| |
Skrzypek z Toronto Symphony Orchestra jest całkowicie załamany - pozostawione przypadkowo na przystanku tramwajowym skrzypce zniknęły.
Grający w orkiestrze od 30 lat Jim Wallenberg położył swój cenny instrument na pojemniku z solą na zadaszonym przystanku tramwajowym na skrzyżowaniu ulic Queen's Quay i Spadina Street. Było to około godz. 19.00 w czwartek.
Nie patrząc za siebie, wsiadł do tramwaju i zorientował się dopiero kiedy dojechał do Union Station, że skrzypce zostawił na przystanku.
Jak opowiada, było to potworne uczucie.
Przyczyną jest roztargnienie, ponieważ ma na głowie mnóstwo spraw - żonę w ciąży mającą wkrótce urodzić bliźniaki w szpitalu, a także sprzedaż domu.
Owe stracone skrzypce to tzw. "Ansaldo Poggi", wykończone na pomarańczowo-czerwono. Należą do rodziny od 1972 roku, a Wallenberg otrzymał je jako prezent od matki.
To właśnie matka uczyła go grać na skrzypcach i zleciła Ansaldo Poggiemu wykonanie instrumentu. Nazywano je "Lady Wallenberg". Po dłuższym czasie, matka skrzypka wręczyła mu ten instrument w prezencie.
Wallenberg ma jeszcze inne skrzypce, na których grywa, ale te, które dostał od matki, to jeden z jego ukochanych instrumentów. Chwali jego wspaniały ton i dźwięk, a poza tym oczywiście, ma on dla niego wartość sentymentalną.
Matka skrzypka ma już 95 lat, więc syn nie powiedział jej o zagubieniu tej ważnej pamiątki rodzinnej.
Wallenberg ma nadzieję, że ktoś zwróci mu jego ukochany instrument. Oferuje uczciwemu znalazcy nagrodę.
© Copyright 2003 by GAZETA Inc.
Opublikowane w Internecie za wiedzą i pozwoleniem wydawcy "Gazety"
www.gazetagazeta.com
|
|