| |
Szanowna Redakcjo,
Bardzo proszę o umieszczenie mojej odpowiedzi dla Pana Wiesława Magiery.
Pan Wiesław Magiera
Redaktor Głosu Polskiego
Jako organizator Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w Kanadzie chciałam się Pana zapytać, czy rzeczywiście wywieszenie "plakatu" było uzgodnione z Jurkiem Owsiakiem i czy z nim organizował Pan kiedyś Akcję Katolicką w Ottawie. Panu Owsiakowi nic na ten temat nie wiadomo. Dlaczego więc Pan pisze, cytuję: "...Fotografie z "Przystanku Woodstock", masowej imprezy dla nastolatków, jaką za pieniądze zebrane podczas akcji »Wielkiej Orkiestry Światecznej Pomocy« organizuje corocznie w Polsce Jerzy Owsiak". Na jego prośbę (kiedyś współzakładaliśmy Akcje Katolicką w kanadyjskiej stolicy), sporządziłem plakat z podpisem: "Jurek Owsiak i jego Wielka Orkiestra Światecznej Pomocy. Bez słów", ilustrując go w/w fotografiami."
Tekst, jaki opublikowała na Pana prośbę "Gazeta" nie jest dla mnie nowością, gdyż usłyszałam go w tej samej dokładnie formie już wcześniej, zaraz po koncercie na stacji radiowej ABC radio, gdzie ma Pan swoje 5 minut.
Tak, służba porządkowa zabrała Panu KARTON z ponaklejanymi znanymi zdjęciami wykorzystywanymi od lat w celu szkalowania akcji WIELKIEJ ORKIESTRY ŚWIĄTECZNEJ POMOCY. Przepraszam, nie od lat. W tym roku wielka nagonka przeciw WOŚP się skończyła.
Wyrokiem Sądu Najwyższego RP, który ostatecznie rozstrzygnął sprawę oszczerczych filmów (rozpowszechnianych również na terenie Kanady) emitowanych w Telewizji TRWAM. Sąd Najwyższy odrzucił kasację Fundacji Lux Veritatis, w uzasadnieniu pisząc:
"Zdaniem Sądu, zakwestionowane postępowanie pozwanej nie mieści się w granicach dozwolonej krytyki i nie usprawiedliwia go działanie w obronie usprawiedliwionego interesu społecznego. Krytyka jest nierzetelna i przekracza granice niezbędne do osiągnięcia celu społecznego. Wykorzystując w reportażach materiał filmowy nieznanych autorów, pozwana świadomie wybrała pisemne komentarze stawiające w złym świetle imprezę i jej organizatora oraz wielokrotnie powtarzała mające taką wymowę fragmenty filmu. Ponadto wprowadziła do reportaży własne sceny (nieletni chłopiec z puszką), obliczone na wywołanie u widzów negatywnych odczuć. Pozwana nie wykazała, aby organizator "Przystanku - Woodstock" zezwalał na rozpijanie młodzieży. Takiego wniosku nie uzasadniają ani sceny przedstawiające pijących alkohol, gdyż spożywający go są niewątpliwie pełnoletni, ani obraz nieletniego z puszką, ponieważ film nie pozwala ustalić, co chłopak pije i czy został sfilmowany na terenie imprezy. Nie ma też podstaw do przypisania powódce propagowania narkotyków. Nie świadczy o tym samo postawienie na polu namiotowym flagi z rysunkiem marihuany, jednostkowy obraz dziewczyny biorącej narkotyki, czy osoby - zdaniem pozwanej - robiącej "skręta". W kilkudniowym koncercie, gromadzącym od 200 000 do 400 000 uczestników, mogą brać udział także osoby nadużywające alkoholu, biorące narkotyki, głoszące kult szatana. Nie oznacza to jednak, że takie zachowania promuje organizator koncertu.Używanie tzw. pacyfy nie jest dowodem propagowania symboli satanistycznych. Ocena charakteru tego znaku nie może pomijać powszechnego rozumienia znaczenia tego symbolu w środowisku, które się nim posługuje. Sama pozwana przyznała, że młodzież utożsamia tzw. pacyfę z amerykańskim ruchem hipisowskim i traktuje go jako znak pokoju, sprzeciwu wobec wojny. Nie jest ona zatem dla używających jej uczestników "Przystanku-Woodstock" symbolem pokonania i upadku chrześcijaństwa."
