|
Komentarze i pytania
merytoryczne do redaktora: Małgorzata Bonikowska webedytor@gazetagazeta.com
techniczne do webmastera: Tomek Kniat webmaster@gazetagazeta.com
|
| Poszukaj: |
|
|
 |
 |
Sport
Blisko szczytu K-2
Aug 5, 2010 |
> Wersja do drukowania
> Wyślij e-mailem |
|
Wyprawa na K2 - Ogrodnik: spróbujemy zaatakować szczyt
19 czerwca ruszyła polska wyprawa w Karakorum. Jej celem jest drugi szczyt świata - K2 oraz w ramach aklimatyzacji sąsiad K2 - Broad Peak. Jest to największa polska wyprawa na K2 od wielu lat. Członkowie wyprawy wylecieli do Islamabadu z Lotniska Okęcie w Warszawie. "Gazeta Gazeta" jest jednym ze sponsorów medialnych wyprawy. Trzymamy kciuki!!!
|
Wyszliśmy do góry, aby być może w piątek spróbować zaatakować szczyt - poinformował kierownik polskiej wyprawy na najwyższy wierzchołek Karakorum K2 (8611 m) Bogusław Ogrodnik. Z wcześniejszej próby alpiniści zrezygnowali z uwagi na bardzo trudne warunki.
Jak podkreśliła Kinga Baranowska, mimo niepowodzenia, ta wspinaczka była cenna i niezwykle pracowita. Pozwoliła założyć obóz IV na wysokości ok. 7800 m, a także zyskać niezbędną aklimatyzację. "Dla mnie jest to o tyle ważne, bo nie chcę używać tlenu z butli. Wykonaliśmy mnóstwo pracy. Jednak następny dzień był bardzo wietrzny i zdecydowaliśmy się zejść do bazy".
Tomasz Kobielski dodał, że parę dni temu zostali zaskoczeni nietypową zmianą pogody, która nie była taka, jak mówiła prognoza. "Warunki były okropne, padał deszcz ze śniegiem! Deszcz powyżej pięciu tysięcy metrów to dziwne zjawisko na tej wysokości, ale ponoć w Karakorum nie jest takie rzadkie. Mamy nad nami jakiś ciepły front, który skutecznie psuje pogodę w rejonie K2".
Bliżej wierzchołka pada śnieg i oblepia skały. Jeśli będzie tak jeszcze przez kilka dni, może skończyć się to poważnym zagrożeniem lawinowym na drodze, którą pokonywać będą alpiniści. Pod śniegiem są liny poręczowe, założone wcześniej przez uczestników wyprawy.
"Łatwo nie będzie, ale duch w zespole ciągle jest!" - zaznaczył 37-letni Kobielski, zdobywca "Korony Ziemi" i dwóch ośmiotysięczników - Cho Oyu oraz Mount Everestu, skoczek spadochronowy i nurek.
"K2 jest bardzo trudne, nic dodać, nic ująć - powiedziała mieszkająca w Warszawie, a pochodząca z Wejherowa 34-letnia Baranowska. - Najbardziej niepokoją nas okolice tzw. butelki na 8250 m, gdzie widzieliśmy niebieski lód. Spałam przy pierwszej próbie ataku na 7850 m i tam też zostawiłam namiot wraz z jedzeniem i sprzętem. Mam nadzieję, że nie został zmieciony wichurą".
Po raz pierwszy szczyt K2 został zdobyty w 1954 roku przez Włochów. Natomiast pierwszego polskiego wejścia i pierwszego na świecie kobiecego dokonała Wanda Rutkiewicz w 1986 roku. Do tej pory na górze stanęło ośmioro Polaków.
(PAP)
RELACJE:
4 sierpnia 2010
Kolejni HPsi kolejny raz zastrajkowali. Ci, którzy będą atakować bez tlenu, pójdą dalej, ale np. dla mnie i dla Jury oznacza to konieczność wniesienia tlenu do obozu 4, co za jednym wyjściem nie jest możliwe. Pogoda jest ładna i wszyscy zdrowi.
Bogusław Ogrodnik
2 sierpnia 2010
Wyszliśmy do góry, aby być może 6 sierpnia spróbować zaatakować szczyt.
