0a Związek Polaków w Kanadzie w ciągu 100 lat swojego istnienia dobrze służbfył Polonii, Polsce i Kanadzie w ważbfnych momentach dziejowych, w chwilach tragicznych, czasami bolesnych i smutnych, ale i tych radosnych, pełnych wzniosłego patriotyzmu i zwykłej ludzkiej solidarności. Związek Polaków w Kanadzie jest najstarszą etniczną organizacją w tym kraju, skupiającą około 2.000 członków, Kanadyjczyków polskiego pochodzenia mieszkających w wielu miastach prowincji Ontario.ż0a ż0a W okresie 100 lat istnienia i działalności Związku Polaków w Kanadzie powstało 48 Grup terenowych, którym nadawano kolejną numerację z wyjątkiem najmłodszej grupy założbfonej w 1995 roku w Mississaudze. Grupa ta otrzymała numer 95. ż0aż0a Na przestrzeni lat, część grup została zlikwidowana, część połączyła się z sąsiednimi grupami tworząc wspólnie silne ośrodki działalności związkowej. Obecnie istnieje 18 grup, prowadzących szeroką działalność społeczną w swoich miastach. ż0aż0a W strukturach Związku oprócz grup są tzw. organizacje afiliowane, które tworzą Koła Polek, Grona Młodzieżbfy, Fundacja im. Wł. Reymonta, "Związkowiec" w przeszłości wydawnictwo, obecnie tygodnik "Związkowiec" jako organ prasowy Związku Polaków w Kanadzie. ż0aż0a Historia Związku Polaków w Kanadzie jest bardzo bogata i niemożbfnością byłoby spisanie jej nawet w największym skrócie. Powstała książbfka na ten temat, która ukażbfe się po zakończeniu wszystkich uroczystości jubileuszowych. ż0aż0a W tej publikacji zostanie zamknięty ostatni rozdział dotyczący obchodów Stulecia ZPwK. W Domach Związkowych, które posiada większość grup prowadzona jest praca kulturalno-oświatowa. Istnieją Zespoły Pieśni i Tańca ("Polonez" w Hamilton - Grupa 2, "Wisła" i "Potok" w Brantford- Grupa 10, "Polonez" w Cambridge - Grupa 6-27, "Tatry" w Oshawa-Grupa 21, "Tatry" w Windsor - Grupa 20), popularyzujące polską kulturę i tradycję na kanadyjskiej ziemi. Wiele z tych zespołów uczestniczyło w festiwalach folklorystycznych w Polsce i zdobywało tam nagrody. Istnieją kółka teatralne ("Iskierka", "Polonia"), chóry ("Ludowa Nuta", "Symfonia", do 2007 roku "Stokrotki"), a takżbfe kabarety ("Klub za 5 dolarów", "Milusińscy").ż0a ż0a Organizowane są wieczorki poetycko-muzyczne ("Kawiarnia Pod Pegazem" - Grupy 95 w Mississaudze), podczas których prezentowana jest najpiękniejsza polska poezja i polskie piosenki. Każbfda nowo powstająca grupa związkowa zakładała polską szkołę. Obecnie polskie szkoły istnieją jeszcze przy trzech grupach w Hamilton, Brantford i Cambridge, finansowane zarówno przez miejskie wydziały oświaty, jak i przez członków Związku. W ostatnich latach polskie szkoły w większości przejęły kanadyjskie wydziały oświatowe w ramach tzw. International Language Program, ale grupy związkowe pomagają szkołom, fundując uczniom nagrody i dofinansowując imprezy organizowane dla dzieci i młodzieżbfy.ż0a ż0a Ważbfne miejsce w działalności Związku Polaków w Kanadzie zajmowała Fundacja im. Wł. Reymonta, założbfona w 1970 roku, która przejęła zadania Rady Edukacyjnej ZPwK. Jej zadaniem było propagowanie kultury polskiej w Kanadzie, sponsorowanie imprez związanych z szerzeniem polskości na kanadyjskiej ziemi, organizowanie konkursów recytatorskich, udzielanie pomocy finansowej organizacjom, szkołom, przyznawanie stypendiów młodzieżbfy studiującej polskiego pochodzenia. ż0aż0a Zarząd Główny, wiele grup związkowych oraz indywidualni członkowie Związku Polaków w Kanadzie założbfyło swoje fundusze stypendialne w Fundacji Reymonta. Każbfdego roku przyznawane są stypendia młodym Kanadyjczykom polskiego pochodzenia. Przyznawane są teżbf zapomogi młodzieżbfy znajdującej się w trudnej sytuacji materialnej. Pomoc finansową i materialną otrzymywały teżbf instytucje w Polsce. Związek Polaków w Kanadzie przez cały okres swojego istnienia prowadził szeroką działalność samopomocową wśród swoich członków, nigdy nie pozostawał obojętny na los potrzebujących wsparcia i opieki. ż0aż0a Przeprowadzane były niezliczone akcje pomocy dla Polski w jej najtrudniejszych momentach dziejowych, jak chociażbfby zakup karetki pogotowia ratunkowego dla wojska polskiego w czasie II wojny światowej, wysyłka paczek żbfywnościowych, z ubraniami i lekami. ż0aż0a Powstanie wolnych i niezależbfnych związków zawodowych "Solidarność" w Polsce, członkowie Związku powitali z ogromnym entuzjazmem, wyrażbfając swoje poparcie narodowi polskiemu poprzez organizowanie niezliczonej ilości akcji charytatywnych, których celem było zbieranie funduszy na pomoc Polsce. Po wprowadzeniu stanu wojennego, przez rząd komunistyczny w kraju, z inicjatywy działaczu ZPwK powstał Komitet dla Spraw Uchodźców z Polski, dzięki któremu ponad tysiąc rodzin znalazło w Kanadzie swój nowy dom. ż0aż0a Prowadzone były akcje zbiórki pieniędzy dla ofiar powodzi i innych klęsk żbfywiołowych. W 1976 roku przeprowadzono zbiórkę pieniężbfną na powodzian śląskich. Powódź, jaka nawiedziła Polskę w roku 1997 zmobilizowała Polonię w Kanadzie. Niezmordowany w propagowaniu akcji pomocy dla Polaków "Związkowiec" i tym razem nie zawiódł. Ogłoszona na jego łamach akcja przyniosła nieoczekiwane efekty. Zebrano ponad 29.545.00 dolarów i przekazano przez Fundację Charytatywną KPK do Caritasu Archidiecezji Wrocławskiej. Pieniądze zostały przeznaczone na pomoc mieszkańcom wsi Rzeczyce. Zakupione zostały artykuły pierwszej potrzeby, np. wersalki, pościel, sprzęt gospodarswta domowego. ż0aż0a List wyrażbfający wdzięczność za okazaną pomoc, który w grudniu 1998 roku nadesłało biuro Archidiecezji Wrocławskiej, listy od indywidualnych osób i rodzin, które przychodziły na adres Związku stanowiły najlepszy dowód szlachetności wszystkich, którzy te wszystkie akcje popierali. ż0aż0a Pomoc rodakom w Polsce organizowana była nie tylko w momentach trudnych dla narodu polskiego. Każbfdy list z prośbą o wsparcie, niezależbfnie od tego, kto był jego nadawcą, organizacja czy osoby indywidualne, nie pozostawał bez odpowiedzi. ż0aż0a Zawsze możbfna było liczyć na członków grup związkowych, którzy u siebie organizowali zbiórki pieniężbfne oraz imprezy okolicznościowe, z których dochód przeznaczany był często na zakup żbfywności, odzieżbfy, lekarstw, zabawek itp, które po zrobieniu paczek wysyłane były do domów dziecka, szpitali i najbiedniejszych rodzin. ż0aż0a Taka forma pomocy jest kontynuowana, a na członków Związku zawsze możbfna liczyć. Jednym z przykładów jest zorganizowanie przez członków Grupy 95 ZPwK wraz z Okręgiem Mississauga KPK wysyłki sprzętu medycznego do szpitali w Polsce (łóżbfek do dwóch szpitali w Łodzi, wózków inwalidzkich do szpitala w Częstochowie, monitorów EKG do Sanoka i Łodzi). Jej wartość obliczono na blisko 2 miliony dolarów. Prowadzona w przeszłości współpraca kolejnych Zarządów Głównych Związku Polaków w Kanadzie z uczelniami w Polsce - Uniwersytetem Jagiellońskim w Krakowie, Uniwersytetem im. Marii Skłodowskiej-Curie w Lublinie i Katolickim Uniwersytetem Lubelskim, zaowocowała wyjazdami młodzieżbfy polonijnej na kursy językowe do Polski.ż0a ż0a To tylko niewielka część tego, co stanowi o wielkim znaczeniu Związku Polaków w Kanadzie nie tylko dla członków tej organizacji, ale i całej Polonii kanadyjskiej, organizacji, której przez stulecie towarzyszyły hasła zapisane w Konstytucji ZPwK - Braterstwo - Tolerancja - Oświata. ż0aż0aopracowanie: Teresa Szramekż0aˇautoˇautoˇ49ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ3ˇ50ˇamˇ9ˇˇ1ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇTeresa Szramekˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2007110200350ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 20433ˇ1194965383ˇ9ˇ1194965383ˇ9ˇ11ˇ13ˇ2007ˇCo autor miał na myśli?ˇRozmowa z pisarzem i wydawcą polonijnym, a przede wszystkim zwyczajnym człowiekiemˇ Minęło lato, pora roku, która zwykle bywa sezonem ogórkowym w wielu dziedzinach, w tym równieżbf jeśli chodzi o czytelnictwo oraz zainteresowanie zakupem książbfek. Na półkach księgarni polonijnych w Kanadzie pokazała się w czerwcu nowa pozycja Edwarda Wójciaka - "Siwy dym". ż0aż0aZbigniew Bełz: Po sukcesie "Akademii Politury" i "Zupy z Króla" ażbf się prosi, by zapytać o "Siwy dym".ż0aż0aEdward Wójciak: W czerwcu rozrzuciłem po kilka egzemplarzy do wszystkich bez mała polonijnych sklepów z książbfkami w Toronto i okolicy. Celowo długo nie kontrolowałem ich losów, dopiero pod koniec października sprawdziłem efekty. Nie powiem, żbfe przeszły moje oczekiwania, ale jestem zadowolony. W każbfdym punkcie sprzedażbfy ubyło książbfek, a na przykład w księgarni "Husarz" zeszły wszystkie. ż0aż0a Jak na polonijny rynek jest to stan zadowalający. Po kilku miesiącach wznowiłem wypróbowany od kilku lat sposób popularyzacji moich książbfek i korzystając z uprzejmości kierownictwa Centrum Kultury im. Jana Pawła II w Mississaudze, wystawiam tam stoliczek w holu, osobiście sprzedaję i podpisuję swoje książbfki. Oprócz wymiaru finansowego ma to jeszcze jeden, niezmiernie ważbfny aspekt - kontakt z czytelnikami. ż0aż0a Przez dwa kolejne czwartki końca października byłem gościem "Spotkań teatralnych", świetnego pomysłu na popularyzację najznakomitszych spektakli Teatru Telewizji Polskiej, perfekcyjnie realizowanego przez Krzysztofa Jasińskiego w Centrum. Przy stuprocentowej frekwencji grona wielbicieli teatru, przedstawiany widzom przez prowadzącego, miałem swoje pięć minut, podczas których prezentowałem moje książbfki. Za każbfdym razem jeden z egzemplarzy był główną nagrodą w tradycyjnej loterii. ż0aż0aZ.B.: "Siwy dym" wydałeś w Polsce. Jak idzie z rozpowszechnianiem tej książbfki w kraju?ż0aż0aE.W.: Muszę powiedzieć, żbfe o wiele lepiej niżbf w Kanadzie. Tutaj jestem skazany na własną inicjatywę i sam muszę czynić wysiłki, by książbfkę zareklamować i sprzedać. W kraju zajmuje się tym wydawca. ż0aż0a Poza tym podczas pobytu w Polsce odbyłem wiele spotkań autorskich, często zapraszany przez różbfne ośrodki kultury w wielu miastach z ich własnej inicjatywy. W Kanadzie jest to niemożbfliwe, a szkoda. Wydawałoby się, żbfe powinno być odwrotnie, w końcu nas piszących wśród Polonii nie ma zbyt wiele, możbfna policzyć na palcach jednej ręki. ż0aż0aZ.B.: Jak czytelnicy przyjmują "Siwy dym"?ż0aż0aE.W.: Podczas ostatniego kiermaszu książbfki zorganizowanego przez Marka Kornasia z Nova Printing w Centrum Kultury im. Jana Pawła II w Mississaudze, miałem okazję do wielu ciekawych rozmów z czytelnikami moich książbfek. Oprócz standardowych pytań, od: "O czym jest ta książbfka?", w przypadku ludzi, którzy jej jeszcze nie czytali, do: "Co autor miał na myśli?" - w niektórych przypadkach czytelników jużbf po lekturze, najogólniej biorąc spotkałem się z opiniami, żbfe książbfka jest nietuzinkowa, nowatorska, a przy tym porusza niezmiernie aktualny temat, jakim bez wątpienia jest trudność przystosowania się człowieka do żbfycia w nowej ojczyźnie oraz jego kłopoty i walka o zachowanie tożbfsamości w nowych warunkach żbfycia w wielkim mieście. ż0aż0a Nie bez znaczenia w rozmowach był dotknięty w książbfce temat alkoholizmu bohatera. Jeden z czytelników przyznał się, żbfe czyta "Siwy dym" jużbf po raz trzeci, żbfe książbfka jest o nim, chociażbf tak naprawdę nie jest, choćby dlatego, żbfe pierwszy raz widziałem człowieka na oczy. ż0aż0a Okazuje się, jak bardzo uniwersalna jest tematyka podjęta w tej książbfce. Jużbf wcześniej tego doświadczyłem. Zdarzyło się, żbfe byłem honorowym speakerem podczas jubileuszu pewnego Klubu AA w Polsce. Miałem tam mówić przez pół godziny, ale ponieważbf mi nie przerywano, okazało się, żbfe mówiłem półtorej, i co dziwniejsze - nikt przy tym nie zasnął. ż0aż0a Potem otoczono mnie ciasnym wianuszkiem, serdecznie uściskano, wypytując o żbfycie w Kanadzie, szczególnie o Polonię Kanadyjską. Naturalnie, sprzedałem wiele książbfek.ż0a ż0a Przy ponownym spotkaniu dyskusjom o książbfce nie było koń-ca. Gratulowano mi śmiałości w podjęciu trudnego tematu oraz sposobu, w jaki się z nim rozprawiłem. Serdeczne kontakty z tą grupą czytelników utrzymuję do dzisiaj. ż0aż0aZ.B.: Słychać opinie, żbfe piszesz ostro, nie przebierasz w słowach i nie wahasz się poruszać tematów wstydliwych, niepopularnych. Jednym słowem - żbfe jesteś niepokorny. Że zamiast chwalić Polonię, pisać hymny o polonijnych bohaterach, zajmujesz się ciemną stroną żbfycia emigracyjnego, suterynami pełnymi pijaków, jakby wśród emigrantów polskiego pochodzenia w Kanadzie nie było porządnych ludzi. ż0aż0aE.W.: Jeśli uznamy, żbfe literatura jest sztuką (Witkacy twierdził, żbfe nią nie jest), a to co ja robię - żbfe jest literaturą, to nie wiem doprawdy, czy w ogóle, a jeśli jużbf - to jak ja mam się tłumaczyc z tego, co robię. ż0aż0a Prawdą jest, żbfe w każbfdej kolejnej książbfce inaczej bawię się tekstem. Na pewno nieco eksperymentuję. Za to nie piszę na zamówienie ani pod tak zwaną "publikę". Twierdzę, żbfe większość naszych rodaków w Kanadzie jest porządnymi ludźmi, tylko dlaczego na Boga ja miałbym o nich pisać książbfki? ż0aż0a Piszę sobie o tym, o czym chcę pisać. Ani nie stawiam, ani nie burzę pomników. Piszę o żbfyciu ludzkim, żbfyciu na emigracji. ż0aż0aZ.B.: Dziękuję za rozmowę i żbfyczę powodzenia w pracy twórczej. ż0aż0a Z Edwardem Wójciakiem rozmawiał Zbigniew Bełzż0aż0aż0a•••ż0aż0a Edward Wójciak, stały współpracownik "Gazety", autor czterech powieści prezentowanych na naszych łamach. Jest laureatem konkursu literackiego "Gazety", a takżbfe zdobywcą dwóch wyróżbfnień w III Konkursie Literackim im. Marka Hłaski, organizowanym przez Klub Inteligencji Polskiej w Wiedniu i ich pismo "Jupiter". ż0aż0a W grudniu 2004 roku ukazała się drukiem pierwsza powieść "AKADEMIA POLITURY". Realizm losów polskich emigrantów w Kanadzie przeplata się w niej z fikcją wątków kryminalnych i brutalnością osobistych przeżbfyć głównych postaci. "Wielkie ucieczki z komunistycznej Polski końca lat osiemdziesiątych, początkiem pościgu rodaków za złudzeniami. Niektórym żbfądza pieniądza przesłania świat..." - tak rozpoczynały się streszczenia kolejnych odcinków powieści, która powstawała na oczach czytelników "Gazety", wzbudzając ich wielkie zainteresowanie. ż0aż0a Akcja następnej powieści - "ZUPA Z KRÓLA-BALLADA O KOCHANIU, toczy się w Polsce. Książbfka opowiada o żbfyciu chłopca z małego miasteczka, którego trudny okres dorastania przypadł na lata powojenne. Kończy się w przededniu stanu wojennego, ucieczką bohatera do USA. Wydana w Kanadzie, cieszy się dużbfym zainteresowaniem w środowiskach polonijnych. Z powodzeniem sprzedaje się takżbfe w księgarniach w kraju. ż0aż0a Trzecia wydana, tym razem w Polsce powieść, nosi tytuł "SIWY DYM". Jej akcja rozgrywa się w Kanadzie. Tematem są perypetie bohatera, Filipa Krawca, w konfrontacji z żbfyciem na emigracji. Alkoholizm oraz "ból egzystencjalny", czyli problemy nieobce wielu współczesnym Polakom żbfyjącym po obu stronach oceanu, oto o czym jest ta książbfka. ż0aż0a W maju na łamach "Gazety" zakończyliśmy druk czwartej powieści naszego autora: "IDĘ SIĘ BAĆ...ZARAZ WRACAM", dla której poszukuje się wydawcy. ż0aż0a Podobnie gotowy do druku jest zbiór jego trzynastu opowiadań, roboczo zatytułowany: "KRÓTKA HISTORIA SPODNI W TOMASZOWIE MAZOWIECKIM". ż0aż0a W planach autor ma klasyczny kryminał, którego akcję zamierza umieścić częściowo w swoim rodzinnym mieście - Tomaszowie Mazowieckim, a po części w Toronto. Oczywiście pierwsze publikacje zamieszczone zostaną w "Gazecie".ż0aż0aˇautoˇautoˇ49ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ11ˇ44ˇamˇ9ˇˇ1ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇZbigniew Bełzˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2007111301144ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 20454ˇ1195051481ˇ9ˇ1195051481ˇ9ˇ11ˇ14ˇ2007ˇApel poległych na Cmentarzu Wojskowym "Field of Honour"ˇ "Wróciła cisza, lecz nie była to jużbf martwa cisza obojętności i zapomnienia. Była to cisza przepełniona szacunkiem i pamięcią o tych, którzy od nas odeszli, a którym zawdzięczamy tak wiele".ˇ W dzień Wszystkich Świętych oraz w Zaduszki przypominamy sobie nieobecnych, którzy odeszli zostawiając po sobie ślad w naszej pamięci. Nie są to dni żbfałoby, ale okres wspomnień. Dla nas Polaków są to dni specjalne i we wszystkich polskich kościołach są odprawiane uroczyste msze święte połączone z czytaniem tzw. wypominków, czyli wspo- minaniem nazwisk zmarłych, za których się zebrani modlą. Cmentarze są uporządkowane, a na grobach migocą płomyki zapalonych świeczek i leżbfą świeżbfo położbfone kwiaty. ż0aż0a W Montrealu jużbf od 15 lat, przed zbliżbfającym się dniem Wszystkich Świętych grono nauczycieli, komitet rodzicielski i uczniowie polonijnej szkoły im. Jana Pawła II oraz kursów licealnych im. A. Mickiewicza organizują apel poległych, aby uczcić tych wszystkich, którzy walczyli za wolność oraz niepodległość Polski. Dla uczniów stanowi to lekcję polskiej tradycji oraz historii. Głównym organizatorem jest Teresa Sobol, długoletnia nauczycielka szkoły oraz do niedawna prezes Koła Przyjaciół Harcerstwa. W szkolnym wyjściu na Cmentarz Wojskowy w Pointe-Claire biorą takżbfe udział rodzice uczniów, harcerki z hufca Ogniwo, harcerze z hufca Orlęta, katecheta szkoły oraz przedstawiciele Kongresu Polonii Kanadyjskiej (Québec), Konsulatu Generalnego RP i polonijnych organizacji wojskowych w Montrealu. ż0aż0a Pierwsza część uroczystości, jest zwykle w rękach uczniów, którzy odnajdują porozrzucane po całym cmentarzu groby polskich żbfołnierzy oraz oficerów i po odczyszczeniu, ozdabiają je polskimi chorągiewkami zakupionymi przez Związek Weteranów Polskich im. marsz. Józefa Piłsudskiego. Tutaj należbfy przypomnieć, żbfe od czasu wydania w roku 2003 książbfki Kajetana Bienieckiego i Lecha A.Czerwińskiego pt. "Groby Żołnierzy Polskich Sił Zbrojnych", w której znajdują się dokładne mapy cmentarza w Pointe-Claire, odnajdywanie polskich grobów jest dużbfo łatwiejsze niżbf poprzednio. Na cmentarzu założbfonym w roku 1930 znajduje się ponad 12 tysięcy grobów, a wśród nich w roku wydania książbfki, było 338 polskich grobów, niektóre z nich podwójne. Dzisiaj jest ich jużbf trochę więcej.ż0aż0a W bieżbfącym roku apel poległych miał miejsce w sobotę, 27 października o godz.11.00, utrudniała go fatalna pogoda i padający co chwilę deszcz. Niemniej polskie groby były oznaczone chorągiewkami w kolorach biało-czerwonym, a frekwencja była nieoczekiwanie wysoka. Dwa autobusy szkolne przywiozły uczniów oraz nauczycieli, a prywatnych samochodów było bardzo dużbfo. Tylko ze szkoły Jana Pawła II przybyło ponad sto dzieci. Uroczystość rozpoczęło wejście pod Cross-of-Sacrifice (Krzyżbf Poświęcenia), pocztów sztandarowych montrealskich organizacji wojskowych, któremu towarzyszyły harcerskie werble. Niestety, sztandary były w tym roku niezbyt liczne, ze względu na deszcz. ż0aż0a Zebranych powitała harcerka Tamara Sztorc, która przewodniczyła uroczystości, a następnie miała miejsce współna modlitwa prowadzona przez o.Władysława Matejkę. Potem zabrali głos: konsul generalny Rzeczpospolitej Polskiej Włodzimierz Zdunowski oraz Prezes Kongresu Polonii Kanadyjskiej (Québec) dr Andrzej Okoniewski. Konsul generalny w swoim wystąpieniu nawiązał do polskiej tradycji odwiedzania grobów, dziękując równocześnie rodzicom, dzieciom i nauczycielom za pamięć oraz okazywanie szacunku tym, którzy walczyli za Polskę. ż0a ż0a W tym samym duchu prezes KPK(Q) przypomniał, żbfe składamy hołd naszym dziadkom, pradziadkom, ojcom, babciom i matkom, którzy przed laty walczyli o niepodległość swojej Ojczyzny, drogiej naszym sercom Polski i poświęcali swoje żbfycie oraz zdrowie, abyśmy mogli żbfyć w pokoju. Niestety, jest wiele miejsc na świecie, gdzie go nie ma i my powinniśmy walczyć o niego słowem, postawą i postępowaniem w rodzinie, szkole oraz wśród kolegów i koleżbfanek. ż0aż0a Po przemówieniach prezes Koła nr 7 Stowarzyszenia Polskich Kombatantów Zbigniew Berezowski poprosił o minutę ciszy dla uczczenia pamięci wszystkich żbfołnierzy, którzy walczyli na wielu frontach o wolność naszej Ojczyzny. ż0aż0a Następnie od-był się apel poległych" prowadzony przez harcerzy, druhnę Tamarę Sztorc i druha Tomasza Pogorzelskiego, absolwentów polskiej szkoły im. Jana Pawła II. Po każbfdym wymienieniu żbfołnierzy, którzy odeszli na "wieczną wartę" i "wezwaniu ich do apelu", zebrani przy dźwięku werbli, odpowiadali "cześć ich pamięci". Był to jak zwykle najbardziej emocjonalny moment uroczystości i wielu z obecnych miało łzy w oczach.ż0aż0a Wymienieni w apelu byli: ż0a- Polscy żbfołnierze wszystkich wojen i wszystkich bitew, gdzie lała się polska krew w imię wolności, żbfołnierze polscy II wojny światowej walczący na różbfnych kontynentach w różbfnych siłach zbrojnych; ż0a- Żołnierze września 1939 roku, którzy pierwsi stawiliście opór wrogim najźdźcom naszej Ojczyzny, obrońcy Westerplatte, Warszawy i Helu; ż0a- Żołnierze Armii Krajowej i wszystkich formacji partyzanckich walczący o wolność w okupowanym kraju przez wszystkie lata wojny; ż0a- Lotnicy polscy broniący nieba nad Anglią, mężbfnie atakujący hitlerowskiego okupanta Europy; -Polscy marynarze, którzy z honorem legliście na dnie bijąc się o Polskie Morze; ż0a- Żołnierze Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, walczący i polegli nad lodowymi fiordami Narwiku i na pustynnych piaskach Tobruku; ż0a- Żołnierze Polskiego II Korpusu, bohaterowie spod Monte Cassino; ż0a- Powstańcy warszawscy, harcerze z Szarych Szeregów, bohaterowie nierównej walki o prawdziwą wolność Polski, polegli na Starym Mieście, w Śródmieściu i w kanałach; ż0a- Żołnierze Dywizji Kościuszkowskiej, żbfołnierze, którym tragiczny los kazał nosić orzełka bez korony, bohaterowie Wału Pomorskiego i Szturmu na Berlin; ż0a- Oficerowie i żbfołnierze polscy pomordowani przez sowieckie NKWD w lasach Katynia i Charkowa; ż0a- Wojskowi i cywilni działacze konspiracji wolnościowej, umęczeni i wymordowani w hitlerowskich obozach zagłady na terenie Polski i w sowieckich łagrach Syberii; ż0a- Weterani II wojny światowej pochowani na Cmentarzu Wojskowym w Pointe-Claire;ż0a- Żołnierze polskiego pochodzenia, walczący we wszystkich armiach świata o pokój i sprawiedliwość. ż0aCZEŚĆ ICH PAMIĘCI!!!ż0aż0a •••ż0aż0a Po apelu poległych zapalono znicze pod "Krzyżbfem Poświęcenia" i dzieci z IV klasy Szkoły im. Jana Pawła II złożbfyły wiązanki kwiatów i wieniec. Tak samo prezes KPK(Q) Andrzej Okoniewski oraz konsul generalny RP Włodzimierz Zdunowski złożbfyli kwiaty. Na zakończenie, wszyscy zebrani odmówili modlitwę za zmarłych prowadzoną przez o.Władysława Matejkę. Po odmaszerowaniu pocztów sztandarowych, zaczął ponownie padać deszcz, co nie przeszkodziło niektórym z obecnych odwiedzić zaznaczone chorągiewkami biało-czerwonymi, polskie groby. Po odjeździe autobusów szkolnych i większości prywatnych samochodów, ucichły dziecięce głosy na Cmentarzu Wojskowym w Pointe Claire. ż0aż0a "Wróciła cisza, lecz nie była to jużbf martwa cisza obojętności i zapomnienia. Była to cisza przepełniona szacunkiem i pamięcią o tych, którzy od nas odeszli, a którym zawdzięczamy tak wiele".ż0a ˇautoˇautoˇ49ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ9ˇ41ˇamˇ9ˇˇ1ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇOprac. Leszek Sołekˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2007111400941ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 20552ˇ1195659522ˇ9ˇ1195659522ˇ9ˇ11ˇ21ˇ2007ˇŚwięto Niepodległości w Montrealuˇ Dzień, w którym obchodzimy najważbfniejsze polskie święto, jest rocznicą dnia, kiedy w roku 1918 brygadier Józef Piłsudski powrócił z zesłania w magdeburskiej twierdzy i z rąk Rady Regencyjnej otrzymał naczelne dowództwo wojsk polskich.ˇ Natychmiast po tym rozpoczął konsultacje z przedstawicielami stronnictw politycznych w sprawie utworzenia koalicyjnego rządu, a w trzy dni później, na podstawie własnego dekretu, Rada Regencyjna postanowiła się rozwiązać i całą wła-dzę w państwie przekazała Józefowi Piłsudskiemu, tworząc równocześnie urząd naczelnika państwa. Odzyskanie niepodległości Polski było jednak procesem stopniowym i dzień 11 listopada ustanowiono świętem narodowym dopiero w 1937 r. ż0aż0a Ten sam dzień jest rocznicą podpisania przez Niemcy w 1918 r. zawieszenia bronii na froncie zachodnim, co zakończyło I wojnę światową, która trwała 4 lata, i w której zginęło prawie 10 milionów żbfołnierzy z 33 państw biorących w niej udział. Rocznica tego dnia jest stale uroczyście obchodzona w europejskich państwach zwycięskich, takich jak Anglia i Francja oraz na naszym kontynencie w Kanadzie i Stanach Zjednoczonych. ż0aż0a W Kanadzie od roku 1931, dzień 11 listopada jest obchodzony jako Remembrance Day, czyli Dzień Wspomnień żbfołnierzy poległych na wojnach lub w akcjach pokojowych, w jakich brało udział wojsko kanadyjskie. Polonia w Kanadzie obchodzi ten dzień jako polskie Święto Niepodległości, ale polonijne organizacje wojskowe uczestniczą takżbfe w obchodach kanadyjskiego Dnia Pamięci. ż0aż0a W tym roku pierwszą uroczystością w Montrealu było przyjęcie w Konsulacie Generalnym Rzeczpospolitej Polskiej, które miało miejsce 9 listopada 2007. Przybywających witali w holu wejściowym konsul generalny RP Włodzimierz Zdunowski wraz z małżbfonką Marią Zdunowską, konsul RP Lidia Aniołowska oraz autorka eksponowanych na sali obrazów Barbara Zakrzewska.ż0aż0a Sala recepcyjna Konsulatu była wypełniona po brzegi. Obecni byli: przedstawiciele konsulatów innych państw, miast aglomeracji montrealskiej, organizacji Polonii montrealskiej, polskich księżbfy oraz zaproszeni goście. Młode dziewczęta i chłopcy roznosili dobre wino i powitaniom oraz rozmowom nie było końca. Oficjalną część rozpoczęła konsul Lidia Aniołowska prosząc konsula generalnego Włodzimierza Zdunowskiego o zabranie głosu. Powitał on wszystkich obecnych zapraszając do odśpiewania hymnu państwowego "Jeszcze Polska nie zginęła". Następnie mówił o Święcie 11 listopada i między innymi wspomniał, żbfe jeszcze nigdy nie było tylu gości na przyjęciach w montrealskim Konsulacie RP. Przy końcu swojego wystąpienia cytował najważbfniejsze daty z ostatnich prawie 90 lat historii Polski, czyli od historycznego roku 1918. "Mieliśmy niestety, wiele wojen i problemów i należbfy sobie żbfyczyć by przyszłość była spokojniejsza".ż0aż0a Kolejnym punktem programu było wręczanie odznaczeń przedstawicielom Polonii montrealskiej. Złotym Krzyżbfem Zasługi został odznaczony franciszkanin o. Bohdan Wyrąbkiewicz, a Srebrnymi Krzyżbfami Zasługi Adamuszek Jerzy, Bohaczuk Maria i Rabiasz Helena. Z kolei Krzyżbfe Zesłańców Sybiru otrzymali: Berezowski Zbigniew, Kubow Tadeusz-Jan, Kubow Władysława, Kmita Czesława, Maliszewska Zofia, Nowacki Leon, Rolicz Władysława oraz Strońska Maria. Nieobecni byli Pińkowski Tadeusz i Uchwat Barbara. Po zakończeniu dekorowania zabierali głos niektórzy z odznaczonych oraz malarka mająca wystawę obrazów w Konsulacie. Grał takżbfe na gitarze i ładnie śpiewał Edward Płocki, a rozmowy gości trwały do późnego wieczoru.ż0aż0a W niedzielę 11 listopada poczty sztandarowe polonijnych organizacji wojskowych stawiły ię na Place du Canada, przy pomniku Cenotaph. Były oczywiście obecne kanadyjskie sztandary, odział policji federalnej, kompania honorowa i orkiestra armii kanadyjskiej (jak zwykle w szkockich spódnicach) oraz więcej niżbf w poprzednich latach publiczności. Możbfe to dzięki sprzyjającej pogodzie, a możbfe dlatego żbfe aktualnie w Afganistanie walczą żbfołnierze z 22. pułku, mającego bazę w Québecu. ż0aż0a Obecni byli różbfni oficjele kanadyjscy i montrealscy z burmistrzem Montrealu Géraldem Tremblay na czele. Punktualnie o godz. 11.00 rozpoczęły się uroczystości. Wszyscy wysłuchali hymnu Kanady i "The Last Post", zadumali się podczas 2 minut ciszy oraz skupili się w czasie modlitwy za poległych, mam nadzieję pamiętając o tym, żbfe jużbf zginęło w Afganistanie 71 żbfołnierzy kanadyjskich. Był oczywiście jak zwykle "piper" ze swoją szkocką "bagpipe" i odbyło się takżbfe składanie wieńców pod Cenotaph. Wieniec w imieniu rodzin poległych żbfołnierzy złożbfyła matka sierżbfanta z 22. quebeckiego pułku, który zginął w czerwcu br. ż0aż0a Z kolei polonijne uroczystości rozpoczęła o godz.12.00 msza święta w kościele św.Trójcy, koncelebrowana przez o. Władysława Matejka i o. Krzysztofa Cybulskiego. Początek został trochę opóźniony, aby dać czas pocztom sztandarowym, pod dowództwem Józefa Foltyna, na przybycie z Place du Canada. Obecne były sztandary Związku Weteranów Polskich im.marsz. J. Piłsudskiego, Koła nr 7 Stowarzyszenia Polskich Kombatantów, Koła byłych Żołnierzy AK-ŚZŻAK oraz Stowarzyszenia Lotnictwa Polskiego - 310 Skrzydło Wilno. ż0aż0a W wypełnionym po brzegi kościele obecni byli przedstawiciele wszystkich montrealskich organizacji polonijnych. W kazaniu okolicznościowym o. W. Matejek nawiązał do odzyskania przez Polskę niepodległości po 123 latach niewoli, "w czasie której niektórzy myśleli, żbfe Polska jest na zawsze wymazana z mapy świata, ale inni walczyli składając wiele ofiar na ołtarzu Ojczyzny. Mimo wielkich strat w walkach, wielu Polaków uważbfało służbfbę Ojczyźnie za najwyżbfsze zadanie. Obecnie tym zadaniem jest jedność Narodu i umacnianie Polski". ż0aż0a Po zakończeniu mszy, większość z obecnych udała się do sali parafialnej, gdzie odbyła się okolicznościowa akademia. Zebranych powitał wiceprezes Kongresu Polonii Kanadyjskiej (Québec) Edward Śliz dziękując kapłanom za uroczystą mszę świętą oraz zaproszonym gościom, organizajom polonijnym, pocztom sztandarowym oraz licznej młodzieżbfy za obecność. Przypomniał takżbfe, żbfe minęło w tym roku 89 lat od odzyskania niepodległości po I wojnie światowej. Następnie chór parafii św. Trójcy pod kierunkiem dyrygenta Wilhelma Płodzienia odśpiewał hymny; kanadyjski i polski, a Edward Śliz przypomniał w skrócie historię polskiego święta narodowego, jakim jest 11 listopada i powiedział, żbfe w tym dniu cała Polska oddaje hołd marszałkowi Józefowi Pilsudskiemu. Na zakończenie powiedział, żbfe "ten szczególny dzień skłania do refleksji nt. patriotyzmu." ż0aż0a Następnie konsul generalny RP w swoim wystąpieniu przeczytał fragment opracowania naukowca I. J. M. Bocheńskiego, dominikanina oraz filozofa, który był profesorem Uniwersytetu we Fryburgu (Szwajcaria) pt."Pojęcie Ojczyzny". Pozwolę sobie zacytować ostatnie zdanie: "Ojczyzna to zatem rzeczywiście coś podobnego do ojca czy matki i nie myli się tradycja wielu ludów, gdy ją "matką" nazywa (motherland). ż0aż0a Kolejnym zabierającym głos był prezes KPK(Q) dr Andrzej Okoniewski, który między innymi przypomniał, żbfe 2007 jest rokiem gen. Władysława Andersa oraz żbfe nasze Stowarzyszenie Polskich Kombatantów obchodzi w tym roku swoje 60.. Wielu aktualnych członków SPK walczyło pod dowódstwem gen. W. Andersa. Potem ponownie na scenę został zaproszony chór parafialny, który śpiewał piosenki wojskowe i kierujący uroczystością poprosił o zabranie głosu młodego Pawła Tomaszewskiego, który w czasie konkursu "Ocalić od zapomnienia" zorganizowanego przez Związek Weteranów dla dzieci polonijnych szkół w roku 2005, zdobył specjalną nagrodę za opracowanie nt. 2. Korpusu WP i gen. W. Andersa. Wygłosił on referat pt. "Szlakiem generała Władysława Andersa" oparty na powyżbfszym opracowaniu. Historia 2. Korpusu WP opowiada o żbfołnierzach, którzy przeszli piekło na ziemi, w czasie zesłania przez Sowietów na Sybir oraz o ich bohaterstwie w walce z Niemcami, które niestety nie było w stanie odzyskać Polski oddanej przez Aliantów komunistom. Pamięć o żbfołnierzach 2. Korpusu Wojska Polskiego nie możbfe zaginąć!!! Prelegenta zebrani nagrodzili gorącymi oklaskami. ż0aż0a Z kolei Edward Śliz przedstawił zebranym młodzieżbf Zespołu Pieśni i Tańca "Tatry", którym kieruje Krystyna Jędrzejowska. Zespół pięknie tańczył mazura i kujawiaka z oberkiem. W czasie krótkiej przerwy na zmianę strojów, śpiewał chór św. Trójcy "Deszcz jesienny" i "Legiony". Po występie, wiceprezes KPK(Q) zapraszał zebranych do zapisywania się do Zespołu "Tatry", a prezes prosił o zgłaszanie swojego udziału w "Zabawie jesiennej Kongresu", która odbędzie się w sobotę 17 listopada br. w Domu Kopernika Grupy I PKTWP przy 2721 Jolicoeur oraz wręczył dyplom uznania KPK(Q) Stanisławowi Bareckiemu z Grupy I. ż0a ż0a Na zakończenie odbyło się podobnie jak w piątek w konsulacie, wręczanie przez konsula generalnego RP Włodzimierza Zdunowskiego Krzyżbfy Zesłańców Sybiru nadanych przez Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej. Krzyżbfe zostały przyznane następującym osobom, z których nie wszyscy byli obecni na akademii: Modzelewski Jan, Piszczyk Mikołaj, Piszczyk Zofia, Puchalski Zofia, Pardiak Stanisław, Pardiak Tadeusz, Wichłacz Bronisława, Uchwat Barbara, Barańska Stanisława, Barański Edward, Desjardins Teodora, Galwin Janina, Głębocki Józef, Ilnicki Grzegorz, Jadłowska Józefa, Mackiewicz Irena, Masłowska Janina, Nowacka-Bibik Parania, Nowacka-Maciasz Maria, Olejnik Janina, Osadcy Maria, Pepłowski Witold, Stecki Michał, Szpak Tadeusz, Tymański Tadeusz oraz Węglarz-Gładkowski Władysław. Konsul Generalny RP oraz wiceprezes KPK.(Q) złożbfyli gratulacje wszystkim udekorowanym Krzyżbfem Zesłańców Sybiru, a Chór parafii św. Trójcy na pożbfegnanie zaśpiewał "Marsz, marsz Polonia".ż0aż0aˇautoˇautoˇ49ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ11ˇ33ˇamˇ9ˇˇ1ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇLeszek Sołekˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2007112101133ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 20638ˇ1196263026ˇ9ˇ1196263026ˇ9ˇ11ˇ28ˇ2007ˇNowe władze Funduszu Dziedzictwa Polek w KanadzieˇDobiegła końca kolejna kadencja Zarządu Głównego Funduszu Dziedzictwa Polek w Kanadzie. ˇNa zebraniu sprawozdawczo-wyborczym dokonano wyboru nowych władz Funduszu, po udzieleniu absolutorium ustępującemu Zarządowi. ż0aż0a Przy wyborze prezeski niespodzianki nie było, zgodnie z wolą niemal wszystkich członkiń (trzy panie wstrzymały się od głosu), na to stanowisko ponownie wybrana została założbfycielka i wieloletnia prezeska naszej organizacji, Jadwiga Sztrumf. Ustępujący Zarząd przedstawił swoje sprawozdania, które wykazały ponad wszelką wątpliwość, iżbf Fundusz Dziedzictwa Polek w Kanadzie w ciągu ostatnich dwóch latach dokonał wiele na rzecz niesienia pomocy dzieciom, osobom starszym i najbardziej potrzebującym zarówno w Polsce, jak i Kanadzie. ż0aż0a Część funduszy przekazana została na rzecz ofiar tragedii w różbfnych zakątkach świata. Ale oprócz pomocy Fundusz ma swoją piękną kartę pielęgnowania i podtrzymywania pięknych polskich tradycji, kultury i podnoszenia wartości kultury języka polskiego. ż0aż0a Warto tutaj przypomnieć o tradycyjnych jużbf Festiwalach Chórów Polonijnych, które cieszą się ogromną popularnością wśród śpiewaków i Polonii, a stoją na coraz wyżbfszym poziomie oraz święcie poezji polskiej, czyli dorocznych Konkursach Recytatorskich dla młodzieżbfy klas licealnych i studentów. ż0aż0a W czasie zebrania wyborczego miała miejsce miła uroczystość, otóżbf na wniosek pani prezes Jadwigi Sztrumf trzy członkinie odznaczone zostały srebrnymi odznakami Kongresu Polonii Kanadyjskiej.ż0aż0a Otrzymały je: Wanda Czuba, Izabela Janicka oraz Urszula Madej Wojnarowicz. Złotą odznakę KPK otrzymała Józefa Zając. ż0a ż0a Odznaki wręczył osobiście Prezes ZG KPK Władysław Lizoń, podkreślając, iżbf odznaki te przyznawane są w uznaniu wybitnych zasług dla dobra Polonii Kanadyjskiej. W swoim wystąpieniu podkreślił równieżbf znaczenie i wartości, jakie przedstawia swoją ciężbfką i wspaniałą pracą dla dobra Polski, Kanady i Polonii Fundusz Dziedzictwa Polek w Kanadzie. ż0aż0a Nowo wybrane władze do Zarządu Głównego FDzPwK winne położbfyć większy nacisk na pozyskiwanie nowych członkiń wśród młodego i średniego pokolenia kobiet, które chętnie podejmą trud pracy społecznej w organizacji. ż0aż0a Na sali znajdowało się wiele nowych członkiń, które z szacunku dla owych pięknych idei, jakie przyświecają Funduszowi, jego Prezeski chętnie przystąpiły do Funduszu. ż0aż0a Nowo wybrany Zarząd wytyczył sobie zadania i cele na następne dwa lata kadencji, a w skład jego weszły:ż0aPrezes - Jadwiga Sztrumfż0aI Wice Prezes - Danuta Omeljaniukż0aSkarbnik - Stella Szustaczekż0aCzłonek zarządu - Teresa Skibicka ż0aCzłonek zarządu - Józefa Zającż0aRzecznik prasowy - Urszula Madej Wojnarowiczż0aSekretarka korespondencyjna - Krystyna Zawada.ż0aż0a Powołane zostały równieżbf: Komisja Rewizyjna, Komisja Organizacyjna oraz Sztandarowa, nie wchodzące w skład ZG FDzPw K.ż0aż0a W skład Komisji Rewizyjnej weszły: ż0aPrzewodnicząca - Jadwiga Stachanowicz ż0aZ-ca przewod. - Wanda Czubaż0aCzłonek - Izabela Janickaż0aKomisja Organizacyjna:ż0aPrzewodnicząca - Łucja Stecż0aCzłonek - Wanda Czubaż0aCzłonek - Maria Galż0aCzłonek - Aleksandra Wiesierskaż0aKomisja Sztandarowa:ż0aTeresa Skibicka Halina Stankiewicz Aleksandra Wiesierska ż0aż0a Całemu Zarządowi oraz wszystkim członkiniom dobrej współpracy oraz owocnej pracy na nową kadencję żbfyczyła prezeska Funduszu Jadwiga Sztrumf. Następnym zebraniem Funduszu Dziedzictwa Polek w Kanadzie będzie spotkanie opłatkowe dnia 13 stycznia (niedziela) 2008, na które Fundusz serdecznie zaprasza wszystkie członkinie wraz z rodzinami, osobami towarzyszącymi oraz przyjaciół naszej organizacji. ż0aż0aUrszula Madej Wojnarowicz, Rzecznik Prasowy FDzPwK ż0aż0aˇautoˇautoˇ49ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ10ˇ13ˇamˇ9ˇˇ1ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇUrszula Madej Wojnarowiczˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2007112801013ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 20787ˇ1197314792ˇ9ˇ1197314792ˇ9ˇ12ˇ10ˇ2007ˇZabawa jesienna KPK (Québec)ˇ W Montrealu rozpoczął się sezon bali i zabaw tanecznych organizowanych przez liczne organizacje polonijne. Niedawno byliśmy z żbfoną na "Balu Biznesmena"(dodatek montrealski Gazety nr 44 z 1-7 listopada 2007), a teraz wybraliśmy się na zabawę Kongresu Polonii Kanadyjskiej (Québec), która miała miejsce w sobotę 17 XI 2007 w Domu Kopernika Grupy 1. Polsko-Kanadyjskiego Towarzystwa Wzajemnej Pomocy. ˇ Oczywiście najważbfniejszą funkcją KPK(Q) jest reprezentowanie Polonii montrealskiej, jak to miało miejsce w czasie III Zjazdu Polonii i Polaków z zagranicy, który się odbył we wrześniu br. w Warszawie (dodatek montrealski "Gazety" nr 42 z 18-24 wrzesień 2007), ale zabawy, imprezy rozrywkowe oraz bale, jak np. Bal Chopina, teżbf są w programie Kongresu. ż0aż0a W dniu ostatniej "Zabawy Jesiennej", ładnie przygotowana sala Domu Kopernika powoli zapełniała się gośćmi, a wcześniej przybyli zaczęli tańczyć jeszcze przed kolacją. Potem podano smaczną kolację przygotowaną przez "Kuchnię Polską " Wiesławy Babiarz. W czasie posiłku, jak równieżbf do tańca, grał "Duet Białe Orły".ż0aż0a Po kolacji zabrał głos dr Andrzej Okoniewski - prezes Kongresu Polonii Kanadyjskiej (Qué-bec), który przywitał wszystkich obecnych i podziękował za wzięcie udziału w zabawie, która pozwoli na zdobycie tak potrzebnych Kongresowi funduszów na cele dobroczynne i podziękował członkom zarządu Kongresu za pomoc w organizacji zabawy, wymieniając: skarbnika Irenę Krenz, wiceprezesa Edwarda Śliza, sekretarza Zygmunta Ocie-pkę oraz Wandę de Roussan. Zapraszał takżbfe zebranych do brania udziału w planowanym na początek przyszłego roku "Balu Chopina". ż0aż0a Następnie parę słów powiedział konsul Rzeczpospolitej Polskiej Andrzej Kowalewski, który podziękował za zaproszenie i żbfyczył wszystkim jak najlepszej zabawy. Program artystyczny "Zabawy Jesiennej" zapowiadał wiceprezes KPK(Q) Edward Śliz. Wystąpiła Grupa taneczna "Tęcza", najstarszy folklorystyczny zespół w Montrealu, istniejący od 45-lat przy parafii Matki Boskiej Częstochowskiej. Obecnie liczą 35-tancerek i tancerzy w wieku 5-19 lat i posiadają trzy grupy wg. wieku. Najmłodsze "Maki", średnia "Wisła"oraz najstarsza "Tęcza". ż0aż0a Prezesem zespołu jest Krystyna Kosiorowska, a naukę tańca prowadzi były solista polskiego zespołu "Mazowsze"Jerzy Różbfycki, który jest dyrektorem artystycznym i choreografem. Dzięki dużbfemu entuzjazmowi dzieci i młodzieżbfy, którym należbfy się uznanie, zespół z dużbfym powodzeniem reprezentuje tańce i folklor polski, co mieliśmy okazję zobaczyć w czasie zabawy. Wielu z dawnych tancerzy jest dzisiaj dorosłymi ludźmi, niektórzy parami małżbfeńskimi, a ich dzieci uczą się i tańcą nadal w zespole "Tęcza". ż0aż0a Należbfy takżbfe wyrazić wdzię-czność byłym organizatorom i prezesom grup tanecznych. To dzięki ich aktywnej oraz bezinteresownej pracy, a takżbfe wysiłkowi włożbfonemu w przygotowanie prób, strojów i szukania wsparcia finansowego u różbfnych sponsorów, grupy taneczne mogły się rozwijać przez długie lata. W czasie omawianej zabawy Kongresu, poproszono mnie o zachęcenie dzieci oraz młodzieżbfy do nauki tańca, co niniejszym robię z wielką przyjemnością. Nauka tańca odbywa się w sali pod kościołem Matki Boskiej Częstochowskiej, w każbfdy piątek od godz. 18.30. Informację możbfna otrzymać telefonicznie od Krystyny Kosiorowskiej tel.(514) 523-4279 oraz Marty Chuchrowskiej tel. (514) 374-6989. Po zakończeniu występów grupy tanecznej "Tęcza", wszyscy zebrani zaczęli tańczyć i zabawa trwała do późnej nocy.ż0aż0a Na zakończenie trochę historii. Kongres Polonii Kanadyjskiej (Québec), organizator tegorocznej "Zabawy Jesiennej", powstał w roku 1945 i od samego początku zajmował się z powodzeniem, działalnością mającą na celu utrzymanie naszej tożbfsamości narodowej i kulturowej, zachowanie dobrego imienia Polski i Polaków oraz utrzymanie jedności między różbfnymi grupami imigrantów polskich przybywających do Québecu. Dużbfy nacisk był i jest położbfony na popieranie organizacji młodzieżbfowych, aby nasza młodzieżbf nie zapomniała o swoich korzeniach. W naszej prowincji Polonia jest bardzo urozmaicona i tak jak w całej Kanadzie mieliśmy kilka "fal imigracji polskiej". ż0aż0a W roku 1904 było w Montrealu około 1.500 Polaków mieszkających w rejonie Point St.-Charles i Frontenac, a około roku 1920 liczba ta podskoczyła do około 10 tysięcy. W czasie "fali imigracji zarobkowej" z lat 1918-1939, liczba ta nadal wzrastała dzięki zapotrzebowaniu na pracowników w rozbudowie linii kolejowych.ż0a ż0a W tym samym czasie powstały pierwsze organizacje polonijne w Montrealu: Towarzystwo Białego Orła (1902 r.), Polskie Towarzystwo Bratniej Pomocy (1926 r.), Polska Liga Katolicka (1927 r.) oraz Związek Weteranów Polskich (1930 r.), jak równieżbf pierwsze polskie parafie: Matki Boskiej Częstochowskiej (1907 r.) i Świętej Trójcy (1916 r.).