Dziennik Polonii w Kanadzie    
Strona główna | POLONIUM | Wyszukiwarka | Ogłoszenia | Księgarnie | Redakcja | O nas | About us
Uaktualnione: 9 stycznia, 2012
 
  GAZETA - dziennik poloni kanadyjskiej      

W naszej GAZECIE:
Polonium
POLONIUM
News about Poland

Ale piękny jest ten świat
Antykwariat
ARCHIWUM SPRAW NAJCIEKAWSZYCH
CHUDNIESZ - WYGRYWASZ ZDROWIE
Dobre rady
Europa
Film
Finanse
Fotka dnia
Historia mało znana
IMPREZY
Kabaret pod Bańką
Kanada
Komentarze, opinie
Kultura
List oceaniczny - dodatek kulturalny
LISTY OD CZYTELNIKÓW
Nauka i technika
Ontario
Polonia
Polonia Przyszłości
Polska
Pomóżmy innym
Powódź 2010
Prawo
Robert Dziekański
Różności
Smoleńsk 2010
Toronto
USA
W krzywym zwierciadle
Wybory federalne 2011
Zdrowe ciało, zdrowy duch
Świat

Komentarze i pytania

merytoryczne
do redaktora:

Małgorzata Bonikowska
webedytor@gazetagazeta.com

techniczne
do webmastera:

Tomek Kniat
webmaster@gazetagazeta.com

 

 



Zdrowe ciało, zdrowy duch

Nauki przed, w trakcie i po-małżeńskie
Wanda Kasprzycka
Aug 19, 2010
  > Wersja do drukowania
> Wyślij e-mailem


Z cyklu: Nic nie cieszy tak jak życie


Jak obiecałam tydzień temu dziś kilka myśli do przyswojenia na temat tego co dobrze jest wiedzieć jeśli mamy zamiar zostać z partnerem na zawsze.

Żeby sobie zaoszczędzić zbędnych złudzeń i nadziei proszę sobie uświadomić, że nie ma dla nas, gdzieś tam w świecie wielkim i szerokim, idealnego partnera. Przynajmniej nie w sensie bajki: jeśli się znajdzie właściwego partnera to wszystko ułoży się dobrze i jak w bajce właśnie.

Dobre związki nie zdarzają się same z siebie, dobre związki to efekt codziennej pracy ludzi, którzy są zdeterminowani, uznając kolejne "problemy" za zwyczajne, kolejne sprawy do rozwiązania we dwójkę.

Kiedy więc opadnie romantyczna zasłona aktu pierwszego proszę się przygotować do stawienie czoła realnemu życiu ze wszystkimi jego zakrętami i dołkami, bo przecież droga przez życie nigdy nie jest gładką autostradą.

Klucz sukcesu w takim właśnie rozwiązywaniu kolejnych supełków życia we dwójkę, to dobra komunikacja. Nie można przecenić dobrej komunikacji pomiędzy partnerami związku. Rozmowy, słowa kreują pomiędzy ludźmi więź, empatię, tworzą jakże cenną intymność. Nie żałujmy więc słów, nie skąpmy naszych myśli i odczuć w kontaktach z partnerem, bo tworzy to jedyną w swoim rodzaju więź, cementującą związek.

Proszę pani, usłyszałam kiedyś w swoim gabinecie, kiedy mój mąż po raz pierwszy opowiedział mi bardzo smutną historię swego dzieciństwa, nie tylko zrozumiałam niektóre jego raniące mnie zachowania, ale zobaczyłam w nim tego maltretowanego przez życie i dorosłych chłopca. Płakałam słuchając go i jeszcze nigdy przedtem nie czułam takiej bliskości z nim, mimo że za nami 35 lat pożycia i trójka odchowanych dzieci.

Dobrze jest stworzyć sobie własny zwyczaj otwartej rozmowy, nie muszą to być wcale te ważne i bolące sprawy, może to być poranna kawa w niedzielę, gdzie jest miejsce i czas na serdeczną rozmowę o tym wszystkim, czym wypełniony był nasz tydzień.

Inny ważny punkt programu udanego związku to regularny "przegląd techniczny". Jak i każda inna maszyna by pracować bez zarzutu, związek wymaga pewnej troski, zadbania o ewentualne nawarstwiające się małe usterki.

Terapeuci małżeńscy zalecają ustalenie czasu, może raz na kwartał, kiedy to oboje z partnerów będą mieli szanse wyrazić swoje opinie na temat tego co zdaje egzamin i działa dobrze, a co wcale nie.