Bogusław Ogrodnik
30 lipca 2010 Baza K2
Siedzimy wszyscy już 3ci dzień w bazie. Wokół okropna pogoda, pada deszcz ze śniegiem! Deszcz powyżej 5 tysięcy metrów, dziwne zjawisko na tej wysokości, ale ponoć w Karakorum nie takie rzadkie. Jedyną wątpliwą zaletą jest fakt, że nie zasypuje nam bazy świeżym śniegiem, tylko wszystko od razu topnieje. Mamy nad nami jakiś ciepły front, który skutecznie psuje pogodę w rejonie K2. Wg prognoz może poprawi się po 3-4 sierpnia, więc cierpliwie czekamy, nic innego nie jesteśmy w stanie zrobić. Jeszcze kilka dni temu wszyscy byliśmy podekscytowani próbą ataku. Podzieleni na 2 grupy, które wyszły z bazy 24 i25go lipca zmierzaliśmy w kierunku szczytu. Pierwsza grupa miała atakować 27golipca, w niej Kinga, Tamara i Darek. Reszta ekipy, z przystankiem w obozie 3cimplanowała atak 29go lipca, już po zejściu pierwszej trójki. Niestety już 26gobyło wiadomo, że ewentualne szanse ma tylko pierwszy zespół. Prognoza rokowała tylko na wejście 27go, później pogoda gwałtownie się zmieniała. Zapowiedź silnego wiatru i opadów na 29go zatrzymała drugi zespół w połowie drogi w górę. Zeszliśmy do bazy i obserwowaliśmy poczynania Kingi, Tamary i Darka. Niestety 26godotarli z powodu wiatru zbyt późno w rejony obozu go. Rozstawili namioty w tzw. niższej 4ce, ok godziny przed ramieniem K2. Podjęli decyzję o zejściu następnego dnia. Pogoda nie była taka, jak mówiła prognoza, wiec próba wejścia na szczyt mogła być zbyt ryzykowna. Liczymy, że pogoda niebawem się poprawi. U góry pada śnieg i oblepia skały. Jeśli będzie tak jeszcze przez kilka dni, może skończyć się to poważnym zagrożeniem lawinowym na naszej drodze. Droga do 1kipo opadach to zawsze loteria. Trzeba będzie poczekać dzień, dwa, aby spadły lawiny i dopiero można będzie działać. Liny poręczowe znów pod śniegiem do wyrywania lub do naprawy, droga na nowo do przetorowania. Łatwo nie będzie, ale duch w zespole ciągle jest!
Tomek Kobielski
28 lipca 2010
Wszyscy są już w bazie. A my spokojnie działamy dalej zgodnie z planem. Dzisiaj Jura, HPsi i nasi dwaj nowi przyjaciele z Kazachstanu wyszli do trójki i być może w kierunku czwórki.
Bogusław Ogrodnik
27 lipca 2010
Po późnym osiągnięciu niskiej czwórki dzisiaj wszyscy schodzą na dół.
Bogusław Ogrodnik
26 lipca 2010
Zeszliśmy z Tomkiem i Jurą na rest do bazy. Marcin właśnie zaczął schodzić z trójki. Reszta zespołu podchodzi wyżej do obozu czwartego.
Bogusław Ogrodnik
24 lipca 2010
Kinga, Darek i Tamara ruszyli dziś do ataku. My wychodzimy jutro.
Bogusław Ogrodnik
22 lipca 2010
Karakorum pokazało, że nic tu nie jest pewne. Optymistyczne prognozy pogody sprzed kilku dni oraz myśli o ataku na K2 dziś są już nieaktualne. Wiemy już, że nie będzie okna pogodowego 24-25. Nowa prognoza mówi coś o ewentualnym oknie 27-28 lipca, ale trudno w nią święcie wierzyć, kiedy wkoło nie widzimy gór tylko chmury, a z każdą godziną w bazie przybywa śniegu.
Czas spędzamy odpoczywając w bazie i dobrze się odżywiając. Krótko ...przed załamaniem pogody do bazy dotarły nowe ładunki z prowiantem, w tym świeże mięso z rodzaju miejscowego Yaka. W mesie widać więc często uśmiechy na twarzach podczas posiłków. Czas umilamy sobie również rozgrywkami w szachy, scrabble, a nawet urządziliśmy miejscowe "laptopowe" kino oglądając kultowe "Lejdis". Nie pozostaje nam nic innego jak czekać. Trzymajcie kciuki!
Tomek Kobielski
16 lipca 2010
Obóz trzeci stoi od wczoraj. Dzisiaj tutaj na 7050 m npm cała ekipa czuje się dobrze. Robimy rekonesans w stronę czwórki. W niedzielę chcemy zejść na dół na odpoczynek.
Tomek Kobielski
© Copyright 2003 - 2011 by www.gazetagazeta.com
Uwagi i komentarze na temat tego tekstu prosimy kierowac pod adres listy@gazetagazeta.com
Zastrzegamy sobie prawo do publikacji nadeslanych listów, a takze do ich skracania.
Powrót na początek strony
|
|
 |
|