ż0a ż0a W czasie II wojny światowej do Montrealu przybyła grupa fachowców przemysłu lotniczego oraz mała grupa polskich pilotów, którzy zajmowali się dostarczaniem samolotów do Europy. W tym okresie powstał Polski Instytut Naukowy (1943 r.) oraz niedługo potem Biblioteka Polska. ż0aż0a Następna "fala imigracyjna" miała miejsce po zakończeniu wojny, gdy przybywali do Montrealu żbfołnierze 2. Korpusu i innych formacji Wojska Polskiego na zachodzie oraz żbfołnierze Armii Krajowej, w dużbfej części uczestnicy powstania warszawskiego. W latach 60. i 70., gdy w PRL-u uchylono trochę drzwi do zagranicy, do Montrealu przybyło trochę osób z dobrym wykształceniem i poszukiwanymi zawodami. Podobnie było, gdy zaczęła przybywać "fala imigracji Solidarnościowej "po zakończeniu stanu wojennego w Polsce. Obecnie w działalności Kongresu Polonii Kanadyjskiej (Qué-bec) bierze udział 29 organizacji polonijnych. Z tego krótkiego podsumowania, jasno wynika, żbfe imigracja do Montrealu była zróżbfnicowana i żbfe jednym z najważbfniejszych zadań Kongresu Polonii Kanadyjskiej (Québec) jest utrzymanie jedności w Polonii Montrealskiej, czemu między innymi służbfą wspólne zabawy taneczne oraz występy artystyczne młodzieżbfowych zespołów polonijnych.ż0a ż0a ˇautoˇautoˇ49ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇ25ˇpmˇ9ˇˇ1ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇLeszek Sołekˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2007121010225ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 20842ˇ1197474661ˇ9ˇ1197474661ˇ9ˇ12ˇ12ˇ2007ˇ80-lecie Polskiej Ligi Katolickiej w Montrealuˇ Polska Liga Katolicka została założbfona 30 stycznia 1927 roku, przez ówczesnego proboszcza parafii Świętej Trójcy, księdza Wincentego Helenowskiego, który został wybrany pierwszym prezesem. Liga była trzecią organizacją polonijną w Montrealu.ˇ Wcześniej, bo w 1925 roku, powstało Towarzystwo Białego Orła po połączeniu się Towarzystwa Synów Polski, założbfonego w roku 1902, z Towarzystwem im. Henryka Sienkiewicza. Drugą organizacją było od roku 1926, nadal bardzo aktywne w Polonii montrealskiej, Polskie Towarzystwo Patriotyczne Bratniej Pomocy.ż0aż0a Od samego założbfenia Polska Liga Katolicka opiekowała się dziećmi i młodzieżbfą oraz harcerzami, którzy uczyli się języka polskiego, śpiewania po polsku i brali udział w świętach narodowych. Przed II wojną światową Liga była bardzo dużbfą organizacją liczącą 350 członków. ż0aż0a Inną stoną działalności Ligi była i jest współpraca z polską parafią Świętej Trójcy, wspieranie inicjatyw oraz poczynań Komitetu Parafialnego mających na celu budowę, wyposażbfenie, a potem remonty kościoła, który jest zresztą siedzibą Ligi. W czasie wojny członkowie Polskiej Ligi Katolickiej pomagali finansowo bezrobotnym, Funduszowi Obrony Narodowej, rodakom deportowanym do Rosji, a takżbfe świadczyli pomoc dla Wojska Polskiego na zachodzie. W roku 1940 ufundowali i ofiarowali sztandar dla jednego z pułków WP stacjonującego w Anglii, za co otrzymali specjalny list z podziękowaniem od naczelnego dowódcy WP, a zarazem premiera RP gen. Wł. Sikorskiego. Obecnie ten sztandar znajduje się w muzeum Wojska Polskiego w Londynie. ż0aż0a W okresie powojennym zmalała liczba członków Ligi, przede wszystkim z powodu przenoszenia się dużbfej ilości rodaków z niegdyś bardzo gęsto zaludnionego przez Polaków rejonu Pointe-Saint-Charles do innych dzielnic rozbudowującego się Montrealu. Nie bez znaczenia jest takżbfe konieczność większego zajmowania się sprawami rodzinnymi i zawodowymi, co jest zresztą problemem wielu organizacji polonijnych na naszym terenie oraz poza nim. Polska Liga Katolicka jest nadal aktywna w ramach Kongresu Polonii Kanadyjskiej (Québec), którego zresztą jest jednym z członków założbfycieli i z otwartymi ramionami przyjmuje nowych członków. Obecnie do Ligii należbfą 22 osoby, nie licząc zarządu w którego skład wchodzą: prezeska Mirosława Motyka, wiceprezesi Józef Babiarz i Feliks Bednarz, sekretarka Wanda Spaleniec, skarbniczki Mary Dion i Dolores Barecka, która jest takżbfe delegatem do Federacji Dobroczynności oraz komisja rewizyjna Konstanty Uszyńskii i Walerian Motyka. Tegoroczne obchody jubileuszowe Polskiej Ligii Katolickiej połączono z pożbfegnaniem proboszcza parafii Świętej Trójcy o. Władysława Matejka, który z powodu rotacji, zadecydowanej w czasie Kustodii montrealskich Franciszkanów, został przeniesiony na proboszcza parafii św. Michała i św. Antoniego.ż0aż0a Uroczystość w niedzielę 18.XI.2007 rozpoczęła o godz. 12.00 msza święta koncelebrowana przez o.Władysława Matejka, o. Krzysztofa Cybulskiego i o. Marka Ignaszewskiego. Jeszcze przed rozpoczęciem o.Władysław poświęcił nowy sztandar Polskiej Ligii Katolickiej. Czytanie mszalne miała prezes chóru parafialnego Helena Rabiasz, Ewangelię odczytał o. Marek, a kazanie, w którym nawiązał do Ewangelii oraz jubileuszu Ligii Katolickiej wygłosił o. Władysław. Zaprosił takżbfe zebranych do wzięcia udziału w jubileuszowym bankiecie, który się miał odbyć po mszy świętej w sali parafialnej pod kościołem. ż0aż0a Na zakończenie mszy świętej zabrała głos H. Rabiasz, która wręczyła odchodzącemu proboszczowi piękny bukiet kwiatów i przeczytała "pożbfegnanie proboszcza", którego fragmenty pozwolę sobie zacytować: "W imieniu całej wspólnoty parafialnej żbfegnamy ze smutkiem o.Władysława i dziękujemy za współpracę, trud oraz poświęcenie. Mamy nadzieję drogi o. Władysławie, żbfe do nas powrócisz. Zostawiasz po sobie przykład kapłana bez skazy, którego mogliśmy nie tylko podziwiać, ale zawsze prosić o radę i pomoc. Będzie nam brakowało tych wspaniałych kazań, które torowały nam szarą drogę ziemskiego pielgrzymowania. Prosimy, abyś nigdy o nas nie zapomniał i żbfyczymy dobrego zdrowia oraz wiele łask i opieki Bożbfej na dalsze lata kapłańskiej posługi. Szczęść Bożbfe i Bóg zapłać za wszystko".ż0aż0a Po wyjściu z kościoła posiadacze biletów przechodzili do sali parafialnej, która się powoli zapełniała, a w tym czasie zaproszonych gości kierowano na krótki koktail do sąsiedniego pokoju. Gdy jużbf wszyscy zasiedli przy stołach na sali, prezes Ligii Katolickiej Mirka Motyka przywitała zebranych po polsku i po angielsku, wymieniając gości zaproszonych do stołu honorowego. Byli to: o. Krzysztof Cybulski, Grażbfyna Marut z komitetu parafialnego, dr Andrzej Okoniewski prezes KPK(Q), Valerian Motyka mążbf prezeski i zarazem członek komitetu parafialnego, o. Władysław Matejek, Lidia Aniołowska Konsul Rzeczpospolitej Polskiej z małżbfonkiem, o. Marek Ignaszewski, Józef Babiarz i Feliks Bednarz wiceprezesi Ligii Katolickiej. Jeszcze potem doszedł spóźniony o. Dariusz Szurko, do niedawna wikariusz parafii Św.Trójcy. Po obiedzie prezeska M. Motyka mówiła o 80-letniej historii Polskiej Ligii Katolickiej, a po kawie i ciastach zabrał głos prezes KPK(Q) A. Okoniewski, który gratulował Lidze za podtrzymywanie tradycji katolickich i wręczył dyplom uznania od Kongresu. Potem w imieniu własnym i konsula generalnego RP gratulowała konsul L. Aniołowska, a prezeska M. Motyka zaprosiła na środek sali wszystkich obecnych członków Polskiej Ligi Katolickiej, gdzie wręczono im dużbfe wspólne zdjęcie i po jednej czerwonej różbfy. ż0a ż0a W części artystycznej spotkania wystąpiły dzieci i młodzieżbf z polonijnej szkoły im.gen. Władysława Sikorskiego, ktorym pomagali o.Władysław i znany artysta malarz Andrzej Kubat. W programie było trochę poezji w wykonaniu dzieci, gry na gitarze młodego chłopca i piosenka w wykonaniu dawnej uczennicy szkoły. Następnie odbywało się składanie gratulacji, wręczanie dyplomów, a takżbfe czeków na dalszą działalność Polskiej Ligii Katolickiej. W imieniu Polskiego Towarzystwa Patriotycznego Bratniej Pomocy wystąpił Tadeusz Szyszka, z centrali Polsko-Kanadyjskiego Towarzystwa Wzajemnej Pomocy Henryk Wójcik, z Kongresu Polonii Kanadyjskiej (Québec) Edward Śliz, z Polsko-Kanadyjskiej Federacji Dobroczynności Józef Grabas oraz Jolanta Palka z Koła Żywego Różbfańca przy parafii Św.Trójcy, Helena Rabiasz z Komitetu parafialnego Św.Trójcy, Stefan Duma z Grupy V, Józef Babiarz z Grupy I i Wiesława Tomaszewska-Socha z Grupy X (wszystkie grupy z Polsko-Kanadyjskiego Towarzystwa Wzajemnej Pomocy). W dalszym ciągu bankietu wspomniano, żbfe przychodzą do parafii Świętej Trójcy o. Andrzej Szulta i o. Krzysztof Cybulski, którzy zastąpią o. Władysława Matejkę i o. Dariusza Szurko. ż0aż0a Jednak głównym tematem zabierających głos członków komitetu parafialnego Św.Trójcy, Grażbfyny Marut oraz Zdzisława Horodyskiego oraz innych, było dziękowanie za dotychczasową posługę odchodzącym księżbfom. Dziękowała im Janina Wojciechowska z chóru parafii Św.Trójcy, Andrzej Kubat podziękował o. Władysławowi wierszem, a dyrygent chóru Świętej Trójcy Wilhelm Płodzień zaśpiewał "Sto lat" oraz "Powrócisz tu". Z kolei Mirka Motyka, prezes Ligii Katolickiej stwierdziła, żbfe "w naszym wieku" nie lubimy zmian i liczymy na powrót. Przeczytała takżbfe bardzo ładne pożbfegnanie i żbfyczenia dla dwóch odchodzacych ojców Franciszkanów, a Jolanta Palka wręczyła im pamiątkowe albumy. Tak samo, na wesoło, żbfyczył wszystkiego najlepszego Henryk Wójcik. W imieniu obydwóch księżbfy podziękował o. Władysław i następnie wraz z Wandą Spaleniec z zarządu Ligii zajęli się loterią fantową, z której dochód jest przeznaczony na dalszą działalność 80-letniej Polskiej Ligii Katolickiej. ż0a ż0aˇautoˇautoˇ49ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ10ˇ48ˇamˇ9ˇˇ1ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇLeszek Sołekˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2007121201048ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 21211ˇ1200402381ˇ9ˇ1200489462ˇ9ˇ1ˇ15ˇ2008ˇSpotkanie marszałka Komorowskiego z litewską PoloniąˇNa zakończenie dwudniowej wizyty na Litwie marszałek Bronisław Komorowski spotkał się w poniedziałek z przedstawicielami polskich organizacji społecznych. ż0aˇPoinformował, żbfe projekt ustawy o pisowni nazwisk polskich, na którym tak bardzo zależbfy litewskim Polakom, jużbf wiosną trafi pod obrady parlamentu litewskiego. ż0aż0a***image1:center***ż0aż0a Spotkanie z przedstawicielami społeczności polskiej poprzedziła wizyta marszałka u księdza Józefa Obrembskiego, który mieszka w podwileńskiej miejscowości Mejszagoła. ż0aż0a Ksiądz prałat, legenda Wileńszczyzny, w tym roku będzie obchodził 102. rocznicę urodzin. Pochodzi z ziemi łomżbfyńskiej, a na Wileńszczyznie mieszka od prawie 60 lat. Uważbfany jest tam za autorytet moralny. Władze rejonu wileńskiego nadały księdzu tytuł "Honorowego Obywatela Rejonu Wileńskiego".ż0aż0a Za wieloletnie zasługi w krzewieniu duchowości został wyróżbfniony Złotą Odznaką Zasługi RP, medalem "Zasłużbfony dla Kultury Polskiej". Krzyżbf Komandorski Orderu Odznaczenia Polski w 1994 roku osobiście wręczył mu prezydent Lech Wałęsa.ż0aż0aˇautoˇautoˇ49ˇkomorowski_z_ksidzem_.jpgˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇMarszałek Sejmu RP Bronisław Komorowski z żbfoną Anną podczas wizyty na Litwie spotkał się z księdzem prałatem Józefem Obrembskim, 14 bm. PAP Paweł Supernak ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ8ˇ4ˇamˇ9ˇˇ1ˇˇˇkomorowski_z_ksidzem_.jpgˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ400ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ254ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇNa podst. PAPˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2008011500804ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 21233ˇ1200491859ˇ9ˇ1200580384ˇ9ˇ1ˇ16ˇ2008ˇDemonstracja przed konsulatem RP we Lwowieˇ Około 1000 osób protestowało we wtorek przed konsulatem RP we Lwowie, domagając się jak najszybszego podpisania umowy o małym ruchu granicznym między Polską a Ukrainą - poinformowali PAP organizatorzy akcji.ż0aˇ "W proteście uczestniczą mieszkańcy miejscowości, położbfonych przy granicy z Polską, dla których wyjazdy do Polski to jedyny sposób zarobkowania" - powiedział PAP jeden z organizatorów protestu, deputowany lwowskiej rady obwodowej, Bohdan Kuk.ż0aż0a***image1:center***ż0aż0a Tymczasem, jak ocenił w rozmowie z PAP konsul generalny RP we Lwowie Wiesław Osuchowski, w akcji wzięło udział najwyżbfej 100 osób. "Reszta to ludzie stojący w kolejce po wizy" - oświadczył.ż0aż0a Protestujący trzymali transparenty z napisami: "»Nie« nowemu murowi berlińskiemu", "Europa bez granic", "Czas szanować Ukrainę". Przed siedzibą konsulatu ustawiono takżbfe symboliczne słupki graniczne, połączone drutem kolczastym.ż0aż0a Wbrew wcześniejszym zapowiedziom we wtorek nie doszło do zablokowania dróg prowadzących do ukraińsko-polskich przejść granicznych w obwodzie lwowskim.ż0aż0a "Zrezygnowaliśmy dziś z blokowania granic, przenosząc nasze akcje pod konsulat RP we Lwowie" - oświadczył Kuk.ż0aż0a Jak dowiedziała się PAP w administracji rejonowej w Żółkwi, decyzja o odwołaniu blokad dróg dojazdowych do granicy z Polską we wtorek nie jest jednak jeszcze ostateczna.ż0aż0a "Otrzymaliśmy podanie dotyczące blokady drogi dojazdowej do przejścia granicznego w Rawie Ruskiej (prowadzącego do Hrebennego po stronie polskiej - PAP) na godzinę 16.00 "- poinformowała PAP Łesia Zaburko z administracji rejonowej w Żółkwi.ż0aż0a Według informacji uzyskanych przez PAP w służbfbach celnych Ukrainy, odprawa podróżbfnych na przejściach łączących ten kraj z Polską w obwodzie lwowskim odbywa się obecnie bez przeszkód.ż0aż0a Mieszkańcy ukraińskiego pogranicza protestują przeciwko nowym zasadom wydawania wiz, związanym z wejściem Polski do strefy Schengen. Zamiast dotychczasowych bezpłatnych wiz, dziś zmuszeni są oni płacić za nie 35 euro.ż0aż0a Uderza to przede wszystkim w tzw. mrówki, czyli osoby parające się przemytem taniego ukraińskiego alkoholu i papierosów.ż0aż0a Obywatele Ukrainy domagają się od władz w Warszawie i Kijowie szybkiego zawarcia umowy o małym ruchu granicznym, która dałaby mieszkańcom strefy przygranicznej prawo podróżbfowania do Polski bez wiz.ż0aż0aˇautoˇautoˇ49ˇlwow_001.jpgˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇUkraińcy stoją w długiej kolejce przed konsulatem RP we Lwowie PAP/EPA Yuriy Dyachyshynˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ8ˇ56ˇamˇ9ˇˇ1ˇˇˇlwow_001.jpgˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ400ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ167ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇNa podst. PAPˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2008011600856ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 21239ˇ1200493425ˇ9ˇ1200493425ˇ9ˇ1ˇ16ˇ2008ˇ75 mln zł na opiekę Senatu nad Polonią i PolakamiˇSenacka Komisja Spraw Emigracji i Łączności z Polakami za Granicą pozytywnie zaopiniowała projekt budżbfetu, przewidujący kwotę 75 mln zł na opiekę Senatu nad Polonią i Polakami za granicą. Jest to taka sama kwota, jaka została przeznaczona na ten cel w roku ubiegłym.ˇZastępca szefa Kancelarii Senatu Romuald Łanczkowski poinformował, żbfe 63 mln zł ma zostać przeznaczone na realizację zadań programowych (nauka języka polskiego, promowanie polskiej kultury, dotowanie polskich czasopism) a 12 mln - na zadania inwestycyjne (remonty domów polskich, kościołów, szkół czy budowa obiektów, służbfących Polakom za granicą). ż0aż0a Pieniądze te zostaną przekazane (jak co roku) za pośrednictwem fundacji i stowarzyszeń. ż0aż0a Ze środków Senatu finansowane są dotychczas m.in. kursy języka polskiego, stypendia, festiwale kultury, są budowane i modernizowane szkoły, sale gimnastyczne, domy kultury i zabytkowe kościoły.ż0a ż0a Senat prowadzi opiekę nad Polakami i Polonią za granicą od roku 1989.ż0aż0a Za granicą żbfyje blisko 17 mln Polaków. Najwięcej w Stanach Zjednoczonych, w Brazylii, Kanadzie, Niemczech i we Francji. Za wschodnią granicą - na Ukrainie (około 1 mln), na Białorusi, w Rosji i na Litwie.ż0aż0aˇautoˇautoˇ49ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ9ˇ22ˇamˇ9ˇˇ1ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇNa podst. PAPˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2008011600922ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 21253ˇ1200665500ˇ9ˇ1200665500ˇ9ˇ1ˇ18ˇ2008ˇCzas na działanie - zacznijmy od wizˇToronto-Warsaw Friendship Committeeˇ Wszyscy pamiętamy radnego Chrisa Korwin-Kuczyńskiego, zwanego w kręgach politycznych "KK". Po odejściu z ratusza i rezygnacji z polityki po wielu, wielu latach, Chris nie możbfe powstrzymać się od pracy na rzecz Polonii i Kanady. Teraz jego nazwisko widnieje w komunikacie prasowym jako prezesa organizacji o nazwie Toronto-Warsaw Friendship Club, która pilotuje akcję na rzecz zniesienia wiz.ż0aż0aMałgorzata P. Bonikowska: Czym się teraz zajmujesz?ż0aż0aChris Korwin-Kuczyński: Konsultingiem na rzecz wielu dużbfych firm, pracą z Afryką w sektorze naftowym, a takżbfe biznesem restauracyjnym. ż0aż0aMPB: Pamiętamy cię w mundurze marynarki kanadyjskiej...ż0aż0aCKK: Z marynarką mam bliskie związki, niedługo jadę do Polski, zaproszony na obchody rocznicy polskiej marynarki, ale wkrótce z marynarki przenoszę się do kanadyjskiego wojska, gdzie mam zajmować się PR-em.ż0aż0aMPB: Co to takiego Toronto-Warsaw Friendship Club?ż0aż0aCKK: Wiele lat temu, kiedy Art Eggleton był burmistrzem Toronto, podpisano umowę o miastach siostrzanych między Toronto a Warszawą. Niewiele z tego było praktycznych efektów. Teraz, po rozmowach z rządem i władzami kanadyjskimi, z Konsulem RP, z Kongresem, doszedłem do wniosku, żbfe warto stworzyć grupę, która będzie działać na rzecz interesów współpracy polsko-kanadyjskiej, aktywnie, chcąc coś konkretnego zrobić. I tak się to zaczęło. ż0aż0aMPB: Opowiedz o akcji wspomagania wysiłków na rzecz zniesienia wiz.ż0aż0aCKK: Polska, od dawna wierny sojusznik Kanady, nie powinna mieć problemów z wizami, teraz kiedy Polacy jeżbfdżbfą legalnie zarabiać pieniądze do krajów Unii. Chcemy, żbfeby Polacy mogli bez kłopotów odwiedzać rodziny, przyjaciół, zwiedzać Kanadę. Powtórzyliśmy akcję podjętą za czasów premiera Paula Martina z pocztówkami zaadresowanymi do premiera, gdzie wystarczy wpisać swoje dane, a przesyłka jest opłacona i treść - poparcie dla zniesienia wiz - teżbf wydrukowana. Wtedy wydrukowaliśmy 15.000 takich kartek, a teraz 20.000. Wiem, żbfe jest to akcja, która ma dużbfe szanse na pomoc w dopinaniu sprawy zniesienia wiz, mająca poparcie w kołach rządowych. Im więcej takich kartek nadejdzie do biura premiera Harpera, tym lepiej. Dzwońcie, piszcie e-maile, wysyłajcie te kartki. Akcję zaczęliśmy półtora tygodnia temu. Kartki rozdaliśmy w kościołach, w oddziałach Credit Union, a Kongres rozesłał kartki po swoich okręgach w całej Kanadzie. Prosimy o potraktowanie tej sprawy poważbfnie, bo w ten sposób możbfemy pomóc w załatwieniu wreszcie sprawy, która ma teraz dużbfe szanse na sukces.ż0aż0a•••ż0aż0a Kartki są takżbfe dostępne w Księgarni "Gazety". Apelujemy o wysyłanie ich. W tej akcji warto pomóc.ż0aż0aˇautoˇautoˇ49ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ10ˇ9ˇpmˇ9ˇˇ1ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇMałgorzata P. Bonikowskaˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2008011811009ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 21373ˇ1201530483ˇ9ˇ1201530483ˇ9ˇ1ˇ28ˇ2008ˇWyjątkowa szesnastkaˇWOŚP grała teżbf w Montrealuˇ Od piętnastu lat każbfda pierwsza lub druga niedziela stycznia oznacza narodową mobilizację. Na ulicach polskich miast pojawiają się setki tysięcy wolontariuszy z kolorowymi skarbonkami, odbywają się plenerowe koncerty, aukcje, happeningi. Wszyscy uczestnicy tych wydarzeń są uśmiechnięci i dumni z tego, żbfe biorą udział w czymś wielkim, co w tym jednym dniu jednoczy wszystkich, bez względu na rasę, religię i zwyczaje. Identyczne cechy posiada muzyka: łagodzi obyczaje, łączy ludzi i pokolenia oraz stanowi terapię na większość bolączek. Nie bez powodu więc akcja ta nazywa się Wielką Orkiestrą Świątecznej Pomocy. ż0aż0a Tak samo nazywa się równieżbf fundacja, która co roku zbiera pieniądze na - ogólnie rzecz biorąc - pomoc najmłodszym, czyli noworodkom. Fundacja z roku na rok rozszerza swoją działalność. Obok zakupu specjalistycznego i ultranowoczesnego sprzętu do wyposażbfenia oddziałów dziecięcych w polskich szpitalach, prowadzi takżbfe programy medyczne. Do badania wzroku, słuchu, bezdechu u niemowląt i wyposażbfania dzieci do lat dziesięciu oraz kobiet w ciążbfy chorujących na cukrzycę w osobiste pompy insulinowe, - o czym pisałem przy okazji poprzednich finałów - fundacja WOŚP dołączyła kolejne programy. Od dwóch lat prowadzi naukę pierwszej pomocy w szkołach podstawowych ("Ratujemy i uczymy ratować"). Jednym z najnowszych programów jest "Policz się z cukrzycą", który polega na umieszczaniu na opakowaniach produktów spożbfywczych informacji o wymiennikach węglowodanowych i białkowo-tłuszczowych. Jest to niezwykle istotne dla diabetyków. ż0aż0a W ramach tego programu fundacja organizuje takżbfe "Bieg Finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy". Jest to maraton, w którym udział możbfe wziąć każbfdy, kto ukończył ósmy rok żbfycia. Bieg organizowany jest w dzień finału WOŚP i jest wyrazem solidarności z chorymi na cukrzycę. Udział w nim biorą zarówno diabetycy, jak i osoby zdrowe. Jak możbfemy przeczytać na stronie internetowej fundacji: "Nie chcemy twardej, sportowej rywalizacji, nie będą to zawody "kto pierwszy", sukcesem i wygraną w naszym biegu będzie sam udział w nim. Potraktujmy to przedsięwzięcie jako happening biegowy."ż0aż0a Najnowszy program, który nie ma jeszcze nazwy, zajmować się będzie laryngologią niemowląt. Taki właśnie był temat i cel zbiórki tegorocznego, XVI finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, który odbył się trzynastego stycznia. ż0aż0a W Montrealu orkiestra zagrała jednak dzień wcześniej. Tegoroczny finał w naszym mieście odbył się w sali grupy I PKTWP przy ul. Jolicoeur. ż0aż0a Trwająca kilka godzin impreza obfitowała przede wszystkim w muzykę. O różbfnorodne i głośne dźwięki oraz kolorowe światła zadbał Andrzej Budacki z radia PoloniaHits.Com. W kuchni panował niepodzielnie król Batory (ten od delikatesów EuroDeli Batory). ż0aż0a Wolontariat przy orkiestrowych skarbonkach sprawowali harcerze 1 Harcerskiej Drużbfyny Motorowodnej "Gryf". Wydarzeniem wieczoru był koncert Pawła Kunigisa, znanego w Polonii wielokulturowego muzyka i kompozytora. ż0aż0a Prawdziwą niespodzianką jednak była możbfliwość pokazania się po raz pierwszy w Telewizji Polskiej! Na prośbę przedstawiciela TVPolonia grupka harcerzy i instruktorów tworzących 1 HDMW "Gryf" zarejestrowała amatorską kamerą ponadminutowy materiał, w którym informowała o przebiegu finału w Montrealu i oczywiście pozdrowiła wszystkich Polaków na całym świecie, tak sympatyków jak i przeciwników tej niezwykłej akcji. Materiał przebył długą drogę przez ocean i został wyemitowany dwukrotnie podczas kilkugodzinnej transmisji z XVI finału WOŚP w Polsce, a wiec w czasie największej oglądalności. Mamy nadzieję, żbfe szansa ta powtórzy się za rok i żbfe dzięki temu jeszcze więcej sponsorów zechce dołączyć do naszego orkiestrowego grania. ż0aż0a Sztab WOŚP w Montrealu zebrał podczas XVI finału $1032,52. Nie jest to jednak koniec zbiórki, bowiem ciągle możbfna wrzucić swój datek do kolorowych puszek, które znajdują się w księgarni "Gazety" (Decarie Blvd) oraz w sklepach: EuroDeli Batory obok kościoła Św. Michała przy ul. St-Viateur i "Neptun" w Lachine. Możbfna takżbfe deklarować swoje datki dzwoniąc do niżbfej podpisanego autora tekstu pod numer: 514 570-3580. Na każbfdego darczyńcę czeka oczywiście słynne czerwone serduszko. Skarbonki otwarte są tylko do końca stycznia! ż0aż0a Dziękujemy dotychczasowym sponsorom, którymi są: Związek Weteranów Polskich im. marsz. J. Piłsudskiego, Zarząd Centralny i grupa I Polsko-Kanadyjskiego Towarzystwa Wzajemnej Pomocy, Polonijna Kasa Kredytowa oraz radio "Jedynka". Na przyszły rok przygotowujemy niespodziankę naprawdę dużbfego formatu. Bądźcie z nami i odwiedzajcie naszą stronę w Internecie: www.wospmontreal.prv.pl. Sie ma!ż0aż0aż0a ˇautoˇautoˇ49ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ10ˇ25ˇamˇ9ˇˇ1ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇMarcin Śmigielskiˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2008012801025ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 21423ˇ1201703234ˇ9ˇ1201703234ˇ9ˇ1ˇ30ˇ2008ˇ"Opłatek" polonijnych organizacji wojskowychˇ W Montrealu mamy cztery organizacje wojskowe należbfące do Kongresu Polonii Kanadyjskiej (Québec). Najstarszą i najliczniejszą jest Związek Weteranów Polskich im. Marsz. Józefa Piłsudskiego.ˇ Wielu członków należbfy takżbfe do innych organizacji wojskowych, a ponadto od pewnego czasu dzieci oraz małżbfonki weteranów mogą należbfeć do Związku. Następnie mamy Koło nr 7 Stowarzyszenia Polskich Kombatantów, Koło byłych Żołnierzy AK - ŚZŻAK oraz Stowarzyszenie Lotników Polskich -Skrzydło 310 "Wilno". Związek Weteranów jużbf organizował "Opłatek" dla członków oraz ich rodzin w swojej siedzibie przy 63, Prince Arthur Est dnia 2 grudnia 2007. Ponieważbf jednak liczba osób, które mogą się zebrać równocześnie w sali Weteranów jest ogranicza warunkami ubezpieczenia, dlatego pozostałe organizacje wojskowe zorganizowały "Opłatek" w tej samej sali, ale 20 stycznia 2008 r. ż0aż0a W bardzo ładnie udekorowanej sali, przy 10 stolikach, zebrało się ponad 80 osób. Przy głównym stole zasiedli: prezes Kongresu Polonii Kanadyjskiej (Qué-bec) Andrzej Okoniewski z małżbfonką Niną, konsul RP Andrzej Kowalewski, prezes Związku Weteranów Leon Nowacki z żbfoną Genowefą, prezes Koła b. Żołnierzy AK-ŚZŻAK Wanda de Roussan, prezes Stowarzyszenia Lotników Józef Foltyn z żbfoną Krystyna i córką Emilią oraz prezes Koła nr 7 SPK Zbigniew Berezowski, który przywitał wszystkich zebranych. W swoim wystąpieniu wymienił takżbfe obecnych na sali, poprzednich prezesów organizacji wojskowych: Edwarda Rolicza (Związku Weteranów), Tadeusza Pińkowskiego (Stow.Lotników), Leszka Missalę (Koło AK-ŚZŻAK) oraz Waldemara Romanowskiego (Koło nr 7 SPK). ż0aż0a Następnie miało miejsce składanie żbfyczeń oraz łamanie się opłatkiem i podano obiad przygotowany przez firmę Wiesławy Babiarz. Po obiedzie Z.Berezowski opowiadał o latach powojennych, kiedy przyjeżbfdżbfali do Montrealu młodzi polscy żbfołnierze oraz wspominał Generała Władysława Andersa pod którego dowództwem służbfył w czasie wojny i zaproponował odśpiewanie przez zebranych "Czerwonych maków na Monte Cassino". Potem zabrał głos prezes KPK(Q) A.Okoniewski, który wspominał opłatek w szpitalu weteranów w Ste-Anne-de-Bellevue oraz prosił o wsparcie projektu polonijnego domu dla osób starszych. Przypomniał, żbfe na ten cel będzie przeznaczona część dochodu z "Polskiego Balu Chopina", który w tym roku odbędzie się 2 lutego o godz. 18.30 w Hotelu Hyatt Regency. ż0aż0a Następnie konsul RP Andrzej Kowalewski przy pomocy Józefa Foltyna, dekorował Krzyżbfami Zesłańców Sybiru następujące osoby: Głębocki Józef, Kołodziej Kazimiera, Orzechowski Zbroisław, Pińkowski Tadeusz, Ryszewska Czesława, Skwiercz Maria, Szuman Zofia oraz Szuman Tadeusz. ż0aż0a Z kolei z rąk Zbigniewa Berezowskiego otrzymali dyplomy i krzyżbfe kombatanckie Stowarzyszenia Polskich Kombatantów w Kanadzie: Emilia Drążbfyk i Edward Drążbfyk srebrny krzyżbf, Joanna Kakowska złotą odznakę honorową, Franciszka Domańska i Aleksandra Kuryłowicz srebrną odznakę honorową, Wacław Zakrzewski dyplom uznania za zasługi dla Kanady i Polonii oraz Violetta Romanowska dyplom uznania za długoletnią pracę w SPK, który odebrał mążbf Waldemar Romanowski.ż0a ż0a Na zakończenie spotkania Józef Foltyn mówił o udanej zbiórce pieniężbfnej dla inwalidów i podziękował Elizabeth Danowski za jej dotację, a Zbigniew Berezowski żbfyczył wszystkim obecnym jak najlepszego roku 2008. Na zakończenie chciałbym w skrócie przypomnieć historię naszych polonijnych organizacji wojskowych. Związek Weteranów Polskich został założbfony w dniu 21 września 1930 roku przez grupę żbfołnierzy, weteranów 1-szej wojny światowej i wojny przeciw Rosji sowieckiej w latach 1919/21. W tych czasach głównym miejscem spotkań Polaków montrealskich był Dom Polski Towarzystwa Białego Orła i właśnie w nim, w niedzielę po Mszy Świętej powołano do żbfycia Związek Weteranów Polskich. W swych początkach Związek należbfał do Canadian Legion oraz do Zjednoczenia Zrzeszeń Polskich, poprzednika Kongresu Polonii Kanadyjskiej. Weterani na zebraniu w roku 1933 przyjęli jako swojego patrona Józefa Piłsudskiego, na co Marszałek wyraził zgodę. ż0a ż0a Dużbfy rozwój Związku nastąpił po zakończeniu II wojny światowej. Jużbf w roku 1945 zakupiono budynek przy ulicy Prince Arthur w Montrealu, który został zniszczony w czasie pożbfaru w roku 1949, a potem odbudowany w aktualnej formie. W latach 90. nastąpiła modernizacja, zainstalowano nową windę oraz system centralnej klimatyzacji. Od momentu zamknięcia dla ruchu samochodowego ulicy Prince Arthur i stworzenia bardzo popularnej wśród turystów oraz miejscowych, promenady, wartość Domu Weteranów znacznie wzrosła i obecnie Związek Weteranów Polskich jest najbardziej zamożbfną oraz jedną z najbardziej aktywnych organizacji polonijnych w Montrealu. Następna organizacja, Stowarzyszenie Polskich Kombatantów zostało założbfone tużbf po zakończeniu 2-giej wojny światowej we Włoszech, przez żbfołnierzy i oficerów Wojska Polskiego, Marynarki Wojennej, Polskiego Lotnictwa Wojskowego oraz przez bojowników zbrojnego podziemia w Polsce, żbfołnierzy AK, którym udało się przedostać zagranicę. W sumie, na zachodzie w tym czasie, około 250 tysięcy ludzi nosiło polskie mundury. Wielu z nich w latach 1946/47 wyemigrowało do Kanady. Inni przyjechali później i w pewnym okresie Stowarzyszenie Polskich Kombatantów (SPK) miało w Kanadzie 30 Kół. Pierwsze Koła SPK, wg moich informacji, powstały w Winnipeg (Manitoba), oraz w London (Ontario). Wszystkie koła były i są podporządkowane centrali w Toronto, która z kolei jest jedną z 24 światowych organizacji SPK mających swą główną siedzibę w Londynie (Wielka Brytania). ż0aż0a Kanadyjskie SPK opiera swą działalnośc na statucie uchwa-lonym w roku 1950, który jest w zasadzie bardzo podobny do statutu Royal Canadian Legion, organizacji weteranów kanadyjskich. W Montrealu mamy Koło nr 7 SPK. Koło byłych Żołnierzy Armii Krajowej w Montrealu powstała w roku 1949 pod nazwą Samodzielnego Oddziału londyńskiego Koła byłych Żołnierzy Armii Krajowej. Od samego początku na terenie Montrealu zaczęto wydawać "Biuletyn Informacyjny" oraz organizować częste spotkania koleżbfeńskie. ż0aż0a W roku 1989 upadł w Polsce rząd komunistyczny, a w następnych latach runął Związek Sowiecki oraz inne reżbfimy satelickie. Jużbf w marcu 1990 roku, po połączeniu się Związku Żołnierzy Armii Krajowej i Stowarzyszenia Żołnierzy Armii Krajowej, powstał w Warszawie Światowy Związek Żołnierzy Armii Krajowej, co otworzyło drogę do zjednoczenia się wszystkich organizacji AK-owskich na świecie. ż0aż0a W dniu 16 maja 1992 na walnym zebraniu, olbrzymią większością głosów montrealscy AK-owcy postanowili przyłączyć się do ŚZŻAK'u oraz zmienić nazwę na Koło byłych Żołnierzy AK - ŚZŻAK. Należbfy dodać, żbfe montrealscy AK-owcy prowadzą po-pularną witrynę internetową www.citinet.net/ak, w której są podawane informacje na temat Polski i Polaków oraz obalane są kłamstwa i fałszywe informacje, niestety ukazujące się w niektórych wrogich nam mediach naszego kontynentu.ż0a ż0a Z kolei historia Stowarzyszenia Lotników Polskich - Skrzydło 310 "Wilno" zaczęła się w roku 1941, gdy grupa sześciu polskich lotników, byłych pilotów LOT'u, wylądowało w Halifaxie i przyjechała do Montrealu. Zadaniem przybyłych lotników, których liczba wzrosła stopniowo do ponad stu, było rozprowadzanie sprzętu lotniczego po operacyjnych teatrach wojny w ramach działalności RAF Ferry Command, później 45 Grupa RAF-Transport. Wśród nowoprzybyłych znaleźli się liczni bohaterowie walk z wielu frontów. Po demobilizacji w roku 1946 wielu polskich lotników pozostało w Montrealu i dołączyli do nich koledzy, przybywający z Anglii i innych krajów. W roku 1953 założbfyli organizację składającą się z 33 członków, poprzedzającą obecne Stowarzyszenie, pod nazwą "310 Skrzydło Wilno Lotnictwa Polskiego. ż0aż0a ż0aˇautoˇautoˇ49ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ9ˇ20ˇamˇ9ˇˇ1ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇLeszek Sołek ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2008013000920ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 21512ˇ1202221974ˇ9ˇ1202221974ˇ9ˇ2ˇ5ˇ2008ˇKomunikaty polonijneˇˇ Opłatek Sybiraków w Toronto odbędzie się w niedzielę, 10 lutego, 2008 roku, w Domu SPK przy 206 Beverley Street, o 14.00.ż0aż0a Dzień 10 lutego jest rocznicą pierwszej masowej wywózki na Sybir, Polaków z Kresów Wschodnich RP. Zapraszamy wszystkich Kresowiaków, ich rodziny i sympatyków, do wspólnego uczczenia tej rocznicy i pamięci tych Sybiraków, którzy tam pozostali.ż0a ż0a Po obiedzie grupa wokalna "Radość Joy" wystąpi ze specjalne przygotowanym na tę okazję programem. Wstęp $25.00. Po rezerwację proszę dzwonić: Ryszard Fiałkowski 416-239-0134 albo Czesław Jaśkiewicz 905 457 6195. ż0aż0a•••ż0aż0a FEDERACJA POLEK W KANADZIE i POLSKI ZESPÓŁ ŚPIEWU I TAŃCA "BIAŁY ORZEŁ" zapraszają całą Polonię na wystawę polskiego folkloru w: BATA SHOE MUSEUM przy 327 Bloor St. West (St.George St. /Bloor St.) w Toronto.ż0aż0a Community Folk Arts Council zaprosił siedem grup etnicznych do udziału w wystawie "Tap your toes around the world". Miesiąc luty jest miesiącem Polskiej Kultury.ż0aż0a•••ż0aż0a Zaproszenie na obóz z nauką języka polskiego dla dzieci i młodzieżbfy. W tym roku nasz obóz odbędzie się w terminie 9 - 23 sierpnia, w Gdańsku. Obóz przeznaczony jest dla dzieci i młodzieżbfy zainteresowanej nauką języka polskiego. Przewidujemy wiele atrakcji, w tym: zwiedzanie Gdańska, Sopotu, Malborka wraz z zamkiem krzyżbfackim oraz wielu innych miejsc.ż0aż0a Gwarantujemy bogaty program sportowy (siatkówka, koszykówka, piłka nożbfna, rowery, sporty wodne w morzu oraz w parku wodnym), rekreacyjny (spacery, zwiedzanie okolicy, ogniska, dyskoteki), a takżbfe zakwaterowanie w luksusowym ośrodku, w pokojach z łazienkami. ż0aż0a W tym roku cena wynosi 2150 PLN, ale przy rezerwacji do końca lutego 2008 r. oferujemy zniżbfkę w wysokości 5%.ż0aż0a Wszelkie informacje, folder oraz karta zgłoszenia znajdują się na naszej stronie: http://polonica.edu.pl/polski_oboz_jezykowy.htmlż0aż0a Zapraszam serdecznie i pozdrawiamż0aż0aKatarzyna Paluszyńska ż0aż0aż0aˇautoˇautoˇ49ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ9ˇ31ˇamˇ9ˇˇ1ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2008020500931ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 21529ˇ1202308207ˇ9ˇ1202308207ˇ9ˇ2ˇ6ˇ2008ˇPierwsze w 2008 roku zebranie Zarządu Kongresu Polonii Kanadyjskiej (Qué) ˇ W dniu 23 stycznia 2008 miało miejsce zebranie zarządu montrealskiego Kongresu Polonii Kanadyjskiej (Québec), na którym omawiane były plany na rozpoczynający się 63. rok działalności, jako żbfe montrealski Kongres powstał w roku 1945. ˇObecnych było 9 osób, a mianowicie: prezes dr Andrzej Okoniewski, wiceprezesi Stefan Padowicz i Edward Śliz, skarbnik Irena Krenz, sekretarza Zygmunt Ociepka oraz Wanda de Roussan, Maria Strońska, Ryszard Łacisz i Leszek Sołek. ż0aż0a Zebranie rozpoczęło przywitanie przez prezesa i odczytanie licznych kartek z żbfyczeniami świątecznymi oraz noworocznymi, między innymi od premiera Kanady Stefana Harpera, premiera Quebecu Jean Charest oraz quebeckiej minister ds.imigracji i mniejszości kulturalnych Yolande James. ż0aż0a Następnie przyjęto program obrad i odczytano protokół z poprzedniego zebrania zarządu. Potem, szeroko omawiano sprawy bieżbfące oraz plany na rok 2008. Na zakończenie były wolne wnioski oraz wyznaczenie daty następnego zebrania zarządu.ż0aż0a Ze spraw bieżbfących, pierwszym tematem był jużbf tradycyjny, z kolei 5. "Bal Chopina", który w tym roku odbędzie się w sobotę 2 lutego o godz. 18.30 w montrealskim hotelu "Hyatt Regency". Poza częścią taneczną, w programie balu jest przewidziane: losowanie nagrody wejściowej, muzyka Chopina, coroczna prezentacja debiutantek, występ jednego z polskich zespołów folklorystycznych oraz walc kotylionowy. Bal zapowiada się bardzo dobrze, i jak do tej chwili, sprzedano około 160 biletów. Zaproszonym gościem z Polski ma być Prezydent Białegostoku Tadeusz Truskolaski, z którym jest takżbfe przewidziane spotkanie w Konsulacie Rzeczpospolitej Polskiej dnia 6 lutego o 19.00. Niestety, tegoroczny okres karnawałowy jest bardzo krótki i w tym samym dniu co "Bal Chopina" odbędzie się w "Domu Polskim" Towarzystwa Białego Orła "Bal Miss Polonii", połączony z wyborem nowej montrealskiej "Miss Polonia 2008".ż0a ż0a Następnym omawianym na zebraniu tematem był polonijny dom dla osób starszych "Résidence de Jean-Paul II Inc." (montrealski dodatek Gazety nr 24 z 14-20 czerwca 2007), na który ma być przeznaczona część dochodu z "Balu Chopina". Sprawę referował główny organizator Ryszard Łacisz. Niestety w projekcie nastąpiło opóźnienie, spowodowne nowymi żbfądaniami władz federalnych, które przysłały w tej sprawie 8-stronicowy list oraz chorobą i zgonem matki Ryszarda, któremu wyrażbfam niniejszym głębokie współczucie.ż0a ż0a Kolejną sprawą była propozycja odnowienia przez Polonię montrealskiego grobowca w Saint-Charles-sur Richelieu, gdzie spoczywa pierwszy Polak, który był posłem do parlamentu federalnego Kanady. Był nim Aleksander Edward Kierzkowski (1816 - 1870) urodzony w Poznaniu, polski oficer w czasie powstania listopadowego (1830-31 roku), inżbfynier cywilny po studiach w Paryżbfu, członek kanadyjskiej Partii Liberalnej, który reprezentował w parlamencie położbfone na wschód od Montrealu miasteczko Saint-Hyacinthe. Omawiano takżbfe możbfliwość przyjazdu do Montrealu polonijnej orkiestry z Francji i dalsze organizowanie, jak to miało miejsce w 2007 r., gwiazdki dla weteranów w szpitalu Ste-Anne-de-Bellevue. Mówiono równieżbf o prawie wykończonym w Polsce pomniku Jana Pawła II i jego instalacji w Montrealu.ż0a ż0a Poruszono takżbfe sprawę przyszłości pomnika Mikołaja Kopernika po przeniesieniu przez władze miejskie planetarium montrealskiego, obok którego aktualnie stoi pomnik oraz rozważbfono możbfliwość przeniesienia pomnika wraz z planetarium. Zebrani członkowie zarządu wyrazili takżbfe chęć, aby Kongres Polonii Kanadyjskiej (Québec), jako organizacja polonijna, wziął udziału w 49. Międzynarodowym Kongresie Eucharystycznym organizowanym z okazji 400-lecia miasta Québec w dniach 15-22 czerwca br. Zapowiedziany jest przyjazd z Krakowa kardynała Stanisława Dziwisza, wieloletniego sekretarza Jana-Pawła II. Natomiast obecność papieżbfa Benedykt XVI nie jest podobno pewna.ż0aż0a Zaplanowano takżbfe Radę Kongresu Polonii Kanadyjskiej (Québec) na niedzielę 9 marca, a bankiet z okazji święta 3-go Maja na sobotę 3 maja w "Domu Polskim" Towarzystwa Białego Orła. Natomiast Msza św. i akademia odbędą się w niedzielę 4-go maja, prawdopodobnie w kościele św. Wojciecha na Lachine. ż0aż0a W tym samym miesiącu, w niedzielę 25 maja w TBO będzie miało miejsce zebranie sprawozdawczo-wyborcze oraz wybory nowego zarządu KPK(Q). Z kolei Msza św. i akademia z okazji święta 11-go listopada są zaplanowane na niedzielę 9-go listopada, prawdopodobnie w kościele św. Michała i św. Antoniego. Na koniec roku w dniu 15 albo 22 listopada zaplanowano "Bal Jesienny" Kongresu Polonii Kanadyjskiej (Québec) w "Domu Polskim" Towarzystwa Białego Orła, a opłatek polsko-węgierski, którego organizatorem będzie w tym roku KPK(Q) na sobotę 6 grudnia 2008.ż0aż0a Na zakończenie trochę historii. Kongres Polonii Kanadyjskiej (Québec), jak wyżbfej wspomniałem, powstał w roku 1945 i od samego początku zajmował się, z powodzeniem, działalnością mającą na celu utrzymanie naszej tożbfsamości narodowej i kulturowej, zachowanie dobrego imienia Polski i Polaków oraz utrzymanie jedności między różbfnymi grupami imigrantów polskich przybywających do Québecu. ż0aż0a Dużbfy nacisk był i jest położbfony na popieranie organizacji młodzieżbfowych, aby nasza młodzieżbf nie zapomniała o swoich korzeniach. W naszej prowincji, Polonia jest bardzo różbfnorodna i tak jak w całej Kanadzie mieliśmy kilka "fal imigracji polskiej". W roku 1904 było w Montrealu około 1500 Polaków mieszkających w rejonie Point St.-Charles i Frontenac, a około roku 1920 liczba ta podskoczyła do około 10-tysięcy. W czasie "fali imigracji zarobkowej" z lat 1918-1939, liczba ta nadal wzrastała dzięki zapotrzebowaniu na pracowników w rozbudowie linii kolejowych. W tym czasie powstały pierwsze organizacje polonijne w Montrealu: Towarzystwo Białego Orła (1902 r.), Polskie Towarzystwo Bratniej Pomocy (1926 r.), Polska Liga Katolicka (1927 r.) oraz Związek Weteranów Polskich (1930 r.), jak równieżbf pierwsze polskie parafie: Matki Boskiej Częstochowskiej (1907 r.) i Świętej Trójcy (1916 r.) ż0aż0a W czasie II wojny światowej, do Montrealu przybyła grupa fachowców przemysłu lotniczego oraz grupa pilotów, między innymi polskich, którzy zajmowali się dostarczaniem samolotów do Europy. W tym okresie powstał Polski Instytut Naukowy (1943 r.) oraz niedługo potem Biblioteka Polska. ż0aż0a Następna "fala imigracyjna" miała miejsce po zakończeniu wojny gdy do Montrealu przybywali żbfołnierze 2-go Korpusu i innych formacji Wojska Polskiego na zachodzie oraz żbfołnierze Armii Krajowej, w dużbfej części uczestnicy Powstania Warszawskiego. W latach 60. i 70., gdy w PRL-u uchylono drzwi do zagranicy, do Montrealu przybyło trochę osób z dobrym wykształceniem i poszukiwanymi zawodami. Podobnie było, gdy zaczęła przybywać "fala imigracji Solidarnościowej" po zakończeniu stanu wojennego w Polsce. ż0aż0a Obecnie w działalności Kongresu Polonii Kanadyjskiej (Qué-bec) bierze udział 28 organizacji polonijnych. Istnieje takżbfe kilka organizacji polskich nie należbfących do Kongresu. ż0aż0a Z tego krótkiego podsumowania wynika, żbfe imigracja do Montrealu była zróżbfnicowana i żbfe najważbfniejszymi zadaniami KPK (Q) było i nadal jest utrzymanie jedności w Polonii montrealskiej, godne reprezentowanie Polaków przed władzami federalnymi i Québecu oraz podtrzymywanie polskości wśród młodych pokoleń, szczególnie tych urodzonych w Kanadzie.