Dziennik Polonii w Kanadzie
www.gazetagazeta.com
Kabaret pod Bańką
Benefis godny Magdy
Witold Liliental
Jun 29, 2007
 
 

Magdy Papierz nie potrzeba przedstawiać tutejszej Polonii. Kobieta - instytucja, szefowa niezrównanego Kabaretu "Pod Bańką", pedagog ucząca dzieci śpiewu i gry w prowadzonej przez siebie Mavo Academy, utalentowana wokalistka, aktorka, organizatorka, żona i matka znana jest przez wszystkich, którzy choćby raz zetknęli się tutaj z kulturą.

Do spisu można dodać jeszcze jedną funkcję, wymagającą specyficznych umiejętności projektantki i wykonawczyni artystycznej biżuterii.

Zdarzają się w życiu kobiet momenty odmierzające kolejne lata przebywania na tej ziemi, aczkolwiek dobrze wychowani nie liczą ich, przyjmując, że to po prostu jubileusz, bez określenia, który. Sądząc po werwie Jubilatki, jaką wykazała na swoim Benefisie w "After Hours Club" w sobotę 9 i niedzielę 10 czerwca, był to jubileusz całkiem niskoliczbowy. Możliwości wokalne Magdy Papierz pozwalają jej śpiewać piosenki zarówno liryczne, jak i satyryczne z tak samo świetnym powodzeniem. Posiada ona, ponadto, dar wspaniałego odtwarzania utworów rozsławionych przez gwiazdy, których życie ziemskie skończyło się, ale blask nie zgasł nigdy. Wśród nich są: Hanka Ordonówna i Edith Piaf.

Do tego panteonu dodać jeszcze można żyjącą Ewę Demarczyk. W przypadku Ordonki, Magda potrafi tak nastawić swój głos, że brzmi on całkiem, jak z dawnych płyt (tych na 78 obrotów, jeśli ktoś jeszcze pamięta).

Wieczór jubileuszowy, zatytułowany "Kobieta cool-turalna" rozpoczął się (przy wypełnionej do ostatniego miejsca sali) popularną liryczną piosenką z repertuaru Sławy Przybylskiej: "Pamiętasz, była jesień", w aranżacji nieco zmodernizowanej. Konferansjerem był, jak zawsze, Wojtek Gawenda. Przyjęta konwencja, polegająca na tym, że Magda siedziała przy biurku w rogu sceny i "uczyła się tekstów do występu", podczas, gdy konferansjer mówił o niej, wywołała dużo zdrowego śmiechu. Gdy Jubilatka, pokrzepiona "dla kurażu" łykiem niby to bardzo szlachetnego trunku, wyszła wreszcie na środek sceny, nastrój na widowni był już całkowicie przygotowany do przyjęcia, w dużych porcjach, wszelkich dalszych popisów różnorodnych talentów cool-turalnej kobiety.

A różnorodne były rzeczywiście. Kapitalnie wykonana "Szuja" z Kabaretu Starszych Panów (chyba śpiewała ją Irena Kwiatkowska?), satyryczny wiersz "Słowik" pióra przedwcześnie odeszłego Jacka Janowskiego.

Magda nie byłaby sobą, gdyby z takiej okazji nie zaskoczyła publiczności niespodzianką. Kiedy sama romawiała z estrady z widownią, powiedziała, że na jej jubileusz przybył specjalnie przebywający w Toronto jej profesor ze studiów, który uczył ją dykcji i jest teraz wśród nas.
Odczekawszy, aż zapowiedź ta wsiąknie i uczyni wrażenie wielkiego oczekiwania, kontynuowała śmiertelnie poważnym głosem, że ma zaszczyt powitać na estradzie... D.J. Zaka! D.J. Zak, postać grana przez Wojtka Gawendę w licznych produkcjach Kabaretu "Pod Bańką" i wieczorach w Klubie "After Hours", niezmiennie bawiąca publiczność swoim specyficznym humorem, znana jest m.in. z tego, że... sepleni.

