Dziennik Polonii w Kanadzie
www.gazetagazeta.com
Historia mało znana
Symbol "Solidarności"
Łukasz Dziatkiewicz
Sep 10, 2010
 
 



Niedawne obchody 30. rocznicy porozumień sierpniowych nie przebiegły w godnej i stosownej atmosferze. Niemniej przypomniały Polakom o nazwie "Solidarność" i nierozerwalnie związanym z nią symbolu pierwszego wolnego związku zawodowego w PRL-u.

Już na drugi dzień po rocznicowych obchodach delegaci na pierwszy krajowy zjazd "Solidarności" i organizatorzy rocznicowych spotkań na Opolszczyźnie wystosowali list następującej treści: "Symbol, za którego obronę wielu z nas zapłaciło wysoką cenę, nie może być zawłaszczony przez związek zawodowy, którego działania w żaden sposób nie licują z naszymi ideałami. Wzywamy kierownictwo związku kierowanego przez Janusza Śniadka do dobrowolnej rezygnacji z używania naszego symbolu". Były wiceprzewodniczący zarządu regionu Jarosław Chołodecki mówił: "My »Solidarność« traktujemy jak relikwię, jak coś niezwykle ważnego i nie godzimy się na wykorzystywanie znaku »S« do załatwiania doraźnych interesów, do karczemnych awantur i do wygrywania spraw politycznych. To jakby dziś znak Polski Walczącej użyć do rozgrywek między rywalizującymi klubami sportowymi. Ta wielka nieadekwatność zwyczajnie nas przeraża i boli. I ta nieadekwatność dała się na tym poniedziałkowym zjeździe słyszeć. A my mamy poczucie własności do tej nazwy, bo to myśmy ryzykowali wiele dla tego znaku". Oto opowieść o jego narodzinach i pierwszych latach oraz autorach. Choć minęły zaledwie trzy dekady nie wszystko można ustalić dokładnie.

Adekwatne słowo i znak

Na początku sierpnia 1980 r. strajkowały lub protestowały prawie wszystkie zakłady produkcyjne w Polsce. Najważniejszym miejscem była Stocznia Gdańska. Jerzy i Krystyna Janiszewscy oboje graficy, absolwenci Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku, zapragnęli mieć swój udział w tych wydarzeniach. Przedostali się do stoczni. Poruszyła ich atmosfera wolności i woli wspólnego działania. Jerzy Janiszewski bywał na sali debat, gdzie znajdowali się delegaci z całej Polski. Pisano mnóstwo dokumentów, pism, anonsów i apeli na wszelkich dostępnych papierach. Jego pierwszą myślą było wprowadzenie pewnego porządku w tych działaniach. Rozmawiali o tym z żoną, ale pomysł wydał im się niedorzeczny ponieważ to mogłoby zniszczyć autentyczność zgromadzenia. Myśleli, aby zrobić plakat identyfikujący i skupiający wszystkich strajkujących. Najpierw powstał plakat II bramy z kwiatami, a gdy 16 sierpnia zawiązał się Międzyzakładowy Komitet Strajkowy, Janiszewscy opracowali wspólnie emblemat MKS-u. Użyli podobnie narysowanych liter jak w późniejszym znaku Solidarności, a z literą "K" połączona była polska flaga. Uznali jednak, że ruch wymaga własnej identyfikacji. Tak powstał plakat Jerzego Janiszewskiego - białe tło z tak później słynnym napisem Solidarność. Forma graficzna jest nawiązaniem do haseł nieudolnie malowanych farbą przez robotników. Ponieważ wydarzenia nabrały rangi narodowej znak wzbogacił o polską flagę. Logo Solidarności miało także symboliczne odwzorowywać pierwszy szereg pochodu idącego pod biało-czerwoną flagą. Interpretowano go także jako rozlaną krew.

Jerzy Janiszewski zdecydował się na użycie słowa "solidarność" po rozmowach prowadzonych z grupą zaprzyjaźnionych młodych poetów. Osobą, która najbardziej przyczyniła się do tego wyboru był poeta Krzysztof Kasprzyk. Niektóre źródła podają błędnie jego jako jedynego autora tej nazwy. Niezależnie od kręgu przyjaciół Janiszewskich w tym samym czasie na terenie stoczni pojawił się biuletyn pod tą nazwą. Wykorzystanie w nim nazwy "solidarność" przypisywana jest Karolowi Modzelewskiemu. Zbieżność pomysłów jest przypadkowa.

Projekt afisza został od razu zaakceptowany. Tego samego wieczoru Janiszewscy wraz z przyjaciółmi w prywatnym mieszkaniu drukowali plakaty i podkoszulki. Nazajutrz pierwszych sto egzemplarzy plakatów zostało rozklejonych w sali debat, a kilku związkowców ubrano w podkoszulki. Znak spodobał się robotnikom, czego najlepszym dowodem było zabranie przez nich na pamiątkę wszystkich afiszów. Druk kontynuowano do końca strajku, wypuszczając 3 do 4 tys. egzemplarzy dla fabryk Gdańska i okolicznych miast. Gdy strajk został zakończony projekt został przyjęty jako oficjalne logo nowego związku, a Janiszewski otrzymał nagrodę pieniężną. W 1992 r. Janiszewski zrzekł się na rzecz związku praw majątkowych do znaku, za co otrzymał niesatysfakcjonujący go, co podkreśla, ekwiwalent pieniężny.

