LISTY OD CZYTELNIKÓW
Odpowiedź w sprawie artykułu Pani Krystyny Gnizowskiej z dnia 23 - 25 kwietnia:
Szanowna Pani Krystyno Gnizowska, przypadkiem wpadł mi dopiero teraz do ręki Pani artykuł pod tytułem "Żałosna Żałoba" i ponieważ wymienia Pani w nim moje nazwisko, pomyślałem, że warto odpowiedzieć.
Powodem, że dopiero teraz, i że zupełnie przypadkowo "wpadł" mi do rąk Pani artykuł jest fakt, że od czasu kiedy moi znakomici koledzy dziennikarze zostali z tejże gazety usunięci, Pani firma zupełnie przestała mnie interesować. Ale przejdźmy do meritum sprawy. Oczywiście mogę zrozumieć Pani ton i refleksje, ale czy nie zapędziła się Pani zbyt daleko w swych oskarżeniach i prasowych wywodach?
Wiadomo, że gazeta lepiej się sprzedaje, jak się na kogoś coś ostrzej napisze (czytaj: napluje) lub wywoła mały polonijny skandalik, ale RZETELNY dziennikarz powinien opierać się na faktach, a nie domysłach, czy obiegowych plotkach, badając wszelkiego rodzaju źródła informacji, zanim publicznie się wypowie. Cytuje Pani i opiera Pani swoje niecelne spostrzeżenia na WYRWANYM Z KONTEKSTU, PISANYM SKRÓTOWO e-mailu, który nawet do Pani nie był adresowany. Czy była Pani obecna lub ktoś z Pani gazety na organizowanym przeze mnie spotkaniu? Czy właściwie zrozumiała Pani zawartość cytowanego e-maila i informacje dotyczące zmiany nastroju imprezy na MINOROWY?? Może za trudne słowo i go Pani nie zrozumiała? Otóż MINOROWY znaczy melancholijny, smutny, posępny, rzewny. A zatem jak MINOROWE SPOTKANIE MOŻNA OPISYWAĆ JAKO "TAŃCE I HULANKI"??? Szkoda, że Pani domysły są tak mało trafne! I w tym miejscu muszę Panią zasmucić, "reszta bez zmian" z cytowanego e-maila nie stanowiła o charakterze imprezy, jedynie o zachowaniu terminu i miejsca spotkania. Widzi Pani jak łatwo się można pomylić... Proszę przyjąć także do swojej wiadomości, że jedynym organizatorem spotkania byłem JA. Izabela Embalo była tylko jednym ze sponsorów tej charytatywnej akcji, jak wielu poprzednich, co uwidoczniłem na plakatach i w OFICJALNYCH publikacjach, może Pani nie doczytała, żadnej też sali nigdy nie wynajmowała, co łatwo można sprawdzić... Dlaczego pisze Pani NIEPRAWDĘ? Znowu niebagatelna pomyłka? W dodatku o jakich grubych kontach dolarowych Pani wypisuje? Proszę się nie ośmieszać, nawet przeciętnie inteligentna osoba wie, że IMPREZA czy AKCJA CHARYTATYWNA, jak sama nazwa wskazuje, jest BEZDOCHODOWA. A SPONSORZY, także organizatorzy, na niej nie zarabiają, wprost przeciwnie, przeznaczają WŁASNE FUNDUSZE w geście pomocy innym. A może to Pani lub firma, dla której Pani pisze, liczy te opisywane dolary, bo chyba nie za darmo wypisuje Pani swoje "patriotyczne" artykuły, no ale tego nie wiem...
