Dziennik Polonii w Kanadzie      
  GAZETA - dziennik poloni kanadyjskiej      

W naszej GAZECIE:
Polonium
POLONIUM
News about Poland

Ale piękny jest ten świat
Antykwariat
ARCHIWUM SPRAW NAJCIEKAWSZYCH
CHUDNIESZ - WYGRYWASZ ZDROWIE
Dobre rady
Europa
Film
Finanse
Fotka dnia
Historia mało znana
IMPREZY
Kabaret pod Bańką
Kanada
Komentarze, opinie
Kultura
List oceaniczny - dodatek kulturalny
LISTY OD CZYTELNIKÓW
Nauka i technika
Ontario
Polonia
Polonia Przyszłości
Polska
Pomóżmy innym
Powódź 2010
Prawo
Robert Dziekański
Różności
Smoleńsk 2010
Toronto
USA
W krzywym zwierciadle
Wybory federalne 2011
Zdrowe ciało, zdrowy duch
Świat

Komentarze i pytania

merytoryczne
do redaktora:

Małgorzata Bonikowska
webedytor@gazetagazeta.com

techniczne
do webmastera:

Tomek Kniat
webmaster@gazetagazeta.com

 

 



W krzywym zwierciadle

Jak nas widzą, tak nas piszą
Danuta Owczarz-Kowal
Feb 12, 2010
  > Wersja do drukowania
> Wyślij e-mailem


Popatrzmy na siebie


A w przysłowiu, jak w życiu... Z zadowoleniem przyznać trzeba, że zagraniczni pisarze nader często prezentowali dumnych i honorowych polskich rycerzy, żołnierzy, huzarów i powstańców. W kreowaniu Polaków-wojaków zdecydowanie przodują Węgrzy, co potwierdza, że więzy przyjaźni między naszymi narodami, zawarte przy szklance i szabli są mocne i długotrwałe.

Niestety wśród największych pisarzy tylko nieliczni stworzyli pozytywny obraz Polaka jako bohatera pierwszoplanowego. Ładną postać polskiego romantyka pokazał Joseph Conrad w utworze "Książę Roman": no cóż, ostatecznie nasz rodak, chociaż angielskojęzyczny. Wdzięczni powinniśmy być Gunterowi Grassowi za Jana, ojca bębniarza Oskarka z "Blaszanego Bębenka". Ale już Tomasz Mann w "Czarodziejskiej Górze", pokazując polskich kuracjuszy, ucieleśniających polskie wyobrażenia o rycerskim honorze, tropi u swojego bohatera chęć do śmiechu, kiedy obserwuje on piekło, które rozpętało się w polskiej grupie, po zniewadze, jaka spotkała żonę jednego z panów - niekończącą się serię pozwów, wyzwisk i policzków.

Również opowiadanie Lwa Tołstoja "Za co?" należy do nielicznych utworów, które portretowały Polaków z sympatią.

W twórczości innych tuzów światowej literatury obraz Polaków jest raczej negatywny. Bardzo koło pióra zrobił nam Alfred Jarry, francuski mistrz teatru awangardowego, umieszczając akcję "Ubu króla" "w Polsce czyli nigdzie". Ubu stoi na czele całkiem pokaźnej grupy, legitymujących się polskim pochodzeniem spryciarzy, awanturników i aferzystów, co potwierdza, jak silny jest stereotyp polskiego cwaniaczka.

Krąży taka historia: Parlament Europejski postanowił wybudować w Brukseli paradną bramę, jako symbol coraz ściślejszych więzi, łączących państwa członkowskie. Wyłoniono komisję do spraw do przeprowadzenia przetargu. Zgłosiło się trzech kandydatów: Turek, Niemiec i Polak. Pierwszy projekt przedstawił Turek: budowa solidna, projekt kompletny - koszt 10 tysięcy euro. Drugi był Niemiec, projekt podobny, cena 15 tysięcy euro.