Nie ma nic gorszego dla związku jak nawarstwiające się całymi latami nierozwiązane konflikty, kiedy czujemy się ignorowani, niedoceniani, odsuwani od tego, co ważne dla partnera, a co z czasem narasta do poważnej kwestii. Pytanie "jak nam się udaje nasze małżeństwo?" zadawane sobie nawzajem raz na jakiś czas pozwoli uchwycić kwestie zapalne nim jeszcze ogień nieporozumienia nie zniszczy czegoś nieodtwarzalnego. Proszę wszystkiego nie zbywać brakiem czasu i pośpiechem życia, zbyt ważne jest to co dzieje się w naszych związkach, wyznaczmy sobie czas, stwórzmy przestrzeń, w jakiej możemy sobie szczerze i otwarcie opowiedzieć o tym, jak postrzegamy nasz związek.

Oto inny z życia wzięty przykład: żona zawsze znalazła okazję, by poważne sprawy naszego związku zostały gruntownie omówione, nie miałem nic przeciw, ale kiedy do tego dochodziły jej kobiece uczucia i emocje, to wszystko traciło sens. Nie umiałem tak rozmawiać, dopóki trzymaliśmy się faktów, rozmawiałem, ale kiedy przychodziły łzy, odwracałem się i wychodziłem z domu. Jednego takiego dnia żona powiedziała: nie odchodź, muszę ci powiedzieć co ja czuję, nie odchodź, bo nie będziesz miał do kogo wrócić. Zignorowałem to i wyszedłem z domu. Kiedy wróciłem po paru godzinach, jej już w domu nie było, wyjechała do swojej siostry, zobaczyliśmy się dopiero na sprawie rozwodowej w sądzie.

Nie szkodzą wcale małżeńskim konwersacjom emocje i uczucia, lepiej być uczuciowym niż racjonalnym. Z zasady przecież swojej związki międzyludzkie są związkami uczuć, jakie żywimy do siebie nawzajem.

Nie wzbraniajmy się przed stwierdzeniami: czuję się zagrożona, kiedy ty..., zaczynam się bać, kiedy ty..., martwi mnie bardzo kiedy ty... a dopiero potem wytoczmy argumenty faktów.

Jednym z podstawowych zadań, jakie sobie stawiam w pracy z parą, to pokazanie im, że żaden z konfliktów małżeńskich nie będzie rozwiązany, jeśli dialogom towarzyszyć będzie myśl przewodnia: to ja muszę wygrać, to moje musi być na wierzchu. Ponieważ kwestią podstawową związku są nasze ludzkie uczucia, nie ma uczuć złych i dobrych, nie ma też sensu "wygrywanie", bo zupełnie przecież nie o to chodzi!

Kiedy takie współzawodniczenie zdominuje związek przegrać muszą obie strony, nie ma innego rozwiązania. Wygrana jest tylko wtedy, kiedy wygrywają oboje i trzeba to sobie dobrze, oj, bardzo dobrze uświadomić.

Proszę jednak nigdy nie stracić z punktu widzenia i z punktu odniesienia oczywistego faktu: to my sami odpowiedzialni jesteśmy za to, jak odczuwamy zdarzenia życia i zdarzenia naszego związku. To nie wydarzenia, ale nasze ich interpretacje determinują nasze uczucia, to, jak się czujemy.

Nie oczekujmy od naszych partnerów, że spełnią wszystkie nasze oczekiwania, wypełnią sobą i swoją obecnością cały nasz osobisty świat ze wszystkimi jego zakamarkami. Nie może całość naszego życia sprowadzać się tylko do relacji z partnerem. Dla zdrowia i higieny związku miejmy trochę życia dla siebie tylko, dbajmy o przyjaźnie, pielęgnujmy własne zainteresowania.

W niedawno przeczytanej książce "First Come Marriage" autorstwa Revy Seth, znalazłam godną polecenia myśl: "Dlaczego twój partner miałby być twoim najlepszym przyjacielem? Czyż nie lepiej jest mieć i męża i przyjaciela?" Myślę, że jest to dobra rada dla każdej pary.

Wanda Kasprzycka - psychoterapeuta

Tel./faks 705 898-2994. Adres e-mailowy: kasprzycki@rogers.ca. Zapraszam do dyskusji, dzielenia się swoimi przemyśleniami, proszę o sugerowanie tematów.


© Copyright 2003 - 2011 by www.gazetagazeta.com

Uwagi i komentarze na temat tego tekstu prosimy kierowac pod adres listy@gazetagazeta.com
Zastrzegamy sobie prawo do publikacji nadeslanych listów, a takze do ich skracania.

Powrót na początek strony

 

Zdrowe ciało, zdrowy duch
Hojny dar dla Mc Master
Depresja a praca zawodowa
Ciekawostki medyczne
Witamina D i rak piersi
Rehabilitacja niezbędna w zapalnych chorobach stawów
Rehabilitacja niezbędna w zapalnych chorobach stawów
Chorym na cukrzycę warto wcześnie podawać lepsze leki
Nowe opakowania papierosów
WHO przestrzega przed polio
Wczesne wykrywanie wad słuchu życiową szansą dla dzieci