Dziennik Polonii w Kanadzie      
  GAZETA - dziennik poloni kanadyjskiej      

W naszej GAZECIE:
Polonium
POLONIUM
News about Poland

Ale piękny jest ten świat
Antykwariat
ARCHIWUM SPRAW NAJCIEKAWSZYCH
CHUDNIESZ - WYGRYWASZ ZDROWIE
Dobre rady
Europa
Film
Finanse
Fotka dnia
Historia mało znana
IMPREZY
Kabaret pod Bańką
Kanada
Komentarze, opinie
Kultura
List oceaniczny - dodatek kulturalny
LISTY OD CZYTELNIKÓW
Nauka i technika
Ontario
Polonia
Polonia Przyszłości
Polska
Pomóżmy innym
Powódź 2010
Prawo
Robert Dziekański
Różności
Smoleńsk 2010
Toronto
USA
W krzywym zwierciadle
Wybory federalne 2011
Zdrowe ciało, zdrowy duch
Świat

Komentarze i pytania

merytoryczne
do redaktora:

Małgorzata Bonikowska
webedytor@gazetagazeta.com

techniczne
do webmastera:

Tomek Kniat
webmaster@gazetagazeta.com

 

 



Historia mało znana

Królowie skandaliści - Jagiellonowie (3)
Władysław Pomarański
Feb 25, 2010
  > Wersja do drukowania
> Wyślij e-mailem



Barbara Radziwiłłówna musiała być piękną kobietą, bo nawet jej przeciwnicy, a były to prawie wszystkie rody magnackie z wyjątkiem Radziwiłłów, nie miały pod tym względem zastrzeżeń. Ta wrogość płynęła stąd, że związek króla z poddaną wywyższały jej rodzinę. Taka sobie zwykła zazdrość. Odgrywano się na niej nazywając ją magna meretrix Lithuaniae - wielką nierządnicą Litwy. W historiografii polskiej uchodziła na niewinną zakochaną po uszy w swym wspaniałym kochanku, a później małżonku Zygmuncie Auguście. Prawda zwykle jest pośrodku. Ten romans był chyba "nakręcony" przez Radziwiłłów, a Barbara nie była wielką cnotką. Mając starszego o 15 lat męża dopuszczała do swojej "łożnicy" niejednego młodzika. Była kobietą doświadczoną, ale to wcale nie znaczy, że nie mogła serdecznie pokochać króla i to ze wzajemnością. Na to zakochanie króla w Barbarze mamy wiele niezbitych dowodów i nie mamy dowodów, że ze strony Barbary była to tylko zimna gra polityczna.

O jej urodzie do dzisiaj krążą legendy. Była blondynką - karnacja najbardziej pożądana w czasach renesansu. Współczesny jej autor mówi: "była słusznego wzrostu, smukła, jej szczupła talia kontrastowała z szerokimi biodrami. Twarz miała owalną, ciemne wielkie oczy." Te oczy musiały tworzyć wspaniały kontrast z jej jasną cerą. Kochała się w drogich sukniach i biżuterii. Lubiła kolor czerwony, więc nie tylko jej suknie i niektóre ozdóbki były tego koloru, ale i obicie karety. Kochała perły, miała ich niezliczoną ilość. Po jej śmierci królowa angielska przez podstawionego człowieka wykupiła całą tę kolekcję. Niektórzy twierdzą że twarz obrazu Matki Boskiej Ostrobramskiej jest twarzą Barbary. Jeśli w tym jest coś z prawdy to był to najlepszy wybór, bo trudno byłoby znaleźć w obu narodach Rzeczpospolitej piękniejszą modelkę.

Śmierć żony króla, Elżbiety, rozwiązała szereg problemów. Kochankowie już nie musieli się kryć ze swoimi uczuciami, wzięli ślub w 1547 r., co prawda na razie tajemny, by powoli wprowadzić rodziców i naród w tę nową sytuację, bo nie tylko magnateria i władze kościelne, ale Zygmunt Stary i Bona byli przeciwni temu małżeństwu. Może przełkniętoby ten ślub, ale Zygmunt August uparł się koronować Barbarę, uczynić ją królową Polski, sprowadzić jako prawowitą żonę na dwór królewski. Sejm piotrkowski z 1548 r. i Izba Poselska stanowczo domagały się unieważnienia tego małżeństwa. Król mając wszystkich (z wyjątkiem oczywiście Radziwiłłów) przeciwko sobie stanowczością i energią zmusił oponentów do uległości i 7 grudnia 1550 r. Barbarę koronowano na królową Polski. Zmarła w roku następnym; król jako pielgrzym przeszedł pieszo za trumną drogę z Krakowa do Wilna, bo to była jej ostatnia wola, by tu ją pogrzebać. Zmarła najprawdopodobniej na raka szyjki macicy, choć jej wrogowie utrzymywali, że na syfilis, a wrogowie Bony, że ona ją otruła.

