Dziennik Polonii w Kanadzie    
Strona główna | POLONIUM | Wyszukiwarka | Ogłoszenia | Księgarnie | Redakcja | O nas | About us
Uaktualnione: 9 stycznia, 2012
 
  GAZETA - dziennik poloni kanadyjskiej      

W naszej GAZECIE:
Polonium
POLONIUM
News about Poland

Ale piękny jest ten świat
Antykwariat
ARCHIWUM SPRAW NAJCIEKAWSZYCH
CHUDNIESZ - WYGRYWASZ ZDROWIE
Dobre rady
Europa
Film
Finanse
Fotka dnia
Historia mało znana
IMPREZY
Kabaret pod Bańką
Kanada
Komentarze, opinie
Kultura
List oceaniczny - dodatek kulturalny
LISTY OD CZYTELNIKÓW
Nauka i technika
Ontario
Polonia
Polonia Przyszłości
Polska
Pomóżmy innym
Powódź 2010
Prawo
Robert Dziekański
Różności
Smoleńsk 2010
Toronto
USA
W krzywym zwierciadle
Wybory federalne 2011
Zdrowe ciało, zdrowy duch
Świat

Komentarze i pytania

merytoryczne
do redaktora:

Małgorzata Bonikowska
webedytor@gazetagazeta.com

techniczne
do webmastera:

Tomek Kniat
webmaster@gazetagazeta.com

 

 



Zdrowe ciało, zdrowy duch

Czy to zdrada?
Wanda Kasprzycka
Aug 27, 2010
  > Wersja do drukowania
> Wyślij e-mailem


Z cyklu: Nic nie cieszy tak jak życie


Proszę rozsądzić, bo ja czuję się zdradzana, a mąż twierdzi, że "brak mi serca i wyrozumiałości", pisze do mnie Pani H. i tak opisuje sytuację.

Jesteśmy 2 lata po ślubie, kochamy się bardzo, ale to co się ostatnio dzieje w naszym małżeństwie doprowadza mnie do rozpaczy i łez. Ale po kolei: poznaliśmy się z moim obecnym mężem w szpitalu, on leżał tam po wypadku samochodowym, ja pielęgnowałam umierającego na raka mózgu męża, miał 33 lata, choroba zabrała mi go w 8 miesięcy. Mój obecny mąż, nazwę go "Jerzy", zaprzyjaźnił się z moim mężem, mieli te same zainteresowania, mieli wspólne tematy. Po śmierci męża Jerzy zaopiekował się mną, pomagał jak mógł, stał się moim przyjacielem i powiernikiem, a po 3 latach od śmierci męża uświadomiłam sobie, że bez Jerzego mój świat ległby w gruzach, uświadomiłam sobie, że go kocham i od dwu i pół roku mieszkamy razem. Był skromny ślub, rodzina i przyjaciele zgodnie uważali, że było to szczęście w nieszczęściu, odszedł jeden mężczyzna, którego kochałam, ale znalazł się drugi, który się tak mną zajął, to naprawdę jak dobry cud. Wiem o tym, też tak to odbieram, albo raczej odbierałam, aż do czasu kiedy w nasze życie weszła, i to od razu w butach, pierwsza żona Jerzego, nazwę ją Magdą. Magda była żoną Jerzego przez 5 lat, po czym porzuciła go wyjeżdżając do USA z jakimś mężczyzną, w którym się "na zabój zakochała". Jerzy był załamany, zaczął pić i wtedy zdarzył się ten wypadek samochodowy. Miał poważny uraz czaszki, połamane nogi, ledwo wyszedł z życiem. Magda choć o tym wiedziała nigdy się nie pokazała, nie zadzwoniła, zupełnie się nim nie interesowała. Nagle, 6 miesięcy temu, zadzwoniła do Jerzego i jakby nigdy nic odnowiła znajomość. Nie podobało mi się to w ogóle, ale pomyślałam sobie, Jerzy jest dostatecznie dojrzałym mężczyzną, by sam to ustawić we właściwy sposób. Niestety, bardzo się pomyliłam. Okazało się, że Magda go teraz "potwornie potrzebuje", bo kupuje nowy dom i potrzebuje jego rady, potem były pytania o konieczne remonty tego domu, potem o pomoc przy przeprowadzce, potem o pomoc przy pracach w domu, bo "jej samej jest tak ciężko". Tolerowałam to trochę, ale widząc, że sprawy nie wyglądają najlepiej, poprosiłam Jerzego o rozmowę na ten temat i oświadczyłam, że jest teraz moim mężem, że mamy wspólny dom, uważam więc, że pora uciąć te relacje z eks-żoną. Jerzy wysłuchał mnie spokojnie, czasem nawet potakiwał i powiedział, że sytuacja się zmieni za 2-3 tygodnie, tylko skończy jakieś tam prace dla niej. Już mocno zbulwersowana powiedziałam - dobrze, ale tylko te ostatnie 3 tygodnie, a potem chcę go mieć z powrotem w domu jako mego męża! Uśmiechnął się, pocałował mnie czule i powiedział: pewnie, że tak!

No i co ? Telefony ustały, ale kiedyś zobaczyłam e-mail od niej, z którego wynikało jasno, że Jerzy nadal tam bywa i nadal "świadczy jej różne grzeczności", za które ona mu właśnie tym mailem dziękowała. Zagotowało się we mnie, zrobiłam wieczorem awanturę, powiedziałam stanowczo, że sobie tego nie życzę, na co usłyszałam, że nie mam serca i ani krzty wyrozumiałości", co mnie doprowadziło do dzikiej rozpaczy. Jak tak można, ja czuję się dosłownie sponiewierana, nic nie warta i zdradzona przez mężczyznę, któremu ufałam całym swoim życiem.

