Robert Dziekański
Raport Braidwooda gotowy, ale tajny
Oprac. Anna Głowacka
May 28, 2010 |
> Wersja do drukowania
> Wyślij e-mailem |
|
Rząd federalny otrzymał ostateczny raport komisji śledczej na temat śmierci Roberta Dziekańskiego. Na razie jest on tajny, ale prokuratura zapowiada jego ujawnienie. Może to nastąpić już za miesiąc.
|
Śmierć Polaka badała komisja sędziego Thomasa Braidwooda. Przygotował on kilkusetstronicowy raport, który ma analizować dlaczego zginął Polak i czy ktoś jest winny jego śmierci.
Do prokuratora generalnego trafił on na ponad tydzień przed planowanym terminem. Na razie nie wiadomo kiedy zostanie upubliczniony.
Jednak raport po pierwszej części śledztwa (opisujący zasady użycia paralizatorów w Kanadzie) trafił do opinii publicznej miesiąc po tym jak dostał go prokurator generalny.
Druga część raportu ma już w sposób szczegółowy opisać okoliczności śmierci Polaka. W grudniu ubiegłego roku Sąd Apelacyjny Kolumbii Brytyjskiej uznał, że komisja śledcza może stwierdzić czy policjanci działali zgodnie z prawem czy nie. A to oznacza, że mogą odpowiadać karnie za swoje działania. Czterej funkcjonariusze próbowali zablokować prace komisji śledczej twierdząc, że jako przedstawiciele służby federalnej nie mogą być oceniani przez władze prowincyjne.
Prace komisji Braidwooda wskazały na wiele nieścisłości w zeznaniach policjantów. Wykazano m.in. że udając się z interwencją na lotnisko zaplanowali użycie paralizatora, choć wcześniej się tego wypierali. Śledczy wykazali też, że Polaka porażono prądem wielokrotnie, a nie raz, jak myślano na początku. Komisja śledcza dotarła również do archiwalnych e-maili wysokich funkcjonariuszy policji, z których wynika, że przełożeni wymienili aż 1000 wiadomości omawiając wydarzenia i uzgadniając strategię komunikacyjną po śmierci Dziekańskiego.
Do tragicznego wydarzenia doszło w październiku 2007 r. Polak nie znając języka angielskiego nie umiał wydostać się z vancouverskiego lotniska. Po dziesięciogodzinnym oczekiwaniu był tak wyczerpany, że próbował przekroczyć bramkę i - z niewiadomych przyczyn - rzucił w przesuwane drzwi krzesłem. Gdy na miejsce przybyła policja, poraziła Polaka paralizatorem. Mężczyzna zmarł na miejscu.
© Copyright 2003 - 2011 by www.gazetagazeta.com
Uwagi i komentarze na temat tego tekstu prosimy kierowac pod adres listy@gazetagazeta.com
Zastrzegamy sobie prawo do publikacji nadeslanych listów, a takze do ich skracania.
Powrót na początek strony
|