Dziennik Polonii w Kanadzie
www.gazetagazeta.com
Komentarze, opinie
Za co jeszcze przyjdzie nam zapłacić?
Janusz Szajna
Jun 19, 2009
 
 

Franek lubił często przesiadywać z kumplami w knajpie i zaglądać do kieliszka. Żona robiła mu z tego powodu awantury i prosiła o zaprzestanie.

Pewnego dnia mężczyzna obiecał, że już nie będzie, w co żona nie chciała uwierzyć twierdząc, że jest pijakiem, który bez wódki nie potrafi żyć i na pewno następnego dnia znowu wróci pijany.

Tak też się stało. I żona w progu przywitała Franka:
- A nie mówiłam, że ani jednego dnia nie wytrzymasz bez wódki?!

Na to Franek, chwiejąc się na nogach:
- No i widzisz. Krakałaś, krakałaś i wykrakałaś.

Ten dowcip przypomniał mi się, gdy kilka dni temu kolega przysłał na moją skrzynkę internetową tekst znaleziony w Internecie, a zatytułowany "Jak Polska rozpętała II wojnę światową". Jest w nim informacja o artykule pułkownika Siergieja N. Kowalowa z rosyjskiego Instytutu Historii Wojennej Ministerstwa Obrony, w którym można znaleźć dokładnie to, co kilka dni wcześniej przewidziałem w swoim felietonie zatytułowanym "Liczy się tylko dobry makijaż", a mianowicie obarczenie Polski odpowiedzialnością za wybuch drugiej wojny światowej.

Według pułkownika Kowalowa nasza wina tkwi w braku zgody na "uzasadnione, a przy tym umiarkowane żądania Niemców włączenia Gdańska do III Rzeszy oraz ustanowienia korytarza drogowego i kolejowego łączącego Prusy Wschodnie z główną częścią Niemiec". Ponieważ Polska nie zgodziła się na takie skromne i oczywiste żądania, więc trzeba było zastosować inne rozwiązania - wcielić ją do Rzeszy.

Pod kopią tekstu kolega napisał: "Krakałeś, krakałeś i wykrakałeś". No niby tak, bo przecież kilka dni temu, po tekście w "Der Spiegel" dołączającym Polaków do winowajców odpowiedzialnych za holocaust, wieszczyłem o krokach, jakich możemy się teraz spodziewać ze strony Rosjan.

Kolejne "słuszne" roszczenia

Czyż nie są logiczne i bardzo przekonujące uzasadnienia pułkownika Kowalowa? Oczywiście, że są, i jednocześnie dobrze korespondują z innymi roszczeniami pod adresem Polski, lecącymi jak echo z Izraela.

Otóż niedawny ambasador izraelski w Warszawie Dawid Peleg, a obecny szef Światowej Żydowskiej Organizacji na rzecz Zwrotu Mienia, wystąpił z apelem o zwrot przez Polskę majątku po zabitych w czasie II wojny Żydach.

Ponieważ nie pozostawili oni spadkobierców, gdyż całe rodziny zostały wymordowane, więc ich mienie przeszło na rzecz Skarbu Państwa.

Peleg, wzmocniony organizacją, wykazuje w tym miejscu swoje (i nie tylko) wątpliwości, które państwo ma prawo ten majątek przejąć, i twierdzi jednoznacznie, że nigdy nie przestał on być żydowskim, a więc powinien być zwrócony Żydom. No a skoro spadkobierców jako takich nie ma, więc z konieczności izraelskie państwo będzie musiało się poświęcić w przyjmowaniu schedy.

I - aby zachować "poprawność polityczną" - ten właśnie sposób dziedziczenia żydowskiego mienia w Europie (na razie jest mowa o Polsce i Ukrainie), które nie posiada dziedzica, może zostać uznany za obowiązujący.

Tak sobie myślę, że w dzisiejszej dobie uległości polskich władz wobec różnych pomysłów i nacisków płynących od osobistości i ugrupowań mających istotny wpływ na światową politykę oraz ekonomię, Żydzi mają szansę dopiąć swego. Za nimi, już w sposób naturalny, drogą precedensu, pójdą inni, z Niemcami w czołówce.

