Dziennik Polonii w Kanadzie    
Strona główna | POLONIUM | Wyszukiwarka | Ogłoszenia | Księgarnie | Redakcja | O nas | About us
Uaktualnione: 9 stycznia, 2012
 
  GAZETA - dziennik poloni kanadyjskiej      

W naszej GAZECIE:
Polonium
POLONIUM
News about Poland

Ale piękny jest ten świat
Antykwariat
ARCHIWUM SPRAW NAJCIEKAWSZYCH
CHUDNIESZ - WYGRYWASZ ZDROWIE
Dobre rady
Europa
Film
Finanse
Fotka dnia
Historia mało znana
IMPREZY
Kabaret pod Bańką
Kanada
Komentarze, opinie
Kultura
List oceaniczny - dodatek kulturalny
LISTY OD CZYTELNIKÓW
Nauka i technika
Ontario
Polonia
Polonia Przyszłości
Polska
Pomóżmy innym
Powódź 2010
Prawo
Robert Dziekański
Różności
Smoleńsk 2010
Toronto
USA
W krzywym zwierciadle
Wybory federalne 2011
Zdrowe ciało, zdrowy duch
Świat

Komentarze i pytania

merytoryczne
do redaktora:

Małgorzata Bonikowska
webedytor@gazetagazeta.com

techniczne
do webmastera:

Tomek Kniat
webmaster@gazetagazeta.com

 

 



Komentarze, opinie

Tydzień na bieżąco
Witold Liliental
Sep 3, 2010
  > Wersja do drukowania
> Wyślij e-mailem


Z cyklu: Przemyślane pod prysznicem


Pamiętam, jak za czasów komuny tak nachalnie nam wbijano do głów opowieści o bohaterstwie żołnierzy armii Berlinga, o bitwie pod Lenino i zdobywaniu Wału Pomorskiego, że większość z nas miała tego powyżej uszu. Gloryfikacja na siłę i przesadzona prowokowała wręcz odrazę, zwłaszcza że jednocześnie czyn zbrojny Polskich Sił Zbrojnych na zachodzie był wyśmiewany i opluwany, a później, nawet w okresie relaksacji cenzury, pomniejszany. Nachalność komunistycznej propagandy spowodowała, że po odzyskaniu niepodległości posypały się z różnych stron gromy na weteranów - berlingowców. Odsądzano ich od czci i wiary, a niektórzy działacze nawet posunęli się do żądania odebrania im uprawnień kombatanckich. Pisałem już na tych łamach, że prawica ma tendencję do widzenia świata tylko w kategoriach czerni i bieli. Kościuszkowcy dowodzeni byli przez komunistów, a więc nie było to polskie wojsko. Czyli, krótko mówiąc, to „nie nasi”. To, że walczyli i ginęli za Polskę w tym momencie już przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie. To, że nie zdążyli z łagrów do armii gen. Andersa i że przypięto im orzełki bez korony trudno nazwać ich winą, ale takimi szczegółami nie zaprzątano sobie głowy. Wydaje się jednak, że najwięcej niechęci do tych ludzi wywołało natręctwo i nachalność propagandy wtłaczanej w okresie rządów PRL.

I pomyślałem sobie, że nachalność, z jaką się dziś tworzy mit tragicznie zmarłego Prezydenta Lecha Kaczyńskiego może bardzo łatwo wyrządzić jemu pośmiertnie krzywdę. Retoryka, jakiej obowiązkowo używają działacze PiS, czyli „poległ” i „bohater” budzi już u wielu odruch niechęci. Pochowanie na Wawelu bez konsultacji z chociażby najważniejszymi reprezentantami Narodu - wydarzenie bez precedensu w historii Polski - wywołało wiele protestów, nawet ze strony ludzi zaliczających się do autorytetów i elity. Przyrównywania do Piłsudskiego, wezwania lokalnych działaczy PiS do stawiania pomników i do zmian nazw ulic, mostów i innych obiektów publicznych w różnych miastach przybierają charakter daleko wykraczający poza ramy normalnej żałoby, nawet po osobie pełniącej najwyższy urząd w państwie.

Lech Kaczyński był Prezydentem i należał mu się pogrzeb ze wszystkimi honorami, jak przystało na głowę państwa. Kiedy Gabriel Narutowicz zginął w autentycznym, przez nikogo niekwestionowanym zamachu, nikomu nie przyszło do głowy, żeby stawiać mu pomniki. Kiedy w zamachu w Dallas zginął prez. John Kennedy, nie postawiono mu pomnika przed Białym Domem. Nikt nawet tego nie żądał. Grupka „obrońców krzyża” sama siebie określa jako „przedstawicieli społeczeństwa”. Ciekaw jestem, kto jej taki mandat nadał, bo wystarczy przejrzeć prasę w Internecie, wypowiedzi w forach dyskusyjnych i nawet zobaczyć to, co TVP pokazuje, by nie mieć wątpliwości, że zdecydowana większość społeczeństwa ma dosyć ich samowoli, chciałaby jak najszybszego przeniesienia krzyża do kościoła i przywrócenia spokoju na Krakowskim Przedmieściu. Czy można mieć szacunek dla „obrończyni”, która do dziennikarki odzywa się słowami „ty suko żydowska”? (Dla niedowierzających, podaję link: http://www.smog.pl/wideo/37651/ty_suko_zydowska_protestujaca_do_filmujacej/. Dla niej nie ma sprzeczności między powtarzaniem modlitw a nienawiścią. Partii PiS, która wspiera całą akcję pod krzyżem, zachowanie „obrońców” nie razi.

