Dziennik Polonii w Kanadzie    
Strona główna | POLONIUM | Wyszukiwarka | Ogłoszenia | Księgarnie | Redakcja | O nas | About us
Uaktualnione: 9 stycznia, 2012
 
  GAZETA - dziennik poloni kanadyjskiej      

W naszej GAZECIE:
Polonium
POLONIUM
News about Poland

Ale piękny jest ten świat
Antykwariat
ARCHIWUM SPRAW NAJCIEKAWSZYCH
CHUDNIESZ - WYGRYWASZ ZDROWIE
Dobre rady
Europa
Film
Finanse
Fotka dnia
Historia mało znana
IMPREZY
Kabaret pod Bańką
Kanada
Komentarze, opinie
Kultura
List oceaniczny - dodatek kulturalny
LISTY OD CZYTELNIKÓW
Nauka i technika
Ontario
Polonia
Polonia Przyszłości
Polska
Pomóżmy innym
Powódź 2010
Prawo
Robert Dziekański
Różności
Smoleńsk 2010
Toronto
USA
W krzywym zwierciadle
Wybory federalne 2011
Zdrowe ciało, zdrowy duch
Świat

Komentarze i pytania

merytoryczne
do redaktora:

Małgorzata Bonikowska
webedytor@gazetagazeta.com

techniczne
do webmastera:

Tomek Kniat
webmaster@gazetagazeta.com

 

 



Komentarze, opinie

Co się z moją Polską porobiło?
Witold Liliental
Jul 30, 2010
  > Wersja do drukowania
> Wyślij e-mailem


Z cyklu: Przemyślane pod prysznicem


Pamiętamy, jak podczas krótkotrwałej "IV RP" zaczęło się dzielenie na tych, co stoją tam gdzie my, i tych, co stoją tam, gdzie ZOMO. To był nowy, brutalny sposób prowadzenia polityki, zakończony wyraźną przegraną partii rządzącej w 2007 roku. Większość elektoratu powiedziała "STOP!"

W polityce kanadyjskiej i amerykańskiej też są ostre spory polityczne, ale z wyjątkiem kilku skrajnych i nawiedzionych publicystów, jak przykładowo Rush Limbaugh, nie słyszy się na codzień pomówień rządu o działalność antynarodową, tym bardziej o kryminalną. W każdym razie, żaden polityk opozycji nie pozwoliłby sobie na oskarżanie kogokolwiek z partii rządzącej o spisek antypaństwowy. Nawet ci, gorąco nienawidzący Baracka Obamy, krytykują czyny, ale nie pozwalają sobie na oskarżanie go o celowe działanie na szkodę państwa i narodu bez konkretnych dowodów. Gdyby ktoś tak uczynił, byłby potępiony przez własnych kolegów. Pewne ramy obowiązują. W Kanadzie też dyskurs polityczny bywa ostry, ale politycy pamiętają, że jest to walka polityczna z przeciwnikiem, a NIE wrogiem.

Tymczasem w Polsce postawiono politykę na głowie. Nie wystarczy przeciwnika skrytykować. Trzeba go zgnoić, pozbawić prawa do godności, pomówić, przedstawić, jako wroga Narodu.

Od zmiany warty w 2007 roku, notowania PiS i Prezydenta systematycznie opadały. Wiadomo było, że przy poparciu na poziomie około 20% wygranie na jesieni wyborów prezydenckich na drugą kadencję graniczyło z cudem. Jedyną nadzieją było ponowne przyciągnięcie elektoratu ojca Rydzyka, oczywiście za ustępstwa, bowiem w polityce nic za darmo się nie dzieje. Ale sposób ojca Rydzyka od lat polegał na wskazywaniu "wroga", który CELOWO niszczy Polskę, i obrzydzanie go. Już znacznie wcześniej Jacek Kurski wypróbował podobną strategię chwytem z "dziadkiem z Wehrmachtu". Zagorzali zwolennicy PiS do dziś o polskim premierze piszą "Herr Thuske" albo "folksdojcz, hitlerowiec" itp. Gnój zawsze przylega. Strategia wydała się skuteczna. Ale notowania nadal były słabe.

I nagle wydarzyła się katastrofa pod Smoleńskiem. W pierwszym dniu obydwie strony politycznej sceny były w zrozumiałym szoku. Obydwie strony straciły bliskich przyjaciół, rodziny, działaczy. To była tragedia ludzka. Byłem w tym czasie w Warszawie i widziałem na własne oczy spontaniczność, z jaką ludzie kładli kwiaty przed pałacem prezydenckim. Ja też. Dla upamiętnienia WSZYSTKICH, którzy zginęli.

