LISTY OD CZYTELNIKÓW
Droga redakcjo
Jestem już w Kanadzie ponad 20 lat i tak na prawdę nie interesowałam się sprawami Polski, dopiero po sponsorowaniu mojej mamy 4 lata temu zrozumiałam jak bardzo zaniedbałam swoją ojczyznę. Oczywiście zawsze mówiłam, że jestem Polką i że mój kraj jest pełen historii i walorów turystycznych, ale tak na prawdę to sprawy polityczne i ekonomiczne nie zaprzątały mojej głowy.
Śmierć naszego papieża i tragiczna katastrofa w Katyniu państwa Kaczyńskich uświadomiła mi jak tęsknię za swoją ojczyzną i jak bardzo bliska jest mojemu sercu. Niedawno rozmawiałam z Polakiem, który kupował w moim sklepie, że nie będzie głosował, bo nie wie tak na prawdę na kogo i komu zaufać, ale na pewno na stare lata chce wrócić. My Polacy tutaj z dala od ojczyzny potrzebujemy więcej pomocy od was - obiektywnej, aby uświadomić sobie na kogo głosować, bo jeżeli teraz nie będziemy uczestniczyć w życiu kraju to później nie wiemy do czego wrócimy. Wiele się pisze w Gazecie o sytuacji w Toronto, ale uważam, że teraz bardzo potrzebne jest abyście poświęcili więcej czasu na artykuły które pomogłyby uświadomić nam - Polonii jak bardzo ważne jest głosowanie i jak wielki wpływ możemy mieć na nie. Więc może na te drugie wybory zobaczymy więcej tematów i pozwolą one zrozumieć wielu z nas jak bardzo ważne jest abyśmy uczestniczyli w tym drugim głosowaniu.
Kochajmy nasz kraj i nie zapominajmy o nim, budujmy go wszyscy razem
Anna
Szanowna Pani,
Żyjemy w Kanadzie, więc poświęcamy sporo miejsca sprawom kanadyjskim i torontońskim, ale na pewno zauważyła Pani, że jest także bardzo dużo informacji o Polsce i o tym, co się tam dzieje, analiz sytuacji politycznej, opinii i komentarzy. Nasi felietoniści reprezentują różne opcje polityczne, zgodnie z naszą żalazną zasadą, by pokazywać dwie strony. Nie namawiamy do głosowania na któregoś z kandydatów, ponieważ jest to osobisty wybór każdego wyborcy, tak zresztą jak decyzja, czy brać udział w wyborach w kraju, z którego pochodzimy, ale w którym nie mieszkamy. Prosimy śledzić informacje podawane w "Gazecie" aż do samego wyborczego weekendu. Będzie ich jeszcze bardzo wiele. Ma Pani rację - kochajmy nasz kraj i głosujmy zgodnie z własnym sumieniem i rozsądkiem.
•••
Strona rosyjska już bezpośrednio po katastrofie lansowała opinię o winie pilotów, bez żadnych twardych dowodów. Opinie te przyjął polski rząd i większość polskich mediów również bez dowodów. Tak się rozpowszechnia dezinformację i kreuje przedwczesne opinie, zanim zostaną one udowodnione.
Rosyjscy dysydenci ostrzegają Polaków, by nie ufać Rosjanom. Również francuski politolog i znawca Rosji dziwi się bardzo że polski rząd nie starał się uzyskać wspólnego śledztwa. Jesteśmy zdani na kopie odczytów z czarnych skrzynek, które częściowo są całkiem nieczytelne (wg polskich specjalistów). Jest więcej pytań niż odpowiedzi. Strona rosyjska byłaby całkiem wiarygodna, gdyby zaraz po katastrofie oddała Polsce czarne skrzynki, również do wspólnego odczytywania, ale w Polsce. Jesteśmy zdani na info, które przekażą nam Rosjanie. Obecnie sam min. Miller już mówi, że wina może być po obu stronach, co było wykluczone bezpośrednio po katastrofie. Filmu amatorskiego nakręconego niemal na żywo gdzie widać szczątki samolotu i ledwo widoczny pożar, również z odgłosami kilku strzałów i słów w języku rosyjskim, w ogóle się już nie pokazuje, a rodzi on istotne pytania (bez odpowiedzi).