ż0a ˇautoˇautoˇ49ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ9ˇ25ˇamˇ9ˇˇ1ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇLeszek Sołekˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2008020600925ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 21683ˇ1203192485ˇ9ˇ1203313506ˇ9ˇ2ˇ16ˇ2008ˇŚledzik w polonijnym gronieˇZ cyklu: Z przemyśleń imigrantkiˇ Niestety wraz z dniem dzisiejszym (wtorek) kończymy wyjątkowo krótki w tym roku okres karnawału. Jutro zgodnie obrządkiem katolickim ksiądz posypie czym trzeba i przynajmniej dla tych praktykujących oficjalnie czas zabawy się skończy.ż0aż0a Karnawał wbrew powszechnemu mniemaniu nie przywędrował do nas z roztańczonej Brazylii, wręcz przeciwnie, to dzięki Europejczykom, gorące temperamenty Południowej Ameryki mogą mieć swoje ujście w środku zimy, podczas hucznych zabaw, bali maskowych i maskarad na ulicach słynnego Rio de Janeiro, ale takżbfe Wenecji, Portugalii czy Wysp Kanaryjskich. Etymologii nazwy doszukujemy się w łacinie, a jakżbfeby inaczej, carnevale oznaczało "pożbfegnanie z mięsem" przed okresem Wielkiego Postu bądź w określeniu carrus navalis oznaczający wóz w kształcie okrętu, który uczestniczył w pochodach na cześć bogini Izydy, a później Dionizosa. Warto dodać, żbfe ponieważbf okres ten ściśle związany był z kultem płodności i agrarnym wierzono, iżbf im wyżbfsze będą skoki, tym większe plony, dlatego karnawał jest tak ściśle związany z tańcami. Możbfemy się takżbfe doszukać wyjaśnienia naszego słynnego "śledzika". Otóżbf w niektórych miastach Portugalii znany jest zwyczaj, by w ostatni dzień karnawału praktykować tzw. pogrzeb dorsza, który w nieco innej formie przywędrował do naszego kraju. Tradycyjnie na szlacheckich dworach, gdzie odbywały się bale ostatkowe, w momencie wybicia północy do sali wbiegał chłopiec ze śledziem, obwieszczając koniec karnawału. Stąd my do dziś, w tzw. ostatki zajadamy się śledzikiem.ż0aż0a Dlaczego dziś o śledziku? Otóżbf w ostatnią sobotę, absolutnie nie jadłam śledzia, ale postanowiłam uczcić wraz z rodziną koniec karnawału na polonijnym balu. Ano działo się wiele. Ponieważbf to mój pierwszy tutaj taki wybryk nie wiedziałam, czego mam się specjalnie spodziewać, czy bardziej przygotować się na zabawę po polsku czy kanadyjsku, a jeśli to będzie mix to jak to będzie wyglądało. Chyba wszyscy się zgodzą, żbfe jeśli chodzi o zabawy, bale czy inne polskie biesiady, to nie ma co ukrywać, ale Polacy bawić się potrafią. I choć czasem, poziom bywa naprawdę za niski, zarówno jeśli weźmiemy pod uwagę czy to muzykę z remizy, czy pijackie bijatyki, a czasem kiepskie jedzenie, to i tak w większości przypadków biesiady jednak się udają. Nie wiem, co nasi rodacy mają takiego, czego często brak innym narodowościom, ale ogólnie nie możbfemy narzekać na sztywne towarzystwo czy atmosferę. Wiem, żbfe zapewne niektórzy przypiszą to naszemu narodowemu trunkowi, ale chyba do końca wszystkiego nie zawdzięczamy naszej "czystej". Jakoś ogólnie tak jest, żbfe im dalej na wschód Europy tym żbfyczliwsi i weselsi ludzie. W każbfdym razie, choć nie jestem wielbicielką polskich wesel to każbfdemu czasem przydaje się takie rozprostowanie kości.ż0aż0a Tak oto właśnie Polonia tłumnie przybyła na tę okazję, wystrojona i zadowolona. Martwiłam się, żbfe tego typu imprezy w Polsce nie odbywają się często z udziałem ogólnie pojętej młodzieżbfy. W kraju raczej jest to rozrywka typowo dla dojrzałych rodziców, młodzieżbf woli kluby, puby itp. Jednak, ku naszemu zdziwieniu tutaj przedział wiekowy możbfe nie był na równi, ale nie brak było młodych ludzi, czy to z obowiązku czy z chęci, choć nie wyglądali na zniechęconych. Sala ustrojona, scena jest, orkiestra jest, tylko jak się potem okazało, niektóre zwyczaje przypominały moje typowe studenckie imprezy. W każbfdym razie, jak się usadowiliśmy w trochę "przymaławych" stolikach, niby dziesięcioosobowych, orkiestra (a jakżbfe) zaczęła swój repertuar. I o dziwo, nikt nie czekał: niektórzy zajęli kolejkę do baru, inni jeszcze w szatani, a niektórzy, co żbfywo, wystartowali od razu na parkiet. Takżbfe nie musieliśmy specjalnie czekać ażbf impreza się rozkręci.ż0aż0a Niby wszystko dobrze zorganizowane. Kolejka po bloczek, potem z bloczkiem do baru. Nawet ceny bardzo przyzwoite. Nie było przepychanek ani takich tam podobnych, tylko trochę jak za czasów…, w każbfdym razie podchodzę z moimi rachunkami do tego barku, dostaję, co tam miałam na karteluszkach wydrukowane. Ponieważbf miałam wino w menu, więc pytam, jakie jest. Białe i czerwone do wyboru, super, to poproszę białe, ale czy wytrawne czy słodkie - pani nie wie..., ale wie, żbfe robione przez Polaków w Niagarze, w końcu wspólnie się doczytaliśmy. Biorę. Moje następne trudne pytanie, w czym mam je pić. Pani pokazuje mi plastikowy kubeczek, hmm… dawno w sumie tego nie robiłam. Na szczęście jakiś pomysłowy pan, który zobaczył moją niewyraźną minę, chciał uratować sytuację i dostałam plastikowy kieliszek i wino bez korka, z prawdziwą ulgą w sercu wróciłam do swojego stolika.ż0aż0a Tańce trwają, repertuar przeładowany biesiadno-weselnymi hitami, od "Białego misia" po "Coco Jambo". Parkiet szaleje. No i tak powinno być, najważbfniejsze są humory i atmosfera, reszta w tym momencie nie powinna mieć znaczenia. Co chwilę przy naszym stoliku pojawiał się jakiś znajomy, a to sąsiadka, a to przyjaciółka z dawnych lat, takżbfe i pogadać było z kim. Jednak trochę jużbf zrobiliśmy się głodni, obiadu jakoś nie widać. Na stołach po suchej bułeczce z masłem dla każbfdego, no i tradycyjne ogóreczki, reszta dopiero nadejdzie, kiedy - nie wiadomo. Tu chyba pojawił się wkręt kanadyjski, bo polskie zabawy zawsze przepełnione są zakąskami i przed, i po głównym posiłku. Nawet przy okrojonym budżbfecie dla zdrowego balansu stoły nie stoją pustawe. ż0aż0a W końcu jednak ujrzeliśmy kelnerów z tacami dumnie wkraczających na salę, automatycznie orkiestra zrobiła przerwę i ludzie zaczęli gromadzić się przy swoich stolikach. Menu tradycyjne i bez wyboru, ale w sumie nie na jedzenie tu przyszliśmy, żbfeby tylko ten schabowy nie był zimny… Porcje były skrzętnie wyliczone na stolik, więc jak jakiś większy mężbfczyzna nie zaspokoił się jednym schabowym, to miał pecha. O dokładkach raczej niechętnie kelnerzy z nami rozmawiali, ale summa summarum sałatkę donieśli. Najciekawsze, żbfe jeszcze dobrze nie skończyliśmy konsumować, a jużbf stoliki były uprzątnięte i heja na parkiet orkiestra nas woła. Zabawa trwa, tłum szaleje, co by nie leciało z głośników. Po następnych dwóch godzinach, organizatorzy zdecydowali podać kawę i ciasto. Kolejna przerwa i trzeba wrócić do stolika, i skorzystać, póki znowu nie zabiorą sprzed nosa papierowych talerzyków i wyliczonych kawałeczków ciasta. Po deserze obsługa z ulgą poprzebierała się w swoje wieczorowe kreacje i włączyła się w zabawę, która niestety nie trwała jużbf zbyt długo. Taki jakiś dziwny zwyczaj tu panuje, żbfe imprezy kończą się o pierwszej w nocy; o ile to zabawa karnawałowa to jeszcze, ale wesela przecieżbf takżbfe. I tu następna konfrontacja z krajem, bo jeśli czyjeś wesele w Polsce skończyłoby się o pierwszej, to chyba państwo młodzi mieliby poczucie dużbfego niewypału. W końcu po oczepinach dopiero naprawdę się zaczyna, jak jużbf panna młoda pozbędzie się niewygodnej sukni. O poprawinach nie wspomnę.ż0aż0a W każbfdym razie na wpół zaspokojona około godziny pierwszej, zgodnie z tutejszym zwyczajem, zaczęliśmy się zbierać do domu. Czego by nie mówić, jednak Polacy wbrew stereotypom takżbfe potrafią się bawić jak w krajach śródziemnomorskich. Możbfe bez maskarad, szkół samby na ulicach, ale po swojemu. W końcu tradycje karnawałowe wpisane są w naszą obyczajowość. ż0aż0a Byle więcej takich okazji, czasu na relaks, a szerokość geograficzna nie ma znaczenia. A jeśli chodzi o różbfnice, to cóżbf, co kraj to obyczaj…ż0aż0aˇautoˇautoˇ49ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ3ˇ4ˇpmˇ9ˇˇ1ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇIzabela Sadowskaˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2008021610304ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 21689ˇ1203302806ˇ9ˇ1203313427ˇ9ˇ2ˇ17ˇ2008ˇApel prezesa KPK w sprawie zniesienia wiz do KanadyˇSprawa zniesienia wiz do KanadyˇSzanowni Państwo,ż0aż0a Od ponad 10 lat Kongres Polonii Kanadyjskiej stara się o zniesienie wiz turystycznych dla obywateli polskich odwiedzających Kanadę. W 2007 roku przedstawiciele Kongresu Polonii Kanadyjskiej i organizacji polonijnych spotkali się w tej sprawie z wieloma członkami Parlamentu Kanady, m.in. z Diane Finely - ministrem emigracji, Jasonem Kenny - ministrem wielokulturowości i Stockwellem Dayem - ministrem bezpieczeństwa publicznego. KPK potrzebuje jeszcze jednej akcji wysyłania petycji do premiera Kanady Stephena Harpera, by sukcesem zakończyć starania o zniesienie wiz, być możbfe jużbf wiosną 2008 roku.ż0aż0a Miasto Toronto i były radny Chris Korwin-Kuczyński oraz Komitet zaprzyjaźnionych miast Toronto i Warszawy przygotowali specjalne pocztówki dla kampanii popierającej zniesienie wiz (możbfna je pobrać we wszystkich oddziałach Credit Union oraz w księgarniach Gazety). ż0aż0a Prosimy o wysyłanie ich do premiera Kanady Stephena Harpera.ż0aż0a Polska społeczność w Kanadzie musi skutecznie poprzeć te starania jeszcze jeden raz. Ewentualne wybory federalne, w wyniku ktorych nastąpiłaby zmiana partii rządzącej, spowoduje w efekcie konieczność rozpoczęcia tych starań od nowa. ż0aż0a Musimy wpólnymi siłami działać "teraz".ż0aż0a Kongres Polonii Kanadyjskiej opracował teżbf elektroniczną wersję petycji:ż0aż0a www.polishcongress.ca ż0aż0a Prosimy o ich wysyłanie (jedna petycja na każbfdą osobę w rodzinie). Prosimy takżbfe o wysyłanie pocztówek, o których wspomnieliśmy wyżbfej, bezpośrednio do premiera. Jeżbfeli Państwo podpisali petycję w roku ubiegłym - dziękujemy bardzo, ale bardzo prosimy zrobić to jeszcze raz.ż0aż0a Z góry dziękujemy za popieranie tej akcji. Wszystkie Wasze e-maile są niezwykle ważbfne. Nasz wspólny wysiłek to lepsze miejsca pracy i dostatniejsze żbfycie naszych rodzin w Kanadzie.ż0aż0aWładysław Lizoń ż0aPrezes Zarządu Głównego ż0a Kongresu Polonii Kanadyjskiejż0aˇautoˇautoˇ49ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ9ˇ44ˇpmˇ9ˇˇ1ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇKongres Polonii Kanadyjskiejˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2008021710944ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 22051ˇ1205512182ˇ9ˇ1205513870ˇ9ˇ3ˇ14ˇ2008ˇCiężbfar śniegu ˇ- wspomnienie o Edycie Lewandowskiej, która 25 lutego zginęła tragicznie w jednej z dzielnic Toronto.ż0aż0a***image1:center***  ˇ W poniedziałek wieczorem, 25 lutego, trzydziestodwuletnia Edyta wyszła z domu swoich rodziców w Maple i pojechała do Toronto. Tam miała odebrać od swojego mężbfa ich synka, Daniela. Małżbfeństwo od ponad roku było w separacji, a sąd rodzinny ustalił, żbfe czasowo opiekę nad dzieckiem sprawowali będą oboje rodzice. Tużbf przed godziną 19.00 zadzwoniła do swojego ojca, żbfeby mu powiedzieć, żbfe jużbf dojeżbfdżbfa do domu mężbfa, i żbfe kupiła mleko. Mijały godziny, ale Edyta nie wracała. Jej brat, coraz bardziej zaniepojony, próbował skontaktować się z nią telefonicznie, ale nie odbierała komórki. Przestraszony mężbfczyzna pojechał w nocy na policję, by zgłosić zaginięcie siostry. Tam dowiedział się najgorszego - Edyta została postrzelona na progu domu mężbfa i zmarła, nie odzyskawszy przytomności. Torontońska policja prowadzi intensywne śledztwo, mające na celu wyjaśnienie, co się wydarzyło w tamten tragiczny wieczór, i kto strzelał do młodej kobiety.ż0aż0a W domu państwa Lewandowskich wciążbf dzwoni telefon. Dzwonią przyjaciele ze słowami otuchy, rodzina i dziennikarze. ż0aż0a - Nie możbfemy udzielać szczegółowych informacji mediom, zabroniła nam policja - mówi Jerzy Lewandowski, ojciec Edyty. ż0aż0a***image2:center***ż0aż0aW domu, eleganckim, cichym i sterylnie czystym jest wiele osób. Wszyscy są ubrani na czarno, rozmawiają ściszonym głosem. Pytam, dlaczego w mediach nie ma newsów na temat tragedii, jaka wydarzyła się w ich rodzinie.ż0a ż0a - To będzie długie i trudne śledztwo - mówi Piotr Lewandowski, młodszy brat Edyty. - Ale wierzę, żbfe zakończy się pomyślnie. Policja nawet nam nie mówi nam o szczegółach, nie wiemy, co jużbf zostało ustalone. Zasłaniają się dobrem śledztwa, i ja to rozumiem. ż0aż0a - Kto zastrzelił twoją siostrę? - pytam? ż0aż0a - Nie wiem. Ale przyjdzie taki dzień, żbfe się dowiem. Dowiemy się wszyscy, a sprawca zostanie należbfycie ukarany. Wierzę w to całym sercem. A Edyta nie była tylko moja siostrą. Była teżbf moim najlepszym przyjacielem - mówi, po czym skrywa twarz w dłoniach i zaczyna płakać. ż0aż0a Piotr ma dwadzieścia dziewięć lat. Włączył się w sądową walkę o przejęcie przez rodzinę Lewandowskich prawa do opieki nad dwu i półrocznym Danielkiem. Mówi, żbfe cała ta sprawa jest dodatkowym dramatem dla ich rodziny. ż0aż0a - Przez prawie półtora roku moja siostra walczyła ze swoim mężbfem o prawa opieki nad dzieckiem. Oboje chcieli być primary care taker. Sąd wyznaczył child custody assesment, czyli wskazany przez sąd psychiatra miał przeprowadzić badania diagnostyczne, które z rodziców będzie lepszym opiekunem dla dziecka. Wyznaczonym do naszej sprawy lekarzem był George Awad. Mówili o nim "one of the best". W swoich notatkach służbfbowych napisał, żbfe, cytuję " the primary care taker is to be Edyta Lewandowska", co oznacza, żbfe Edyta Lewandowska ma sprawować pełną opiekę nad swoim dzieckiem. Niestety, tużbf przed rozprawą sądową doktor Awad zmarł na zawał serca. Nie mógł więc potwierdzić swoich wniosków przed sądem. A ponieważbf sąd nie kieruje się tylko dokumentami, ale teżbf zeznaniami, wyznaczono kolejnego lekarza do przeprowadzenia diagnoz. I tak cała sprawa zaczęła się od nowa. Ale jużbf była na finiszu, Edyta miała przed sobą jeszcze tylko jedno spotkanie, i wiedziała, żbfe wkrótce mały wróci do niej "na pełen etat". Mamy nadzieję, żbfe jużbf wkrótce moja rodzina dostanie pełne prawa opieki nad dzieckiem. Bo to jest jedyne dobre wyjście.ż0aż0a Monika Lewandowska, bratowa Edyty, schodzi ze schodów ostrożbfnie. Przed sobą dźwiga ogromny brzuch, na ręku małego chłopczyka. Mówi, żbfe wciążbf nie możbfe dojść do siebie.ż0a ż0a - Nie zapomnę tamtej nocy. Do pokoju weszła mama mojego mężbfa i krzyczała, żbfe Edytka nie żbfyje. Nie wierzyłam własnym uszom, myślałam, żbfe to jakaś tragiczna pomyłka, żbfe to nie możbfe być nasza Edyta, zaczęłam krzyczeć, żbfe to przecieżbf niemożbfliwe... Monika przeżbfyła szok. Nadal boi się, czy ta tragedia nie wpłynie na zdrowie dziecka. Jest w dziewiątym miesiącu ciążbfy. ż0aż0a - Straciłam nie tylko bratową, ale przyjaciółkę. Edyta była takim człowiekiem, który zawsze znajdzie czas na rozmowę i chęć pomocy. Znałyśmy się dziewięć lat. Kiedy tylko miałam jakiś problem i potrzebowałam z kimś porozmawiać, na Edytę zawsze było możbfna liczyć. Zwykle chodziłyśmy do takiej kafejki, William's Pub. Pamiętam, żbfe zawsze zamawiała swojego ulubionego gofra z truskawkami i bananami... Przesiadywałyśmy tam, pijąc herbatę malinową, to był nasz rytuał. Nie, nie dociera do mnie, żbfe jej jużbf nie ma z nami, wciążbf łapię się na myśli, żbfe gdzieś wyjechała i niedługo wróci. - Monika zaczyna płakać. - To był cudowny, dobry człowiek. Nie mogę sobie uświadomić tego, żbfe jużbf nigdy jej nie zobaczę. ż0aż0a Oprócz rodziny, dramatyczne chwile przeżbfywają teżbf przyjaciółki Edyty. Dziewczyn jest kilka. Wszystkie po trzydziestce, wszystkie mieszkają w Toronto lub okolicach. Teraz rozpaczają, płaczą, albo, opowiadając ich wspólne, zabawne przeżbfycia, śmieją się przez łzy. Wszystkie dziewczyny łączy to samo - ból, strach i świadomość, żbfe z ich żbfycia odeszła wspaniała i ważbfna osoba. Z ich opowieści wynika, żbfe Edyta była osobą nietuzinkową. One nazywały ją "królową ludzkich serc". ż0aż0a Krysia jest właścicielką torontońskiej kliniki fizjoterapii. Mówi, żbfe z Edytą łączyła ją osobliwa przyjaźń. Przegadały dziesiątki, setki godzin, choć... nigdy nie widziały się na oczy.ż0a ż0a - Jak to możbfliwe? - pytam zaskoczona.ż0a ż0a - Moja znajoma fryzjerka wie, żbfe mam podobne problemy małżbfeńskie, jakie miała Edyta. Zwierzałam się jej nie raz. I kiedyś powiedziała mi: wiesz, ja znam taką fajną dziewczynę z Maple, możbfe wymienię was telefonami? Razem walczyć z rzeczywistością zawsze łatwiej...ż0a ż0a Krystyna zadzwoniła do Edyty i jużbf po chwili wiedziała, żbfe to był doskonały pomysł. Kobiety rozmawiały ze sobą często, wymieniając się doświadczeniami żbfyciowymi, poradami prawnymi i próbując wzajemnie się pocieszać. ż0aż0a - Nie widziałam jej nigdy na oczy, a czuję, żbfe straciłam jedną z najważbfniejszych osób w moim żbfyciu - mówi ze łzami w oczach. Krystyna napisała wspomnienie o Edycie. - To taki pomnik dla niej ode mnie.ż0aż0a***image3:center***ż0aż0a ż0a Krystyna Wilk, "Wspomnienie" ż0aż0a "Edytka odeszła na zawsze, pozostawiając w bólu rodzinę, nas - przyjaciółki, i syna, Daniela, dla którego chciała żbfyć. Robiła wszystko, by stworzyć mu rodzine ciepło, ucząc go żbfyć godnie wśród ludzi, i dla ludzi - tak, jak żbfyła Ona. Nigdy nie ugięła się pod ciężbfarem swoich kłopotów, i problemów innych ludzi, których spotykała w swoim żbfyciu. Jedną z takich osób byłam ja. Od dawna służbfyła mi dobrą radą, pomocą, i nigdy nie liczyła na nagrodę. Zapłatą dla Niej był uśmiech i ciepły uścisk dłoni". ż0a ż0a Kasia płacze. ż0aż0a - Dla mnie Edytka to był najwspanialszy człowiek, jaki tylko możbfe istnieć. Była tak wdzięczna za wszystko... Dawała ludziom z siebie tak dużbfo... Nazywałyśmy ją "królową ludzkich serc". To niesamowite, ale ona zawsze dla nas miała czas. Pamiętam, żbfe kiedyś miałam problem w swoim związku, takie damsko-męskie rozterki. Edytka zadzwoniła i mówi: Kasia, możbfesz do mnie zadzwonić o której godzinie będziesz tylko chciała, nawet w nocy. Ja kiedyś zadzwoniłam do niej o drugiej nad ranem, a ona całą noc spędziła przy słuchawce, słuchając o tym, żbfe jest mi źle, przykro, i mojego płaczu. I odłożbfyła słuchawkę dopiero wtedy, kiedy usłyszała, żbfe zasnęłam... Kasia i Edyta poznały się w szkole średniej, ale jeszcze wtedy nie były bliskimi przyjaciółkami. O ich przyjaźni zadecydował zbieg okoliczności. ż0aż0a - Moi rodzice znali się z jej rodzicami. Kiedyś, będąc u nich w domu, oglądali zdjęcia Edyty i nagle patrzą - a tam ja! Rodzice wrócili do domu i mama mówi: wiesz, kogo ja widziałam na zdjęciach? Edytkę! To są jej rodzice! Od tamczego czasu zbliżbfyłyśmy sie do siebie. Okazało się, żbfe mamy podobne zainteresowania, no i obie byłyśmy single - nie miałyśmy chłopaków, więc chodziłyśmy razem na imprezy czy do klubów. Obie potrzebowałyśmy wtedy bliskiej przyjaciółki. Wiesz... teraz uświadomiłam sobie, jak bardzo jest... była mi bliska. Jak jużbf miałam chłopaka, który zresztą teraz jest moim mężbfem, to w Walentynki wolałam najpierw pojechać do niej, niżbf spotkać się nim. Byłyśmy tak bliskie, tak bardzo... nie mam słów. ż0aż0a Kasia znów zaczyna płakać, więc proszę ją, by przypomniała sobie jakąś wesołą historię z ich wspólnych lat przyjaźni. Wtedy się ożbfywia. ż0aż0a - Tak, była taka sytuacja, z której do dziś się śmieję. Edytka była świadkową na moim ślubie. Od lat jej mówiłam, żbfe zawsze chciałabym pójść na wieczór panieński do kluby salsy - Baba Luz. Było nas pięć czy sześć dziewczyn, zaparkowałyśmy na podziemnym parkingu przy tym klubie, a Edyta otwiera bagażbfnik i mówi: a teraz mam dla ciebie niespodziankę! Bożbfe, ja się zlękłam, żbfe z bagażbfnika wyskoczy jakiś facet, ale patrzę... a ona wyjmuję bluzeczkę, taką zwykłą podkoszulkę, całą ponapinaną cukierkami czekoladowymi. Pamiętam, żbfe miały różbfne smaki. Zdębiałam, a Edytka mówi: musisz to teraz włożbfyć, i masz zatańczyć z każbfdym facetem w Baba Luz. I każbfdy, który z tobą zatańczy, dostanie jednego cukierka! Myślałam, żbfe pęknę ze śmiechu. Czułam się jak wariatka, ale poszłam do tej Baba Luz w tej słodkiej, poobszywanej koszulce... ż0aż0a Kasia się śmieje, i to jest ten jedyny moment w całej naszej rozmowie, kiedy nie słychać, żbfe dusi w sobie szloch.ż0a ż0a - A wiesz o księżbfnej Dianie? - zmienia temat. ż0aż0a - To od niej to określenie "królowa ludzkich serc"? - pytam. ż0aż0a - Nie, to od jej dobroci. Ale Edyta była zafascynowana Dianą. Czytała o niej książbfki, zbierała artykuły, znała na pamięć jej żbfyciorys. Jak pierwszy raz weszłam do jej pokoju, patrzę - a tam cała półka książbfek. I teraz... Kasia milknie, ale po chwili kończy - Pięć dni przed jej... przed tym, co się stało, oglądałam film o księżbfnej Dianie i cały czas myślałam o Edycie. I teraz, jak sobie przypomnę, to ażbf ciarki przechodzą mi po plecach. Obie "królowe ludzkich serc" zginęły tak tragicznie, tak niepotrzebnie...ż0aż0a ż0a Krystyna Wilk, "Wspomnienie" ż0aż0a "Wierzę, żbfe odeszła tylko powłoka, w którą odziany był jej dobry duch. Ten duch zawsze będzie wśród tych, którzy ją znali. W mojej pamięci pozostaną jej dobre słowa - słowa otuchy i miłości, które tak często wypowiadała. Czy potrzeba było Jej śmierci, żbfebym mogła Ją wreszcie zobaczyć?"ż0aż0a Eliza poznała Edytę pięć lat temu, na ślubie Agnieszki. ż0aż0a - One dwie były chyba najbliżbfszymi przyjaciółkami, a Edyta zawsze pomagała w organizacji wszystkich ślubów swoich koleżbfanek. Zawsze mogłyśmy na niej polegać, była naszą maid of honour. Śmiałyśmy się, żbfe Edyta nas wszystkie wydaje za mążbf. Ślub Agnieszki odbywał się na Kubie, więc poleciałyśmy tam wszystkie. W hotelu miałam wspólny pokój z Edytką. Ucieszyłam się bardzo, jak usłyszałam, żbfe będę mieszkać z Polką, bo byłam w Kanadzie od niedawna i pragnęłam kontaku z jakąś "bratnią, polską duszą". Ten czas na Kubie wspominam wspaniale, między innymi dzięki niej, dzięki jej poczuciu humoru, bo było niesamowite. Rzadko spotyka się osoby, które mogą dać ludziom tak wiele z siebie, nie oczekując nic w zamian... ż0aż0a Ich ostatnie wspólne spotkanie miało miejsce dwa tygodnie przed śmiercią Edyty. Eliza, Edyta i Agnieszka spotkały się na lunchu. ż0aż0a - Edyta cieszyła się, żbfe sprawy sądowe, związane z przyznaniem jej opieki nad dzieckiem dobiegają końca. To był dla niej stres. Powiedziała mi wtedy, żbfe jużbf wkrótce będzie miała dla nas więcej czasu, więc znów będziemy wychodzić razem i plotkować, jak dawniej. Wiedziała, żbfe niedługo będzie miała full custody, czyli pełną opiekę nad Danielem. Dziecko zawsze było dla niej najważbfniejsze. ż0aż0a Eliza mówi, żbfe podczas tego lunchu Edyta promieniała. ż0aż0a - Była wesoła, miała plany na przyszłość, śmiała się cały czas, biło od niej szczęście. ż0aż0a - Umówiłyśmy się na następny wspólny lunch za dwa tygodnie. Edyta podrzuciła mnie do domu, bo zawsze służbfyła samochodem. I to było nasze ostatnie spotkanie. Teraz nie mogę uwierzyć, żbfe dwa tygodnie temu byłyśmy tak blisko siebie, a dziś jużbf jej nie ma. To dla nas wszystkich ból i szok. ż0aż0a Rodzina Edyty wierzy, żbfe decyzja sądu będzie sprawiedliwa, a sędzia będzie kierował się dobrem dziecka. Piotr, wujek małego Danielka mówi, żbfe nie wyobrażbfa sobie, żbfeby chłopiec mieszkał z daleka od niego. Piotr chce, by mały wychowywany był tak, jak chciałaby tego jego nieżbfyjąca siostra.ż0a ż0a - Była cudowną mamą - dodaje Eliza. Daniel był najważbfniejszy. Czytała mu bajki, często kupowała zabawki edukacyjne, podporządkowała mu całe swoje żbfycie. Edyta, po separacji z mężbfem, tak ustawiła sobie grafik dyżbfurów w pracy, by mieć wolne wtedy, kiedy syn był pod jej opieką. Pracowała w te dni, kiedy Daniel spędzał czas z ojcem. ż0aż0a - Nigdy nie zależbfało jej na żbfadnych wielkich rzeczach, materialnych. Najważbfniejsza była rodzina, i pamiętam, jak planowała, żbfeby skrócić sobie czas pracy, by więcej czasu spędzać z Danielkiem. ż0aż0a Eliza twierdzi, żbfe jej przyjaciółka kochała dzieci, nawet swoich podopiecznych w szpitalu, w którym pracowała. To były dzieci z upośledzeniem umysłowym. Niedawno postanowiła, żbfe spróbuje swoich sił w medycynie, i postanowiła zdawać egzaminy na pediatrię.ż0aż0a - Była cudownym psychologiem, byłaby i wspaniałym lekarzem - mówi. Natalka, córka Kasi, Edytę nazywała ciocią.ż0a ż0a - Kiedykolwiek by nas nie odwiedziła, zawsze przynosiła moim dzieciom jakieś prezenty. Uwielbiały ją za to, żbfe była dla nich taka dobra, i żbfe wymyślała im i Danielowi różbfne fajne zabawy. Ja wiem, żbfe to możbfe zabrzmieć patetycznie, ale mogła być przykładem dla wielu matek. Cudowna dziewczyna. Kasia z Edytą i dziećmi miały swoiste hobby - każbfdego lata jeździły na apple farms, zbierać jabłka.ż0a ż0a - Zwiedziłyśmy wiele farm, dzieciaki szalały ze szczęścia. Niedawno umówiłyśmy się, żbfe tego lata będziemy kontynuować nasze owocowe wyprawy. Moja córeczka wczoraj zapytała, kiedy z ciocią i Danielkiem pojedziemy na farmę... Co ja mam powiedzieć trzyletniemu dziecku? ż0aż0a Kasia dobrze pamięta ostatnie chwile spędzone z przyjaciółką. ż0aż0a - Przyjechała do mnie z małym. Bardzo długo się pakowała, grzebała się, nim weszła do swojego samochodu Otworzyłam drzwi i poczułam, żbfe bardzo chcę ją przytulić. Ale nie wyszłam przed dom, bo był potworny mróz. Krzyknęłam tylko: Edytka, jedź tak, żbfebyśmy mogli pomachać ci z okna... Było jużbf ciemno, posadziłam dzieci na oknie, a Edyta przejeżbfdżbfając pod domem, zatrzymała się na moment i nam pomachała. I teraz, po tej tragedii, dotarło do mnie, żbfe to było wyjątkowe pożbfegnanie, bo nigdy wcześniej tak się nie rozstawałyśmy. Zatrzymała samochód i nam machała, jakby wiedziała, żbfe rozstajemy się na zawsze. Teraz, kiedy o tym myślę, czuję, jak po plecach przechodzą mi ciarki. To wszystko jest niewiarygodne. Kasia milknie, a po chwili mówi: jeszcze coś - torebki! Edyta uwielbiała torebki. Po prostu miała bzika na punkcie torebek. Wtedy, kiedy przyszłam do niej pierwszy raz, chciała wyjąć coś z szafy, i mówi do mnie: nie przestrasz się. Pomyślałam wtedy -co ona możbfe trzymać w tej szafie? A tam były... tam były dziesiątki torebek! Wszystkie możbfliwe kolory. Estetyka była jej pasją. Lubiła dekorować wnętrza i sale na rozmaite imprezy. Miała do tego smykałkę, to się teżbf widziało w jej ubiorze. Zawsze gustownie, elegancko ubrana. Nie, nie drogo - elegancko. ż0aż0a Pytam Monikę, żbfonę Piotra, o torebki. ż0aż0a - Tak, lubiła torebki. Dobierała do nich buty. Była zawsze bardzo elegancka, i w wyglądzie, i zachowaniu. Była tak zorganizowana, odpowiedzialna, nigdy nikogo nie zawiodła. Jej po prostu nie dało się nie kochać. Agnieszka była najbliżbfszą przyjaciółką Edyty. To na jej weselu, na Kubie, Edyta poznała się z Elizą. ż0aż0a - Po raz pierwszy spotkałyśmy się na lekcji religii, przygotowujących do bierzmowania. Pamiętam, żbfe podziwiałam jej ubranie i pop-watcha. To taki wielki zegarek, wtedy były bardzo modne. I pomyślałam: ale ta dziewczyna ma fajnego popwatcha, chciałabym być jej koleżbfanką... I na szczęście dla mnie posadzono nas w jednej ławce. Do tego okazało się, żbfe obie chodzimy do niemieckiej szkoły, bo i ja, i państwo Lewandowscy przed przyjazdem do Kanady mieszkali trzy lata w Niemczech. Od tamtego dnia stałyśmy się nierozłączne. Agnieszka, która jest zapaloną iberystką, mówi, żbfe zaraziła Edytę miłością do salsy. ż0aż0a - Chodziłyśmy do klubów, dyskotek, wszędzie tam, gdzie możbfna było potańczyć salsę. Uzupełniałyśmy się - ona zawsze była taka stabilna i zrównoważbfona, nigdy nie paliła, nie piła, nie chodziły jej po głowie takie wariactwa, jak mnie. Dziwczyny chodziły do dyskotek tańczyć salsę. ż0aż0a - I tu jest najlepszy gryps Edyty - opowiada Agnieszka. - Tancerze trafiali nam się bardzo różbfni, i raz Edyta mówi: mam pomysł. Jak tobie lub mnie trafi się jakiś fatalny tancerz, to mów, żbfe musisz iść na moment do łazienki, i zaraz wrócisz. Bo ona stwierdziła, żbfe nie nauczymy się salsy, jeśli nie będziemy trenować z najlepszymi. I uciekałyśmy tym depczącym nam po nogach chłopakom.ż0aż0a - Wracałyście do nich potem? - pytam. ż0aż0a - No jasne, żbfe nie. Czaiłyśmy się w łazience i czekałyśmy, ażbf sobie pójdą - śmieje się Aga.ż0aż0a Kiedy Agnieszka miała dwadzieścia lat, uległa poważbfnemu wypadkowi samochodowemu. Jej stan był ciężbfki. Spędziła w szpitalu wiele tygodni. ż0aż0a - Edyta nie odstępowała mnie na krok. Całe dnie tkwiła przy moim łóżbfku i mówiła do mnie, czytała mi książbfki, nawet wtedy, kiedy ja nie mogłam się odezwać. Kiedy moja mama mi o tym powiedziała, ażbf popłakałam się ze wzruszenia. Ona teżbf uważbfała Edytkę za wyjątkową osobę. Edyta była równieżbf kierowcą Agnieszki, kiedy przyszedł czas rehabilitacji.ż0a ż0a - Miała prawo jazdy, a ja nie. Woziła mnie na każbfdą fizykoterapię - wspomina.ż0a ż0a To Aga pierwsza nazwała Edytę "królową ludzkich serc". ż0aż0a - Ma niesamowitą pasję żbfycia, rozumie każbfdego człowieka tak, żbfe każbfdy możbfe się z nią zidentyfikować - mówi, zapominając, żbfe użbfywa czasu teraźniejszego. ż0aż0a - O tym, co się stało, dowiedziałam się nazajutrz, we wtorek. Zadzwonił do mnie mój znajomy i powiedział, żbfe Edyta nie żbfyje. To był... szok, amok. Nikt z nas, nawet mój brat, nie poszliśmy tego dnia do pracy. Ja nie płakałam, ja wyłam, dzień i noc. A potem zaczęły się nocne koszmary - żbfe mijam kogoś na ulicy, uśmiecham się, a on pokazuje mi pistolet. Albo pukam do sąsiada, a ten otwiera mi drzwi i zaczyna strzelać...ż0aż0a Kasia o śmierci Edyty dowiedziała się od rodziców. ż0aż0a - Nie mogłam ustać, chodziłam po całym domu na kolanach, wciążbf pytałam tatę, czy to nie pomyłka, czy nie pomylił nazwiska...ż0a ż0a Kasia znów płacze. Agnieszka, tak jak Eliza, ostatni raz widziała się z Edytą na lunchu, w restauracji Peter Pan. Pamięta, żbfe od dziewczyny bił blask szczęścia, kiedy im oznajmiła, żbfe wkrótce sąd przyzna jej opiekę nad Danielem. Mówiła, żbfe jest szczęśliwa, bo zaczyna nowe żbfycie.ż0a ż0a - Umówiłyśmy się na wieczór w klubie jazzowym i miałyśmy iść potańczyć. Nie tańczyłyśmy, odkąd urodził się Daniel... Ucałowałam ją w tej restauracji na pożbfegnanie, bo musiałam biec na jakieś spotkanie. Miała białą kurtkę, czarny sweter... wiesz, żbfe mam zdjęcia z tego naszego ostatniego spotkania?ż0aż0a Pogrzeb Edyty odbył się 3 marca, w Domu Pogrzebowym Ridley w Etobicoke. ż0aż0a - To, co było dla mnie takie poruszające, to ten chór... te same osoby śpiewały na jej ślubie, i na jej pogrzebie. To była pieśń "Ave Maria". I przypomniało mi się, żbfe wtedy, na tym ślubie, ta kobieta jakoś... zafałszowała, nie wyszła jej ta pieśń dobrze. A Edyta - była taka szczęśliwa, promieniała myślą o nowej rodzinie i dziecku. Przepraszam, nie mogę przestać płakać... - Kasia jużbf nie próbuje powstrzymać łez. Pogrzeb, zdaniem Agi, to była symfonia płaczu. ż0aż0a - Dramatyczny płacz. To było nie do opisania. Pogrzeb celebrował zaprzyjaźniony z rodziną ksiądz. Był u państwa Lewandowskich na kolacji dzień przed śmiercią Edyty. Tydzień potem odprawiał jej pogrzeb. Ja nie wiem, czy my wszyscy kiedykolwiek dojdziemy do siebie...ż0a ż0a Krystyna, mimo wielu godzin spędzonych na rozmowach telefonicznych, swoją przyjaciółkę po raz pierwszy zobaczyła w trumnie. Dziś żbfałuję, żbfe nie doprowadziła choć do jednego spotkania.ż0a ż0a Jerzy, ojciec Edyty mówi, żbfe siły dodają im przyjaciele. ż0aż0a - Dzwonią, pytają, co mogą zrobić, w czym pomóc... Bez tej otuchy i wsparcia naszych cudownych znajomych nie wiem, jak byśmy przeżbfyli ten dramat... ż0a ż0a Państwo Lewandowscy proszą, by na łamach "Gazety" podziękować ich przyjaciołom i całej torontońskiej Polonii za wsparcie. W tej chwili siłę czerpią z miłości, jaką darzą się wzajemnie. I żbfyją nadzieją, żbfe będą mogli wychować małego Daniela na takiego człowieka, jakim była jego matka.ż0aż0aż0a Krystyna Wilk, "Wspomnienie"ż0aż0a "Moja znajomość z Edytą ograniczała się tylko do rozmów telefonicznych... Ale jakie to były rozmowy! Czułam się wtedy tak, jakbym znała ją od zawsze. Wierzyłam i ufałam jej tak, jak ufa się komuś naprawdę bliskiemu. Zawsze dawała mi poczucie bezpieczęństwa i optymizm. To dzięki niej wierzyłam na szczęśliwy finał moich spraw. ż0aż0a Była jak mocne, zdrowe drzewo, które nie poddaje się wichurom ani ciężbfarowi leżbfącego na nim śniegu... Dlatego tylko wyrwanie go z korzeniami mogło je zniszczyć..."ż0aż0aAgnieszka Krupakż0a(Imiona bohaterów reportażbfu nie zostały zmienione)ż0aż0aˇautoˇautoˇ49ˇdscn0497-web.jpgˇhome_photos_194-web.jpgˇpicture_025.jpgˇˇˇˇˇˇˇˇEdytaˇEdyta z ojcem, Jerzym LewandowskimˇEdyta z przyjaciółmiˇˇˇˇˇˇˇˇ0ˇ20ˇpmˇ9ˇˇ1ˇˇˇdscn0497-web.jpgˇhome_photos_194-web.jpgˇpicture_025.jpgˇˇˇˇˇˇˇˇ400ˇ350ˇ400ˇˇˇˇˇˇˇˇ300ˇ525ˇ264ˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇAgnieszka Krupakˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2008031410020ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 22414ˇ1208010433ˇ9ˇ1208010580ˇ9ˇ4ˇ12ˇ2008ˇPOLIMEX - to jużbf 25 lat!!!ˇ 25 lat jest na tyle dojrzałym wiekiem, żbfe jużbf możbfna zaplanować sobie przyszłość. W przypadku firmy i to doskonale prosperującej, 25 lat jest wielkim osiągnięciem.ˇ W Centrum Jana Pawła II w Mississaudze, właściciel firmy Polimex zorganizował konferencję prasową z okazji 25 lat istnienia firmy.ż0aż0a Konferencję zaszczycili swoją obecnością przedstawiciele Kościoła, Konsulatu Generalnego RP w Toronto, Polskich Linii Lotniczych LOT i wieloletni były poseł do parlamentu federalnego Jesse Flis.ż0aż0a***image1:center***ż0aż0a Jak przystało na tę okazję, Witold Manitius, założbfyciel i szef Polimexu, przedstawił w zarysie dwudziestopięcioletnią historię swojej firmy. ż0aż0a Przede wszystkim, chciałbym bardzo serdecznie podziękować wszystkim obecnym w imieniu swoim i firmy zarówno za zaszczycenie nas swoją obecnością, jak i za ciepłe słowa pod naszym adresem. ż0aż0a Ponadto, chciałbym równieżbf podziękować naszym Klientom, bez poparcia których nie bylibyśmy w stanie osiągnąć tego, co osiągnęliśmy. ż0aż0a Dalej, chciałbym podziękować naszym pracownikom i autoryzowanym przedstawicielom, bo to oni są głównymi twórcami tego sukcesu. ż0aż0a To dzięki ich wytrwałej, rzetelnej pracy, od 25 lat mamy silną pozycję na rynku. Dziękuję Wam bardzo za profesjonalną i solidną pracę.ż0aż0a Wielu z Was jest z firmą od lat i razem z nami kładło pod nią podwaliny.ż0aż0a Na końcu, chciałbym podziękować mojej żbfonie - Małgosi, która zawsze była i jest osobą skromną, unikającą zdjęć, kamer i rozgłosu, wnoszącą olbrzymi wysiłek w rozwój firmy.ż0a ż0a Mogę tu śmiało powiedzieć, żbfe bez Jej wkładu, byłaby to zupełnie inna firma.ż0aż0a Rzeczywiście firma Polimex ma jużbf ponad 25 lat. Jesteśmy znani w Kanadzie z tego, żbfe na wiele sposobów łączymy naszą Polonię z Krajem.ż0aż0a Zaczęliśmy od przesyłania paczek do Polski, paczek pakowanych tu, na miejscu, przez naszych klientów oraz paczek z katalogów. ż0aż0a W latach 80. wysyłka paczek do Kraju miała ogromne znaczenie dla odbiorców w Polsce. Paczki były wysyłane w okresie stanu wojennego,w czasie powodzi stulecia.ż0aż0a Polimex zawsze w tych ważbfnych momentach świadczył usługi, jak równieżbf pomagał przy wszelkiego rodzaju akcjach charytatywnych, sponsorując wysyłki.ż0aż0a Po kilku latach działalności, zaczęliśmy rozwijać inne działy naszej firmy poza wysyłkami paczek.ż0aż0a Otworzyliśmy dział Travel, gdzie zaczęliśmy od sprzedażbfy biletów lotniczych, rozpoczęliśmy organizowanie wycieczek po Kanadzie i USA, a takżbfe do różbfnych interesujących miejsc jak Brazylia, Argentyna, Izrael.ż0aż0a Dużbfym zainteresowaniem cieszą się nasze wycieczki tzw. Wesołym Autobusem, szczególnie do Nowego Jorku, Montrealu, Quebec City i Ottawy.ż0aż0a Cały czas staramy się ulepszać naszą ofertę i proponować nowe, ciekawe miejsca turystyczne, zarówno dla klientów z Kanady, jak i klientów odwiedzających Kanadę.ż0aż0a Prowadzimy osobny dział Travel zajmujący się promocją Polski i innych krajów Europy Centralnej na rynku kanadyjskim i amerykańskim.ż0aż0a Kolejnym działem, o którym chciałbym wspomnieć, jest dział FORWARDINGU, czyli przesyłek CARGO do Polski, jak i na cały świat.ż0aż0a Naszych klientów interesują przesyłki handlowe, jak równieżbf przeprowadzki, przesyłki samochodów, motocykli, łodzi, maszyn.ż0aż0a Oferujemy profesjonalną obsługę spedytorską dla wszelkich przesyłek do prawie wszystkich punktów świata.ż0aż0a Polimex do dnia dzisiejszego współpracuje z wieloma organizacjami charytatywnymi, pomagając im w prowadzonej działalności, np. pokrywając koszt przesyłanych do Polski darów. Jest teżbf sponsorem wielu wydarzeń kulturalnych, którymi żbfyje Polonia. Sam takżbfe inicjuje akcje cieszące się dużbfą popularnością w środowisku.ż0aż0a Ciekawą kartą naszej działalności są księgarnie. Uruchomiliśmy je, gdy na rynku kanadyjskim oferta polskich książbfek była bardzo skromna.ż0aż0a My natomiast zaczęliśmy sprowadzać książbfki z Polski w bardzo dużbfych ilościach. Jako pierwsi zorganizowaliśmy polskie Targi Książbfki - targi te trwały kilka dni i cieszyły się ogromnym powodzeniem.ż0aż0a Mieliśmy olbrzymią satysfakcję, gdyżbf w tym czasie odwiedzały nas tłumy ludzi stęsknionych za polską książbfką.ż0aż0a Wykorzystując olbrzymie zainteresowanie naszymi targami, rozszerzyliśmy je o atrakcje dla dzieci. Zaczęliśmy organizować targi wspólnie z Dniem Dziecka, Choinką, czy Św.Mikołajem. Imprezy te cieszyły się dużbfym powodzeniem wśród Polonii, a zwłaszcza tej najmłodszej.ż0aż0a Dzisiaj nasza Księgarnia przyciąga klientów swoją bogatą, aktualną ofertą, zarówno tą na półkach, jak i tą wirtualną, na naszej stronie internetowej. ż0aż0a Polimex po 25 latach możbfe się pochwalić sześcioma biurami podróżbfy funkcjonującymi w Ontario, biurem spedycji, magazynem dystrybucyjnym oraz biurami w Gdyni. Łącznie firma zatrudnia ponad 70 osób.ż0aż0a Ponadto Polimex oferuje obsługę w Polsce, a konkretnie w Gdyni, gdzie firma Alfa Forwarding Ltd., jest jedną z większych firm spedycyjnych na Wybrzeżbfu i jest powiązana kapitałowo z Polimexem. ż0aż0a Trudno zaprzeczyć słowom, które w czasie konferencji padły pod adresem Jubilata. Wypowiedź dyrektora Polskich Linii Lotniczych, Wojciecha Maciszewskiego wystawia najlepszą laurkę Polimexowi.ż0aż0a Jedna czwarta dochodu z rynku polonijnego PLL LOT w Toronto jest zasługą Polimexu - mówił Wojciech Maciszewski.ż0a ż0a Polimex to tysiące zadowolonych klientów, tysiące ton przewiezionych towarów, tysiące sprzedanych biletów.ż0aż0a Jak się dowiedzieliśmy, Polimex wozi towary po całym świecie, a od niedawna obsługuje z dużbfym powodzeniem rynek... chiński.ż0aż0a Jesse Flis wspominał, jak nadawał pierwsze paczki do Polski, właśnie przez Polimex, a było to przed 25 laty. Chwalił nie tylko same usługi, ale przede wszystkim dbałość o klienta, tu i w Polsce. ż0aż0a Komplementy padały z różbfnych stron, a ksiądz Gil przypomniał ogromną akcję charytatywną w czasie wielkiej powodzi w Polsce, kiedy znowu Polimex był tą firmą, która podstawiała kontenery na zbiórkę darów dla powodzian i przesyłała je do potrzebujących w Polsce.ż0aż0a Dziękując za komplementy pod adresem firmy, Witold Manitius podkreślił, żbfe najważbfniejszą dewizą firmy była i jest dbałość o klienta. ż0aż0a Naszym najważbfniejszym celem jest to, aby stale rosła liczba naszych klientów tak, jak to się działo przez ostatnie 25 lat. W tym celu organizujemy różbfnego rodzaju promocje, gdzie nasi klienci mają szansę wygrać wiele ciekawych nagród. To z kolei pozwala nam w jakiś sposób odwzajemnić się tym klientom, którzy nas popierają. W zamian za to poparcie, możbfemy zrewanżbfować się szansą na atrakcyjne prezenty - mówił szef Polimexu.ż0aż0a Nasza obecna, jubileuszowa promocja cieszy się bardzo dużbfym powodzeniem. Nie ma wręcz dnia, żbfeby szczęście nie uśmiechnęło się do któregoś z naszych klientów. ż0aż0a A to przede wszystkim dlatego, żbfe w ramach tej promocji oferujemy ażbf 2500 nagród do wygrania, tak więc szanse ma wielu klientów. Jest dreszczyk emocji, a zwycięzcy cieszą się swoimi nagrodami - dodał.ż0aż0a Podsumowując 25 lat istnienia firmy, chciałbym zaoferować naszą wiedzę, doświadczenie, nasze usługi, przyjazne podejście do klienta i zaprosić do owocnej współpracy na następne 25 lat - zakończył Jubilat.ż0aż0a A my ze swojej strony, gratulujemy pierwszych 25 lat i żbfyczymy nie tylko następnych 25 lat równie owocnej pracy, ale takich samych komplementów dla firmy przez cały okres dochodzenia do wieku średniego.ż0aż0aZdjęcie: J. Tyszkiewiczż0a ˇautoˇautoˇ49ˇpicture_747.jpgˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇŚwięto Polimexuˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ10ˇ20ˇamˇ9ˇˇ1ˇˇˇpicture_747.jpgˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ400ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ300ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇZbigniew Bełzˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2008041201020ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 22417ˇ1208011456ˇ9ˇ1208011515ˇ9ˇ4ˇ12ˇ2008ˇPytania do całej Polonii w KanadzieˇNowy Zarząd gr. 2 Związku Polaków w Kanadzie w Hamiltonie ˇ W niedzielę, 10 lutego 2008 roku o godz. 14.30 w siedzibie gr.2 ZPwK w Hamiltonie, odbyło się miesięczne zebranie członków grupy oraz wybory nowego zarządu grupy na rok 2008.ż0aż0a***image1:center***ż0aż0a Prezes gr.2 S. Głogowski serdecznie powitał wszystkich przybyłych członków (98 osób) i przedstawił porządek zebrania.ż0aż0aPo omówieniu spraw dotyczących działalności grupy w styczniu, przystąpiono do omówienia pracy grupy za rok 2007. Komisja rewizyjna sprawdziła wszystkie dokumenty dotyczące rozliczeń finansowych, przychodów i rozchodów za miniony rok i stwierdziła, żbfe dokumentacja i rozliczenia prowadzone są bez zastrzeżbfeń. Przedstawiciel komisji S. Dudalski, podkreślił, żbfe nie znaleziono żbfadnych błędów w rozliczeniach finansowych poszczególnych osób odpowiedzialnych za finanse w gr.2.ż0aż0a Komisja żbfyczyła wszystkim członkom oraz zarządowi grupy dalszych osiągnięć w pracy na rzecz gr.2.ż0aż0a Następnie przystąpiono do wyboru zarządu grupy na rok 2008. Powołana wcześniej Komisja Nominacyjna pod przewodnictwem I. Pietrzniak, która jest prezesem Koła Polek przy gr. 2, udzieliła absolutorium wieloletniemu zarządowi naszej grupy, podkreślając jego wzorową pracę i osiągnięcia. Niestety, na stanowisko prezesa, ku zaskoczeniu większości zebranych, została podana kandydatura z sali, co oznaczało, żbfe zgodnie z konstytucją, nasz wieloletni prezes nie możbfe kandydować. ż0aż0a Obecny na zebraniu - Prezes ZG ZPwK Robert Zawierucha, na prośbę prezesa S. Głogowskiego, został przewodniczącym zebrania wyborczego.