Dziennik Polonii w Kanadzie
www.gazetagazeta.com
Historia mało znana
Śladami zapomnianej bohaterki
Witold Liliental
Mar 10, 2006
 
 

W lecie 1952 roku, wówczas dopiero początkująca, późniejsza znana pisarka z Południowej Afryki, urodzona w Johannesburgu Madeleine Masson, wyruszyła na pokładzie statku Winchester Castle z Cape Town do Southampton, żeby w Anglii połączyć się z ukochanym.

Okładka książki

W owych czasach latanie samolotem było jeszcze zbyt drogie i podróż morska była najpopularniejsza. Trwała dwa tygodnie i wypełniona była codziennymi atrakcjami, co sam mogłem stwierdzić, odbywając podróż na tej samej trasie na pokładzie Athlone Castle w lutym 1959 roku.

Wracając do młodej pisarki, coś ją zafascynowało w osobie stewardesy zajmującej się nią i jej kajutą podczas rejsu. Mówiła po angielsku z wyraźnym akcentem, była sprawna, grzeczna, ale raczej małomówna, nawet wydała się pisarce tajemnicza. Trudno było nie zauważyć, że nie była to zwykła stewardesa. Zachowanie miała dystyngowane, trudne do zamaskowania. Masson była przekonana, że stewardesa kryje w sobie jakieś tajemnice, ale nie odważyła się o nic zapytać. Fascynacja jednak była na tyle głęboka, że pisarka przed zejściem na ląd poprosiła z ciekawości oficera na statku o podanie jej nazwiska stewardesy. Brzmiało ono Christine Granville. Winchester Castle zawinął do portu Southampton 13 lipca. Dwa dni później, Masson, czytając poranną prasę natrafiła na wiadomość, że Christine Granville, stewardesa na jednym ze statków Union Castle Line, została zamordowana nożem w piersi w pokoju hotelowym przez pracownika kuchennego. Wiadomość zasmuciła pisarkę, ale była ona w owej chwili zbyt przejęta czekaniem na swojego dawno niewidzianego ukochanego i mającym się odbyć ślubem, by zatrzymywać się dłużej nad tragedią.

Następnego dnia w prasie nastąpiła istna eksplozja elektryzujących artykułów i głośnych tytułów na pierwszych stronach gazet. Stewardesa okazała się być bohaterką wywiadu brytyjskiego SOE (Special Operations Executive) z czasu tak wówczas żywej jeszcze w pamięci wszystkich II wojny światowej, udekorowaną najwyższymi odznaczeniami brytyjskimi, jak George Medal i Order of the British Empire oraz francuskim Croix de Guerre. Działała w Polsce, na Węgrzech i w okupowanej Francji.

Urodziła się w Młodzieszynie, blisko Sochaczewa w 1915 roku jako Krystyna Skarbek. Jej rodzicami byli Jerzy Skarbek, polski hrabia oraz Stefania z domu Golfeder, córka zasymilowanego żydowskiego bankiera. Madeleine Masson wyjechała w podróż poślubną i na jakiś czas zapomniała o zamordowanej stewardesie - bohaterce.

Dopiero po kilku latach, gdy w czasie choroby czytała liczne książki o francuskich "Maquis" i angielskich agentach współpracujących z nimi, przypomniała sobie o nieżyjącej bohaterce. Pchana, jak sama pisze, obsesją, żeby dowiedzieć się więcej o życiu niegdyś na krótko poznanej stewardesy, pisarka rozpoczęła wieloletnie szczegółowe poszukiwania, trafiając do ludzi, którzy Krystynę znali, zetknęli się z nią towarzysko, byli z nią spokrewnieni, byli jej przełożonymi, bezpośrednio wraz z nią działali w tajnych służbach, kochali ją, bądź tylko otarli się o nią przelotnie.

I tak powstała fascynująca książka "Christine", wydana w 1975 roku, uzupełniona i wznowiona w 2005. Książka ta wpadła mi niedawno w ręce i przeczytałem ją jednym tchem. Postać młodej polskiej bohaterki zafascynowała mnie.

Wyłania się z niej obraz dziewczyny, pełnej życia, werwy bynajmniej nie uważającej się za bohaterkę. Prawdziwej młodej dziewczyny, w dodatku atrakcyjnej, która miała takie ciągoty i marzenia, jak każda w jej wieku i nawet romanse miłosne. Werwę i temperament wykazywała od najmłodszych lat do tego stopnia, że siostry zakonne prowadzące w Szwajcarii szkołę dla "panienek z dobrego domu" odesłały ją, nie mogąc sobie poradzić z jej szokująca niezależnością, w tym czasie wyrażająca się "szokującym" zwyczajem łażenia po drzewach.

