|
Komentarze i pytania
merytoryczne
do redaktora:
Małgorzata Bonikowska
webedytor@gazetagazeta.com
techniczne
do webmastera:
Tomek Kniat
webmaster@gazetagazeta.com
|
| Poszukaj: |
|
|
 |
 |
Prawo
Syndrom bolesnej rozłąki
Magdalena Tews
Feb 26, 2010 |
> Wersja do drukowania
> Wyślij e-mailem |
|
Z cyklu: Kanadyjski nie-do-rzecznik
"Dziecko cierpiące na syndrom Gardnera (zespół oddzielenia od drugoplanowego opiekuna, inaczej PAS - Parental Alienation Syndrome) nie ma na ciele śladów maltretowania. Głęboko zranione jest jego serce".
|
Autorka tego cytatu, Pamela Richardson, opisała w książce zatytułowanej "A Kidnapped Mind: A Mother's Heartbreaking Story of Parental Alienation Syndrome" wieloletnią walkę, jaką toczyła z byłym mężem o władzę rodzicielską nad synem. Walkę, której efektem była najpierw utrata przez nią możliwości sprawowania opieki nad synem, później psychiczna utrata dziecka, które całkowicie się od niej odsunęło, a w końcu - jego śmierć. W wieku 16 lat, rozdarty uczuciami które go przerosły, Dashiell Hart popełnił samobójstwo.
***
PAS to termin stworzony przez psychologa Richarda Gardnera, a określający występujący u dzieci zespół zaburzeń osobowości, spowodowany zaangażowaniem dziecka w walkę pomiędzy rozwodzącymi się rodzicami. Poprzez rozmaite formy "prania mózgu" takie jak manipulacja, szantaż emocjonalny czy indoktrynacja, rodzic sprawujący nad dzieckiem bezpośrednią opiekę dąży do zerwania wszelkich więzi łączących dziecko z drugim z rodziców. Takie postępowanie nie tylko powoduje zniszczenie tej cennej relacji, nie tylko sprawia, że w miejsce przywiązania, miłości, szacunku wkracza wrogość, niechęć, a nawet pogarda. Proces ten wiąże się z nieodwracalnymi zmianami w psychice dziecka. Cierpiące na PAS dziecko ma poczucie wyobcowania z otoczenia, problemy z tożsamością i autonomią, niskie poczucie wartości. Człowiek dorosły, który w dzieciństwie został poddany takiemu procesowi, ma na ogół trudności z nawiązaniem bliskich kontaktów, łatwiej popada w stany depresyjne, lękowe, fobie itp. Taki człowiek dużo częściej wpada też w rozmaitego rodzaju uzależnienia. Ludzie wychowywani przez jednego z rodziców stanowią 85 procent rezydentów zakładów karnych. Częściej też porzucają szkoły, rezygnując z dalszej nauki. Dzieci wychowywane przez samotnych rodziców są - bardziej niż inne - podatne na depresję, samobójcze myśli, narkomanię. Więź pomiędzy rodzicami i dziećmi powstaje i formuje się w czasie wspólnego wykonywania codziennych rutynowych zajęć - przygotowywania śniadania, wyprawiania do szkoły, wspólnych kolacji, przygotowywania się do snu. Bez tych rzeczy trudno jest o prawdziwe zbliżenie. Wyeliminowanie jednego z rodziców z życia dziecka ma najbardziej destrukcyjny wpływ na kształt jego przyszłości.
***
Zgodnie z teorią Gardnera, cechami charakterystycznymi zachowania się dziecka cierpiącego na syndrom PAS są:
- Rzucane pod adresem alienowanego rodzica oskarżenia, których powody są często błahe, wymyślone lub wręcz absurdalne;
- Bezzasadna złość na odrzucanego rodzica;
- Przekonanie dziecka, że samo podjęło decyzję o odrzuceniu (w języku fachowym nazywa się to "fenomenem niezależnego myśliciela");
- Odruchowe wspieranie argumentów rodzica, sprawującego opiekę;
- Odrzucanie poczucia winy z powodu odrzucenia drugiego rodzica;
- Przejmowanie sposobu mówienia i myślenia rodzica silniejszego;
- Stopniowe rozszerzenie się złości na dalszą rodzinę i przyjaciół tego z rodziców, który przegrał batalię o serce dziecka.
