Dziennik Polonii w Kanadzie
www.gazetagazeta.com
LISTY OD CZYTELNIKÓW
Ludzie listy piszą (18)

Jan 28, 2008
 
 

Dzisiaj sprawa Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w Toronto

Szanowny Panie Redaktorze,

Uprzejmię proszę o zamieszczenie w Pana piśmie nastepującęgo wyjaśnienia:
W "Gazecie", która opisywała imprezę WOŚP w Mississauga, nieprawdziwie podpisano zdjęcie, na którym się znalazłem.

Podpis był następujący: "Do nieprzyjemnych zdarzeń należy zaliczyć prowokacyjne zachowanie redaktora "Głosu Polskiego", Wiesława Magiery (w okularach), który wywiesił obsceniczny plakat, a po jego zerwaniu przez służby porządkowe, wezwał policję w celu odzyskania swojej własności. W międzyczasie nie obyło się bez szarpaniny." (koniec cytatu)

Otóż nie był to żaden obsceniczny plakat, lecz kilka zdjęć z "Przystanku Woodstock".

Fotografie z "Przystanku Woodstock", masowej imprezy dla nastolatków, jaką za pieniądze zebrane podczas akcji "Wielkiej Orkiestry Światecznej Pomocy" organizuje corocznie w Polsce Jerzy Owsiak. Na jego prośbę (kiedyś współzakładaliśmy Akcje Katolicką w kanadyjskiej stolicy), sporządziłem plakat z podpisem: "Jurek Owsiak i jego Wielka Orkiestra Światecznej Pomocy. Bez słów", ilustrujac go w/w fotografiami. Uznaliśmy bowiem, iż - jakkolwiek jest to akcja charytatywna z myślą o potrzebach chorych dzieci - środki z niej uzyskane są w części przeznaczane na deprawowanie polskiej młodzieży i dzieci, zatem nie powinna ona odbywać się w Centrum Kultury Polskiej im. Jana Pawła II w Mississauga. Plakat ów umieściłem na zewnątrz Centrum. Celem tej akcji było poinformowanie Polaków w Kanadzie, gdyż większość z nich tego nie wie, iż pan Owsiak posługując się szczytnymi hasłami pomocy dzieciom, prowdzi także aktywność demoralizującą i antykatolicką. Po kilkunastu minutach jeden z pracowników WOŚP bezpardonowo go usuwał, na co oświadczyłem, iż jest to moja własność i zażądałem jego zwrotu. Zostałem odepchnięty przez starszego ode mnie mężczyznę, lecz nie chciałem przypominać sobie lekcji kung fu i karate, gdyż nie chodziło tu o pokazanie fizycznej przewagi nad zaciekłym obrońca Owsiaka, lecz o wyegzekwowanie swych praw do wyrażania wolnej myśli. Ponieważ zacietrzewiony pan mnie odepchnął i absolutnie nie chciał mi zwrócić plakatu, pozostawało jedno - wezwać policję. Tak też uczyniłem. Znajoma bioracą udział w zbiórce WOŚP prosiła, bym nie robił "zadymy", bo oni tu "społecznie" na dzieci, więc zgodziłem się odwołać asystę policji pod warunkiem, że dostane mój plakat. Niestety - organizatorzy się uparli, że go nie zwrócą. Przybyły na miejsce stróż porządku... zaprowadził porządek i plakat mi zwrócono, chociaż zniszczony. Zastanawiam się nad wytoczeniem temu panu sprawy sądowej o dewastację mojego mienia i uzyciu wobec mnie siły, na co mam świadków i raport policji.

No chyba że mu wybaczę, tylko nie wiem, czy warto, wbrew temu co stoi w Biblii.

Wiesław Magiera

Publikujemy, zgodnie z prośbą redaktora naczelnego "Głosu Polskiego" Wiesława Magiery jego list, który odnosi się do nieprzyjemnego incydentu, do jakiego doszło 13.01.2008 r. w czasie koncertu Wielkiej Orkiestery Świątecznej Pomocy (WOŚP) w Centrum Kultury im. Jana Pawła II.

