| |
No i bądź tu mądry i pisz wiersze... Jak napisać recenzję z sześciogodzinnego maratonu śmiechu, i to w dodatku jubileuszowego? W zeszłym roku, po IX Kabaretonie, pisałam, że ciekawe, czym zaskoczy nas Kabaret pod Bańką i jego goście w dziesiątej, okrągłej edycji. I co? Okazało się, że zawsze coś wymyślą. A inni im pomogą.
Inni pomogli
Ten punkt programu miał miejsce w drugiej (z trzech) części, ale ponieważ jest szczególny - u mnie będzie na początku. W piątek został zapowiedziany, a na sobotnim programie zrealizowany przez cały garnitur najwyższej dyplomacji RP. Był sam pan Ambasador RP w Kanadzie Jego Ekscelencja dr Piotr Ogrodziński, Konsul Generalny RP w Toronto dr Piotr Konowrocki z małżonką - i ta trójka dokonała uroczystego udekorowania trzech kabaretowych mężczyzn - Wojciecha Gawendy, Jana Kornela i Andrzeja Pugacewicza - medalami "Zasłużony dla kultury polskiej" przyznanymi im przez Ministra Kultury RP (on nie przyjechał, ale na pewno chciał).
Były mowy dyplomatyczne, ale na szczęście kabaretowo-lekkie, i mowy wzruszonych, ale zawsze dowcipnych, laureatów (prawie jak na Oscarach), a publiczność szalała. Magda Papierz z wrodzoną skromnością wspomniała, że ona już kiedyś dostała taki medal - damy pierwsze. Ale serio - należało się jak mało komu i miłośnicy Bańki byli wniebowzięci.
|
| Odznaczona trójka |
|
| Odznaczoan trójka z Ambasadorem (drugi z prawej) i Konsulem Generalnym (pierwszy z lewej) |
Pomógł też redaktor Marcin Michrowski z TV Polonia (na co dzień dziennikarz Programu I TV), delegowany do nakręcenia 25-minutowego programu o X Kabaretonie. Wraz z Rychem Pawłowskim biegali z kamerą i w piątek i w sobotę, pytając o opinie widzów, przesłuchując wykonawców i generalnie dodając całej sprawie dodatkowej rangi.
Pomysł na początek
Zwykle na imprezach rozrywkowych najważniejszy jest finał. A tu finał okazał się tak samo ważny jak pierwszy numer na tzw. dzień dobry. Pomysł rewelacja - oto przebój kabaretowy, śpiewany co roku "Ty jesteś taki jak ja", zaśpiewała, owszem, we frakach, ale nie nasza piątka pod Bańką, lecz... młode pokolenie. Wspaniała grupa wokalno-teatralna MAVO Academy of Arts and Music, czyli wychowani, wyszkoleni przez Kabaret pod Bańką ich następcy. Za chwilkę na scenę wkroczyli w wersji za lat 30 - z laskami, chodzikami, aparatami słuchowymi - staruszkowie z oryginalnej Bańki. Czy wizja przyszłości? Pewnie tak. Co prawda przy tempie, w jakim dzieciaki z MAVO się rozwijają artystycznie, kto wie, kiedy ta detronizacja nastąpi... Na razie pokazały klasę i dojrzałość (prawie) dorosłych wykonawców, racząc publiczność przez dwa wieczory próbkami swych talentów, m.in. ze spektaklu poświęconego Markowi Grechucie.
|
| Powitało nam młode pokolenie |
|
| Bańka w wersji za lat... |
Kabaret pod Bańką
Było kilka wspomnieniowych numerów, tych najbardziej przez publiczność ukochanych. Rewelacyjne pieski, niezapomniani generałowie - to skecze, których nie powstydziłyby się najlepsze kabarety w Polsce. Ale gospodarze przygotowali też zupełnie nowy, kolejny skecz-hit - w czołgu, na pustyni, dwaj żydowscy żołnierze Wojtek Gawenda i Andrzej Pugacewicz jak zwykle wywoływali i tekstami i swoją grą paroksyzmy śmiechu.
