Dziennik Polonii w Kanadzie    
Strona główna | POLONIUM | Wyszukiwarka | Ogłoszenia | Księgarnie | Redakcja | O nas | About us
Uaktualnione: 9 stycznia, 2012
 
  GAZETA - dziennik poloni kanadyjskiej      

W naszej GAZECIE:
Polonium
POLONIUM
News about Poland

Ale piękny jest ten świat
Antykwariat
ARCHIWUM SPRAW NAJCIEKAWSZYCH
CHUDNIESZ - WYGRYWASZ ZDROWIE
Dobre rady
Europa
Film
Finanse
Fotka dnia
Historia mało znana
IMPREZY
Kabaret pod Bańką
Kanada
Komentarze, opinie
Kultura
List oceaniczny - dodatek kulturalny
LISTY OD CZYTELNIKÓW
Nauka i technika
Ontario
Polonia
Polonia Przyszłości
Polska
Pomóżmy innym
Powódź 2010
Prawo
Robert Dziekański
Różności
Smoleńsk 2010
Toronto
USA
W krzywym zwierciadle
Wybory federalne 2011
Zdrowe ciało, zdrowy duch
Świat

Komentarze i pytania

merytoryczne
do redaktora:

Małgorzata Bonikowska
webedytor@gazetagazeta.com

techniczne
do webmastera:

Tomek Kniat
webmaster@gazetagazeta.com

 

 



Komentarze, opinie

To już 30 lat
Małgorzata P. Bonikowska
Aug 27, 2010
  > Wersja do drukowania
> Wyślij e-mailem


Z cyklu: Zapiski na gorąco


30-lecie Solidarności jest okazją nie tylko do wzruszeń i refleksji, ale także, co w sumie jest znacznie mniej przyjemne, do obserwacji, które budzą czasem smutek, a czasem zdziwienie. Bo jakież to smutne, że taka okazja, a tu nie potrafią się wykazać odrobiną klasy różni ludzie, którzy świat i ważne w nim chwile postrzegają zawsze przez pryzmat własnego "ego".

Tamten spontaniczny ruch, zrodzony z wielkiej potrzeby zmian, ogromnej duszonej przez dziesięciolecia energii, był wielkim, niespotykanym spoiwem społeczeństwa. Połączył ludzi z różnych środowisk, z tzw. innych bajek, we wspólnym krzyku "Dosyć!". Był to czas wielkich zmian.

Po staremu nie było już nic od Sierpnia. Fala odnowy, wielka odwilż, wybuch wolności, jakie dokonały się przez 16 miesięcy, zmieniły raz na zawsze myślenie ludzi i instytucji.

Najlepszym dowodem tego jest ewolucja stanowiska Kościoła. Kazanie prymasa Wyszyńskiego z lipca 1980 roku, wykorzystywane potem w sposób obrzydliwie manipulatorski przez władze, nawoływało do spokoju, do zakończenia strajków. Prymas nie wierzył jeszcze wtedy, że nowy ruch stanie się pokojowym, acz niezwykle silnym motorem przemian. Obawiał się rozlewu krwi, ofiar, może nawet interwencji ze Wschodu. Potem zmienił zdanie, widząc, jak piękna, jak wielka jest Solidarność i dostrzegając to, co wzbudziła w ludziach. Zobaczył i przekonał się, że słowa Ojca Świętego "Nie lękajcie się" stały się rzeczywistością.

Wielki ruch, nie mający sobie równych w dziejach, wywołał zmiany, których nie był w stanie zdławić brutalny but stanu wojennego. Ba, represje wzmogły intensywność oporu. Kwitł drugi obieg, którego zasięg i zakres był nieporównywalnie większy niż w okresie przedsierpniowym. Ludziom, którzy zasmakowali wolności, nie dało się założyć kagańca ani knebla.

Wszystkie te nastroje wpływały na widzenie świata w krajach tzw. bloku, a na jego hegemonie - Sowietach wymusiły zmianę optyki i strategii, która była konieczna także z powodu coraz bardziej chylącej się ku upadkowi ekonomii.

Jak napisał swego czasu znany włoski dziennikarz pisma "La Repubblica" Bernardo Guetta, który był w Stoczni w sierpniu 1980, 17 sierpnia, wraz z rozpoczęciem strajku, zaczęła się agonia komunizmu.