Czy myśli pani, że przesadzam, że po babsku histeryzuję, czy może mam prawo tak się właśnie czuć?

Droga pani H., i wszyscy Czytelnicy: uczucia są w nas takie, jakie są, mają więc swoje prawo tam być. Dobrze jest dokładnie wiedzieć i co czujemy i dlaczego tak czujemy, by można było nasze życiowe sprawy trochę posortować.

Historia autorki listu jest przykładem tego, jak postrzegamy nasze związki, jego ramifikacje, a także ile emocjonalnie inwestujemy w bliskość z drugim człowiekiem.

Poczucie zdrady, choć wcale nie o treści seksualnej, jest efektem odsunięcia, jest także efektem zburzonego zaufania, bo mąż pani H. nie tylko przeniósł ciężar swego zaangażowania i czasowego i uczuciowego z osoby swojej aktualnej żony, na świat i życie swojej byłej żony, ale także nie dotrzymał danego żonie słowa.

Podstawą zaś każdego dobrego związku jest zaufanie, zaufanie, że na naszego partnera możemy liczyć, że jesteśmy dla naszego partnera tą drugą połówką, a więc osobą najważniejszą.

Nie jest to wcale pierwszy wypadek rozsadzania od środka spoistości związku, tylko dlatego, że jedno z partnerów poczuwa się w obowiązku do jakiś świadczeń i nie mówię tu wcale o finansach, w stosunku do poprzednich partnerów.

W przypadku pani H. i Jerzego sprawa jest "stosunkowo prosta" nie mieli wspólnych dzieci, nie ma więc podstaw do zbyt częstych i bliskich kontaktów. Myślę, że naprawdę oboje małżonkowie spędzić muszą ze sobą trochę więcej czasu sortując własne uczucia, tak w stosunku wobec siebie, jak i przeszłości. A przeszłością być powinna relacja Jerzego ze swoją byłą żoną. Nie musi to oznaczać wcale totalnego zerwania kontaktów, ale, z tego co napisała w swoim liście Pani H. wynika jasno, że mąż zdecydowanie zbyt mocno zaangażował się w życie kogoś, kto już na pewno nie powinien być dla niego priorytetem.

Osobiście odbieram działania byłej żony Jerzego jak świadome mniej czy bardziej próby "odzyskania" jego osoby, przynajmniej w kwestii świadczenia pewnych usług.

Wcale też nie dziwię się autorce listu, że sytuację tę odbiera jako zagrażającą jej związkowi. Jej małżeństwo z Jerzym to ich wspólne przyrzeczenia sobie, że są od teraz dla siebie partnerami w życiu, na których można liczyć i którym można ufać.

Zdrada partnera to nie zawsze kwestia "łóżkowa" - to, jak w tym przypadku, także kwestia zupełnie innych zachowań, które ranią i krzywdzą tych, z którymi nasze życie dzielimy.

Definicja zdrady jest dość szeroka, nie zamykają jej drzwi sypialni, rozsądnie jest więc w przypadku wątpliwości przedyskutować temat z własnym partnerem.

Zdradzeni poczuć się mogą partnerzy dotknięci zachowaniem, które odbierają jako nadużycie zaufania, brak poszanowania własnych wartości, złamanie danego słowa, obietnicy, odebranie poczucia, że to my dzielimy z partnerem to, co najważniejsze i najintymniejsze w naszym życiu.

Każdy z nas ma pewnie swoją definicję zdrady, ważne jest by znać zdanie partnera w tej sprawie, łatwiej wtedy obojgu ustalić pewne zasady i reguły gry małżeńskiej, co jednak wcale nikomu nie gwarantuje wygranej, jak widać z listu i z wielości problemów, z jakimi borykają się zaangażowani w relacje.

Usłyszałam kiedyś taką definicję zdrady: jeśli robisz coś, czego nie śmiałbyś zrobić na oczach swego partnera, to jest to zdrada. Jest to zdecydowanie punkt widzenia godny odrobiny przemyśleń, może paru chwil rozmowy z własnym partnerem, polecam.

Wanda Kasprzycka - psychoterapeuta

Tel./faks 705 898-2994. Adres e-mailowy: kasprzycki@rogers.ca Zapraszam do dyskusji, dzielenia się swoimi przemyśleniami, proszę o sugerowanie tematów.

© Copyright 2003 - 2011 by www.gazetagazeta.com

Uwagi i komentarze na temat tego tekstu prosimy kierowac pod adres listy@gazetagazeta.com
Zastrzegamy sobie prawo do publikacji nadeslanych listów, a takze do ich skracania.

Powrót na początek strony

 

Zdrowe ciało, zdrowy duch
Hojny dar dla Mc Master
Depresja a praca zawodowa
Ciekawostki medyczne
Witamina D i rak piersi
Rehabilitacja niezbędna w zapalnych chorobach stawów
Rehabilitacja niezbędna w zapalnych chorobach stawów
Chorym na cukrzycę warto wcześnie podawać lepsze leki
Nowe opakowania papierosów
WHO przestrzega przed polio
Wczesne wykrywanie wad słuchu życiową szansą dla dzieci