- Czemu tak drogo? - pyta komisja. - Solidny niemiecki projekt, solidne niemieckie materiały, solidne niemieckie wykonanie, a to kosztuje - wyjaśnił Niemiec.

Ostatni był Polak, którego projekt nie różnił się od projektów Turka i Niemca, ale koszt wynosił 60 tysięcy euro. Członkowie komisji za głowy się złapali i pytają, skąd taka astronomiczna cena. A Polak uprzejmie tłumaczy:

- 25 tysięcy dla mnie, 25 tysięcy dla szanownej komisji za trud włożony w przeprowadzenie przetargu i skuteczne jego rozstrzygnięcie, a 10 tysięcy dla Turka, bo ktoś przecież tę bramę musi postawić...

Paskudnie potraktował nas gigant literatury amerykańskiej Ernest Hemingway. Pozwolę sobie zacytować urywek opowiadania "Szklanka, zakonnica i radio":

"Jak byłam mała, matka powiedziała mi: »Jesz jak Polacy«. Nigdy nie zrozumiałam, co to jest Polak. Ale teraz, w Ameryce, już rozumiem. Za dużo tu Polaków. I, mój Boże oni są brudni, ci Polacy".

- Polacy są katolikami - powiedział Fanton. - To prawda- powiedziała madame Fanton. - Chodzą do kościoła, a potem dźgają się nożami przez całą drogę do domu. I zabijają się nawzajem w każdą niedzielę. To nie są prawdziwi katolicy. To tacy polscy katolicy.

Najgorzej jednak szło nam z Rosjanami, którzy nie lubili, oj, nie lubili polskich "panów". Fiodor Dostojewski do dziś namiętnie czytany przez światową śmietankę intelektualną, taaką gębę nam przyprawiał, takie portrety nam malował w swoich najsłynniejszych powieściach, że gordyje polskije sierdce płacziet.

"Polacy to ludzie chorzy duchowo, zgryźliwi, rozjątrzeni, nieufni". "Polacy są pozbawionymi honoru łajdakami".

A najlepsze jest to, że sam Dostojewski był z pochodzenia Polakiem! Michał Katkow pisał: "Polaków, jeśli i biją, to za to, że Polak podburza. On z dawna mąci na rosyjskiej ziemi. I za to go biją".

Niedawno tak podsumował nas dziennikarz Radia Swoboda w Moskwie Vitalij Portnikow: "Polak jest przekonany, że dąży do wolności. Cały szkolny kurs polskiej historii to nieustanna walka o wolność. Jednak popatrzmy na to trzeźwo. W czasie gdy Rosja budowała swoją potęgę, ci idioci stworzyli u siebie państwo gęgających szlachciców. Pozwolimy - nie pozwolimy - to przecież nie jest żadna wolność tylko anarchia w czystej postaci. Gdy w końcu zaprowadzono u nich porządek, zaczęli się buntować. I wszystko po to, żeby zostać niewolnikami Zachodu. Wczoraj - Napoleona, dzisiaj - Ameryki i Unii Europejskiej". Ale kichać na Radio Swoboda!

Ważne, że panie mogą poczuć się usatysfakcjonowane. Polki u rosyjskich pisarzy - paluszki lizać! Gogol, Turgieniew, sam Puszkin rozpływali się nad urodą naszych rodaczek, mimo przekonania, że zadawanie się z pięknymi Polkami nie jest bezpieczne.

Znany amerykański pisarz William Styron w powieści "Wybór Zofii" stworzył przepiękną, bogatą postać Polki, pogruchotanej przez życie byłej więźniarki Oświęcimia, jedną z najwspanialszych w literaturze światowej. W opisach jej urody nie był jednak tak poetyczny i romantyczny jak Rosjanie, szczególnie bowiem zachwycał się jej: "zaiste przepięknym tyłkiem, o idealnym kształcie fantastycznej premiowanej gruszki". Niestety, grająca Zofię Meryl Streep, nie podjęła wysiłku udowodnienia widzom zasadności zachwytów autora w tym względzie.