***
Pamela Richardson twierdzi w swojej przejmującej opowieści o beznadziejnej walce o syna, że jej mąż - adwokat użył wszelkich wpływów, by uzyskać wyłączne prawo do sprawowania władzy rodzicielskiej nad Dashiellem. Batalię wytoczył wkrótce po tym, jak strony zamieszkały osobno. Ich syn miał wówczas sześć lat.
"Trudno uwierzyć, że ktoś może świadomie krzywdzić swoje dziecko, tylko po to, by zaspokoić swoje ambicje", pisze Richardson. Peter Hart, ojciec Dashiella, wygrał pierwszą z wielu sądowych potyczek - na czas trwania sprawy rozwodowej sędzia przyznał mu tymczasowe prawo do opieki nad chłopcem. Nieobecni na ogół nie mają racji. Proces rodzinnej alienacji został rozpoczęty. Wkrótce matka zaczęła mieć problemy ze spotykaniem się z synem. Coraz częściej jej wizyty "wypadały" na czas, gdy Dashiell miał trening, czy też nocował w domu przyjaciela. Aby udowodnić swoją miłość do syna, zostawiała upieczone dla niego ciasteczka na progu domu, w którym mieszkał. Takie gesty niewiele jednak znaczyły; Pamela Richardson czuła, że dziecko się od niej odsuwa. W roku, w którym Dashiell ukończył jedenaście lat, jego matka widziała go w sumie jedynie przez 24 godziny. Richardson wspomina, że kiedykolwiek zwróciła się do sądu o formalne potwierdzenie swojego prawa do widzenia się z synem, były mąż zarzucał jej obsesyjność i chęć zburzenia jego "rodzinnej harmonii". Odbiegających od normy zachowań Dashiella nie kojarzono wówczas z procesem "wycinania mu matki z serca".
Niepokojące fakty - jak ten, że mając zaledwie siedem lat zagroził, iż wyskoczy z okna drugiego piętra w swojej szkole, lub że w wieku dwunastu lat pojawił się w sądzie na jednej z rozpraw ciągnącej się w nieskończoność sprawy rozwodowej w ubraniu swojego ojca - nie stanowiły jeszcze wówczas "podręcznikowych objawów" syndromu PAS. Chociaż termin PAS jest używany w literaturze medycznej od 1976 roku, dopiero ostatnio pojęcie to zostało zaakceptowane przez świat naukowy jako określenie chorobowej jednostki, która znajdzie się w mającym się ukazać w tym roku, piątym wydaniu "Diagnostic and Statistical Manual of Mental Disorders". "PAS to skutki przestępstwa popełnianego na bazie kalkulacji i możliwości", twierdzi Pamela Richardson.
"To przestępstwo, popełniane przez tego z rodziców, u którego dziecko przebywa. Moim zdaniem, dzielenie włosa na czworo nad tym, czy PAS to zaburzenie osobowości, czy też odrębna jednostka chorobowa jedynie komplikuje i tak niełatwy problem. Tymczasem zarówno dzieci, jak i wyalienowani rodzice, cierpią.". Jej zdaniem, dzieci pozbawiane są swojego podstawowego prawa do miłości obojga rodziców.
***
Tragicznym "skutkiem ubocznym" całej tej sytuacji jest zjawisko porywania dzieci przez odseparowanych rodziców. W Kanadzie rocznie ginie około 70 tysięcy dzieci. Liczba zaginionych dzieci jest z roku na rok większa. Jak wynika z danych statystycznych, najczęstszą przyczyną zniknięcia dzieci jest - poza ucieczką z domu - porwanie przez drugiego z rodziców.