Proszę też przyjąć do wiadomości, że planowany BAL SIĘ NIE ODBYŁ! Na naszym MINOROWYM spotkaniu wesołej biesiady nie było, co usiłowała Pani z uporem maniaka w artykule swoim wyeksponować. Wszelkie tego typu "wesołości i pląsy" z imprezy wyeliminowałem, a repertuar jedynej śpiewającej Beaty Fedorcio został odpowiednio dostosowany do smutnego klimatu imprezy, na przykład w postaci melancholijnej ballady Edit Piaf. Organizowane przeze mnie spotkanie było NOSTALGICZNO-PATRIOTYCZNE. To właśnie na tym spotkaniu uczczono wszystkich tragicznie zmarłych minutą ciszy oraz patriotyczną żałobną poezją Czesława Miłosza - "Miłość", i Kamila Cypriana Norwida - "Fortepian Chopina", recytowaną wspaniale przez Panią Redaktor Krystynę Starczak Kozłowską. Dlaczego nie zamieściła Pani takowej fotki?
Obecni rozmawiali o tragicznym polskim wydarzeniu i dzielili się swoim smutkiem i odczuciami. Co do przeżywania tragedii narodowej, jest to sprawa wielce osobista. Nie było, myślę Polaka, który nie byłby dogłębnie wstrząśnięty tym, co się stało. Niektórzy nawet mieli potrzebę spotkania się z innymi, przeżycia tej tragedii wspólnie, czy tak trudno to zrozumieć? Nie są nam potrzebne zwady czy prasowe polonijne opluwanie,zwłaszcza w tym smutnym dla Polaków czasie. W naszej historii Polacy łączą się w momentach tak tragicznych, a nie "oczerniają". WSTYD... PO PROSTU WSTYD, że pisze się o swoich rodakach nieprawdziwe informacje w momencie, kiedy powinno łączyć nas pojednanie i braterstwo. Pisze też Pani o sumieniach... moje jest jak najbardziej czyste... a czy Pani sumienie pozwala na to, by wydawać KRZYWDZĄCE opinie o innych? Czy można to nazwać patriotyzmem, katolickim odruchem w stosunku do bliźniego? A może drapnie Pani piórem jakieś małe przeprosiny, nie dla mnie bo takich od Pani nie wymagam, ale dla uczestników i sponsorów spotkania? Byłoby to ładne z Pani strony... Mam także wielką nadzieję, że w następnych artykułach (o ile Redaktor Naczelny "Gazeta Gazeta" nie odsunie Pani od redakcyjnej pracy - dla dobra tej gazety), zanim Pani coś napisze, sprawdzi Pani DOKŁADNIE wszelkiego rodzaju informacje (najlepiej osobiście), tak by były rzetelne i nie wprowadzały Polonii w błąd. O ile dobrze sobie przypominam, za podobne "dziennikarstwo" można nieźle beknąć w sądzie, o czym się już Pani firma przekonała, bo jak mówi stare MĄDRE przysłowie "kto dołki pod kimś kopie, ten przeważnie sam w nie wpada"...
Co do innych imprez nie mam prawa i nie mogę się wypowiadać. Pisała Pani o wszystkich razem, pomimo że charakter imprez był odmienny.
Na przyszłość - ponownie wielka prośba, proszę rzetelnie sprawdzać fakty, informacje. Wymaga wszak tego zwykła ludzka przyzwoitość i etyka dziennikarska, z którą jak widać, ma Pani zdecydowanie "na bakier". Radziłbym także wszystkim, by kupowali i czytali gazety, które piszą PRAWDĘ i promują pozytywne wartości- ZGODĘ, SZACUNEK, BRATERSTWO.
Z pozdrowieniami dla Całej Polonii, organizator koncertu, zamienionego ze względu na zaistniałe tragiczne okoliczności, w patriotyczne MINOROWE spotkanie
Bogumił Grabowski Bednarek
•••
Szanowny Panie,
Bardzo dziękuję za niezwykle obszerny komentarz do mojego artykułu. Pan wybaczy, że nie będę podejmowała polemiki i nie będę komentowała Pańskich prób sarkazmu pod adresem "Gazety" (dla której nie pracuję wbrew Pana twierdzeniom - warto sprawdzić, jak sam Pan radzi, zanim się napisze), jej czytelników czy mojej osoby. Idąc za apelem jednego z kandydatów na prezydenta RP pragnę zakończyć wszelkie wojny polsko-polskie. Pozwoli Pan zatem, że skupię się jedynie na Pańskich zarzutach co do mojej "nierzetelności" dziennikarskiej.
