Dziennik Polonii w Kanadzie
www.gazetagazeta.com
Kabaret pod Bańką
Bańka i jej przyjaciele
Witold Liliental
Feb 19, 2007
 
 

Stałych bywalców i sympatyków kabaretu "Pod Bańką" nie trzeba przekonywać, że jest on czymś znacznie więcej, niż kabaretem. Jest, po prostu, instytucją, propagującą kulturę polską na najwyższym poziomie.

Od przeszło dziesięciu lat nie tylko bawi publiczność polską w Toronto i innych miastach kanadyjskich swoim humorem i kunsztem artystycznym, ale także przekazuje w swoich programach wartości duchowe, bez których nie można sobie wyobrazić nowoczesnego, świadomego społeczeństwa. A wartości te można przekazywać również poprzez satyrę. Kabaret "Pod Bańką" jest wysoko ceniony w samej Polsce, gdzie rynek utalentowanych artystów jest przecież bez porównania szerszy, a więc i konkurencja większa, niż w Kanadzie. Ministerstwo Kultury RP doceniło wielkie osiągnięcia "Bańki", przyznając Magdzie Papierz odznakę "Zasłużony dla kultury polskiej" już dwa lata temu. Podczas ostatniego, X Kabaretonu, taką samą odznakę przypięto na piersiach Andrzeja Pugacewicza, Wojtka Gawendy i Jana Kornela. Najlepsi i najbardziej znani artyści estradowi chętnie przyjeżdżają z Polski, by brać udział w dorocznych Kabaretonach i poszczególnych przedstawieniach kabaretu "Pod Bańką".

Ale przecież ci sami ludzie, ten skromny (liczbowo) zespół, nie ogranicza się do wystawiania przedstawień satyrycznych, które ogólnie można nazwać kabaretem. Od lat Magda Papierz i Wojtek Gawenda prowadzą MAVO Academy of Arts and Music, w którym uczą dzieci i młodzież muzyki, śpiewu i kształcą w nich umiejętności sceniczne. Poziom artystyczny grupy wokalno-teatralnej młodych adeptów sztuki estradowej, pod fachowym kierunkiem instruktorów wzrasta w sposób widoczny z roku na rok i można dziś o niej bez przesady powiedzieć, że mogłaby występować na najlepszych scenach profesjonalnych. To wielka zasługa, oprócz wymienionych już artystów, również współpracującej od lat z MAVO wokalistki jazzowej Oli Turkiewicz.

Trzecią formą działalności "Bańkowiczów", jak przyjaciele ich nazywają, jest "After Hours Club", mieszczący się przy Unity Drive w Mississaudze i w szybkim tempie stający się czymś w rodzaju naszej własnej "Piwnicy pod Baranami". W klubie tym występują artyści oklaskiwani wcześniej w kolejnych przedstawieniach kabaretowych, zarówno mieszkający tutaj, jak i goście z Polski.

Organizowane są benefisy, jak niedawny Wojtka Gawendy, sztuki jednego aktora, jak "Żmija" w wykonaniu Doroty Stalińskiej, czy spektakle tematyczne, jak "Na szarość naszych nocy" (liryczne wspomnienie o zmarłym niedawno Marku Grechucie) i "Święta kolędą przyprószone". Zwykle, po zakończeniu każdego spektaklu, wierni entuzjaści pozostają jeszcze długo przy swoich stolikach w Klubie, popijając wino i spotykając się na rozmowach z artystami, niekiedy nawet śpiewając chóralnie popularne piosenki. Czują się u siebie.

Nie byłoby to wszystko możliwe, gdyby nie ta wierna publiczność i - oczywiście - sponsorzy. Już od wieków i pod wszystkimi szerokościami geograficznymi, działalność artystyczna wszelkiego rodzaju musi opierać się na mecenacie. Wielkie Toronto, a nawet całe Ontario nie jest pod tym względem inne. Dlatego też taką ważną, nawet doniosłą rolę pełnią wszyscy sponsorzy "Bańki". To ich zrozumienie dla potrzeb kultury polskiej na naszym gruncie i ich szczodrość sprawiają, że kolejne spektakle mogą być wystawiane, artyści z Polski mogą do nas przylatywać, a koszty związane z produkcją każdego przedstawienia łatwiej ponieść. To czasem mało widoczna, niemniej wielka i zaszczytna misja.

