Dziennik Polonii w Kanadzie
   
Strona główna | Wyszukiwarka | Ogłoszenia | Księgarnie | Redakcja | O nas | About us
Uaktualnione: 21 lipca, 2010
 
 
GAZETA - dziennik poloni kanadyjskiej
   

 

W naszej GAZECIE:

Current news
about Poland

ARCHIWUM SPRAW NAJCIEKAWSZYCH
Katyń 2010
Powódź 2010
LISTY OD CZYTELNIKÓW
IMPREZY
Robert Dziekański
Komentarze, opinie
Polska
Europa
Świat
Kanada
Ontario
Toronto
USA
Polonia
Pomóżmy innym
Historia mało znana
Jan Paweł II
Biznes
Finanse
Kultura
Film
List oceaniczny - dodatek kulturalny
Dobre rady
Prawo
W krzywym zwierciadle
Polonia Przyszłości
Zdrowe ciało, zdrowy duch
Różności
Nauka i technika
Kółka (4 albo 2)
Sport
Kabaret pod Bańką
Antykwariat

Komentarze i pytania

merytoryczne
do redaktora:

Małgorzata Bonikowska
webedytor@gazetagazeta.com

techniczne
do webmastera:

Tomek Kniat
webmaster@gazetagazeta.com

 

 



Komentarze, opinie

Histeria na temat przemocy
Małgorzata P. Bonikowska
Mar 12, 2010
  > Wersja do drukowania
> Wyślij e-mailem


Z cyklu: Zapiski na gorąco


W Polsce trwają bitwy o nową ustawę o zapobieganiu przemocy w rodzinie. Odbywają się manifestacje, protesty pewnych grup ostro przeciwstawiających się proponowanej ustawie, a w programach telewizyjnych można słuchać obu stron - przynajmniej teoretycznie, bo zamiast dyskutować i słuchać się nawzajem, ta "przeciw" wprost zakrzykuje tę "za".

Nie wiem dlaczego tak trudno przyznać, że zjawisko przemocy w rodzinie jest dość rozpowszechnione. I mowa tu o wszelkiego rodzaju przemocy - nie tylko rodziców wobec dzieci, ale współmałżonków wobec siebie czy dorosłych dzieci wobec starych rodziców. Śledząc prasę krajową, oglądając polską telewizję, trudno nie złapać się za głowę, kiedy czyta się czy słyszy o starych matkach czy ojcach trzymanych w komórkach, pozbawionych jedzenia czy jakiejkolwiek opieki medycznej, o dzieciach molestowanych fizycznie i seksualnie przez ojców, trzymanych przez lata w zamknięciu przez rodziców, o katowanych fizycznie i emocjonalnie kobietach. To, co słyszymy to zaledwie niewielki ułamek tego, co naprawdę się dzieje. To tylko te historie, które docierają na zewnątrz do mediów. A ileż jest takich, które na zawsze pozostaną tajemnicą czterech ścian...

Autorzy reportaży pytają z przerażeniem: a gdzie byli krewni, sąsiedzi, dlaczego nikt nie zainteresował się co dzieje się za tymi drzwiami, skąd pochodzą krzyki, siniaki, podbite oczy? Pytani po fakcie sąsiedzi odchodzą bez odpowiedzi, albo wzruszają ramionami, że niby co ich obchodzi, wolnoć Tomku w swoim domku...

Czas, aby państwo powiedziało temu STOP! metodami legislacyjnymi. Obecnie działające prawo wyraźnie nie radzi sobie z problemem. Długie konsultacje poprzedziły powstanie projektu ustawy, która postuluje szereg nowych form ochrony ofiar przemocy, metod podobnych do rozwiązań stosowanych w innych krajach europejskich, a także w Kanadzie.

Co zatem wywołuje tak skrajnie negatywne reakcje, chwilami wręcz histeryczne? Krytycy twierdzą, że proponowane prawo daje podstawy do ingerowania państwa w życie rodziny, zbierania o niej danych, a także do nadużywania władzy, co prowadzić może - rzekomo, ich zdaniem - do zabierania rodzinom dzieci, a przecież, mówią, rodzina jest najlepszą komórką do wychowywania dzieci.

No tak, najlepszą jest, jeżeli nie jest patologiczna, obojętna na los dziecka, ucząca je fatalnych wzorów i nie zapewniająca mu podstawowego bezpieczeństwa i opieki. No chyba że ktoś uważa, iż lepsza matka prostytutka i alkoholiczka, spędzająca połowę dnia w stanie odlotu, ojciec czy ojczym, nie przebierający w słowach i czynach, aby wymusić na dziecku pełne podporządkowanie, nierzadko zapewniający dostęp do córki swoim kolegom pijakom. Czy w takich rodzinach powinno się pozostawiać dzieci? Na pewno nie, a przynajmniej dopóki nie zagwarantuje się, że rodzice przejdą leczenie, zostaną zresocjalizowani. Jak chce tego nowa ustawa.