Obserwator z Montrealu
Wszystkim zależy na wyjaśnieniu sprawy i odkryciu prawdy, a sprawa jest trudna, wymagająca czasu i ogromnej pracy. Ci, którzy mają wpływ na śledztwo w Polsce, muszą działać rozważnie i nie poddawać się emocjom. Tu chodzi o bardzo wiele - o prawdę, ale także o dobrosąsiedzkie stosunki, które mają szansę się poprawić - zobaczymy, co okaże się w przyszłości. Skrzynki już są i nikt nie oskarża załogi. Nadal jest wiele pytań bez odpowiedzi. Oby czas przyniósł na nie odpowiedzi.
•••
Droga Redakcjo,
Piszę po wyborach i po lekturze prasy - czytam od dawna już tylko "Gazetę", bo potraficie pokazywać szereg różnych stanowisk w różnych sprawach, a jednostronność i służalczość tylko jednej opcji wychodzi mi już bokiem, kiedy czytam tutejsze tygodniki. Zresztą po co mam je czytać - wystarczy włączyć radio i posłuchać Rada Maryja. Taniej bo za darmo i wzrok się nie psuje.
Chciałem się podzielić spostrzeżeniem na temat ostatnich wyborów tu w Toronto. Nie tylko że ich wyniki są całkowicie odbiegające od tego, jak głosuje Polska czy bliższa jej Europa, ale jeszcze nie wiadomo skąd w tej Polonii tutaj jest taka agresja. Wiele osób odmawia prawie prawa do życia osobom, które myślą inaczej. Rodacy z Kanady! Spokojnie, z dystansem - i tak macie szczęście, że macie prawo głosu na temat kraju, który widocznie w niewielkim tylko stopniu ma cokolwiek wspólnego z Waszymi poglądami, w którym nie mieszkacie (zgadzam się z red. Bonikowską co do wątpliwości, czy powinniśmy mieć prawo głosu jako diaspora polska). Ale Wasze wypowiadanie się za tymi czy innymi, jako ludzi mieszkających w kraju o starej, dobrze zadomowionej demokracji, powinno cechować właśnie poszanowanie dla inności poglądów. Już w PRL-u próbowano nas zmusić do myślenia identycznego, według narzuconych norm - jak partia, ta jedyna. Teraz mamy pluralizm, wolność słowa, ale te nowe skarby idą także z obowiązkami - a te obowiązki to zachowanie kultury politycznej, respektu dla innego spojrzenia na Polskę czy świat. Wiadomo, że Polska widziana przez PiS i Polska PO nie jest taka sama. Wybierajcie, skoro Wam wolno, ale nie plujcie, nie lżyjcie tych innych. Ja akurat głosowałem na najbliższego mi w tym biegu kandydata, który nie jest żadnym z dwóch finalistów, ale patrzyłem na sceny w Konsulacie, słuchałem rozmów przed ogrodzeniem i ogarniał mnie smutek, zwykły smutek. Może zamiast inwektyw, wygarniania tym drugim braku patriotyzmu, sprzyjania post-komunie (!) warto by spokojnie, rzeczowo pogadać ze sobą, posłuchać strony drugiej, jej racji. Ale to chyba czysta utopia. Żal mi, że nasz naród został tak ogłupiony, że umie tylko uznawać własne racje. Wychowałem się w rodzinie, gdzie uczono nas tolerancji i siły, jaką niesie gotowość do zrozumienia inaczej myślących. Widoczne moja rodzina była nietypowa (a szkoda). Swoje dzieci wychowałem tak samo i widzę, że to idzie w kolejne pokolenie moich wnuków.
Pozdrawiam i dziękuję, że nie jesteście ślepo jednostronni. Oby tak dalej,
Wiesław P. z Mississaugi
(nazwisko znane redakcji)
Nic dodać, nic ująć. Nam też jest smutno z tych samych powodów. Na szczęście rodzin takich jak Pańska jest trochę, ale zdecydowanie za mało.
© Copyright 2003 - 2011 by www.gazetagazeta.com
Uwagi i komentarze na temat tego tekstu prosimy kierowac pod adres listy@gazetagazeta.com
Zastrzegamy sobie prawo do publikacji nadeslanych listów, a takze do ich skracania.
Powrót na początek strony
|