Do Polski powróciła z biegłą znajomością francuskiego, (którego początki dostała od świetnie wykształconej matki), posługując się tym językiem, jak rodzona Francuzka. Krystyna w życiu dorosłym nie potrafiła przystosować się do życia jednostajnego i pracy "spokojnej za biurkiem". Potrzebowała akcji i adrenaliny. Była nieprzeciętnie niezależna we wszystkich poczynaniach. Z drugiej zaś strony, bywała raczej skryta i czasem niedostępna, jeśli ktoś chciał zawładnąć jej swobodą.

Jej pierwsze małżeństwo z Karolem Gettlichem rozpadło się bardzo wcześnie. Jej drugim mężem był Jerzy Giżycki, dyplomata. Z nim Krystyna wyjechała na placówkę do Mombasy, gdzie para znajdowała się w chwili wybuchu wojny w 1939 roku. Państwo Giżyccy dostali się okrężną drogą do Londynu. Pojawiają się w książce osoby, które twierdzą, bądź tylko podejrzewają, że już w czasach bezpośrednio poprzedzających wojnę, Krystyna Skarbek była agentką wywiadu brytyjskiego.

Była, z czym się wszyscy świadkowie występujący w książce zgadzają, żarliwą polską patriotką, gotową w każdej chwili do największych poświęceń dla swojego kraju. W Londynie Krystyna przekonała władze brytyjskie, że mogłaby pomóc przemycać z okupowanej Polski żołnierzy chcących nadal walczyć w szeregach polskiej armii formującej się na Zachodzie.

Do atutów Krystyny, oprócz patriotyzmu, inteligencji i doskonałej znajomości francuskiego, należy dopisać znakomitą kondycję narciarską, szczególnie przydatną, gdyż szlak przerzutowy wiódł przez ośnieżone Tatry.

Zaopatrzona w fałszywy paszport i pozująca, jako dziennikarka, Krystyna Skarbek wyruszyła z Anglii 21 grudnia 1939 i po niedługim czasie dostała się bez większych przygód do Budapesztu. Tam spotkała dawnego przypadkowego znajomego z Polski, oficera WP, Andrzeja Kowerskiego, z którym wspólnie organizowała przerzut polskich żołnierzy z okupowanego kraju i dalej, poprzez Jugosławię i Bliski Wschód, do Anglii. Kilkakrotnie przedostawała się sama, jako kurierka do okupowanej Polski.

Podczas dwóch wizyt w Warszawie, usiłowała nakłonić swoją matkę, by opuściła zajmowane mieszkanie i uciekała, przewidując, że jako osobie pochodzenia żydowskiego grozi jej wielkie niebezpieczeństwo. Matka nie posłuchała i słuch o niej zaginął. Prawdopodobnie podzieliła wiadomy tragiczny los, prowadzący do Treblinki.

Między Krystyną a Andrzejem Kowerskim zawiązała się nić nie tylko partnerstwa, ale i miłości. Była to największa i najgłębsza miłość jej życia, która trwała do chwili jej śmierci. Po opanowaniu Węgier przez hitlerowskie Niemcy, Krystyna i Andrzej, aresztowani przez Gestapo i cudem zwolnieni, zaopatrzeni w brytyjskie paszporty, na nazwiska Christine Granville i Andrew Kennedy, wystawione im przez jeszcze działający konsulat brytyjski, uciekli przez Bułgarię i Turcję do Palestyny, wówczas pod kontrolą brytyjską. Już same ich perypetie związane z ucieczką mogłyby posłużyć za scenariusz do filmu.

Gdy nareszcie para bohaterów znalazła się bezpiecznie na brytyjskim Bliskim Wschodzie, spotkało ją długotrwałe rozczarowanie. Bohaterów, którzy z narażeniem życia przez ponad rok przerzucili wielu żołnierzy i pilotów, później biorących udział w walkach i zasilających RAF podczas Battle of Britain, bez wyjaśnienia odstawiono na blisko dwa lata na boczny tor i wypłacając żołd, w atmosferze nieprzyjaznej tajemniczości nie dawano żadnego przydziału. Powodem, jak się okazało, były podejrzenia polskiego II Oddziału, że oboje są agentami niemieckimi. Dopiero po przybyciu do Kairu gen. St. Kopańskiego, który Andrzeja Kowerskiego znał jeszcze z Polski, podejrzenia zostały uznane za bezpodstawne i para bohaterów znów została uznana za pełnoprawnych i pełnosprawnych potencjalnych pracowników wywiadu.

