| |
Z cyklu: Wincenty Świecznik objaśnia
Parę smętnych osób, z Andrzejem Lepperem na czele, łażących po pasach z transparentami "Ręce precz od KRUS" nie wzbudziło w społeczeństwie oczekiwanych emocji. Nareszcie wszystko jest na swoim miejscu. Lepper na blokadzie wygląda jakby się na niej urodził. To do ministerialnego gabinetu nie pasował, bo wepchnięto go tam wbrew regułom, do których zdążyliśmy się przyzwyczaić. Sprawy toczą się przecież według ustalonych, często zbójeckich, ale powszechnie akceptowanych reguł, dopiero gdy coś przekracza pewne granice dziwi i drażni - tak jak Lepper w rządzie. Kto był główną pożywką prześmiewców w czasie na szczęście odchodzącym już na śmietnik historii? Bliźniacy - Lepper - Giertych! Ten dziwny zespół przekraczał granice zbyt wyraźnie.
O tym, że Czechy i USA podpisały umowę w sprawie umieszczenia elementów amerykańskiej tarczy antyrakietowej na czeskim terytorium też nie mówi się ze zdziwieniem. To oczywiste - mieli podpisać i podpisali jak zawsze, bo są przewidywalni. My również mieliśmy podpisać. Podpisać, ucałować pańską rękę i cieszyć się, że nasi amerykańscy bracia zechcą stąpać po naszej ziemi jak po swojej.
Postawa premiera Tuska wzbudziła zdziwienie prezydenta w Waszyngtonie i irytację prezydenta w Warszawie. Tak się nie robi - to niewypowiedziane zdanie wyziera z każdego wypowiedzianego słowa w tej sprawie tym bardziej, że zgoda na tarczę wcześniej czy później i tak przyjść musi. Wszyscy o tym wiedzą.
Podobną reakcję zdziwienia można było zaobserwować w redakcji "Gościa Niedzielnego" i w Kurii Metropolitalnej w Katowicach, gdy ogłoszono, że Alicja Tysiąc pozwała księdza Gancarczyka i Kurię do Sądu za naruszenie dóbr osobistych. Zdumienie odebrało pozwanym możliwość jakiejkolwiek sensownej odpowiedzi.
"W naszych tekstach świadomie nazywamy aborcję zabójstwem" - oświadczył ks. Gancarczyk i nie rozumie, jak można obrażać się za coś takiego. Od obrażania się jest zupełnie ktoś inny. Wszystkie sądy mają już kilkuletnią praktykę w karaniu "obrażających uczucia religijne", ale żeby jakaś pani obrażała się za to, że nazwano ja morderczynią?
Gdy kilka dni temu CBA zatrzymało byłego senatora PiSi Jarosława Chmielewskiego zamieszanego w słynną aferę gruntową za czasów wicepremiera Leppera i postawiono mu zarzuty korupcyjne, brat Jarosław zaczął coś mruczeć o represjach zwycięzców nad zwyciężonymi. Fakt, że Chmielewski ustawiał wielomilionowe przetargi miał mniejsze znaczenie niż to, że dobrano się do tyłka przedstawicielowi partii która oddała, a w zasadzie której odebrano władzę.
Wygrywanie politycznych kawałków na korupcyjnych nutach brzmiało jednak zbyt fałszywie, więc poczekano na następną okazję, która nadarzyła się prawie natychmiast. Były minister od sprawiedliwości Zbigniew Ziobro nadaje się na pokrzywdzonego jak mało kto, a widząc jego gotowe do płaczu usteczka żal serce ściska na niesprawiedliwość, jaka go spotkała. A że udostępnił tajne akta bratu Jarosławowi, kiedy ten jeszcze nie był premierem - no to co? Zbynio wiedział, że będzie. Dlatego zarzuty Ćwiąkalskiego traktuje wyłącznie jako zemstę polityczną, bo domaganie się od ministra sprawiedliwości przestrzegania prawa nie mieści się w ślicznej główce byłego ministra sprawiedliwości. Owszem, PiSia traktowała prawo instrumentalnie, jednak robiła to dla szczytnych celów. To jest oczywista oczywistość!
Mam jeszcze kilka przykładów w temacie zdziwień, ale złapałem się na tym, że wszystkie zdziwione twarze należą do tej samej, jasno określonej opcji. Nie chcę ich przytaczać, bo każdy satyryk czuje się niezbyt komfortowo, gdy dobiera się do opozycji zamiast do rządzących, a to nagminne zjawisko dzisiaj. Nie wiadomo dlaczego, ale najlepsze dowcipy, anegdoty i kawały wciąż dotyczą dwóch małych wielkich braci. Trzonem każdego programu kabaretowego są wciąż ci sami bohaterowie i jeśli nawet pojawiają się jakieś dowcipy o Platformie, są bezbarwne i nieciekawe w porównaniu z tymi o kaczorach.
Tę dziwną sytuację pięknie wyjaśniono na "Mazurskiej nocy kabaretowej". Niezłe widowisko, polecam obejrzenie powtórki na "TV Polonia", bo udowadnia, że kabaret to domena młodzieży bez obyczajowych barier i kompleksów przeszłości. O przedstawicielach starej gwardii zamilczę i z litości nie podam nazwisk utytułowanych artystów, którzy tam również wystąpili, bo sami Państwo zobaczą jaka to żenada. Ale młodzież zaistniała fantastycznie.
Jeden z kabaretów, bodajże "Neonówka", wyjaśnił to dziwne zjawisko chronicznego czepiania się Prawa i Sprawiedliwości. Chodzi o sprawiedliwość właśnie. Dwa lata temu wszyscy żartowaliśmy z władzy, więc żeby było sprawiedliwie teraz śmiejemy się z opozycji.
© Copyright 2003 by GAZETA Inc.
Opublikowane w Internecie za wiedzą i pozwoleniem wydawcy "Gazety"
www.gazetagazeta.com
|
|