ż0aż0a Wybory przebiegły sprawnie i większością głosów został wybrany nowy zarząd gr.2 ZPwK w składzie:ż0aPrezes - Tadeusz Maziarzż0aI vice-prezes - Stanisław Głogowskiż0aII vice-prezes - Stanisław Iwanickiż0aIII vice-prezes - Zenon Lewaniakż0aSekretarz finansowy - Elżbfbieta Kucińskaż0aSekretarz protokołowy - Elżbfbieta Piasekż0aSkarbnik - Władysław Groszekż0aOrganizator - Tadeusz Kołodziej ż0aPomocnik org. - Józef Wojdakż0aż0a Ustępujący, wieloletni prezes gr.2 S. Głogowski bardzo serdecznie podziękował poprzedniemu zarządowi i członkom za współpracę, zaufanie, a wszystkim organizacjom działającym przy gr. 2 żbfyczył dalszej owocnej pracy dla dobra Polonii. Na zakończenie swojej wypowiedzi, wręczył donacje dla grupy tanecznej Polonez, prowadzonej przez D.Pogodę i dla chóru Ludowa Nuta, który założbfył i prowadzi S. Dudalski. Oba zespoły znane są ze swoich występów, a my, członkowie gr.2-ej, z przyjemnością podziwiamy ich talent i rozkwit.ż0aż0a Następnie do wszystkich zebranych przemówił nowo wybrany prezes gr.2 Tadeusz Maziarz. Serdecznie podziękował za zaufanie, poprosił członków o dalszą współpracę i oświadczył, żbfe będzie dalej kontynuował pracę swojego poprzednika S. Głogowskiego.ż0aż0a Po przysiędze nowego Zarządu gr.2, nasz grupowy fotograf W. Pachowicz zrobił pamiątkowe zdjęcia i wszyscy zostali zaproszeni na pyszną obiado-kolację, którą przygotowały panie z naszego Koła Polek. Jak zawsze, serdecznie im za to dziękujemy.ż0aż0a Wieczór upłynął wszystkim w miłej, rodzinnej atmosferze i ażbf trudno czasem uwierzyć, żbfe w minionym roku wielokrotnie próbowano obrażbfać i podrywać autorytet grupy 2 ZPwK i wielu jej członków, próbowano skłócić nas i działające przy nas organizacje.ż0aż0a My, jak zawsze, jesteśmy dumni z osiągnięć naszych poprzedników i pracy nas wszystkich.ż0aż0a Dowodem na to, były uroczyste obchody 80-lecia istnienia naszej gr.2 i 100-lecia całego Związku Polaków w Kanadzie, jesienią ubiegłego roku.W czasie bankietu 80-lecia gr.2, zorganizowanego w naszej hali, w obecności wielu zaproszonych gości, wręczono odznaczenia za działalność i pracę społeczną w grupie.ż0aż0a W czasie tej uroczystości dokonano symbolicznego spalenia długu. Pożbfyczka zaciągnięta na zakup i remont naszej obecnej siedziby została spłacona, a stan konta grupy rośnie.ż0aż0a Kolejne zadanie, to odnowienie budynku. Jużbf rozpoczęto kapitalny remont łazienek i malowanie hal bankietowych. Wielu członków i tym razem, poświęca swój wolny czas na pracę w budynku grupy.ż0aż0a Mimo to jesteśmy ciągle atakowani. W jakim celu wypisywane są kłamstwa, a pomijana prawda i praca naszych członków? Przecieżbf były prezes S.Głogowski - dba o budynek gr.2, tak, jak o swój dom, wzorowo prowadzi Flea Market, co wpływa korzystnie na stan naszego konta. S.Iwanicki stara się, żbfeby nasze sale bankietowe były wynajęte przez cały rok, z korzyścią dla grupy, obecny prezes T.Maziarz od wielu lat wspierał remonty darmową robocizną i materiałami swojej firmy, a K.Żaczek przez wiele lat był dobrym organizatorem imprez.ż0aż0a Przykre jest to, żbfe my Polacy nie potrafimy się cieszyć z osiągnięć innych.Wręcz przeciwnie, próbuje się zniszczyć drugiego człowieka czy grupę ludzi. Smutne jest to, żbfe do tej bezsensownej walki dorosłych włącza się nawet własne dzieci.ż0aż0a Wypisując różbfne kłamstwa, użbfyto do walki z naszą grupą, najpierw dzieci z chóru Stokrotki, potem dzieci pracujące w czasie zabawy sylwestrowej , a teraz próbuje się w to wciągnąć grono młodzieżbfy przy gr.2. Wielokrotnie atakowano naszą Szkołę Polską.ż0a ż0a Za co to wszystko? Tego nikt nie wie. Chyba za to, żbfe ludzie, których stara się poniżbfyć i obrazić posiadają piękne cechy ludzkie.Cechuje ich wiara, kultura, dobre serce, wrażbfliwa dusza oraz wysoki poziom intelektu. Oni milczą, nie reagują na prostackie, żbfenujące obelgi ze strony atakującej. ż0aż0a Ile złości i nienawiści jest w tych, którzy potrafią obrażbfać w tak prymitywny sposób drugiego człowieka? Do rozdawania paszkwili wykorzystują oni chór i plac kościelny. Rozdają ludziom wierzącym teksty, w których atakuje się i obrażbfa człowieka.ż0aż0a Jeżbfeli w dzisiejszym świecie, grozi nam zagłada ludzkości, o której tyle się mówi w mediach, to zastanówmy się nad tym, kto ją zgotuje? Oczywiście, człowiek - człowiekowi. U nas, w Hamiltonie, mamy tego zalążbfek. Gdzie nasza miłość? Gdzie nasza wiara? Gdzie szacunek do drugiego człowieka? Kierujemy te pytania do całej Polonii w Hamiltonie oraz do Polonii w Kanadzie.ż0aż0aZ szacunkiemż0aZarząd gr. 2 ZPwK-Hamiltonż0aSekretarz gr. 2 - E. Piasekż0aˇautoˇautoˇ49ˇdsc_6099.jpgˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ9ˇ41ˇamˇ9ˇˇ1ˇˇˇdsc_6099.jpgˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ400ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ266ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇE. Piasekˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2008041200941ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 22515ˇ1208524869ˇ9ˇ1208781519ˇ9ˇ4ˇ18ˇ2008ˇSprzeciw polskich biznesów z plazy TATRYˇRada Dyrektorów CU podjęła decyzję o zamknięciu oddziału Polskiej Credit Union w budynku Tatry w Mississaudze. Oddział ten ma być przeniesiony na niedaleko położbfoną plazę. ˇJak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, powodem takiej decyzji jest małe pomieszczenie oddziału powodujące powstawanie kolejek.ż0aż0a Przeciwko takim krokom zaprotestowali właściciele biznesów zlokalizowanych wokół tego banku. "Przez ponad 13 lat, wspólnie, okoliczne polskie biznesy i członkowie budowali ten oddział, który stał się jednym z najlepszych w całej Credit Union" - czytamy w oświadczeniu nadesłanym do prasy.ż0aˇautoˇautoˇ49ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ8ˇ19ˇamˇ9ˇˇ1ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇRed.ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2008041800819ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 22630ˇ1209131759ˇ9ˇ1209384912ˇ9ˇ4ˇ25ˇ2008ˇSprzeciw polskich biznesów z plazy TATRYˇPrzyjdźmy na spotkanie, podpiszmy petycję, zaprotestujmy!ˇ W związku z decyzją Rady Dyrektorów CU, oddział Polskiej Credit Union w budynku Tatry ma zostać zamknięty i przeniesiony. Przez ponad 13 lat, wspólnie, okoliczne polskie biznesy i członkowie budowali ten oddział, który stał się jednym z najlepszych w całej Credit Union. ż0aż0a Decyzja ta przekreśla cały dorobek wspólnej pracy polskiej społeczności. Istotną rzeczą jest i pozostanie lokalizacja tego oddziału w polskim budynku Tatry zamieszkałym w dużbfej mierze przez polskich seniorów i inwalidów, którzy mają problem z poruszaniem się. Budynek Tatry stał się centrum, wokół którego osiedliła się licznie Polonia, korzystająca z tego oddziału.ż0aż0aKOMUNIKATż0aż0a Wszystkich członków Polskiej Credit Union prosimy o liczne przybycie na walne zebranie w niedzielę 27 kwietnia o godzinie 15.30 pm w sali parafialnej św. Kazimierza przy 156 Roncesvalles Ave. w Toronto. Dla osób nie posiadających własnego środka tranportu będą podstawione autobusy przy budynku Tatry o godz. 14.30. Jednocześnie, prosimy członków o składanie podpisów na petycjach, które są umieszczone we wszystkich biznesach na Plazie Tatry. ż0aż0aż0aˇautoˇautoˇ49ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ7ˇ54ˇamˇ9ˇˇ1ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇPolskie Biznesy na plazie Tatry ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2008042500754ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 22637ˇ1209138072ˇ9ˇ1209384842ˇ9ˇ4ˇ25ˇ2008ˇMiała być wielka demonstracjaˇW środowym proteście przeciwko Traktatowi Lizbońskiemu oraz "oczernianiu i poniżbfaniu polskich Kapłanów, szczególnie związanych z Radiem Maryja", przed Konsulatem RP w Toronto, wzięło udział sześć osób. Mediów, poza "Gazetą", nie było. ż0aˇż0a***image1:center***ˇautoˇautoˇ49ˇdemostracja.jpgˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇFot. Gazetaˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ5ˇ40ˇamˇ9ˇˇ1ˇˇˇdemostracja.jpgˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ400ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ300ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇzbˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2008042500540ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 22646ˇ1209386110ˇ9ˇ1209472913ˇ9ˇ4ˇ28ˇ2008ˇWyborów w Credit Union nie byłoˇBardzo zaskoczeni i zdumieni byli członkowie Credit Union, kiedy na Dorocznym Walnym Zebraniu Członków Credit Union okazało się, żbfe wyborów nie będzie.ˇPrzewodniczący Komisji Wyborczej komunikatem z dnia 22 kwietnia powiadomił członków Credit Union, żbfe z uwagi na taką samą liczbę kandydatów do Rady Dyrektorów (3) i Komisji Kontroli (1) ile jest miejsc do obsadzenia, wybory zostają odwołane, zarówno te wcześniejsze w oddziałach Credit Union, jak i na Walnym Zebraniu, a kandydaci zostaną przyjęci przez aklamację.ż0aż0a Jużbf 22 kwietnia, we wtorek (z tą datą ukazał się komunikat), Komisja Wyborcza była przekonana, żbfe wszyscy kandydaci uzyskają jednogłośne poparcie Walnego Zebrania, które odbyło się w niedzielę, 27 kwietnia!ż0aż0a Jak widzimy, jest to zupełnie nowe podejście do jednego z bardzo istotnych elementów demokracji. Z pewnością niwelujące nerwy kandydatów i przybyłych na zebranie członków, ale czy faktycznie dające poczucie komfortu psychicznego na przyszłość?ż0aż0a Jużbf podczas Walnego Zebrania pojawiły się głosy zapowiadające ostry sprzeciw przeciwko takim przejawom demokracji.ż0aż0a Z bardziej optymistycznych wiadomości przekazanych na Walnym Zebraniu mogliśmy się dowiedzieć, żbfe pozostanie oddział Credit Union w Tatrach (przynajmniej narazie), a w sąsiedztwie będzie otwierany nowy oddział.ż0a ż0a Więcej informacji z Walnego Zebrania przekażbfemy w najbliżbfszym czasie.ż0aˇautoˇautoˇ49ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ8ˇ32ˇamˇ9ˇˇ1ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇzbˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2008042800832ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 22732ˇ1209733062ˇ9ˇ1209991667ˇ9ˇ5ˇ2ˇ2008ˇUznanie dla Polonii za trwanie w polskościˇŻyczenia dla rozproszonych po świecie Rodakówż0aż0aˇMarszałek Senatu Bogdan Borusewicz podziękował w czwartek wszystkim Polakom mieszkającym za granicą - takżbfe tym, którzy nie z własnego wyboru znaleźli się poza krajem - za trwanie w polskości.ż0aż0a***image1:center***ż0aż0a W przeddzień Dnia Polonii i Polaków za Granicą, w telewizyjnym wystąpieniu w TVP1, marszałek Senatu powiedział, żbfe "dzięki przywiązaniu do tradycyjnych wartości, do naszej kultury, do języka i obyczajów", Polacy jako naród przetrwali zabory, powstania i wojny. Przypomniał, żbfe w bieżbfącym roku przypada dziewięćdziesiąta rocznica odzyskania przez Polskę niepodległości. ż0aż0a "Rozmaite bywają obecnie powody wyjazdu z Polski, lecz nieodmiennie warto do niej powracać. Nawet jeśli tempo pożbfądanych zmian nie jest tak szybkie, jakbyśmy sobie tego żbfyczyli, zachowajcie silną więź z Ojczyzną. Tylko człowiek o ugruntowanym poczuciu tożbfsamości możbfe bez kompleksów realizować swoje plany w kraju osiedlenia" - powiedział marszałek Senatu. Jak podkreślił, Senat jako opiekun polskiej diaspory, pomaga wszystkim rodakom na obczyźnie utrzymywać łączność z Macierzą.ż0aż0a Bogdan Borusewicz namawiał rodaków, by uczestniczyli w żbfyciu politycznym krajów osiedlenia. "Udział w wyborach daje możbfliwość wpływania na sytuację nowej Ojczyzny, a przez to i na własny los. Aktywność, otwartość i wyrazistość opinii zaskarbią Wam szacunek. Im więcej Polacy znaczą w świecie, tym większy nasz prestiżbf" - podkreślił marszałek.ż0aż0a "W tym ważbfnym dniu niechaj Polacy ze wszystkich kontynentów myślą serdecznie o Ojczyźnie. Rozproszonym po świecie Rodakom z okazji Ich święta oraz nadchodzącego 3 Maja, dnia pierwszej europejskiej konstytucji, składam żbfyczenia wszelkiej pomyślności i realizacji śmiałych żbfyciowych planów" - powiedział marszałek Senatu w przeddzień Dnia Polonii i Polaków za Granicą.ż0aż0aˇautoˇautoˇ49ˇstandard.jpgˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ8ˇ56ˇamˇ9ˇˇ1ˇˇˇstandard.jpgˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ400ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ300ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇNa podst. PAPˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2008050200856ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 22840ˇ1210555590ˇ9ˇ1210598843ˇ9ˇ5ˇ12ˇ2008ˇ"DEMOKRACJA" w Naszej Credit UnionˇW niedzielę 27 kwietnia 2008 roku odbyło się kolejne jużbf, 63. Walne Zebranie członków CU.ˇTu należbfy dodać, żbfe było to bardzo specyficzne i nietypowe zebranie, gdzie możbfna było wypowiedzieć swoje żbfale i opinie, a Zarząd i Rada Dyrektorów (wybrana jużbf wcześniej wg "klucza", która teraz dobrała sobie następnych zaufanych) i tak będzie robiła to co się jej podoba i jak jest dobrze dla niej i tych, którzy dowolnie korzystają z jej osiągnięć. Osiągnięcia są oczywiście dla nich, a cała reszta członków powinna akceptować to, co sobie wymyślą ci na górze.ż0aż0a I tu, na samym początku moich refleksji nad tym co się dzieje w CU ciśnie mi się do głowy myśl, która została wypowiedziana przez jednego z niewidomych na temat CNIB (Canadian National Institute for the Blind): "Jest to instytucja, która bardzo dobrze żbfyje z niewidomych (czytaj: zarząd i pracownicy) i czasem nawet coś robi dla niewidomych" (osoba ta podała mi jeszcze jedno znaczenie skrótu CNIB, ale nie wypada mi tego powtarzać na łamach Gazety, która poważbfnie traktuje problemy społeczne). CNIB ma służbfyć niewidomym, którzy naprawdę potrzebują pomocy, ale dostają tę pomoc tak jak sobie wymyślą ZARZĄDCY TEJ INSTYTUCJI. Ponieważbf tekst ten jest o CU, nie będę zajmował uwagi zainteresowanych innym tematem.ż0aż0a Tak, Nasza Credit Union: ST. STANISLAUS-ST. CASIMIR’S POLISH PARISHES CREDIT UNION LIMITED poczyna sobie całkiem nieźle i robi często posunięcia, którymi absolutnie lekceważbfy swoich członków. Członków, z których żbfyje i to nieźle.ż0aż0a "Władcy" tak daleko posunęli się w swojej nieomylności, żbfe zapomnieli, iżbf najwyżbfszą władzą w spółdzielni (bo przecieżbf CU to spółdzielnia) jest Walne Zebranie jej Członków. ż0aż0a Doszło do tego, żbfe w tym roku przygotowali członkom Walne Zebranie-FARSĘ. Tego jeszcze nie było. Tak jak za "dobrych czasów" w komunie, przynieśli na zebranie trzech "gotowych" nowych członków Rady Dyrektorów. ż0aż0a "Władcy" poszli dalej. Pomimo żbfe w porządku obrad był punkt 8 nazwany: Wybory; a pod nim a) prezentacja kandydatów do Rady Dyrektorów; b) prezentacja kandydatów do Komisji Kontroli; c) głosowanie.ż0aż0a Walne Zebranie Członków - najwyżbfsza władza w CU - nie doczekało się niestety żbfadnego z tych wyżbfej wymienionych punktów, a na moje pytanie dlaczego tak się dzieje, przewodnicząca Zebrania odpowiedziała, żbfe: 1. było ogłoszenie w Radio i dzisiaj głosowania nie będzie; 2. informacja zawiadomienie Komisji Wyborczej) o decyzjach na najbliżbfsze WALNE ZEBRANIE możbfna było przeczytać w Internecie. Poszukałem i rzeczywiście znalazłem to, ale od ludzi dowiedziałem się, żbfe jeszcze w piątek tego zawiadomienia nie było na stronie internetowej CU.ż0aż0a Tam Piotr Dejniecki napisał: "W sprawie obsadzenia trzech (3) wakatów w Radzie Dyrektorów i jednego (1) wakatu w Komisji Kontroli, ustalone zostało, żbfe liczba kandydatów jest równa liczbie wakatów na pozycje w Radzie Dyrektorów oraz w Komisji Kontroli. ż0aż0a W związku z powyżbfszym, wybory do Rady Dyrektorów i Komisji Kontroli nie odbędą się w punktach wcześniejszego głosowania w piątek 25 kwietnia 2008 roku, ani podczas Walnego Zebrania w niedzielę 27 kwietnia 2008 roku, ponieważbf kandydaci przyjęci będą przez aklamację". ż0aż0a Tu jużbf żbfadne miesięczne wyprzedzenia nie obowiązują. Wcześniej, "władcy" nie wiedzieli jeszcze jak to ugryźć, aby mieć absolutnie DYSPOZYCYJNĄ Radę Dyrektorów, więc zrobili to w ostatniej chwili. ż0aż0a Organizatorzy Walnego Zebrania zlekceważbfyli absolutnie swoich członków, bo przecieżbf od czasu do czasu i tak coś dla nich robią, więc członkowie powinni być potulni i cieszyć się, żbfe w ogóle mają taką instytucję.ż0aż0a Pan Piotr Dejniecki, Przewodniczący Komisji Wyborczej, podejmuje decyzje w imieniu ok. 40 tysięcy członków CU, a przewodnicząca Komisji Kontroli oświadczyła, żbfe co prawda był czwarty kandydat na Dyrektora, ale musiał zostać odrzucony z powodów nie do końca jej znanych.ż0aż0a Komisję Kontroli mamy teżbf taką, jaka potrzebna jest "władcom" CU.ż0aż0a Czyli, wszystko jest dobrze. Nikt nawet nie zadał sobie trudu, aby pokazać żbfyciorysy kandydatów do Rady Dyrektorów przyniesionych w teczkach, ale gdybyśmy chcieli, to możbfemy otrzymać je na żbfądanie (na sali takich żbfyciorysów nie było). Nikt nie widział potrzeby informowania członków o ludziach, którzy mają ich reprezentować.ż0aż0a Jak zwykle, zebranie nie mogło odbyć się bez zakłóceń. Mimo żbfe na sali kilka osób robiło zdjęcia (nie było informacji ani słownej ani pisemnej o zakazie) i kręciło filmy, okazało się, żbfe pewien pan, wyraźnie niezależbfny, dla organizatorów wydawał się najbardziej "podejrzany”". ż0aż0a Pod koniec zebrania doszło do szarpaniny, gdyżbf panowie z ochrony (poproszeni przez organizatorów) w dość zdecydowany sposób przerwali temu panu filmowanie. Oczywiście zrobili to tylko w stosunku do niego.ż0aż0a Gdyby ktoś z członków CU chciał obejrzeć Walne Zebranie-Farsę sfilmowane przez tego niezależbfnego operatora, możbfe to zrobić kontaktując się ze mną.ż0aż0a Możbfna powiedzieć, żbfe w dyskusji (dokładnie podczas realizowania punktu 11 - wolna dyskusja) były równieżbf głosy w pełni zadowolone z działania Naszej CU. Był nawet wiersz pochwalny wyrecytowany gwarą góralską. Cieszyć się należbfy, żbfe, mimo wszystko, są zadowoleni ludzie. Od siebie dodam, żbfe na dzisiaj chyba jedyna zaleta naszej CU to fakt, żbfe możbfemy mówić po polsku, choć w dniu dzisiejszym jużbf nie jesteśmy wyjątkiem. Coraz więcej banków ogłasza, żbfe w tym czy innym oddziale możbfna porozumieć się równieżbf po polsku.ż0a ż0a To tak jak z CNIB - niewidomi czasem teżbf coś otrzymują od swojej instytucji. My, niestety, coraz mniej, np. porównując hipotekę na dom. Wielu po prostu idzie tam, gdzie jest taniej. ż0aż0a Powracając do bardzo zadowolonej z CU osoby: pani ta była akurat z grupy, którą interesują nieprawidłowości w CU w tym samym stopniu, co wczorajsza kolacja. Ktoś poprosił ją aby była bardzo zadowolona i to wyraziła na zebraniu.ż0aż0a Pan Fujarczuk,przewodniczący Rady Dyrektorów, w swojej przemowie, której głównym punktem były pochwały aktualnie pracującej Rady Dyrektorów, podkreślał WIELKIE ZASŁUGI TEJ RADY, czyli: "Zawarcie porozumienia sądowego dotyczącego licznych spraw spornych z udziałem Pol-Can Trust, Credit Union i innych stron". Szczegóły możbfna znaleźć na stronie 36 - SPRAWOZDANIA ROCZNEGO 2007, pod pozycją 18. POZYCJA NADZWYCZAJNA.ż0aż0a Na głosy oburzenia jednego z członków CU, żbfe porozumienie to jest hańbą dla tej Rady Dyrektorów, pan przewodniczący odpowiedział, żbfe to było konieczne dla naszej społeczności: "CZĘŚCIĄ POROZUMIENIA BYŁA KWOTA $225,000.00 i towarzyszące koszta w kwocie $53, 000.00. CU zobowiązana została do zapłacenia $230,000.00 ($53, 000.00 netto). ż0a ż0a Zgodnie z zawartym porozumieniem, powiernicy zarządzający Trustem mają rozwiązać Trust".ż0aż0a No i tu - jak zwykle zgodnie z polityką "Władców" - słuchając wypowiedzi Przewodniczącego Rady Dyrektorów oraz czytając sprawozdanie, możbfna by odnieść wrażbfenie, żbfe mamy same sukcesy, bo CU wydała z naszych pieniędzy TYLKO $283,000.00. Nie było w niczyim interesie informowanie członków CU, ile milionów kosztował nas - członków cały Pol-Can Bank Trust, który ciągle istnieje i nie wiadomo jeszcze jakie dalsze koszty poniosą członkowie CU. ż0aż0a Wielu członków pytało: "Jak to się dzieje, żbfe jesteśmy jedną z największych CU (jak nie największą), a dywidend, jak nie było, tak nie ma?" Pan Brzuchalski, prezes zarządu, zagwarantował, żbfe w tym roku jużbf będą (a nawet jużbf są) dywidendy, bo zaczyna się coraz lepiej dziać. Nie sprecyzował oczywiście jakie nowe programy mają uzdrowić sytuację w CU - mamy w to po prostu uwierzyć.ż0aż0a Gdybym nie był jużbf tak długo świadkiem całego procesu marnowania naszych, członkowskich pieniędzy, to możbfe bym nawet uwierzył w takie oświadczenia.ż0aż0aLeszek Kociubaż0atel. 416-253-4412ż0aż0aPS Z sali padła zapowiedź, żbfe zostanie zorganizowana petycja o odwołanie obecnej Rady Dyrektorów i o unieważbfnienie wyborów. Niestety, niezadowolenie w Polonii kanadyjskiej nie zmniejsza się, bo sprawy nie załatwione ciągle istnieją i ranią ludzi, którzy chcą mieć jasne i klarowne sytuacje.ż0aż0aˇautoˇautoˇ49ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ8ˇ22ˇpmˇ9ˇˇ1ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇLeszek Kociubaˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2008051210822ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 22940ˇ1210930847ˇ9ˇ1210931043ˇ9ˇ5ˇ16ˇ2008ˇZasłużbfony dla Kultury Polskiejˇ 3 maja w Konsulacie RP nie był dniem obchodzenia święta Konstytucji, ponieważbf ta ceremonia w tym roku odbywa się w czwartek 8 maja, lecz spotkaniem dość niezwykłym, podwójnie ważbfnym.ż0aˇPo pierwsze, gościnny konsulat umożbfliwił przedstawicielom torontońskich środowisk twórczych i mediom spotkanie z ekipą Teatru Narodowego w Warszawie, która przyjechała do Toronto ze spektaklem "Władza". Była to okazja do ciekawych rozmów z Dyrektorem Naczelnym Teatru Krzysztofem Torończykiem, Dyrektorem Artystycznym teatru, wybitnym aktorem Janem Englertem, a takżbfe aktorami grającymi w sobotnich spektaklach: Januszem Gajosem, Piotrem Adamczykiem, Anną Chodakowską, Jarosławem Gajewskim, Karoliną Gruszką, Anną Gryszkówną i Przemysławem Stippą, członkami grupy baletowej i ekipy technicznej. Naszymi rozmowami z artystami oraz wrażbfeniami z rewelacyjnego spektaklu "Władzy" podzielę się z Państwem w przyszłym tygodniu.ż0aż0a Drugą okazją do sobotnego spotkania było nagrodzenie odznaką "Zasłużbfony dla Kultury Polskiej" Zbyszka Świderskiego, dzięki któremu, wybitni goście przyjechali do Toronto. Odznaczonego przedstawił Konsul Generalny RP w Toronto dr Piotr Konowrocki, który udekorował go później medalem.ż0aż0a***image1:center***ż0aż0a Od 1991 roku Zbyszek Świderski jest aktywnym organizatorem polskich przedstawień teatralnych, koncertów i premierowych pokazów polskich filmów. Zorganizował w Kanadzie kilkadziesiąt przedstawień teatralnych, koncertów i premier filmowych, m.in.: koncert piosenek Agnieszki Osieckiej z udziałem autorki, spektakl kabaretowy "Kawałek szczęścia" z udziałem Stanisława Tyma, spektakl poświęcony Kabaretowi Starszych Panów "Zimy żbfal" z udziałem Magdy Umer, jubileuszowy koncert z okazji 50-lecia Piwnicy pod Baranami, spektakl muzyczny "Chlip hop, czyli nasza mglista top lista" z udziałem Magdy Umer i Andrzeja Poniedzielskiego. ż0aż0a Na stałe współpracuje z Teatrem Powszechnym i Teatrem Narodowym w Warszawie, które dzięki niemu gościły w Toronto w ostatnich latach z następujacymi spektaklami: "Mążbf i żbfona", "Śmierć komiwojażbfera", "Narty Ojca Świętego", "Gwałtu co się dzieje" i obecnie "Władza".Organizował teżbf koncerty rockowe, m.in. zespołów Maanam i Republika, oraz premierowe pokazy polskich filmów, m.in. "Zemsta", "Jasminum", "Ryś", "Świadek koronny". ż0aż0a Jest założbfycielem firmy Pegaz Art Production zajmującej się dystrybucją polskich filmów na DVD w amerykańskim systemie NTSC na terenie Kanady i Stanów Zjednoczonych. W latach 1991-1996 organizował targi polskiej książbfki w Kanadzie, USA i Australii. Prowadzi teżbf księgarnie Pegaz - dwie, a trzecia powstanie wkrótce.ż0aż0a Przyjemnością było dla nas, "lokalnych" współpracowników i osób zaprzyjaźnionych ze Zbyszkiem, usłyszenie laudacji dyrektora Teatru narodowego, Krzysztofa Torończyka, który na zaproszenie Zbyszka Świderskiego był w Kanadzie jużbf dwukrotnie wcześniej. Dyrektor Torończyk podkreślił wyjątkowy charakter współpracy swego teatru ze Zbyszkiem Świderskim, polegający na tym, żbfe stwarza on swoim gościom wprost niezwykle wygodne warunki, otaczając ich ogromną serdecznością, żbfe wszystko w wizycie i samym przedsięwzięciu artystycznym, jakim jest wystawiany spektal, jest dopracowane do ostatniego szczegółu, z wielką dbałością o to, by ów spektakl na ziemi kanadyjskiej był jak najbliżbfszy oryginałowi wystawianemu na warszawskich deskach teatralnych, a takżbfe, żbfe dla niego, tak jak dla jego gości, nadrzędną sprawą jest Sztuka, a nie pieniądz.ż0a ż0a Dyrektor Torończyk powiedział, żbfe o ile do wielu miejsc na świecie, skąd napływają do Teatru Narodowego zaproszenia, teatr nie jeździ, nie chcąc narażbfać się na trudności czy stres, o tyle każbfdy przyjazd do Toronto na zaproszenie agencji Zbyszka Świderskiego jest dla wszystkich jego kolegów i jego samego ogromną przyjemnością, takżbfe towarzyską i turystyczną, i wielką satysfakcją zawodową.ż0aż0a Miło było usłyszeć takie słowa od osoby, która kieruje jednym z najważbfniejszych i najbardziej prestiżbfowych teatrów w Polsce, a jeżbfdżbfąc po całym świecie, ma skalę porównawczą.ż0a ż0a My ze swej strony, nie raz współpracując ze Zbyszkiem Świderskim, na przykład przy premierze i pokazach "Zemsty", możbfemy dodać, żbfe jest on osobą o niespożbfytej energii, ogromnej pracowitości i nieograniczonych pomysłach. Zbyszek Świderski przeniósł spektakle teatralne przywożbfone z Polski do najlepszych sal teatralnych Toronto, zapewniając aktorom warunki o najwyżbfszym standardzie światowym, a publiczności prawdziwe przeżbfycie obcowania z najlepszymi teatrami prezentowanymi we właściwych do tego warunkach.ż0aż0a Zbyszek ma teżbf wielu oddanych przyjaciół, którzy zgotowali mu w Konsulacie wielką owację. Był tort, mnóstwo kwiatów (kolejka ustawiła się przez całą salę), było wiele ciepłych słów. ż0aż0a***image2:center*** ż0a ż0a***image3:center***   ż0aż0a A najlepszym dowodem, jak bardzo zasłużbfył sobie na słowa uznania Dyr. Torończyka był niezapomniany, fenomenalny spektakl, który oglądaliśmy w niedzielę w Living Arts Centre - teatr wielki, o ogromnej mocy. Ale o tym - za tydzień.ż0aż0a Nagrodzonemu - z serca gratulujemy i żbfyczymy wielu dalszych sukcesów, szalonych pomysłów i samych udanych przedsięwzięć!ż0aˇautoˇautoˇ49ˇ001_007.jpgˇ022_002.jpgˇ027.jpgˇˇˇˇˇˇˇˇUroczysty momentˇTort dla ekipy "Władzy", wystawionej na 40-lecie pracy artystycznej Janusza GajosaˇJanusz Gajos kroi tort, a na swój kawałek czeka Piotr Adamczykˇˇˇˇˇˇˇˇ9ˇ39ˇamˇ9ˇˇ1ˇˇˇ001_007.jpgˇ022_002.jpgˇ027.jpgˇˇˇˇˇˇˇˇ400ˇ400ˇ350ˇˇˇˇˇˇˇˇ300ˇ300ˇ467ˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇMałgorzata P. Bonikowskaˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2008051600939ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 23026ˇ1211737317ˇ4ˇ1213017079ˇ9ˇ6ˇ3ˇ2008ˇVII Rejs dla Dzieci po jeziorze Ontarioˇ Jużbf po raz siódmy Polonia Przyszłości organizuje imprezę, którą bardzo lubią i dzieci i dorośli. Jest to nasz prezent dla dzieci z okazji Międzynarodowego Dnia Dziecka.ż0aż0aˇRejs po jeziorze Ontario statkiem "Enterprise 2000" odbędzie się w niedzielę, 8 czerwca, w godz. 9.30-13.00.ż0aż0a***image1:center***ż0aż0a Zasadą naszego rejsu jest aktywność dzieci przez cały czas, a takżbfe połączenie zabawy z elementami edukacyjnymi.ż0aż0a W programie jest rejs po jeziorze Ontario, smaczny lunch przygotowany przez załogę statku, malowanie buzi, gry, zabawy, a takżbfe wiele innych atrakcji, a takżbfe dużbfo nagród i niespodzianek. Do tańca będzie przygrywał nam niezawodny DJ, Tomek Kniat.ż0aż0a Jak co roku, mamy ciekawy program gier i zabaw, w którym pomagać nam będzie specjalistka od tych spraw Maryla Bulzacka, prowadząca zajęcia dla dzieci w Mississauga Central Library.ż0aż0a Będzie teżbf występ utalentowanych dzieci z MAVO Academy of Arts and Music, prowadzonej przez Magdę Papierz i Wojtka Gawendę z Kabaretu pod Bańką, a takżbfe parę niespodzianek.ż0aż0a Dzieci uczestniczą w imprezie za darmo - jest to nasz prezent dla nich na Dzień Dziecka. Bilety dla dorosłych kosztują 60 dolarów (wliczony jest w to obiad dla każbfdej osoby na pokładzie) i możbfna je kupować w księgarniach "Gazety" w Toronto i Mississaudze oraz w Pegazie na Plazie Wisła. Tam teżbf należbfy pobierać bilety bezpłatne dla dzieci. Pamiętajmy, żbfe ich liczba jest ograniczona. Bilety są tylko w przedsprzedażbfy, a możbfna je kupić i pobrać tylko do 1 czerwca.ż0aż0a W tym roku pod numerem 416-531-3230 wew. 23 możbfna teżbf kupować bilety na karty kredytowe, do odbioru na statku.ż0aż0a Zgodnie z przepisami Kapitanatu Portu, rodzice dzieci poniżbfej lat 3 muszą mieć ze sobą kapok. Jeden rodzic możbfe opiekować się tylko dwojgiem dzieci. Pamiętajmy, żbfe rodzice dzieci odpowiedzialni są za ich bezpieczeństwo przez cały czas rejsu. ż0aż0a Impreza jest możbfliwa dzięki pracy społecznej wielu osób z Polonii Przyszłości, ale takżbfe dzięki pomocy finansowej sponsorów (hojni sponsorzy nadal są poszukiwani. To znakomita okazja do reklamy). Pełna lista ofiarodawców będzie opublikowana, po zakończeniu imprezy.ż0aż0a Zapraszamy teżbf dzieci anglojęzyczne!ż0aż0a Po informacje oraz w celu zgłoszenia chęci sponsorowania imprezy - tel. 416-253-4412 (Leszek Kociuba).ż0aż0a Warto wejść na stronę internetową Polonii Przyszłości www. poloniaprzyszlosci.org i zobaczyć zdjęcia z poprzednich lat. Zapraszamy na dzień święta wszystkich dzieci!ż0aż0aZapraszamy całe rodziny na dzień zabawy w święto wszystkich dzieci!ż0aż0aMałgorzata P. Bonikowskaż0aRzecznik prasowyż0aPolonii Przyszłościż0aż0a Plakat z informacjami o rejsie ż0aż0aWitryna Polonii Przyszłości ˇautoˇautoˇ49ˇrejs2004.jpgˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇDzieci bawią się przez cały czas, ani chwili nie siedzaˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ1ˇ36ˇamˇ4ˇˇ1ˇˇˇrejs2004.jpgˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ400ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ533ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇPolonia Przyszłościˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2008060300136ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 23176ˇ1212502570ˇ9ˇ1212502570ˇ9ˇ6ˇ3ˇ2008ˇHistoria Konkursu Recytatorskiego Fundacji im. Władysława ReymontaˇCofnijmy się w przeszłość...ˇ Dawno, dawno temu byli ludzie, dla których wszystko co polskie nie było obce. Wszystko co polskie ceniono ponad wagę złota. ż0aż0a I tak to było dawno, dawno temu, kiedy Związek Polaków w Kanadzie powołał do żbfycia Radę Edukacyjną, która miała za zadanie szerzenie Kultury Polskiej, nauczanie historii, geografii i propagowanie bogatej literatury polskiej. Rada Edukacyjna objęła pieczę nad szkołami polskimi, które były w Domach Związkowych, domach prywatnych, w domach bratnich organizacji. Z chwilą powstania Języków Spuścizny Kulturowej, zajęcia odbywały się w lokalnych szkołach publicznych i katolickich. ż0aż0a Doskonale pamiętam rok 1962 i moje pierwsze kroki skierowane do budynku Związkowca na Queen Street w Toronto. Młoda, niezbyt pewna siebie w nowym kraju, otwieram drzwi, gdzie wita mnie przemiła, uprzejma, gościnna i uśmiechnięta pani Irena Korsak. Zaczynamy rozmowę. Mówię, żbfe przed paroma dniami przybyłam na pobyt stały do Kanady, ale nie mogę nawet dokończyć dlaczego przybywam, bo natychmiast zostaję zaproszona do wstąpienia do pracy pedagogicznej w Radzie Edukacyjnej, której przewodniczącą była właśnie pani Irena Korsak. ż0aż0a Radości nie było końca, bo spotkałam człowieka o wielkim polskim sercu, który zauważbfył moją nieśmiałość i poniekąd samotność nowo przybyłej do Kanady. Ile to radości sprawiło pierwsze zebranie, gdzie poznałam panią Michalinę Wolnik, z którą pozostałam w wielkiej przyjaźni ażbf do jej śmierci, panią Kazimierę Budziak, panią Helenę Jordan i wiele wiele innych. ż0aż0a Powoli poznaję pracę, zadania i cele Rady Edukacyjnej. Pani Irena Korsak jest wiernym pomocnikiem. Pan Jesse Flis służbfy radami jako młody nauczyciel, potem wicedyrektor szkoły, a później jako najmłodszy kierownik szkoły Wydziału Oświaty Miasta Toronto. ż0aż0a Pani Michalina Wolnik inicjatorka - MATKA - Konkursów Recytatorskich zaprasza mnie do współpracy. Tu poznaję mozolną pracę przygotowywania i rozpowszechniania Konkursów Recytatorskich. Dużbfo czasu poświęcamy na wybieranie poezji dla różbfnych grup wiekowych. Musimy przecieżbf te wszystkie materiały wybrać, zebrać, powielić i wysłać do wszystkich szkół polskich w Ontario. ż0aż0a Czas leci szybko i bardzo miło, bo nie tylko wybieramy, ale i same czytamy te poezje z łezką w oku, ze śmiechem, ale w większości, z wielką radością, wiedząc, żbfe nasza praca nie pójdzie na marne i zaowocuje pięknymi recytacjami podczas Konkursu. ż0aż0a Robimy to z wielkim poświęceniem dla dobra naszych dzieci i młodzieżbfy, wierząc mocno, żbfe nauczyciele i rodzice dzieci przyjdą nam z pomocą i radą. Pani Michalina zawsze jest bardzo uczynna i żbfyczliwa nam wszystkim. Wiernie obserwuje, patrzy, doradza, zawsze z uśmiechem. Tak buduje się nasza przyjaźń. Nie odczuwam różbfnicy wieku. Wiem, żbfe mogę całkowicie zaufać tej fenomenalnej nauczycielce, która jest przykładem i wielkim autorytetem dla nas wszystkich. Pani Michalina czyta, sprawdza, odkłada, zmienia, a potem pyta: "Co wy myślicie?". Mamy wolną rękę, dodajemy nowe poezje, odrzucamy niektóre. I tak idzie nasza praca z wzajemnym szacunkiem, z poszanowaniem i z uznaniem. Wiemy, żbfe wspólnie pracujemy dla jednego celu. Wreszcie wszystko jest gotowe do wysyłki. Dużbfe koperty wraz z listem przewodnim będą wysłane. Powiadamiamy szkoły o miejscu gdzie odbędzie się finał Konkursu, bo szkoły mają obowiązek zrobić eliminacje i wybrać najlepszych recytatorów. Harmonijna praca wre. ż0aż0a Czekamy na Finał. Organizujemy Komisję Sędziowską. Wreszcie Finał Konkursu. Przyjechały dzieci i młodzieżbf, są równieżbf rodzice, dziadkowie i zainteresowani konkursem. Wszyscy z zaciekawieniem słuchają recytacji. Co za radość usłyszeć czteroletnią, uroczą dziewczynkę, którą przywieźli dziadkowie. Konkurs trwa. Liczymy na najlepszych z najlepszych. Wiemy o tym, żbfe panie z Rady Edukacyjnej postarały się o darmowy poczęstunek w postaci pączków, ciastek, babek oraz soków dla wszystkich uczestników. Było skromnie, ale bardzo serdecznie i przyjaźnie. W napięciu oczekujemy rezultatów. Oczekujemy recytacji tych najlepszych z najlepszych. Wręczamy nagrody uczestnictwa dla wszystkich. Są to skromne książbfki, a dla zwycięzców plakietki i dyplomy, które potem zamieniliśmy na medale, a jeszcze później na statuetki. ż0aż0a Tutaj należbfy wspomnieć niezapomnianych prezesów Związku Polaków w Kanadzie, którzy zawsze uczestniczyli w zmaganiach konkursowych i byli świadkami tego wspaniałego wydarzenia. I tak to trwało przez parę lat, do czasu kiedy ja, młoda jużbf nauczycielka w systemie kanadyjskim, zostałam przewodniczącą Komitetu Oświaty. Byłam najmłodszą ze wszystkich, ale nie mogę zapomnieć tej, jakżbfe godnej pracy, gdzie wzajemne poszanowanie było naszą powinnością. Nie możbfna zapomnieć listów od prezesów po takich imprezach. Były one pełne wdzięczności i podziwu. Okazywały wdzięczność dla nas, dla rodziców, dla nauczycieli, dla widzów, a takżbfe podziw dla wszystkich uczestników, których recytacje przypominały naszą kochaną ojczyznę i jej bogactwo kultury i literatury. ż0aż0a Kiedy zostałam przewodniczącą Komitetu Oświaty, nadal pracowałam z panią Michaliną Wolnik, panią Hanką Łopińską przy przygotowaniu i organizowaniu konkursów. Do pracy w Fundacji Władysława Reymonta wstąpił profesor Chester Sadowski z York University i profesor Tadeusz Wisz z Ryerson Polytechnical Institute. Nie upłynęło dużbfo czasu, kiedy do pracy przybyła profesor Iwona Grabowska oraz pani Apolonia Anielewicz, Helen Padykuła i pani Arline Eliasz. ż0aż0a Pewnego wieczoru siedzimy, czytamy, wybieramy i wybieramy. Nagle przyszła mi myśl. Z początku nie byłam pewna, czy mam to powiedzieć głośno, ale znając wszystkich z zebrań, zapytałam panią Michalinę Wolnik: "Pani Michalino, czy nie możbfemy zrobić trochę inaczej w tym roku jeśli chodzi o wybór wierszy?" - "Danusiu, co masz na myśli?" - "Pani Michalino, wyznaczmy tylko czas trwania recytacji dla każbfdej grupy wiekowej i dajmy im możbfność wybrania poezji, albo prozy takiej, aby zmieścili się w tym czasie". Na to pani Michalina, "Możbfemy spróbować w tym roku i zobaczymy co będziemy robili w przyszłości." Nigdy nie myślałam, żbfe tak łatwo to przejdzie. Wspólnie z panią Michaliną zaczęłyśmy pisać listy do wszystkich szkół. Oddźwięk był pozytywny. Nauczyciele zadowoleni. Dzieci i młodzieżbf mają wolne pole do popisu. Oczekujemy Konkursu. O dziwo! Różbfnorodność recytacji jest wspaniała. Jużbf nie słuchamy "Ody do Młodości" kilka razy, nie słuchamy "Samochwała w kącie stała" kilka razy, albo "Lokomotywy", lub "Burczymuchy" i.t.d. i.t.d. Konkurs nabiera innej wartości. Jest coraz bardziej ciekawy. Dla nas, nie ma wieczorowych spotkań i przerzucania stronicami w poszukiwaniu nowych wierszy. Teraz jest to w rękach tych, którzy z wielką chęcią recytują. ż0aż0a Jak widzimy, ta moja opowieść nie ma końca, ale brak mi słów uznania dla tych osób, z którymi pracowałam jako młoda nauczycielka. Ja ich ceniłam, ale nie spodziewałam się takiego poparcia i radości w tej pięknej pracy społecznej.ż0a ż0a Kiedy Zarząd Główny Związku Polaków w Kanadzie na jednym z Walnych Zjazdów uchwalił założbfenie Fundacji im. Władysława Reymonta, było to tylko naszą kolejną radością. Pracę Rady Edukacyjnej przejęła Fundacja W. Reymonta. Należbfy tu podkreślić dużbfe poparcie członków Związku Polaków w Kanadzie. Od każbfdej składki członkowskiej Fundacja otrzymywała 25 centów na swoją działalność. Pierwszym Prezesem Fundacji został pan Julian Dobranowski. Człowiek o wielkim umyśle, wielkim sercu, prawdziwy społecznik. Było wielu innych prezesów Fundacji, między innymi i autor tego opowiadania. Jestem przekonana, żbfe Ci, którzy odeszli do Domu Boga Ojca są z nami na każbfdym KONKURSIE RECYTATORSKIM FUNDACJI WŁADYSŁAWA REYMONTA. ż0aż0aW tym roku odbędzie się jużbf XXXVIII Konkurs Recytatorski. Jest on inny jak dotychczasowe Konkursy. To kolejna innowacja obecnego Prezesa Fundacji pana Kazimierza Chrapki. Kilka lat temu wprowadził on Koncert Laureatów, podczas którego, zostają wyłonieni najlepsi z najlepszych, którzy w nagrodę wyjeżbfdżbfają do Polski aby tam reprezentować Polonię Kanadyjską na Ogólnopolskim Konkursie Recytatorskim pt. "Mówimy Reymontem". Dzięki nowoczesnej technologii, w 2007 roku Regulamin Konkursu uległ kolejnej innowacji. Każbfdy uczestnik Konkursu musi nagrać swoją recytację na taśmę i przysłać ją do biura Fundacji. ż0aż0a Powołana Komisja, po obejrzeniu i wysłuchaniu nadesłanych recytacji wybiera finalistów Konkursu. Finał Konkursu odbywa się na żbfywo w Toronto. Wiele osób miało i nadal ma różbfne opinie na ten temat. Faktem jest, żbfe w 2007 roku było mniej uczestników, ale obecnie konkurs rozrósł się na całą Kanadę. Dajmy szansę ponownie w tym roku, aby ten Konkurs Recytatorski spotkał się z uznaniem nauczycieli, uczestników i publiczności. Zapewne różbfne będą opinie na ten temat i w tym roku ale nowa metoda prowadzenia Konkursu sprawdziła się, i obecnie Konkurs Recytatorski Fundacji Reymonta obejmuje całą Kanadę, od Atlantyku do Pacyfiku. ż0aż0a W tym roku otrzymaliśmy zgłoszenia do udziału w Konkursie z czterech prowincji: Ontario, Quebec, British Columbia i Manitoba. Pragnę dodać, żbfe jużbf od kilku lat, zwycięzcy Konkursu Recytatorskiego biorą udział w Konkursie Recytatorskim w Polsce organizowanym przez bliźniaczą Fundację im. Wł. St. Reymonta w Polsce, a najlepsi z najlepszych z Polski przyjeżbfdżbfają do Kanady na Finał naszego Konkursu. Jużbf nie ma granicy między dwoma pięknymi krajami, nawet ostatnio wizy zostały zniesione. ż0aż0a W tym roku mottem Finału Konkursu jest maksyma Ojca Świętego Jana Pawła II: "Wy jesteście przyszłością świata! Wy jesteście nadzieją Kościoła! Wy jesteście moją nadzieją!" On tak bardzo kochał dzieci i młodzieżbf. Wiemy, jak wspaniale czuł się wśród nich. Wiemy, jak piękną pisał poezję, jak pięknie grał w sztukach teatralnych jako młody student w Krakowie. Piękne albumy obrazujące Pontyfikat Jana Pawła II będą w tym roku nagrodą dla wszystkich uczestników Finału.ż0aż0a Dołóżbfmy wszelkich starań, aby KONKURS RECYTATORSKI FUNDACJI im. WŁADYSŁAWA REYMONTA ZAWSZE TRWAŁ. Niech żbfyją w zdrowiu, radości i pomyślności wszyscy uczestnicy Konkursów Recytatorskich, ich nauczyciele i ich rodzice. NIECH SWIĘTO MOWY POLSKIEJ TRWA. ż0aż0a Spisała, przemyślała, przypomniała, utrwaliła na prośbę Fundacji W. Reymonta, ż0aDanuta Gadzała-Warszawska ż0arzecznik prasowy Fundacjiż0aˇautoˇautoˇ49ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ10ˇ10ˇamˇ9ˇˇ1ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇDanuta Gadzała-Warszawskaˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2008060301010ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 23306ˇ1213204574ˇ9ˇ1213204574ˇ9ˇ6ˇ11ˇ2008ˇSztab WOŚP w Montrealu rozliczony!ˇ Niektórzy pewnie pamiętają, żbfe dwunastego stycznia bieżbfącego roku miał miejsce w Montrealu kolejny finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Finały WOŚP odbywają się w Montrealu rokrocznie od 2005 r. ˇZ początku organizowane były przez grupę polskich studentów z uniwersytetów: Concordia i McGill. Od 2007 r. organizuje je 1 Harcerska Drużbfyna Motorowodna "Gryf". W ciągu tych trzech lat montrealski oddział WOŚP wspomógł fundację kwotą ponad pięciu tysięcy dolarów kanadyjskich. ż0aż0a XVI finał WOŚP (a czwarty w Montrealu) odbył się w sali 1 grupy PKTWP przy ul. Jolicoeur i zakończył się wynikiem 1076,50 dol. Pieniądze zostały przesłane do Polski w lutym, w czym bezinteresownie pomógł montrealski oddział Polonijnej Kasy Kredytowej. Fundacja po zebraniu i podliczeniu pieniędzy ze wszystkich sztabów na świecie (w tym roku było ich ok. 1500) ogłosiła wynik tegorocznego, XVI finału: 32.147.538,63 zł, czyli ok. 15 mln dolarów USA!