A dalej:
"Jako prowadząca stację telewizyjną - zgodnie z art. 3 ustawy z dnia 29 grudnia 1992 r. o radiofonii i telewizji (tekst jedn.: Dz. U. z 2004 r., Nr 253, poz. 2531) - powinna wykorzystywany materiał filmowy zweryfikować z należytą starannością, zwłaszcza, że został on nakręcony przez nieznane jej osoby. Komentarz powinien zachowywać umiar i powściągliwość, a oceny krytyczne - opierać się w dostatecznym stopniu na faktach. Zakwestionowany przez powódkę komentarz w zakresie wskazanym w wyroku nie odpowiada tym wymaganiom. Wyrażanie opinii nierzetelnych i nieopartych na faktach jest działaniem bezprawnym."
Swoim atakiem na nasza akcje obraża Pan uczucia nie tylko Polaków mieszkających w Kanadzie, tych którzy ją poparli, czego wykładnią będzie suma zebranych datków, jaką wyślemy pod koniec lutego do Polski. Uroczyste przekazanie czeku wraz z przedstawieniem rozliczenia, odbędzie się w Konsulacie RP.
Obraża Pan też uczucia Polaków w Polsce i na całym świecie, którzy z dumą noszą serduszka WOŚP nie tylko w tym dniu, ale i na co dzień. Serduszka te przyklejane są przez wielu do klapy palta, do portmonetki, do szafki lodówki w domu.
Podczas koncertu zebraliśmy ponad 21,5 tys. dolarów. Suma ta cały czas rośnie, gdyż dalej wpłacane są na nasze konto datki. Wzruszają mnie te wpłaty, kiedy widzę że ktoś (nazwiska części tych osób mamy podane) wplaca np. 3 dolary. Wpłaty są różne i nadal są dokonywane. Za nie bardzo dziękujemy.
Wracajac do Pana próby zakłócenia 8-godzinnego koncertu, przygotowal Pan "plakat", karton, jaki można kupić za dolara (może Pan zapłacił więcej), wydrukował Pan zdjęcia i napis szkalujący naszą akcję. Karton ten został Panu przez służbę porządkową zabrany. Szarpał się Pan, to prawda i całe zajście zostało utrwalone na zdjęciach i taśmie filmowej. Jeśli zamierza Pan wytoczyć nam sprawę o "DEWASTACJĘ PANA MIENIA" z chęcią udostepnię te materialy wraz z wydrukowanymi przez Pana zdjęciami, które zarekwirowalam.
Jako mieszkanka Mississaugi, na koniec chciałabym Panu zadać pytanie. Kto zapłacił za cenny czas policji, którą Pan wezwał w celu odebrania "swojego dobra materialnego"? Czyżbym jako podatnik miała tym wezwaniem też być obarczona? Wydaje mi się, że powinien Pan jako Katolik zastanowić się nad swoim zachowaniem. Zacząć szanować czas i pracę innych. Nikt Panu nie każe popierać Wielkiej Orkiestry Światecznej Pomocy. Ale bardzo proszę o niezakłócanie ciężkiej pracy wolontariuszy, wykonawców, którzy przez wiele miesięcy szykują się do tego jednego dnia w roku, w którym wszyscy Polacy łączą się w jedną grupę. W tym roku zebrano ponad 30 mln dolarów, które co do centa, wydane będą na zakup sprzętu medycznego i na prowadzenie programów medycznych.
Widać brak Panu wnikliwości dziennikarskiej, gdyż wszystkie dane i rozliczenia finansowe - ile i na co WOŚP przeznacza, są od lat publikowane oficjalnie.
Nie popiera Pan WOŚP, nikt Pana do tego nie zmusza, aby przykleił Pan sobie orkiestrowe serduszko do kurtki i wrzucił centa. Zamiast tracić czas na nienawiść do nas, proponuję zorganizowanie podobnej akcji. Potrzeb w Polsce jest mnóstwo. Zapraszam do "walki" z Orkiestrą.
