Dziennik Polonii w Kanadzie      
  GAZETA - dziennik poloni kanadyjskiej      

W naszej GAZECIE:
Polonium
POLONIUM
News about Poland

Ale piękny jest ten świat
Antykwariat
ARCHIWUM SPRAW NAJCIEKAWSZYCH
CHUDNIESZ - WYGRYWASZ ZDROWIE
Dobre rady
Europa
Film
Finanse
Fotka dnia
Historia mało znana
IMPREZY
Kabaret pod Bańką
Kanada
Komentarze, opinie
Kultura
List oceaniczny - dodatek kulturalny
LISTY OD CZYTELNIKÓW
Nauka i technika
Ontario
Polonia
Polonia Przyszłości
Polska
Pomóżmy innym
Powódź 2010
Prawo
Robert Dziekański
Różności
Smoleńsk 2010
Toronto
USA
W krzywym zwierciadle
Wybory federalne 2011
Zdrowe ciało, zdrowy duch
Świat

Komentarze i pytania

merytoryczne
do redaktora:

Małgorzata Bonikowska
webedytor@gazetagazeta.com

techniczne
do webmastera:

Tomek Kniat
webmaster@gazetagazeta.com

 

 



Ale piękny jest ten świat

Fajnie na narty... a jak nie umiesz, to też będzie super!
Janusz Beynar
Jan 27, 2012
  > Wersja do drukowania
> Wyślij e-mailem


Z cyklu: Czas ruszyć... z miejsca siedzącego


Witam Państwa i donoszę z ostatniej chwili..., na górkach Mount St. Louis Moonstone spędziłem dzisiaj piękny dzień. Mróz sięgał około -12 C, było słonecznie i bez wiatru a strach przed super zimnem, które dotarło w weekend aż do Toronto, zredukował kolejki do wyciągów do niespełna 3min.

Po gorącym prysznicu, pysznym obiedzie z wypiekami na twarzy i szczęściem w duszy siadam właśnie do pisania następnego odcinka, który słowami zachęty i groźby "wypchnie" czytelników z dusznych domostw na świeże powietrze.

Dzisiaj z nartami w bagażniku dachowym opuścimy naszą prowincję jadąc na wschód do krainy... powiedzmy szczerze ( choć niepatriotycznie) lepszego nartowania.

Jak już wspominałem Ontario nie przecinają żadne konkretne i nazwane łańcuchy gór lub wzniesień a ośrodki narciarskie opierają się na polodowcowych wzgórzach morenowych.

W sąsiedniej prowincji Quebec sytuacja geo-narciarska (to mój termin naukowy) jest dużo bardziej korzystna. Laurentian Mountains to poważniejsze już i bardzo stare, zerodowane góry będące przedłużeniem łańcucha Appalachów po północnej stronie rzeki Świętego Wawrzyńca. Wiele szczytów przekracza 1000m wysokości nad poziomem morza i wiele ośrodków narciarskich wyrosło na zboczach gór. Quebekowcy..., Quebekowianie lub po prostu mieszkańcy prowincji Quebec, masowo uprawiają wszystkie odmiany narciarstwa i to jest podastawą rozbudowanej sieci ośrodków.

Tym razem musimy pogadać z szefem, zarezerwować kilka dni urlopu i po spakowaniu auta wypaść z dozwoloną prędkością na autostradę 401 w kierunku wschodnim.

Przed granicami miasta Montreal uciekamy na północ i drogą 117 (niech żyje GPS), po około siedmiu godzinach podróży docieramy do Saint Jovite i dalej na wschód drogą 327 do stolicy wschodnioamerykańskiego narciarstwa zjazdowego jakim jest Mont-Tremblant. Możemy również dotrzeć do celu jadąc przez Ottawę. W 1938 roku poszukiwacz złota rodem z Philadelphi, Joe Ryan wraz z grupą przyjaciół wszedł na szczyt Mont Tremblant i z wysokości 875 metrów oznajmił, że wkrótce powstanie tam światowej klasy ośrodek narciarski.

Rok później wraz z komentatorem radiowym Lowellem Thomas otworzyli u podnóża góry pierwsze schronisko i rozpoczęli prace przygotowawcze do startu pierwszego wyciągu.

Do dnia dzisiejszego to schronisko jest częścią nowoczesnej wioski narciarskiej. Do roku 1991 ośrodek działał jako niezależna ekonomicznie firma aż wszechmogąca korporacja Intrawest połknęła całość. Rozbudowano sieć wyciągów dodając ośmioosobową gondolę zabierającą narciarzy na szczyt 645 metrów ponad dachami wioski, oraz drugą, jadącą nad miasteczkiem z terenów parkingów aż do podnóża góry a także dziewięć wyciągów krzesełkowych obsługujących 95 tras zjazdowych najróżniejszej trudności.

