Dziennik Polonii w Kanadzie
www.gazetagazeta.com
Polonia
"DEMOKRACJA" w Naszej Credit Union
Leszek Kociuba
May 12, 2008
 
 

W niedzielę 27 kwietnia 2008 roku odbyło się kolejne już, 63. Walne Zebranie członków CU.

Tu należy dodać, że było to bardzo specyficzne i nietypowe zebranie, gdzie można było wypowiedzieć swoje żale i opinie, a Zarząd i Rada Dyrektorów (wybrana już wcześniej wg "klucza", która teraz dobrała sobie następnych zaufanych) i tak będzie robiła to co się jej podoba i jak jest dobrze dla niej i tych, którzy dowolnie korzystają z jej osiągnięć. Osiągnięcia są oczywiście dla nich, a cała reszta członków powinna akceptować to, co sobie wymyślą ci na górze.

I tu, na samym początku moich refleksji nad tym co się dzieje w CU ciśnie mi się do głowy myśl, która została wypowiedziana przez jednego z niewidomych na temat CNIB (Canadian National Institute for the Blind): "Jest to instytucja, która bardzo dobrze żyje z niewidomych (czytaj: zarząd i pracownicy) i czasem nawet coś robi dla niewidomych" (osoba ta podała mi jeszcze jedno znaczenie skrótu CNIB, ale nie wypada mi tego powtarzać na łamach Gazety, która poważnie traktuje problemy społeczne). CNIB ma służyć niewidomym, którzy naprawdę potrzebują pomocy, ale dostają tę pomoc tak jak sobie wymyślą ZARZĄDCY TEJ INSTYTUCJI. Ponieważ tekst ten jest o CU, nie będę zajmował uwagi zainteresowanych innym tematem.

Tak, Nasza Credit Union: ST. STANISLAUS-ST. CASIMIR’S POLISH PARISHES CREDIT UNION LIMITED poczyna sobie całkiem nieźle i robi często posunięcia, którymi absolutnie lekceważy swoich członków. Członków, z których żyje i to nieźle.

"Władcy" tak daleko posunęli się w swojej nieomylności, że zapomnieli, iż najwyższą władzą w spółdzielni (bo przecież CU to spółdzielnia) jest Walne Zebranie jej Członków.

Doszło do tego, że w tym roku przygotowali członkom Walne Zebranie-FARSĘ. Tego jeszcze nie było. Tak jak za "dobrych czasów" w komunie, przynieśli na zebranie trzech "gotowych" nowych członków Rady Dyrektorów.

"Władcy" poszli dalej. Pomimo że w porządku obrad był punkt 8 nazwany: Wybory; a pod nim a) prezentacja kandydatów do Rady Dyrektorów; b) prezentacja kandydatów do Komisji Kontroli; c) głosowanie.

Walne Zebranie Członków - najwyższa władza w CU - nie doczekało się niestety żadnego z tych wyżej wymienionych punktów, a na moje pytanie dlaczego tak się dzieje, przewodnicząca Zebrania odpowiedziała, że: 1. było ogłoszenie w Radio i dzisiaj głosowania nie będzie; 2. informacja zawiadomienie Komisji Wyborczej) o decyzjach na najbliższe WALNE ZEBRANIE można było przeczytać w Internecie. Poszukałem i rzeczywiście znalazłem to, ale od ludzi dowiedziałem się, że jeszcze w piątek tego zawiadomienia nie było na stronie internetowej CU.

Tam Piotr Dejniecki napisał: "W sprawie obsadzenia trzech (3) wakatów w Radzie Dyrektorów i jednego (1) wakatu w Komisji Kontroli, ustalone zostało, że liczba kandydatów jest równa liczbie wakatów na pozycje w Radzie Dyrektorów oraz w Komisji Kontroli.

W związku z powyższym, wybory do Rady Dyrektorów i Komisji Kontroli nie odbędą się w punktach wcześniejszego głosowania w piątek 25 kwietnia 2008 roku, ani podczas Walnego Zebrania w niedzielę 27 kwietnia 2008 roku, ponieważ kandydaci przyjęci będą przez aklamację".

Tu już żadne miesięczne wyprzedzenia nie obowiązują. Wcześniej, "władcy" nie wiedzieli jeszcze jak to ugryźć, aby mieć absolutnie DYSPOZYCYJNĄ Radę Dyrektorów, więc zrobili to w ostatniej chwili.

Organizatorzy Walnego Zebrania zlekceważyli absolutnie swoich członków, bo przecież od czasu do czasu i tak coś dla nich robią, więc członkowie powinni być potulni i cieszyć się, że w ogóle mają taką instytucję.

Pan Piotr Dejniecki, Przewodniczący Komisji Wyborczej, podejmuje decyzje w imieniu ok. 40 tysięcy członków CU, a przewodnicząca Komisji Kontroli oświadczyła, że co prawda był czwarty kandydat na Dyrektora, ale musiał zostać odrzucony z powodów nie do końca jej znanych.

Komisję Kontroli mamy też taką, jaka potrzebna jest "władcom" CU.

