W krzywym zwierciadle
Feralna trzynastka
Danuta Owczarz-Kowal
Aug 6, 2010 |
> Wersja do drukowania
> Wyślij e-mailem |
|
Idzie strapiony i zafrasowany mężczyzna przez las. Nagle na ścieżkę wskoczyła mała, zielona żabka i mówi ludzkim głosem: "Czym się tak martwisz?" "A bo życie jest do dupy. Mam ważną pracę do wykonania, ale nie mam koncepcji, jakoś opuściła mnie ostatnio wena twórcza, a jak nie dam rady to obciach będzie, paździerz i żenua. Ale miła jesteś żabko, że pytasz."
|
Nie martw się, mówi żabka, idź do domu, a wszystko będzie dobrze."
No i faktycznie, zawrócił, a tu w głowie aż szumią nowe pomysły, genialne idee. Zadowolony z wykonanej pracy postanowił podziękować żabce za to, co dla niego zrobiła. Wrócił do lasu, w tym samym miejscu spotkał żabkę i mówi do niej: "żabko, jak mogę ci się odwdzięczyć za twoją pomoc, czego pragniesz?"
"Nigdy nie kochałam się z nikim!"
"Rozumiem, ale ty jesteś żabka, jak moglibyśmy to zrobić?"
"Mogę zamienić się w kobietę! Jednak większość czarodziejskiej mocy zużyłam na pomoc dla ciebie, więc mogę zamienić się najwyżej w dziewczynkę".
"Rób żabko co chcesz. Zawdzięczam ci tak wiele, że nie będzie mi to przeszkadzać"...
I tak to właśnie było!... zeznawał podobno Roman Polański 33 lata temu, ale nie wierzcie Państwo w te brednie, to tylko jaszczurcze języki niegodziwych, zawistnych ludzi oczerniają wielkiego artystę. Tymczasem prawda, ta prawdziwa, najprawdziwsza prawda jest całkiem inna.
No fakt, Jack Nicholson, artysta o miodowym głosie i uśmiechu jak obniżka cen na najmodniejsze buty w sezonie, urządził party, co mu wolno było. Nie ulega też wątpliwości, że Roman Polański na te party poszedł, co i ja i Państwo też byśmy przecież uczynili, podążając w podskokach na imprezkę u Jacka Nicholsona. Nie da się też zaprzeczyć, że Samantha G., młodociana modelka taki entourage uznała za atrakcyjny, bo któż by nie uznał i na salony gwiazdy wkroczyła z własnej i nieprzymuszonej woli. Nie spodziewała się wszakże, że zakres rozrywek i atrakcji wykroczy poza standard. Chociaż z drugiej strony, co jest standardem na hollywoodzkim party?
Czy niuchnęła sobie coś świadomie czy niechcący - tego nie wiemy i wiedzieć nie będziemy, uczestnicy prywatki sami naćpani demonstrowali przed sądem zachmurzoną pamięć, a gospodarz wieczoru tylko miny robił, jak ten gość w filmie "Lot nad kukułczym gniazdem", dając do zrozumienia, że mogą go cmoknąć w pompę, bo on i tak nic nie wie. No i może naprawdę nie wiedział, że nasza duma i chwała, Roman Polański odbył z nieletnią, trzynastoletnią panną stosunek seksualny, czemu żadne z nich nie zaprzecza. Ona - bo sama to zgłosiła, on - bo się nie wyparł. Za dobrze mu było! A ostrzegali mądrzy ludzie: jeśli masz sławę i pieniądze, piękne kobiety, odlotowe bryki, nie masz kłopotów z urzędem skarbowym ani prokuratorem, słońce ci świeci i wszyscy się do ciebie uśmiechają, narkotykom powiedz "Nie!"
A co do wyjaśnień, to po dziś dzień nieostrożni, napaleni faceci tłumaczą się przed sądem: "Ależ wysoki Sądzie, niech Wysoki Sąd sam rzuci okiem, toż to baba, baba cycata i dupiasta, któż mógłby przypuszczać, że to dziewczynka nieletnia, a przecież nikt przy zdrowych zmysłach w takiej sytuacji nie będzie się domagał aktu urodzenia! Ja myślałem, że wolno!".
Ale sąd, nawet jeśli prywatnie zgadza się z oskarżonym, odpowiedzieć jest zmuszony, że myśleć wolno, ale dotykać - nie wolno.