***
Naukowcy twierdzą, że dzieci zbyt często bywają "obrabowywane" z miłości jednego z rodziców przez istniejący system prawny, który zezwala na traktowanie dziecka jak przedmiotu. Można go wygrać lub przegrać w wyniku sądowej walki. Ich zdaniem cały system prawny jest nastawiony na polaryzację stanowisk rozwodzących się stron, na podsycanie pomiędzy nimi ducha walki i na ustawianie ich na pozycjach przeciwników. To zaostrza istniejący konflikt. Dlatego też przejście przez proces rozwodowy wiąże się z emocjonalnym bankructwem nie tylko rozwodzących się małżonków, lecz przede wszystkim ich dzieci. Zdaniem naukowców, szczególnie destrukcyjne działanie ma zwyczaj powierzania wyłącznej władzy rodzicielskiej nad wspólnymi dziećmi jedynie jednemu z rodziców. Decyzje takie sądy uzasadniają chęcią ograniczenia liczby punktów spornych pomiędzy stronami. Chociaż negatywne skutki wychowywania dziecka przez jedno tylko z rodziców są znane nie od dziś, niewielu z rozwodzących się małżonków decyduje się na równe dzielenie się władzą rodzicielską - prawne rozwiązanie, polegające na tym, że dziecko mieszka na przemian pół roku z matką i pół roku z ojcem. Takie rozwiązanie zostało wprowadzone do kanadyjskiego prawa w 1998 roku. Sądy jednak niezbyt chętnie wspominają taką możliwość. Ostatnimi czasy kanadyjscy sędziowie zaczęli na szczęście w końcu dostrzegać konieczność zapewnienia dzieciom kontaktu z obojgiem rodziców. Tu i tam, znajduje to odbicie w orzeczeniach, przyznającego władzę rodzicielską nad dziećmi temu z rodziców, który w wyniku małżeńskich sporów był dotychczas odsunięty od sprawowania opieki. Często dzieci, u których stwierdzono istnienie syndromu PAS, są kierowane na leczenie w ośrodkach psychoterapii. Jak grzyby po deszczu, powstały na naszym kontynencie ośrodki leczenia "rodzinnych alienacji". Często okazuje się, że strony zabrnęły w swojej walce o dziecięce serca i umysły za daleko i że są w punkcie, z którego praktycznie nie ma już odwrotu. Stąd przełomowe wyroki, jak ten zeszłoroczny z Brampton, gdzie sędzia przyznał 18-letniemu chłopcu z Mississaugi prawo do ubiegania się o powierzenie mu władzy rodzicielskiej nad dwójką młodszych braci. Chłopak chce ochronić rodzeństwo przed dalszymi, wyniszczającymi skutkami walki o dzieci, jaką od lat toczą ich rodzice. Zaznaczyć przy tym należy, że obaj młodsi bracia - przy aplauzie starszego - nie zgodzili się na poddanie się terapii leczenia rodzinnych alienacji. Sędzia przeszedł jednak nad tym do porządku dziennego, mimo wszystko orzekając na korzyść dzielnego nastolatka.
"Może, gdy stroną w tej sprawie będzie najstarszy syn, rodzice uświadomią sobie to, że z powodu ich bezkompromisowości, został on przez nich zmuszony do przyjęcia na siebie obowiązków, którym oni nie są w stanie sprostać", stwierdził sędzia.
"Ze względu na wyjątkowy ładunek emocjonalny i konfliktowość tej sprawy, uznałem też, że uświadomienie dzieciom, iż ich starszy brat stał się stroną w procesie, leży w ich najlepiej pojętym interesie".
***
Bardzo dobrze, że Parental Alienation Syndrome zdobył stałą pozycje zarówno na liście jednostek chorobowych, jak i w sądowych salach. Nie można przeceniać wagi skutków, jakie to zjawisko wyciska w psychice dziecka. Psychologowie rozszerzają ostatnio pojęcie PAS o sytuacje, w których do wyalienowania drugiego z rodziców dochodzi bez świadomego działania rodzica, z którym dziecko mieszka. Tragedie, do jakich dochodzi w majestacie prawa, dają jednak pewne pojęcie o tym, jak wiele jeszcze trzeba zmienić, by sprawa rozwodowa nie była równoznaczna z moralnym bankructwem wszystkich jej uczestników.
© Copyright 2003 - 2010 by www.gazetagazeta.com
Uwagi i komentarze na temat tego tekstu prosimy kierowac pod adres listy@gazetagazeta.com
Zastrzegamy sobie prawo do publikacji nadeslanych listów, a takze do ich skracania.
Powrót na początek strony
|
|
 |
|