Dziennik Polonii w Kanadzie
www.gazetagazeta.com
LISTY OD CZYTELNIKÓW
Ludzie listy piszą (124)

Jul 3, 2008
 
 

W niedzielę, 15 czerwca 2008 przedstawiciele polskiej parafii pod wezwaniem Matki Boskiej udali się do Brampton na mszę świętą, w czasie której homilię wygłosił Kardynał Stanisław Dziwisz.

Swą obecnością oraz transparentem z napisem "Nie niszczcie naszego dziedzictwa - Ocalcie naszą parafię" pragnęliśmy wyrazić swój głęboki żal z powodu braku opieki polskich duszpasterzy nad najstarszą świątynią wzniesioną w 1915 roku przez polskich emigrantów.

W połowie mszy świętej zostaliśmy poproszeni przez Ojca Marcina o zwinięcie transparentu. Stwierdził, iż nie jesteśmy u siebie, a tylko gościnnie przebywamy na ziemi bramptońskiej i mamy minutę na wykonanie polecenia.

W przeciwnym razie, panowie z ochrony nam pomogą. Poinformował nas również, iż sekretarz kardynała Dziwisza umożliwi nam spotkanie z Kardynałem w czasie audiencji.

Grzecznie dostosowaliśmy się do poleceń Ojca Marcina. Około godziny 17.00 dostaliśmy się na czterominutową audiencję do kardynała Dziwisza, w której uczestniczył również ojciec Adam Filas.

Przedstawiliśmy kardynałowi Dziwiszowi decyzję prowincjała ojca Janusza Błażejaka o odejściu Ojców Oblatów z parafii Matki Boskiej z dniem 23 listopada 2008 roku. Prosiliśmy również o modlitwę i wsparcie duchowe. Kardynał Dziwisz poparł nasze starania o utrzymanie polskiego charakteru naszej parafii. Ściskając nasze ręce powiedział: "Dobrze, że walczycie".

Również ojciec Adam Filas, jako przedstawiciel Rady Oblatów, obiecał pomoc, za co mu serdecznie dziękujemy. Stwierdził, iż postara się znaleźć inną grupę polskich księży do pełnienia posługi duszpasterskiej w naszej parafii. Obiecał również wstawiennictwo u księdza Biskupa. Mamy nadzieję, że dotrzyma słowa, o co będziemy się modlić.

Parafianie
z kościoła Matki Boskiej

•••

Szanowna Redakcjo,

Czytam zawsze z wielkim zaintersesowaniem publikowane przez Was artykuły na temat różnych osób i organizacji, które tyle dobra robią dla naszej Polonii. Ostatnio była relacja z Rejsu dla Dzieci Polonii Przyszłości, a także prezentacja bogatej działalności pani Ani Piwowarczyk i jej zespołu "Radość Joy".

To naprawdę imponujące, że ludziom chce się prowadzić taką działalność, wymagającą tyle pracy i wysiłku, dlatego, że uważają to za ważne i warte takiego poświęcenia czasu.

Coraz mniej ludzie mają czasu dla innych. Widzę to po różnych moich znajomych, którzy jeszcze kilka lat temu czasem gdzieś poszli na jakieś spotkanie organizacji, a teraz już im się nie chce. Są tylko zainteresowani własnymi sprawami. To bardzo smutne. Ja sam też czuję podobnie, że nie mam siły na działalność społeczną, a czas wolny, którego jest i tak za mało, wolę poświęcić na odpoczynek, albo spędzić go ze znajomymi, czy poczytać.

Dlatego tacy ludzie, którzy działają społecznie, są godni najwyższego szacunku. To dzięki nim, ten świat jest trochę lepszy. Oby się Wam nie przestało chcieć!

Pozdrowienia -
Roman Kalinowski

•••

Witam,

Chcę się podzielić swoimi refleksjami na temat afery z książką historyków IPN o Wałęsie.

Jestem abonentem TV Polonia, a ostatnio jestem na długim zwolnieniu lekarskim, więc siedząc w domu, oglądam polską telewizję i czytam prasę w Internecie. To, co tam znajduję w tej sprawie, bardzo mnie bulwersuje.