ż0a ż0a To jest kolejny rekord finansowy fundacji, zresztą jeden z wielu. W połowie maja montrealski sztab WOŚP dostał z Warszawy pokwitowanie przelewu oraz blankiety podziękowań dla sponsorów, co oznacza, żbfe sprawa zbiórki pieniędzy w ramach XVI finału w Montrealu została formalnie zamknięta. Drużbfyna "Gryf" jest dumna, żbfe po raz kolejny, dołożbfyła swą niewielką cegiełkę do tej ogromnej machiny dobroci, jaką jest Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy. ż0aż0a Przypomnę, żbfe wspomnianą kwotę ponad trzydziestu dwóch milionów złotych, fundacja wyda w tym roku przede wszystkim na wsparcie dziecięcych oddziałów laryngologicznych i otolaryngologicznych. Działanie to będzie podzielone na trzy obszary. ż0aż0a Obszarem pierwszym jest wsparcie zaawansowanej diagnostyki i leczenia wad słuchu u noworodków i małych dzieci. Obszar drugi to wsparcie oddziałów zajmujących się ratowaniem żbfycia dzieci z poważbfnymi schorzeniami laryngologicznymi, takich jak na przykład tkwiące w układzie oddechowym ciała obce, czy poparzenia układu oddechowego. Obszar trzeci to wsparcie oddziałów zajmujących się leczeniem dzieci ze schorzeniami onkologicznymi w obrębie głowy i szyi. ż0aż0a Właśnie z laryngologią wiązać się będzie lista sprzętu medycznego, jaki w tym roku fundacja planuje zakupić podczas kilku konkursów ofert. ż0aż0a Oprócz tego Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy kontynuować będzie pięć prowadzonych przez siebie jużbf od kilku lat programów medycznych: Program Powszechnych Przesiewowych Badań Słuchu u Noworodków (dzięki staraniom fundacji - obowiązkowy dla każbfdego noworodka), Ogólnopolski Program Leczenia Pompami Insulinowymi Dzieci z Cukrzycą, Program Nieinwazyjnego Wspomagania Oddychania u Noworodków "Infant Flow", Program Leczenia i Zapobiegania Retinopatii Wcześniaków, oraz najnowszy program Ratujemy i Uczymy Ratować, polegający na odwiedzaniu szkół podstawowych w całej Polsce i prowadzeniu wśród nauczycieli kursów pierwszej pomocy w amerykańskim systemie AHA. Nauczyciele z kolei przekazują tę wiedzę uczniom klas 1-3. ż0aż0a Poza działalnością stricte medyczną, warto równieżbf wspomnieć o innych akcjach, które organizuje fundacja Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy. Jedną z nich jest umieszczanie na produktach spożbfywczych informacji (niezwykle cennych dla diabetyków) o zamiennikach węglowodanowo-białkowych, w ramach akcji "Policz się z cukrzycą". ż0aż0a Są to takżbfe prowadzone niemal od początku istnienia fundacji szkolenia Pokojowego Patrolu. Polegają one na szkoleniu z zakresu ratownictwa medycznego i utrzymaniu przy żbfyciu dla wolontariuszy od osiemnastego roku żbfycia, które to szkolenia odbywają się w miejscowości Szadowo-Młyn w tzw. Uniwersytecie WOŚP. Fundacja prowadzi takżbfe akcję "1% - defibrylator". W Polsce na organizacje typu "charity" możbfna przekazywać jeden procent podatku z rozliczenia rocznego. Z takich wpływów WOŚP zakupuje defibrylatory do elektrowstrząsów, które umieszczane są w miejscach publicznych, takich jak: sklepy, przystanki, instytucje.ż0aż0a W dniach 1 i 2 sierpnia, w Kostrzynie n. Odrą, odbędzie się takżbfe Przystanek Woodstock. Ten największy w Europie (a możbfe i na świecie) festiwal plenerowy organizowany jest przez fundację jużbf od trzynastu lat. Do tej pory jego wizytówką była muzyka, jednak od kilku lat formuła Woodstock zmienia się na rzecz kontaktów międzyludzkich. ż0aż0a Mocny akcent kładziony jest na akcję o nazwie "Akademia Sztuk Przepięknych". Polega ona na spotkaniach z ciekawymi i znanymi ludźmi. W zeszłym roku byli to np.: dziennikarz Tomasz Lis, pisarka Dorota Masłowska, specjalista od poprawnej wymowy, prof. Jerzy Bralczyk oraz członek Episkopatu Polski, abp Józef Życiński, naczelny rabin Polski Michael Schudrich oraz imam Ali Abi Issa. To naprawdę niezwykła sytuacja, gdy spotykają się przedstawiciele trzech religii i kultur, których wyznawcy na co dzień nie darzą się przesadną sympatią. Na Woodstocku jest to jednak jak najbardziej możbfliwe. Dokładne rozliczenia zakupu sprzętu, prowadzenia programów medycznych i organizacji imprez mieszczą się na stronie internetowej fundacji, pod adresem: www.wosp.org.pl/fundacja/index.php/18/2ż0aż0a Jak więc widać, fundacja WOŚP - chociażbf w ogóle nie jest to pokazywane w telewizji tak jak styczniowe finały - pracuje w pocie czoła. W świetle tych informacji uzasadniona jest akcja rozmieszczania w miastach bannerów reklamowych WOŚP z hasłem: "Czy ktoś zrobił więcej?", co wywołało spore kontrowersje. Niektórzy z oburzeniem wyliczali inne fundacje, które zbierają więcej pieniędzy. To jednak nie odpowiada na postawione pytanie. Zebrać pieniądze potrafi każbfdy, niekoniecznie uczciwy. Sztuką jest dobrze je wykorzystać, z pożbfytkiem dla wszystkich. To jużbf szesnasty rok działalności Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy i oby jak najdłużbfej. Czytelnikom, którzy chcieliby dowiedzieć się szczegółów nt. działalności fundacji, programów medycznych, rozliczeń finansowych z poszczególnych lat, przypominam adres internetowy: www.wosp.org.pl. Montrealski sztab WOŚP zorganizowany przy 1 Harcerskiej Drużbfynie Motorowodnej "Gryf" (www.rancid.ca/gryf) dziękuje wszystkim, którzy przyczynili się do organizacji tegorocznego finału i zawiadamia, żbfe podziękowania pisemne dla sponsorów zostaną niebawem rozesłane. ż0aż0aˇautoˇautoˇ49ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ1ˇ12ˇpmˇ9ˇˇ1ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇMarcin Śmigielskiˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2008061110112ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 23370ˇ1213800019ˇ9ˇ1213800019ˇ9ˇ6ˇ18ˇ2008ˇPolonio! Obudź się!!!ˇ Niewiele zmieniło się od czasu, kiedy członkowie Komitetu Obrony Credit Union starali się, aby dojść do tego, co stało się z pieniędzmi ze sprzedażbfy Pol-Can Banku. Bardzo niewielu członków Credit Union interesowało się tymi sprawami. Wielu członków zamknęło swoje konta i zostało członkami innych instytucji, gdzie mają wpływ na to, w jaki sposób ich pieniądze są wydawane. ˇ Wcale nie dziwię się, żbfe Rada Dyrektorów naszej Credit Union mało się przejmuje tym, co generalnie nasza społeczność myśli. Tak się dzieje, bo my, członkowie na to pozwalamy i tak będzie się działo, dopóki do świadomości większości nie dotrze fakt, żbfe nas ktoś oszukuje i wykorzystuje.ż0aż0a W Gazecie weekendowej sprzed tygodnia (myślę, żbfe w innych pismach polonijnych równieżbf, bo przecieżbf wymagają tego przepisy kanadyjskie), z 30 maja - 1 czerwca, ukazało się po polsku i po angielsku "Prawne zawiadomienie do wszystkich beneficjantów" - "LEGAL NOTICE", zamieszczone przez POL-CAN BANK TRUST, w którym to nasi zaufani, czyli Trustees, wręcz zachęcają do przejrzenia ich sprawozdania finansowego za okres od 1 stycznia 2004 do 31 grudnia 2007, które znajduje się w biurze głównym St. Stanislaus-St.Casimir’s Polish Parishes Credit Union Limited przy 220 Roncesvales Ave. w Toronto, lub w odpowiednim biurze sądu. Co jest ciekawe, żbfe tym razem powiernicy nie proszą o zapłacenie im za wydawanie naszych pieniędzy. ż0aż0a Przesłuchanie w sprawie wniosku o rozliczenie wyżbfej wymienionego Trustu odbędzie się 6 sierpnia 2008 roku, o godz. 10.00 w budynku sądu przy 330 University Ave. (zachodnia strona ulicy), 9. piętro. ż0aż0a W przypadku jeśli jakakolwiek osoba mająca finansowy interes w Pol-Can Bank Trust sprzeciwi się rozliczeniu lub wynagrodzeniu dla Trustees lub jeżbfeli prośba o większe koszta zostanie złożbfona w sądzie.ż0aż0a Należbfy się domyślać, żbfe osoba taka możbfe wnieść sprzeciw i wówczas owa rozprawa w sądzie odbędzie się.ż0aż0a Jako członek CU i beneficjant jestem bardzo zainteresowany rozliczeniem Pol-Can Bank Trust, dlatego teżbf poszedłem do CU, aby zobaczyć to piękne sprawozdanie. Uwierzcie mi, żbfe warto było tam pójść - lektura jest naprawdę interesująca. Nie będę opisywał, co ciekawego tam znalazłem, bo każbfdy możbfe zobaczyć to osobiście, a poza tym, jest tam dla każbfdego coś ciekawego.ż0aż0a Moim wielkim zaskoczeniem był jednak fakt, żbfe byłem pierwszym, który zainteresował się tematem. Obowiązkiem każbfdego zainteresowanego jest wpisanie się na listę osób przeglądających to sprawozdanie. Wielkie było moje zdziwienie, kiedy okazało się, żbfe jestem pierwszy, którego interesuje ten temat. Nie mam teżbf powodów, aby nie wierzyć, żbfe tak naprawdę było, bo widziałem pustą listę, którą mi podsunięto do podpisu.ż0aż0a Sprawozdanie owo to naprawdę ciekawa lektura, bo możbfna dowiedzieć się, jak to nasi Trustees "INWESTOWALI" nasze pieniądze i jakie to zyski z tych "INWESTYCJI" mają beneficjanci, czyli członkowie Credit Union. ż0aPÓJDŹCIE PAŃSTWO I SAMI ZOBACZCIE! ż0aż0a Takie wyniki możbfe tylko mieć tak doborowo dobrany zespół, czyli KKK.ż0aż0a Życzę miłej lektury.ż0aż0aLeszek Kociubaż0aż0aPS Gdyby ktoś potrzebował (bo zgubił się w sądzie) numeru sprawy dotyczącej tego przesłuchania, podaję: 02-032/08 POL-CAN BANK TRUST.ż0aż0aPS Ciekawe, kto jest autorem polskiego tłumaczenia angielskiego tekstu owego zawiadomienia. Wiem, żbfe oba teksty zostały wysłane do publikacji, ale polski jest pisany tak fatalnym językiem, żbfe właściwie nie wiadomo, o co w nim chodzi. ż0aż0aˇautoˇautoˇ49ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ10ˇ38ˇamˇ9ˇˇ1ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇLeszek Kociubaˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2008061801038ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 23476ˇ1214402686ˇ9ˇ1214402686ˇ9ˇ6ˇ25ˇ2008ˇSzczególna pielgrzymkaˇ W sobotę, 14 czerwca, ponad 50-osobowa grupa pielgrzymów z Montrealu, wzięła udział w szczególnej pielgrzymce do Wilna na Kaszubach w Ontario. W roku obecnym mija 150. rocznica przybycia pierwszych emigrantów polskich, którym zaproponowano tereny w pobliżbfu Renfrew i Barry's Bay. ˇBardzo szybko polscy osadnicy, których większość stanowili mieszkańcy polskich Kaszub z okolic Chojnic i Kościerzyny, nazwali powierzone im tereny Kaszubami. Pierwszą polską kaplicę wzniesiono w 1857 roku w centrum Kaszub, w miejscowości Hagarty, której zmieniono nazwę na Wilno, by uczcić w ten sposób miejsce pochodzenia jednego z pierwszych księżbfy na Kaszubach. Potem, w 1895 r., wybudowano kościół pod wezwaniem św. Stanisława Kostki, który 2 lutego 1936 r. całkowicie spłonął. Jużbf rok później, w 1937 r. wybudowano nowy kościół pod wezwaniem Matki Boskiej Królowej Korony Polskiej. Ten kościół stoi do dzisiaj blisko drogi z Renfrew do Barry's Bay i nie sposób go pominąć. ż0aż0a Właśnie tutaj odbyły się centralne uroczystości religijne upamiętniające 150-lecie polskiego osadnictwa. Stały się one dla nas głównym celem pielgrzymki na Kaszuby. Wiedzieliśmy takżbfe, żbfe specjalnym Gościem będzie ks. kardynał Stanisław Dziwisz, zmierzający na 49. Międzynarodowy Kongres Eucharystyczny do miasta Quebec. ż0aż0a Z Montrealu do Wilna jest ok. 400 km. Nasz dzień pielgrzymkowy rozpoczęliśmy zatem dosyć wcześnie, by zdążbfyć na mszę św. zapowiedzianą na godzinę 13.00. Kilka minut po godzinie 7.00 wyjechaliśmy spod kościoła Matki Boskiej Częstochowskiej. Pielgrzymi reprezentowali wszystkie polonijne ośrodki duszpasterskie w Montrealu. Mieliśmy gości takżbfe z Polski i ze Szwecji, którzy w tym czasie przebywali u swoich rodzin w Montrealu. Jest jużbf tradycją, żbfe pielgrzymowanie rozpoczynamy wspólnym pacierzem oraz śpiewem Godzinek. Tak teżbf stało się i tym razem. Gdy autobus opuszczał ulice naszego miasta, my z modlitwą i śpiewem maryjnym, wchodziliśmy w atmosferę pielgrzymki. Ktoś zauważbfył, żbfe jechać będziemy ponad 4 godziny, połową czasu, w którym samolotem pokonuje się drogę do Polski. ż0aż0a O. Bogdan, prowadzący pielgrzymkę, przypomniał cel naszej pielgrzymki: udział we mszy św. dziękczynnej w 150-lecie polskiego osadnictwa w Kanadzie oraz, gdy nam czas na to pozwoli, przejazd do Franciszkańskiego Ośrodka na Kaszubach. Jużbf jako pielgrzymi, zaznajomieni z bratem lub siostrą siedzącą obok mnie, (po 5 minutach dla brata i siostry na zapoznanie się), odmawiamy część radosną różbfańca św. Każbfdy dziesiątek poprzedzony jest stosowną pieśnią maryjną. Zwykle w kościele śpiewamy jedną czy dwie zwrotki, a na pielgrzymce jest okazja, by wyśpiewać wszystkie, poznając ich często głębokie treści. Tak minęły nam dwie pierwsze godziny. Mijaliśmy właśnie Ottawę. Jeden pielgrzym przypomniał, żbfe we wtorek, 10 czerwca brał udział w spotkaniu premiera Kanady z Polonią w parlamencie z okazji okrągłej rocznicy polskiego osadnictwa w Kanadzie. Wkrótce za Ottawą mieliśmy pierwszy i ostatni postój w drodze do Wilna. Na parkingu zwracaliśmy na siebie uwagę i liczbą i rozśpiewaniem, a kiedy trzeba było takżbfe przywoływaniem przez mikrofon z przenośnym wzmacniaczem, pielgrzymów do autobusu. ż0aż0a W okolicach Renfrew, ok.100 km przed Wilnem, o. Bogdan przypomniał dzieje polskiego osadnictwa w Kanadzie, zwracając szczególną uwagę na rolę Kościoła i wiary w podtrzymywaniu polskości. Przed nami rozciągała się wspaniała droga numer 60, którą zmierzaliśmy do Wilna i oczyma wyobraźni mogliśmy zobaczyć naszych pierwszych osadników, którzy, te mijane przez nas tereny, czyniły sobie ziemię poddaną. Jużbf na kilka kilometrów przed Wilnem, zauważbfyliśmy tablice przy drodze informujące o historycznym miejscu przybycia Polaków w 1859 roku na to miejsce. Kolejny zakręt, i jużbf po lewej stronie wyłoniła się wieżbfa kościoła Matki Boskiej Królowej Korony Polskiej. Była godzina ok. 11.45. ż0aż0a Plac przed kościołem zapełniony autobusami oraz samochodami prywatnymi. Jeszcze będąc w autobusie, zauważbfyliśmy o. Jerzego Naglewskiego z grupą z pielgrzymów z Peterborough. Za chwilę serdecznie się z nim przywitaliśmy. O. Jerzy witał się z każbfdym z pielgrzymów, z których większość znał ze swojej posługi duszpasterskiej w Montrealu. Jako grupa z transparentem MONTREAL POLONIA WITA i ze śpiewem "Po górach dolinach" ruszyliśmy do kościoła, wzbudzając zainteresowanie fotografów i operatorów kamer, których nie brakowało na placu. Miejsca w kościele jużbf były prawie zajęte. Musieliśmy wejściem bocznym wejść do kościoła i poszukać rozrzuconych miejsc wolnych w ławkach. Dziękuję w tym miejscu, służbfbie porządkowej w Wilnie, żbfe nas przepuściła wejściem tylko dla księżbfy. ż0aż0a Kiedy dochodziliśmy do wejścia bocznego, nadjechała czarna limuzyna z księdzem kardynałem Stanisławem Dziwiszem. Pierwsze, niespodziewane spotkanie i pierwsze zdjęcia. Nasi pielgrzymi prawie wszyscy znaleźli miejsca siedzące w kościele. Część pozostała na zewnątrz. Plac był dobrze nagłośniony i przygotowano zadaszenia chroniące przed słońcem. Później dowiedzieliśmy się, żbfe ponad 2000 ludzi uczestniczyło we mszy św. zwłaszcza Polaków, przybyłych z różbfnych miejsc Ontario i z Quebecu. ż0aż0a Punktualnie o godz. 13.00 rozpoczęła się msza św. Ksiądz Kardynał w szatach liturgicznych poprzedzony procesją zmierzał z plebani do kościoła. Towarzyszyli mu dwaj biskupi: biskup miejscowy z Pembroke Michael Mulhall oraz polski biskup Jan Ozga z diecezji Doume Abong Mbang we wschodnim Kamerunie. W koncelebrze uczestniczyło ponad 20 kapłanów, w tym z pobliskich parafii angielskojęzycznych. Piękną oprawę stanowili Rycerze Kolumba w swoich galowych strojach. ż0aż0a Ksiądz Kardynał wyznał szczerze, żbfe gdy zobaczył napisy Kaszuby i Wilno "to rzeczywiście moje serce mocniej zadrżbfało, równieżbf gdy się zbliżbfyłem do tego kościoła". ż0aż0a Zauważbfył, żbfe kanadyjskie Wilno i Kaszuby stały się słynne, gdyżbf nasi rodacy szukali tu lepszego żbfycia w wolności, suwerenności ducha i kultury, a takżbfe wolności słowa, języka polskiego. ż0aż0a "Dziś chcemy dziękować za ich postawę, za obronę polskości, kultury i wiary. Gdy tu przybywali, zawsze szukali miejsca na sprawowanie kultu, miejsca spotkania z Bogiem i wokół ołtarza" - powiedział arcybiskup krakowski. W słowie, przed błogosławieństwem, Ksiądz Kardynał, wspomniał m.in. o obecności franciszkańskiej na Kaszubach, co szczególnie nas ucieszyło. ż0aż0a Na zakończenie odśpiewano Hymn Polski, a potem Bożbfe coś Polskę. Niesamowite wrażbfenie. Jużbf będąc na placu przy kościelnym, usłyszeliśmy bardzo dobrą wiadomość. Jeden z księżbfy organizatorów, poinformował, żbfe Ksiądz Kardynał w piątek, 20 czerwca będzie w Montrealu, o godz. 18.30 spotykając się najpierw w Białym Orle, a potem, ok. godz. 19.30 przejedzie do kościoła Matki Boskiej Częstochowskiej. Cudownie! ż0aż0a Msza św. trwała ok. 2 godziny. Ze spokojem, mogliśmy zrealizować drugi punkt naszej pielgrzymiej wyprawy: obecność na Franciszkańskich Kaszubach. Z Wilna do Barry's Bay jest 10 km, a potem kolejne 10 km jużbf drogą w lesie, ale asfaltową, do naszej, franciszkańskiej kaplicy pod wezwaniem Matki Boskiej Anielskiej, która od 2 sierpnia 1953 r. nad jeziorem Wadswoth, stanowi centrum żbfycia religijnego w sezonie letnim na Kaszubach. Kierowca autobusu podjechał ażbf pod nasze dwa cottage's, gdzie oczekiwała na nas pani Danusia Olszewska z gorącą kawą. Usiedliśmy w ławkach "katedry pod sosnami" i spożbfyliśmy posiłek. Mieliśmy ponad godzinę czasu wolnego. Po nakarmieniu ciała, coś jeszcze dla ducha. Nawiedziliśmy Najśw. Sakrament w kapliczce, a potem przed obrazem, największą ponoć kopią na świecie jasnogórskiego wizerunku, odśpiewaliśmy litanię loretańską. I jużbf zajęliśmy miejsca w autobusie gotowi na powrót do Montrealu. Po drodze mijamy opustoszały jużbf plac przed kościołem w Wilnie i dziękujemy Panu Bogu modlitwą za przeżbfycia dnia. ż0aż0a Następnie oglądamy na DVD oratorium Piotra Rubika "Tu es Petrus". Po krótkim odpoczynku jużbf za Ottawą, każbfdy z nas miał możbfliwość wypowiedzenia swoich refleksji związanych z kazaniem Księdza Kardynała. Piękna, wspaniała, wzruszająca i szczera wymiana myśli. Jedno kazanie, a ile treści dla każbfdego z nas. Wypowiedzi były oddzielone śpiewem hymnów kościelnych: "Nie rzucim Chryste świątyń Twych", "My chcemy Boga", "Bożbfe coś Polskę". Zbliżbfała się godzina 21.00 - Godzina Apelu Jasnogórskiego, w łączności z naszą Ojczyzną pogrążbfoną snem (wszak to 3 nad ranem w Polsce), łączyliśmy się duchową z umiłowanym miejscem Jana Pawła II. Zakończyliśmy tę część "Piosenką na dobranoc, zapada zmrok..." Ostatnie pół godziny naszej szczególnej pielgrzymki wypełniły tradycyjne śpiewy biesiadne, bez których teżbf nie możbfe się odbyć żbfadna wspólna wyprawa, nawet pielgrzymka: "Szła dzieweczka do laseczka", "Hej Sokoły", "Góralu czy ci nie żbfal", itp. Ale gdy zobaczyliśmy kościół Matki Boskiej Częstochowskiej, wyrwało się z naszych serc: "O Maryjo witam Cię..." ż0aż0a Rozchodząc się, wzajemnie dziękowaliśmy sobie za wspólnie przeżbfyty czas i umawialiśmy się na kolejną pielgrzymkę. Tym razem do miasta Quebec, na mszę św. zamykającą 49. Międzynarodowy Kongres Eucharystyczny. I pamiętamy, żbfe w piątek 20 czerwca, kardynał Stanisław Dziwisz będzie w Montrealu.ż0aż0ao. Bogdan Gawot, franciszkaninż0a ż0aPS Na zakończenie, chciałbym serdecznie podziękować moim współbraciom-kapłanom z Montrealu. Dzięki ich zachęcającym informacjom, wiadomości o pielgrzymkach mogą dotrzeć do każbfdego zainteresowanego. Dziękuję im takżbfe, za zastępstwo w parafii, kiedy ja mogę spokojnie pielgrzymować. Bóg zapłać! ż0aˇautoˇautoˇ49ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ10ˇ2ˇamˇ9ˇˇ1ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇo. Bogdan Gawotˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2008062501002ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 23509ˇ1214575698ˇ9ˇ1214830752ˇ9ˇ6ˇ27ˇ2008ˇSzansa na uratowanie najstarszej polskiej parafii w Torontoˇ13 czerwca informowaliśmy Czytelników, żbfe polska parafia Matki Boskiej przy Davenport Road w Toronto będzie przekazana w listopadzie 2008 roku "innej grupie etnicznej". Księżbfa oblaci zapowiedzieli 8 czerwca, żbfe ostatnia msza polska zostanie tam odprawiona 23 listopada br. ż0aˇJednak liczna grupa parafian, broniąca polskości parafii, nie złożbfyła broni. W ubiegłą niedzielę przedstawiciele parafii zostali przyjęci na kilkuminutowej audiencji przez kardynała Dziwisza, który obiecał im pomoc w zachowaniu parafii i zachęcał do dalszych wysiłków. ż0aż0a***image1:center***ż0aż0aO tej sprawie więcej w Listach do Redakcji w drukowanej Gazecie weekendowej, a w Internecie w przyszłym tygodniu.ż0aˇautoˇautoˇ49ˇdavenport.jpgˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇZ takim transparentem parafianie udali się na spotkanie z kardynałem Dziwiszem Fot. Gazetaˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ10ˇ7ˇamˇ9ˇˇ1ˇˇˇdavenport.jpgˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ400ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ359ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇRed.ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2008062701007ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 24213ˇ1222268022ˇ9ˇ1222448673ˇ9ˇ9ˇ24ˇ2008ˇKolejny supermarket "Starsky" w Mississaudzeˇ Dzisiaj, o godzinie 9.00 zostanie otwarty drugi supermarket "Starsky" zlokalizowany w zachodniej Mississaudze, blisko skrzyżbfowania Dundas St. West z ulicą Winston Churchill.ż0aˇWzorem pierwszej lokalizacji i tutaj swoje miejsce znalazło kilka polonijnych biznesów. Nie możbfna zatem mówić tylko o supermarkecie, ale o nowym centrum polonijnym, gdyżbf znajdziemy tutaj między innymi: księgarnię Pegaz, kawiarnię "Cafe Prego", biuro sprzedażbfy domów Maćka Czaplińskiego, a takżbfe sklep meblowy "Smart Furniture".ż0aż0a***image1:center***ˇautoˇautoˇ49ˇp1010258.jpgˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇTak imponująco prezentuje się "Starsky" w zachodniej Mississaudze A. Finneliˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ10ˇ52ˇamˇ9ˇˇ1ˇˇˇp1010258.jpgˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ400ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ300ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇRed.ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2008092401052ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 24313ˇ1223058773ˇ9ˇ1223058773ˇ9ˇ10ˇ3ˇ2008ˇHabilitacja zostajeˇStopień doktora habilitowanego nie będzie zlikwidowany, zmienią się nieco zasady ubiegania się o niego - zapowiedziała minister nauki i szkolnictwa wyżbfszego Barbara Kudrycka.ˇMinister poinformowała na konferencji prasowej w Warszawie, żbfe założbfenia reformy szkolnictwa wyżbfszego i propozycje zmian w systemie kariery akademickiej zostaną zaprezentowane prawdopodobnie w listopadzie.ż0aż0a Jak tłumaczyła Kudrycka, przeciwko zniesieniu habilitacji opowiedziała się większość przedstawicieli środowiska naukowego i akademickiego, którzy brali udział w trwających od maja konsultacjach projektu założbfeń reformy nauki i szkolnictwa wyżbfszego. ż0aż0a Według niej, osoby zgłaszające swoje opinie argumentowały, żbfe poziom przyznawanych obecnie w Polsce doktoratów nie zawsze jest najwyżbfszy. "Dlatego ważbfne jest, żbfeby między doktoratem a profesurą tytularną pozostawić stopień naukowy" - powiedziała minister.ż0aż0a Jak dodała, procedura przyznawania habilitacji ulegnie jednak zmianie. "Biorąc pod uwagę opinię środowiska i dyskutując z ekspertami, uznaliśmy, iżbf zaproponujemy zmianę procedury uzyskiwania stopnia doktora habilitowanego. Staraliśmy się wypracować taką procedurę, która będzie krótsza i prostsza" - poinformowała.ż0aż0a Np. mniejszą rolę w tej procedurze będzie pełniło formalne kolokwium habilitacyjne. Przedstawiciele nauk ścisłych, przyrodniczych i inżbfynieryjnych będą musieli swoje aplikacje przedstawiać w dwóch językach - polskim i angielskim. Natomiast humaniści będą mogli pisać je tylko po polsku, a wersję angielską będą mogli dołączyć z własnej inicjatywy.ż0aż0a "Ponadto ta procedura (konieczność uzyskania habilitacji - PAP) nie będzie obowiązywać obcokrajowców, którzy mają doktorat uzyskany za granicą, Polaków, którzy taki doktorat zdobyli i Polaków, którzy zdobyli doktorat w Polsce i pracowali co najmniej pięć lat w zagranicznych ośrodkach naukowych na stanowisku samodzielnego pracownika naukowego" - powiedziała Kudrycka.ż0aż0aˇautoˇautoˇ49ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇ31ˇpmˇ9ˇˇ1ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇNa podst. PAPˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2008100310231ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 24378ˇ1223665451ˇ9ˇ1223665451ˇ9ˇ10ˇ10ˇ2008ˇMłode talentyˇPoznajmy młode talenty nagrodzone w ramach akcji Federacji Polek w Kanadzieˇˇautoˇautoˇ49ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ3ˇ0ˇpmˇ9ˇˇ1ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2008101010300ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 24427ˇ1224778497ˇ9ˇ1224778497ˇ9ˇ10ˇ23ˇ2008ˇBardzo interesujące spotkanie w Konsulacie RPˇPolonia w Montrealuż0aArtykułˇˇautoˇautoˇ49ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ0ˇ6ˇpmˇ9ˇˇ1ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇLeszek Sołekˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2008102310006ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 24494ˇ1225481389ˇ9ˇ1225481389ˇ9ˇ10ˇ31ˇ2008ˇRefleksje z obrad 40. Zjazdu Kongresu Polonii Kanadyjskiej ˇXL Walny Zjazd Kongresu Polonii Kanadyjskiejˇ Rok 2008 łączy się z wieloma ważbfnymi rocznicami naszej polonijnej wspólnoty. Do tych najważbfniejszych należbfy zaliczyć osadnictwo Polaków w rejonie Renfrew County, znanym powszechnie pod nazwą Kaszuby. ż0aż0aW lutym minęła 75. rocznica powołania Federacji Polskich Organizacji, która dowiodła Polonii jak bardzo potrzebna była reprezentacja dbająca o losy polskich imigrantów w Kanadzie.Te 75 lat miały okresy wzlotów i cieni. Szczególnie ostatnie dziesięciolecie należbfało do tego okresu historii KPK, który budził wiele obaw o jego przyszłość. Po tym zjeździe możbfna mieć nadzieję, żbfe rozpoczął się nowy okres w działalności KPK. Odniosłem wrażbfenie, żbfe działacze polonijnych organizacji wyciągnęli właściwe wnioski z minionego okresu. Nie bez wpływu na obecny obraz Kongresu miał zarząd ubiegłej kadencji pod kierownictwem p. Władysława Lizonia.ż0a ż0a Gośćmi zjazdu byli: ż0aPrzewodniczący Komisji Senatu RP ds. Polonii Andrzej Person i dyrektor biura tej Komisji Artur Kozłowski, Ambasador RP dr Ogrodziński, Konsul Generalny RP w Toronto p. Marek Ciesielczuk, oraz burmistrz Mississaugi p. Hazel McCallion.ż0a ż0a Od początku zjazdu dało się zauważbfyć możbfe nie nowy, ale w znacznie znaczniejszy ukłon w kierunku młodego pokolenia polonijnego. Organizatorem zjazdu był okręg KPK Mississaga, którym kieruje przedstawiciel Związku Harcerstwa Polskiego poza granicami Kraju dha. Anna Mazurkiewicz. ż0aż0a Do wykonania ogromu prac w okresie przygotowania i trwania zjazdu włączyło się Koło Przyjaciół Harcerstwa. Przewodniczącą prezydium zjazdu wybrano równieżbf przedstawicielkę ZHP pgK, hm. Krystynę Reitmajer. Jej osobowość miała bardzo znaczący wpływ na atmosferę przebiegu zjazdu. ż0aż0a Pierwszy dzień obrad koncentrował się na pracach komisji zjazdowych i rozpatrywaniu przedłożbfonych przez te komisje wniosków i zaleceń. Nie obyło się przy tym bez kontrowersyjnych decyzji. Do nich możbfna zaliczyć los wniosku, aby zjazd podjął uchwałę zobowiązującą kandydatów do władz Kongresu do składania oświadczeń lustracyjnych. Na wniosek z sali głosowanie zostało utajnione (wymóg statutowy). W tajnym głosowaniu wniosek nie przeszedł. Nasuwa się pytanie, dlaczego lustracja działaczy polonijnych organizacji jużbf po raz któryś nie możbfe dojść do skutku. Należbfy tu dodać, żbfe p. Władysław Lizoń przedstawił delegatom swój wniosek do IPN o lustrację. ż0a ż0a Drugi dzień obrad koncentrował się na rozpatrywaniu wniosków i zaleceń komisji zjazdowych, ale został zdominowany przez tematykę młodzieżbfową. Równolegle do obrad zjazdu odbywała się Konferencja Programowa Klubów Studentów Polskich w Kanadzie. Kilkunastoosobowa grupa uczestników tej konferencji reprezentująca różbfne środowiska studenckie została zaproszona na obrady zjazdu, aby młodzi mogli przedstawić swoje wnioski i postulaty pod uwagę delegatów i władz Kongresu. Wiele z tych wniosków i postulatów zostało przyjętych z sympatią i zrozumieniem, zarówno przez delegatów jak przez członków ZG KPK i zarządów okręgów KPK. Ze szczególnym zainteresowaniem przyjęto wystąpienie Kamila Mroza ze Stowarzyszenia Studentów Polskich uniwersytetu w Ottawie, który zaprezentował delegatom program przyszłej działalności pod hasłem "Konferencja 3 Maja". Program ten ma na celu zbliżbfenie poszczególnych środowisk studenckich!ż0aż0a Pokazanie młodemu pokoleniu dorobku polsko-kanadyjskiego dziedzictwa, zaszczepianie dumy z historii i kultury polskiej i kreowanie liderów w środowisku młodzieżbfy i Polonii to szczytne cele. Dobry początek został zrobiony, ale czy nabierze to określonego wymiaru w działaniu pokażbfe przyszłość.ż0a ż0a Przed zakończeniem zjazdu wydarzyło się coś, co nie powinno mieć miejsca. Zapoznano delegatów zjazdu z listem grupy działaczy Związku Polaków w Kanadzie będących w opozycji i konflikcie z urzędującym zarządem Związku. List zawierał szereg oskarżbfeń pod adresem obecnych władz Związku Polaków w Kanadzie. Obecnemu na zjeździe prezesowi Związku Polaków uniemożbfliwiono przedstawienie stanowiska strony oskarżbfonej w tym konflikcie ponieważbf nie mieściło się to w programie zjazdu. Delegaci w głosowaniu odrzucili sugestię autorów listu mającą na celu wciągnięcie władz Kongresu w ten konflikt. Mając doświadczenie negatywnych skutków wciągania Kongresu w konflikty polonijne w latach ubiegłych, delegaci upoważbfnili i zarząd i prezesa KPK do podjęcia roli mediatora w tym konflikcie, jeżbfeli zwaśnione strony zwrócą się o taką mediację. Słowa uznania, jakie padły na zjeździe zarówno z ust delegatów, jak i gości pod adresem ustępującego i ponownie wybranego kierownictwa Kongresu stwarzają nadzieję, żbfe dobry kierunek działania obrany dwa lata temu będzie kontynuowany i tego trzeba żbfyczyć wybranym władzom Kongresu z całego serca. Te dwa zdawałoby się marginalne zjawiska, jak sprawa lustracji i konflikt w Związku Polaków w Kanadzie zasygnalizowały, żbfe nie wszystko weszło na prostą drogę, a czające się tu i ówdzie zło możbfe dać znać o sobie. ż0aż0aZdzisław Mercikż0aDelegat ZHR ż0aw Kanadzie na zjazd KPK ż0aż0a•••ż0aż0aOŚWIADCZENIE XL WALNEGO ZJAZDU KONGRESU POLONII KANADYJSKIEJż0aż0a Delegaci XL Walnego Zjazdu Kongresu Polonii Kanadyjskiej, który odbył się w dniach 17 - 19 października 2008 r. w Mississaudze, Ontario, z satysfakcją informują całą społeczność polonijną, żbfe nasz Zjazd zakończył obrady wytyczając kierunki działalności KPK na następną kadencję.ż0a ż0a Zjazd bardzo wysoko ocenił działalność ustępującego zarządu i jego prezesa Władysława Lizonia. Z wielkim uznaniem przyjęto te działania, które przyczyniły się do zniesienia wiz dla Polaków odwiedzających Kanadę, i podpisania umowy socjalnej oraz umowy o wymianie młodzieżbfy między Polską i Kanadą. Te i inne działania Zarządu Głównego doprowadziły do znacznego wzrostu prestiżbfu KPK i Polonii zarówno w Kanadzie jak i w Polsce. ż0aż0a Wybrano nowe władze KPK na kadencję 2008-2010. Prezesem Zarządu Głównego KPK ponownie został Władysław Lizon z okręgu Mississauga, a I wiceprezesem Zarządu Głównego został ponownie Jarosław Nowinka z okręgu Alberta.ż0aż0a Na posiedzeniu Rady KPK w dniu 16 października 2008r, członkowie Rady Kongresu, składającej się z prezesów okręgów KPK i prezesów organizacji centralnych oraz prezesa Fundacji Millenium, wybrali na Przewodniczącego Rady KPK Jana Cytowskiego, prezesa okręgu Toronto, Ontario. ż0aż0a Jesteśmy przekonani, żbfe nowo wybrane władze Kongresu w duchu wzajemnego zrozumienia i współpracy z całą Polonią oraz organizacjami kongresowymi zrealizują obszerny i ambitny program działania uchwalony przez XL Walny Zjazd KPK. Szczególnie gratulujemy reprezentantom akademickiej młodzieżbfy polonijnej, która przybyła na Zjazd i przedstawiła swoje dotychczasowe osiągnięcia i plany na przyszłość. Pozwala nam to mieć głębokie przekonanie, żbfe przyszłość Poloni i organizacji polonijnych, w tym KPK, będzie w godnych rękach. ż0aż0a Delegaci dziękują okręgowi Mississauga KPK i zrzeszonym w okręgu organizacjom, ze szczególnym uwzględnieniem Koła Przyjaciół Harcerstwa, za wspaniałą organizację Zjazdu i gościność. ż0aż0a Serdecznie pozdrawiamy całą Polonię. Wyrażbfamy przekonanie, ze dotychczasowe osiągnięcia zaowocują jeszcze szerszym poparciem i zaangażbfowaniem calej Polonii w naszą działalność dla dobra Polonii, Kanady i Polski. ż0aż0aDelegaci i Prezydium ż0aXL Walnego Zjazdu KPK Mississauga ż0aˇautoˇautoˇ49ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ3ˇ12ˇpmˇ9ˇˇ1ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇZdzisław Mercikˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2008103110312ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 24528ˇ1225985008ˇ9ˇ1225985008ˇ9ˇ11ˇ6ˇ2008ˇDotacje 2008 r. Polskiej Fundacji Społeczno-Kulturalnejˇ W dniu 22 października br. w "Domu Polskim" Towarzystwa Białego Orła miało miejsce coroczne wręczanie dotacji dla montrealskich organizacji polonijnych oraz stypendiów dla polskich studentówˇż0aˇautoˇautoˇ49ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ10ˇ20ˇamˇ9ˇˇ1ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇLeszek Sołekˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2008110601020ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 24724ˇ1228500973ˇ9ˇ1228500973ˇ9ˇ12ˇ5ˇ2008ˇINFORMACJA o realizacji prawa do rekompensaty z tytułu pozostawienia nieruchomości poza obecnymi granicami Rzeczypospolitej Polskiej (tzw. "mienie zabużbfańskie")ˇKonsulat Generalny RP w Toronto informujeˇTerminż0aż0a Zgodnie z ustawą z dnia 8 lipca 2005 r. o realizacji prawa do rekompensaty z tytułu pozostawienia nieruchomości poza obecnymi granicami Rzeczypospolitej Polskiej (Dz. U. Nr 169, poz. 1418) potwierdzenie prawa do rekompensaty następuje na wniosek osoby ubiegającej się o potwierdzenie tego prawa, złożbfony nie później niżbf do dnia 31 grudnia 2008 r. ż0aż0aPodstawowe wymogiż0aż0a Ustawa przewiduje podstawowe warunki, które musi spełnić wnioskodawca: ż0a1) wykazać posiadanie obywatelstwa polskiego i zamieszkiwania na byłym terytorium Rzeczypospolitej Polskiej w dniu 1 września 1939 r.; ż0a2) właściciele - lub ich spadkobiercy - muszą w chwili składania wniosku posiadać obywatelstwo polskie; ż0a3) w przypadku spadkobierców dowody potwierdzające prawo do spadku (postanowienie sądu o stwierdzeniu nabycia spadku albo o dziale spadku;); ż0a4) dokonać opisu nieruchomości.ż0aż0aWłaściwy organż0aż0a Wniosek powinien być skierowany do właściwego wojewody. Zgodnie z ustawą prawo do rekompensaty potwierdza, w drodze decyzji: ż0a1) wojewoda właściwy ze względu na miejsce zamieszkania wnioskodawcy będącego właścicielem nieruchomości pozostawionych poza obecnymi granicami Rzeczypospolitej Polskiej albo ż0a2) wojewoda właściwy ze względu na ostatnie miejsce zamieszkania osoby będącej właścicielem nieruchomości pozostawionych poza obecnymi granicami Rzeczypospolitej Polskiej, jeżbfeli o zaliczenie ubiegają się spadkobiercy tej osoby, albo ż0a3) wojewoda właściwy ze względu na miejsce zamieszkania jednego z wnioskodawców wskazanego przez pozostałych, jeżbfeli współwłaściciele nieruchomości mieszkają lub mieszkali w różbfnych województwach, albo ż0a4) wojewoda właściwy ze względu na miejsce złożbfenia wniosku, jeżbfeli nie możbfna określić właściwości zgodnie z pkt 1-3.ż0aż0aTryb składania wniosku ż0aż0a Ustawa (art. 6 ust. 1-3) określa wymogi, które powinien spełniać wniosek w momencie składania (termin do 31 grudnia 2008 r.) jednakżbfe jeżbfeli wniosek nie spełnia tych wymogów, wojewoda wzywa wnioskodawcę do usunięcia braków w terminie 6 miesięcy od dnia doręczenia wezwania. ż0aż0aDodatkowe informacje ż0aż0a Więcej informacji na stronach urzędów wojewódzkich, np.: www.mazowsze.gov.pl ż0aż0a Wzory dokumentacji składanej do wniosków o rekompensatę dostępne na stronie polskiej amabasady w Ottawie, (www.torontokg.polemb.net): ż0a1) wniosek o wydanie decyzji w sprawie rekompensaty; ż0a2) oświadczenie o realizacji prawa do rekompensaty; ż0a3) oświadczenie o obywatelstwie polskim i miejscu zamieszkania.ż0aż0a Tekst ustawy o realizacji prawa do rekompensaty - Dz. U. z 2005 r. Nr 169 poz. 1418. ż0aż0aˇautoˇautoˇ49ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ3ˇ12ˇpmˇ9ˇˇ1ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇKonsulat Generalny RP w Torontoˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2008120510312ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 24762ˇ1229109168ˇ9ˇ1229109168ˇ9ˇ12ˇ12ˇ2008ˇKONSTRUOWANIE PAMIĘCI: 100 lat Polonii w Windsor 1908-2008ˇˇKilka lat temu, w czasie moich studiów w Krakowie, pewien przyjaciel - Amerykanin, powiedział mi - z nutą niezrozumienia w głosie, żbfe niewielu jest ludzi na świecie, którzy przywiązują tak szczególną uwagę do własnej historii jak Polacy.ż0aż0a Być możbfe jest to uogólnienie, powiedziałem, a być możbfe tak faktycznie jest, jako żbfe ustawiczna toczona przez wieki walka o istnienie, o przetrwanie naszego narodu, jest w rzeczy samej walką o naszą pamięć. ż0aż0a Przez niemal pół wieku, tak samo jak w całym bloku sowieckim, komuniści w Polsce zabiegali o zmonopolizowanie i zagarnięcie dla siebie prawa do aranżbfacji ceremonii, rytuałów i opisów historii polskiego narodu, wprowadzając tym samym w praktykę bolszewicki slogan "wymażbfmy całkowicie z pamięci przeszłość". ż0a ż0a Czeski pisarz Milan Kundera tę metafizyczną konfrontację ujął w takich oto słowach "walka człowieka z władzą jest walką pamięci z zapomnieniem". ż0aż0a Mimo iżbf nie w tak dramatycznych okolicznościach, "walka pamięci z zapomnieniem" dotarła do naszej polonijnej społeczności w Windsor wraz z publikacją książbfki zatytułowanej "100 lat Polonii w Windsor 1908-2008: One Century of the Polish Community in Windsor". ż0aż0a Większość członków windsorskiej Polonii nie wiedziała o tym, żbfe ktoś podjął się spisania ich historii. Skoro jednak ktoś postanowił wydać opis, w formie książbfkowej, historii windsorskiej Polonii, to w świetle wcześniej opisanych doświadczeń Polaków, należbfałoby oczekiwać bardzo wyważbfonego potraktowania historii tego jednego z najbardziej dynamicznych skupisk Polonii w Kanadzie.ż0aż0a Na daremno - jako żbfe po przeczytaniu drugiej połowy książbfki zajmującej się opisem organizacji polonijnych i działalnością Polonii windsorskiej, uważbfny czytelnik staje wobec faktu niezwykle wybiórczej pamięci tej książbfki - rozczarowany tym, co i jak zostało tam zapamiętane, jak teżbf w równej mierze tym, co zostało zapomniane.ż0aż0a W.James Booth, w swojej książbfce "The Communities of Memory" postawił taką oto tezę "ten, kto opowiada historię i co ta historia zawiera i to jak pewne osoby i wydarzenia wydobywa się na pełne światło, gdy jednocześnie innych odstawia się w obszar cienia zapomnianych, jest samo w sobie historią powiązań rodzinnych, władzy i pamięci w ramach danej społeczności". ż0a ż0a Poszukując przyczyn niezrównoważbfenia zawartości książbfki 100 lat Polonii w Windsor znajdujemy, wśród wielu, trafną odpowiedź obserwując chociażbfby sam proces pisania tej historii.ż0aż0a Osobą, która napisała tę historię jest pani Agata Rajski, która wraz z rodziną przybyła do Windsor w 1988 roku. Mieszkała tutaj przez trzy lata, zanim, w poszukiwaniu pracy, przeniosła się z mężbfem do Edmonton. Jak wynika z jej własnej wypowiedzi, pani Rajski nie była społecznie aktywna wśród Polonii windsorskiej.ż0aż0a W 1996 roku pani Rajski powróciła do Polski, gdzie ukończyła studia magisterskie w Instytucie Studiów Amerykańskich Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie i tamżbfe tematem jej pracy magisterskiej była Historia Polonii w Windsor. ż0aż0a Niektóre fragmenty tej pracy magisterskiej są na dobrym poziomie i należbfy mieć nadzieję, żbfe pani Rajska otrzymała równie dobrą ocenę za swój wysiłek intelektualny.ż0aż0a Jest jednak wielka różbfnica poziomu wymogów przy przy pisaniu pracy magisterskiej a tym, co i jak przygotowuje się do wydania w formie książbfkowej dla potomności, z przeznaczeniem dla rodzin, klas szkolnych i bibliotek.ż0aż0a Powiedzmy sobie jasno - błąd nie polegał na napisaniu pracy magisterskiej. Błędem natomiast było opublikowanie tej pracy magisterskiej jako naszej historii przy minimalnym naszym udziale. ż0aż0a Brak naszego - polonijnego wkładu, jest ewidentny jużbf w samej bibliografii tej książbfki, gdzie autorka podaje, iżbf przeprowadziła zaledwie 16 wywiadów wśród ponad 11-tysięcznej Polonii windsorskiej.ż0aż0a Na szczęście, wśród tej grupy szesnastu osób, był nie żbfyjący jużbf ks. infułat Wawrzyniec Wnuk, ksiądz prałat Piotr Sanczenko, siostry Urszulanki - Małgorzata Górska i Magdalena Budniak, a takżbfe kilku członków windsorskiej Placówki 126 Stowarzyszenia Weteranów Armii Polskiej. ż0aż0a Ich wypowiedzi i dostarczone materiały - fotografie, kopie dokumentów sprzed dziesiątków lat - pomogły autorce opracować najbardziej dogłębną i żbfywą w treści narrację w tej części książbfki, która omawia historię Polskiej Parafii, jako serca polonijnej społeczności, a takżbfe w części poświęconej wydarzeniom okresu międzywojennego.ż0aż0a Niestety, kardynalny błąd czerpania z ograniczonej liczby źródeł wiedzy staje się ewidentny w całej drugiej części książbfki traktującej o naszej bardziej współczesnej historii, a ujętej w rozdziałach Organizacje i stowarzyszenia polonijne w Windsor i Działalność społeczno-kulturalna Polonii w Windsor.ż0aż0a Jeśli, jak mówią, fotografia jest warta więcej niżbf tysiąc słów, to wystarczy spojrzeć na dobór fotografii zawartych w książbfce 100 lat Polonii w Windsor ażbfeby się przekonać o tym, iżbf oparcie się autorki książbfki o tak nieliczne źródła wiedzy doprowadziło właśnie to tego niezrównoważbfenia w jej narracji, gdzie, jak pisze J.Booth, niektórzy członkowie społeczności zostali bardzo wyeksponowani, a inni pozostawieni w cieniu zapomnienia. ż0aż0a Dla przykładu, na fotografiach przedstawiających osoby aktywne w organizacjach i żbfyciu społeczno-kulturalnym Polonii wyraźnie widzimy jedną i tę samą osobę - pana Jerzego Baryckiego, pokazanego na ponad 35% zamieszczonych fotografii.ż0aż0a Jednocześnie trzy czwarte (75%) materiału zdjęciowego dotyczy jedynie wydarzeń społeczno-kulturalnych Polskiego Tygodnia z 2004 i 2006 roku. ż0aż0a Tak wielokrotnie powtarzana obecność pana Baryckiego na łamach tej książbfki nie jest bezzasadna biorąc pod uwagę fakt, żbfe to dzięki jego zabiegom, co jest równieżbf udokumentowane i tekstem i fotografią, Ontario Trillium Foundation przyznało grant na 45.700 dolarów na publikację historii polskiej grupy etnicznej w Windsor. ż0aż0a Niemniej jednak rodzą się wątpliwości co do zasadności i etyczności tak nagminnego eksponowania jednej osoby w 100 lat Polonii w Windsor, wziąwszy jednocześnie pod uwagę liczebność i dorobek społeczny tych członków naszej Polonii, którzy zostali przez tę książbfkę pozostawieni w cieniu zapomnianych.