Dziennik Polonii w Kanadzie
www.gazetagazeta.com
Toronto
Bezdomni po eksplozji
Małgorzata P. Bonikowska
Jul 23, 2008
 
 

Około 900 mieszkańców torontońskiego bloku mieszkalnego przy 2 Secord Avenue, w rejonie Main Street i Danforth Avenue w East York, nie tylko czeka miesiąc koczowania poza domem, ale jeszcze dodatkowo nie wolno im nawet wejść do swego mieszkania, aby wziąć niezbędne rzeczy.

Muszą na to poczekać przez dwa-trzy dni.

Wszystko zaczęło się w niedzielę o godz. 10.43, kiedy w bloku doszło do silnej podziemnej eksplozji. Wybuch miał miejsce w miejscu, gdzie znajdują się instalacje elektryczne w bloku.

Eksplozja, która spowodowała słup ognia o wysokości 30 stóp, doprowadziła do pożaru.

W akcji walki z pożarem i skutkami wybuchu obrażenia odniosło dziewięciu strażaków. Doznali oni wstrząsów mózgu, poparzeń drugiego stopnia i zatruć czadem.

Lokatorzy bloku mieli nadzieję, że uda im się wejść do swoich mieszkań już w poniedziałek, aby móc zabrać leki, ubrania, dokumenty itp., ale okazało się, że wpuszczono tam tylko strażaków w specjalnych kombinezonach i maskach przeciwgazowych, wyposażonych w specjalny sprzęt.

Teren bloku uznano za skażony i niebezpieczny dla zdrowia.
Jak podaje straż pożarna, wskutek wybuchu i pożaru po całym wnętrzu budynku rozproszyła się sadza, w której mogą się znajdować substancje toksyczne.

Dr David McKeown, szef służby zdrowia w ratuszu, podkreśla, że w tej sytuacji konieczne jest przeprowadzenie bardziej szczegółowych testów, aby upewnić się, że powrót lokatorów do budynku nie wiąże się z żadnym zagrożeniem dla ich zdrowia i bezpieczeństwa.

Osoby, które mają w swoich mieszkaniach psy lub koty, albo lokatorzy, którzy potrzebują leków, pozostawionych w domu, mają się kontaktować z Canadian Red Cross, które z kolei powiadamia ekipy straży pożarnej.

Z domu wydobyto ponad 60 zwierząt.

Wybuch całkowicie zniszczył pomieszczenie, gdzie znajdowały się instalacje elektryczne i co najmniej jedno z pięter, które doznało uszkodzeń strukturalnych. Zniszczonych zostało także kilka zaparkowanych przed budynkiem samochodów, a także kilka ścian budynku.

Jak się szacuje, lokatorzy nie będą mogli powrócić do swoich domów przed upływem miesiąca.

W chwili obecnej w budynku nie ma wody, prądu i urządzeń alarmowych.

Problem polega na tym, że wielu lokatorów to seniorzy, którzy nie mają dokąd pójść ma czas remontu budynku, podkreśla lokalna radna Janet Davis.

Około 80 osób znalazło schronienie w pobliskiej szkole.

Radna Davis zwraca uwagę, że mimo tej trudnej sytuacji, lokatorzy są wyjątkowo spokojni i gotowi do współpracy. Wykazali się imponującą siłą, podkreśla radna.

W szkole Secord Public School zorganizowano punkt informacyjny. Informacje można także uzyskać pod numerem telefonu 416-429-0969.



© Copyright 2003 by GAZETA Inc.
Opublikowane w Internecie za wiedzą i pozwoleniem wydawcy "Gazety"

www.gazetagazeta.com