Aby oszczędzić czytelnikom szperania po archiwach minionych wydań "Gazety", przytoczę jeszcze raz Pański e-mail, na którym oparłam swoje opinie, a który wbrew Pana woli (?) dotarł również i do mnie. W tym miejscu pragnę wyrazić swoje zdziwienie, że organizując ogólnodostępne imprezy życzy Pan sobie by Pańskie reklamowe e-maile miały jakiś ograniczony krąg odbiorców. To nie prywatne listy, lecz zwykłe ogłoszenia i komunikaty, przesyłane od człowieka do człowieka. Swoje oburzenie w tym względzie może Pan skierować jedynie do ogólnoświatowej globalizacji i twórców internetu. Na ten problem nie jesteśmy więc w stanie zaradzić, bo korzystając z internetu chcąc nie chcąc będzie Pan docierał z reklamowymi e-mailami do osób, do których Pan nie chce ich wysyłać, a ja będę otrzymywała reklamowe e-maile od osób, od których otrzymywać ich sobie nie życzę. Takie czasy, proszę się więc nie ośmieszać niezbyt roztropnymi pretensjami. Ale wróćmy do sprawy czyli do Pańskiego e-mailu, który dotarł do mnie za pośrednictwem Pańskich poruszonych nim znajomych dnia 16 kwietnia 2010 roku. Przytaczam go w całości:
"W związku z zaistniałą sytuacja (katastrofa samolotowa, w której zginęła polska elita), program Wielki Bal Wiosenny został całkowicie przemieniony w uroczystość - spotkanie, w którym na początku zebrani pamięć poległych uczczą 1-minutową ciszą, następnie odmówią modlitwę za poległych, red. Krystyna Starczak-Kozłowska przeczyta wiersz C.K. Norwida "O śmierci Fryderyka Chopina". Na zakończenie części oficjalnej - żałobnej, zostanie odśpiewany narodowy hymn... Dalsza część imprezy odbędzie się w nastroju minorowym. Wszystko bez zmian, tak jak podano w informacjach plakatowych i prasowych...
Odwołanie balu nie było możliwe chociażby ze względu na poniesione wcześniej niebagatelne koszty, oraz ze względu na to, że imprezy nie można przenieść na inny termin, ponieważ wszystkie soboty od dawna są już zajęte...
Prosimy o poparcie naszej kolejnej akcji - imprezy dostosowanej całkowicie do sytuacji, o wsparcie inicjatywy i liczne przybycie.
Główni Organizatorzy
Bogumił Grabowski Bednarek
Izabela Embalo
http://besta.operabelcanto.net ."
A więc, Szanowny Panie, pozwoli Pan, że na podstawie tej wiadomości odniosę się do Pańskich zarzutów.
Jak zapewne czytelnicy zauważyli list-reklama podpisany jest jak najbardziej czytelnie: "Główni organizatorzy Bogumił Grabowski Bednarek i Izabela Embalo". Zatem Pańskie zarzuty, że napisałem nieprawdę, gdyż jedynym organizatorem jest pan Bogumił Grabowski Bednarek są bezpodstawne bo w swoim reklamowym e-mailu sam Pan czarno na białym wskazuje i podpisuje organizatorów. Nie wiem skąd taka zażarta próba wzięcia teraz na siebie całej "odpowiedzialności" za zaistniałą sytuację. Ja mogę się tylko domyślać, ale relacje rodzinno- biznesowe nie są sprawą w tej dyspucie zatem zważywszy na obiecany koniec wojny polsko-polskiej nie będę ich dociekała. Pierwszy argument mojej "nierzetelności" mamy zatem za sobą. Proszę na przyszłość podpisywać się w liczbie pojedynczej, jeżeli taki jest faktyczny stan rzeczy.