Ponad trzydziestoletni serial z Romanem Polańskim w roli głównej nieustannie budzi żywe emocje, owocując strzelistymi mowami obrończymi z jednej strony, a żądaniami spalenia na stosie ze strony moralnych autorytetów, z drugiej. Od początku zresztą reżyser nie miał fartu. Choć niewątpliwie winny uprawiania seksu z nieletnią, padł niejako ofiarą amerykańskiej pruderii, a przede wszystkim systemu zmieniającego rozprawę sadową w medialny spektakl.
Sędzia Laurence Rittenberg w obsesyjnej pogoni za rozgłosem manipulował procesem na niekorzyść Polańskiego. Mormoński prokurator Roger Gunson domagał się - wbrew woli Samanthy i jej matki - kary więzienia, przeprowadzając dowód winy Polańskiego na podstawie jego filmów! Filmowe sceny seksu czy przemocy miały świadczyć o paskudnych cechach osobowości samego reżysera! W tej sytuacji Roman Polański, po odsiedzeniu 42 dni w klinice psychiatrycznej w Kalifornii, uciekł z USA, kierowany zdrowym instynktem samozachowawczym, jako że wyrok w jego sprawie mógłby wynosić nawet 50 lat bezwzględnego więzienia!
I żyłby sobie jak u Pana Boga za piecem w Europie, pławiąc się w sławie i bogactwie oraz rodzinnym ciepełku, gdyby nie film Mariny Zenowich: "Polański: ścigany i pożądany", który, zdaniem wielu komentatorów, sprowokował prokuraturę do działania. Chociaż są i tacy, co mówią, że ostatni film Polańskiego "The Ghost" nie podobał się Amerykanom, którzy woleliby, żeby nie został ukończony. Tak czy inaczej słynnego reżysera zapuszkowano: przesiedział dwa miesiące w więzieniu i siedem miesięcy w areszcie domowym, trzęsąc się ze strachu przed ekstradycją. Szczęśliwie zacna Szwajcaria pokazała Jankesom, gdzie babcia koszyk nosiła i reżysera nie oddała!
Polscy artyści stanęli za Romanem Polańskim murem i to bardzo piękne, wsparcie i obrona przyjaciela. Solidarność ludzi kultury i sztuki nieraz wyszła Polsce na dobre. Ale nasi zaczęli przeginać, jak to Polacy, zawsze przed szereg. Autorytet moralny, konsultant Papieskiej Rady kultury maestro Krzysztof Zanussi ogłosił, że nie ma nic złego "w skorzystaniu z usług nieletniej prostytutki w mieście szczególnie swobodnych obyczajów". Dorota Stalińska mówiła o młodych dziewczynach, które narzucają się bezwolnym mężczyznom, a Karolina Korwin-Piotrowska usprawiedliwiała Polańskiego, bo dziewczyny siadają z rozchylonymi udami. Ale najparadniejsi byli obrońcy, podkreślający fakt, że Polański przeżył, biedny człowiek, Holokaust! No, ten fakt niewątpliwie wszystko tłumaczy! Wiele osób jednak, jak Wajda, Cywińska, Pszoniak, Kutz okazało po prostu sympatię i współczucie koledze i chwała im za to. Ale za to intelektualista z PIS, europoseł Marek Migalski, w salonie 24, skwitował argumentację obrońców Polańskiego konkretnym pytaniem: "Czy macie nasrane w tych waszych głowach?" Oj, ten to żadnej przemiany duchowej nie doświadczył!
Kto zatem ma rację, oskarżyciele czy obrońcy reżysera? Przyznam się Państwu szczerze, że ucieszyła mnie decyzja Szwajcarów, mimo że rozum staje dęba i wyraża dezaprobatę dla mojej uciechy, bo sprawiedliwość została naruszona. Z przeszłością rozliczyć się trzeba, bez względu na to, jak miłym i dobrym człowiekiem jest się obecnie. Kara wcale nie musi nastąpić, ale czyn na pewno osądzić trzeba. W państwie prawa nie może być inaczej. Kto łamie prawo, decyduje się na działanie, o którym wie lub powinien wiedzieć, że podlega karze.
Jak to dobrze, że to nie ja musiałam decydować o losie Romana Polańskiego! A swoją drogą, ile prawnych bzdur występuje w sferze obyczajowej. Przecież seks można uprawiać od piętnastego roku życia, a oglądać dopiero od osiemnastu lat!
© Copyright 2003 - 2011 by www.gazetagazeta.com
Uwagi i komentarze na temat tego tekstu prosimy kierowac pod adres listy@gazetagazeta.com
Zastrzegamy sobie prawo do publikacji nadeslanych listów, a takze do ich skracania.
Powrót na początek strony
|