Wieczór 6 lutego 2007 roku był, można powiedzieć, świętem "Bańki" oraz jej przyjaciół i sponsorów w gościnnych salach Konsulatu Generalnego RP. Po przywitaniu tłumnie przybyłych gości przez konsula generalnego dr. Piotra Konowrockiego, wystąpiła młodzieżowa grupa wokalno-teatralna MAVO Academy. Przywitano i podziękowano wszystkim sponsorom. Na spotkanie przybyła też artystka estrady i sceny polskiej Dorota Stalińska, która kilkakrotnie występowała w kabaretonach "Bańki". Dzień ten był akurat dniem imienin artystki, w związku z czym od szeregu osób otrzymała ona kwiaty. Dorota Stalińska zaprezentowała kilka wierszy ze swojego najnowszego tomiku "Agape", po czym ustawiła się kolejka chętnych do nabycia książki i otrzymania osobistej dedykacji autorki. Na sali znalazła się również artystka-członkini kabaretu "Pod Bańką", obecnie mieszkająca w Polsce i występująca tam w filmach, Monika Goździk-Kowalczuk.

W konsulacie można było spotkać również artystów z kabaretów ontaryjskich współpracujących z "Bańką", między innymi śpiewaczkę Teresę Klimuszko, pianistkę Anię Fecowicz, wokalistę Wacława Bielawę oraz piosenkarza i recytatora Adama Buraka z kabaretu "Za pięć dolarów" z Cambridge. Atmosfera podczas owego wieczoru zrobiła się tak sympatyczna i nieformalna, że już po zakończeniu "części oficjalnej" programu i eleganckim poczęstunku, grupa przyjaciół, wraz z personelem konsulatu oraz Dorotą Stalińską śpiewała wspólnie popularne piosenki, do których akompaniament na gitarze zapewnił Marian Kamiński - stały współpracownik kabaretu "Pod Bańką".

W sobotę 10 lutego przyszła kolejna okazja do spotkania się sympatyków "Bańki". Tym razem w Klubie "After Hours" odbył się benefis Adama Buraka. Znakomity odtwórca repertuaru Ludwika Sempolińskiego i interpretator poezji satyrycznej Mariana Załuckiego wystąpił z blisko półtoragodzinnym programem piosenek i wierszy, z akompaniamentem Ani Fecowicz. Sala Klubu, wypełniona po brzegi, raz się upajała zalotnymi walczykami z fin de siecle'u (tego poprzedniego, sprzed wieku, rzecz jasna), raz parskała ze śmiechu, gdy z estrady padały słowa "Tomasz, ach Tomasz, ach powiedz, gdzie ty to masz…". W programie artysta zaprezentował też utwory nieżyjącego już Jacka Janowskiego, bliskiego współpracownika Kabaretu "Pod Bańką". Publiczność nie chciała Adamowi Burakowi dać zejść ze sceny, zmuszając go do wielokrotnego bisowania.

A po występie, jak zawsze, pozostaliśmy jeszcze długo (oj, bardzo długo!), bo tam czujemy się u siebie, tam jest ta wspaniała, artystyczna i swobodna atmosfera, którą stworzyli nasi "Bańkowicze". I chyba wybaczą mi oni, że zaczynam o "After Hours" myśleć, jako o NASZYM klubie.

A w tym naszym Klubie w najbliższych tygodniach już zapowiada się też bogato i ciekawie. Wieczór Walentynkowy już za tydzień, potem występ Mariana Kamińskiego, następnie wieczór z Marianem Opanią z Polski. No cóż, wszystkich atrakcji nie będę z góry wymieniał. Nasi Bańkowicze i tak wszystkie ogłoszą w prasie i w Internecie.




© Copyright 2003 by GAZETA Inc.
Opublikowane w Internecie za wiedzą i pozwoleniem wydawcy "Gazety"

www.gazetagazeta.com