Ojciec kat, bijący matkę na oczach dzieci, maltretujący także i dzieci, za każdym kolejnym razem może po prostu użyć odrobinę za dużo siły i zabić, nawet bez takiego zamiaru. Jasne, że w takich przypadkach sprawcę przemocy powinno się usunąć z domu, stosując zakaz zbliżania się do ofiar. To one powinny pozostać w domu, a on powinien zostać skazany na banicję. Tak jak chce tego nowa ustawa.
Aby przerwać obyczaj milczenia i cichego przyzwolenia otoczenia na przemoc, autorzy ustawy proponują powołanie zespołów interdyscyplinarnych w lokalnych społecznościach, złożonych z psychologów, lekarzy, policji, działaczy organizacji społecznych, może księży - osób, które z racji swoich zawodów czy funkcji mogą w sposób kompetentny, we współpracy z innymi, starać się pomóc w konkretnych przypadkach patologii. Co w tym złego? Taka grupa może wiele zdziałać, jeżeli połączy się siły i kompetencje. Czy zagraża to w jakiś sposób zwykłym, normalnym rodzinom? Nie wyznając teorii spiskowych, trudno sobie to wyobrazić.

I skąd te straszne protesty? Oburzeni krytycy krzyczą (dokładnie tak), że ustawodawcy imputują, jakoby w 50 proc. rodzin polskich dochodziło do przemocy. Sami autorzy kiwają głowami wyjaśniając, że 50 proc. to procent ludzi objętych ankietami, którzy powiedzieli, że zetknęli się lub słyszeli o przypadkach przemocy. Spora różnica, prawda?

Nie wiem, dlaczego tak trudno przeciwnikom ustawy przyznać, że zjawisko przemocy - i tej mniej drastycznej, i tej skrajnie drastycznej - jest dość rozpowszechnione. W ilu dokładnie występuje rodzinach - czy to ma jakiekolwiek znaczenie? Każde bite i poniżane dziecko, każda katowana kobieta, każdy zaniedbywany i pozbawiony opieki stary człowiek to o jeden przypadek za dużo. To powód, żeby znaleźć wszelkie sposoby na wyeliminowanie takich tragedii ze społeczeństwa.

Drugi argument krytyków to wtrącanie się państwa do wychowania, potencjalne ingerowanie i możliwe nadużywanie danego przez ustawę prawa np. do zabierania dzieci. Przecież jasno jest napisane, że są to kroki możliwe tylko w skrajnych sytuacjach zagrożenia życia lub zdrowia i na krótko, do czasu decyzji sądu. Nikt nie będzie zabierać dzieci rodzinie, gdzie doszło do zwykłej kłótni. To kwestia zdrowego rozsądku i odpowiedzialności wobec prawa pracowników społecznych, którzy nie mogą zastosować takiej metody tak sobie, bez powodu.

Zjawisko przemocy zaczyna się od małych, pozornie drobnych sytuacji dnia codziennego. Niepokoi widok matek wrzeszczących i bijących dzieci, często publicznie, wlekących rozwrzeszczane dzieci bez próby dotarcia do nich słowem, a nie pięścią. Martwią agresywne, brutalnie zachowania ludzi wobec siebie - dorosłych, młodzieży. Takie zachowania były i nadal są akceptowane społecznie. A przecież to właśnie one rodzą przemoc, od której już tylko krok do poważnych zagrożeń. Policjanci i psychologowie wiedzą, że rodzinna przemoc to bomba zegarowa - wcześniej czy później może wybuchnąć nieodwracalną już tragedią.

Ludzi trzeba uczyć, by załatwiali konflikty w sposób nieagresywny, że stosowanie siły fizycznej, ale także werbalnej, nie jest OK. Zakaz bicia dzieci to dobry początek. Za klapsa nikt przecież nie zabierze dzieci, ale za skatowanie - tak. Za zakaz wyjścia na imprezę czy "szlaban" na komputer nikt nie postawi rodziców przed sądem, ale za więzienie dziecka, codzienne zastraszanie i upokarzanie go - może. I to dobrze, bo czas, aby słabsi i bezbronni otrzymali prawdziwe wsparcie i pomoc. Nie tylko dzieci, o czym jakoś zapominają krytycy, ale wszyscy prześladowani w rodzinie, w której każdy jej członek powinien czuć się bezpiecznie i dobrze.

Rola rodziców jest chyba najtrudniejszą i najbardziej odpowiedzialną ze wszystkich życiowych ról. A jednocześnie - jakiż to paradoks - jedyną, do której większość nie ma żadnego przygotowania. Jeśli ktoś poradzi, by może się nieco pouczyć, niektórzy rodzice rzucają się z pazurami, że przecież oni wiedzą najlepiej jak wychowywać dzieci. Czy na pewno? Skąd?

A wracając do proponowanej ustawy jeżeli nawet dojdzie do jednego błędu czy nadużycia, w co wątpię, to i tak warto, aby uratować setki, tysiące ofiar przemocy. Do rodzin trzeba móc zajrzeć, jeżeli dzieje się tam coś złego. To nie inwigilacja czy ingerencja bez powodu, lecz obowiązek zainteresowania losem jednostek wymagających pomocy, zanim będzie za późno.


© Copyright 2003 - 2010 by www.gazetagazeta.com

Uwagi i komentarze na temat tego tekstu prosimy kierowac pod adres listy@gazetagazeta.com
Zastrzegamy sobie prawo do publikacji nadeslanych listów, a takze do ich skracania.

Powrót na początek strony

 


Komentarze, opinie
A gdzie w tym wszystkim zwykly człowiek?
Tydzień na bieżąco
Czasem mi wstyd
To już 30 lat
Posucha mimo urodzaju
Fanatyzm autorytetów nie uznaje
Spacer po parku
Bez ogródek
Nie dajmy zwyciężyć terrorystom
Nasze wspólne powstanie