Nie wiem co spowodowało, że, jak Pan mi zarzuca, "wyrwał" Pan swój własny e-mail "z kontekstu" i dlaczego był on pisany "skrótowo". Nie wiem też dlaczego raz stara się Pan swój własny e-mail zdyskredytować, a drugi raz powołuje się Pan na jego skróconą treść. To bardzo ciekawa forma argumentacji. Szanowny Panie, pragnę Panu uzmysłowić, że e-mail ten nie był pocztą pomiędzy dwoma znajomymi, którzy zapraszają się na imieniny, lecz była to OFICJALNA reklama i INFORMACJA o imprezie, którą Pan organizował. Żadna inna forma, ani bardziej wydłużona ani jeszcze bardziej skrócona, nie była rozpowszechniana przez Pana, więc ten e-mail jak najbardziej można uznać za źródło informacji o mającym się odbyć balu.W tym zatem e-mailu informuje Pan, że po patriotycznym początku wszystko ma być bez zmian, tak jak podano w plakatach i reklamach prasowych. A na załączonym do e-mailu plakacie reklamuje Pan występy artystyczne iluzjonisty, tancerki, śpiewaków, reklamuje pan DJa i Zespół, który będzie grał do tańca itp, itd... czyli wszystko to co odbywa się na każdym balu. I każdy kto przeczytał w ten sposób sformułowaną przez pana informację odczytał ją dokładnie tak jak ja (sprawdzałam), czyli że po patriotycznym początku będzie miał miejsce najnormalniejszy bal ze śpiewami i hulankami na parkiecie. Nikt nie potrafi czytać w Pana myślach, żeby wykombinować, iż Pana zwrot "wszystko bez zmian, tak jak na plakacie" dotyczy jedynie... miejsca i godziny.
Proszę więc na przyszłość, żeby to Pan jako organizator imprez ogólnodostępnych wykazał się większą odpowiedzialnością za własną reklamę, za to co Pan pisze i mówi, czyli większą rzetelnością, której brak mnie Pan niesłusznie zarzuca.
Odpowiedź na Pana niegrzeczne próby sarkazmu względem mojej osoby jakoby mające problemy z językiem polskim i znaczeniem słów. Próbuje Pan mi udowodnić, że nie rozumiem co to jest nastrój MINOROWY. Obawiam się, że jest dokładnie na odwrót. A zatem aby nie popełniał Pan w przyszłości błędów językowych, pragnę Pana poinformować, że nastrój MINOROWY jest określeniem oceniajłcym jakieś wydarzenie i jego atmosferę POST FACTUM. Można napisać po fakcie, że ludzie na balu mieli nastrój MINOROWY, ale w żaden sposób nie można go z góry założyć. Można założyć nastrój powagi, żałoby, ale nie MINOROWY. Zatem znowu - nie moje niezrozumienie, a raczej pańskie żonglowanie niezrozumiałymi do końca określeniami. Nie wspominam już o tym, że Norwid nigdy nie napisał wersza pt. "O śmierci Fryderyka Chopina", jak pisze pan w e-mailu. Dobrze przedtem sprawdzić jeżeli z literarurą jest się na bakier, aby unikać podobnych raczej żenujących omyłek... W liście swoim już podaje Pan właściwy tytuł tego niezwykłe popularnego utworu - dobrze, że ktoś to zauważył...
Dalej: zacznę od cytatu: "Proszę się nie ośmieszać, nawet przeciętnie inteligentna osoba wie, że IMPREZA czy AKCJA CHARYTATYWNA, jak sama nazwa wskazuje, jest BEZDOCHODOWA".
