Dziennik Polonii w Kanadzie    
Strona główna | POLONIUM | Wyszukiwarka | Ogłoszenia | Księgarnie | Redakcja | O nas | About us
Uaktualnione: 1 stycznia, 2013
 
  GAZETA - dziennik poloni kanadyjskiej      

W naszej GAZECIE:
Polonium
POLONIUM
News about Poland

Ale piękny jest ten świat
Antykwariat
ARCHIWUM SPRAW NAJCIEKAWSZYCH
CHUDNIESZ - WYGRYWASZ ZDROWIE
Dobre rady
Europa
Film
Finanse
Fotka dnia
Historia mało znana
IMPREZY
Kabaret pod Bańką
Kanada
Komentarze, opinie
Kultura
List oceaniczny - dodatek kulturalny
LISTY OD CZYTELNIKÓW
Nauka i technika
Ontario
Polonia
Polonia Przyszłości
Polska
Pomóżmy innym
Powódź 2010
Prawo
Robert Dziekański
Różności
Smoleńsk 2010
Toronto
USA
W krzywym zwierciadle
Wybory federalne 2011
Zdrowe ciało, zdrowy duch
Świat

Komentarze i pytania

merytoryczne
do redaktora:

Małgorzata Bonikowska
webedytor@gazetagazeta.com

techniczne
do webmastera:

Tomek Kniat
webmaster@gazetagazeta.com

 

 

Dobre rady

Po co komu w życiu piołun
Jan Ogrodnik
Feb 6, 2012
 > Wersja do drukowania
> Wyślij e-mailem


Z cyklu: Porady ogrodnicze "Nie tylko o trawniku"


Sam nawet nie wiem od jak dawna znam tę roślinę. Chodzi o intrygującą srebrnoszarą zielenią swoich liści bylinę - artemisię. Chyba poznałem ją jeszcze na studiach ogrodniczych w Warszawie. Jakież więc było moje zdziwienie, kiedy to zupełnie niedawno i całkiem przypadkowo odkryłem coś naprawdę fascynującego. Jest to bowiem nic innego jak tylko ten dobrze mi znany z czytanych w dzieciństwie baśni - czarodziejski piołun! Na dodatek mój ulubiony poeta, Jonasz Kofta - twórca słów piosenki "Kwiat jednej nocy" - w jednym z jej wersów oświadczył, że kwiat paproci "pachnie tak jak piołun i wanilia...". Nic więc dziwnego, że po moim odkryciu w samym środku lata pobiegłem do ogrodu po to, aby dokładnie - tak jak, pies obwąchać moją artemisię...

Piołun nazywany także bywał na polskich wsiach psią rutą, albo absyntem. Na terenie północno-zachodniej Polski, ze względu na duże wpływy języka niemieckiego, nazywano go także wermutem. Biolodzy nadali mu z kolei inną botaniczną nazwę: Bylica piołun (Artemisia absinthium) - gatunek ten należy do rodziny astrowatych (Asteraceae). Roślinę nie tylko uprawia się jednak w ogrodach jako zioło, albo też całkiem ładnie prezentującą się ozdobną bylinę. Jest również szeroko rozprzestrzenionym na północnej półkuli dziko rosnącym chwastem. Naturalnie występuje na terenie Europy i Azji, a nawet i w Północnej Afryce. Na Nowy Kontynent dotarła dopiero po pojawieniu się w tych stronach pierwszych białych. Po odkryciu Ameryki została zawleczona tutaj jako roślina uprawiana w celach leczniczych. Szybko jednak samorzutnie rozprzestrzeniła się dosłownie wszędzie. Obecnie można ją spotkać w dzikim stanie na obszarze dwóch Ameryk: Północnej oraz Centralnej.

Piołun w ciągu jednego sezonu nie wyrasta raczej wyżej aniżeli jeden metr ponad powierzchnię ziemi. Zimą przymiera natomiast zupełnie aż do gruntu. Do wiosny przeżywają jedynie jego podziemne części ponieważ pod ziemią wytwarza on krótkie, płytkie kłącza, dzięki którym rozmnaża się wegetatywnie, rozrasta się z reguły w rodzaj rozległych zielnych "zarośli". Na drewniejących w połowie lata łodygach wyrastają na długich ogonkach potrójnie, pierzaste liście. Łatwo zauważyć na nich srebrno-szare, filcowane owłosienie. Górna warstwa liści jest zawsze bardziej popielatozielona, natomiast liście rosnące bardziej na spodzie są z pewnością czysto srebrzystobialawe.

Kwiatostany rośliny to kuliste koszyczki, które zawierają w sobie drobne i żółte rurkowate kwiaty. Koszyczki z kolei zebrane są w boczne grona, a te w grupach tworzą złożoną wiechę. Roślina kwitnie od lipca do września, a jej kwiaty są wiatropylne. Dobrze rośnie w miejscach suchych i w pełni nasłonecznionych. Dlatego tak często porasta słoneczne, kamieniste zbocza, jak również przydroża, a nawet rumowiska.

Piołun to od dawna znana roślina lecznicza. Co ciekawsze, może być również i kuchenną przyprawą. Ze względu jednak na intensywny gorzki smak i silny aromat, jako przyprawę stosuję się go raczej rzadko i w bardzo małych ilościach.

