Dziennik Polonii w Kanadzie    
Strona główna | POLONIUM | Wyszukiwarka | Ogłoszenia | Księgarnie | Redakcja | O nas | About us
Uaktualnione: 9 stycznia, 2012
 
  GAZETA - dziennik poloni kanadyjskiej      

W naszej GAZECIE:
Polonium
POLONIUM
News about Poland

Ale piękny jest ten świat
Antykwariat
ARCHIWUM SPRAW NAJCIEKAWSZYCH
CHUDNIESZ - WYGRYWASZ ZDROWIE
Dobre rady
Europa
Film
Finanse
Fotka dnia
Historia mało znana
IMPREZY
Kabaret pod Bańką
Kanada
Komentarze, opinie
Kultura
List oceaniczny - dodatek kulturalny
LISTY OD CZYTELNIKÓW
Nauka i technika
Ontario
Polonia
Polonia Przyszłości
Polska
Pomóżmy innym
Powódź 2010
Prawo
Robert Dziekański
Różności
Smoleńsk 2010
Toronto
USA
W krzywym zwierciadle
Wybory federalne 2011
Zdrowe ciało, zdrowy duch
Świat

Komentarze i pytania

merytoryczne
do redaktora:

Małgorzata Bonikowska
webedytor@gazetagazeta.com

techniczne
do webmastera:

Tomek Kniat
webmaster@gazetagazeta.com

 

 



Finanse

Fundusze czy ETF
Piotr Figura
Mar 30, 2010
  > Wersja do drukowania
> Wyślij e-mailem


Z cyklu: Z parkietu giełdowego


Życie przeciętnego menedżera funduszu inwestycyjnego staje się coraz bardziej monotonne i uciążliwe. Trudno jest bowiem wykrzesać z siebie jakikolwiek zapał wiedząc, że codzienna, ciężka praca nie przynosi większych efektów, zaś wysiłek włożony w zarządzanie pieniędzmi jest praktycznie bezużyteczny. 

Arytmetyczna analiza sytuacji funduszy inwestycyjnych jest dla ich menedżerów dość brutalna. Jeśli większość indeksów giełdowych na przestrzeni dość długiego czasu przynosi przeciętny zysk w wysokości 8 procent, menedżer funduszu aby osiągnąć podobny wynik musi zaliczać się do ścisłej czołówki swojego zawodu. Dlaczego tak się dzieje?  Powód jest prozaicznie prosty. Otóż za "usługi" menedżerskie fundusze pobierają opłaty w wysokości około dwóch procent. Z pozoru wydaje się to być cyfrą dość skromną, która nie powinna wpływać na to, w jaki sposób fundusze owe funkcjonują, jednak w większości przypadków, owe dwa procent wydaje się być przeszkodą nie do przeskoczenia. 

Jeśli bowiem popatrzymy na to z punktu widzenia inwestycyjnych dochodów, jest to dokładnie 25 procent przeciętnego zysku osiąganego przez indeks giełdowy. Oznacza to ni mniej ni więcej tylko to, że jeśli menedżer funduszu zdecyduje się na kupno akcji na początku roku kalendarzowego, akcje te muszą przynieść zysk o 25 procent większy aniżeli indeks tylko po to, aby osiągnąć podobny wynik.  

Te dwa procent nie odzwierciedla nawet tego co większość funduszy pobiera jako opłaty. Jest to w znacznej liczbie przypadków kwota przekraczająca dwa procent, co w znacznej liczbie przypadków powoduje, iż menedżer musi pokonać indeks o 30 procent, po to tylko, aby pokryć koszty związane z zarządzaniem funduszem, w którym pracuje. Niewielu jest menedżerów, którzy mają odwagę oświadczyć publicznie, że są w stanie za każdym razem pokonać indeks giełdowy o 25-30 procent. Liczba tych, którzy rzeczywiście są w stanie tego dokonać, jest jeszcze mniejsza. Najgorsze jest to, że indywidualny inwestor nie zauważa przez długi czas, w jaki sposób owe opłaty (z których nie wszystkie przeznaczone są dla menedżerów) osłabiają wartość jego inwestycji. Czasem dzieje się tak po wielu latach, kiedy możliwości "odzyskania" straconych inwestycyjnych szans są znacznie trudniejsze.

Trudność zarządzania pieniędzmi polega również i na tym, że indywidualni inwestorzy kupują dany fundusz bardzo często wtedy, kiedy akcje giełdowe są drogie, a ich wartość bardzo często w sposób nieuzasadniony zawyżona, sprzedają zaś w okresie paniki, lub giełdowej turbulencji, kiedy akcje tracą na wartości.
 
W okresach giełdowych krachów, kiedy dość często możliwe jest kupno akcji za znacznie mniejsze pieniądze, inwestorzy panicznie pozbywają się funduszy, boją się inwestować, lub też po prostu nie mają już pieniędzy na nowe inwestycje.  Dlatego decyzja o tym gdzie zainwestować powinna być podjęta po dokładniejszym przyjrzeniu się w co chcemy inwestować (bo są przecież znakomici menedżerowie, jak również i fundusze lub inne inwestycje, w których opłaty nie pochłaniają lwiej części zysków).