Czyli, wszystko jest dobrze. Nikt nawet nie zadał sobie trudu, aby pokazać życiorysy kandydatów do Rady Dyrektorów przyniesionych w teczkach, ale gdybyśmy chcieli, to możemy otrzymać je na żądanie (na sali takich życiorysów nie było). Nikt nie widział potrzeby informowania członków o ludziach, którzy mają ich reprezentować.

Jak zwykle, zebranie nie mogło odbyć się bez zakłóceń. Mimo że na sali kilka osób robiło zdjęcia (nie było informacji ani słownej ani pisemnej o zakazie) i kręciło filmy, okazało się, że pewien pan, wyraźnie niezależny, dla organizatorów wydawał się najbardziej "podejrzany”".

Pod koniec zebrania doszło do szarpaniny, gdyż panowie z ochrony (poproszeni przez organizatorów) w dość zdecydowany sposób przerwali temu panu filmowanie. Oczywiście zrobili to tylko w stosunku do niego.

Gdyby ktoś z członków CU chciał obejrzeć Walne Zebranie-Farsę sfilmowane przez tego niezależnego operatora, może to zrobić kontaktując się ze mną.

Można powiedzieć, że w dyskusji (dokładnie podczas realizowania punktu 11 - wolna dyskusja) były również głosy w pełni zadowolone z działania Naszej CU. Był nawet wiersz pochwalny wyrecytowany gwarą góralską. Cieszyć się należy, że, mimo wszystko, są zadowoleni ludzie. Od siebie dodam, że na dzisiaj chyba jedyna zaleta naszej CU to fakt, że możemy mówić po polsku, choć w dniu dzisiejszym już nie jesteśmy wyjątkiem. Coraz więcej banków ogłasza, że w tym czy innym oddziale można porozumieć się również po polsku.

To tak jak z CNIB - niewidomi czasem też coś otrzymują od swojej instytucji. My, niestety, coraz mniej, np. porównując hipotekę na dom. Wielu po prostu idzie tam, gdzie jest taniej.

Powracając do bardzo zadowolonej z CU osoby: pani ta była akurat z grupy, którą interesują nieprawidłowości w CU w tym samym stopniu, co wczorajsza kolacja. Ktoś poprosił ją aby była bardzo zadowolona i to wyraziła na zebraniu.

Pan Fujarczuk,przewodniczący Rady Dyrektorów, w swojej przemowie, której głównym punktem były pochwały aktualnie pracującej Rady Dyrektorów, podkreślał WIELKIE ZASŁUGI TEJ RADY, czyli: "Zawarcie porozumienia sądowego dotyczącego licznych spraw spornych z udziałem Pol-Can Trust, Credit Union i innych stron". Szczegóły można znaleźć na stronie 36 - SPRAWOZDANIA ROCZNEGO 2007, pod pozycją 18. POZYCJA NADZWYCZAJNA.

Na głosy oburzenia jednego z członków CU, że porozumienie to jest hańbą dla tej Rady Dyrektorów, pan przewodniczący odpowiedział, że to było konieczne dla naszej społeczności: "CZĘŚCIĄ POROZUMIENIA BYŁA KWOTA $225,000.00 i towarzyszące koszta w kwocie $53, 000.00. CU zobowiązana została do zapłacenia $230,000.00 ($53, 000.00 netto).

Zgodnie z zawartym porozumieniem, powiernicy zarządzający Trustem mają rozwiązać Trust".

No i tu - jak zwykle zgodnie z polityką "Władców" - słuchając wypowiedzi Przewodniczącego Rady Dyrektorów oraz czytając sprawozdanie, można by odnieść wrażenie, że mamy same sukcesy, bo CU wydała z naszych pieniędzy TYLKO $283,000.00. Nie było w niczyim interesie informowanie członków CU, ile milionów kosztował nas - członków cały Pol-Can Bank Trust, który ciągle istnieje i nie wiadomo jeszcze jakie dalsze koszty poniosą członkowie CU.

Wielu członków pytało: "Jak to się dzieje, że jesteśmy jedną z największych CU (jak nie największą), a dywidend, jak nie było, tak nie ma?" Pan Brzuchalski, prezes zarządu, zagwarantował, że w tym roku już będą (a nawet już są) dywidendy, bo zaczyna się coraz lepiej dziać. Nie sprecyzował oczywiście jakie nowe programy mają uzdrowić sytuację w CU - mamy w to po prostu uwierzyć.

Gdybym nie był już tak długo świadkiem całego procesu marnowania naszych, członkowskich pieniędzy, to może bym nawet uwierzył w takie oświadczenia.

Leszek Kociuba
tel. 416-253-4412

PS Z sali padła zapowiedź, że zostanie zorganizowana petycja o odwołanie obecnej Rady Dyrektorów i o unieważnienie wyborów. Niestety, niezadowolenie w Polonii kanadyjskiej nie zmniejsza się, bo sprawy nie załatwione ciągle istnieją i ranią ludzi, którzy chcą mieć jasne i klarowne sytuacje.



© Copyright 2003 by GAZETA Inc.
Opublikowane w Internecie za wiedzą i pozwoleniem wydawcy "Gazety"

www.gazetagazeta.com