| |
Matka Roberta Dziekańskiego zeznawała w tym tygodniu przed komisją parlamentarną badającą sprawę śmierci jej syna na lotnisku w Vancouverze po zaatakowaniu go paralizatorem przez RCMP.
We wtorek w tym tygodniu Robert Dziekanski obchodziłby swoje 41. urodziny.
Przemawiając do posłów z komisji parlamentarnej Zofia Cisowski kwestionowała zachowanie funkcjonariuszy RCMP, którzy wyszli naprzeciw Dziekanskiemu. Cisowska zasugerowała swoją wypowiedzią, że funkcjonariusze mają odpowiedzialność sprawdzenia człowieka w takich sytuacjach i że powinni oni byli zrobić więcej, aby pomóc jej synowi.
W październiku ubiegłego roku Dziekański przyleciał na lotnisko w Vancouverze, jako nowy imigrant z Polski. Miał mieszkać w Kamloops ze swoją matką.
Cisowska czekała dziewięć godzin na syna na lotnisku, podczas kiedy on znajdował się na lotnisku, nie wiedząc dokładnie gdzie ma na nią czekać i nie znając języka angielskiego. Zanim wyszedł z odgrodzonej części lotniska, jego matce powiedziano już, że nie doleciał i Cisowska odjechała do domu.
Zmieszany Dziekański zaczął się dziwnie zachowywać, rzucił komputerem i wydawał się zdenerwowany. Inny pasażer nagrał to wydarzenie na kamerę.
Na miejscu pojawili się funckjonariusze RCMP, którzy po niecałej minucie zaatakowali go taserem. Kilka minut później Dziekański już nie żył.
Nagranie na kamerze pokazuje jak funkcjonariusze podchodzą do Dziekańskiego, który nie zachowuje się w stosunku do nich agresywnie. Wkrótce atakują go paralizatorem.
Śmierć Dziekańskiego i nagranie całego wydarzenia spowodowało oprócz międzynarodowego oburzenia wszczęcie kilku śledzw w sprawie taserów. Adwokat reprezentujący Cisowską kwestionował, co byłoby, gdyby nikt nie nagrał wydarzeń, jakie miały miejsce tego dnia, które pokazało, jak policja bez próby żadnych negocjacji czy rozmów z nieuzbrojonym człowiekiem sięga po paralizator.
© Copyright 2003 by GAZETA Inc.
Opublikowane w Internecie za wiedzą i pozwoleniem wydawcy "Gazety"
www.gazetagazeta.com
|
|