Określenie "pełnosprawnych" jest tutaj użyte z nieco zaskakującą pointą, bowiem Andrzej Kowerski, po przedwojennym wypadku na polowaniu nie miał jednej nogi. Poruszał się jednak sprawnie, z lekkim utykaniem, a później został chyba jedynym człowiekiem z takim inwalidztwem, który ukończył pomyślnie szkołę skoczków spadochronowych. Andrzej od 1943 roku przebywał we Włoszech, gdzie organizował nadal pomoc dla Polski, natomiast Krystyna w 1944 roku została wysłana do Algierii, gdzie ukończyła kurs agentów działających w okupowanej Francji i w lipcu 1944 roku, została zrzucona na płaskowyżu Vercors, gdzie pod pseudonimem Pauline Armand stała się bezpośrednią pomocnicą i łączniczką legendarnego brytyjskiego agenta Francisa Cammaertsa.

"Pauline" swoją odwagą, spokojem i zaradnością szybko zaskarbiła sobie szacunek i uwielbienie francuskich Maquis. Zanim wojska amerykańskie zdążyły wylądować na południu Francji i wyzwolić tę część kraju, bojownicy francuskiego ruchu oporu musieli stoczyć wielotygodniową krwawą bitwę na masywie Vercors, w której Krystyna wyróżniała się swoją odwagą i pomysłowością w organizowaniu działań wywiadu.

Gdy Francis Cammaerts został schwytany wraz z dwoma innymi oficerami i osadzony w więzieniu w mieście Digny, Krystyna, ryzykując własnym życiem, postawiła wszystko na jedną szalę. Udając się do miejscowego szefa gestapo, zdekonspirowała się i namówiła go na to, by dał się przekupić i uwolnić brytyjskich oficerów, wpierw grożąc tym, co może go spotkać z chwilą wkroczenia wojsk alianckich, gdyby odmówił. Gestapowiec uległ, Christine załatwiła błyskawicznie pieniądze na okup i Cammaerts, a wraz z nim jego towarzysze zostali uwolnieni. Sytuacja polityczna Polski po zakończeniu wojny nie sprzyjała powrotowi do kraju. Krystyna, przybita nową niewolą swojej ojczyzny, błąkała się pomiędzy Włochami, Anglią i Kairem, spotykając się z Andrzejem Kowerskim i planując wspólne osiedlenie się gdzieś na stałe. Mieli wyjechać do Australii, ale plany te zostały pokrzyżowane poprzez nieuczciwe działania finansowe niedoszłych wspólników.

Krystyna mogła osiąść w Anglii, ale nie potrafiła żyć spokojnym życiem, ani pracować za biurkiem. Krążą uporczywe pogłoski, że przez pewien okres w 1947 roku Krystyna była romantycznie związana z Ianem Flemingiem, twórcą postaci Jamesa Bonda. Związek ten trzymany był przez nich w tajemnicy. Ci, którzy czytali Casino Royale, pamiętają zapewne postać bohaterki i partnerki James'a Bonda, w której on się zakochał. Vesper Lynd mówiła po francusku, jakby z Francji pochodziła, była odważna i znakomicie przygotowana do roli agentki. Podobno, ojciec Krystyny, hrabia Jerzy Skarbek, nadał swojej nowo narodzonej córce przezwisko Vesperale, "ponieważ przynosiła mu na myśl gwiazdę wieczorną".

Czyżby, więc, polska prawdziwa bohaterka była pierwowzorem fikcyjnej postaci przyjaciółki Bonda? W 1950 roku Krystyna przyjęła pracę stewardesy na pokładzie statku płynącego do Australii. Po jakimś czasie przeniosła się na linię do Płd. Afryki. Niektórzy twierdzą, że będąc stewardesą pełniła również rolę agentki wywiadu, zbierając informacje o nastrojach w szybko zmieniającym się świecie.

Czy tak było, nie dowiemy się prawdopodobnie nigdy. Na jednym statku przypadkowo poznała stewarda Muldowneya, prostego Irlandczyka, który zakochał się w niej bez wzajemności. Muldowneya przez kilka miesięcy nachodził ją, śledził jej wszystkie ruchy, stawał się coraz bardziej chorobliwie zazdrosny i napastliwy.

Kiedy Krystyna po powrocie z rejsu z Cape Town miała wyjechać do Liege, żeby połączyć się z ukochanym Andrzejem, Muldowney dopadł ją wieczorem i w przypływie złości ugodził ja nożem w serce. Zmarła, zanim dojechała karetka pogotowia. Morderca przyznał się do winy i został powieszony w trzy miesiące później. Przed samą egzekucją powiedział: "Zabicie jest ostateczną formą posiadania".

Na pogrzebie Krystyny Skarbek na cmentarzu katolickim w Kesnal Green w pobliżu Londynu zebrali się dawni towarzysze broni, przyjaciele i wysokiej rangi przedstawiciele przeróżnych ważnych i szacownych instytucji. Tylko Andrzej Kowerski i Francis Cammaerts, którzy wiedzieli, jak mało szacunku doznała Zmarła za życia od tych instytucji i niektórych ludzi, dziwili się jak teraz ci wszyscy tłoczyli się wokół otwartej mogiły. Kiedy skończyłem czytać książkę Madeleine Masson, poczułem niedosyt wiedzy.

