Dziennik Polonii w Kanadzie    
Strona główna | POLONIUM | Wyszukiwarka | Ogłoszenia | Księgarnie | Redakcja | O nas | About us
Uaktualnione: 9 stycznia, 2012
 
  GAZETA - dziennik poloni kanadyjskiej      

W naszej GAZECIE:
Polonium
POLONIUM
News about Poland

Ale piękny jest ten świat
Antykwariat
ARCHIWUM SPRAW NAJCIEKAWSZYCH
CHUDNIESZ - WYGRYWASZ ZDROWIE
Dobre rady
Europa
Film
Finanse
Fotka dnia
Historia mało znana
IMPREZY
Kabaret pod Bańką
Kanada
Komentarze, opinie
Kultura
List oceaniczny - dodatek kulturalny
LISTY OD CZYTELNIKÓW
Nauka i technika
Ontario
Polonia
Polonia Przyszłości
Polska
Pomóżmy innym
Powódź 2010
Prawo
Robert Dziekański
Różności
Smoleńsk 2010
Toronto
USA
W krzywym zwierciadle
Wybory federalne 2011
Zdrowe ciało, zdrowy duch
Świat

Komentarze i pytania

merytoryczne
do redaktora:

Małgorzata Bonikowska
webedytor@gazetagazeta.com

techniczne
do webmastera:

Tomek Kniat
webmaster@gazetagazeta.com

 

 



Zdrowe ciało, zdrowy duch

Nauki przed, w trakcie i po-małżeńskie, dokonczenie tematu
Wanda Kasprzycka
Aug 20, 2010
  > Wersja do drukowania
> Wyślij e-mailem


Z cyklu: Nic nie cieszy tak jak życie


Zadzwoniła do mnie parę dni temu pani, mówiąc, że ceni sobie moje porady, choć wolałabym aby traktować to jako moje uwagi bardziej, bo przecież wszyscy jesteśmy w tej szkole relacji partnerskich uczniami do końca wspólnych dni.

Pani E. powiedziała, że jej zdaniem problem polega na tym, że tak bardzo różnimy się między sobą, że zbyt wielka przepaść jest pomiędzy tym, jak myśli kobieta, a jak mężczyzna. Jest między nami przepaść płci, tego się nie da przeskoczyć, dlatego tak trudno jest nam znaleźć wspólną płaszczyznę porozumienia.

Moim zdaniem: i tak, i nie. Każdy z nas słyszał o koncepcie i pewnie sporo z nas czytało książkę "Kobiety są z Venus, a mężczyźni są z Marsa", jak więc można porozumieć się z kimś z odległej planety?

Coś w tym jest, ale moim zdaniem różnice pomiędzy nami polegają jedyne na różnych sposobach podróżowania, bo cele mamy te same, lub przynajmniej mocno zbliżone.

Zagadnieniu temu poświęcili całkiem sporo uwagi naukowcy i oni też konkludują: jest między nami więcej wspólnego, niż tego co nas różni i dzieli.

Każda z osób w związku chce akceptacji, uznania, szacunku i zrozumienia. Jak szczegółowo postrzegamy spełnianie tychże oczekiwań przez partnera to inna sprawa i tu właśnie czasami tworzą się przeszkody, które musimy wspólnie z drogi życia usuwać.

Kiedy więc przyjdzie nam zmierzyć się z różnicą poglądów i oczekiwań wobec siebie dobrze jest w locie, nim jeszcze pierwsze słowo wypadnie nam z ust, zadać sobie samemu pytanie: czy chce znaleźć drogę wyjścia, czy też chce udowodnić czyje na wierzchu i kto ma rację?

Innym aspektem każdego partnerskiego "przekonywania się" jest kwestią gry fair.

A gra fair to nic innego jak zachowanie szacunku dla osoby partnera i występowanie z pozycji własnych odczuć, własnych opinii i problemu. Nic bowiem szybciej nie dolewa oliwy do ognia jak "wmawianie" partnerowi tego co on myśli i co czuje. To chyba najłatwiejszy i najszybszy sposób wywołania gniewu w momencie konfliktu. Najlepiej więc wyłuszczać swoje argumenty zaczynając każde zdanie od "ja... czuję, ja myślę..., ja potrzebuję...", a potem dopiero przytaczać fakty.

A jak sobie radzić w kwestiach sporów o finanse, zagadnęła mnie Pani E., bo to stały powód naszych konfliktów w domu. Nie da się ukryć, pieniądze to jeden z podstawowych powodów różnic zdań w związkach. Jak twierdzą specjaliści kwestia pieniędzy jeden z trzech głównych powodów konfliktów w małżeństwach. Dla ciekawych dodam, że pozostałe dwa to seks i podział obowiązków domowych.

Każdy z nas ma swoje własne podejście do kwestii finansowych, jest to szalenie indywidualne, jedni z nas lubią żyć chwilą bieżącą, wydawać na to, co w tym momencie sprawia im radość, inni kochają oszczędzać na wypadek "gorszych czasów", no i już jest konflikt. Żaden jednak styl nie jest zły, każdy ma swoje plusy i minusy, spieranie się więc, o to kto ma rację jest dość bezcelowe.