|
| Wojtek Gawenda i Andrzej Pugacewicz w skeczu "Generałowie" |
Każdy Bańkowicz osobno pokazał co miał najlepszego. Magda Papierz była uwodzicielska i seksowna w piosence "Jestem cool (kul?)" i pełna energii dynamitu i rozkosznie śmieszna w "L'Amour". Monika Goździk-Kowalczuk, która na Kabareton przyjechała specjalnie z Polski, gdzie od pewnego czasu z powodzeniem realizuje powrót do zawodu aktorskiego, jak zawsze autoironiczna, nieco neurotyczna, pokazała wielką klasę wokalno-aktorską w swoich monologach i piosenkach i, jak zawsze na Kabaretonie, towarzyszyła Wojtkowi Gawendzie w jakże aktualnych wiadomościach. Wojtek Gawenda, autor większości tekstów, elegancki konferansjer z klasą, jak zawsze na Kabaretonie przepoczwarzał sią w mgnieniu oka w stworzoną przez siebie szaloną postać DJ Zaka, w której rozśmieszał publiczność do łez komentarzami, dowcipami i samą naturą ekscentrycznego, zadowolonego z siebie megalomana. Aktorski talent Andrzeja Pugacewicza pozwala mu wcielić się w najróżniejsze postaci, z których każda jest sama w sobie perełką. A talent muzyczny pozwala nie tylko komponowć muzykę, ale znakomicie wykonywać charakterystyczne piosenki takie jak tegoroczna "Melancholija".
Kabaret pod Bańką jest z każdym rokiem coraz lepszy, i w dodatku w pełni profesjonalny we wszystkim czego się tknie - znakomite pomysły, świetne, celne teksty, doskonała muzyka, pomysłowe kostiumy i rekwizyty, a do tego - przecież to oni dbają o każdy szczegół wielkiego przedsięwzięcia zwanego Kabaretonem. I cała machina gra, mimo dzesiątków nieprzewidzianych sytuacji. Za to im - chapeau bas!
|
| Andrzej Pugacewicz i Claudia Czechowski w piosence Marka Grechuty "Nie dokazuj" |
Gra nie tylko każdy szczegół, ale orkiestra symfoniczna Kabaretu pod Baśką, czyli niezastąpieni, wierni muzycy - Jan Kornel (czcigodny laureat!), Tadeusz Drużdżel i Jerzy Węglewski.
Goście
Kabareton to ex definitione zlot kabaretowych tuzów - i z tego kontynentu i z tamtego (starego).
W tym roku po raz pierwszy goście nie występowali w blokach programowych, lecz ich numery były poprzeplatane numerami innych. Taki misz-masz - pomysł znakomity. Tak trzymać przez następną dekadę.
Od numeru drugiego Kabaretony uświetniają kabaretowe tuzy z Polski. Pierwszym gościem była Dorota Stalińska i właśnie ona powróciła na jubileusz. A knni? Marian Opania na III Kabaretonie, Stefan Friedmann na IV, na V Jacek Fedorowicz, na VI Roman Kłosowski i Maciej Damięcki, na VII Barbara Wrzesińska i Emilia Krakowska, na VIII Tadeusz Drozda i na IX Jan Pietrzak.
Na X Kabareton powrócił po dwóch latach niestrudzony kpiarz Tadeusz Drozda.
Dorota Stalińska zaprezentowała program nie tylko śmieszny, chociaż humoru nie zabrakło, w jej unikalnym autoprześmiewczym stylu, ale także liryczno-refleksyjny i bardzo osobisty. Usłyszeliśmy kilka utworów z jej najnowszego, trzeciego tomiku poezji "Agape" - pięknych, głębokich wierszy, emanujących ciepłem i miłością. To było krótkie, ale intensywnie osobiste spotkanie z tą znakomitą aktorką, która potrafi czarować głosem i w śpiewie i w recytowaniu poezji.
|
| Dorota Stalińska |
Tadeusz Drozda nie przestaje zadziwiać błyskotliwością komentarza na temat współczesnej Polski. Jak mało już kto w Polsce, uprawia ze smakiem satyrę polityczną, a że idzie pod prąd, jak zawsze (z przekonania, a nie z przekory, chociaż może z przekory też), nie jest kochany. Uwielbiana przez widzów "Herbatka u Tadka" zniknęła z Telewizji jak kamfora - dlaczego dowiedzą się Państwo już wkrótce z wywiadu, którego udzielił "Gazecie". Jego występ to nieprzerwana kpina z tego, z czego nie da się nie kpić - inaczej trzeba by płakać. Drozda jest przewrotny, potrafi śmiać się też z siebie, a to rzadka cecha, dodająca jego tekstom jeszcze więcej blasku. No cóż, chichot do kwadratu, od początku do końca.