Niech Pan zorganizuje akcję, dzięki której uratuje Pan życie, pomoże tym, którzy tej pomocy potrzebują.
W zeszłym roku otrzymałam od Światowej Akademii Medycyny im. Alberta Schweitzera złoty medal za działalność na rzecz ratowania i poprawy życia ludzkiego. Życzę Panu, aby i Pana działalność została kiedyś zauważona. Działalność społeczna.
Kończę słowami wybitnego teologa, kaznodziei, muzyka, a przede wszystkim ambitnego i pracowitego lekarza, człowieka nagrodzonego Pokojową Nagrodą Nobla - Alberta Schweitzera:
" ..przeżyć życie w sposób właściwy; być w świecie, a nie z tego świata - na tym polega religijność... nie pomiń nigdy okazji, gdy możesz coś z siebie ludziom ofiarować jako człowiek."
Z poważaniem
Anna Bocheńska
Szef Sztabu
Wielkiej Orkiestry
Swiątecznej Pomocy
w Kanadzie
PS. Zapraszam na XVII Finał WOŚP jaki odbędzie się w 11 stycznia 2009 roku w Polskim Centrum Kultury im. Jana Pawła II w Mississaudze.
•••
Szanowni Czytelnicy,
Jestem współorganizatorem finałów Wielkiej Orkiestry Światecznej Pomocy w Montrealu. O incydencie podczas XVI finału WOŚP w Mississaudze dowiedziałem się od szefowej tamtejszego sztabu, Ani Bocheńskiej. Od razu pomyślałem: źle to załatwili reagując agresywnie, a później jeszcze opisując to w mediach.Temu wesołemu panu z woodstockowymi fotkami właśnie o to chodziło. Przyszedł w celu wywołania szumu wokół całej sprawy i w nadziei bycia wspomnianym w podsumowaniu imprezy. Dowód mamy powyżej w postaci fragmentu listu, który pisze o informowaniu Polaków w Kanadzie o "całej prawdzie" nt. działalności fundacji Jurka Owsiaka.
Panie Magiera:
Stek (niczego nie ujmując tej wspanialej potrawie) bzdur zawiera Pański list, w części dotyczący jednej z gałęzi działalności fundacji Jerzego Owsiaka, czyli Przystanku Woodstock. Deprawacja młodzieży i działalność antykatolicka? I to za pieniądze zbierane w czasie finałów?! Jaką część, według Pana, fundacja przeznacza na tę haniebną działalność, w konkretnych liczbach? Co rozumie Pan poprzez deprawowanie i działalność antykatolicką, podczas Przystanku Woodstock, w konkretnych - i oczywiście popartych dowodami - słowach? Mówiąc o dowodach, nie mam na myśli fotografii kąpiących się w błocie ludzi, tudzież filmu z wiadomej stacji telewizyjnej (za który zresztą owa stacja otrzymała wyrok sądowy), bo te nie dowodzą praktycznie niczego, a jedynie pokazują pewne, wyrwane z kontekstu akcje, "doprawione" odpowiednim montażem i muzyką, jako czynnikami dodatkowo działającymi na podświadomość widza. Jako fotograf amator i kinoman znam kilka możliwości manipulacji obrazem, jakie dają obiektyw i poboczne czynniki w postaci muzyki i montażu. A profesjonaliści poruszają się w tym temacie jak ryby w wodzie. Proszę się zresztą nie trudzić z odpowiedziami na te pytania, ponieważ zadałem je tylko dla formalności. Zresztą, skoro przez tyle lat antyowsiakowej działalności, oponenci tego człowieka nie zadali sobie wystarczająco trudu, aby zasięgnąć informacji u źródła, czyli w księgowości fundacji WOŚP, to wątpię, aby Pan to teraz zrobił, mimo że red. Bełz podał na tacy link do sprawozdań finansowych fundacji Wielka Orkiestra Światecznej Pomocy. Przystanek Woodstock po raz pierwszy zagrał w 1995 roku. Jednak głosy wrogie działalności fundacji Owsiaka (która wtedy działała już od dwóch lat) słychać było już wcześniej. Z tej samej strony co i teraz. Dlaczego? Skoro nie było jeszcze Woodstocku, to prawdopodobnie z powodu trudnych tematów, jakie podejmował Owsiak w swych programach TV i radiowych, a które to tematy obejmowały np. antykoncepcję. Krótko: bo namawiał młodzież do używania prezerwatyw, w dobie szalejącego AIDS i niechcianych dzieci. Nie mówił, aby życie seksualne rozpoczynali dopiero po ślubie, bo jest realistą. Największa obecnie katolicka stacja radiowa w Polsce również dopiero kiełkowała w tym okresie (ogólnokrajowa koncesja od 1994 r.). Byłem wówczas nastolatkiem. W tym wieku - jak wiadomo - jest się bardzo podatnym na ideały i autorytety. Bardzo mi się podobała akcja styczniowych zbiórek pieniędzy, w której zacząłem brać udział w 1995 r. Ludzie, zarówno organizatorzy, jak i wrzucający nam do puszek monety, byli przyjaźni, otwarci, nastawieni bardzo pozytywnie. Bardzo dobrze się wśród nich czułem, no a jeszcze ten super cel - pomoc najmłodszym. Na co dzień natomiast lubiłem chodzić do kościoła. Tam też bardzo fajnie mówili o miłości, przebaczaniu, wspólnocie. Jeden wielki Pozytyw, a tego trzeba młodym ludziom. Pierwszy dla mnie zgrzyt nastąpił w 1997 r. Moich kwestujących wówczas pod kościołem kolegów, wychodzący z mszy ludzie obrzucili serią wyzwisk, z których do łagodniejszych zaliczało się "sataniści". Ci ludzie nie zrobiliby tego, gdyby uprzednio nie podpuścił ich do tego z ambony proboszcz tamtejszej parafii. Do najbarwniejszych natomiast oszczerstw, o jakich słyszałem w ciągu 15 lat działalności WOŚP, należy: "tak jak wasz Owsiak, macie na rękach krew pomordowanych w Katyniu!". Temat, chociaż tragiczny, wywołuje uśmiech. Uśmiech nad bezdenną głupotą zdania, lub też politowanie nad jego autorem. Ale wtedy, jedenaście lat temu, do śmiechu mi nie było. Jak to?! Ci sami, co tak pięknie opowiadają o miłości, mało że sami mówią takie przykre rzeczy, to jeszcze podburzają do tego społeczeństwo? Długo czułem się zwyczajnie oszukany. Dziś nie jestem już tak naiwny jak wówczas. Rozumiem, że ktoś, komu koło nosa przechodzi ponad dziesięć milionów dolarów USA (tyle zebrała fundacja w tym roku) oraz od kogo powoli odchodzą najcenniejsi słuchacze, czyli młodzież - ma prawo być zdenerwowany. Jurek Owsiak, z kolei NIGDY nie agitował przeciwko Kościołowi. Czasami zdarza mu się - w sposób dowcipny, ale kulturalny - skomentować kolejny wymysł Ojca Biznesmena przeciwko jego osobie. Ba, fundacja WOŚP jest laureatem najważniejszych nagród przyznawanych przez Kościół katolicki w Polsce! Z kolei, uczestnicy Woodstocku wpadli kilka lat temu na pomysł, aby podczas najbliższego festiwalu wywiesić ogromny transparent: "Woodstock kocha Ojca Rydzyka!" Tyle, jeśli chodzi o rzekomą działalność antykatolicką.
A propos samego Woodstocku: narkotyki i alkohol - są. Będą wszędzie, gdzie jest masowa impreza. Są na Woodstocku, były na Światowych Dniach Młodzieży w Toronto w 2002 r. (mówię to jako naoczny świadek i uczestnik tej pięknej imprezy, nie konsument), są na pielgrzymkach, a jakże, itd. Ale to nie jest najgorsze - jesteśmy tylko ludźmi. Najgorsze jest to, że używki te teraz są już praktycznie normą w szkołach, z podstawówkami włącznie. O dyskotekach nie wspomnę. Na Woodstocku alkohol w postaci wyłącznie piwa sprzedaje się na stoiskach. Jeden raz organizatorzy Woodstocku popełnili błąd i wprowadzili prohibicję - było to na pierwszej jego edycji w 95 r. Dlaczego błąd? Bo uczestnicy, wiedząc o zakazie, przywieźli odpowiednie zapasy ze sobą. Komu się skończyło - mógł z powodzeniem dokupić u miejscowej ludności, która ochoczo otworzyła handel obwoźny. A dziennikarze ochoczo wypatrywali zadymy. Obecnie regulamin Woodstocku odpowiednio odnosi się do używek, a przeczytać go można tu:
http://www.wosp.org.pl/przystanek/2006/index.php/42/2.