ż0aż0a Gdy analizuję to wszystko, przychodzi mi na myśl pan Zbigniew Kowalczykowski, były prezes i od ponad 20 lat członek Klubu Sportowego Polonia. Czule wspominam pana Kowalczykowskiego z okresu mojego dzieciństwa, gdy poświęcał społecznie niezliczone wieczory i całe weekendy trenując wiele drużbfyn piłki nożbfnej, nie tylko polonijnej młodzieżbfy - ucząc młodych ludzi koleżbfeństwa, szacunku dla pracy, poszanowania reguł, a przede wszystkim szacunku dla innych i ich zdrowia. Oczywiście, nigdy nie dowiedzielibyśmy się o tym, czytając 100 lat Polonii w Windsor. ż0aż0a Dla dalszego i głębszego zilustrowania moich uwag na temat omawianej książbfki posłużbfę się przykładem jednej osoby w szczególności, ponieważbf jest to ktoś, kogo znam najlepiej - mój ojciec, Ryszard Kuśmierczyk.ż0aż0a Przez okres 25 lat mój ojciec poświęcił niezliczone godziny na działalność społeczną, służbfąc swą pracą windsorskiej Polonii. ż0a ż0a Przez ponad pięć lat, począwszy od 1986 roku, był przewodniczącym Komitetu Rodzicielskiego Szkoły Języka Polskiego. Tego samego roku włączył się do pracy w Polonia Centre - organizacji charytatywnej, o charakterze niedochodowym, koncentrującej swą działalność na promowaniu żbfycia kulturalnego windsorskiej Polonii. W latach 1992-2001 pełnił obowiązki prezesa Polonia Centre.ż0aż0a Jego najważbfniejszym osiągnięciem w służbfbie dla Polonii Centre było opracowanie i wykonanie planu, który wyprowadził tę organizację ze stanu bankructwa. ż0aż0a Ryszard Kuśmierczyk doprowadził do tego, iżbf Polonia Centre, będąca w kolosalnym zadłużbfeniu gdy obejmował funkcję jej prezesa, przez dziewięć lat jego prezesury przeobraziła się w największego finansowego sponsora polonijnego żbfycia społeczno-kulturowego w Windsor i znaczącego sponsora działalności Polonii w Kanadzie.ż0aż0a Ryszard Kuśmierczyk był inicjatorem programu stypendiów Polonia Centre dla członków Polonii windsorskiej rozpoczynających studia uniwersyteckie i w college'ach, a takżbfe kontynuujących studia podyplomowe (graduate i post-graduate studies). Do tej pory przyznano stypendia na sumę ponad 100 tysięcy dolarów. ż0aż0a W roku 2000, wspólnie z dr. Barbarą Niewitecką, zainicjował doroczny fundusz Polonia Centre, w wysokości 3500 dolarów dla biblioteki Uniwersytetu w Windsor, z przeznaczeniem na zakup książbfek traktujących o polskiej kulturze i historii. ż0aż0a W tym samym roku zainicjował podobny w założbfeniu program na kwotę 1000 dolarów rocznie dla Głównej Biblioteki Miejskiej w Windsor.ż0aż0a Finansowo silna i prosperująca Polonia Centre jest obecnie głównym sponsorem innych polonijnych organizacji, zespołów i przedsięwzięć, takich jak zespół taneczny "Tatry", Szkoła Języka Polskiego, Związek Harcerstwa Polskiego, parafialny kwartalnik "Wspólnota" i wiele innych.ż0aż0a Polonia Centre stała się równieżbf głównym organizatorem imprez kulturalnych i tradycyjnych, takich jak "Dożbfynki", "Wianki", sponsoruje teżbf wystawy miejscowych artystów polonijnych i artystów z Polski.ż0aż0a Ryszard Kuśmierczyk zainicjował teżbf w 1998 roku doroczny "Evening of Excellence", mający na celu uczczenie osiągnięć akademickich i zawodowych członków windsorskiej Polonii.ż0aż0a W roku 1998 R. Kuśmierczyk był głównym inicjatorem wprowadzenia Polonii Centre w poczet organizacji zrzeszonych w Kongresie Polonii Kanadyjskiej - przez co zostały wypełnione wymogi statutowe Kongresu do utworzenia okręgu KPK w Windsor.ż0aż0a Od 1995 roku, do chwili obecnej, R. Kuśmierczyk pełni obowiązki prezesa windsorskiego Koła Przyjaciół Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, a od 1999 służbfy równieżbf jako dyrektor w Zarządzie Głównym tego Towarzystwa w Kanadzie. ż0aż0a Wprost nie do wiary, a jednak to fakt - Towarzystwo Przyjaciół KUL w Kanadzie zebrało ponad 6 milionów dolarów, które posłużbfyły jako główny fundusz dla budowy 11-piętrowego budynku Kolegium Jana Pawła II w Lublinie, a takżbfe innych budynków służbfących studentom KUL, jak akademik, stołówka, drukarnia.ż0aż0a W 1996 Ryszard Kuśmierczyk rozpoczął działalność w Radzie Parafialnej Kościoła Świętej Trójcy w Windsor i w tym samym roku został prezesem Rady, którą to funkcję pełnił do 2003 roku. ż0aż0a W roku 2000 zorganizował i przewodniczył Komitetowi Budowy Pomnika Jana Pawła II. ż0aż0a W okresie rekonwalescencji po bardzo poważbfnej chorobie, Ryszard Kuśmierczyk był tym, który jako prezes Rady Parafialnej, w porozumieniu z proboszczem ks. prałatem Romanem Waszkiewiczem, zainicjował i przygotował w 2003 roku, opiewający na ponad 2 miliony dolarów business plan odnowy i rozbudowy kościoła. ż0aż0a Pan Kuśmierczyk od początku projektu służbfy jako przewodniczący Komitetu Budowlanego. Nadzorując prace projektowe i budowlane kościoła w minionych pięciu latach, poświęcił na to - bezpłatnie - tysiące godzin swojego czasu.ż0aż0a Dzięki dokonanej rozbudowie, kościół pod wezwaniem Świętej Trójcy jest uznawany za perłę architektoniczną miasta Windsor i otrzymał nadaną przez władze miasta prestiżbfową nagrodę 2007 Built Heritage Award.ż0aż0a Jest to zadziwiające, gdy powiem, iżbf podane tutaj przykłady to tylko fragment tego, co mój ojciec - Ryszard Kuśmierczyk - zrobił dla polskiej społeczności w Windsor i w Kanadzie.ż0aż0a Ale, co jest znacznie bardziej zadziwiające, w książbfce 100 lat Polonii w Windsor nie ma nawet jednej fotografii Ryszarda Kuśmierczyka.ż0aż0a Jest jedno jedyne zdanie w całej książbfce, gdzie łaskawie wymienia się Ryszarda Kuśmierczyka jako przewodniczącego komitetu budowlanego. ż0aż0a Historia Polski uczy nas, żbfe nie jest to pierwszy przypadek, gdy człowiek takiego jak mój ojciec formatu zostaje umieszczony w cieniu zapomnianych.ż0aż0a Lista takich właśnie ludzi w Windsor jest długa i niewątpliwie niewielu z nich rozważbfałoby napisanie protestu z racji ich pominięcia, gdyżbf publiczne uznanie nie było nigdy siłą motoryczną ich społecznej służbfby dla Polonii w Windsor.ż0aż0a Dlatego teżbf - mam nadzieję - czytelnicy wybaczą mi moją swoistą stronniczość, gdy piszę o moim ojcu, a jednocześnie wierzę, żbfe zrozumieją dlaczego nie mogłem czekać na kogoś innego, kto uczyniłby to za mnie.ż0aż0a Nieobecność w tej książbfce ludzi takiego formatu jest tym bardziej frustrująca, gdy weźmiemy pod uwagę, iżbf pełne siedem stron tej książbfki zostało przeznaczone na biografię lokalnych polityków i ludzi, którzy nie są Polakami, ani teżbf nie są członkami windsorskiej Polonii. Dodajmy do tego siedem fotografii miejscowego członka parlamentu federalnego z partii NDP, Joe Comartina - prawdopodobnie jedna fotografia za jedną godzinę, którą ten polityk poświęcił dla Polonii windsorskiej?ż0aż0a Uczyniono wielką szkodę, żbfe przyszłe pokolenia windsorskiej Polonii, czytając 100 lat Polonii w Windsor, nie dowiedzą się niczego o takich ludziach jak mój ojciec Ryszard Kuśmierczyk, czy pan Zbigniewie Kowalczykowski, ani o wielu, wielu innych, którzy z racji swych czynów i swej postawy mają tak wiele do przekazania mojemu pokoleniu i pokoleniom, które przyjdą - naukę o pełni oddania służbfbie i dla dobra społeczeństwa.ż0aż0a Twierdzę, żbfe historia ludzi, historia społeczeństw nie powinna być jedynie fotografią przeszłości lecz drogowskazem - roadmap - na drodze do przyszłości dla tych, którzy przyjdą po nas.ż0aż0a Jestem pewien, żbfe inne społeczności polonijne podążbfą z historycznym podsumowaniem ich 50, 75, czy teżbf 100 lat w Kanadzie - z pewnością równie bogatych i barwnych w osiągnięcia jak Polonii windsorskiej.ż0aż0a Wyrażbfę tu moją najszczerszą nadzieję, żbfe napiszecie Waszą historię tak samo, jak nad nią pracowaliście - RAZEM - jako społeczność polonijna.ż0aż0a A co do książbfki 100 lat Polonii w Windsor, to uważbfam, iżbf jej wartość przyjdzie dopiero wtedy, gdy posłużbfy jako motywacja dla naszej windsorskiej społeczności polonijnej do zorganizowania komitetu redakcyjnego, który rozpocznie pracę zbierania dokumentów i pisania naszej historii z uwagą jej należbfną, a następnie opublikuje drugą wersję - bardziej dokładną - która będzie prawdziwym odbiciem żbfycia, poświęcenia i owoców pracy ludzi, którzy uczynili 100 lat Polonii w Windsor historią wartą opowiedzenia.6ż0aż0aIrek Kuśmierczykż0aWindsor, Ontarioż0a30 listopada 2008ż0aż0aTekst artykułu, napisanego oryginalnie po angielsku, został przetłumaczony i do publikacji przesłany w wersji polskiej.ż0aż0aOd Redacji:ż0aAutor jest doktorantem nauk politycznych na Vanderbilt University w USA.ż0aż0aż0aˇautoˇautoˇ49ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ11ˇ53ˇamˇ9ˇˇ1ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇIrek Kuśmierczykˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2008121201153ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 24786ˇ1229458883ˇ9ˇ1231861125ˇ4ˇ12ˇ23ˇ2008ˇNowa postać w żbfyciu Polonii montrealskiejˇRozmowa z Tadeuszem Żylińskim, Konsulem Generalnym RP w Montrealuˇ - Panie Konsulu, od niedawna wszedł Pan w "żbfycie rodzinne" Polonii montrealskiej, chcielibyśmy się dowiedzieć czegoś więcej o Panu, pochodzi Pan z Torunia, spróbujmy odtworzyć drogę Tadeusza Żylińskiego z Torunia do Montrealu.ż0a - W Toruniu byłem bardzo krótko, w sumie spędziłem tam niecałe pięć lat i wyjechałem z rodziną na Dolny Śląsk. Początkowo trafiłem do Brzegu, jest to miasto niedaleko Wrocławia. Tam ukończyłem szkołę podstawową i szkołę średnią, potem żbfycie związałem z Wrocławiem. Ukończyłem Wydział Prawa na Uniwersytecie Wrocławskim.ż0a - Był Pan dobrym uczniem?ż0a - Raczej tak, należbfałem do tych, którzy krzywili się, jak na świadectwie była "czwórka".ż0a - Jakim dzieckiem Pan był?ż0a - Tego nie pamiętam (śmiech!), myślę, żbfe normalnym.ż0a - Kiedy był Pan małym chłopczykiem, miał Pan konika na biegunach?ż0a - Miałem, i pamiętam, żbfe właściwie stąd się wzięło moje zamiłowanie do koni.ż0a - Zainteresowanie sportem.ż0a - W wieku młodzieńczym uprawiałem kolarstwo.ż0a - Ze Stanisławem Szozdą?ż0a - Nie, nie, to nie na ażbf takim poziomie, ale jeździłem, a później trochę konno, ale bardziej rekreacyjnie niżbf sportowo. Natomiast sportowo byłem przez pewien czas zaangażbfowany w grę w szachy. Grałem w lidze szachowej. Byłem w zespole AZS Uniwersytetu Wrocławskiego. Graliśmy w okręgowej lidze szachowej, więc wyjeżbfdżbfałem na mecze i na turnieje szachowe.ż0a - Myślał Pan kiedyś, aby zagrać z Anatolim Kasparowem?ż0a - Nie, i nawet bym nie chciał, bo wynik byłby przesądzony jeszcze przed rozpoczęciem gry. Na ogół szachiści mniej więcej wiedzą, na jakim poziomie kto gra. Jak gra się wyczynowo to jest ranking, i otrzymuje się odpowiednią liczbę punktów, które zdobywa się w turniejach, w meczach szachowych. Jak ktoś ma 2000 punktów, a ktoś 2300, to jest to kolosalna różbfnica. Oczywiście, żbfe Kasparow miał więcej niżbf 2300 punktów. Czyli jest kolosalna różbfnica między mistrzem narodowym a szachistą pierwszej czy drugiej kategorii.ż0a - Dużbfo kobiet jest dobrych w grze w szachy?ż0a - Nie za dużbfo, ale jest trochę, bo zespół, który gra w lidze, musi mieć na jednej szachownicy kobietę. Wiem jaki był problem u nas, żbfeby kobietę znaleźć, żbfeby rzeczywiście mogła grać, bo czasami było tak, żbfe na tej szachownicy kobiecej zdobywało się punkty, tylko dzięki temu, żbfe była szachistka, a przeciwnik jej nie miał. Jakoś kobiety nie garną się do tej gry. Jakkolwiek, jest trochę utalentowanych szachistek, ale mężbfczyżbfni dominują w tej dyscyplinie.ż0a - Grał Pan z kobietą?ż0a - Grałem, ale nie na meczach, chyba na meczach nie udało mi się spotkać kobiety. To były gry towarzyskie, w których kobiety nie były szachistkami wyczynowymi.ż0a - Wyobraźnia podsuwa młodemu człowiekowi bohaterów, którzy mają go ukierunkować na dalsze żbfycie, ułatwić dokonywanie właściwych wyborów. Kto u Pana przejął tę rolę? Kto był dla Pana najważbfniejszym punktem odniesienia?ż0a - Raczej powiedziałbym, żbfe moi bohaterowie zmieniali się z wiekiem. Początkowo, tak jak większość chłopców, byłem zafascynowany naszymi bohaterami, jak Tadeusz Kościuszko, ks. Józef Poniatowski. Imponowało mi wojsko, poświęcenie dla Ojczyzny. W takich tradycjach byliśmy wychowywani. Zresztą moje imię nie jest przypadkowe, bo ojciec dał je, właśnie z uwagi na Tadeusza Kościuszkę. To byli bohaterowie lat młodości, a potem bardziej mi imponowali ludzie nauki, pisarze, ale trudno wskazać na jedną osobę.ż0a - A zainteresowanie prawem, skąd się wzięło? Czy to było Pana marzenie?ż0a - Raczej nie, bo w szkole moją pasją była historia i do dzisiaj bardzo lubię czytać książbfki historyczne, ale to oczywiście tak zwana publicystyka historyczna. Natomiast nauczycielka historii, której byłem takim trochę "pupilem", namawiała mnie, aby rozpocząć studia prawnicze, ponieważbf chciałem iść na studia historyczne, powiedziała, żbfe: "ty z historii nie wyżbfyjesz". I przekonała mnie, mówiąc, żbfe historia i prawo mają wiele wspólnego. Miała oczywiście sporo racji, bo nawet na egzaminie wstępnym, jak zdawałem na Wydział Prawa, to trzeba było zdawać przede wszystkim historię, egzamin pisemny, potem ustny. Na samych studiach były przedmioty, możbfna powiedzieć historyczne - historia państwa i prawa polskiego, historia państwa i prawa powszechna. Tak żbfe względy pragmatyczne zadecydowały o tym, żbfe poszedłem na prawo. Inna rzecz, żbfe prawo mnie interesowało jako sztuka, nauka rządzenia społeczeństwem z uwagi na rolę, jaką prawo odgrywa. Prawo po prostu organizuje społeczność.ż0a - Mówi Pan pięknie po francusku.ż0a - Moje kontakty z językiem francuskim zaczęły się wcześnie, jak wiele rzeczy w żbfyciu, przypadkowo. Byłem w czwartej klasie szkoły podstawowej, kiedy przyszedł jakiś pan i rozpoczął rekrutację do innej szkoły podstawowej, w której od piątej klasy wprowadzano język francuski. To mnie zaciekawiło i przeniosłem się do tej szkoły. Mieliśmy niestety ten francuski tylko półtora roku, gdyżbf potem nauczycielka, doskonała zresztą, która pracowała jako adiunkt na Uniwersytecie, wzięła urlop macierzyński. Więc kontakty z francuskim się urwały. W szkole średniej były klasy: francuska i łacińska. Ja byłem w klasie łacińskiej. Miałem wspaniałego nauczyciela, takiego jakby "wypadł z książbfek" pisanych jeszcze w okresie przed I wojną światową, który kładł ogromny nacisk na klasyczne kształcenie. To był nauczyciel, który mówił: "możbfemy w żbfyciu dorosłym łacinę zapomnieć, ale trzeba nauczyć się pewnych nawyków, które są potrzebne do tego, aby łacinę opanować". Miał rację. Z francuskim miałem kontakt dopiero na studiach, a po zakończeniu studiów, jużbf jak zostałem w Katedrze Prawa Pracy. Była okazja wyjechać na krótki kurs komparatystyczny do Triestu i tam językiem wykładowym był francuski. Na tym kursie, oprócz chodzenia na wykłady, trzeba było równieżbf zdawać egzaminy. Potem mój profesor zaproponował mi napisanie doktoratu z zakresu prawa francuskiego. Pisałem na temat: "Uprawnienia pracodawcy w świetle kodeksu pracy". Materiały zbierałem w Strasbourgu na Wydziale Prawa. I tak ten kontakt z francuskim się zaszczepił. Potem, podczas pracy na uniwersytecie, od czasu do czasu, w ramach tak zwanych "Szkół Letnich" języka polskiego i polskiej kultury, prowadziłem wykłady z Historii Polski po francusku dla zagranicznych studentów.ż0a - Słowo "Ojczyzna", jakie ma dla Pana znaczenie?ż0a - Jak dla każbfdego Polaka. Ja jestem jeszcze wychowany w tradycjach patriotycznych, które były bardzo silne w tych latach, które przypadały na okres mojej młodości. ż0a - W ciekawych czasach żbfyjemy?ż0a - Oj, zdecydowanie tak! Nigdy się nie spodziewałem, żbfe doczekam upadku całego, tzw. obozu socjalistycznego. Tutaj nie będę rozwijał tego wątku, bo wszyscy wiedzą o co chodzi. Że będę żbfył w okresie Pontyfikatu Polskiego Papieżbfa. Że doczekam, żbfe będzie (z całym szacunkiem) czarny Prezydent Stanów Zjednoczonych. Więc czasy są niezwykle ciekawe. Mam ogromną satysfakcję, żbfe żbfyję w czasach, kiedy Polska jest członkiem NATO, Unii Europejskiej. ż0a Czasy są niezwykłe, i myślę, żbfe dla Polski dobre. ż0a - Jakie zdanie ma Pan na temat natury ludzkiej?ż0a - Sadzę, żbfe generalnie rzecz biorąc, ludzie są dobrzy. Trzeba po prostu umieć dotrzeć do człowieka, nie ranić go. Jest mało osób, powiedzmy, trafiają się, które są jużbf tak wynaturzone, żbfe rzeczywiście trudno dotrzeć do nich dobrym słowem. Jestem zwolennikiem takiej koncepcji, żbfe ludzie z natury rzeczy skłonni są robić dobrze niżbf źle, a potem się różbfnie układa, nie wszystkim to się udaje.ż0a - Dobry odpoczynek, to dla Pana...ż0a - Lubię spacer, uwielbiam przebywać na łonie przyrody, leżbfę sobie na leżbfaku, strumyk szumi obok, drzewa szumią.ż0a - Jaką muzykę Pan lubi?ż0a - Teraz nie będę oryginalny, z latami podoba mi się muzyka klasyczna. Moim ulubionym kompozytorem jest Georg Friedrich Handel, jakkolwiek, lubię teżbf Jana Sebastiana Bacha. Z innej muzyki bardzo lubię blues, gatunek muzyki wywodzący się z pieśni Murzynów amerykańskich. Mam teżbf dużbfą kolekcję płyt bluesowych. Bluesem zaraziłem się podczas pobytu w Chicago.ż0a - Chodził Pan do klubów?ż0a - Niedaleko Konsulatu na ulicy Halstead był taki klub bluesowy i atmosfera w nim była dosyć niezwykła. Występy są tam improwizowane i żbfywiołowe. Pamiętam, żbfe raz zaczął grać zespół murzyński w składzie pięciu muzyków. Ktoś śpiewał, ktoś zszedł ze sceny, ktoś wszedł. Tak się pojedyńczo zmieniali i po chwili był inny zespół, a to było zupełnie niezauważbfalne. Zmieniano się po jednej osobie, natomiast soliści, którzy śpiewali, zmieniali się częściej. Kto chciał zaśpiewać, to wychodził i śpiewał.ż0a - To Pana druga placówka dyplomatyczna.ż0a - W latach 2001-2005 byłem Konsulem Generalnym RP w Sydney w Australii.ż0a - Miłość do zwierząt?ż0a - Tak, zdecydowanie. Uważbfam, żbfe stosunek do zwierząt jest miarą człowieczeństwa. Mam szczególny stosunek do zwierząt, bardzo je lubię. W domu rodzinnym mieliśmy psa rasy bokser.ż0a - Dokąd Pan wyjeżbfdżbfał, poza Polską, gdzie najbardziej się Panu podobało?ż0a - Każbfdy kraj jest inny. Dużbfe wrażbfenie zrobiła na mnie Nowa Zelandia, która jest wyjątkowo pięknym krajem. Między innymi charakteryzuje się ogromną zmiennością pejzażbfu. Rio de Janeiro, które ma bajkowe położbfenie. Największy wodospad świata Iguassu i Machu Picchu robią niezapomniane wrażbfenie.ż0a - Kraj, gdzie Pan nie był, a który chciałby Pan zobaczyć?ż0a - Bardzo bym chciał być na Alasce. Z krajów, to bardzo bym chciał trafić do Chin, Korei i Japonii. Jedyny kontynent, na którym nie byłem, to Afryka i tam teżbf bym chciał kiedyś zawitać.ż0a - Ma Pan marzenia, ale te nie związane z zawodem?ż0a - Na pewno. Przede wszystkim chciałbym zobaczyć te kraje, których nie widziałem, o których mówiłem. Podróżbfować jeszcze i mieć jak najwięcej przyjaciół, oraz spotykać ciekawych ludzi.ż0a - Ideał kobiety.ż0a - Moja żbfona.ż0a - Ma Pan uroczą żbfonę Urszulę, jakie skojarzenia ma Pan ze słowem "żbfona"?ż0a - Właśnie "urocze", możbfna powiedzieć, bardzo pozytywne, przyjacielskie. Żona jest ważbfną podporą, na której możbfna budować sukcesy zawodowe, pewność i zaufanie.ż0a - Czym możbfe sprawić Pan jej największą przyjemność?ż0a - Każbfda żbfona lubi jak się ją docenia i dostrzega.ż0a - Czego by Pan nigdy nie chciał usłyszeć od ukochanej kobiety?ż0a - Tego, żbfe ma mnie dosyć.ż0a - Zbliżbfa się koniec roku, czego sobie i żbfonie żbfyczyłby Pan w nadchodzącym Nowym Roku?ż0a - Żeby nadchodzący Nowy Rok, był jeszcze ciekawszy i lepszy niżbf odchodzący, a ten był bardzo ciekawy.ż0a - Jakie żbfyczenia pragnąłby Pan przekazać Polonii montrealskiej?ż0a - Wszystkiego Dobrego! Chciałbym, aby Polonia awansowała w hierarchii etnicznej, zyskiwała na znaczeniu w różbfnych dziedzinach żbfycia, żbfeby na słowo "Polak" w Kanadzie reagowano z uznaniem. Myślę, żbfe przede wszystkim dobrą markę Polsce wyrabiają właśnie Polacy, którzy mieszkają za granicą, bo oni najczęściej mają do czynienia z cudzoziemcami, którzy nie mają polskich korzeni i tak jak oni widzą swoich sąsiadów i przyjaciół, tak się im rysuje obraz Polski. Życzę Polonii, żbfeby przyszły rok przyniósł takżbfe dużbfo kontaktów z Polską i mieszkającymi w niej rodzinami i znajomymi.ż0a Rozmawiała: Anna Ronijˇautoˇautoˇ49ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ3ˇ20ˇpmˇ9ˇˇ1ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇAnna Ronijˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2008122310320ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 24854ˇ1231989122ˇ9ˇ1231989430ˇ9ˇ1ˇ14ˇ2009ˇJaki był stary i jaki będzie nowy?ˇ Jak co roku, w numerze noworocznym Gazety publikowaliśmy odpowiedzi znanych postaci z naszego polonijnego żbfycia kulturalnego na dwa pytania:ż0a1. Jak minął rok?ż0a2. Jakie ma Pan/Pani plany na nowy rok?ż0a To okazja, żbfeby dowiedzieć się o sukcesach, o których możbfe nie wiemy, ale takżbfe przypomnieć sobie te, których byliśmy świadkami. W tym roku dwie nowe postaci: malutki Amadeusz Kazubowski z Peterborough i młoda, ale śpiewająca od lat Ania Czyszczoń - wspaniałe młode pokolenie artystów.ż0a Wszystkim żbfyczymy ogromnej satysfakcji z pracy twórczej i udanego roku! ˇstr. 1ż0aż0astr. 2ż0aż0astr. 3ˇautoˇautoˇ49ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ10ˇ57ˇpmˇ9ˇˇ1ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇMałgorzata P. Bonikowskaˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2009011411057ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 24976ˇ1233739706ˇ9ˇ1233739706ˇ9ˇ2ˇ4ˇ2009ˇPrzekażbfmy pokoleniomˇIdea Muzeum Historii Żydów Polskich w Kanadzież0aż0astr. 6"ż0aż0astr. 7"ż0aˇˇautoˇautoˇ49ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ4ˇ22ˇpmˇ9ˇˇ1ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇAnna Ronijˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2009020410422ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 25003ˇ1233942328ˇ9ˇ1233942328ˇ9ˇ2ˇ6ˇ2009ˇWspinaczka ZHR-u na CN TowerˇHarcerskie wieści (14)ż0aˇartykułż0aż0aˇautoˇautoˇ49ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ0ˇ36ˇpmˇ9ˇˇ1ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇEwa Gruszczyńskaˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2009020610036ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 25090ˇ1235407015ˇ9ˇ1235407015ˇ9ˇ2ˇ23ˇ2009ˇOdsłonięcie tablicy pamiątkowej lektoratu języka polskiego na uniwersytecie McMaster w HamiltonˇˇArtykułˇautoˇautoˇ49ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ11ˇ33ˇamˇ9ˇˇ1ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇAnna Lewandowskaˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2009022301133ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 25183ˇ1236190909ˇ9ˇ1236190974ˇ9ˇ3ˇ4ˇ2009ˇZaangażbfowanie i społeczny duch nagrodzonyˇCeremonia odznaczenia Urszuli Madej-Wojnarowiczˇ Urszula Madej-Wojnarowicz mieszka w Kanadzie od ponad dwudziestu lat. Z zawodu dziennikarka, z działalnością radiową związana jest od 15 lat. Zaczynała w Brampton, w radiu "Spotkania", gdzie jej odcinkowe felietony "Polacy światu" tak podobały się, żbfe kilka osób nawet zwróciło się do niej z propozycją wydania ich w zbiorczej książbfce. ż0aż0a Przez szereg późniejszych lat prowadziła radio nadające ze studia na uniwersytecie McMaster w Hamilton. Kiedy radio to zostało pp. Wojnarowiczom odebrane, podjęła wyzwanie i rozpoczęła działalność nowego radia, ze studia w Mohawk College.ż0aż0a Kiedy w niedzielne popołudnie, dokładnie o godz. 14.00 nastawiam radio na 101.5 FM i słyszę dźwięki Etiudy rewolucyjnej Chopina, a na jej tle "Tu Radio BIS", wiem, żbfe czeka mnie godzina dobrego, profesjonalnego radia.ż0a ż0a Jest w nim czas na wiadomości z Polski i sportowe, na żbfyczenia dla słuchaczy obchodzących ważbfne daty, na ciekawe reportażbfe, spotkania i wywiady, wreszcie na własne pogadanki. A wszystko przeplatane dobrą muzyką, wśród której każbfdy znajdzie coś dla siebie. ż0aż0a Radio BIS angażbfuje się teżbf całym sercem w akcje społeczne i charytatywne. Kiedy trzeba komuś pomóc, kogoś ratować, spieszy z pomocą, organizuje akcje. ż0aż0aAle jest coś jeszcze coś, niedające się wyrazić jednym prostym określeniem. Tym czymś jest taki unikalny klimat intymności i ciepła, jaki stwarza prowadząca audycję Urszula Madej-Wojnarowicz. Radio to patronowało akcji ratowania Joanny Orzeł, młodej matki chorej na raka. Urszula nie tylko ponawiała apele o pomoc na leczenie, ale organizowała koncerty charytatywne, angażbfując w nie osoby takiej sławy jak Adam Makowicz. ż0aż0a Urszula jest wszędzie tam, gdzie trzeba coś zrobić, działać, pomóc, albo, po prostu, być. Przykładem tego ostatniego jest jej udział wraz z córką w pochodzie na św. Patryka, w polskich strojach narodowych, w mieście Cork, czy uczestnictwo w Światowym Forum Mediów Polonijnych w Tarnowie.ż0a ż0a Urszula prowadziła bale dobroczynne, imprezy na rzecz polskich dzieci i ludzi starszych potrzebujących wsparcia. Była m.in. rzecznikiem prasowym KPK przez dwie kadencje. Jest jedną z czołowych działaczek Funduszu Dziedzictwa Polek w Kanadzie. Jest teżbf, co mówię tu z olbrzymią satysfakcją, związana współpracą z naszą "Gazetą". Urszula Madej-Wojnarowicz jest teżbf członkiem Polsko-Żydowskiej Fundacji Dziedzictwa. ż0aż0a Ponadto, grała w teatrze dla dzieci "Słoneczko" oraz śpiewała w "Pannie Wodnej" i w "Księżbfniczce Czardasza" pod dyrekcją Michała Kuleczki. ż0aż0a W taki sposób, swoje różbfnorodne talenty oddała w służbfbę Polonii. ż0aż0a W piątek 13 lutego, w Konsulacie Generalnym RP odbyła się od dawna planowana uroczystość dekoracji Urszuli Madej-Wojnarowicz honorową odznaką "Zasłużbfony dla Kultury Polskiej", nadaną jej przez polskiego ministra kultury. ż0aż0a Dekoracji dokonał Konsul Generalny Marek Ciesielczuk w asyście konsula ds. Polonii dr. Andrzeja Krężbfla. Mnie przypadł wielki zaszczyt wygłoszenia laudacji. ż0aż0a Rodzina, współpracownicy, przyjaciele, znajomi i przedstawiciele mediów polonijnych zgromadzili się w salach Konsulatu, żbfeby być świadkami dekoracji i serdecznie pogratulować Odznaczonej. ż0aż0a Urszula Madej-Wojnarowicz w swoim podziękowaniu powiedziała, żbfe swoje dzisiejsze odznaczenie zawdzięcza rodzicom, którzy wpajali w nią, żbfe gdziekolwiek się znajdzie, musi pamiętać, żbfe jest przede wszystkim Polką.ż0aż0a Dołączając się do licznych głosów i żbfyczeń, redakcja "Gazety" serdecznie gratuluje Odznaczonej i żbfyczy dalszych wielu lat owocnej pracy na polu krzewienia kultury polskiej i pracy społecznej wśród Polonii.ż0aż0a***image1:center***ż0aż0a ż0aˇautoˇautoˇ49ˇula_i_konsul_nucinski.jpgˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇUrszula Madej-Wojnarowicz z konsulem Jackiem Nucińskim Witold Lilientalˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ1ˇ19ˇpmˇ9ˇˇ1ˇˇˇula_i_konsul_nucinski.jpgˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ400ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ319ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇWitold Liliental ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2009030410119ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 25379ˇ1238596602ˇ9ˇ1238596602ˇ9ˇ4ˇ1ˇ2009ˇKs. Henryk Jankowski nieświadomym kontaktem SB?ˇKsiądz Henryk Jankowski był niezarejestrowanym kontaktem operacyjnym SB o kryptonimach "Delegat" i "Libella" - poinformowało RMF FM.ˇ Według RMF FM, taka informacja znajdzie się w publikowanej przez IPN książbfce "Aparat represji wobec księdza Jerzego Popiełuszki". Zdaniem historyków IPN, Jankowski, spotykając się z oficerem prowadzącym, nie musiał wiedzieć, żbfe SB traktuje go jako źródło informacji. Historycy IPN twierdzą, żbfe zachowało się kilkanaście meldunków operacyjnych z rozmów z "Delegatem" z okresu między grudniem 1980 a majem 1982 roku.ż0aˇautoˇautoˇ49ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ8ˇ35ˇamˇ9ˇˇ1ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇNa podst. PAPˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2009040100835ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 25442ˇ1239377062ˇ9ˇ1239377062ˇ9ˇ4ˇ10ˇ2009ˇ"Solidarność"- słowo, które stało się symbolem zwycięstwaˇ "Nie lękajcie się" - to słowa którymi przemówił do nas Jan Paweł II. ˇWłaśnie to te słowa spowodowały, żbfe staliśmy się solidarni, a solidarność sprawiła, żbfe przestaliśmy się lękać. Kolejny raz okazało się, wszystko niestety na to wskazuje, żbfe my parafianie z kościoła Matki Boskiej w Toronto możbfemy liczyć tylko na solidarność naszych rodaków, którym są drogie zarówno wiara jak i ojczyzna. ż0aż0a Niestety, zostaliśmy po prostu przepędzeni, jak ci kupcy sprzed świątyni. A my byliśmy tam by jej bronić. Jakiżbf cel mogli mieć ci, którzy nas stamtąd wyprosili? Przez ostatnie lata parafia była obsługiwana przez zakon księżbfy oblatów, którzy niestety nie dość, żbfe nie uczynili nic dla jej obrony to jeszcze teraz częstokroć udzielają nie zawsze prawdziwych informacji w tej sprawie. Dlaczego i kto zdecydował o tym, jak to określono, oddaniu parafii innej grupie etnicznej, nikt nam nigdy nie wyjaśnił. Lecz czyżbf wobec przekazania naszej parafii grupie syromankaryjskich chrześcijan z Indii nie możbfe nasuwać się skojarzenie o jakimś związku pomiędzy tym mającym być zbudowanym w zdominowanym przez hinduską społeczność mieście kościołem, a naszym? Czyżbfby diecezja liczyła, żbfe 20 hinduskich rodzin możbfe zapewnić parafii większą rentowność niżbf ponad 600 polskich? Czyżbfby ci, którzy chcieliby usuwać kupców sprzed świątyń aby sami nimi nie kupczą? ż0aż0a Właśnie otrzymaliśmy ażbf trzyzdaniowy (!) list od biskupa Richarda Grecco z informacją, żbfe ponowne zainstalowanie polskiego proboszcza nie jest możbfliwe.Trzymanie naszej parafii przez tak długi okres czasu w stanie niepewności jest głęboko niemoralne, a ponadto jest wymierzone niestety przeciwko Polakom. ż0aż0a W naszym kościele jest wystarczająco miejsca dla wszystkich braci chrześcijan, ale uważbfamy, żbfe mamy nie tylko moralne prawo by gościć ich, jednak w naszej polskiej parafii. Dlatego właśnie apelujemy o pomoc do rodaków. Przyłączcie się do naszego protestu bo czy parafia Matki Boskiej pozostanie polską zależbfy od naszej polonijnej solidarności!ż0aż0a Od ponad pół roku protestujemy przeciwko likwidacji tej najstarszej polskiej parafii. Tym jednak razem dokonać tego chcą nie żbfadni komuniści, ale niestety same władze kościelne. Smutnym jest zarówno to, żbfe niestety ci, których obowiązkiem jest krzewienie naszej wiary, o tym chyba zapominają, jak równieżbf lekceważbfenie jakie spotyka nas z ich strony. ż0aż0a Od maja ubiegłego roku pomimo licznych zaproszeń nikt z urzędu prowincjała czy diecezji nie odwiedził naszej parafii by wyjaśnić powody tej bulwersującej decyzji. Pragnęliśmy sprawą tą zainteresować Polonię i księżbfy zgromadzonych podczas ubiegłorocznej parady w Brampton. ż0aNasz adres: 1996 Davenport Rd. Toronto. Telefon do Komitetu Obrony Parafii 416-995-7767. ż0aż0a Zapraszamy do udziału w odprawianej jeszcze po polsku mszy świętej w niedziele o 11.00. Więcej informacji będzie możbfna znaleźć na stronie internetowej: www.1996davenport.comż0aż0a Prosimy o poparcie naszej wspólnej sprawy w Archidiecezji: ż0aAbp. Thomas Collins, ż0aCatholic Pastoral Centre ż0a1155 Yonge St. Toronto, ON, M4T 1W2 ż0aTel: (416) 934-0606, ext. 609ż0afax: (416) 934-3452 e-mail: ż0aarchbishop@archtoronto.org ż0aˇautoˇautoˇ49ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ9ˇ18ˇamˇ9ˇˇ1ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2009041000918ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 25515ˇ1240495883ˇ9ˇ1240495883ˇ9ˇ4ˇ23ˇ2009ˇOdznaczenia za lata społecznej pracyˇLaury dla działaczki polonijnej o niespożbfytej energii Jadwigi Sztrumfż0aż0aRelacja z uroczystościż0aˇˇautoˇautoˇ49ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ10ˇ5ˇamˇ9ˇˇ1ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇUrszula Madej-Wojnarowiczˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2009042301005ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 25691ˇ1242831080ˇ9ˇ1242831080ˇ9ˇ5ˇ20ˇ2009ˇPolacy nie wiedzą, jak się żbfyje rodakom na WschodzieˇSpośród trzech wymienionych w badaniu państw, w których mieszka Polonia, Polacy najgorzej oceniają sytuację rodaków żbfyjących na Białorusi - 61% respondentów sądzi, żbfe jest ona zła, przy czym jedna piąta (19%) uważbfa, żbfe jest ona bardzo zła.ˇ Nieco lepiej oceniana jest sytuacja Polaków na Ukrainie - co piąty respondent (22%) ocenia ją pozytywnie, ale ponad połowa ankietowanych (53%) sądzi, żbfe położbfenie żbfyjących tam rodaków jest złe. ż0aż0a Najlepiej oceniana jest sytuacja Polaków mieszkających na Litwie: jedna trzecia badanych (33%) ocenia ją dobrze, a 1% - bardzo dobrze. 38% respondentów jest zdania, żbfe położbfenie Polaków mieszkających na Litwie jest złe. ż0aż0a Znaczący odsetek Polaków nie potrafi ocenić położbfenia rodaków mieszkających na Wschodzie. Na temat sytuacji Polonii na Białorusi i na Ukrainie nie ma zdania jedna czwarta respondentów (po 25%), a 28% badanych nie wypowiada się na temat położbfenia Polaków na Litwie. ż0aż0a Połowa naszego społeczeństwa (51%) uważbfa, żbfe Polska pomaga Polakom ze Wschodu w takim stopniu, w jakim powinna i w jakim możbfe. Przeciwnego zdania jest 27% ankietowanych. Jedna piąta badanych (22%) nie ma zdania na ten temat. ż0aż0a Polacy w większości solidaryzują się ze swoimi rodakami mieszkającymi za wschodnią granicą. Zdecydowana większość społeczeństwa (70%) uważbfa, żbfe Polacy na Ukrainie, Białorusi i Litwie powinni otrzymywać jakąś pomoc z Polski, przeciwnego zdania jest 17%, zaś 13% respondentów nie ma zdania na ten temat. ż0aż0a Im starsi są badani, im lepiej są wykształceni, tym częściej uważbfają, żbfe Polacy żbfyjący na Ukrainie, Białorusi i Litwie powinni otrzymywać pomoc z Polski. Przeciwni temu są częściej niżbf inni osoby o poglądach centrolewicowych (28%) oraz prywatni przedsiębiorcy (23%). ż0aż0aˇautoˇautoˇ49ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ9ˇ50ˇamˇ9ˇˇ1ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇNa podst. PAPˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2009052000950ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 25711ˇ1243011017ˇ9ˇ1243011464ˇ9ˇ5ˇ22ˇ2009ˇPierwsza Dama RP w Torontoˇ W dniach 8 i 9 maja 2009 roku przebywała w Toronto pierwsza dama RP pani Maria Kaczyńska.ż0aż0aZapraszamy do przeczytania relacjiż0aˇˇautoˇautoˇ49ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ0ˇ41ˇpmˇ9ˇˇ1ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2009052210041ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 25712ˇ1243012210ˇ9ˇ1243012210ˇ9ˇ5ˇ22ˇ2009ˇŚwiat poezji naszych dzieciˇOto wiersze napisane przez uczniów polskiej szkoły w Torontoż0aż0aż0aZapraszamy do przeczytania strony 1ˇˇautoˇautoˇ49ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ1ˇ0ˇpmˇ9ˇˇ1ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇBeata Jankowskaˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2009052210100ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 25915ˇ1245857521ˇ9ˇ1245857521ˇ9ˇ6ˇ24ˇ2009ˇZ cyklu "Polacy w Ameryce" - Moja przygoda z Wenezuelą (1)ˇˇ Otworzył mi się dzisiaj w nocy, możbfe dziwnym trafem, Atlas Świata, wydany w Madrycie na stronie zatytułowanej America del Sur, więc czym prędzej odszukałem Wenezuelę, leżbfącą na północnym zachodzie tego olbrzymiego sąsiada Ameryki Północnej. Ogarnęło mnie, jak zawsze w podobnych okolicznościach, wzruszenie i lekka nostalgia za tym, co minęło bezpowrotnie. W Wenezueli spędziłem prawie 10 lat bardzo intensywnego, pełnego muzycznej aktywności, dorosłego żbfycia. Ale zacznijmy od początku.ż0aż0a Moja przygoda z tym pięknym tropikalnym krajem powinna była się zacząć w roku 1976 roku. Miałem wyjechać na pagartowski kontrakt do Maracaibo jako wiolista, aby pracować w tamtejszej Orkiestrze Symfonicznej. Jużbf szykowałem się do podróżbfy, kiedy otrzymałem wiadomość, żbfe wyjazd został odłożbfony na następny rok z powodu kłopotów wynikłych w tamtejszym Ministerstwie Kultury. Mój żbfal i niekłamana wściekłość na złośliwy los sięgnęła szczytów, kiedy poinformowano mnie, żbfe kłopoty mogą potrwać do jednego roku. Do dziś nie mogę sobie uzmysłowić, co dzień po dniu i miesiąc po miesiącu robiłem, chociażbf i mnie i mojej rodzinie było w tym czasie ciężbfko to przeżbfyć. Tym bardziej żbfe ówczesne prawodawstwo PRL zakazywało do czasu wyjazdu za żbfelazną kurtynę przez rok podejmowania pracy w swoim zawodzie w kraju rodzinnym. Trzeba było kombinować jakieś czasowe zatrudnienie, aby utrzymać się na powierzchni i nie obciążbfać rodziny kosztami utrzymania. Na szczęście miałem dzielną żbfonę i rodziców, którzy pomogli mi przeżbfyć ten bardzo wyczerpujący okres oczekiwania. Czas ten wykorzystałem na uczenie się języka hiszpańskiego, co bardzo przydało się w następnym roku, kiedy przyszedł oczekiwany kontrakt wraz z biletem lotniczym.ż0aż0a W styczniu 1977 roku, żbfegnany przez moich najbliżbfszych, w nastroju minorowym, wyjechałem liniami holenderskimi KLM z Warszawy bezpośrednio do Caracas, z dwoma dolarami USA, schowanymi przezornie w skarpetce. Na moje szczęście, wyjechałem, ubrany tylko w garnitur z krawatem. W samolocie troskliwie zajęły się mną stewardessy, mówiące trochę po polsku. Międzylądowanie w Madrycie spędziłem w samolocie i po godzinie wystartowaliśmy do Wenezueli. Atlantyk przebyliśmy głęboką nocą i mogłem widzieć dalekie światła mijanych wysp. Z wielkiej emocji, jaką cały czas przeżbfywałem, nie mogłem zasnąć i tak, chyba około 10 rano czasu wenezuelskiego, nasz samolot, po pięknym, gładkim lądowaniu na lotnisku Maiquetia, podkołował w pobliżbfe międzynarodowego dworca lotniczego stolicy Wenezueli. ż0aż0a Pamiętam, żbfe byłem bardzo podniecony moją pierwszą eskapadą lotniczą do Ameryki Południowej i na pewno doświadczeni podróżbfnicy widzieli moje trochę nienaturalne zachowanie. Parę osób pomogło mi w zabraniu podręcznego bagażbfu i ustawiło mnie przy kołowrocie, gdzie oczekiwaliśmy na nasze bagażbfe. Moja walizka, jak przystało na nowicjusza, była wypchana po dopuszczalne granice, co wkrótce zemściło się na mnie dotkliwie. Jużbf przy wysiadaniu z samolotu, pomimo świadomości, żbfe jestem w tropiku, poczułem, jak rozprażbfone powietrze uderzyło we mnie z siłą gorącego obucha. Momentalnie musiałem zdjąć marynarkę i krawat, co zresztą uczyniło teżbf paru innych nowicjuszy. Po odebraniu wielkiej i ciężbfkiej walizy, stanąłem przed najgorszym, jak dotychczas problemem. Miałem z międzynarodowego lotniska dostać się na krajowe, aby odlecieć z Caracas do odległego o 650 km Maracaibo. Niestety, krajowe lotnisko odległe było, bagatela, o około dwa kilometry. Proszę sobie wyobrazić moją wściekłość na idiotyczne rozporządzenia dewizowe PRL, gdy łamanym hiszpańskim dowiedziałem się, żbfe taxi kosztuje 10 dol., a ja przemyciłem w strachu tylko 2 dol. USA. ż0aż0a Wściekły, straszliwie zgrzany i wyczerpany, dotarłem wreszcie do lotniska krajowego i w ostatniej chwili wsiadłem do samolotu wenezuelskiego Viasa, który po niedługim czasie z iście wenezuelskim temperamentem, odbijając się kilkakrotnie od nawierzchni, wylądował szczęśliwie na lotnisku w Maracaibo. Jużbf z okien samolotu dostrzegłem, ku mojej ogromnej uldze i radości kolegów, Polaków i przedstawiciela Orquesta Sinfonica de Maracaibo, oczekujących mojego przybycia. Wyjście z samolotu na otwartą przestrzeń uświadomiło mi, żbfe Maracaibo, to jedno z najgorętszych miast Wenezueli. ż0aż0aPrawie zemdlony, jakoś powitałem kolegów i po niezbędnychż0aformalnościach czem prędzej wsiedliśmy do klimatyzowanego samochodu, który zawiózł nas do przeznaczonego dla mnie mieszkania.ż0aż0a Drugiego dnia po przyjeździe do Maracaibo, koledzy-Polacy zawieźli mnie na próbę Orkiestry Symfonicznej Maracaibo, gdzie powitał mnie z miłym uśmiechem jej tytularny dyrektor muzyczny, Eduardo Rahn. Posadzono mnie przy drugim pulpicie w sekcji altówek, poczem rozpoczęła się rutynowa próba. Graliśmy “Eroicę” Ludwika van Beethovena i muszę przyznać, żbfe byłem tak podniecony nową dla mnie sytuacją, żbfe trzygodzinna próba, włącznie z przepisową przerwą, minęła dla mnie jak przyspieszony film. Wnętrze budynku Teatro Municipal (Teatr Miejski) było aklimatyzowane, lecz maszyny pracowały bezgłośnie. Natychmiast po próbie, ciekawscy i przyjaźni Polacy odwieźli mnie do kolegi, u którego miałem mieszkać przez jakiś czas i po obiedzie i koniecznym odpoczynku, musiałem zaspokoić ich zrozumiała ciekawość. Zawiązały się pierwsze znajomości i późniejsze przyjaźnie. Okazało się, żbfe w Orquesta Sinfonica de Maracaibo olbrzymią większość kwintetu (1 i 2 skrzypce, altówki, wiolonczele i kontrabasy) obsadzona była przez muzyków z różbfnych centrów muzycznych Polski. Intrumenty dęte, blaszane i drewniane, obsadzali muzycy z USA, Chile, Argentyny, Urugwaju i Brazylii. Perkusja była domeną Polaków i Amerykanów z USA, natomiast fortepian był jak zwykle przeznaczony dla zapraszanych z całego świata pianistów. Jużbf poż0atygodniu prób znałem imiona i nazwiska wszystkich rodaków, oraz sporo nazwisk muzyków różbfnych narodowości, pracujących zgodnie w tym zgranym i miłym na ogół, 120 osobowym zespole wysokiej klasy profesjonalistów. W przeciwieństwie do klimatyzowanego Teatru, nasze mieszkania w większości nie były klimatyzowane i kontrast ten w początkowym okresie, był dla mnie prawdziwą udręka. Po dwóch tygodniach takiej klimatycznej huśtawki, dostałem przykrej, swędzącej wysypki na całym ciele i koledzy, doświadczone wygi tropikalne, zaaplikowali mi ostre mydło pieprzowcowe. Jużbf samo namydlenie się tym mydłem pod strumieniem ciepłej wody, sprawiało nieznośny ból. Koledzy uprzedzili mnie o tym i rad, nierad, parokrotnie namydlałem się i po 5 minutowymż0aodczekaniu, zlewałem się pod prysznicem prawie gorącą wodą. Po tygodniu mogłem uznać, żbfe ten etap mam jużbf za sobą. Niespodzianki często chodzą nie tylko parami, lecz nawet całymi tabunami. Trzeba było jak najszybciej kupić spodnie, koszule i nne icześci garderoby z materiału tropikalnego, który na szczęście był tani, łatwo dostępny i w dobrej jakości. Kupić... tylko za co, skoro miałem tylko dwa amerykańskie dolary a jużbf w pierwszych dniach, moi nowi koledzy poinformowali mnie, żbfe pierwsza wypłata czeka mnie... po 6 miesiącach pracy! Zdębiałem i prawie jąkając się,drżbfącym głosem poprosiłem o radę. Natychmiast wyciągnęły się przyjazne dłonie i koledzy zaopatrzyli mnie w parę setek Bolivarów (moneta wenezuelska) pożbfyczki, które po sześciu miesiącach miałem zwrócić. Prawdopodobnie do dzisiaj administracja w krajach tego regionu ma podobne kłopoty organizacyjne. Zadziwia mnie jednak, jak nasi pierwsi muzycy dawali sobie radę przez pierwszych 6 miesięcy bez grosza przy duszy i bez znajomości kraju i ludzi. Zapewne stara Polonia Wenezuelska, głownie kombatanci Sikorskiego i Andersa, których dość dużbfa ilość wyemigrowała z Wielkiej Brytanii po II Wojnie Światowej, udzieliła wsparcia rodakom, bo konsulat PRL, z tego co mi opowiadano, ani palcem nie kiwnął, żbfeby pomóc rodakom w rozpaczliwym, bądź co bądź położbfeniu. W ciągu paru miesięcy dołączyli pozostali polscy muzycy i żbfycie nowoprzybyłych zaczęło stawać się rutyną. Przeniosłem się od żbfyczliwych kolegów do wielkiego bloku mieszkalnego pod nazwą “Mirador del Lago” w wolnym tłumaczeniu “Widok na Jezioro”, z którego widać było olbrzymie jezioro Maracaibo, z mnóstwem maleńkich z tej odległości szybów naftowych, wyrastających z głębiny wodnej. Wynajęliśmy dwuapartamentowe, nieumeblowane mieszkanie na czwartym piętrze z nowo przybyłym z Warszawy wiolonczelistą, Bohdanem Trochanowskim. Kupiliśmy dwa łóżbfka oraz stolik z paroma krzesłami i zabraliśmy się za naukę gotowania najprostszych potraw i możbfna było jakoś od biedy przeżbfyć. ż0aż0a Ciąg dalszy za tydzieńˇautoˇautoˇ49ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ0ˇ24ˇpmˇ9ˇˇ1ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇTadeusz Sitarzˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2009062410024ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 25930ˇ1245933425ˇ9ˇ1245933425ˇ9ˇ6ˇ25ˇ2009ˇRadość dla seniorówˇStowarzyszenie Marie Curie SkłodowskiejˇStowarzyszenie Marie Curie Skłodowskiej od lat przychodzi z pomocą dla różbfnych celów. Przez przeszło połowę wieku swego istnienia Stowarzyszenie pomogło wielu instytucjom, ale przede wszystkim pomogło finansowo domom spokojnej starości: Copernicus Lodge, John Paul II Long Term Care Centre, Wawel Villa, John Paul II Cultural Centre i wiele, wiele i innych. Cieszy się równieżbf dużbfym uznaniem studentek, które każbfdego roku otrzymują stypendia ufundowane przez Stowarzyszenie. ż0aż0a W roku 50-lecia Stowarzyszenie założbfyło Fundusz wieczysty im. Marie Curie Skłodowskiej na wydziale fizyki na Uniwersytecie Toronto. Są to dwa stypendia rocznie dla studentek studiujących nauki ścisłe oraz jednej studentki na studiach podyplomowych.