Znaczna kariera

Znak Solidarności stał się wzorem lub inspiracją zarówno dla małżeństwa Janiszewskich jak i innych autorów. Wykorzystywano go na potrzeby wydarzeń, pism, organizacji, tytułów, haseł itp. związanych z walką z reżimem. Jednym z najbardziej znanych jest plakat do filmu "Człowiek z żelaza" Andrzeja Pągowskiego. Tytuł filmu był tłumaczony na wiele języków zachowując oryginalny wygląd. Autorem tytułowej formy pojawiającej się zarówno na plakacie jak i czołówce filmu jest Jerzy Janiszewski.

Inne zapożyczenie to plakat do filmu "Robotnicy 80", także dzieła Pągowskiego. Logo Janiszewskiego wykorzystała między innymi NSZZ Rolników Indywidualnych "Solidarność" i Solidarność 80. Również symbol AWS-u jest wzorowany na projekcie Janiszewskiego. Krystyna Janiszewska nawiązała do pracy męża w plakacie wydarzeń grudnia 1970, znaku obchodów dwudziestolecia Solidarności i nowym, nieużywanym jeszcze emblemacie AWS. Telewizja BBC nakręciła trzyczęściowy serial o wydarzeniach w Budapeszcie 1956, Pradze 1968 i Gdańsku 1980, do którego Janiszewski wykonał czołówki nawiązujące do swego znaku. Ten członek honorowy "S" (legitymacja nr 1) projektował także druki, komunikaty, wydawnictwa "S" (m.in. winietę "Tygodnika Solidarność", logo Dni Sierpniowe Gdańsk-Gdynia '81).

Błyskawiczną popularność znaku Solidarność wykorzystali rzemieślnicy kopiując go nieudolnie na: podkoszulkach, plakietkach, proporczykach, chorągiewkach, naklejkach, kalendarzach, czapkach, torbach, ręcznikach i wielu innych przedmiotach - nawet na papierze toaletowym. Wszystkie te produkty sprzedawały się dobrze. Janiszewski wykonał swoją pracę dla związku za darmo, ale zaprotestował przeciw niekontrolowanemu użyciu. Po strajkach sierpniowych stworzono w siedzibie związku komisję, której przewodniczył, mającą za zadanie kontrolować wykorzystanie logo. Janiszewski z radością akceptował pomysły na popularyzowanie związku, ale nie chciał pozwolić na takie dezawuowanie jego pracy. Dlatego odrzucał niektóre propozycje. Komisja przetrwała tylko dwa miesiące i prawie nikt nie pytał jej o opinię. Związek nigdy nie określał warunków używania logotypu. Jedynie niektórzy płacili procent od produkcji. Prawo polskie nie było zbyt precyzyjne i zbyt korzystne dla autora, a dodatkowo to logo nie sprzyjało jego prawnej ochronie.

Za plakat ze znakiem Solidarności Janiszewski dostał pierwszą nagrodę na Biennale Plakatu Polskiego w Katowicach. Plotka głosi, że byłby także zwycięzcą na Międzynarodowym Biennale Plakatu Polskiego w Warszawie. Właśnie z tej przyczyny organizatorzy mieli zrezygnować z organizacji biennale w 1981 r.

Rewolucyjna inspiracja

Czcionkę autorstwa Jerzego Janiszewskiego nazywa się popularnie "solidarycą". Janiszewski miał nawet propozycję od szwajcarskiej firmy graficznej by opracował cały alfabet w tej formie.

Janiszewski od 1982 r. - z trzyletnią przerwą - nie mieszka w Polsce, niemniej wykonywał różne projekty na polskie potrzeby. Dwa lata temu został odznaczony Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski. Krystna Janiszewska jest samodzielną autorką znanego znaku Grudnia 70. Wspominała: "Pewnego wieczoru Jurek przyszedł z kolegami, by wymyślić projekt na obchody Grudnia. Uznali, że jako baba nie pomogę im w tak poważnym przedsięwzięciu, więc wysłali mnie do kuchni, żebym robiła kanapki. Wypili jedną butelkę wina, potem drugą, ale dobrego pomysłu wciąż nie mieli. A ja tam w kuchni, przy kolejnym talerzu kanapek, wymyśliłam i przyniosłam gotowy projekt na tacy".

Warto przy tej okazji wspomnieć, że zanim Janiszewscy stworzyli wspólnie znak "Solidarności" zdobyli razem wiele nagród. Największym ich sukcesem w latach siedemdziesiątych był plakat na 60-lecie Wielkiej Socjalistycznej Rewolucji Październikowej, za który zdobyli cenioną nagrodę środowiskową połączoną ze sporą sumą pieniędzy. "Najlepsze z tego wszystkiego, że napis »Solidarność« jest twórczym rozwinięciem tego plakatu na sześćdziesięciolecie rewolucji," wspominała Krystyna Janiszewska. "Tło było białe, a na nim znajdowała się namalowana na czerwono sześćdziesiątka, jakby jednym ruchem pędzla. Szóstka z zerem były złączone, co mogło przypominać znak nieskończoności, otwarty z jednej strony. Szóstka wylatywała swoim ramieniem wysoko w górę. A tam, na końcu tej szóstki była czerwona gwiazda, która partyjnych sekretarzy bardzo zachwycała, bo kojarzyła się ze sputnikiem".



© Copyright 2003 by GAZETA Inc.
Opublikowane w Internecie za wiedzą i pozwoleniem wydawcy "Gazety"

www.gazetagazeta.com