Jedną z takich atrakcyjnych inwestycji, której warto się przyjrzeć (pisaliśmy już o tym w przeszłości), są Exchange Traded Funds (ETF), które przypominają akcje giełdowe starające się naśladować dany indeks.(Obecnie można kupić ETF, które naśladują każdy niemal indeks giełdowy, a nawet waluty lub też indeksy surowców naturalnych). Przeprowadzone ostatnio w Kanadzie badania porównujące zachowanie się funduszy inwestycyjnych (mutual funds) i ETF za ostatnie 7 lat (2002 do 2009) przyniosły wyniki, które w najlepszym przypadku można uznać za wyjątkowo niekorzystne dla funduszy inwestycyjnych. Otóż okazało się, że w tym czasie jedynie 5 do 10 procent wszystkich funduszy, które inwestują w akcje dobrze ustabilizowanych firm (blue chip stocks) były w stanie osiągnąć wynik taki jaki indeks, lub lepszy, jeśli okres inwestycyjny wynosił 4 lub więcej lat.

Szanse więc na wybranie dla naszego inwestycyjnego portfela takiego, który przyniesie zyski, są dość znikome. Przeciętnie fundusze inwestycyjne "zarobiły" około dwie trzecie tego co indeks giełdowy, który powinny były pokonać. Jeśli spojrzymy na ETF, to oczywiście z góry wiadomo, że jest matematycznie niemożliwe aby pokonały one indeks (bo jedynie go naśladują), a do tego też pobierają opłatę (znacznie mniejszą), a więc i one osiągają wyniki poniżej indeksu. Jeśli chodzi jednak o porównanie z mutual funds inwestującymi w akcje giełdowe, ETF są w obecnej chwili rozwiązaniem znacznie korzystniejszym.
 
Jeśli chodzi o metale szlachetne, surowce naturalne, mniejsze i średniej wielkości firmy i ich akcje giełdowe - w tych sytuacjach fundusze inwestycyjne stanowiły w dalszym ciągu lepsze rozwiązanie. Tak więc jeśli mamy zamiar zainwestować w wielki fundusz kanadyjski (akcje giełdowe, czy dywidendy, banki lub firmy z sektora nieruchomości) ETF są opcją, której ignorować nie wolno. Jeśli jednak chcemy poszukać kogoś bardzo dobrego, kto będzie zarządzał funduszem, w którym ulokujemy nasze pieniądze, warto pamiętać o kilku podstawowych zasadach:  

1. Inwestujmy w fundusz, który jeszcze nie jest zbyt wielki. Miliardy dolarów ulokowane w zarządzaniu bardzo często powodują, iż menedżer ma bardzo ograniczone pole działania.
 
2. Warto przyjrzeć się dokładnie wynikom osiągniętym w przeszłości. 50 procent spadku wartości powoduje bowiem, iż aby odzyskać straty menedżer będzie musiał podwoić pieniądze, którymi zarządza.
 
3. Wyniki w zarządzaniu funduszem powinny być w oparciu o większość akcji, które fundusz kupuje, a nie być spowodowane "inwestycyjnym szczęściem" i ulokowaniem pieniędzy w jednej lub dwóch akcjach, które w danym momencie przyniosły ogromny dochód.  Takie bowiem zachowanie jest praktycznie niemożliwe do powtórzenia, a my lokując pieniądze, działamy po fakcie.
 
4. Warto przyjrzeć się i tym z menedżerów, którzy zarządzają mniejszymi funduszami, nie zawsze publicznie dostępnymi, których wyniki są jednak imponujące (Gazeta pisała o bardzo ciekawym REIT - Centurion).
 
5. Warto również wiedzieć, czy menedżer funduszu sam wynagradzany jest w jego akcjach i czy ma w nim ulokowane swoje pieniądze.

6. No i na koniec musimy nie tylko rozumieć, ale i zgadzać się z punktem widzenia menedżera co do rynku giełdowego i ekonomii, po to tylko, aby spokojnie spać.  


© Copyright 2003 - 2011 by www.gazetagazeta.com

Uwagi i komentarze na temat tego tekstu prosimy kierowac pod adres listy@gazetagazeta.com
Zastrzegamy sobie prawo do publikacji nadeslanych listów, a takze do ich skracania.

Powrót na początek strony

 

Finanse
Emerytury...
Stopy procentowe niepodniesione
Małe - nie zawsze piękne...
Niemcy też w tarapatach?
Niemcy też w tarapatach
Kanada bezpieczna, ale...
Koniec niskich stóp procentowych?
W ekonomii nadal niełatwo
Majątek najbogatszych wzrósł o 18 procent
Kiepski kwiecień