| |
W ramach miesiąca rowerowego - Toronto Bike Month - organizowanych jest wiele imprez mających na celu zachęcenie torontończyków do jazdy rowerem do szkoły czy do pracy.
Wiele osób uważa jednak, że te zachęty są na wyrost, ponieważ Toronto jest nieprzyjaze wobec rowerzystów.
Wiedzą o tym pracownicy sklepu rowerowego w centrum Toronto Urbane Cyclist, gdzie stale przychodzą klienci kupować skradzione części czy naprawiać uszkodzone rowery.
Wiele osób doznaje obrażeń wskutek kolizji z samochodami. Rowerzysta jest zawsze w słabej pozycji.
W ubiegłym tygodniu kobieta prowadząca samochód otworzyła drzwi i uderzyła rowerzystę, który zmarł wskutek tego wypadku.
Trwa w tej sprawie dochodzenie. Niewykluczone, że kobieta zostanie postawiona w stan oskarżenia.
Chris Bouchard, organizator Toronto's Bike Month, wyraża nadzieję, że cała kampania uświadomi kierowcom, na jakie zagrożenia są narażeni rowerzyści na drogach Toronto.
Jeżeli ludzie będą myśleli o tym, że drogi dzielą z osobami jadącymi na rowerach, wówczas nie bądzie dochodziło do podobnych tragedii, jak śmierć rowerzysty spowodowana nieuwagą kierowcy, podkreśla Bouchard.
Drugim problemem są kradzieże. Złodzieje kradną co tylko się da. Jeżeli nie mogą ukraść roweru, ponieważ jest przymocowany do słupa, kradną same siodełko czy kierownicę, albo koła.
Zdaniem organizacji rowerzystów, potrzeba współpracy między władzami miejskimi a firmami mieszczącymi się w centrum, aby powstało środowisko bardziej bezpieczne i przyjazne wobec rowerzystów.
© Copyright 2003 by GAZETA Inc.
Opublikowane w Internecie za wiedzą i pozwoleniem wydawcy "Gazety"
www.gazetagazeta.com
|
|