Poszukałem w Internecie hasła Christine Granville i ku swojemu zdziwieniu znalazłem aż 638 stron, natomiast na hasło Krystyna Skarbek (z dodatkowym wyróżnikiem Granville, żeby wykluczyć inne osoby o przypadkowo tym samym imieniu i nazwisku) jest ich aż 899. Okazuje się, że książkę o niej, pod tytułem "Miłośnica" napisała w 2003 roku również znana polska pisarka Maria Nurowska (ta sama, która spisała wspomnienia Ryszarda Kuklińskiego). Wśród powodzi informacji na temat Krystyny, jakie znaleźć można w Internecie, w większości powielanych i niewnoszących niczego nowego, znaleźć można kilka sensacyjnych. Ktoś napisał bez powołania się na jakiekolwiek źródła, że Krystyna miała lecieć do Algierii tym samym samolotem, którym poleciał gen. Sikorski, została po cichu ostrzeżona, że to może być niebezpieczne. Fantasta konkluduje, że Krystyna Skarbek wiedziała, kto planował zamach na gen. Sikorskiego i z tego powodu została zamordowana, żeby tajemnicę zabrać ze sobą do grobu.

Otóż cała ta fantazja nie wytrzymuje krytyki. Po pierwsze, Krystyna leciała do Algieru, jako agentka wywiadu brytyjskiego i byłoby co najmniej dziwne, gdyby brytyjskie władze korzystały z samolotu polskiego przywódcy, nawet zakładając, że samolot miałby lądować w Algierze. Po drugie, gen. Wł. Sikorski zginął w katastrofie na Gibraltarze 4 lipca 1943 roku. Krystyna została przeniesiona na nowa placówkę do Algieru w roku następnym.

Natrafiłem też na informację o mającym powstać w Kanadzie filmie na temat jej życia. Wymieniana przy tym była Liliana Komorowska, polska aktorka mieszkająca w Montrealu, odtwórczyni wielu ról, wśród nich niezapomnianej kreacji Jewdohii w filmie "Austeria" Jerzego Kawalerowicza i znana działaczka na niwie polskiej kultury. Skontaktowałem się z p. Lilianą i dowiedziałem się, że postać Krystyny Skarbek zafascynowała ją do tego stopnia, iż pragnie nakręcić film fabularny o jej życiu i wyczynach, oczywiście w języku angielskim. Jest w Anglii studio, które już szykuje się do nakręcenia filmu paradokumentalnego i zbierane są informacje do scenariusza. Film taki mógłby stać się godnym prekursorem pełnometrażowego filmu fabularnego. Trzeba od czegoś zacząć. Jest to szczególnie dobra wiadomość dla wszystkich tych, którzy wiedzą, jak ciężko nam, Polakom, przebić się do świadomości naszych byłych sojuszników i pokazać, ile świat zawdzięcza naszym bohaterom. Czas, aby dać temu świadectwo. Nic tak nie przybliża postaci, jak film powszechnie oglądany.

Historia Krystyny Skarbek ma jeszcze swoje powiązania "torontońskie". Jej pierwszym mężem był Karol Gettlich, spowinowacony z mężem znanej ze szpalt "Gazety" Alicji Gettlich. Jej drugi mąż, Jerzy Giżycki, z którym zaraz po wojnie Krystyna formalnie rozeszła się, osiadł w Kanadzie i tu w Toronto był założycielem i pierwszym redaktorem pisma "Związkowiec".

Kończąc ten opis pragnę zaznaczyć, że historia Krystyny Skarbek, lub, jak kto woli, Christine Granville nie kończy się. Z pewnością żyją jeszcze ludzie, którzy mogli ją znać, chociażby otrzeć się o nią, znać tych, którzy ja znali. Jeśli wśród Czytelników "Gazety" znajdzie się ktoś taki, prosimy o kontakt. Każda, nawet fragmentaryczna informacja wzbogaca naszą wiedzę o bohaterce, której pośmiertne życie w naszych sercach i w pamięci narodowej dopiero się zaczyna.

Christine Granville jako żołnierz SOE
 
 

Francis Cammaerts
 
 

Krystyna i Andrzej Kowerski na Bliskim Wschodzie
 
 

Krystyna zrelaksowana
 
 

Legitymacja wojsk brytyjskich



© Copyright 2003 by GAZETA Inc.
Opublikowane w Internecie za wiedzą i pozwoleniem wydawcy "Gazety"

www.gazetagazeta.com