Dziennik Polonii w Kanadzie
www.gazetagazeta.com
Robert Dziekański
Śledczy w sprawie Dziekańskiego odwiedzili Polskę
Na podst. PAP
Apr 22, 2008
 
 

Czterej kanadyjscy policjanci, wyjaśniający okoliczności śmierci Roberta Dziekańskiego na lotnisku w Vancouver, przyjechali do Polski, by przesłuchać mieszkających tu świadków.

W październiku ubiegłego roku Dziekański został śmiertelnie porażony przez kanadyjską policję paralizatorem (taserem).

O udzielonej Kanadyjczykom pomocy poinformował w poniedziałek PAP rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gliwicach Michał Szułczyński. Czterej kanadyjscy policjanci, którzy gromadzą materiał dowodowy w tej sprawie spędzili w Polsce, w ubiegłym tygodniu, trzy dni.

"W imieniu Kanadyjczyków polski prokurator przesłuchał kilka osób, które już zeznawały w śledztwie w tej sprawie, toczącym się w naszej prokuraturze. To świadkowie, którzy jako ostatni zetknęli się z Robertem Dziekańskim przed jego wyjazdem do Kanady" - powiedział Szułczyński.

Kanadyjczycy - choć wcześniej deklarowali, że wstrzymują pomoc prawną dla polskich prokuratorów do czasu zakończenia własnego postępowania - dostarczyli jednak gliwickim śledczym ważne dla postępowania dokumenty m.in. protokół z sekcji zwłok Polaka.

W Kanadzie toczy się kilkanaście różnych dochodzeń w tej sprawie. Policjanci, którzy odwiedzili Polskę zbierali materiał dowodowy na potrzeby każdego z nich.

Własne śledztwo od listopada prowadzi prokuratura w Gliwicach. Dotyczy ono przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy i nieumyślnego spowodowania śmierci Polaka. Dotychczas przesłuchano w nim kilkunastu świadków. To osoby, które miały kontakt z Dziekańskim zanim wyjechał do Kanady.

Polskie prawo pozwala na ściganie obywateli obcych krajów za przestępstwa popełnione na szkodę Polaków za granicą. Jeżeli np. policjanci zostaliby skazani w Kanadzie, mogliby później teoretycznie stanąć przed polskim wymiarem sprawiedliwości. Warunkiem byłaby zgoda Kanady na przekazanie ich stronie polskiej.

40-letni Dziekański, który przyleciał do Vancouver 13 października z Frankfurtu z zamiarem osiedlenia się na stałe w Kanadzie, ponad 10 godzin oczekiwał na swoją matkę, która nie mogła się z nim skontaktować, bowiem Polak przebywał w tzw. strefie bezpieczeństwa. Nie uzyskał tam, podobnie jak matka, żadnej pomocy ze strony władz.



© Copyright 2003 by GAZETA Inc.
Opublikowane w Internecie za wiedzą i pozwoleniem wydawcy "Gazety"

www.gazetagazeta.com