|
| Tadeusz Drozda okazał się też utalentowanym wiolonistą |
Kabaret pod Bańką gości od samego początku kolegów ze stolicy - Kabaret "Po Ósmej". Siódemka ottawskich kabareciarzy rozbawiła publiczność pomysłowymi scenkami, dobrymi piosenkami, a szef - Roman Górny, wspomagał gospodarzy konferansjersko, chwilami obejmując rolę współgospodarza. Ottawski męski balet w czarnych rajstopach z kwiatkami pod seksownymi brzuchami pozostanie na pewno jednym z kabaretonowych przebojów. Podobnie jak skecz z siusianiem, który ocierając się o granicę dobrego smaku, nigdy jej nie przekroczył. Czarek Cichoński wspaniale zaśpiewał rozczulającą piosenkę o tym jak chciałby być biustonoszem (i dlaczego), a pełna temperamentu Rosjanka, piękna Galina Sokołowa, dała popis swego kunsztu wokalnego, przy akompaniamencie kolejnego gościa - wirtuoza skrzypiec Wasyla Popadiuka.
|
| Męski balet z Ottawy |
|
| Piękna Galina Sokołowa |
Wasyl jest nasz, stąd, ale rodem z Ukrainy. Potrafi ze skrzypiec wydobyć dźwięki dowolnego instrumentu, a jego wyczyny smyczkiem i bez graniczą z ekwilibrystyką. W piątek wywołany do bisu pokazał też swoją maestrię w repertuarze lirycznym. Mało kto gra tak jak on, a jego talent jest doceniany licznymi nagrodami i dziesiątkami koncertów na najbardziej prestiżowych scenach. To wspaniale, że jedną z nich jest nasza, kabaretonowa.
|
| Wasyl Popadiuk |
Kabareton prezentuje także tradycyjnie wykonawców indywidualnych.
Znana z jazzowych sukcesów wokalistka Ola Turkiewicz już dwa lata temu zaskoczyła i zadziwiła wszystkich swoim komediowym talentem, który od tego czasu jeszcze się rozwinął. W monologu żony skazanej za znęcanie się nad mężem, pokazała solidny warsztat aktorski i duży temperament, który potwierdził się w drugim numerze - piosence-modlitwie o męża - byle bogatego!
Adam Burak skończył ponoć siedemdziesiątkę, ale werwy w nim moc. Jest uroczy w swoich monologach, w których najczęściej śmieje się sam z siebie, jak ulubionych jego tekstów i jego idol, niezapomniany Marian Załucki. Piosenki Buraka często nawiązują do dawnych Hemarowych tradycji i do kabaretu w stylu Ludwika Sempolińskiego. To właśnie z jego repertuaru pochodziła wybrana - inna na każdy z dwóch wieczorów - piosenka. Adam Burak to wielki ulubieniec torontońskiej publiczności, która ceni go za delikatność, wielką kulturę sceniczną i ten już rzadko spotykany kabaretowy czar. Wkrótce jego benefis w After Hours Club - Burak Show.
Marian Kamiński wywołał ogromną furorę chińskim numerem, który wykonywał na jednym z pierwszych Kabaretonów, a także piosenką "Czołgiem po ulicach". Tym świetnie zaśpiewanym utworem przypomniał nieodżałowanego Jacka Janowskiego, jego piosenki i występy, także na Kabaretonach, gdzie wraz ze swoją Szufladą Jacek bywał i śpiewał.
Spotkaliśmy się także z Wacławem Bielawą, który wystąpił w monologu przegranego życiowo pantoflarza-Żyda, zagranym z dużym smakiem, i w kocim duecie bez jednego słowa z przyjaciółką Kabaretu pod Bańką jeszcze z Szuflady, słowikiem Toronto Teresą Klimuszko.
Jak było?
Najlepszym wskaźnikiem popularności Kabaretonu są wypchane po brzegi sale, a najlepszymi recenzjami - komentarze podsłuchane w kuluarach, przy barach i w toaletach, a także wytrwałość widzów, którzy nie tylko w prawie 100 proc. pozostali do końca, ale jeszcze po 2 rano nie bardzo spieszyli się do domu.
A więc na podstawie tych i innych danych, na pytanie: jak było? można odpowiedzieć tylko jednym słowem: SUPER!!!
Małgorzata P. Bonikowska
(Proud to be a sponsor!!!)
|
| Scena zbiorowa |
|
| Scena zbiorowa numer dwa |
Fot. Witold Liliental i Adam Orzechowski
© Copyright 2003 by GAZETA Inc.
Opublikowane w Internecie za wiedzą i pozwoleniem wydawcy "Gazety"
www.gazetagazeta.com
|
|