Dziennik Polonii w Kanadzie
www.gazetagazeta.com
W krzywym zwierciadle
Damy radę
Danuta Owczarz-Kowal
Feb 26, 2010
 
 

Najbardziej interesujące i warte rozwagi życzenia noworoczne, jakie słyszałam w tym roku brzmiały: "Żeby Polacy mieli wszystko, czego zapragną i jeszcze żeby było na co narzekać!".

No cóż, tacy właśnie jesteśmy: żeby nas miodem smarować, to będziemy węszyć podejrzliwie za potencjalną łyżką dziegdziu. Żeby sam archanioł Gabriel zstąpił z nieba, aby każdego Polaka hojnie obdarować, to i on ugiąłby się pod nawałą pretensji: a czemu to, a nie tamto, a za mało, a sąsiad za to za dużo, a w ogóle to nic nie powinien dostać, ten i tamten też nie zasłużył... Jazgot by się taki podniósł, że św. Piotr pospiesznie wrota niebieskie zatrzasnąć by musiał.

Cała współczesna psychologia przekonuje, że podstawową potrzebą człowieka jest potrzeba pozytywnej samooceny i postrzegania siebie w korzystnym świetle. Ale oczywiście nauka swoje, a Polak swoje - takie już z nas dziwolągi, że w jakiś absurdalny sposób potrafimy połączyć polską megalomanię z kompleksem nieudaczności.

Wiecie Państwo, że w międzynarodowym sondażu społecznym ISSP znajdujemy się wśród pierwszych sześciu państw, jeśli chodzi o nacjonalizm i faworyzowanie własnego narodu? Napinamy narodowe muskuły i wypinamy klatę, bośmy przecież Chrystusem narodów i przedmurzem chrześcijaństwa i tyle zrobiliśmy dla świata. Jesteśmy najlepsi, najszlachetniejsi, najbardziej waleczni za wolność naszą i waszą, tacy katoliccy i papiescy. Zasługujemy na godne, lepsze miejsce wśród innych nacji. Taka silna identyfikacja z narodem to synonim jego pozytywnej oceny. Wszędzie, tylko nie u nas.

Te same badania wykazują bowiem, ze Polacy są w pierwszej szóstce nacji o najniższym poziomie dumy z własnych osiągnięć. Nie mamy o sobie dobrego mniemania. W głębi ducha jesteśmy przekonani, że sobie nie radzimy i nic nam się nie udaje. Były trener piłkarskiej reprezentacji Polski Holender Leo Beenhakker powiedział o nas: "Chyba rzeczywiście jest coś w polskiej mentalności, co ściąga ludzi w dół, zamiast ich wynosić do góry. Ta niedobra atmosfera udziela się piłkarzom". No właśnie, myślimy, że nic nie może się udać, bo jest jak jest, bo taki jest nasz narodowy charakter, bo złośliwe garbate karzełki ciągle sikają nam do mleka.

Bardzo chcemy, żeby świat nas docenił, ale gdy nas chwalą, nie wierzymy. To neurotyczne rozdwojenie naszej polskiej osobowości ma oczywiście uzasadnienie w naszych specyficznych polskich przeżyciach.

Bo było sobie dobre, porządne państwo w środku Europy i znikło. Całkiem się zmarnowało. Stad się w nas bierze niepewność, czy się nadajemy do życia. Ten nasz kompleks pogłębia jeszcze fakt, że ciągle żyjemy przeszłością, stale mamy głowy zwrócone do tyłu i coraz to nowe pokolenia Polaków stają się produktem czasów ekstremalnych, skażone tragicznym romantyzmem czynów nieskutecznych. Chociaż prawdą jest, że zawsze byli wśród nas tacy, co wyrażali sprzeciw wobec takiej romantycznej postawy. Zawsze istnieli pozytywiści, którzy mówili, ze konno szarżować na czołgi - to jest niepoważne.

Wciąż ciąży na nas romantyczne dziedzictwo historyczne, nie zawsze zrozumiałe przez cudzoziemców, nie budzące ich zachwytu. Czesław Miłosz, wykładowca literatur słowiańskich na amerykańskim uniwersytecie, opisywał kiedyś zdumienie, jakie go ogarnęło, gdy w tamtejszej bibliotece akademickiej student podopisywał na marginesach Mickiewiczowskich "Dziadów": "A dobrze wam tak!". Widocznie nie mógł znieść ogromu cierpień Gustawa w Konrada przemienionego.

A filmy polskie, kręcone po wygranej przecież wojnie! Uderzały w ton tragizmu, niekiedy wręcz beznadziei, przedstawiając klęski i porażki. I stąd pewnie wzięła się niesłabnąca popularność porucznika Hansa Klossa oraz czterech pancernych, że o psie nie wspomnę. Po raz pierwszy w naszej tradycji otrzymaliśmy egzemplarze bohaterów zwycięskich, skutecznych, w których losie i postawie zarówno porażka jak i wszelka tragiczność są nieobecne!

