Dziennik Polonii w Kanadzie      
  GAZETA - dziennik poloni kanadyjskiej      

W naszej GAZECIE:
Polonium
POLONIUM
News about Poland

Ale piękny jest ten świat
Antykwariat
ARCHIWUM SPRAW NAJCIEKAWSZYCH
CHUDNIESZ - WYGRYWASZ ZDROWIE
Dobre rady
Europa
Film
Finanse
Fotka dnia
Historia mało znana
IMPREZY
Kabaret pod Bańką
Kanada
Komentarze, opinie
Kultura
List oceaniczny - dodatek kulturalny
LISTY OD CZYTELNIKÓW
Nauka i technika
Ontario
Polonia
Polonia Przyszłości
Polska
Pomóżmy innym
Powódź 2010
Prawo
Robert Dziekański
Różności
Smoleńsk 2010
Toronto
USA
W krzywym zwierciadle
Wybory federalne 2011
Zdrowe ciało, zdrowy duch
Świat

Komentarze i pytania

merytoryczne
do redaktora:

Małgorzata Bonikowska
webedytor@gazetagazeta.com

techniczne
do webmastera:

Tomek Kniat
webmaster@gazetagazeta.com

 

 



Komentarze, opinie

Stalin wiecznie żywy
Małgorzata P. Bonikowska
Feb 26, 2010
  > Wersja do drukowania
> Wyślij e-mailem


Z cyklu: Zapiski na gorąco


Tuż po moim przyjeździe do Kanady, na początku lat 1990., chłonęłam każdy kawałek Toronto, poznając to miasto od podszewki. Skoro zdecydowałam się tu pozostać i tu spędzić dalszą część mojego życia, uważałam, że trzeba poznać jego historię i współczesność. Jednym z ulubionych miejsc weekendowych wycieczek były tereny nad jeziorem, a szczególnie Harbourfront, gdzie latem odbywały się, i nadal się odbywają, festiwale, wystawy, koncerty i wiele ciekawych imprez. Pewnego dnia, przechadzając się w okolicach Power Plant zobaczyłam coś co wydało mi się niemożliwe, ale gdy podeszłam bliżej, okazało się, że jednak tak - był to pomnik Lenina! Mały, czyli naturalnych rozmiarów, stał na zielonym trawniku i... mnie przynajmniej - szokował.

Pierwszą moją myślą było to jak bardzo ta postać nie pasuje do spokoju kanadyjskiego weekendu, do tłumów uśmiechniętych ludzi wielu ras przechadzających się bez pośpiechu po wysadzanych kwiatami bulwarach. A drugą - że obecność tego akurat pomnika musi powodować w wielu ludziach takie same uczucia, jak we mnie - "rewind" taśmy życia do czasów, których wspominanie wcale nie jest miłe. Bo nie są to miłe czasy, kiedy Leninów było wszędzie pełno. Przecież, pomyślałam, tutaj jest więcej przyjezdnych z krajów, gdzie ta postać kojarzy się jednoznacznie z terrorem, propagandą, kłamstwami i niemocą. Dla nich to nie taki zwykły pomnik, lecz wspomnienie opresji, od których uciekli.

Lenin z Harbourfront skończył marnie - którejś nocy został zmasakrowany. Ktoś okaleczył pomnik, który trafił do naprawy, a potem jakoś nie powrócił na swoje wygodne miejsce z widokiem na jezioro Ontario i malownicze torontońskie wyspy.

I dobrze. Taki należał mu się koniec. Kto wymyślił stawianie pomnika jednego z symboli jarzma komuny w spokojnym kanadyjskim parku - nie wiem. U źródła mogła być zwykła głupota i niewiedza.

Inaczej jednak rzecz się ma z tymi, których przecież samych jakże boleśnie dotknął system, za którym stali uwieczniani na plakatach, transparentach, obrazach i pomnikach Stalin i Lenin. Wydawałoby się, że szczególnie oni, otrząsnąwszy się z ponad 70-letniego koszmaru, powinni raz na zawsze pogrzebać symbolikę tamtych opresji. A jednak...