Zbigniew Brzeziński, ówczesny szef Rady Bezpieczeństwa Narodowego w Białym Domu, zapytany po 25 latach, jaki był udział Solidarności w upadku komunizmu w porównaniu z rolą, jaką odegrali w tej kwestii papież Jan Paweł II, Michaił Gorbaczow oraz prezydenci USA Jimmy Carter i Ronald Reagan, odparł: "Wszyscy oni bezspornie przyczynili się do tego, ale bez "Solidarności" prawdopodobnie komunizm nie upadłby tak szybko i tak wyraziście. (...) Wspomniane (...) osobistości miały duże znaczenie, ale przede wszystkim stymulowały proces przemian, natomiast "Solidarność" ten proces uruchomiła, zdynamizowała i w końcu przeprowadziła decydującą rozgrywkę na terenie rządzonym przez komunistów."

I dlatego, w obliczu wielkości tego, co się wtedy dokonało, tym bardziej smutne jest to, że ci, którzy wtedy w Sierpniu i przez wiele miesięcy potem odgrywali czołową rolę w polskim zrywie, nie potrafią zapomnieć o swadach i różnicach poglądów i na czas obchodów być razem, tak jak przed 30 laty. W chwilach takich jak ta, powinno się umieć wznieść ponad małe sprawy i przypomnieć sobie tamte klimaty, które wspominamy do dzisiaj ze łzą w oku. Nie czas na obrzucanie się błotem, na walki i konflikty. Szkodzi to i sprawie i Polsce.

Wszak nie taki miała charakter Solidarność. Była i tą przez duże "S" i przez małe "s" - wspólnotą mimo różnic i gotowością podania ręki drugiemu człowiekowi, połączonemu z innymi ludźmi wspólnym celem, któremu na imię wolność.

Ale nie poddawajmy się takim ponurym nastrojom. Jest ciągle jeszcze promyk nadziei. Jak wykazują sondaże, znaczna większość Polaków uważa, że w sierpniu 1980 warto było podejmować akcje strajkowe. To cieszy - znaczy to, że mimo trudności, mimo istniejącego w Polsce niedostatku, Polacy doceniają wolność, którą zdobyli dzięki Sierpniowi. Jak łatwo się domyślić, takie opinie są częstsze wśród inteligencji i w miastach, niż wśród robotników i mieszkańców wsi, ale i tak cieszy, że spoglądając w przeszłość, do tamtych czasów, Polacy uważają, że warto było.

Taka już nasza polska natura, że uważamy jednak, iż, jak powiedział Albert Camus, lepiej umrzeć na stojąco niż żyć na kolanach.

Cóż, chciałoby się, aby tamte nastroje spod murów stoczni, z ulic miast, miasteczek i wsi w całej Polsce, tamto bycie razem, dało się wskrzesić i przedłużyć ich trwanie.

Na chwilę odżyły te emocje przed i po odejściu Jana Pawła II. Poczuliśmy wtedy tamtą bliskość z innymi, tamtą wspólnotę myśli i dążeń.

Na szczęście, tamta wielka strata pozostawiła po sobie takie właśnie poczucie bycia razem. Inaczej stało się z tragedią smoleńską. Początkowo wydawało się, że i tym razem połączeni w bólu Polacy staną razem. I stali nad tysiącami płonących zniczy, dzień i noc, opłakując 96 ofiar tej trudnej do ogarnięcia tragedii. Tym razem jednak wspólnota w bólu nie przeszła w kolejny etap, kiedy codzienne życie zabija silne emocje, tłumi je, wpędzając nas w kołowrót spraw chwili obecnej, skupiających się na nas i najbliższym kręgu wokół nas. Wspólnota w bólu doprowadziła do eksplozji nienawiści, do podziałów najsilniejszych od niepamiętnych czasów, do agresji i to pod (rzekomo) świętym dla Polaków symbolem - krzyżem. Zapomniano o solidarności, o wspólnocie. Padły słowa i wykonano gesty, które trudno będzie zapomnieć.

Czy w takim nastroju można godnie obchodzić 30-lecie Solidarności przez duże "s"? Czy da się stanąć ramię w ramię z dawnymi kolegami? Mam nadzieję, że może ta rocznica będzie okazją do przypomnienia, że można być razem. Okazją do poczucia znowu emocji jak wtedy w Sierpniu.

Dobrze pamiętać, że jesteśmy jednak do nich zdolni. I tęsknimy za nimi.


© Copyright 2003 - 2011 by www.gazetagazeta.com

Uwagi i komentarze na temat tego tekstu prosimy kierowac pod adres listy@gazetagazeta.com
Zastrzegamy sobie prawo do publikacji nadeslanych listów, a takze do ich skracania.

Powrót na początek strony

 

Komentarze, opinie
Gafy i inne wpadki
Kontrasty i konwersacje w Kalifornii
Rozmowy Polskiej Agencji Prasowej
Warto poznać swoje miasto
Rocznice, wspomnienia, myśli
Cały rok w dwa dni
Czego Państwu życzę
Myśli przed Nowym Rokiem
Skojarzenia przedświąteczne
Grudniowe prawdy