Naprawdę trudno jest zrozumieć, dlaczego trzeba przeszkadzać w tej znakomitej akcji, obejmującej cały świat, dzięki której sprzęt medyczny pozwala szpitalom leczyć dzieci i dzięki której młodzież ma coś sensownego do roboty, z czym się identyfikuje. Trudno pojąć, jak można wzywać do Centrum policję i powodować takie sytuacje. Może raczej lepiej byłoby pomóc przy koncercie i zbieraniu pieniędzy.

Co do sprawy przeznaczenia środków zebranych w czasie akcji oraz finansowania "Przystanku Woodstock", odsyłamy do informacji na ten temat podanych na stronie internetowej WOŚP. Patrząc na te wyliczenia trudno uwierzyć, że choćby grosik czy cent mógłby trafiać nie tam, gdzie jest deklarowany. Przy takiej liczbie wrogo nastawionych i gotowych do zablokowania Orkiestry, już by jej nie było, gdyby kontrole finansowe nie wykazywały idealnych wyników! Znamy to z własnego podwórka, jak zachowują się ci, którzy chcą coś zniszczyć.

Zbigniew Bełz

Źródło: Strony finansowe

•••

Droga Redakcjo,

Nie mam zupełnie pojęcia skąd bierze się w ludziach potrzeba niszczenia tego, co dobre. Od paru lat kibicujemy akcji Jurka Owsiaka z całą moją rodziną i znajomymi, włącznie z naszą Babcią, która ma ponad 80 lat i mieszka w Polsce. Babcia zawsze mówi, że to jest piękne, że tylu ludzi otwiera serca na los innych - to czasami są ludzie, którzy w niczym innym nie biorą udziału, a tutaj chcą pomóc.

W Mississaudze jesteśmy zawsze ze znajomymi, wrzucamy datki do puszek i przyklejamy sobie serduszka. Serduszka i akcję znają też moi koledzy i koleżanki z pracy, Kanadyjczycy, którzy są pełni podziwu dla samego pomysłu. Dali też niejednego dolara na sprzęt medyczny dla dzieci w dalekiej i nieznanej im Polsce, dzięki Orkiestrze i jej mocy.

Czego więcej potrzeba? Powinniśmy być wszyscy dumni, że udało się zmobilizować młodzież, która w innym przypadku pewnie imprezowałaby albo popalała trawkę. To co zrobił Owsiak i ludzie, którzy mu pomagają uczy też, że można razem, że można przebić się przez mur obojętności i zrobić coś bardzo ważnego i dobrego.

Dlatego nie mogę pojąć, skąd ta nienawiść i próba zniszczenia tak ważnej inicjatywy. Po co incydenty, policja? Ja także byłem niedaleko, kiedy doszło do incydentu w Centrum i było mi wstyd. Gdyby nawet były jakieś zastrzeżenia, to dlaczego ta osoba nie mogła załatwić sprawy normalnie, w kulturalny i cywilizowany sposób? Po co ta prowokcja?

Teraz wiem, kim jest bohater zajścia i przecież mógł w swoim piśmie prosić o wyjaśnienia, zamiast robić sceny. Może to sposób na podniesienie poczytności pisma?

Protestuję w imieniu wielu moich znajomych i bliskich (także Babci, której to opowiedziałem) - zostawcie Orkiestrę w spokoju!!! A jeśli musicie niszczyć, zajmijcie się gazami cieplarnianymi, bo te trzeba zniszczyć. Albo sami zorganizujecie coś, co choćby w jednej setnej będzie miało taką skalę, taki społeczny oddźwięk i co robić będzie choć jedną setną tego dobrego, co roku robi Owsiak i ludzie wokół Orkiestry.

Naszemu Sztabowi w Toronto gratuluję i dziękuję. Nie przejmujcie się - róbcie swoje, a my zawsze będziemy z Wami. Do końca świata i jeden dzień dłużej!!!

Pozdrowienia i wyrazy szacunku.

Adam Milewski




© Copyright 2003 by GAZETA Inc.
Opublikowane w Internecie za wiedzą i pozwoleniem wydawcy "Gazety"

www.gazetagazeta.com