Pozostawię tę kolejną niegrzeczną Pana uwagę bez komentarza w myśl przyjętej i znanej już zasady by nie wszczynać kolejnych wojen polsko-polskich. Szanowny Panie, inteligencja nawet największa nie poparta odpowiednia wiedzą nie zawsze jest przydatna. Skoro próbuje Pan uchodzić za eksperta od poprawności językowej, oto kilka sugestii językowo-ekonomicznych by mógł Pan w przyszłości swojł nieprzeciętną inteligencję w pełni wykorzystywać dla dobra Polonii. Po pierwsze, słowo "bezdochodowy" nie istnieje w języku polskim - jest tylko słowo "niedochodowy". Po drugie, impreza charytatywna jest jak najbardziej imprezą DOCHODOWĄ , tyle że dochód z takiej imprezy przekazywany jest na cele charytatywne. Inaczej, przyzna Pan zapewne, organizowanie takich imprez nie miałoby sensu. Zresztą na PANA PLAKACIE jest informacja, że CZĘŚĆ DOCHODU BĘDZIE PRZEKAZANE NA CEL CHARYTATYWNY. Więc co Pan chciał przekazać skoro teraz stara się Pan mi wmówić, że na takich imprezach dochodu nie ma? Nierzetelność czy wręcz niechlujstwo językowe i merytoryczne zdecydowanie potrafi wypaczyć sens wypowiedzi, więc proszę, by na przyszłość tę rzetelność starał się Pan zachować.
W swoim e-mailu pisze pan, że odwołanie Balu nie było możliwe chociażby ze względu na poniesione wcześniej koszty. I to do tego zamiłowania do pieniędzy i konta nawiązałam w swoim krytycznym artykule. Niestety jako organizator coraz większej liczby różnego rodzaju balów i koncertów musi się Pan liczyć i z taką ewentualnością, że imprezę z jakichś względów niezależnych od Pana będzie Pan zmuszony odwołać, tracąc wyłożone wcześniej pieniądze na reklamę, depozyty itd. To jest ryzyko wpisane w tego rodzaju działalność i musi się Pan z tym liczyć. Taki problem wyniknął po ataku na World Trade Centre we wrześniu 2001 roku, po śmierci papieża 5 lat temu i taki był teraz. Wielu organizatorów zmuszonych było odwołać swoje imprezy tracąc pieniądze, ale takie jest ryzyko impresaryjnej działalności.
Szanowny Panie, w swoim liście informuje pan, że bal się nie odbył. Przykro mi zatem, że z powodu Pana nierzetelnych informacji zawartych w Pana e-mailu został Pan poddany niesłusznej krytyce w moim artykule. Nie pisałam o balu, skoro na nim nie byłam, ale o tym, jak był on zapowiadany w owych powszechnie dostępnych materiałach wysyłanych drogą elektroniczną. Proszę zatem na przyszłość wykazać się większą rzetelnością w przekazywaniu informacji, by nie dochodziło do niepotrzebnych nieporozumień , które Pan sam sprowokował. Musi Pan sobie zdawać sprawę, że w działalności, którą Pan prowadzi rzetelność i wiarygodność informacji jest sprawą bardzo ważną.
A niestety na razie Pańską wiarygodność w ocenie otaczającej Pana rzeczywistości, w której przyszło Panu żyć i organizować swoje imprezy, najlepiej charakteryzuje zdanie z plakatu reklamującego ten nieszczęsny bal, które brzmi następująco: Głównym sponsorem balu jest najpopularniejsza gazeta "Konsultant Polonijny". Pozostawiam to bez komentarza jako humoreskę , która rozbawi nie tylko redakcję i czytelników "Gazety", ale z pewnością również "Związkowca", "Gońca", "Wiadomości" i wielu innych...
Na koniec chciałabym poinformować Pana i Czytelników, że stosując się do apelu kandydata na prezydenta RP pana Jarosława Kaczyńskiego o zakończenie wojny polsko-polskiej, nie będę więcej podejmowała żadnej polemiki na poruszony dzisiaj temat.
Z poważaniem
Krystyna Gnizowska
© Copyright 2003 - 2011 by www.gazetagazeta.com
Uwagi i komentarze na temat tego tekstu prosimy kierowac pod adres listy@gazetagazeta.com
Zastrzegamy sobie prawo do publikacji nadeslanych listów, a takze do ich skracania.
Powrót na początek strony
|