Roślinę tę znano już dobrze w starożytnym Egipcie - wspominana o niej między innymi papirus Ebersa pochodzący z 1550 p.n.e. Uprawiano ją również w starożytnej Grecji oraz w Rzymie. Wspomniana jest nawet w Nowym Testamencie. W średniowieczu piołun wykorzystywo do aromatyzowania piwa i miodów pitnych. Obecnie służy głównie do sporządzania gorzkich likierów oraz wermutów - stąd właśnie pochodzi wspomniana już wyżej jedna z jego polskich nazw. Obecnie zdobywa sobie coraz większą popularność w przemyśle monopolowym - używa się go bowiem do aromatyzowania wielu wódek. Najbardziej znana spośród nich polska wódka to chyba słynna "Gorzka żołądkowa".

Nieomal kultowym alkoholem wyrabianym kiedyś z piołunu był oczywiście absynt. Ten popularny niegdyś trunek, nazywany był po polsku piołunówka. Z czasem stał się prawdziwym obiektem legend. Szczególnie w drugiej połowie dziewiętnastego wieku w kręgu cyganerii francuskiej modne było picie właśnie tego stworzonego na bazie piołunu alkoholu. Nawet jeden ze znanych obrazów Edgara Degasa pt. Absynt przedstawia zobojętniałą kobietę i pustą butelkę absyntu. Z jego konsumpcją wiązała się również oryginalna ceremonia jego spożywania. Jej celem było wydobycie z trunku jak najczystszego smaku piołunu. Do dziś zresztą absynt posiada wielu zagorzałych zwolenników, chociaż przez medycynę uznawany jest raczej za napój niezdrowy i dlatego w niektórych krajach nawet zakazany.

Używając piołunu w ziołolecznictwie powinno się wyjątkowo uważać. Jest to bowiem roślina, która użyta w niewłaściwy sposób może po prostu poważnie nam zaszkodzić. Postępować zatem należy wyjątkowo ostrożnie, a najlepiej zdać się tutaj na porady specjalistów. Właściwie dawkowany piołun wykazuje przede wszystkim pozytywne działanie na układ trawienny. Pobudza do pracy żołądek i wątrobę. Jest natomiast absolutnie zakazany dla kobiet w ciąży. W niektórych przypadkach można go również stosować zewnętrznie przeciwko takim pasożytom skóry, jak wszy. Stosowany jako lewatywa skutecznie natomiast zwalcza owsicę. Ze względu na możliwość wystąpienia dużych powikłań, nie podaję konkretnych przepisów na wywary z piołunu. Jeżeli chcecie zastosować jakąś kurację, zalecam konsultację z lekarzem lub przynajmniej doświadczonym zielarzem.

Skąd właściwie bierze się to nieomal tajemnicze oddziaływanie piołunu na nasz ludzki organizm? Liście piołunu zawierają w sobie między innymi takie związki chemiczne jak absyntyna - nazywaną też goryczą glikozydową, anabsyntynę oraz lotny olejek, w którego skład wchodzą bardzo aktywne związki, takie jak tujon, tujol oraz azulene. Pite w formie nalewki alkoholowej lub palone, najczęściej jako ekstrakt, wykazują nawet lekkie działanie psychodeliczne. Uzyskuje się z nich jednak sporą ilość surowców zielarskich: ziele piołunu (Herba Absinthii), liść piołunu (Folium Absinthii), nalewkę (Tinctura Absinthii), oraz wyciąg alkoholowy (Tinctura amara).

Jako ciekawostkę warto jeszcze nadmienić, że dawniej wyciąg z piołunu dodawano do atramentu, aby uchronić bardzo drogie wówczas książki przed myszami i owadami. Smarowano nim również wnętrza uli dla ochrony pszczół przed pasożytami. Piołun używany był też do barwienia wełny na różne odcienie zieleni. W poezji natomiast stanowił zawsze symbol rozpaczliwej goryczy i smutku. Nic więc dziwnego, że nie jeden poeta stawiał nas przed wezwaniem do wypicia kielicha zawierającego w sobie piołunową gorycz jego poetyckiej tworczości. Piołun pojawił się także w najnowszej literaturze. W powieściach opisujących przygody Harry'ego Pottera to podstawowy składnik opisywanych tam czarodziejskich eliksirów.


Piołun wygląda, smakuje i pachnie bardzo charakterystycznie. Aby go bliżej poznać, wystarczy łyk "żołądkowej". Z pewnością przyznacie wówczas, że przede wszystkim wyróżnia go gorzki smak i ostry zapach. Trzeba dodać tutaj jednak jeszcze coś więcej: nie jest z pewnością nudny - jest naprawdę ciekawy!

© Copyright 2003 - 2011 by www.gazetagazeta.com

Uwagi i komentarze na temat tego tekstu prosimy kierowac pod adreslisty@gazetagazeta.com
Zastrzegamy sobie prawo do publikacji nadeslanych listów, a takze do ich skracania.

Powrót na początek strony

 

Dobre rady
Sąsiedzkie rady
Po co komu w życiu piołun
Temat na czasie: izolacja domu
Różnorodność kalanchoe
Wino nie musi być nudne
Czyżby pomarańcze z Toronto?
Sąsiedzkie rady
Kogo woła jemioła?
Czego szukamy?
Czy kaktus może mieć oczy?