To jest jego ostatnia wersja, sporządzana w 2006 r. Podczas ostatniej edycji pół roku temu, na festiwalu pojawiło się ok. 70 tysięcy osób. Narkotyki znaleziono przy czterdziestu (40!) osobach. Powiedzmy, że nieoficjalnie mogło to być trzy razy więcej. Oznacza to, że narkotyki MOGŁO posiadać (zażywać jeszcze mniej) ok. 0,2% uczestników Woodstocku. Niewiele. Które 70-tysięczne miasto może poszczycić się taką statystyką? Tak, poszczycić się.
Czasy są takie, że o tak niskim współczynniku posiadaczy narkotyków należy mówić w kategoriach dużego osiągnięcia. Liczba uczestników Woodstocku stanowi populację przeciętnej wielkości miasta w Polsce. Przez dwa dni trwania festiwalu odnotowuje się tam nieporównywalnie mniej naruszeń porządku niż w takiej wielkości mieście. A czy Pan wie, Panie Magiera, jakie jest hasło przewodnie Przystanku Woodstock (jako taki zdecydowany oponent powinien Pan znać swego wroga): "Stop przemocy, stop narkotykom." I młodzież bierze to sobie do serca. Obecne pokolenie młodzieży dosyć już ma konfliktów, wojen, przepychanek i przemocy. Od dwóch lat forma Przystanku Woodstock zmienia się. Muzyka powoli ustępuje miejsca spotkaniom z ciekawymi ludźmi. Nazywa się to Akademia Sztuk Przepięknych. W zeszłym roku można było np. wziąć lekcje gry na gitarze u Marka Radulego (Budka Suflera), czy tez perkusji u Wojciecha Morawskiego, porozmawiać o polszczyźnie z prof. Jerzym Bralczykiem, o religii z: abp Józefem Życińskim (członek Episkopatu Polski), Michaelem Schudrichem (Naczelny Rabin Polski) oraz imamem Ali Abi Issa (przywódca islamski), o Polsce z dziennikarzem Tomaszem Lisem, czy o literaturze z młodą pisarką Dorotą Masłowską. To tylko niektórzy z ciekawych gości. Oprócz prowadzenia rozmów, można zwiedzić stoiska światowych fundacji pokojowych, takich jak: Amnesty International, UNICEF, antynarkotykowa "Zażywasz - przegrywasz", czy też ekologiczna Greenpeace. Mógłbym wejść w szczegóły, ale myślę, że ludziom inteligentnym tyle wystarczy a propos rzekomej deprawacji młodzieży.
Mam nadzieję, że dotrwał Pan do końca mojego przydługiego listu. Chciałbym, aby nie przeszedł Pan obok niego obojętnie, ale zastanowił się jeszcze raz nad swoją działalnością. Może następnym razem warto umieścić właśnie takie informacje, jak powyżej, na swoim plakacie o Przystanku Woodstock, skoro tak bardzo chce Pan głosić prawdę. A może zamiast prawdy, warto zająć się raczej faktami? Bo słowo "prawda" bardzo zdewaluowało się przez ostatnie 2,5 roku. Każdy polski polityk (i nie tylko) wycierał sobie nim buzię.
A jeśli chodzi o finanse fundacji, to krótko: do zeszłego roku zebrała ona ok. 70 mln dolarów USA, a na sprzęt i programy medyczne wydała ponad 75 mln dolarów USA. Nie mam pytań.
Pozdrawiam Pana i Czytelników "Gazety",
Marcin Śmigielski,
szef sztabu WOŚP
Montreal
© Copyright 2003 by GAZETA Inc.
Opublikowane w Internecie za wiedzą i pozwoleniem wydawcy "Gazety"
www.gazetagazeta.com
|
|