ż0aż0a Nie możbfemy pominąć pomocy dla dzieci niewidomych w Laskach, St. Joseph Health Centre, czy katedry Historii Polskiej przy Uniwersytecie Toronto. Są to niemałe osiągnięcia naszego Stowarzyszenia.ż0a ż0a Od lat Stowarzyszenie organizuje herbatki w dwóch Domach Spokojnej Starości: Copernicus Lodge i Wawel Villa. Panie każbfdego roku przygotowują pyszne kanapki, smaczne desery, owoce i napoje. Jak i w jednym tak i w drugim Domu podają do stołu, obsługują, rozmawiają, a przede wszystkim przynoszą tyle radości tym, którzy tego tak bardzo potrzebują i na nas czekają. Panie nie zapominają o upiększeniu tego popołudnia naszym seniorom przez zaproszenie zespołu Radość Joy, który pięknie tańczy i śpiewa. Taki występ trwa przeszło godzinę. Ileżbf to radości widać na twarzach naszych seniorów! Dla wielu pań, jak równieżbf dla naszych seniorów, jest to bardzo emocjonalne przeżbfycie. Ania Piwowarczyk robi wszystko, aby ta radość pozostała z nimi jak najdłużbfej. Nasi Seniorzy podziwiają piękne stroje ludowe, wspaniałą choreografię tańców ludowych, które zapewne przypominają Im Ich młodość. Panie przyglądają się, obserwują rozradowane twarze, które jużbf nie są dla nich obce, bo widzą je nie po raz pierwszy. ż0aż0a Niektórzy seniorzy nucą, drudzy włączają się i cichutko śpiewają. Ten dzień jest dniem radości dla Nich i dla wszystkich członkiń Stowarzyszenia Marie Curie Skłodowskiej. Tancerze i tancerki witają się, ściskają zasłużbfone dłonie i stroskane twarze. Dłonie, które kiedyś robiły wszystko dla swoich dzieci i dla innych. Twarze, które nadal są piękne mimo wielu przeżbfyć. Jest to moment niepowtarzalny. Każbfdy rok przynosi inne wrażbfenia i inne przeżbfycia i dla Nich i dla członkiń Stowarzyszenia. Wiemy, żbfe i my kiedyś możbfe tam będziemy. Nasi seniorzy potrzebują takich przeżbfyć jak najwięcej. ż0aż0a Musimy iść naprzód i nadal myśleć o tych, którzy potrzebują naszego serca, naszego ciepła, wspólnej rozmowy i wszystkiego co dodaje Im więcej bodźca do dalszego radosnego, spokojnego żbfycia. Jużbf teraz myślimy o dalszych planach przyjścia z potrzebą, bo właśnie to było, jest i pozostanie mottem Stowarzyszenia Marie Curie Skłodowskiej. Nasza imienniczka Maria Curie Skłodowska, wielka Polka, jedna z największych kobiet, do tej pory jest jedyną kobietą, która dwa razy otrzymała nagrodę Nobla i zmieniła tor nauk ścisłych. W tym roku Stowarzyszenie Marie Curie Skłodowskiej ponownie organizuje bal 7 listopada. ż0aż0a Dochód z każbfdego balu jest przeznaczany na różbfne szczytne cele. Liczymy na ponowne dużbfe poparcie, bo nasze cele są realizowane dzięki Waszemu wsparciu. O tym więcej w niedalekiej przyszłości.ż0aż0aDanuta Warszawskaż0aStowarzyszenie ż0aMarie Curie Skłodowskiejż0aˇautoˇautoˇ49ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ8ˇ35ˇamˇ9ˇˇ1ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇDanuta Warszawskaˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2009062500835ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 25957ˇ1246977750ˇ9ˇ1246977750ˇ9ˇ7ˇ7ˇ2009ˇZakazana historia PoloniiˇMotto: ż0aJeśli stracimy ruiny - nie pozostanie nic. ż0a Zbigniew HerbertˇGdy ci z Niagary on the Lake, Prości żbfołnierze, ż0ao czystych sercach I o marzeniach o Niepodległej, ż0aZ obrazkiem Matki Boskiej Częstochowskiejż0alub możbfe Ostrobramskiej w ręce, ż0aKtóry dała im matka żbfegnając, Umierali... ż0aPrzelatujących nisko mew tak się pytali, ż0aDlaczego tu? I po co tu? ż0aMy dusze mamy żbfołnierzy, ż0aNam umrzeć w boju, wśród dźwięku walk, ż0aTak giną bohaterzy, ż0aDlaczego tu? I po co tu... ż0a(fragment mojego wiersza "Ballada o żbfołnierzach z Niagara on the Lake") ż0aż0a Piękne jest kanadyjskie niebo, wysokie i majestatyczne jak sklepienia kaplic. Piękna i słoneczna była pogoda 14 czerwca 2009 roku w Niagara on the Lake, gdy w bujną czerwcową zieleń wmieszały się grupy pielgrzymów. Przed nami mały cmentarzyk z Ołtarzem Polowym (Field Altar) - przyszliśmy do tego świętego miejsca jako pielgrzymi, aby wziąć udział w ofierze Mszy Świętej. Przyszliśmy na to miejsce ofiary - tutaj bowiem leżbfą żbfołnierze, którzy złożbfyli ofiarę ze swego żbfycia - dla wolności narodu polskiego. ż0aż0a Historia Pomnika Ołtarz Polowy (Field Altar) na cmentarzu Niagara on the Lake związana jest ściśle z historią Pomnika Ołtarz Polowy (Field Altar) na Place Polonaise, w Grimsby. Na Place Polonaise wybudowano bowiem pierwszy Pomnik w formie Ołtarza Polowego (Field Altar) w 1987 roku, upamiętniając Czyn Zbrojny Polonii w czasie Pierwszej Wojny Światowej oraz walkę żbfołnierza polskiego w czasie Drugiej Wojny Światowej. Było to w siedemdziesiątą rocznicę wydarzeń w Niagara on the Lake (powstania obozu Kościuszki).ż0a ż0a Pięć lat później, bo w 1992 roku, w 75. rocznicę wydarzeń w Niagara on the Lake wybudowano Pomnik Ołtarz Polowy (Field Altar) na tutejszym cmentarzu. Planowano wybudować tych Pomników-Ołtarzy więcej, na terenie Kanady i Stanów Zjednoczonych. Niestety (o ile mi wiadomo) nigdy do tego nie doszło. Powstały więc tylko dwa unikalne w skali świata z tej serii pomniki: jeden na Place Polonaise w Grimsby, drugi na cmentarzu w Niagara on the Lake. Pomniki te przybrały formę Ołtarzy Polowych z kilku powodów. Przede wszystkim ołtarz jest symbolem składanej Bogu ofiary. Budowano te pomniki dla upamiętnienia żbfołnierzy, a Msza Polowa jest szczególna sercu żbfołnierskiemu bliska. ż0a ż0a Budowniczy pragnęli ponadto, aby żbfołnierze nigdy nie zniknęli z naszych modlitw i aby w tych miejscach odprawiano polową Mszę Świętą. Przez to, aby nigdy nie zapomniano, żbfe o wolność trzeba było walczyć. W ten sposób pomniki w formie Ołtarza Polowego urastały do wymownego symbolu patriotycznego, historycznego i religijnego.ż0aż0a Po wybudowaniu Pomnika Ołtarz Polowy na Place Polonaise mały fragment Place Polonaise tym samym zmienił się w kaplicę.ż0a ż0a Potem, gdy wybudowano Pomnik Ołtarz Polowy na cmentarzy w Niagara on the Lake, cały cmentarzyk przybrał wymiar równieżbf kaplicy. W obydwu żbfołnierskich kaplicach sklepieniem było majestatyczne sklepienie kanadyjskiego nieba, a dekoracją piękno otaczającej przyrody... W ten sposób uhonorowano tych rycerzy wolności, jak dawnym zwyczajem, gdy rycerzy chowano w kaplicach lub budowano je dla nich. Miecz właśnie rycerski znajdował się na jednej z płyt Ołtarza Polowego w Grimsby. ż0aż0a W 2008 roku w październiku doszło do rozerwania Pomnika Ołtarz Polowy na Place Polonaise w Grimsby. Zniknęła kaplica pod sklepieniem nieba. Pomnik zadedykowany tym samym żbfołnierzom, co Ołtarz Polowy w Niagara on the Lake - zniknął z powierzchni ziemi. ż0aż0a Cmentarz w Niagara on the Lake przemawia do każbfdego. Groby żbfołnierzy wzbudzają głęboką zadumę i refleksję. Ci młodzi chłopcy z obozu Kościuszki - którzy przecieżbf mogli prowadzić spokojne żbfycie mieszkając w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie, czy Brazylii - wyrazili gotowość oddania żbfycia za wolność narodu polskiego. I możbfe patrząc przez pryzmat ich czynu - spróbujmy oceniać sami siebie, możbfe spróbujmy ocenić współczesną Polonię kanadyjską. ż0aż0a Oto kilka obrazków z obchodów święta w Niagara on the Lake, 14 czerwca 2009, które utkwiły mi w pamięci:ż0aż0a Składanie wieńców pod Pomnikiem Ołtarz Polowy, w Niagara on the Lake.ż0aż0a Wśród składających była delegacja Związku Polaków w Kanadzie i wieniec składały między innymi osoby bezpośrednio związane z rozerwaniem żbfołnierskiego Pomnika Ołtarza na Place Polonaise w Grimsby. Czułam jak ziemia drżbfała, dwie sosny ze wstydem odwracały twarze. Parady róbcie dla siebie, niech wam klaskają bezwstydni... lecz w spokoju zostawcie cmentarze.ż0aż0a Pielgrzymi siedzieli lub stali za bramką otaczającą cmentarz, honorowi goście zajęli miejsce na krzesłach ustawionych na cmentarzu.ż0aż0a Za bramką cmentarza, wśród pielgrzymów, siedział żbfołnierz spod Monte Casino, zaś wśród honorowych gości, w pierwszym rzędzie siedział Robert Zawierucha, pełniący funkcję prezesa ZPwK, odpowiedzialny za los Pomnika Ołtarz Polowy na Place Polonaise w Grimsby. Zatrzymałam swój wzrok na siedzących: równieżbf na honorowych miejscach były osoby, które prosiłam o pomoc w ratowaniu Place Polonaise w Grimsby, a tym samym o ratowanie znajdującego się tam Pomnika Ołtarz Polowy, a którzy nie tylko tej pomocy nie udzieli, a wręcz przeciwnie, nagrodzili tych, którzy Pomnik Ołtarz Polowy rozerwali i nadal ich promują. Dla żbfołnierzy to miejsce było - gdy przyszło umierać, dla... innych - gdy przyszło chwałę zbierać. Po uroczystościach na cmentarzu, udaliśmy się do malowniczego Parku Polonia.ż0aż0a W trakcie trwania pikniku, w pewnej chwili dosłyszałam oficjalne zaproszenie na piknik dożbfynkowy na Place Polonaise w Grimsby. Urządzać radosne, dziękczynne, dożbfynkowe pikniki na zrujnowanym i ciągle wystawianym na sprzedażbf miejscu? Urządzać pikniki na miejscu ruiny Ołtarza Polowego poświęconego żbfołnierzom polskim, amerykański i kanadyjskim - zniszczonego rękami Polaków? Spojrzałam na twarze siedzących w pobliżbfu członków ZPwK, ciekawe jak oni na tą informację zareagują - spokojnie żbfuli kapustę.ż0aż0a Polonia Kanadyjska udaje, żbfe sprawa Pomnika Ołtarz Polowy z Place Polonaise nie istnieje - tak przynajmniej zachowuje się wielu członków ZPwK, KPK i inni polonijni liderzy. Wewnętrzne sprawy organizacyjne - powtarzają. Unikają rozmów. Czekają ażbf wszystko ucichnie. A przecieżbf sprawa pomników i Place Polonaise to sprawa całej Polonii. Mówi się o tym coraz głośniej. Coraz więcej ludzi się pyta. Kanadyjczycy z rozczarowaniem patrzą na Polaków, Place Polonaise powstało - z dedykacją dla narodu kanadyjskiego - możbfe jednak należbfy mieć honor i dotrzymać słowa. A niszczenie pomników żbfołnierskich - to rzadka w historii świata sprawa. A poza tym... Pomnik Ołtarz Polowy (Field Altar) z Place Polonaise w Grimsby należbfał nie do członków ZPwK, lecz do żbfołnierzy (zbierano pieniądze na pomnik dla nich), im teżbf oddany został kawałek ziemi, na którym Pomnik stał. Członkowie ZPwK, nie wykradajcie rzeczy oddanym umarłym, a potem na pobojowisku nie urządzajcie sobie zabaw. Odpowiedzialność za to, co się stało spada na was, szczególnie dlatego, żbfe jak zrozumiałam z rozmowy z jednym członkiem ZPwK, wielu z was popiera działalność waszego Zarządu Głównego i jego czyny, czego dowodem był Ostatni Walny Zjazd ZPwK - w czasie którego nikt nie upomniał się o Pomnik Ołtarz Polowy. Jakie wartości reprezentuje teraz więc Związek Polaków w Kanadzie? Jak daleko odszedł od 1987 roku, kiedy członkowie ZPwK byli budowniczymi Pomnika Ołtarz Polowy, do roku 2008, gdy członkowie ZPwK ten Pomnik Ołtarz Polowy zniszczyli!ż0aż0a Więcej współczucia i zrozumienia w sprawie zniszczenia żbfołnierskiego Pomnika na Place Polonaise w Grimsby niżbf polonijni liderzy i członkowie organizacji polonijnych okazał nam burmistrz miasta Grimsby: "Bardzo mi przykro z powodu pomników", powiedział. "Bardzo mi przykro...".ż0aż0a Tutaj moja uwaga. Myślę, żbfe czas najwyżbfszy, aby historię Polonii Kanadyjskiej wprowadzić jako przedmiot do szkół polonijnych. Niech przyszłe pokolenia znają tych, którzy budowali, niech poznają tych, którzy niszczyli i tych, którzy milczeli. Niech historia przepięknych miejsc, kościołów i innych polonijnych budynków znajdzie miejsce w sercu młodego pokolenia, niech nie będzie zapomniana. ż0aż0a Wykształcimy tym samym naszych polonijnych liderów bez potrzeby wysyłania ich na kształcenia do Polski. Kanadę stać na to by wykształcić sobie swoich liderów we własnym kraju, bo tylko tacy najczęściej służbfą jej rzeczywistym interesom. Bo jeżbfeli zaczną tak robić wszystkie grupy narodowościowe mieszkające w Kanadzie, jakie idee przyniosą na nasze kanadyjskie podwórko? Polska ma krótką historię rządów demokratycznych, Kanada nieco dłużbfszą. Więc kto gdzie powinien jechać i kto gdzie ma się uczyć?ż0aż0a Place Polonaise doprowadzono rękami "wykształconych" w Polsce liderów polonijnych do ruiny. A jednak, powtarzam za Herbertem słowa. Jeśli stracimy ruiny - nie pozostanie nic. Wierzę, żbfe obudzą one Polonię. Możbfe jeszcze zerwie się - kto prawy. A jeżbfeli nie - dajmy sobie spokój z tym patriotycznym fałszem. Żujmy kapustę.ż0aˇautoˇautoˇ49ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ10ˇ38ˇamˇ9ˇˇ1ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇMarta Jakubowskaˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2009070701038ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 26015ˇ1247584712ˇ9ˇ1247584712ˇ9ˇ7ˇ14ˇ2009ˇZ cyklu "Polacy w Ameryce" - Moja przygoda z Wenezuelą (2)ˇˇ Prawie zemdlony, jakoś powitałem kolegów i po niezbędnych formalnościach czym prędzej wsiedliśmy do klimatyzowanego samochodu, który zawiózł nas do przeznaczonego dla mnie mieszkania.ż0aż0a Drugiego dnia po przyjeździe do Maracaibo, koledzy-Polacy zawieźli mnie na próbę Orkiestry Symfonicznej Maracaibo, gdzie powitał mnie z miłym uśmiechem jej tytularny dyrektor muzyczny, Eduardo Rahn. Posadzono mnie przy drugim pulpicie w sekcji altówek, poczem rozpoczęła się rutynowa próba. Graliśmy "Eroicę" Ludwika van Beethovena i muszę przyznać, żbfe byłem tak podniecony nową dla mnie sytuacją, żbfe trzygodzinna próba, włącznie z przepisową przerwą, minęła dla mnie jak przyspieszony film. Wnętrze budynku Teatro Municipal (Teatr Miejski) było klimatyzowane, lecz maszyny pracowały bezgłośnie. Natychmiast po próbie, ciekawscy i przyjaźni Polacy odwieźli mnie do kolegi, u którego miałem mieszkać przez jakiś czas i po obiedzie i koniecznym odpoczynku, musiałem zaspokoić ich zrozumiałą ciekawość. Zawiązały się pierwsze znajomości i późniejsze przyjaźnie. Okazało się, żbfe w Orquesta Sinfonica de Maracaibo olbrzymia większość kwintetu (1 i 2 skrzypce, altówki, wiolonczele i kontrabasy) obsadzona była przez muzyków z różbfnych centrów muzycznych Polski. Instrumenty dęte, blaszane i drewniane obsadzali muzycy z USA, Chile, Argentyny, Urugwaju i Brazylii. Perkusja była domeną Polaków i Amerykanów z USA, natomiast fortepian był jak zwykle przeznaczony dla zapraszanych z całego świata pianistów. ż0a ż0a Jużbf po tygodniu prób znałem imiona i nazwiska wszystkich rodaków, oraz sporo nazwisk muzyków różbfnych narodowości, pracujących zgodnie w tym zgranym i miłym na ogół, 120-osobowym zespole wysokiej klasy profesjonalistów. W przeciwieństwie do klimatyzowanego Teatru, nasze mieszkania w większości nie były klimatyzowane i kontrast ten w początkowym okresie był dla mnie prawdziwą udręką. Po dwóch tygodniach takiej klimatycznej huśtawki, dostałem przykrej, swędzącej wysypki na całym ciele i koledzy, doświadczone wygi tropikalne, zaaplikowali mi ostre mydło pieprzowcowe. Jużbf samo namydlenie się tym mydłem pod strumieniem ciepłej wody, sprawiało nieznośny ból. Koledzy uprzedzili mnie o tym i rad, nierad, parokrotnie namydlałem się i po 5-minutowym odczekaniu, zlewałem się pod prysznicem prawie gorącą wodą. Po tygodniu mogłem uznać, żbfe ten etap mam jużbf za sobą. ż0aż0a Niespodzianki często chodzą nie tylko parami, lecz nawet całymi tabunami. Trzeba było jak najszybciej kupić spodnie, koszule i inne części garderoby z materiału tropikalnego, który na szczęście był tani, łatwo dostępny i w dobrej jakości. Kupić... tylko za co, skoro miałem tylko dwa amerykańskie dolary, a jużbf w pierwszych dniach moi nowi koledzy poinformowali mnie, żbfe pierwsza wypłata czeka mnie... po 6 miesiącach pracy! Zdębiałem i prawie jąkając się, drżbfącym głosem poprosiłem o radę. Natychmiast wyciągnęły się przyjazne dłonie i koledzy zaopatrzyli mnie w parę setek Bolivarów (moneta wenezuelska) pożbfyczki, które po sześciu miesiącach miałem zwrócić. Prawdopodobnie do dzisiaj administracja w krajach tego regionu ma podobne kłopoty organizacyjne. Zadziwia mnie jednak, jak nasi pierwsi muzycy dawali sobie radę przez pierwszych 6 miesięcy bez grosza przy duszy i bez znajomości kraju i ludzi. Zapewne stara Polonia Wenezuelska, głównie kombatanci Sikorskiego i Andersa, których dość dużbfa liczba wyemigrowała z Wielkiej Brytanii po II wojnie światowej, udzieliła wsparcia rodakom, bo konsulat PRL, z tego co mi opowiadano, ani palcem nie kiwnął, żbfeby pomóc rodakom w rozpaczliwym, bądź co bądź położbfeniu. W ciągu paru miesięcy dołączyli pozostali polscy muzycy i żbfycie nowoprzybyłych zaczęło stawać się rutyną. Przeniosłem się od żbfyczliwych kolegów do wielkiego bloku mieszkalnego pod nazwą "Mirador del Lago" w wolnym tłumaczeniu "Widok na Jezioro", z którego widać było olbrzymie jezioro Maracaibo z mnóstwem maleńkich z tej odległości szybów naftowych, wyrastających z głębiny wodnej.ż0a ż0a Wynajęliśmy dwuapartamentowe, nieumeblowane mieszkanie na czwartym piętrze z nowo przybyłym z Warszawy wiolonczelistą, Bohdanem Trochanowskim. Kupiliśmy dwa łożbfka oraz stolik z paroma krzesłami i zabraliśmy się za naukę gotowania najprostszych potraw i możbfna byłoż0ajakoś od biedy przeżbfyć. ż0aż0a Dzięki tym próbom samodzielnego pichcenia posiłków, udało nam się mimo woli schudnąć o kilkanaście kilogramów. Moja waga ze 100kg spadła w ciągu dwóch miesięcy do 87 kg i muszę przyznać, żbfe czułem sie z tym bardzo dobrze Pomimo tropikalnych upałów, przestałem się pocić, byłem zwinniejszy, bardziej rześki i pogodniej patrzyłem w przyszłość. Najgorsze dla nas były wieczory, kiedy po trudach i krzątaninie, każbfdy udawał się do swojego pokoju na odpoczynek. Sen nie nadchodził, więc wyciagało się zdjęcia i co tydzień otrzymywane listy od najbliżbfszych i patrzyło się na nie i czytało po wiele razy od nowa i znów od nowa. Wzrastała frustracja dwóch osamotnionych i skazanych wieczorami tylko na siebie ludzi, którym zachciało sie wyrwać w szeroki świat. ż0a ż0a Doszliśmy z Bogdanem do wniosku, żbfe każbfdy z nas wynajmie osobno mały apartament, możbfliwie nie w jednym bloku, aby zmienić środowisko. Rzeczywiście, od razu sytuacja uległa zmianie na lepsze i nowe środowiska zaabsorbowały nas całkowicie. Poznałem teżbf w tym czasie moich póżbfniejszychż0aprzyjaciół. wioliste z Warszawy, Tadzia Jastrzębskiego i czelistę Marka Gajzlera. Tadzio Jastrzębski (Wenezuelczycy wymawiali jego nazwisko Hastremski), był niepozornej postury, chudziutki, z długimi włosami, małą w szpic bródką i uśmiechał sie do nas dobrymi oczami i promieniejącym licem. Zaraz na początku swojej pracy w orkiestrze, miał nieszczęście uczestniczyć w publicznym koncercie, pod palącym słońcem tropiku na którymś z licznych placow Maracaibo. Po odegraniu jednego z utworów, wszyscy bez wyjątku muzycy poprosili dyrygenta Eduardu Rhana, aby pozwolił nam zdjąć czarne fraki, ponieważbf słonce straszliwie jużbf prażbfyło. Eduardo, widząc, żbfe nawet muzycy latynoscy są spoceni, zezwolił czym prędzej zdjąć nieszczęsne czarne pancerze i sam równieżbf pozbył sie chętnie fraka. Niestety, pod koniec “Bolera” Ravela, mój kolega, Tadzio Hastremski, runął nieprzytomny na podłogę, Koncert przerwano. Bladego i nieprzytomnego Tadzia zabrała natychmiast karetka pogotowia, a my, pełni niepokoju, musieliśmy dokończyć koncert. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło, ale po tym incydencie Eduardo Rahn starał się unikać koncertów na wolnym powietrzu. ż0a ż0a Jedyny tragiczny wypadek utonięcia w Morzu Karaibskim wydarzył sie właśnie w naszej, polskiej społeczności orkiestrowej. Nie doszłoby do niego, gdyby nowo przybyły skrzypek, zarozumialec ze stolicy, nie był tak zarozumiały i arogancki. Młody ten człowiek, po dwóch tygodniach pobytu w Maracaibo,jak w każbfdy wolny piątek i sobotę, wybrał sie z nami na pograniczne tereny Guajira (Guahira), na plażbfę ciagnącą sie kilometrami nad cudownym Morzem Karaibskim. Morze było lekko wzburzone i niebezpieczne, krótkie fale mogły wciągnąć nieostrożbfnego pływak w śmiertelną, podwodną pułapkę. Nasz nowy kolega, pomimo wielokrotnych ostrzeżbfeń, oświadczając, żbfe umie dobrze pływać, wypłynął daleko w morze. W pewnym momencie towarzyszący mu koledzyż0apoprosili go jeszcze raz, aby dalej nie płynął, jednak on uparcie płynął dalej i dalej. W jakiejś chwili zaczął rozpaczliwie wymachiwać rękami i ledwo słyszalnym poprzez szum fal głosem wzywać pomocy. Zanim jednak koledzy, ryzykując żbfyciem, podpłynęli do niego, porwała go fala i wciągnęła pod kipiącą topiel. Poszukiwania trwały do nocy, lecz dopiero stażbf przybrzeżbfna, następnego ranka wyłowiła jego zwłoki. To był szok dla nas wszystkich. Gazety zamieściły kolorowy wizerunek zmarłego kolegi i ten wizerunek długo śnił sie nam po nocach. ż0aż0aPewnego dnia, tużbf po próbie, zjawił sie wśród nas średniegoż0awzrostu, dystyngowany pan, przedstawiając się jako Jose Abreu. Po krótkim zagajeniu, oświadczył, żbfe poszukuje profesorów o pedagogicznym zacięciu, aby zaangażbfować ich jako nauczycieli muzyki w utworzonej właśnie Orquesta Juvenil de Venezuela, czyli w Młodzieżbfowj Orkiestrze Wenezueli. Otwierała się przed wielu z nas nowa okazja poznania innych, nieznanych obszarów Wenezueli. Mieliśmy je poznawać, ucząc jednocześnie sztuki muzycznej najzdolniejszych wybrańców z ludu wenezuelskiego.ż0aż0a cdnż0aˇautoˇautoˇ49ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ11ˇ12ˇamˇ9ˇˇ1ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇTadeusz Sitarzˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2009071401112ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 26042ˇ1247752816ˇ9ˇ1247752816ˇ9ˇ7ˇ16ˇ2009ˇZ cyklu "Polacy w Ameryce" - Moja przygoda z Wenezuelą (3)ˇˇ Wynajęliśmy dwuapartamentowe, nieumeblowane mieszkanie na czwartym piętrze z nowo przybyłym z Warszawy wiolonczelistą, Bohdanem Trochanowskim. Kupiliśmy dwa łóżbfka oraz stolik z paroma krzesłami i zabraliśmy się za naukę gotowania najprostszych potraw i możbfna było jakoś od biedy przeżbfyć. ż0aż0a Dzięki tym próbom samodzielnego pichcenia posiłków udało nam się mimo woli schudnąć o kilkanaście kilogramów. Moja waga ze 100 kg spadła w ciągu dwóch miesięcy do 87 kg i muszę przyznać, żbfe czułem się z tym bardzo dobrze Pomimo tropikalnych upałów, przestałem się pocić, byłem zwinniejszy, bardziej rześki i pogodniej patrzyłem w przyszłość. Najgorsze dla nas były wieczory, kiedy po trudach i krzątaninie, każbfdy udawał się do swojego pokoju na odpoczynek. Sen nie nadchodził, więc wyciągało się zdjęcia i co tydzień otrzymywane listy od najbliżbfszych i patrzyło się na nie i czytało po wiele razy od nowa i znów od nowa. Wzrastała frustracja dwóch osamotnionych i skazanych wieczorami tylko na siebie ludzi, którym zachciało się wyrwać w szeroki świat. ż0a ż0a Doszliśmy z Bogdanem do wniosku, żbfe każbfdy z nas wynajmie osobno mały apartament, możbfliwie nie w jednym bloku, aby zmienić środowisko. Rzeczywiście, od razu sytuacja uległa zmianie na lepsze i nowe środowiska zaabsorbowały nas całkowicie. Poznałem teżbf w tym czasie moich późniejszych przyjaciół. wiolistę z Warszawy, Tadzia Jastrzębskiego i czelistę Marka Gajzlera. Tadzio Jastrzębski (Wenezuelczycy wymawiali jego nazwisko Hastremski), był niepozornej postury, chudziutki, z długimi włosami, małą w szpic bródką i uśmiechał się do nas dobrymi oczami i promieniejącym licem. Zaraz na początku swojej pracy w orkiestrze, miał nieszczęście uczestniczyć w publicznym koncercie, pod palącym słońcem tropiku na którymś z licznych placów Maracaibo. Po odegraniu jednego z utworów, wszyscy bez wyjątku muzycy poprosili dyrygenta Eduardo Rhana, aby pozwolił nam zdjąć czarne fraki, ponieważbf słonce straszliwie jużbf prażbfyło. Eduardo, widząc, żbfe nawet muzycy latynoscy są spoceni, zezwolił czym prędzej zdjąć nieszczęsne czarne pancerze i sam równieżbf pozbył się chętnie fraka. Niestety, pod koniec “Bolera” Ravela, mój kolega, Tadzio Hastremski, runął nieprzytomny na podłogę, Koncert przerwano. Bladego i nieprzytomnego Tadzia zabrała natychmiast karetka pogotowia, a my, pełni niepokoju, musieliśmy dokończyć koncert. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło, ale po tym incydencie Eduardo Rahn starał się unikać koncertów na wolnym powietrzu. ż0a ż0a Jedyny tragiczny wypadek utonięcia w Morzu Karaibskim wydarzył się właśnie w naszej polskiej społeczności orkiestrowej. Nie doszłoby do niego, gdyby nowo przybyły skrzypek, zarozumialec ze stolicy, nie był tak zarozumiały i arogancki. Młody ten człowiek, po dwóch tygodniach pobytu w Maracaibo, jak w każbfdy wolny piątek i sobotę, wybrał się z nami na pograniczne tereny Guajira (Guahira), na plażbfę ciągnącą się kilometrami nad cudownym Morzem Karaibskim. Morze było lekko wzburzone i niebezpieczne, krótkie fale mogły wciągnąć nieostrożbfnego pływaka w śmiertelną, podwodną pułapkę. Nasz nowy kolega, pomimo wielokrotnych ostrzeżbfeń, oświadczając, żbfe umie dobrze pływać, wypłynął daleko w morze. W pewnym momencie towarzyszący mu koledzy poprosili go jeszcze raz, aby dalej nie płynął, jednak on uparcie płynął dalej i dalej. W jakiejś chwili zaczął rozpaczliwie wymachiwać rękami i ledwo słyszalnym poprzez szum fal głosem wzywać pomocy. Zanim jednak koledzy, ryzykując żbfyciem, podpłynęli do niego, porwała go fala i wciągnęła pod kipiącą topiel. Poszukiwania trwały do nocy, lecz dopiero stażbf przybrzeżbfna, następnego ranka wyłowiła jego zwłoki. To był szok dla nas wszystkich. Gazety zamieściły kolorowy wizerunek zmarłego kolegi i ten wizerunek długo śnił sie nam po nocach. Pewnego dnia, tużbf po próbie, zjawił sie wśród nas średniego wzrostu, dystyngowany pan, przedstawiając się jako Jose Abreu. Po krótkim zagajeniu, oświadczył, żbfe poszukuje profesorów o pedagogicznym zacięciu, aby zaangażbfować ich jako nauczycieli muzyki w utworzonej właśnie Orquesta Juvenil de Venezuela, czyli w Młodzieżbfowej Orkiestrze Wenezueli. Otwierała się przed wielu z nas nowa okazja poznania innych, nieznanych obszarów Wenezueli. ż0aż0a Mieliśmy je poznawać, ucząc jednocześnie sztuki muzycznej najzdolniejszych wybrańców z ludu wenezuelskiego.ż0aż0acdnˇautoˇautoˇ49ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ8ˇ55ˇpmˇ9ˇˇ1ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇTadeusz Sitarzˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2009071610855ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 26088ˇ1248191330ˇ9ˇ1248191330ˇ9ˇ7ˇ21ˇ2009ˇZ cyklu "Polacy w Ameryce" - Moja przygoda z Wenezuelą (4)ˇˇ Jeszcze jedno ciekawe zdarzenie z czasów mojego pobytu w gorącym, lecz mimo to uroczym Maracaibo. ż0aż0aMieliśmy wśród nas - Polaków młodego mężbfczyznę, za którym dosłownie szalały piękne dziewczyny i nie tylko dziewczyny w Maracaibo. Polonus ten był okazem Sarmaty szlacheckiego chyba w najczystszym typie, jaki Polak możbfe sobie wyobrazić. Wysoki, zgrabny, orlonosy, z sarmackim wąsem z fantazją podkręcanym do góry i co najważbfniejsze w tropikalnej Wenezueli - złotowłosy o pięknej, falującej czuprynie. Jeszcze jeden szczegół - nasz Apollo miał słowiańskie, chabrowe oczy. Te wszystkie szczegóły razem wzięte, doprowadzały czarnowłose bez wyjątku piękności Maracaibo do białej gorączki. Na efekty tej ekstazy nie trzeba było długo czekać. Pewnego pięknego dnia nasz Apollo nie zjawił się w pracy. Nie pomagały telefony zaniepokojonego Eduardo Rahna. Nasz złotowłosy przepadł jak kamień w wodę. Eduardo dzwonił nawet na policje, która obdzwoniła wszystkie straszne więzienia w Maracaibo. Trzeba zaznaczyć, żbfe więzienia w Ameryce Łacińskiej należbfą do najgorszych miejsc odosobnienia wśród więzień amerykańskich i nie tylko. Byliśmy bardzo niespokojni i prosiliśmy Eduardo, aby starał się wyciągnąć naszego złotowłosego z tarapatów. Poczciwy i dobry Eduardo dwoił się i troił, nic nie pomagało. Wreszcie po dwóch dniach zjawia się na próbie nasz Casanova i mimo woli i bez słowa zasiada do instrumentu. ż0a ż0a Podkrążbfone oczy, cichy głos zawsze rubasznego kolegi a przede wszystkim drżbfące nogi, kazały nam się domyśleć, żbfe musiał przeżbfyć coś okropnego. I rzeczywiście, nasz przyjaciel na ruchliwej ulicy został z uśmiechem zaproszony do eleganckiej limuzyny przez dwie przepiękne panie. Jaki kawaler na świecie miałby serce odmówić tak ponętnej propozycji. Gościły go w pustej, nadmorskiej rezydencji przez dwa dni i dwie noce, karmiąc jak kapłona, a żbfe nic na tym zwariowanym świecie nie jest za darmo, więc wrócił ledwo żbfywy na łono orkiestry, Eduardo okazał się prawdziwym opiekunem Polaków i nie wyciągnął żbfadnych konsekwencji wobec skruszonego "winowajcy", a my mieliśmy ubaw po pachy. Oprócz tego chodziliśmy dumni jak pawie, szczycąc się naszym Adonisem w międzynarodowym gronie, jakim była za naszych czasów Orquesta Sinfonica de aracaibo.ż0aż0a Był deszczowy październik 1978 roku, kiedy z altówką i walizką z rzeczami i ubraniami wylądowałem na lotnisku w stolicy Stanu Sucre-Cumana. Samolot przeleciawszy tużbf nad wierzchołkami palm, wylądował z taką fantazją, żbfe tylko pasy uchroniły pasażbferów od wylądowania na podłodze, ale piloci dostali rzęsiste brawa, chyba za to, żbfe w ogóle dowieźli nas całych na to mikroskopijne lotnisko. Znacznie później, mieszkając w hotelu tużbf nad samym morzem, mogłem codziennie je oglądać do woli, ale o tym opowiem później. Taksówka dowiozła mnie do 4-piętrowego bloku o wdzięcznej nazwie Edificio Sucre (Budynek imienia Sucre). Generał Sucre, towarzysz broni Simona Bolivara, wyzwolił sąsiednią Kolumbię i był jej narodowym bohaterem. Podobnie jak Simona Bolivara za swojego bohatera uważbfała go Wenezuela i Bolivia. Zresztą zupełnie słusznie. Estado (Stan) Zulia wraz ze stolicą Maracaibo leżbfy na północnym zachodzie kraju, natomiast Estado Sucre sąsiaduje na północnym wschodzie z Gujaną. Klimat w Maracaibo jest najgorętszy w całej Wenezueli, natomiast w Cumana jest bardziej znośny dla Europejczyka. W Edificio Sucre powitał mnie sympatyczny Jugosłowianin, kolega z Orkiestry Symfonicznej w Maracaibo, z który m razem postanowiliśmy spróbować nowej przygody w Cumana. Był on dobrym wiolistą i jeszcze lepszym oboistą i w Cumana miał uczyć młodych adeptów trudnej sztuki gry na oboju. Nazywał się Ivan Sernic (Sernicz, i tak go będę z polska nazywał). Miał ze sobą kotkę Fifi, która była jego jedynym przyjacielem i powiernikiem w samotniczym żbfyciu na terenie Wenezueli i Kolumbii, gdzie przedtem pracował w Orkiestrze Symfonicznej w Bogocie. Jego jedyny syn mieszkał z matką w Paryżbfu, odwiedzając od czasu ojca w Południowej Ameryce. ż0aż0acdnˇautoˇautoˇ49ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ11ˇ45ˇamˇ9ˇˇ1ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇTadeusz Sitarzˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2009072101145ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 26118ˇ1248713589ˇ9ˇ1248794675ˇ9ˇ7ˇ27ˇ2009ˇTragedia polskiego truckeraˇ Tragiczny wypadek przydarzył się polskiemu truckerowi, mieszkańcowi Mississaugi, 52-letniemu Jerzemu Kubiszynowi.ˇKubiszyn pracował jako kierowca ciężbfarówki. ż0aż0a Ok. godz. 14.30 Jerzy Kubiszyn jechał ciężbfarówką marki volvo rocznik 2007 w kierunku południowym ulicą Boston Church Rd. w Milton, przygotowując się do skrętu w lewo w Lawson Rd.  ż0aż0a Jadący za nim inną ciężbfarówką kolega zeznał, żbfe pojazd Kubiszyna nagle zjechał z drogi, przejechał przez krawężbfnik i po przejechaniu ok. 150 metrów przez parking wjechał we frontową ścianę budynku firmy Permatex Limited. ż0a ż0a Jadący za Kubiszynem kolega zatrzymał swoją ciężbfarówkę i ruszył na pomoc, starając się go ratować. Jednocześnie wezwał pogotowie. ż0aż0a Policja regionu Halton podała, żbfe przyczyną wypadku był stan zdrowia kierowcy.ż0aż0a Kubiszyn został przewieziony do szpitala, gdzie zmarł.ż0aż0a Znajomi mówią, żbfe kierowca doznał zawału serca i w ten sposób stracił panowanie nad kierownicą.ż0aż0a Nikt nie odniósł w wypadku obrażbfeń. ż0aż0aˇautoˇautoˇ49ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ8ˇ49ˇamˇ9ˇˇ1ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇAnna Głowackaˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2009072700849ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 26173ˇ1249489542ˇ9ˇ1249489542ˇ9ˇ8ˇ5ˇ2009ˇZ cyklu "Polacy w Ameryce" - Moja przygoda z Wenezuelą (5)ˇˇ Zamieszkiwaliśmy znowu, podobnie jak ja i Bohdan Trochanowski w Maracaibo, w dwóch obszernych pokojach, mając wspólną kuchnię. Fifi była dumną, lecz uprzejmą damą, pół angorą, i wkrótce mnie polubiła. W naszej samotności we troje naprawdę umilała nam żbfycie. Do pracy chodziliśmy do odległej o trzy kilometry Szkoły Muzycznej, mieszczącej się w dość obskurnym, nieklimatyzowanym budynku z obszernym patio po środku. Wokół patio usytuowane były cztery boki budynku, zawierające sale wykładowe, wraz z biurami, pomieszczeniami gospodarczymi i małą kawiarenką, gdzie mogliśmy wypić filiżbfaneczkę bardzo mocnej i gęstej kawy w stylu arabskim lub latynoamerykańskim, co niczym się właściwie nie różbfniło. ż0aż0a Pracowaliśmy wyłącznie po południu, kiedy młodzieżbf wracała z zajęć szkolnych do domów. Nałożbfono na nas obowiązek w Europie niewykonalny. W czasie pół roku mieliśmy nauczyć naszych studentów grać poprawnie hymn wenezuelski oraz utwory przeznaczone praktycznie na pierwszy i drugi rok nauki w naszych szkołach muzycznych. Dano nam jednak do zrozumienia, żbfe wymagania nie będą tak surowe i żbfe musimy zrobić możbfliwe do osiągnięcia minimum. Minimum, które ma zrobić na władzach dużbfe wrażbfenie. Ivan i ja, oraz przybyły w tydzień po mnie Bohdan Trochanowski, poznaliśmy tam, co znaczy pięciogodzinna praca pedagogiczna w zaduchu, bez strumyka świeżbfego powietrza, z uczniami, którzy ze zdziwieniem spoglądali na spoconych, usiłujących nauczyć ich czegoś w błyskawicznym tempie nauczycieli z Europy. ż0aż0a Nasz optymizm i determinacja dały na koniec całkiem niezłe rezultaty. Po pół roku, po wielokrotnych próbach indywidualnych i zespołowych, przybyły na specjalnie zorganizowaną uroczystość Dyrektor naczelny, Jose Abreu, był zachwycony i Orquesta Juvenil de Venezuela stała się faktem. Po powrocie do domu, uczciliśmy nasz wspólny sukces butelką Burgunda, a Fifi dostała specjalne, luksusowe danie, które z godnością skonsumowała w swoim kąciku. Po półtora roku samotnego żbfycia w Wenezueli, nadszedł najwyżbfszy czas, aby nareszcie sprowadzić rodzinę. ż0aż0a Pojechałem na Wybrzeżbfe Gdańskie i po miesiącu pobytu w domu, przywiozłem żbfonę i syna do Caracas, a następnie taksówką prosto do Cumana. ż0aż0a W tym czasie mój przyjaciel Ivan wyjechał do pracy do Bogoty w Kolumbii, a ja przeprowadziłem się do hotelu, leżbfącego tużbf nad morzem, gdzie po drugiej stronie autostrady znajdowało sie owo słynne lotnisko w Cumana. Wracałem więc z rodziną na nowe miejsce, zupełnie odmienne od apartamentu, który kiedyś wspólnie wynajmowaliśmy z Ivanem.ż0aż0a Poszukałem tańszego mieszkania w hoteliku, którego właścicielką była polska Ślązaczka, i za cenę przystępną wynajęła mi dwupokojowe lokum, do którego teraz zawiozłem moją rodzinę. ż0aˇautoˇautoˇ49ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ0ˇ23ˇpmˇ9ˇˇ1ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇTadeusz Sitarzˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2009080510023ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 26194ˇ1249916015ˇ9ˇ1249998571ˇ9ˇ8ˇ10ˇ2009ˇOdejście senatora Stanleya HaidaszaˇPolitycy wspominają zasługi ś.p. Stanleya Haidaszaˇˇautoˇautoˇ49ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ10ˇ51ˇamˇ9ˇˇ1ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2009081001051ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 26216ˇ1250002373ˇ9ˇ1250002373ˇ9ˇ8ˇ11ˇ2009ˇZ cyklu "Polacy w Ameryce" - Moja przygoda z Wenezuelą (6)ˇˇ Obawiałem się mocno, jak żbfona z synem zareagują na widok samego hoteliku, ponieważbf jego wygląd zewnętrzny, a i same wnętrze znacznie odbiegało od standardów europejskich. Starałem się oczywiście znaleźć i wkrótce szczęśliwie znalazlem piękny apartament tużbf nad Morzem Karaibskim, ale na razie mieszkanie w hoteliku musiało nam wystarczyć.ż0aż0a Przyjechaliśmy z Caracas do Cumana głęboką nocą, zmęczeni podróżbfą, gwałtowną zmianą klimatu i długą jazdą taksówką do celu naszej podróżbfy. Szybko poszliśmy spać, a rano, po przebudzeniu i rozejrzeniu się w nowej rzeczywistości, o dziwo... żbfona i syn zaakceptowali bez zwłoki tak nową dla nich sytuację. A była to dla nich, jestem tego pewien, bardzo dziwna rzeczywistość.ż0aż0a Przede wszystkim nasze mieszkanie nie miało w ogóle okien, lecz ażbfurowe arabeski z misternie ułożbfonych cegieł, przez które widok był doskonały, lecz nie stanowiło to żbfadnej ochrony przed wszelkiego rodzaju intruzami. Drzwi nie miały zamków, tylko drewniane skoble. Jedyne, co nas chroniło, to grube i wysokie mury, ochraniające całą posiadłość przed obcymi i żbfyczliwość innych mieszkańców tego hotelu. Było dużbfo palm, chłodnych zakamarków, przemili i uczynni sąsiedzi, błękitne niebo nad nami, oraz żbfyczliwa pomoc pani Marii i jej dwóch dorosłych córek, nauczycielki Heleny i jej młodszej siostry, studentki pedagogiki Inez. Tylko mama mówiła płynnie po polsku śląską gwarą, starsza córka kaleczyła niemiłosiernie, starając się mówić z nami po polsku, natomiast młodsza mówiła wyłącznie po hiszpańsku, czasami wtrącając polskie słowa w gwarze śląskiej. To córki wprowadziły moją rodzinę w tamtejszy świat, pokazując przybyszom okolicę, morze i zapoznając nas z Polakami, mieszkającymi w Cumana.ż0aż0a Przedpołudnia spędzałem z rodziną na plażbfy, przekradając się najpierw przez ruchliwą szose, by po przejściu obok lotniska, wylądować na cudownej, liczącej kilometry plażbfy. Po południu ja udawałem się do pracy, syn zabawiał się z rówieśnikami, żbfona przygotowywała posiłki, a wieczorami siadywaliśmy na patio i rozpoczynały się wspomnienia o Polsce, na przemian nasze i naszych gospodarzy. Po tygodniu takiego żbfycia zacząłem szukać możbfliwości zapisania syna do szkoły, a dla rodziny znalezienia lepszego miejsca zamieszkania, możbfliwie najbliżbfej mojego miejsca pracy. I tutaj szczęśliwy zbieg okoliczności pomógł nam rozwiązać najważbfniejszy problem. Pewnego dnia moja żbfona poznała, chyba w sklepie na zakupach, małżbfeństwo Polaków, państwa Zofię i Zbyszka Suliszów, którzy wspólnie prowadzili w Cumana Szkołę Tańca i Gimnastyki Artystycznej. Byli oboje, podobnie jak ja, na kontrakcie rządowym i mieszkali z córeczką Beatą w pięknej dzielnicy tużbf nad Morzem Karaibskim. Zacna pani Zofia na widok naszego lokum złapała się za głowę i jużbf po paru dniach mieszkaliśmy w pięknym apartamencie, położbfonym w sąsiednim bloku. Aby odwiedzać się wzajemnie, należbfało przejść zacienionymi alejkami około 250 metrów. Byliśmy im niezmiernie wdzięczni za tak wspaniałą przysługę i nasza przyjaźń trwa do dziś, chociażbf oni wrócili jużbf do Warszawy, a my mieszkamy w Kanadzie. ż0aż0a Sąsiedztwo morza, odległego o 500 metrów, rześka bryza i wieczny, cichy szum fal oraz chłodny, wygodny apartament, nastrajały nas bardziej optymistycznie. Częste wzajemne odwiedziny podtrzymywały nas w naszym osamotnieniu w obcym i nie zawsze przyjaznym środowisku. Zwłaszcza żbfe słaba w geografii ludność miejscowa, brała nas za białych Amerykanów z północnego kontynentu, a ich właśnie tutaj szczególnie nie lubiono, chociażbf w głębi serca podziwiano za gospodarność, pracowitość i znaczenie w ich i nie tylko w ich amerykańskim świecie. Nazywano ich i nas wspólną, niesympatczną nazwą "gringos" i nic nie pomagały tłumaczenia, żbfe jesteśmy Polakami. ż0aż0a Dopiero "Solidarność" i jej ówczesny przywódca, Lech Wałęsa, poprawiły znacząco naszą sytuację. Odtąd wyraz "Polaco" natychmiast wyzwalał szeroki uśmiech i ludzie, poklepując nas kordialnie po plecach, wymawiali z uniesieniem magiczne słowo WALESA, które otwierało dla nas wszystkie serca i często takżbfe drzwi, dotąd obojętnych domów. Ale to działo się znacznie później, a na razie mieliśmy w pobliżbfu oddanych przyjaciół, którzy zapoznawali nas z coraz szerszym kręgiem Polaków, mieszkających w Cumana i okolicy. Zaczęliśmy z nimi zwiedzać okolicę, pełną kolonialnych, pohiszpańskich twierdz, zbudowanych zawsze według jednego wzorca, z dala od wybrzeżbfa wzniesionych na szczytach obłych wzgórków, otoczonych fosą, wewnątrz pełnych zabytkowych dział i innej oryginalnej broni, a nawet parę razy widzieliśmy chronione zbrojami makiety koni i jeźdźców w charakterystycznych, czółkowatych hełmach hiszpańskich konkwistadorów.