Najdłuższa, zielona, najłatwiejsza trasa ciągnie się prawie wokół góry na odcinku 6 malowniczych kilometrów. Dwa i pół kilometra kwadratowego terenów zjazdowych podzielone jest na stronę południową z wioską u podnóża i północną, jedynie z parkingiem i restauracją. Na szczycie można się posilić i odpocząć z widokiem na piękne góry. Jazda jest wspaniała ale na tym nie kończy się dzień. Intrawest zaprojektował doprawdy ciekawą wioskę alpejską bardzo nowoczesną a jednak wyglądem i atmosferą siegającą po wzory europejskich Alp. Hotele, mieszkania do wynajęcia, restauracje, bary, ... cała wioska stoi właściwie na jednym wielkim, podziemnym parkingu, dzięki czemu może być zamkniętym dla ruchu samochodowego deptakiem. Proszę sobie wyobrazić, że przez centrum wioski przebiega specjalnie dośnieżana trasa i na nartach można wyjechać aż do sieci naziemnych parkingów dla gości jednodniowych.

Kupując nocleg razem z biletami na wyciągi zazwyczaj możemy poczynić spore oszczędności a przy cenie biletu dziennego $ 75 (nie ma stoków sztucznie oświetlanych) i kilku dniach planowanego białego szaleństwa,zapewne będzie miało to znaczenie. W zależności od liczebności grupy, którą udamy się na wakacje proszę rozważyć wynajęcie kilkusypialniowego mieszkanka, wyposażonego zazwyczaj w kominek i pełną kuchnię.

Oprócz faktu, że małowymagającą młodzież można rzucić do snu gdziekolwiek na kanapę, oszczędzimy $$$ również na wyżywieniu głodnych i bardzo żarłocznych narciarzy. Po prostu przed wyjazdem zlecamy uczestnikom wyprawy zabranie garnka z wcześniej ugotowanym bigosem lub blachy z wielką lazanią. Jedzenie w wielu knajpkach na głównej uliczce wioski jest zazwyczaj smaczne, porcje są głodu-godne i nie jest wcale aż tak bardzo drogo ale biorąc pod uwagę możliwości pochłaniania żywności nastolatka po ośmiu godzinach na snowboardzie lepiej się zabezpieczyć. Jeżeli jedziemy tylko we dwoje, ekonomiczniej będzie przenocować w hotelu i zjeść w mieście.

Jedną z największych rozkoszy zmęczonego, zziębniętaego i zmaltretowanego ciała jest wieczorna sauna, w której gorących oparach powoli powróci do nas życie i chęć zapięcia nart następnego dnia.

Podczas rezerwacji telefonicznej proszę koniecznie, z kalkulatorem w ręku pytać o możliwość zakupu biletów wraz z opłatą za nocleg i o dostępność sauny, hottub i basenu. Jedną z ciekawych uciech po dniu na stoku jest pokosztowanie piwa w jednym z małych mikrobrowarów, w których na oczach klientów w stalowych kadziach bombluje sobie wspaniały napój.

Oczywiście w takim miejscu nie może zabraknąć wszechobecnych sklepów z pamiątkami, sprzętem sportowym, żywnością i dziełami lokalnej sztuki a wieczorem można nawet wpaść do kina. Chciałbym dodać, że wyjazd do tego ośrodka można zaplanować nawet z osobami nie jeżdżącymi na nartach, nie będą się nudzić.

Wszystko to razem... góra, wyciągi, wioska, przeróżne atrakcje, otoczenie zrelaksowanego, uśmiechniętego tłumku tworzy wkoło nas przyjemną atmosferę i jeszcze jeżeli dopisze pogoda to będziemy pamiętali ten wypad i na pewno wrócimy tam jeszcze raz.

Hasło tygodnia: fajnie na narty... a jak nie umiesz, to też będzie super.


© Copyright 2003 - 2011 by www.gazetagazeta.com

Uwagi i komentarze na temat tego tekstu prosimy kierowac pod adres listy@gazetagazeta.com
Zastrzegamy sobie prawo do publikacji nadeslanych listów, a takze do ich skracania.

Powrót na początek strony

 

Ale piękny jest ten świat
W oczekiwaniu na pełną barw wiosnę...
Nogi bolą... dusza się cieszy
Fajnie na narty... a jak nie umiesz, to też będzie super!
Śnieg niech pada... byle nie na mój podjazd
Haliburton Forest... naturalne dzieło sztuki... odkryj i doświadcz
Kuba i prawdziwe jej oblicze
Narty kosztują, ale ludziska się po nich dobrze czują!
Na peryferiach stanu Nowy Jork
Boliwia... z głową w chmurach
Cudze chwalicie,a swojego...nie pijecie