Obserwując działania władz w tych pierwszych dniach po katastrofie, stwierdzam, że zachowywały się godnie i z niezwykłym taktem. Natomiast nazajutrz, kiedy trumna z ciałem Prezydenta powróciła do Warszawy, niezawodny redaktor Pospieszalski już zagospodarowywał tragedię, zachęcając grupę ludzi, jak twierdzi, przypadkowych, do oskarżeń o spisek, zamach, jednym słowem o zbrodnię. Widziałem to, stałem o krok. Później powstał z tego film skrajnie jednostronny, zupełnie jak "Misja specjalna", gdzie nie ma innych głosów, jak te potwierdzające z góry założoną, jedynie słuszną tezę. Czołowi politycy PiS, za przykładem swojego prezesa, przyjęli postawę zgody narodowej. Prezes oświadczył, że wiele przemyślał i zrozumiał, że szanuje patriotyzm swoich przeciwników politycznych. Nawet lewica stała się na czas kampanii wyborczej jego pupilkiem. Wiele osób dało się nawet na tę "przemianę" nabrać. Tymczasem "na dole" w ruch poszły ulotki z zatrutą propagandą o zamachu i spisku oraz straszenie ludzi w licznych kościołach, że głosowanie na Bronisława Komorowskiego, to ciężki grzech. Nie wystarczyło to wszystko jednak do zapewnienia Jarosławowi Kaczyńskiemu zwycięstwa. Jakkolwiek dziś PiS bije na "minimalną" różnicę w wynikach wyborów, to jednak trzeba pamiętać, że ponad milion Polaków w drugiej turze głosowało na jego rywala.

W kilka dni po wyborach Jarosław Kaczyński oraz jego czołowi politycy wrócili do dawnej polityki, przypuszczając atak z furią. Oskarżyli Platformę i osobiście premiera Tuska o moralne, a nawet bezpośrednie i świadome spowodowanie katastrofy smoleńskiej. Prezes Kaczyński znowu używa wyrażenia "polegli". Puściły wszelkie hamulce. Opozycja po prostu sugeruje, że premier polskiego rządu jest zdrajcą i kryminalistą. Takie treści łatwo trafiają do mas i skutecznie podburzają je, destabilizując podstawy demokracji. Szeregowi zwolennicy PiS głoszą te rewelacje otwarcie, bezkarnie i bez żenady. Nawet na argument, że w tej katastrofie zginęli również ludzie z Platformy i z lewicy, odpowiadają, że "poświęcono ich" dla osiągnięcia swoich celów i dodają, że Stalin właśnie tak robił. Rozumiem, że można się niecierpliwić, czekając na powolne śledztwo, że można mieć podejrzenia, co do rzetelności rosyjskich śledczych, ale oskarżać własnego premiera o morderstwo z zimną krwią? Tu muszę przypomnieć, że słowa Palikota "Kaczyński ma krew na rękach", były reakcją na oskarżenie, że Tusk ma krew na rękach. O ile to ostatnie pozbawione jest jakichkolwiek podstaw, o tyle niektóre ujawnione treści zapisu czarnej skrzynki przywołują na myśl sytuację nad Gruzją sprzed kilku lat. Więc jeśli nawet Palikot reaguje w sposób brutalny, skoro sprawdza się wszystkie okoliczności tragedii, nawet możliwość sztucznego wytworzenia mgły, to i tę, sugerującą, że pilot działał pod presją, należy tak samo sprawdzić i potwierdzić, albo wykluczyć.

Niepoważnie brzmi używane przez niektórych publicystów twierdzenie, że Platforma jest beneficjentem katastrofy. Niech mi ktoś pokaże choć jeden z tych benefitów. Przed katastrofą miała praktycznie wybory prezydenckie, które miały się odbyć na jesieni, w kieszeni. Nie potrzeba było dokonywać żadnego zamachu, żeby się pozbyć konkurenta. Po katastrofie, na skutek wielkiego przypływu ludzkiej sympatii do Jarosława Kaczyńskiego, który stracił brata, jego notowania gwałtownie wzrosły, poważnie zagrażając szansom wyborczym Bronisława Komorowskiego. Po katastrofie Platforma stała się obiektem niewybrednej cichej i otwartej propagandy nienawiści, pomówień bez cienia dowodów. Więc gdzie te korzyści? Chyba że wskazywać się będzie fakt, iż więcej zginęło ludzi z PiS, niż z PO, ale nie wierzę, by ktoś mógł mieć tyle złej woli, żeby z tego tytułu nazwać Platformę "beneficjentem".

Kuriozalne jest powołanie z inicjatywy PiS parlamentarnej grupy do prowadzenia śledztwa w sprawie katastrofy smoleńskiej, z Antonim Macierewiczem na czele. Grupa ta składa się wyłącznie z członków PiS, nie ma żadnych uprawnień, ani dostępu do materiałów prokuratury, więc nie wiadomo, co i jak będzie badać. Zresztą, chyba już nie musi. Jej przewodniczący już na wstępie stwierdził, iż nie ma wątpliwości, że wydarzyła się zbrodnia.

Co się z moją Polską porobiło?


© Copyright 2003 - 2011 by www.gazetagazeta.com

Uwagi i komentarze na temat tego tekstu prosimy kierowac pod adres listy@gazetagazeta.com
Zastrzegamy sobie prawo do publikacji nadeslanych listów, a takze do ich skracania.

Powrót na początek strony

 

Komentarze, opinie
Gafy i inne wpadki
Kontrasty i konwersacje w Kalifornii
Rozmowy Polskiej Agencji Prasowej
Warto poznać swoje miasto
Rocznice, wspomnienia, myśli
Cały rok w dwa dni
Czego Państwu życzę
Myśli przed Nowym Rokiem
Skojarzenia przedświąteczne
Grudniowe prawdy