ż0a ˇautoˇautoˇ49ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ7ˇ50ˇamˇ9ˇˇ1ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇTadeusz Sitarzˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2009081100750ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 26321ˇ1251474120ˇ9ˇ1251729102ˇ9ˇ8ˇ28ˇ2009ˇIgnatieff w SPK ˇ Tej oto treści komunikat prasowy otrzymaliśmy z Kongresu Polonii Kanadyjskiej po spotkaniu przywódcy Partii Liberalnej Michaela Ignatieffa z "przedstawicielami Kongresu Polonii Kanadyjskiej i liderami środowiska polonijnego", o którym nota bene nie zostaliśmy wcześniej powiadomieni: ˇ***image1:center***ż0aż0a"Jestem bardzo zadowolony, żbfe miałem możbfliwość spotkać się i porozmawiać z liderami środowiska polonijnego o wspólnych ważbfnych sprawach. Takie otwarte dyskusje są dobrze postrzegane" - powiedział Władysław Lizoń, prezes Polonii Kanadyjskiej. Pan Ignatieff nie tylko wyraził swój szacunek dla pracy i osiągnięć Polaków w Kanadzie oraz ich wkładu w budowę kraju, ale podkreślił równieżbf, żbfe rozumie jakie problemy nurtują nasze społeczeństwo.ż0aż0a W dwudziestym wieku Kanadyjczycy polskiego pochodzenia odegrali istotną rolę w kreowaniu współczesnej Kanady - powiedział p. Ignatieff. Dzisiaj ta diaspora licząca ponad million osób nadal odgrywa ważbfną rolę i przyczynia się do sukcesu Kanady. Wolna i demokratyczna Polska jest liczącym się partnerem w NATO i handlu. Kanada utrzymuje i będzie utrzymywała ścisłe partnerstwo z naszym krajem.ż0aż0a Podczas spotkania z przywódcą Liberałów poruszono wiele tematów, między innymi sprawy handlu zagranicznego, opieki zdrowotnej, gospodarki, budżbfetu państwa i emigracji.ż0aż0a Podczas rozmowy Pan Ignatieff wyraził swoje poparcie dla traktatu wolnego handlu między Kanadą a Unią Europejską. Powiedział równieżbf, żbfe będzie czynił dalej starania aby uregulowane zostały prawa podatkowe dla obywateli obydwu krajów. Zobowiązał się równieżbf do działania na rzecz uznania dyplomów ukończenia zagranicznych szkół i wyżbfszych uczelni. Mówiąc na temat systemu emigracyjnego m.in. Regufee Act, Michael Ignatieff powiedział, żbfe ludzie, którzy nie weszli w kolizję z prawem nie będę niczym nękani, przyjeżbfdżbfając do Kanady turystycznie lub w sprawach biznesu. Podkreślił, żbfe jest przeciwko jakimkolwiek ograniczeniom wizowym dla polskich obywateli.ż0aż0a Poruszając temat śmierci Roberta Dziekańskiego p. Ignatieff powiedział, żbfe zawiedziony jest tym jak RCMP potraktowała jego sprawę. Podziękował polsko-kanadyjskiej społeczności za postawę jaką zachowała w sprawie tragedii Polaka, a która oburzyła równieżbf Kanadyjczków.ż0aż0a Michał Ignatieff spotkał się z przedstawicielami Polonii Kanadyjskiej we środę 19 sierpnia 2009 w siedzibie Stowarzyszenia Polskich Kombatantów, Koła 20 przy 206 Beverly St. w Toronto. To spotkanie zostało przyjęte jako wyraz chęci do dalszej współpracy.ż0aż0a "Jestem przekonany, żbfe razem możbfemy kontynuować dawno istniejące dobre stosunki,"zakończył p. Ignatieff.ż0aż0aˇautoˇautoˇ49ˇignatieff_lizon_phot_377fc8.jpgˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇMichael Ignatieff (P) i prezes ZG KPK Władysław Lizoń (Zdjęcie nadesłane przez KPK)ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ11ˇ38ˇamˇ9ˇˇ1ˇˇˇignatieff_lizon_phot_377fc8.jpgˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ442ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ296ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇRed.ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2009082801138ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 26366ˇ1251989344ˇ9ˇ1252070566ˇ4ˇ9ˇ3ˇ2009ˇŻeglarskie przygody polonijneˇKilka lat temu powstała PYANA - Polish Yachting Association of North America, z siedzibą w Chicago, skupiająca polonijne kluby jachtowe w północnej Ameryce. Teraz ma własny piękny jacht S/Y "Fazisi", który zawitał nad jezioro Ontario, a ostatnio zaprosił na swój pokład niewidomych żbfeglarzy... Potem były jeszcze regaty, ale o tym w druku w najbliżbfszy weekend, a online za dni kilka.ˇS/Y FAZISI - wzór do naśladowania - cz. 1ż0aż0aS/Y FAZISI - wzór do naśladowania - cz. 2ˇautoˇautoˇ49ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ10ˇ44ˇamˇ9ˇˇ1ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇLeszek Kociubaˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2009090301044ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 26384ˇ1252423788ˇ9ˇ1252423788ˇ9ˇ9ˇ8ˇ2009ˇNadchodzi nieznaneˇ Jeśli ktoś kiedyś chciałby pokusić się o zdefiniowanie "niekwestionowanego hitu" to nie mogłoby w tej definicji zabraknąć miejsca dla najnowszej produkcji TVN - "Naznaczony". Jużbf od 10 września widzowie itvn przekonają się, żbfe na każbfdego czeka czas zapłaty, a sumienie nigdy nie da o sobie zapomnieć.ˇ3 lata produkcji, kilometry taśmy filmowej, ogromny budżbfet, światowa czołówka specjalistów od efektów specjalnych, fenomenalni operatorzy kamer, dźwiękowcy i producenci. Wystarczy dodać do tego plejadę polskich gwiazd i autorski scenariusz, aby powstało 13 wyjątkowych odcinków, z których każbfdy opowiada niesamowitą historię. "Rodzina Kralów spina te 13 odcinków w całość jak cięciwa spina łuk" - powiedział producent serialu Dariusz Gąsiorowski. Bardzo często powtarzanym hasłem jest teżbf to, żbfe serial nie jest tak naprawdę serialem. Ta produkcja to 13 oddzielnych filmów. Nad czym tak naprawdę rozwodzimy się w tych peanach?ż0aż0a Tytułowy "Naznaczony", Tadeusz Kral prowadzi niemal idealne żbfycie. Ma piękną żbfonę, Milenę, cudowną córeczkę - Natkę, pasjonującą pracę w szkole, szacunek współpracowników i sympatię uczniów. Nie wie jednak, żbfe los szykuje dla niego mroczne niespodzianki. Jego żbfycie zmienia się diametralnie w dniu, gdy z rodziną wybiera się w rejs statkiem na Bornholm. Tużbf przed wypłynięciem okazuje się, żbfe Tadeusz musi wrócić w pilnej sprawie do Warszawy. Jego żbfona i córka postanawiają jednak kontynuować wycieczkę. Wkrótce Tadeusz dowiaduje się, żbfe statek, którym podróżbfowały Milena i Natka, zaginął na morzu w czasie sztormu. Śpieszącego na ratunek rodzinie matematyka zaczepia tajemniczy Nieznajomy zapowiadając, żbfe właśnie nadszedł czas zapłaty za dawne grzechy. "Naznaczony" to niezwykła historia człowieka, który dopiero w obliczu niebezpieczeństwa pozna siłę swojego charakteru. Kiedy w żbfycie Tadeusza wkroczy tajemniczy Nieznajomy, jego perfekcyjny świat zostanie zagrożbfony. ż0aż0a - Tadeusz jest zwykłym człowiekiem, nauczycielem matematyki. Jego niezwykłość objawia się dopiero w momencie, kiedy staje przed koniecznością obrony swojej rodziny. Myślę, żbfe każbfdy z nas jest w takim aspekcie niezwykły jak on - stwierdził podczas konferencji prasowej serialu odtwórca głównej roli - Piotr Adamczyk. Poznając historię Krala, od której on sam chciał uciec, będziemy mogli pomyśleć jak zachowalibyśmy się w ekstremalnych warunkach. Jak zachowuje się człowiek doprowadzony do ostateczności i przyparty do ściany? ż0aż0a - Okazuje się, żbfe nawet będąc zwykłym, szarym Kowalskim, mając wiarę i odpowiednią motywację jesteśmy w stanie dokonywać rzeczy niewiarygodnych - dodaje Gąsiorowski. ż0aż0a Los Tadeusza splata się z losami innych bohaterów serialu. W każbfdym odcinku poznajemy ludzi, w których żbfycie wkracza Nieznajomy. Obok Piotra Adamczyka wystąpią takie gwiazdy jak Borys Szyc, Zbigniew Zamacho-wski, Daniel Olbrychski czy Ilona Ostrowska. Przypominane są im stare grzechy, a oni sami muszą zmierzyć się z własnym sumieniem i konsekwencjami czynów, które niegdyś popełnili. W serialu znalazło się teżbf miejsce na rzeczy dziwne, rzeczy, które nie powinny mieć miejsca, a jednak stajemy się ich świadkami. Sytuacje, które wymykają się ludzkiemu zrozumieniu istnieją napra-wdę. Możbfna w nie wierzyć lub nie. Paranormalne zjawiska, pojawiające się znamiona na ciele, niewytłumaczalne zaginięcia o-raz tajemnicze liczby. Zdarzenie goni zdarzenie, a grzech przynosi karę. Wydaje się, żbfe żbfaden z bohaterów nie możbfe czuć się bezpiecznie. Rzeczą ludzką jest przecieżbf grzeszyć… każbfdy przecieżbf kiedyś zgrzeszył, ale nie każbfdy poznał jużbf swojego Nieznajomego. ż0a ˇautoˇautoˇ49ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ10ˇ28ˇamˇ9ˇˇ1ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇMATERIAŁY TVNˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2009090801028ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 26406ˇ1252623017ˇ4ˇ1252623017ˇ4ˇ9ˇ10ˇ2009ˇWielkie zwycięstwo niewidomych żbfeglarzyˇTym razem Polsko-Kanadyjski Klub Jachtowy "Białe Żagle" sprawił wielką radość niewidomym żbfeglarzom.ż0aż0aZapraszamy do przeczytania całego tekstu ˇˇautoˇautoˇ49ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ6ˇ46ˇpmˇ4ˇˇ2ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇLeszek Kociubaˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2009091010646ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 26573ˇ1254410308ˇ9ˇ1254410308ˇ9ˇ10ˇ1ˇ2009ˇChcieć to mócˇWiększość ludzi ma marzenia, lecz tylko niektórzy mają wystarczającą dozę wytrwałości, by je zrealizować. David Rodgers zawsze kochał muzykę.ˇ We wczesnej młodości marzył o graniu na gitarze i dopiął swego. Zdobył potrzebną sumę, kupił użbfywaną gitarę, nauczył się grać i zasłynął wkrótce w okolicy ze swej gry i śpiewu. Potem, jużbf jako mążbf i ojciec, zaczął wraz z rodziną brać rokrocznie udział w prywatnym festiwalu zwanym Gully Fest, odbywającym się każbfdego roku w Collingwood. No i zamarzył, żbfeby zorganizować podobny festiwal u siebie. Dopiął swego. Dwanaście lat temu, w King Kirkland pojawił się znak zapraszający wszystkich bez wyjątku na Rodgers’ Backyard Jam - festiwal muzyki country na "backyardzie" Rodgersów. ż0aż0a Od tamtej pory każbfdego roku w tydzień po Labour Day przez cały weekend rozległy backyard Rodgersów rozbrzmiewa śpiewem i muzyką.ż0a ż0a Na "Jam" Dave’a przyjeżbfdżbfają wykonawcy muzyki country z odległych stron w Kanadzie i USA, przybywają tłumnie sąsiedzi, znajomi i znajomi znajomych. Na ławkach w zbudowanym przez niego amfiteatrze, krzesełkach pod wielkim namiotem i gigantycznym ognisku zasiada kilkaset, czasem ponad tysiąc osób.ż0aż0a Nasi polscy przyjaciele z London mieli okazję w tegorocznym "backyard jamie" uczestniczyć. Uderzyła ich bezpośredniość i swoboda zachowania przy jednoczesnym porządku, cieszył strzelający płomieniami wysoko w górę imponujący "bonfire". Zabrali ze sobą do London nowe doświadczenie i miłe wspomnienia. ż0aż0aˇautoˇautoˇ49ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ11ˇ14ˇamˇ9ˇˇ1ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇJerzy Szlachetkaˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2009100101114ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 26585ˇ1254512975ˇ9ˇ1254517450ˇ9ˇ10ˇ2ˇ2009ˇPolski Festiwal w Roncesvalles Village (2)ˇZapraszamy do przeczytania strony 1ż0aż0aZapraszamy do przeczytania strony 2ż0aˇˇautoˇautoˇ49ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇ16ˇpmˇ9ˇˇ1ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇEdward Wójciakˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2009100210216ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 26604ˇ1254766532ˇ9ˇ1254767230ˇ9ˇ10ˇ5ˇ2009ˇJego pasją jest tradycjaˇWielki sukces w Polsce urodzonego w Kanadzie choreografa, tancerza, działacza polonijnego i pasjonata polskiej kultury, folkloru i tradycjiż0aż0aZapraszamy do przeczytania artykułu"ż0aż0a***image1:center***ż0aˇˇautoˇautoˇ49ˇlast_003.jpgˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇKonrad Jr. Kasparek z Jaclyn Krysinski (choreograf i tancerka z zespolu Polonia z Chicago) w Polsceˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ7ˇ13ˇpmˇ9ˇˇ1ˇˇˇlast_003.jpgˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ400ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ576ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇMałgorzata P. Bonikowskaˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2009100510713ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 26618ˇ1254844507ˇ9ˇ1254845194ˇ9ˇ10ˇ6ˇ2009ˇXVI Zjazd Federacji Polek w KanadzieˇZapraszamy do przeczytania relacjiˇˇautoˇautoˇ49ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ8ˇ53ˇamˇ9ˇˇ1ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇIwona Bogorya-Buczkowskaˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2009100600853ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 26620ˇ1254926181ˇ9ˇ1254926699ˇ9ˇ10ˇ7ˇ2009ˇS/Y FAZISI - wzór do naśladowania (3)ˇZapraszamy do przeczytania tekstuˇˇautoˇautoˇ49ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ10ˇ32ˇamˇ9ˇˇ1ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇLeszek Kociubaˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2009100701032ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 26635ˇ1255104713ˇ9ˇ1255104867ˇ9ˇ10ˇ9ˇ2009ˇJutro zaczyna się dziśˇPolski Senat inwestuje w młodych przedstawicieli Polonii - Szkoła Liderów Polonijnych 2009ż0aż0a***image1:center***   ż0aż0a***image2:center***ˇZapraszamy do przeczytania strony 1ż0aż0aZapraszamy do przeczytania strony 2ˇautoˇautoˇ49ˇimg_2860.jpgˇimg_3160.jpgˇˇˇˇˇˇˇˇˇMłodzieżbf spotkała się z legendami Polski - kardynałem Stanisławem Dziwiszem...ˇ... z Lechem Wałęsą. To niezapomniane przeżbfyciaˇˇˇˇˇˇˇˇˇ6ˇ7ˇpmˇ9ˇˇ1ˇˇˇimg_2860.jpgˇimg_3160.jpgˇˇˇˇˇˇˇˇˇ400ˇ400ˇˇˇˇˇˇˇˇˇ300ˇ300ˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇFilip Terleckiˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2009100910607ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 26653ˇ1255448666ˇ9ˇ1255448666ˇ9ˇ10ˇ13ˇ2009ˇNiewidoma Diana na rejsie swego żbfyciaˇRejs na S/Y Fazisiˇ Dianę Czaiński znają Państwo od dawna, gdyżbf nie raz o niej pisałem. Mimo braku najważbfniejszego "czujnika", jakim jest wzrok, jest pełna żbfycia i ciągle w akcji. Na naszych dorocznych Rejsach-Prezentach dla Dzieci z okazji Dnia Dziecka, organizowanych przez Polonię Przyszłości, Diana opowiadała dzieciom o swoim żbfyciu bez wzroku, pokazywała im swego psa-przewodnika Diablo i ich niezwykłą współpracę.ż0aż0a Prawie od początku założbfenia klubu dla niewidomych rowerzystów była w zarządzie, przez 3 lata "dyrektorując" tej organizacji. Tam właśnie poznałem Dianę. Następna poważbfna działalność, to inicjatywa zakupu jachtu i wystartowanie klubu dla niewidomych żbfeglarzy w Toronto - Blind Sailing Club (BSC). Stało się to po nawiązaniu współpracy z naszym polonijnym klubem P-KJK "Białe Żagle", gdzie była "motorem" i dopomogła w zakupie pierwszego jachtu.ż0aż0a Teraz Diana otrzymała (w pewnym sensie) rekompensatę za swoją działalność, bo mogła uczestniczyć w prawdziwym rejsie żbfeglarskim na S/Y Fazisi na Georgian Bay. Diana chciałaby podzielić się z Państwem swoimi wrażbfeniami z tego rejsu.ż0aż0aLeszek Kociuba: Powiedz mi dlaczego tak bardzo chciałaś uczestniczyć w tym rejsie?ż0aż0aDiana Czaiński: To było moje marzenie od wielu, wielu lat i bardzo chciałam, aby spełniło się na tak wielkim jachcie. Jeszcze kiedy nie istniał BSC w Toronto, to wspaniali ludzie z Bronte Jacht Club w Oakville zabierali nas- niewidomych na cały tydzień do klubu, gdzie mieliśmy pełny "wikt i opierunek" a co najważbfniejsze - mogliśmy żbfeglować na ich jachtach.ż0aż0aL.K.: Czy od razu spodobał Ci się ten rodzaj rekreacji?ż0aż0aD.Cz.: Absolutnie tak. Zawsze miałam ciągoty do rekreacji na świeżbfym powietrzu, z tym, żbfe żbfeglarstwo to coś innego niżbf rower.ż0aż0aL.K.: Powiedz mi czy rekreacja jest ważbfna dla ludzi niewidomych.ż0aż0aD.Cz.: Myślę, żbfe jest to podstawa, aby możbfna było normalnie żbfyć i unikać stresów, czy depresji. Cieszę się, żbfe coraz więcej ludzi rozumie to. Jestem dumna, żbfe mam polskie korzenie, bo polonijne środowisko wiele zrobiło dla nas - niewidomych i wierzę, żbfe na tym nie skończy się.ż0aż0aL.K.: Przejdźmy do spełnienia "marzenia Twojego żbfycia". Jak sądzisz, co spowodowało, żbfe mogło się ono spełnić?ż0aż0aD.Cz.: Myślę, żbfe moja wielka desperacja, jak bardzo tego chciałam, zrozumienie żbfeglarzy polskiego pochodzenia, a chyba najważbfniejsze, żbfe kapitan S/y Fazisi Piotr Marciniak chciał podjąć taką decyzję i umożbfliwił mi ten rejs.ż0aż0aL.K.: Jak przyjęłaś tę decyzję? Wiem, żbfe miałaś problem ze swoim psem "Diabłem", bo nie nadawał się na taki rejs, co Cię nie zaskoczyło.ż0aż0aD.Cz.: Było to WIELKIE "HURRA!" A jeżbfeli chodzi o mojego pieska, to nie było takie trudne. My niewidomi stanowimy jakąś społeczność i staramy się pomagać sobie nawzajem. Tak było teżbf i tym razem. Lynda Spiney zabrała Diabla jadąc na swoje wakacje.ż0aż0aL.K.: Byłaś opóźniona, bo Fazisi wypłynął jużbf z Toronto.ż0aż0aD.Cz.: Mam trochę szczęścia. Dobrzy ludzie stoją na mojej drodze. Sam Komandor "Białego Żagla" Józef Aleksandrowicz zawiózł mnie do Colberg (po drugiej stronie kanału Welland - gdzie Fazisi czekała mnie). Początek był zabawny. Do łodzi trzeba było dojść po skarpie mocno opadającej w dół do jachtu. Nie przygotowałam pozycji i niestety zjechałam tam na tyłku, co trochę przeraziło załogę, która jużbf była na jachcie, szczególnie jak dowiedzieli się, żbfe jestem niewidoma. Po wstępnym "rozeznaniu" dowiedziałam się, żbfe nie znam nikogo z załogi, co w niczym mi nie przeszkodziło, aby szybko stworzyć wspólnotę do końca rejsu.ż0aż0aL.K.: Czy nie pomyślałaś o wycofaniu się?ż0aż0aD.Cz.: Absolutnie nie. To była szansa mojego żbfycia, a ja nie odpuszczam takim okazjom.ż0aż0aL.K.: Jak przyjęła Cię załoga?ż0aż0aD.Cz.: Wspaniale. Cała załoga to wspaniali ludzi. Było nas tylko 8 osób. Jak na Fazisi to trochę za mało.ż0aż0aL.K.: Praktycznie znałaś jużbf Fazisi. Czy miałaś kłopoty w poruszaniu się po tym jachcie?ż0aż0aD.Cz.: Ja miałam dużbfo lepszą sytuację niżbf reszta widzącej załogi. Nie widząc i wiedząc, jak trudny jest ten jacht - poruszałam się bardzo ostrożbfnie, pamiętając, żbfe nie mogę sprawiać kłopotów organizatorom, którzy włożbfyli w to dużbfo pracy. Niestety inni mieli mniej szczęścia, bo od czasu do czasu ktoś robił sobie małe "bubu".ż0aż0aL.K.: Co było dla Ciebie najważbfniejszym przeżbfyciem?ż0aż0aD.Cz.: W środku nocy koledzy obudzili mnie i powiadomili, żbfe teraz jest mój dyżbfur (wachta) - oczywiście z innymi żbfeglarzami.ż0aż0aL.K.: Jak się poczułaś?ż0aż0aD.Cz.: Jak "żbfeglarz pełną gębą". Czyli dowartościowana. Wiedziałam, żbfe nie traktują mnie jak kalekę, czego bardzo nie lubię.ż0aż0aL.K.: Wiem, żbfe nie lubisz siedzieć bezczynnie. W czym czułaś się najbardziej przydatna podczas rejsu?ż0aż0aD.Cz.: Najłatwiej i najlepiej wychodzi mi mycie naczyń po posiłkach, więc to robiłam. Nie lubię być pasożbfytem.ż0aż0aL.K.: Gdyby ponownie nadążbfyła się okazja takiego rejsu, albo rejsów i na jednym jachcie byłaby załoga polska, a na drugim np. kanadyjska, którą byś wybrała?ż0aż0aD.Cz.: Oczywiście polską załogę.ż0aż0aL.K.: Przecieżbf łatwiej jest Ci porozumiewać się w języku angielskim.ż0aż0aD.Cz.: Nie jest tak źle z moim polskim, a przecieżbf Polskiej kuchni nie da się niczym zastąpić, jak równieżbf "ciepłego" podejścia Polaka do kogoś potrzebującego pomocy. To są poważbfne atuty.ż0aż0aL.K.: To prawda, ale powiedz mi, czy widzisz różbfnicę pomiędzy traktowaniem niewidomego przez Kanadyjczyka i Polaka?ż0aż0aD.Cz.: Oczywiście, żbfe widzę. Rodowity Kanadyjczyk jest otwarty na akceptację niewidomego bardziej niżbf Polak. Z Polakami różbfnie to bywa. Potrzebują więcej czasu na oswojenie się, ale jak dowiedzą się, żbfe jestem POLKĄ to jest wtedy dużbfo łatwiej. Tacy jużbf jesteśmy i nic mnie nie dziwi. Rodowici Kanadyjczycy łatwiej "przechodzą do porządku dziennego", traktując mnie na równi z innymi. Kiedyś przeciętny Polak traktował człowieka z jakąkolwiek ułomnością jako coś wstydliwego. Teraz zmieniło się sporo, ale jeszcze nie do końca. Generalnie, ludzie nie potrafią potraktować niewidomego w taki sam sposób jak każbfdego innego. Tylko 1 na 20 podejdzie i powie: "Cześć, jestem X, a jak Ty masz na imię....." To jest wyczuwalne na każbfdym kroku. Ludzie pochodzenia polskiego tak jakby bali się nas, niewidomych. Potrzeba im więcej czasu, aby się oswoić. Jak straciłam wzrok - mając 25 lat - to moja Mama chciała posadzić mnie w fotelu bujanym w ogrodzie i abym się tam bujała. Powiedziałam Mamie i sobie, żbfe będę to robiła jak będę miała 125, a nie 25 lat. Zrobię wszystko, abym, choć w części, mogła robić to co inni. Stąd moje ciągoty do wszystkiego co nietypowe. Nigdy nie pogodziłam się, żbfe będą siedziała na bujanym fotelu w ogrodzie i zawsze starałam się być gdzieś przydatna. Nie poddam się dopóki starczy mi sił i chęci.ż0aż0aL.K.: Dziękuję za szczerą wypowiedź. Myślę, żbfe niejednemu pomożbfe to we właściwym podejściu do tego zagadnienia. Przy okazji chciałbym zapytać Cię równieżbf, czy Ty wiesz, gdzie niewidome dziecko możbfe zapoznać się z bezpieczną (zorganizowaną) rekreacją?ż0aż0aD.Cz.: Tak, wiem, ale czy mogłabym opowiedzieć o tym innym razem?ż0aż0aL.K.: OK. Powiedz tylko, czy takim programem byłyby zainteresowane rodziny z dziećmi niewidomymi?ż0aż0aD.Cz.: Absolutnie tak. Niewidomy w każbfdym wieku potrzebuje rekreacji. Szczególnie rekreacji na świeżbfym powietrzu i dobrze zorganizowanej.ż0aż0aL.K.: Podpowiedziałaś mi świetną myśl i potwierdziłaś moje rozważbfania na ten temat. Na pewno wrócimy do tego tematu jeżbfeli pozwolisz.ż0aż0aD.Cz.: Bardzo chętnie.ż0aż0aL.K.: Powiedz, co najbardziej spodobało Ci się w Żeglarskim Polonia Rendezvouz 2009 na Georgian Bay - przecieżbf było to częścią Twojej przygody żbfeglarskiej.ż0aż0aD.Cz.: Dawno nie miałam tak bardzo urozmaiconego czasu w moim żbfyciu. Jestem bardzo wdzięczna polonijnym żbfeglarzom za umożbfliwienie mi uczestniczenia w tak poważbfnej imprezy. Jak będę miała kiedykolwiek okazję i będę zaproszona, to "polecę na skrzydłach". Nasze żbfycie nie jest proste, ale jak widać na moim przykładzie, wiele rzeczy jest możbfliwe. Możbfna je urozmaicić, jak tylko ludzie widzący będą chcieli trochę pomóc.ż0aż0aL.K.: A jak podobały Ci się imprezy towarzyszące na Georgian Bay?ż0aż0aD.Cz.: Zabawa była wyśmienita, a najbardziej spodobały mi się "atrakcje dodatkowe", kiedy to w drodze z lądu na łódkę któryś z kolegów przez przypadek wyciągnął korek z pontonu; powietrze zaczęło uciekać, a my teżbf musieliśmy szybko uciekać na jacht, aby nie utonąć.ż0aż0aL.K.: Czy przestraszyłaś się?ż0aż0aD.Cz.: Nie, bo wcześniej wiedziałam, żbfe stoimy na niezbyt głębokiej wodzie, a dodatkowo wiedziałam, żbfe jacht posiada cumę umocowaną do brzegu, której - w razie potrzeby - możbfna byłoby się przytrzymać.ż0aż0aL.K.: To, żbfe była to noc, to nie ma dla Ciebie znaczenia, ale nawet w dzień nie widziałabyś tej liny.ż0aż0aD.Cz.: Gdybym nie ufała moim kolegom, którzy nie pozwolą mi utopić się, to nie zdecydowałabym się na takie "manewry". Jak każbfdy człowiek chciałabym dożbfyć późnej starości.ż0aż0aL.K.: Możbfna powiedzieć, żbfe w dużbfej mierze działa tu element zaufania?ż0aż0aD.Cz.: Często nie mamy wyboru. Część ludzi traktuje nas inaczej nie dlatego, żbfe np. słabo pływam, ale żbfe jestem niewidoma.ż0aż0aL.K.: Czy odczuwałaś to przebywając z żbfeglarzami?ż0aż0aD.Cz.: Nie.ż0aż0aL.K.: Czyli następne pozytywne doświadczenie?ż0aż0aD.Cz.: Absolutnie tak.ż0aż0aL.K.: Na paradzie w Penetang byłaś na pokładzie Fazisi. Mam nadzieję, żbfe ktoś opisał Ci paradę i sam widok na Penetang.ż0aż0aD.Cz.: Było wyśmienicie. Wszyscy pomagali, jak tylko to było możbfliwe. Miałam pełną informacje.ż0aż0aL.K.: Dziękuję za rozmowę.ż0aż0aD.Cz.: To ja dziękuję za zainteresowanie się moją skromną osobą. Wierzę, żbfe przybliżbfy to czytelnikom Gazety temat współistnienia (współpracy) ludzi widzących i niewidomych. Jest to jedyna metoda, aby nasze - nie zawsze łatwe - żbfycie stawało się coraz łatwiejsze.ż0aż0aˇautoˇautoˇ49ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ11ˇ38ˇamˇ9ˇˇ1ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇLeszek Kociubaˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2009101301138ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 26779ˇ1256927024ˇ9ˇ1256927024ˇ9ˇ10ˇ30ˇ2009ˇZakaza teraźniejszość PoloniiˇPolonia w Kanadzie - OntarioˇZapraszamy do przeczytania tekstuˇautoˇautoˇ49ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇ20ˇpmˇ9ˇˇ1ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇMaria Jakubowskaˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2009103010220ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 26783ˇ1256928447ˇ9ˇ1256928447ˇ9ˇ10ˇ30ˇ2009ˇKościół ponad podziałamiˇZgodnie z zapowiedzią w ubiegłą niedzielę miały miejsce uroczystości rocznicowe w Polskim Narodowym Kościele Katolickim (PNKK) w Hamilton.ˇZapraszamy do przeczytania tekstuˇautoˇautoˇ49ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ10ˇ40ˇamˇ9ˇˇ1ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇJanusz Szajnaˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2009103001040ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 26833ˇ1257532621ˇ9ˇ1257532621ˇ9ˇ11ˇ6ˇ2009ˇPodobóz "Jabba Dabba Du" Kaszuby 2009 ZHRwKˇZ cyklu: Harcerskie Wieści (2)ˇ W tym roku po raz pierwszy miałam okazję być na obozie harcerskim na stanicy ZHR w Kanadzie, na Ontaryjskich Kaszubach. Pogoda tego roku była różbfna, ale przez dwa tygodnie więcej miałyśmy jednak słonecznych dni. Teraz pozostały najpiękniejsze wspomnienia, jakie mogłam zgromadzić po wspaniałym i dobrze zorganizowanym obozie. ż0aż0aZapraszamy do przeczytania materiałuˇautoˇautoˇ49ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ10ˇ24ˇamˇ9ˇˇ1ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇDhna Basia Majcherczykˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2009110601024ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 26852ˇ1257865090ˇ9ˇ1257865090ˇ9ˇ11ˇ10ˇ2009ˇKsiążbfka o "ucisku Kościoła katolickiego"ˇ Szwedzka Polonia jest poruszona wydaną niedawno powieścią poruszającą problem aborcji w Polsce, której autorką jest szwedzka dziennikarka i pisarka Karin Alfredsson. Dodatkowy sprzeciw budzi okładka książbfki przedstawiająca popękane od uderzenia zdjęcie papieżbfa Jana Pawła II.ˇTytuł powieści "Klockan 21:37", czyli "Godzina 21:37", nawiązuje do chwili śmierci papieżbfa. Alfredsson twierdzi, żbfe książbfka poświęcona jest "uciskowi Polek ze strony Kościoła katolickiego". Główną bohaterką jest studentka w ciążbfy, która chce poddać się aborcji na statku. Tymczasem jej brat, działacz skrajnej prawicy, planuje przeprowadzić zamach na tę pływającą klinikę właśnie o symbolicznej godzinie 21:37. Pozostała część rodziny to dziadek bojkotujący firmę IKEA za propagowanie homoseksualizmu w katalogu, siostra - przyszła zakonnica oraz ojciec, który porzucił rodzinę dla kochanki.ż0aż0a W tle fabuły szwedzki czytelnik dowiaduje się m.in. o roli Kościoła katolickiego w Polsce, kulcie papieżbfa Jana Pawła II oraz znaczeniu Radia Maryja. Wspomniana jest nawet słynna wypowiedź byłej rzeczniczki praw dziecka o homoseksualizmie Teletubisia.ż0aż0a "Klockan 21:37" jest trzecią z serii powieści Karin Alfredsson, prezentujących sytuację kobiet na świecie. Wcześniej w Szwecji ukazały się jej książbfki o prześladowanych mieszkankach Zambii oraz Wietnamu.ż0aż0a Powieść zebrała w Szwecji raczej przeciętne recenzje, a krytycy pisali, żbfe twórczość Alfredsson "kocha się albo nienawidzi". Natomiast dużbfo większe kontrowersje książbfka wzbudziła wśród szwedzkiej Polonii, zwłaszcza z powodu okładki.ż0aż0a - Możbfna nie zgadzać się z nauką Jana Pawła II, ale powinno się respektować uczucia milionów katolików, dla których papieżbf jest autorytetem. Co by było, gdyby książbfkę ozdobiła roztrzaskana podobizna Mahometa? Czy znów płonęłyby konsulaty? - zastanawia się Dana Platter, polska publicystka ze Sztokholmu, która opublikowała recenzję na polonijnym portalu Poloniainfo i rozesłała informację o książbfce do organizacji polonijnych.ż0aż0a Dana Platter jużbf wcześniej zainicjowała m.in. protest Polonii w sprawie określeń "polskie obozy śmierci" w szwedzkich mediach.ż0aż0a W rozmowie z PAP Alfredsson zapewniła, żbfe nie było jej intencją obrażbfanie uczuć religijnych katolików.ż0aż0a - Okładka ma tylko przyciągnąć uwagę potencjalnego czytelnika. Przecieżbf Jan Paweł II był głową Kościoła i wyraźnie sprzeciwiał się aborcji. Moim prywatnym zdaniem kobieta powinna mieć do tego prawo - powiedziała pisarka. - Od upadku muru Berlińskiego dużbfo zmieniło się w waszym kraju na lepsze, tylko sytuacja kobiet wciążbf jest trudna, a przecieżbf jeszcze niedawno, w latach 60., to Szwedki przyjeżbfdżbfały do Polski usuwać ciążbfe - oświadczyła Alfredsson.ż0aż0aˇautoˇautoˇ49ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ9ˇ56ˇamˇ9ˇˇ1ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇNa podst. PAPˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2009111000956ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 26908ˇ1258388119ˇ9ˇ1258468035ˇ9ˇ11ˇ16ˇ2009ˇStartuję po to, żbfeby wygraćˇKampania wyborcza Władysława Lizonia rozpoczętaż0aż0a***image1:center***ˇW niedzielę o godzinie 14.00 w kawiarni Centrum Kultury im. Jana Pawła II w Mississaudze miało miejsce oficjalne rozpoczęcie kampanii wyborczej do Parlamentu Kanady przedstawiciela Polonii kanadyjskiej, Władysława Lizonia. ż0aż0a W obecności licznie zgromadzonych rodaków oraz przedstawicieli żbfycia społecznego i politycznego zarówno Polonii, jak i innych środowisk etnicznych, kandydatura pana Lizonia została oficjalnie zaprezentowana przez przedstawicieli władz okręgu wyborczego Mississauga-East Cooksville Conservative Party: Kena Mac Donalda - prezydenta, i Marka Hylę - wiceprezydenta. Mowę powitalną wygłosił równieżbf poseł z okręgu Mississauga Erindale, Bob Dechert. ż0aż0a Następnie głos zabrał sam kandydat, który powiedział:ż0aż0a "Szanowni Państwo, serdecznie dziękuję, żbfe tak licznie przyszliście tutaj, aby wyrazić mi swoje poparcie. Przed nami mnóstwo pracy, która nie gwarantuje sukcesu. Jeśli chodzi o moją kandydaturę, to nie była dla mnie łatwa decyzja. Ale jestem gotowy włożbfyć sto procent mojej energii w to, żbfeby moja kampania wyborcza jednak zakończyła się pełnym sukcesem. Nie kandyduję po to, by kandydować. Startuję w tej kampanii, żbfeby wygrać! To jest tak jak w sporcie - nie wychodzi się na boisko czy na kort tenisowy po to, żbfeby przegrać. Jeśli każbfdy z nas będzie miał tak jak ja nastawienie pozytywne, kampanię zakończymy sukcesem i będziemy mieli się z czego cieszyć. Dziękuję za poparcie i liczę na dalszą pomoc. Aby kampanię prowadzić profesjonalnie, potrzebne są fundusze, takie niestety są realia. Ale ja myślę, żbfe fundusze się znajdą i obiecuję, żbfe będą dobrze służbfyły w przyszłości całej naszej grupie etnicznej. Przypomnę, żbfe zgodnie z prawem kanadyjskim donacje na kampanię wyborczą mogą pochodzić jedynie od osób prywatnych, a nie od biznesów czy korporacji. Możbfna przeznaczyć na to 1100 dolarów rocznie i takie są realia dla wszystkich. Proszę szeroko mówić o mojej kampanii, rozmawiać z przyjaciółmi. Liczę na dużbfe poparcie Polonii. Dziękuję tym, którzy jużbf zadeklarowali pomoc. Specjalnie dziękuję panu mecenasowi Jackowi Mikołajko, który przyszedł tutaj w towarzystwie swojego 104-letniego taty. Proszę osoby, które chcą nam pomóc jako wolontariusze o rejestrowanie się.ż0aż0a***image2:center***ż0a ż0a Jednocześnie zapraszam wszystkich, którzy pragną wspomóc moją kampanię wyborczą na doniosłe wydarzenie: w najbliżbfszy piątek, 20 listopada, o godzinie 19.00 w Banquet Royale przy 5080 Timberlea Blvd. # 34 w Mississaudze odbędzie się uroczysty obiad (Fund Raising Dinner) dla wszystkich, którzy popierają moją kandydaturę. Atrakcją spotkania będzie obecność ministra imigracji Jasona Kenney".ż0aż0a Cele kampanii Władysława Lizonia:ż0a- efektywny wpływ na zarządzanie gospodarkąż0a- obniżbfenie podatkówż0a- zwalczanie przestępczościż0a- reprezentowanie interesów wyborców w Parlamencie.ż0aż0a Władysław Lizoń przez trzy ostatnie lata był prezesem Kongresu Polonii Kanadyjskiej, który jest narodowym przedstawicielstwem zrzeszającym 240 organizacji polsko-kanadyjskich reprezentujących ponad milion Kanadyjczyków z polskimi korzeniami. ż0aż0a Urodził się w Nowym Sączu w roku 1954. W roku 1978 ukończył Akademię Górniczo-Hutniczą jako inżbfynier górnictwa. Emigrował z komunistycznej Polski do Chicago w roku 1986, a w dwa lata później osiedlił się w Toronto. W trakcie prowadzenia wszechstronnej działalności dla polskiej społeczności w Kanadzie, blisko współpracował z konserwatywnym rządem premiera Stephena Harpera, wnosząc ważbfki wkład w wiele przedsięwzięć służbfących wszystkim Kanadyjczykom. Popiera i jest pod wrażbfeniem troskliwości i profesjonalności tego rządu, dlatego odczuwa dumę z powodu wybrania jego osoby na kandydata do przyszłych wyborów z ramienia Konserwatywnej Partii Kanady okręgu Mississauga East-Cooksville. Władysław Lizoń mieszka aktualnie w Mississaudze razem z żbfoną od 31 lat Małgorzatą. Mają dwoje dzieci - Marcina i Kingę oraz dwóch wnuków - Benjamina i Jana.ż0aż0aTekst i zdjęciaż0aEdward Wójciakż0aˇautoˇautoˇ49ˇplakat_wyb.jpgˇmiko_ajko.jpgˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇMecenas Jacek Mikołajko i jego 104-letni ojciecˇˇˇˇˇˇˇˇˇ11ˇ13ˇamˇ9ˇˇ1ˇˇˇplakat_wyb.jpgˇmiko_ajko.jpgˇˇˇˇˇˇˇˇˇ400ˇ400ˇˇˇˇˇˇˇˇˇ300ˇ300ˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇEdward Wójciakˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2009111601113ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 26950ˇ1258750533ˇ9ˇ1258750533ˇ9ˇ11ˇ20ˇ2009ˇMoi Chrześcijanieˇ Tych niezwykłych ludzi poznałem przypadkiem, podczas szukania pracy w moim rodzinnym mieście, Tomaszowie Mazowieckim.ˇZapraszamy do przeczytania strony 1ˇautoˇautoˇ49ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ10ˇ50ˇamˇ9ˇˇ1ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇEdward Wójciakˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2009112001050ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 26960ˇ1258991299ˇ9ˇ1258991299ˇ9ˇ11ˇ23ˇ2009ˇSpotkanie ze słynnym dyplomatąˇYoung Polish-Canadian Professionals Association (YPCPA)ˇ 17 listopada organizacja profesjonalistów polskiego pochodzenia - Young Polish-Canadian Professionals Association (YPCPA) - gościła pierwszego mówcę inaugurującego cykl wykładów.ż0aż0a Tym szczególnym gościem był były ambasador Kanady w Afganistanie Christopher Alexander, który w 2003 roku w wieku 34 lat został pierwszym ambasadorem na stałe urzędującym w tym targanym wojną kraju.ż0aż0a Spotkanie odbyło się w Hart House na University of Toronto. Zgromadzeni młodzi profesjonaliści i studenci słuchali z uwagą, jak pan Alexander, uważbfany za wybitnego dyplomatę, opowiadał o tym jak osiągnął osobisty i zawodowy sukces oraz o swoich doświadczeniach w Afganistanie i Moskwie, gdzie reprezentował Kanadę w latach 1993-2003. ż0aż0a Mówca podzielił się wieloma spostrzeżbfeniami, które mogą posłużbfyć jako lekcje dla młodych ludzi w ich własnej drodze zawodowej.ż0aż0a Pan Alexander, który pracował w kanadyjskiej dyplomacji od 1991 roku, obecnie postanowił kandydować z ramienia Partii Konserwatywnej w federalnym okręgu Ajax-Pickering. ż0aż0a Cykl wykładów - YPCPA Speaker Series - ma służbfyć dla młodych Kanadyjczyków polskiego pochodzenia jako okazja do poznania najlepszych profesjonalistów w Kanadzie.ż0a ż0a Gościem kolejnego spotkania, które odbędzie się 8 grudnia, będzie Cam Heaps, biznesmen i współzałożbfyciel Steam Whistle Brewing, jednej z najbardziej dynamicznych młodych firm w Kanadzie.ż0aż0a Info: info@ypcpa.org lub www.ypcpa.orgż0aż0aFilip Terleckiż0atłum. M. P. Bonikowskaż0aż0aˇautoˇautoˇ49ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ11ˇ46ˇamˇ9ˇˇ1ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇFilip Terleckiˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2009112301146ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 27058ˇ1259952217ˇ9ˇ1259952217ˇ9ˇ12ˇ4ˇ2009ˇLitewska walka z językiem polskimˇ"Litewscy komornicy mają wymusić na władzach rejonu solecznickiego usunięcie tablic z nazwami w języku polskim" - poinformował portal kresy pl. ˇTakie tablice znajdują się w miejscowościach Podbrodzie, Turgiele, Jaszuny i Ejszyszki.ż0aż0a Stosowne rozporządzenie podpisał jużbf przedstawiciel rządu na rejon solecznicki Jurgis Jurkewiczius, powołując się na decyzję Litewskiego Sądu Administracyjnego w tej materii.ż0aż0a Władze rejonu solecznickiego tłumaczą, żbfe tablic nie możbfna jednak łatwo usunąć, bo nie wyrażbfają na to zgody właściciele prywatnych domów, na których są zawieszone.ż0aż0a "W razie dalszego nieposłuszeństwa, komornicy mogą nałożbfyć na dyrektora lokalnej administracji karę pieniężbfną, która możbfe sięgać przeszło tysiąc litów, czyli około 1300 zł. Liderzy polskich organizacji na Litwie zamierzają ogłosić akcję zbierania pieniędzy na zapłacenie kary" - czytamy w kresach pl.ż0aż0a Portal przypomina, żbfe "Polacy na Litwie od kilkunastu lat walczą o prawo do dwujęzycznego nazewnictwa ulic w miejscowościach, gdzie zamieszkuje mniejszość polska". W rejonie solecznickim stanowią oni około 80 procent ogółu mieszkańców.ż0aż0a Czy tym problemem nie powinno energicznie i szybko zająć się polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych? A możbfe nie wykazało ono należbfytej troski o los litewskich Polaków, skoro decyzję podjął jużbf sąd administracyjny w stolicy sąsiedniego kraju? ż0aż0a Nie wiem, czy da się jeszcze coś zrobić w tej kwestii, ale nie sposób nie wyrazić zdziwienia, żbfe tak łatwo ustępujemy w sprawach, w których sami jesteśmy bardzo wyrozumiali i tolerancyjni. W Polsce jest przecieżbf wiele dwujęzycznych tablic w miejscowościach zamieszkiwanych przez różbfne mniejszości narodowe.ż0aż0a Przykro mi to pisać, ale władze innych państw najwyraźniej znacznie lepiej dbają o interesy i prawa swoich rodaków na terenie Rzeczypospolitej, niżbf nasze o własnych rodaków, których w wyniku różbfnych dziejowych zawieruch "przekroczyła granica", ale nadal czują się Polakami w sercu, mowie i obyczaju, co chcą okazywać na zewnątrz. ż0aż0a Nie mogę zrozumieć, dlaczego nie otrzymują z Warszawy należbfytego wsparcia swych patriotycznych i nie uwłaczających przecieżbf nikomu starań.ż0aż0a Czy nasze MSZ wyciągnie właściwe wnioski z przykrej litewskiej lekcji? Wszak stare przysłowie głosi: "Mądry Polak po szkodzie".ż0aż0aˇautoˇautoˇ49ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ8ˇ42ˇamˇ9ˇˇ1ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇJerzy Bukowskiˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2009120400842ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 27108ˇ1260552367ˇ9ˇ1260552367ˇ9ˇ12ˇ11ˇ2009ˇPolskie Święto Niepodległości w KanadzieˇMontreal, Toronto i HamiltonˇZapraszamy do przeczytania strony 1ż0aż0aZapraszamy do przeczytania strony 2ˇautoˇautoˇ49ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇ22ˇpmˇ9ˇˇ1ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇAnna Ronij, Witold Liliental i Monika Karpińskaˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2009121110222ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 27174ˇ1261412888ˇ9ˇ1261412888ˇ9ˇ12ˇ21ˇ2009ˇPolonia w bogatych krajach możbfe liczyć na pomocˇMarszałek senatu Bogdan Borusewicz podczas spotkania z Polonią w Sztokholmie obiecał, żbfe Polska będzie teraz wspierać rodaków nie tylko na Wschodzie, ale równieżbf w bogatych krajach, takich jak Szwecja. ˇBogdan Borusewicz podkreślił, żbfe na potrzeby Polonii na Wschodzie zostały jużbf stworzone instytucjonalne fundamenty współpracy, a teraz przyszedł czas na inne kraje. ż0aż0a - Polska jest coraz bardziej zasobnym krajem, możbfemy sobie pozwolić na wspieranie Polonii nawet w Stanach Zjednoczonych, co robimy od dwóch lat, choć jak mówi przysłowie, nie nosi się drzewa do lasu - powiedział marszałek na spotkaniu z Polonią szwedzką w budynku dawnego Instytutu Polskiego w Sztokholmie. ż0aż0a Marszałek obiecał stowarzyszeniom polonijnym w Szwecji pomoc finansową na promowanie kultury polskiej. Szwedzka Polonia odwdzięczyła się występem polskiej piosenkarki, na stałe mieszkającej w Sztokholmie, Teresy Tutinas. Artystka zaśpiewała unowocześnioną wersję kolędy "Jezus Bóg i człowiek w stajence betlejemskiej narodzony", której tekst wywieziony został z Polski przez Szwedów podczas potopu. ż0aż0a Marszałek poprosił o teksty pieśni i obiecał rozpowszechnić ją w Polscee, aby po 350 latach kolęda wróciła do ojczyzny. - Teraz wiem, gdzie podziała się Teresa Tutinas, która w pewnym momencie zniknęła - żbfartował gratulując artystce pięknego wykonania. ż0aż0a Wizyta marszałka w Sztokholmie związana była ze spotykaniem przewodniczących parlamentów państw Unii Europejskiej. Politycy wraz z przedstawicielami Parlamentu Europejskiego omawiali szczegóły dotyczące wprowadzenia w żbfycie zapisów wynikających z przyjęcia Traktatu Lizbońskiego.ż0aż0aˇautoˇautoˇ49ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ11ˇ25ˇamˇ9ˇˇ1ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇNa podst. PAPˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2009122101125ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ 27201ˇ1261671871ˇ9ˇ1261971611ˇ4ˇ12ˇ24ˇ2009ˇOcalić polskośćˇWiadomo, żbfe zadaniem szkoły jest przekazywanie wiedzy, ale nie tylko. Równie istotnym elementem edukacji jest integrowanie dzieci i młodzieżbfy z żbfyciem środowiska polonijnego. Uczniowie co roku przygotowują kartki świąteczne, które wysyłają do organizacji polonijnych i do pensjonariuszy Polsko-Kanadyjskiego Instytutu Dobroczynności.ż0aWszyscy uczniowie, nauczyciele, rodzice i przyjaciele szkoły stanowią jedną rodzinę. To oni kształtują jej atmosferę i niezapomniane chwile.ż0aTaką niezapomnianą chwilą było spotkanie w Szkole Jana Pawła II, która zaprosiła Polonię na przedstawienie teatru szkolnego pod tytułem "Krzesiwo" według baśni Hansa Christiana Andersena.ż0aˇZapraszamy do przeczytania strony 1ż0aż0aZapraszamy do przeczytania strony 2ˇautoˇautoˇ49ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ10ˇ23ˇamˇ9ˇˇ1ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2ˇAnna Ronijˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ2009122401023ˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇˇ