Dziennik Polonii w Kanadzie    
Strona główna | POLONIUM | Wyszukiwarka | Ogłoszenia | Księgarnie | Redakcja | O nas | About us
Uaktualnione: 9 stycznia, 2012
 
  GAZETA - dziennik poloni kanadyjskiej      

W naszej GAZECIE:
Polonium
POLONIUM
News about Poland

Ale piękny jest ten świat
Antykwariat
ARCHIWUM SPRAW NAJCIEKAWSZYCH
CHUDNIESZ - WYGRYWASZ ZDROWIE
Dobre rady
Europa
Film
Finanse
Fotka dnia
Historia mało znana
IMPREZY
Kabaret pod Bańką
Kanada
Komentarze, opinie
Kultura
List oceaniczny - dodatek kulturalny
LISTY OD CZYTELNIKÓW
Nauka i technika
Ontario
Polonia
Polonia Przyszłości
Polska
Pomóżmy innym
Powódź 2010
Prawo
Robert Dziekański
Różności
Smoleńsk 2010
Toronto
USA
W krzywym zwierciadle
Wybory federalne 2011
Zdrowe ciało, zdrowy duch
Świat

Komentarze i pytania

merytoryczne
do redaktora:

Małgorzata Bonikowska
webedytor@gazetagazeta.com

techniczne
do webmastera:

Tomek Kniat
webmaster@gazetagazeta.com

 

 



Historia mało znana

Antoine i ja (3)
Władysław Pomarański
May 20, 2010
  > Wersja do drukowania
> Wyślij e-mailem


Niezwykła kariera Polaka - fryzjera największych gwiazd i celebrytów


Panie strojone były w jedwabne peniuary, przed cięciem i uczesaniem myto im włosy jakimś płynem skomponowanym przez Antoine’a, do składu którego wchodziły żółtka jajek i rum, masowano głowę, cięto i układano włosy tak jak sobie życzyła klientka, utrwalano fryzurę następnym wynalazkiem mistrza, mieszanką spiritusu i gumy arabskiej. W tym salonie po raz pierwszy użyto maszynki do suszenia włosów. Najodważniejsze pozwalały sobie farbować włosy początkowo na kolor błękitny, bo tak on sam je sobie farbował i tak przefarbował swego psa. Później gama kolorów została powiększona o pomarańczowy, czerwony, turkusowy, fioletowy. Gdy niejaka hrabina La Farge nie pozwoliła sobie umyć włosów, bo nie miała zwyczaju tego robić, odmówił usługi. Kilka dni później wróciła skruszona do salonu i pozwoliła mistrzowi robić ze swymi włosami co on uzna na konieczne i najlepsze dla niej. Pierwszą czarnoskórą artystkę Josephine Baker przyozdobił "fryzurą z pierścionkami" i przepowiedział jej, że znajdzie się dzięki niej w żurnalu mody i tak się stało, bo słynne czasopismo Vogue umieściło ją na okładce swego numeru, co w owych czasach było czymś niebywałym. Innej artystce Cécile Sorel opracował całą kolekcję kreacji do rewii-przeboju “Vive Paris!” Teraz już wszystkie sławy i bogaczki strzygły się i czesały u Antoine’a. Gwiazdy: Sara Bernhard, Simone Signoret, Marlena Dietrich, Isadora Duncan były jego stałymi klientkami i płaciły kolosalne sumy za usługi. Macie Hari, która zaczęła swoje życie gwiazdy tańca i skandalistki jeszcze jako młoda dziewczyna na wyspie Jawie, skomponował fryzurę jawajską.

Za sławą Antoina podążył rozwój biznesu. Zakłada inne salony w Paryżu, a także w Cannes, Marsylii, Londynie i tuż przed wojną nawet w Warszawie. W Anglii poznaje swą żonę Marię Bertę, manikurzystkę, córkę właściciela dwóch zakładów fryzjerskich. On nie ma głowy do prowadzenia biznesu, więc ona przejmuje to zadanie. Wychodzą poza dziedzinę czysto fryzjerską, Antoine projektuje kapelusze, stroje i rekwizyty teatralne. Za Paryżem zakłada fabrykę kosmetyków. Lubi nowości. Pierwszy w Paryżu zainstalował w swym apartamencie organy, nauczył się na nich grać. Przyjacielowi Dunikowskiemu, który cierpiał z tego powodu, że jest niskim, zaprojektował buty o podwyższonych o 3 centymetry obcasach i to nie takich sobie, ale z kryształu. W ogóle lubił szkło i kryształ, zaprojektował sobie schody kryształowe w pierwszym ze swych domów na ulicy Didier, a także łóżko z kryształu w formie trumny, w którym sypiał. Myśl o śmierci towarzyszyła mu całe życie. Zbudował sobie grób na cmentarzu Passy, zaprojektował pomnik nagrobny. Z balkonu mieszkania Cierplikowskiego można go było oglądać, co często robił. Ponieważ pomnik wymiarami nie pasował do grobu, Dunikowski zrobił jego mniejszą kopię, którą umieszczono nad grobem, oryginał przekazał później Antoine muzem Dunikowskiego w Warszawie. Dziwny to pomnik: wysoki o dość surowych rysach nagi mężczyzna zrośnięty przodem z kobietą o rysach twarzy Cierplikowskiego. Pomnik był wyobrażeniem oddzielenia duszy od ciała, gdzie ciałem Antoine’a jest mężczyzna, a dusza kobietą na pomniku. Pomnik ściągał tłumy żądnych sensacji turystów na cmentarz, bo powodował pewne skojarzenia seksualne. Nawet w liberalnym Paryżu był niezłą sensacją i doszły mnie słuchy, że w ostatnich latach zniknął z cmentarza zarówno ten grób jak i "gorszycielski" monument.

Mistrz w rozmowie powiedział mi, że prawdziwy przełom w jego karierze nastąpił w 1936 r. kiedy to został zaproszony do Londynu przed uroczystością koronacji Jerzego VI. Dozorował i kierował pracą swych podopiecznych nad 400 fryzurami najważniejszych kobiet w królestwie, sam osobiście Królowej Matce obciął na krótko włosy. Nie powiedział której matce, czy matce królów Edwarda i Jerzego, czy matce obecnej miłościwie nam panującej królowej Elżbiety II - obie głowy nadawały się wtedy na to strzyżenie. Od tej pory nastąpiła lawina klientek. Każda chciała mieć włosy zrobione na chłopczycę. Przedtem Antoine wmówił swoim klientkom, że pozbawianie się długich włosów to nie pozbawianie się kobiecości lecz frustracji życiowych.

W jego salonach było już teraz więcej amerykańskich klientek niż sław europejskich. Wtedy wielka firma Sachs z Nowego Jorku zaprosiła go do Ameryki i wynegociowała z nim otwarcie na tym kontynencie 110 zakładów pod nazwą “Antoine”. To nie tylko nazwa, to autentyczne salony w stylu europejskim Antoine’a. Mistrz uczył swej sztuki nowych swych adeptów, przy okazji osobiście obcinał włosy takim ikonom jak Greta Garbo, Pola Negri, Bette Davis, Joan Crawford i tym wszystkim, których było na to stać. Ogłoszono krucjatę przeciwko tym nowinkom fryzjerskim jako coś bardzo niemoralnego. Panie pikietowały jego salony, co oczywiście było reklamą i pomagało w interesach, w jednym z kościołów proboszcz po nazwisku potępił parafiankę o takich włosach, a krewki mąż doskoczył do niego i w czasie nabożestwa w obecności parafian go spoliczkował. Eleonora Roosevelt, jedna z najmądrzejszych pierwszych dam Stanów Zjednoczonych, osoba poważana i kochana przez obywateli, dała się podciąć Antoniemu na chłopczycę, czym usunęła argumenty stróżek moralności.

Wojna zastała Cierplikowskiego w Ameryce. Po wojnie wrócił do Francji, ale jego żona pozostawiona w Paryżu miała już kochanka, dawnego jego przyjaciela. Z żoną łączyła go w dalszym ciągu smutna pamięć śmierci ich syna w bardzo młodym wieku, no i biznes. Zamieszkali oddzielnie, ale przyjaźnili się i żona pozostała dalej nieoficjalnym menażerem ich firm i majątku, ale tylko do momentu odkrycia przez fryzjera, że przyjaciel niemiłosiernie go okrada. Rozstał się wtedy z nią na zawsze.

Chyba od tego wydarzenia zaczął, nazwijmy to po imieniu, dziwaczeć. Był sławny, bardzo bogaty i mieszkał w Paryżu, wszystko mu uchodziło. Ubierał się ekcentrycznie w bardzo dziwnie skrojone kolorowe ubrania. Chodził w czółenkach o kryształowych obcasach. W ogrodzie swego domu zainstalował potężny kielich szklany w kolorze rubinu podtrzymywany na czterech szklanych kolumnach. Zaprojektował wóz dla siebie i poprosił przyjaciela Anré Citroena by mu go zbudował. Auto miało wygląd kwadratowego salonu i kwadratowe lampy. Konstruktor pytany dlaczego stworzył takie dziwadło powiedział, że dla przyjaciela Antoine’a mógłby zbudować wóz nawet z kwadratowymi kołami, gdyby sobie tego zażyczył. Pieniądze płynęły całymi workami, szczególnie ze Stanów, wydawał je na lewo i prawo. Początkowo zbierał dzieła sztuki jako podarki od artystów za opiekę nad nimi, potem zaczął wykupywać co było na rynku.

Faktycznie był opiekunem wielu, szczególnie Polaków. Policja całego Paryża wiedziała, że każdy włóczęga, szczególnie gdy mówi jakimś dziwnym językiem, znajdzie pomoc na ulicy Cambon i tu go kierowali. Wspierał ogromnymi sumami organizacje charytatywne, wspomnianą bazylikę św. Eustachego, od jakiegoś zakonu wykupił prawo ubierania się w strój podobny do ich habitu. Nawet swoim dwom pilotom sprezentował dwa swoje prywatne samoloty.

KONIEC

© Copyright 2003 - 2011 by www.gazetagazeta.com

Uwagi i komentarze na temat tego tekstu prosimy kierowac pod adres listy@gazetagazeta.com
Zastrzegamy sobie prawo do publikacji nadeslanych listów, a takze do ich skracania.

Powrót na początek strony

 

Historia mało znana
Odszedł kolejny bohater
Profesor Juliusz Bardach (1914-2010)
67 lat temu do zniszczonej Warszawy wkroczyli żołnierze 1. Armii WP
Vaclav Havel (1936-2011): szkic w siedmiu odsłonach
70 lat temu naziści przyjęli plan eksterminacji Żydów
Fotograficzny portret powstańców styczniowych
Skok stulecia (dziewiętnastego)
65.rocznica śmierci gen.Leopolda Okulickiego i Rok Konstantego Wolnego
Powstanie styczniowe na żelaznych drogach
Najniebezpieczniejsze zajęcie (2)