| |
Tym sprawom przyglądamy się bacznie
• Conrad Black przegrał apelację
Były gigant medialny i milioner Conrad Black, skazany na 6,5 roku więzienia w USA, który odbywa karę w amerykańskim więzieniu w środkowej części Florydy, złożył apelację, która właśnie została odrzucona.
U.S. Court of Appeal w Chicago utrzymał wyrok, uzasadniając to brakiem wystarczających i przekonujących argumentów ze strony Blacka i jego adwokatów.
Pochodzący z Montrealu Conrad Black był prezesem i CEO firmy wydawniczej Hollinger International. W 2001 roku zrzekł się obywatelstwa kanadyjskiego, aby móc przyjąć tytuł lorda (Lord Black of Crossharbour) w Wielkiej Brytanii.
W połowie lat 90. Black kontrolował największe imperium prasowe, w którego posiadaniu znajdowały się, takie gazety jak "London Daily Telegraph", "Jerusalem Post", "Chicago Sun-Times" i kilkadziesiąt mniejszych gazet i czasopism w Kanadzie i USA.
I tak było do przełomu lat 2003 i 2004. Już wcześniej Black zaczął wyprzedawać wiele z tych tytułów. Około sześciu lat temu sprzedał większość głównych kanadyjskich gazet i połowę "National Post" firmie CanWest Global Communications Inc. z Winnipegu.
W 2003 roku Black stracił posadę w rezultacie skarg ze strony udziałowców.
Oskarżony wraz z trzema współpracownikami o zagarnięcie milionów dolarów należących do udziałowców Hollinger International, został skazany w sądzie w Chicago za malwersacje finansowe i próby zatarcia śladów przestępstwa. Poza 78 miesiącami więzienia, Conrad Black otrzymał grzywnę w wysokości 125.000 dol. do zapłacenia w ciągu 90 dni.
Opinie o Conradzie Blacku są przeciwstawne. Jego sympatycy zwracają uwagę na to, że był zawsze bardzo hojny i wiele dawał społeczności, podczas gdy jego rodzina przeżywała koszmary z powodu oszczerczych artykułów w prasie.
Jego przeciwnicy przedstawiają Conrada Blacka jako kłamcę, który dorobił się fortuny kosztem akcjonariuszy firmy Hollinger i który prowadził nadmiernie wystawny tryb życia.
Odsiadując karę od 3 marca, Black nie spędza czasu wyłącznie na pracy w kuchni czy na sprzątaniu.
W gazecie "National Post" ukazały się jego komentarze polityczne.
Zanim trafił do więzienia, Black deklarował, że ma zamiar cały czas walczyć ze swoim wyrokiem. Zawsze utrzymywał swoją niewinność.
• Uniewinniony po 19 latach
Środa była wspaniałym dniem dla 40-letniego Anthony'ego Hanemaayera, skazanego prawie 20 lat temu za gwałt, którego nie popełnił, i do którego przyznał się seryjny morderca i gwałciciel Paul Bernardo. Został oczyszczony z zarzutów i uznany za niewinnego brutalnego gwałtu na 15-letniej dziewczynce w 1989 roku.
W czasie rozprawy 19 lat temu, Hanemaayer przyznał się do winy i został skazany na dwa lata więzienia.
Według dostępnych obecnie dokumentów, Paul Bernardo, który mieszkał wtedy dwie przecznice od miejsca zbrodni, w czasie przesłuchania policyjnego w 2006 roku przyznał się do dokonania gwałtu przy użyciu nożna.
Policja nie poinformowała Hanemaayera, którego przesłuchiwała wkrótce po tych wyznaniach Paula Bernardo.
W 2005 roku Bernardo powiedział policji, że to on był sprawcą serii gwałtów w Scarborough.
Hanemaayer mówi, że był przerażony, kiedy oskarżono go o tak potworne przestępstwo. A całe oskarżenie opierało się na błędnym zidentyfikwaniu go przez matkę ofiary, która przez chwilę widziała napastnika córki i zidentyfikowała Hanemaayer na zdjęciu.
Hanemaayer przyznał się, ponieważ prokurator zaproponował mu niski wyrok za przyznanie się do winy. Hanemaayer opowiada, że bał się długiego wyroku - 10 lat, mając na swoim koncie drobne kolizje z prawem, i zdecydował się na ten układ. Takie rozwiązanie zresztą zalecali mu jego adwokaci.
Hanemaayer podkreśla, że miał wtedy 19 lat i był przerażony. Wspomina też, że atmosfera w czasie procesu była bardzo nieprzychylna wobec niego i odczuwało się wyraźnie, że wszyscy uważali go za winnego, zanim jeszcze mu cokolwiek udowodniono.
Hanemaayer został skazany, mimo że jego żona zeznała, iż był z nią w czasie, kiedy doszło do gwałtu, ale zeznania matki, która go zidentyfikowała, umocniły argumenty oskarżenia.
W środę Ontario Court of Appeal wycofał przyznanie się Hanemaayera do winy, uchylił jego wyrok i uniewinnił go.
Hanemaayer jest szczęśliwy, że wszyscy przekonali się, że był niewinny.
Hanemaayer opowiada, że kilka lat temu policja skontaktowała się z nim, mówiąc o nowych dowodach. Ale dopiero w tym roku Association in Defence of the Wrongly Convicted, organizacja broniąca ludzi niewinnie skazanych, poinformowała go, że Paul Bernardo przyznał się do gwałtu w czasie rozmowy z policją w 2006 roku.
Adwokat Hanemaayera jest zdziwiony, że sprawa jego klienta nie został wznowiona natychmiast po owym wyznaniu Bernardo. Mimo tego, co się wydarzyło w środę, matka ofiary jest nadal przekonana, że sprawcą był Hanemaayer.
Bernardo odsiaduje wyrok dożywocia w więzieniu w Kingston za zamordowanie z premedytacją dwóch nastolatek z Ontario - Leslie Mahaffy i Kristen French. Uznano go za niebezpiecznego przestępcę w listopadzie 1995 roku, co oznacza, że nie wyjdzie on na wolność. Jedyną szansą dla niego, aby opuścić więzienie w 2010 roku, jest tzw. klauzula "faint hope", stosowana bardzo rzadko. Rząd Ontario poprzysiągł, że będzie walczył z całą siłą przeciwko próbom wypuszczenia Bernardo na wolność.
Materiały ze wspomnianej rozmowy z policją w 2006 roku wykazują, że Bernardo stwierdził, iż powinien zostać wypuszczony wcześniej, ponieważ przezwyciężył już swoje problemy natury seksualnej i nie zagraża niczyjemu bezpieczeństwu. Przyznał, że używał seksu jako sposobu na zwalczenie swoich kompleksów.
© Copyright 2003 by GAZETA Inc.
Opublikowane w Internecie za wiedzą i pozwoleniem wydawcy "Gazety"
www.gazetagazeta.com
|
|