Alianci na przykład przez długie tygodnie męczą się, żeby zlokalizować ważny niemiecki ośrodek zbrojeniowy. Kloss ustala jego lokalizację na własną rękę, a następnie, zniecierpliwiony nieskutecznością bombardowań, sam wysadza całą fabrykę w powietrze. No i oczywiście nigdy nie dał się złapać. Kiedyś na przykład dom, w którym mieszkał, otoczyli esesmani.

- Otwieraj! - krzyknął sturmbahnfurer Bruner.

- Nie ma mnie w domu! - odpowiedział nasz bohater.

I tak kolejny raz sprytny Kloss przechytrzył Niemców.

Każde państwo nosi w swojej masowej wyobraźni i w swojej zbiorowej pamięci wizję własnej historii, która stanowi oczywiście aktywny czynnik kształtowania państw współczesnych. No właśnie - i teraz przyszło nowe. Wejście do Unii Europejskiej zamknęło pewną część polskiej historii - chce się wierzyć, że ostatecznie odwróciło polską złą kartę. Staliśmy się częścią jednego z najlepiej urządzonych kawałków naszej planety.

Zostaliśmy włączeni do świata Zachodu, na który przez tyle lat patrzyliśmy z zawiścią i pretensją. Najwyższy czas, aby Polacy zerwali z tradycją narodu zniewolonego, aby wyszli spod klosza historii, szybko uczyli się świata i zaczęli zmieniać swoją tożsamość. To jest polska historyczna szansa, fantastyczna okazja, bo jesteśmy znowu wolnym człowiekiem w gronie wolnych ludzi.

Jesteśmy współgospodarzem Europy, a nie Kopciuszkiem, bo wnosimy do Unii całkiem niezły posag. Polska jest bytem politycznym o całkiem sporych gabarytach, którego nie można ot, tak sobie, przeturlać z kąta w kąt. Jesteśmy dużym, świetnie położonym, dobrze rozwiniętym i atrakcyjnym krajem w środku Europy.

Polska jest częścią Zachodu ale rozumie również Wschód. Mamy potencjał ekonomiczny i intelektualny, mamy żywotność i zapał, przedsiębiorczość i werwę, mamy fascynujących ludzi i dobrych pracowników. Polacy są pełni pasji idealistycznych, ale także praktyczni i zaradni, polski charakter cechuje ambicja, ale też praktyczna przyziemność. Te napięcia wyzwalają niepokój, który nie pozwala zadowolić się stanem istniejącym, a także kipiącą energię, pobudzającą do działania.

Toż sami widzimy, że kraj się rozwija. Powstały tysiące przedsiębiorstw, mamy miliony dobrych samochodów, setki nowych wyższych uczelni, dziesiątki kanałów telewizyjnych i rozgłośni radiowych, wielkie, rozpustnie zaopatrzone sieci sklepów, podróżujemy po świecie, jak nigdy przedtem. Miasta rozkwitają, zabytki odnowione, kobiety coraz piękniejsze, kabarety coraz śmieszniejsze. A swoją drogą patrzcie Państwo, co to się nie dzieje na tym świecie: Niemcy walczą o pokój, Żydzi toczą wojny, a Polacy robią interesy! Co ten kapitalizm robi z ludzi!

Jeszcze tylko trzeba przyswoić sobie perspektywę wspólnej Europy, wspólnej przyszłości, partnerstwa, współpracy z sąsiadami, solidarności i tolerancji. No i pogonić krzykliwych szowinistów i populistów, którzy myślą, że kochają ojczyznę, bo nie znają języków obcych, jak ognia boją się zmian i najlepiej czują się we własnych opłotkach. Kota popędzić fałszywym prorokom, ubolewającym nad rzekomą utratą suwerenności Polski.

No i głupców nie słuchać: czytałam ostatnio list otwarty niejakiego dr. Włodzimierza Chechłowskiego, który oskarża TV Polonię, że toleruje propagandę antypolską w "Podróżach Roberta Makłowicza", który uprawia sabotaż, propagując kuchnię międzynarodową, zamiast doskonalić schabowego z kapustą!

No, ale przede wszystkim myślmy pozytywnie. Przestańmy lamentować i epatować świat naszą tragiczną przeszłością, bo to wrzasku wiele, wełny mało, jak powiedział diabeł, strzygąc kota. Okażmy wiarę w Polskę, nie taką, która każe biec na barykady, ale taką, która sprawia, że człowiek wstaje rano i się uśmiecha, bo jest śliczny dzień i wszystko będzie dobrze.

Przecież nie chcemy znaleźć się w sytuacji tego juhasa, który rankiem wyszedł z szałasu, rozejrzał się po połoninie i krzyknął w uniesieniu: "Boże! Jak mogłem wcześniej nie dostrzec, że świat jest taki piękny?!". A echo odpowiedziało mu jak zwykle: "...mać, mać, mać!"

Damy radę! A jeśli już koniecznie musimy ponarzekać, to jęknijmy: co to za kraj, ta Polska! U nas nawet kryzys się nie udał!



© Copyright 2003 by GAZETA Inc.
Opublikowane w Internecie za wiedzą i pozwoleniem wydawcy "Gazety"

www.gazetagazeta.com