Zygmunt August był już innym, odmienionym człowiekiem. Nie protestował gdy mu za żonę dano siostrę Elżbiety Habsburżanki, wdowę Katarzynę. Gdy okazało się że i ona ma ataki padaczki, przepędził ją ze swego dworu. Bona, obrażona na syna, po śmierci męża wróciła do swego rodowego księstwa w Bari i tu została otruta przez osobę nasłaną przez Habsburgów.

Król nigdy nie otrząsnał się po śmierci swej ukochanej. Odreagowywał przez powrót do swego młodzieńczego stylu życia. Pokojowiec Kniazik i piwniczy Jakub przejęli funkcję akwizytorów kochanek. Znamy nazwiska niektórych jak choćby Zuzanna Orłowska czy Anna Zajączkowska. Najważniejszą z nich była Barbara Giżanka, która pojawiła się na zamku dzięki bardzo sprytnie uknutej intrydze. Niejaki Mikołaj Mniszech zauważył, że jedna z zakonnic, bernardynka, jest bardzo podobna do Barbary Radziwiłłówny. Wykradziono ją zza klauzury i zaproponowano królowi seans spirytystyczny. Uczestniczyli w nim astrologowie i prawdopodobnie czarnoksiężnik Twardowski (na księżyc musiał się przenieść nieco później!). W świetle płonących świec ukazała się królowi zjawa Barbary (oczywiście była to ucharakteryzowana Giżanka). Król zemdlał z wrażenia, wezwano cyrulika, jakoś króla ocucił, może przez spuszczenie mu "złej krwi", bo od tego najczęściej w owych czasach zaczynały się kuracje. Za kilka tygodni Mniszech powiedział królowi, że spotkał kogoś podobnego do Barbary, też Barbarę, czy nie chciałby jej poznać. Oczywiście chciał i poznał i miał z nią córkę. Sprowadziła do siebie rodzinę i przez jakiś czas ona rządziła Polską, czyli podejmowała wszystkie ważniejsze decyzje państwowe. Zawiązał się spisek wśród magnaterii by skończyć z tą hańbą. Król ostrzeżony o tym spisku wysłał Giżankę i rodzinkę na Podlasie; ci mieli wystarczająco dużo czasu, by ograbić skarbiec i dwór królewski. Sam, już bardzo chory, podążył za nimi; dojechał tylko do Knyszyna i tam 7 lipca 1572 r. zmarł. Sprawę kradzieży szybko wyciszono, chodziło przecież o utrzymanie mitu świetności rodu Jagiellonów. Smutny to był koniec tego dobrego i mądrego króla, króla Unii Lubelskiej, od której mamy już Rzeczpospolitą nie dwóch, lecz jednego narodu. Skończył się ród królewski Jagiellonów, kończyła się powoli świetność kraju. Były jeszcze zrywy, ale ogólnie mówiąc droga prowadziła w dół i dwieście lat póżniej zaczęło się wymazywanie Polski z mapy Europy.



© Copyright 2003 - 2011 by www.gazetagazeta.com

Uwagi i komentarze na temat tego tekstu prosimy kierowac pod adres listy@gazetagazeta.com
Zastrzegamy sobie prawo do publikacji nadeslanych listów, a takze do ich skracania.

Powrót na początek strony

 

Historia mało znana
Odszedł kolejny bohater
Profesor Juliusz Bardach (1914-2010)
67 lat temu do zniszczonej Warszawy wkroczyli żołnierze 1. Armii WP
Vaclav Havel (1936-2011): szkic w siedmiu odsłonach
70 lat temu naziści przyjęli plan eksterminacji Żydów
Fotograficzny portret powstańców styczniowych
Skok stulecia (dziewiętnastego)
65.rocznica śmierci gen.Leopolda Okulickiego i Rok Konstantego Wolnego
Powstanie styczniowe na żelaznych drogach
Najniebezpieczniejsze zajęcie (2)