10 lutego obchodzono w Rosji Dzień Dyplomaty. Z tej okazji dotychczasowa twierdza, jaką przez lata była ambasada ZSRS, a teraz ambasada Federacji Rosyjskiej w Warszawie, otworzyła swoje wnętrza dla zwykłych ludzi. Mogli oni wejść, obejrzeć. I co zobaczyli? Te same atrybuty sowieckiej władzy - sierpy i młoty i portrety Stalina. Jak za dawnych komunistycznych czasów.

Na majowych uroczystościach 65. rocznicy zwycięstwa nad hitlerowskimi Niemcami władze Moskwy chcą wyeksponować na ulicach stolicy portrety nie tylko Józefa Stalina, ale także b. szefa NKWD Ławrentija Berii, jednego z głównych wykonawców zbrodni stalinowskich.

Teraz, po latach od kiedy upadł Związek Sowiecki, łatwo można by odżegnać się od tamtych czasów terroru, od milionów wymordowanych przez tyranów z chorym na władzę i bezlitosnym Stalinem na czele. To wszak dwie różne epoki. Niemcy potrafili odciąć się od zbrodni Hitlera i jego aparatu władzy. Do Niemców XXI wieku nikt nie ma o nic pretensji, gdyż swastyki, ręce wznoszone z okrzykiem "Heil Hitler", Mein Kampf i sama postać Hitlera oraz jego wiernych oprawców zostały włożone między karty zamkniętej księgi hańby.

A tymczasem większość Rosjan (54 proc.) do dziś podziwia przywództwo zmarłego w 1953 roku Stalina, jak wynika z grudniowego sondażu, przeprowadzonego z okazji 130. rocznicy jego urodzin. Kłamał, manipulował i bez chwili wahania podpisywał kolejne wyroki. Wielbią go, mimo że wymordował bez litości miliony ich rodaków.

Skąd ta miłość do najstraszniejszego w dziejach tego narodu tyrana? Stalin to siła i władza, rozpalająca serca tęskniące za potęgą imperium. Rassija, nawiększa, najmocniejsza, królowa narodów. Dzisiejsza Rosja nie tylko że nie chce odciąć się od przeszłości, i tej carskiej, i tej czerwonej, ale podsyca ją. Króluje nacjonalizm, niechęć do innych, obcych. Od upadku Związku Sowieckiego liczba zabójstw na tle rasistowskim stale rośnie. 54 procent Rosjan zgada się z nacjonalistycznym hasłem "Rosja dla Rosjan".

To największy sukces Stalina, że zza grobu, mimo swoich zbrodni, dzisiaj jest nadal obiektem uwielbienia i tęsknot. Jego wierni następcy nadal nie chylą głowy za Katyń, zaprzeczają, jakoby wysłanym na Syberię działo się coś złego.

To największa klęska wolności, że tak oceniają go wnuki jego ofiar.

Nie wiem, jak na portety Stalina reagować będą goście, którzy w maju zjadą do Moskwy. To nie to samo, co trzymanie jego obrazów w zamkniętych szczelnie salach ambasady. Szkoda, że mając okazję do otwarcia zupełnie nowej epoki po upadku komuny, Rosjanie dają się nadal ponieść swoim imperialnym ambicjom, które są w nich silniejsze niż poczucie uczciwości i krzywdy.


© Copyright 2003 - 2011 by www.gazetagazeta.com

Uwagi i komentarze na temat tego tekstu prosimy kierowac pod adres listy@gazetagazeta.com
Zastrzegamy sobie prawo do publikacji nadeslanych listów, a takze do ich skracania.

Powrót na początek strony

 

Komentarze, opinie
Gafy i inne wpadki
Kontrasty i konwersacje w Kalifornii
Rozmowy Polskiej Agencji Prasowej
Warto poznać swoje miasto
Rocznice, wspomnienia, myśli
Cały rok w dwa dni
Czego Państwu życzę
Myśli przed Nowym Rokiem
Skojarzenia przedświąteczne
Grudniowe prawdy