| |
Lider opozycji ontaryjskiej Bob Runciman domaga się, aby przeprowadzono reformę, która spowodowałaby, że ontaryjscy senatorowie byli wybierani, a nie mianowani.
Przeciwnicy Runcimana uważają, że jest to z jego strony sposób na załatwienie sobie nowej pracy, a także udostępnienie swego własnego miejsca w legislaturze liderowi torysów Johnowi Tory'emu, który w ostatnich wyborach prowincyjnych nie zdobył mandatu poselskiego w okręgu w Toronto.
Od październikowych wyborów i klęski Tory'ego cały czas słychać spekulacje na temat tego, w jaki sposób Tory, przywódca partii konserwatystów w Ontario, dostanie są do legislatury.
Najczęściej powtarzanym scenariuszem było mianowanie Runcimana przez premiera Harpera do Senatu i pozostawienie okręgu Leeds-Grenville otwartego dla Johna Tory'ego do startowania w wyborach uzupełniających.
W chwili obecnej w Senacie są dwa wolne miejsca dla Ontario. Runciman zaprzecza, jakoby jego propozycje miały jakikolwiek związek z Johnem Tory'm.
Runciman uważa po prostu, że do Senatu powinno się wybierać w Ontario przedstawicieli, tak jak robi to Alberta.
Projekt ustawy zgłoszony przez Boba Runcimana to tzw. private member's bill, który ma niewielkie szanse, ponieważ rząd liberałów nie popiera idei wybieralnego Senatu.
© Copyright 2003 by GAZETA Inc.
Opublikowane w Internecie za wiedzą i pozwoleniem wydawcy "Gazety"
www.gazetagazeta.com
|
|