Nie wiem, czy Wałęsa był Bolkiem, czy nie. Jeżeli był, to dawno temu, 10 lat przed Sierpniem.Wiem natomiast, czego dokonał dla powstania Solidarności i wolnej Polski. Wiem także, bo sporo jeździłem po świecie, że w najmniejszych, najbardziej zapadłych dziurach ludzie znają nazwisko Wałęsy (nieważne, jak je wymawiają, ale wiedzą, że to symbol wolności).

Nie jestem za tym, aby nie mówić prawdy o historii, ale rzadko ta historia jest jednoznaczna i prosta do zrozumienia. Kiedy się coś robi, warto sobie zadać pytanie, czemu ma to służyć. Czemu ma służyć ta zażarta kampania przeciwko Wałęsie? Wyłącznie zbiciu kapitału politycznego jego zażartym wrogom.

Długo zanim ukazała się drukiem książka, z przerażeniem oglądałem to zacietrzewienie, tę nienawiść do niego i tego, co ów obóz polityczny nazywa "układem" i którego to niby Wałęsa ma być członkiem, i to prominentnym.

Układ to bzdura, która urodziła się w głowach braci, aby mieć wroga i uzasadniać swoją kłótliwość i stałe konflikty z całym światem. Ich niepohamowana pazerność na władzę jest patologiczna. I mściwość. Kiedy Wałęsa był im potrzebny, był dobry i rzekoma wiedza o tym, że był Bolkiem nie przeszkadzała. Kiedy stanął okoniem, stał się wrogiem. A teraz jest dobry moment, aby zagrać tę kartą.

To przykre, że sprawa ma charakter wyłącznie rozgrywki politycznej między wrogimi wobec siebie frakcjami.

Wałęsę oskarża się o to, że był Bolkiem dlatego, że nie dał się kupić i podporządkować. A jeśli nawet w latach 70. miał epizod z SB, to co to za wielka sprawa? Nikt przez niego nie zginął, ani nie trafił do więzienia. A to co zrobił potem, to najważniejsze i liczy się właśnie to.

Autorzy książki, politycznie daleki od neutralności IPN i cała popierająca go antywałęsowka klika z Gwiazdami i Walentynowicz oraz PiS-em, triumfują, że udowodnili, iż król jest nagi. Tylko po co?

Co to zmienia? Jedyne co może to zmienić to prestiż jakim cieszy się Polska, utożsamiana z Wałęsą, w świecie. Ludzie z innych krajów, mający zero wiedzy o zawiłościach polskiej historii i polityki, nie będą mieli pojęcia o całym kontekście, a zapamiętają tylko, że Wałęsa się czymś skompromitował i okazał się nie być bohaterem, za jakiego go uważano. I to wszystko. Strata dla nas, Polaków i Polski, i to wielka.

Polsce wydaje się, że świat nie przygląda się temu, co się w niej wewnątrz dzieje. Patrzy i ocenia. Tak jak wstyd było czytać i słuchać reakcji świata na paranoję owej chorej koalicji z Lepperem i Giertychem, tak teraz przykro będzie patrzeć, jak jeden z dwóch, poza Papieżem, symboli Polski i tego, co w niej dobre, legnie w gruzach.

Wiem, że premier Stephen Harper mówił na obchodach polonijnych ostatnio o Wałęsie jako o swoim idolu. I co teraz? Jak to będzie tłumaczyć te trudne do ułożenia, nawet dla Polaka, puzzle historii? Ja chcę, żeby premier Harper był zafascynowany Lechem Wałęsą i naszą Solidarnością, nawet jeżeli Lechu był Bolkiem. Nie chcę, by postać legendarnego przywódcy walki o wolność odbrązowiono i to nie z potrzeby prawdy, lecz dla upieczenia własnej politycznej pieczeni. Wstyd!

Adam Jóźwiak

•••

Od Redakcji:

Oto, gdzie można posłuchać przemówienia premiera Stephena Harpera, m.in. o Wałęsie:

www.youtube.com.1
www.youtube.com.2



© Copyright 2003 by GAZETA Inc.
Opublikowane w Internecie za wiedzą i pozwoleniem wydawcy "Gazety"

www.gazetagazeta.com