|
Komentarze i pytania
merytoryczne do redaktora: Małgorzata Bonikowska webedytor@gazetagazeta.com
techniczne do webmastera: Tomek Kniat webmaster@gazetagazeta.com
|
| Poszukaj: |
|
|
 |
 |
Finanse
Po tym jak reforma systemu finansowego na Wall Street dobiega niemal końca, administracja prezydenta Baracka Obamy ma przed sobą jeszcze większe i trudniejsze zadanie. Jak uporać się z problemem pożyczek hipotecznych, a konkretnie, jak w sposób prawnie uregulowany i bezpieczny udzielać tych pożyczek tak aby nie doprowadzić do kryzysu, z jakim USA boryka się od dwóch lat.
Pierwszym krokiem zmierzającym do rozwiązania tego problemu będzie specjalna konferencja, która odbędzie się w Nowym Jorku jeszcze w tym tygodniu, a w czasie której powołany przez ministra finansów Timothy'ego Geithnera zespół specjalistów będzie starał się szukać rozwiązania dla dwóch firm wspieranych przez administrację w Waszyngtonie, zajmujących się hipotekami - FannieMae i Freddie Mac, a których utrzymanie i ochrona przed bankructwem kosztowała jak do tej pory 150 miliardów dolarów.
Fannie i Fredie mają za zadanie ułatwienie Amerykanom kupna domu. I pomimo że status obu firm w ostatnich latach znacznie podupadł, jednak w dalszym ciągu pozostają one najważniejsze na rynku pożyczek hipotecznych, który to rynek w USA wynosi 12 bilionów dolarów.
Powstałe na mocy decyzji Kongresu USA, ale kontrolowane przez prywatnych udziałowców aż do czasu kiedy zostały niejako wykupione dwa lata temu przez rząd, mają za zadanie wykupywanie pożyczek hipotecznych od instytucji finansowych, w ten sposób pomniejszając ryzyko finansowe owych instytucji, a następnie udzielanie nowych pożyczek potencjalnym właścicielom nieruchomości. Obie firmy "zarabiają na życie" poprzez tworzenie specjalnych instrumentów finansowych - mortgage back securities (łączenie wielu pożyczek hipotecznych w jeden pakiet inwestycyjny), a następnie sprzedawanie owych instrumentów inwestorom.
Problem polega na tym, iż po pierwsze nie zawsze wiadomo, jaki jest rodzaj ryzyka owych inwestycji, po drugie zaś i chyba najważniejsze, jak uczy doświadczenie misja powierzania prywatnym firmom wypełniania zadań socjalnych zawsze kończyła się fiaskiem. Bo będąc własnością udziałowców firma zmuszona jest do oglądania się za zyskiem i to jak największym. Szefowie obu firm wykorzystali wiarę inwestorów w to, że skoro za firmami tymi stoi administracja waszyngtońska, ryzyko inwestycyjne jest tak niskie jak inwestycje w obligacje rządowe.
I dlatego właśnie szukając dodatkowych i nadmiernych zysków, mając dodatkowo "image" inwestycyjnego bezpieczeństwa obie firmy zaczęły skupywać coraz bardziej ryzykowne pożyczki, następnie "przepakowując" je w takie, które wyglądały jak niemal pozbawione ryzyka "treasuries" i sprzedając owe inwestycje na rynku, a jednocześnie wydając coraz więcej nowych pożyczek hipotecznych.
Politycy byli zadowoleni, bo łatwość wejścia w posiadanie domu nigdy nie była w USA taka jak w latach 2005-2008. Udziałowcy byli zadowoleni, bo dochody firm stale się zwiększały. Najbardziej zadowoleni byli jednak szefowie obu firm, bo wraz z dochodami łączyły się ich premie idące w miliony dolarów. Cała ta inwestycja sielanka skończyła się dość nagle kiedy to okazało się że wielu z tych, którzy są "właścicielami" tzw. sub prime mortgages nie jest w stanie ich spłacać.
I wówczas jesienią 2008 roku administracja Prezydenta Busha zmuszona była do interwencji (po to tylko aby cały rynek pożyczek hipotecznych po prostu nie zawalił się) i przejęła udziały w obu firmach.
Administracja Baracka Obamy kontynuowała ten trend, spłacając miliardy dolarów strat poniesionych przez obie firmy.
Ta sytuacja wymaga jednak rozwiązania i to szybkiego. Minister Timothy Geithner zobowiązał się, że przedstawi plan działania na posiedzeniu Kongresu USA jeszcze przed końcem stycznia przyszłego roku. Odbywające się spotkanie w Nowym Jorku będzie pierwszym sygnałem, w którą stronę zmierza administracja waszyngtońska i jak przygotowuje się do wyjścia z tego trwającego już ponad dwa lata kryzysu.
© Copyright 2003 - 2011 by www.gazetagazeta.com
Uwagi i komentarze na temat tego tekstu prosimy kierowac pod adres listy@gazetagazeta.com
Zastrzegamy sobie prawo do publikacji nadeslanych listów, a takze do ich skracania.
Powrót na początek strony
|
|
 |
|