W benefisie wystąpił również syn Magdy, Michał Pugacewicz, wykazujący z każdym występem w ramach Mavo Academy coraz bardziej dojrzały talent i indywidualność. Zaśpiewał on "Dance my Esmeralda" solo oraz, pod koniec programu, w duecie ze swoją własną Mamą, "Come rain or come shine" z repertuaru Franka Sinatry.

Gościnnie występująca Ola Turkiewicz pokazała jeszcze raz, że jest nie tylko znakomitą wokalistką jazzową, ale też wielce ekspresywną aktorką satyryczną. W jej wykonaniu usłyszeliśmy: "Niestety", "No zjeżdżaj" z repertuaru Danuty Rinn oraz "Ludziska gadają" Agnieszki Osieckiej, co wykonała w duecie z Jubilatką.

Z występu samej Magdy Papierz, nadal w uszach mi brzmią dźwięki słów "Czy ja jestem grzechu warta?" na melodię "My heart belongs to daddy", przeboju śpiewanego niegdyś (czego Jubilatka pamiętać nie może, ale ja, owszem, tak) przez Marilyn Monroe. Ponownie zaśmiewałem się z brawurowego popisu w "Babie europejskiej", zaczerpniętej z podbańkowego programu "Ale fart, jesteśmy w Unii" i refleksyjnie słuchałem piosenki femme fatale, czyli kobiety upadłej, śpiewanej, jak przystało, pod latarnią.

Silne wrażenie emocjonalne wywołały dwie piosenki z repertuaru Edith Piaf, w tym znany przebój "Mon Dieu" oraz "La foule", obydwie wykonane w języku francuskim. Z estrady usłyszeliśmy także słowa wiersza naszego, mieszkającego tutaj poety Winicjusza Gureckiego: "Życie, to taka wielka, trudna sztuka" oraz "Malkontenci-recenzenci" Jacka Janowskiego. Całą tę szczodrę porcją śmiechu, emocji, wrażeń wokalnych i refleksji zakończył fantastyczny finałowy popis, wspólnie wykonany z Wojtkiem Gawendą, w postaci romansu rosyjskiego "Gdie moja junost', gdie mój ristoran?", gorąco oklaskiwanego długo i rytmicznie przez całą widownię. Wojtek występował tu w roli lokaja podającego swej pani wódkę na srebrnej tacy.

Z estrady padły też między kolejnymi piosenkami liczne dowcipy, których przytaczać tu nie będę, ponieważ musiałbym pozbawić się przyjemności zabłyśnięcia nimi podczas spotkań towarzyskich. Zbyt dużo ludzi czyta Gazetę i nie miałbym co opowiadać. Niech wystarczy, że odnotuję, iż widownia po każdym z nich ryczała ze śmiechu.

Muszę tu dodać, że zauważyłem u Magdy jeszcze jeden wielki talent, związany z jej sztuką estradową. Mam na myśli jej wspaniałą mimikę - tę wielką umiejętność zmieniania wyrazu twarzy. Zupełnie inaczej wygląda (pomijając ubiór), jako prosta baba wiejska, niż, jako dojrzała kobieta ze złamanym sercem, śpiewająca "Szuję", młoda Francuzka, błagająca Boga o jeszcze chwilę życia, czy wreszcie, jako owa femme fatale.

A jednak, nie mogę powiedzieć, że niczego mi nie brakowało w tym jubileuszowym koncercie. Rozumiem, że koncert nie mógł zawierać wszystkiego, ale ja chętnie siedziałbym jeszcze znacznie dłużej i słuchałbym innych przebojów z repertuaru Jubilatki. Na przykład "Grand valse brillant", czegoś z Ordonki, czy "Milorda" i nie tylko. Pocieszam się tylko nadzieją, że artystka, przeczytawszy te słowa, powtórzy, chociażby na moje życzenie, te właśnie utwory w jakichś programach w przyszłości.

Jubilatce składamy podziękowanie i jeszcze ślemy pisemne oklaski za piękny benefis, życzymy dalszych wielkich sukcesów artystycznych i wielu następnych jubileuszów.




© Copyright 2003 by GAZETA Inc.
Opublikowane w Internecie za wiedzą i pozwoleniem wydawcy "Gazety"

www.gazetagazeta.com