Ale może nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Może przecież okazać się, że pojawią się polskie "kolonie" po zmarłych bezpotomnie Polakach w Argentynie, Brazylii tudzież w innych egzotycznych krajach, nie mówiąc o tych bliższych naszej ojczyźnie. Kij przecież ma dwa końce. No chyba, że całość zamknie się na narodzie wybranym, albo będzie ściśle uzależniona od tego, kto ten kij trzyma.

Swoją ścieżką jestem ciekaw za co i komu jeszcze przyjdzie nam płacić.


Kto wygrał, kto przegrał?

Przy obecnych przepychankach roszczeniowych innego wymiaru nabrały dla mnie wybory, a więc i skład Parlamentu Europejskiego.

Chociaż wiadomo, że nadal prym będą w Unii wiodły Niemcy, to jednak przy mocnej opozycji niemieccy parlamentarzyści musieliby trochę więcej się gimnastykować i bardziej liczyć z istnieniem politycznych oporników. Dzięki temu więcej można by ugrać dla Polski. Polscy główni gracze woleli jednak trzymać się mocnej kupy, zgodnie ze starym powiedzeniem "trzymaj się kupy, bo kupy nikt nie ruszy".

Wielką wygraną odtrąbiła również PO. Pozostające na jej służbie media były pewne wielkiego zwycięstwa jeszcze przed wyborami, a w ich trakcie tylko dopasowywały w komunikatach wyniki, stosując nawet różne nieuczciwe kruczki i kłamstwa.

I chociaż ostateczny rezultat znacznie różni się od tych z propagandy sukcesu, platformowi spece od makijażu nadal podtrzymują atmosferę fety, co pozostaje w zgodzie z zasadami współczesnego marketingu, który nawet autentyczną klęskę nakazuje nazwać zwycięstwem.

A faktycznie sukces PO w tych europejskich wyborach wcale nie jest wielki, zważywszy na olbrzymią propagandę medialną, jaka na niego pracowała, a także różne naciski i zastraszanie stosowane przez działaczy i zwolenników Platformy.

Dotkliwe pobicie przez "nieznanych sprawców" aktorki Anny Cugier-Kotki za jej wystąpienie w spocie PiS-u wyraźnie świadczy o atmosferze wyborczej wykreowanej przez propagandę PO.

Według mojej oceny, człowieka patrzącego na całość z boku i sporej odległości, Platforma wraz z jej zapleczem jednak przegrała te wybory, chociaż wyniki mówią inaczej. Politycy PO dobrze o tym wiedzą i nadrabiają miną oraz jak zwykle odpowiednią propagandą. Tak nakazują zasady "dobrego marketingu".

Obawiam się jednak, że PiS nie będzie umiała właściwie wykorzystać tej przegranej konkurenta. Zamiast wykazywać swoją autentyczną (albo nawet udawaną) radość z naprawdę dobrego wyniku, pogrąży się w rozważaniach nad ostatecznymi, liczbowymi efektami i na rozliczaniu (w dodatku bardzo publicznym) osób za nie "odpowiedzialnych", mówiąc przy tym nie że jest bardzo dobrze, tylko że mogło być jeszcze gorzej.

Kto najwięcej wygrał, a kto przegrał i czego można się spodziewać? Do tych pierwszych zaliczam przede wszystkim Niemców i... Żydów (patrz wyżej o "słusznych" roszczeniach), a w Polsce również polską lewicę. Do drugich cały polski naród, który może spodziewać się wielkich kosztów kolejnych kroków "europeizacji".

Janusz Szajna

PS Czy to nie ciekawe, że jedną z czołowych postaci PO w tych wyborach była Danuta Huebner, niedawna zdecydowana komunistka. Czy nie jest to jedna z form spłaty układowego długu przez Platformę?



© Copyright 2003 by GAZETA Inc.
Opublikowane w Internecie za wiedzą i pozwoleniem wydawcy "Gazety"

www.gazetagazeta.com