Kluczem sprawy jest znaleźć akceptowalny układ, jaki przyniesie komfort obojgu w związku. Nie może się to jednak zdarzyć, kiedy wmawiać będziemy naszemu partnerowi, że to nasz styl jest tym właściwym.

Proszę też koniecznie pamiętać, że nie pieniądze są tu problem, ale to, co my sami myślimy na temat pieniędzy. Istotnym jest co pieniądze dla nas reprezentują. Znajomość filozofii osoby, z którą mamy zamiar spędzić swoje życie jest tu punktem wyjścia, bo rzadko ulega to radykalnej zmianie, można tu tylko ewentualnie trochę zmodyfikować i uelastycznić punkt widzenia.

Terapeuci małżeńscy często radzą, w tych krańcowo różnych i konfliktowych sytuacjach, takie rozwiązanie: 3 różne konta bankowe: moje, twoje i wspólne.

Dla mnie osobiście brzmi to dość skomplikowanie, ale rozumiem, że dla niektórych par może to być idealne wręcz wyjście.

Skoro już mówimy o pieniądzach jako o źródle konfliktów małżeńskich wspomnijmy też o seksie. Dużo się ostatnimi laty pisze i mówi o szeregu narastających problemach, aczkolwiek moim zdaniem wszystko istniało i kiedyś, tyle że mniej otwarcie mówiło się o kulisach małżeńskich sypialnianych konfliktów. Roztrząsa się przyczyny i efekty szeregu zaburzeń od problemów z erekcją, po niezdolność do orgazmu, ale tak naprawdę z czym musimy sobie radzić na co dzień to nasze coraz mniejsze zainteresowanie seksem lub zupełnie inne poziomy potrzeb partnerów w tym zakresie. To klucz całej sprawy, ale wcale nie gwóźdź do trumny związku, jak chcą to widzieć niektórzy. Niski poziom libido, to przy obecnym stylu życia żadna niespodzianka - żeglując pomiędzy przedłużającymi się wciąż godzinami, jakie spędzamy w pracy, i nigdy nie kończącą się listą obowiązków domowych i rodzinnych nie sposób się dziwić, że brakuje energii na seks.

Rozwiązanie: więcej myśleć i mówić otwarcie na ten temat, co zdarza się tak niewielu parom. Zdaniem seks-terapeutów większość sypialnianych problemów rozwiązuje się rozmowami w kuchni, z kubkiem kawy w ręce, o ile oczywiście zdobędziemy się na takowe.

Najgorsze jest jednak to, że z latami wspólnie spędzonymi zapominamy, że seks to ma być coś wesołego, zabawowego, co sprawia przede wszystkim radość obojgu zainteresowanym i weń zaangażowanym.

A seks to jak zastrzyk zdrowia, energii, jak klej spajający nasz związek, seks redukuje stres, a otwiera zamykaną tak często przestrzeń intymności. Nie jest to tylko "uboczny" efekt bycia w związku, seks sprawia, że życie w związku staje się trochę mniej trudne. Większość rozwiązań naprawdę leży w zasięgu otwartych dialogów pomiędzy parą ludzi, od tego; czego my potrzebujemy, do tego: czego oczekuje od nas partner.

Proszę jednak nie zapominać nawet na chwilę: seks i pieniądze to zawsze kwestia zaufania. Zburz zaufanie i związek może paść w gruzy.

Podsumowując temat: związek to trwająca całe życie konwersacja o tym, jak, dlaczego i po co. Związek to wieczna podróż w lepsze miejsca tolerancji, porozumienia i poszanowania własnej odrębności, ale nigdy nie powinniśmy zapominać, że ma to być radość, wspólna radość dzielenia życia we dwoje. O tę też radość, nawet jej najdrobniejsze i najmniej kosztowne aspekty, powinniśmy dbać każdego dnia.

Z tego, czego się sama w swoim życiu nauczyłam polecam jedno: DOBRE SŁOWA, dużo dobrych słów i wyrozumiałość dla siebie i dla partnera.

Wanda Kasprzycka - psychoterapeuta

Tel./faks 705 898-2994. Adres e-mailowy: kasprzycki@rogers.ca Zapraszam do dyskusji, dzielenia się swoimi przemyśleniami, proszę o sugerowanie tematów.

© Copyright 2003 - 2011 by www.gazetagazeta.com

Uwagi i komentarze na temat tego tekstu prosimy kierowac pod adres listy@gazetagazeta.com
Zastrzegamy sobie prawo do publikacji nadeslanych listów, a takze do ich skracania.

Powrót na początek strony

 

Zdrowe ciało, zdrowy duch
Hojny dar dla Mc Master
Depresja a praca zawodowa
Ciekawostki medyczne
Witamina D i rak piersi
Rehabilitacja niezbędna w zapalnych chorobach stawów
Rehabilitacja niezbędna w zapalnych chorobach stawów
Chorym na cukrzycę warto wcześnie podawać lepsze leki
Nowe opakowania papierosów
WHO przestrzega przed polio
Wczesne wykrywanie wad słuchu życiową szansą dla dzieci