Pomniki stawia się ludziom wybitnym, szczególnie zasłużonym dla społeczeństwa. Lech Kaczyński był z pewnością człowiekiem uczciwym i patriotą, ale trudno o nim powiedzieć, że był wybitnym mężem stanu, który po sobie pozostawił trwałe osiągnięcia. Dla bardzo wielu był postacią kontrowersyjną. Dzisiejsza nachalna idealizacja jego wizerunku w oczach wielu ludzi zaczyna wyglądać, niestety, wręcz groteskowo, ze szkodą dla człowieka, jakim był.

A idealizacja ta jest od samego początku, czyli od dnia po katastrofie, tylko częścią gry politycznej. Po to stworzono i rozbudowano mit o zamachu, po to wprowadzono słowo „poległ”, żeby zabiegi te pomogły wygrać wybory prezydenckie. Nawet w tym tygodniu Jacek Kurski wyraził żal, że w debacie przedwyborczej Jarosław Kaczyński nie poruszył sprawy tragicznej śmierci swojego brata. „Zyskałby wiele sympatii i mógł wygrać wybory”. A więc, otwarcie przyznał, że tragedia smoleńska była atutem w rozgrywce politycznej. Tyle że podczas kampanii rozgrywana była na szczeblu ambon i propagandowych filmów Pospieszalskiego. Kiedy nie powiodło się, maska prezesa opadła, a on sam powrócił do starego, agresywnego zachowania. Strategia polega teraz na podgrzewaniu atmosfery, na przedstawianiu demokratycznie wybranego Prezydenta jako niegodnego urzędu, a rządu jako władzy jakiegoś okupanta, na powtarzaniu insynuacji o spisku i zamachu. Do niegodnych insynuacji należy tak samo zaliczyć powtarzanie, że obecnemu Prezydentowi zależy na jak najszybszym zapomnieniu o jego poprzedniku i o katastrofie. Ten Prezydent R.P. i ten rząd i tak wykazują więcej cierpliwości i dobrej woli, niż można by oczekiwać. Ale upamiętnienie nie musi oznaczać stawiania pomnika tam, gdzie akurat sobie życzy grupa wyrazicieli woli opozycji i takiej wielkości, jak sobie ci wyraziciele zdecydowali. To nie jest kwestia upamiętnienia wyłącznie przez nich, ale przez cały naród. Ale przecież widoczne jest, że nie o upamiętnienie chodzi, tylko o podtrzymanie politycznego wrzenia.

Gdyby przed Białym Domem w Waszyngtonie jakakolwiek grupa, pod jakimkolwiek pretekstem, okupowała nawet skrawek chodnika i usiłowała wymusić jakiekolwiek decyzje, najdalej po kilku godzinach zostałaby stamtąd bez ceregieli wyniesiona przez policję.

W tym lecie pozbawionym sezonu ogórkowego, kiedy nie musi się przywoływać na gościnne występy potwora z Loch Ness, kiedy wokół wrze i ludzie z przerażeniem patrzą na staczanie się polskiej demokracji, warto przypomnieć, że byli kiedyś wśród nas cisi bohaterowie, ludzie, którzy swoje powołanie rozumieli i żyli zgodnie z nim. Ks. Emilian Kowcz (1884-1944), syn proboszcza grekokatolickiego, był inicjatorem, animatorem i organizatorem kultury na terenie Galicji. Jeszcze przed wojną propagował wzajemne zrozumienie się grup etnicznych i wyznaniowych. Podczas okupacji hitlerowskiej zdołał skłonić Niemców do odstąpienia od spalenia żywcem grupy Żydów. Osadzony na Majdanku, gdzie zakończył życie, był tam jedynym duchownym, dodając otuchy katolikom, prawosławnym i żydom. Ks. Kowcz został beatyfikowany przez Jana Pawła II w 2001 roku. W jednym ze swoich grypsów napisał:
"Wszyscy jesteśmy tu równi: Polacy, Żydzi, Ukraińcy, Rosjanie, Litwini czy Estończycy. Jestem tu teraz jedynym kapłanem. Nie mogę sobie wyobrazić, co by oni beze mnie zrobili. Tutaj widzę Boga - Boga, który jest Jeden dla wszystkich nas, bez względu na nasze religijne odmienności."

Takiemu człowiekowi powinno się wystawić pomnik.

© Copyright 2003 - 2011 by www.gazetagazeta.com

Uwagi i komentarze na temat tego tekstu prosimy kierowac pod adres listy@gazetagazeta.com
Zastrzegamy sobie prawo do publikacji nadeslanych listów, a takze do ich skracania.

Powrót na początek strony

 

Komentarze, opinie
Gafy i inne wpadki
Kontrasty i konwersacje w Kalifornii
Rozmowy Polskiej Agencji Prasowej
Warto poznać swoje miasto
Rocznice, wspomnienia, myśli
Cały rok w dwa dni
Czego Państwu życzę
Myśli przed Nowym Rokiem
Skojarzenia przedświąteczne
Grudniowe prawdy