Oczywiście nam wszystkim powinien poprawić nastrój Stanley Kowalski ze skandalizującego swojego czasu "Tramwaju zwanego pożądaniem" Tennessee Williamsa, który udowodnił, że Polak może być rozchwytywanym przez kobiety samcem, tym bardziej że grał go sam Marlon Brando.

Trochę trudno o syntezę Polaków w literaturze światowej. Pisarze obcy dostrzegali w nas zazwyczaj cechy ekstremalne - nadzwyczajny heroizm i zwyczajne łajdactwo, walkę o ideały i walkę o forsę, światły kosmopolityzm i ciemny nacjonalizm, w zależności od punktu widzenia, oczywiście. Wiadomo, Rosjanie mieli powody, żeby nas nie lubić, z wzajemnością zresztą, a Węgrzy - wręcz przeciwnie.

No, a Amerykanie? Do Ameryki jechali głównie polscy chłopi, niewykształceni, nieznający świata. Ale chociaż zadomowili się, okrzepli, zapuścili korzenie, wykształcili dzieci - stereotyp pozostał. Np. hollywoodzkie kino ciągle wykorzystuje polskie akcenty w ten sam nudny, rutynowy, często obrażający nas sposób, a tymi akcentami są: nasza historia, pociąg do wódki i pierogów, dewocja, wykrzykiwanie co i rusz wzniosłych haseł o śmierci za Boga, honor i ojczyznę oraz tracenie życia na wszystkich frontach świata w walce "o naszą i waszą wolność". W “Zakładniku" Tom Cruise ironicznie nawiązuje do polskiej kawalerii. A jak można zatrzymać pędzącą polską kawalerię? Należy wyłączyć karuzelę.

Ponad 80 amerykańskich filmów wojennych ma żołnierzy o polskich nazwiskach, głównie oczywiście Kowalskich, dzielnych, nieskomplikowanych i ginących zazwyczaj na polu walki. Najwspanialszym Kowalskim był oczywiście kierowca straceniec w słynnym filmie "Znikający punkt", a najbardziej pozytywnym wojennym bohaterem ekranowym Charles Bronson w "Parszywej dwunaste", odtwarzający jedyną sympatyczna postać całego filmu, dzielnego Vladislava. Bronson tak naprawdę nazywał się Karol Buczyński. Polaków grali Arnold Schwarzenegger, Clint Eastwood, Mickey Rourke, Bruce Willis. Gene Hackman grał gen. Sosabowskiego, dowódcę polskich spadochroniarzy pod Arnhem w filmie "O jeden most za daleko" i nawet w jednej ze scen krzyczy "Śnuurrr", chociaż znacznie łatwiej byłoby wrzasnąć "Lina!"

Z plejady pań największą furorę zrobiła oczywiście truskawkowa blondynka o opływowych kształtach czyli Marylin Monroe jako Sugar Kowalczyk w "Pół żartem, pół serio".

Wielu znakomitych artystów odtwarzało sławne i znane na całym świecie osobowości w filmach biograficznych: postać papieża Jana Pawła II grało już pięciu aktorów, Fryderyka Chopina - Hugh Grant, a ostatnio ks. Popiełuszki - Christopher Lambert ("Nieśmiertelny").

A z obrazu "Król Artur" wynika, że legendarni rycerze Okrągłego Stołu to potomkowie Sarmatów czyli przodków szlachty polskiej. I pewnie tak jest, bo w ubiegłym miesiącu dr. Markowi Manikowskiemu, autorowi wielkiego spisu genealogicznego polskich rodzin udało się ustalić, że bracia Kaczyńscy wywodzą się od Mieszka I. I to jest bardzo dobra wiadomość.


© Copyright 2003 - 2011 by www.gazetagazeta.com

Uwagi i komentarze na temat tego tekstu prosimy kierowac pod adres listy@gazetagazeta.com
Zastrzegamy sobie prawo do publikacji nadeslanych listów, a takze do ich skracania.

Powrót na początek strony

 

W krzywym zwierciadle
Rok w pigułce
Jeszcze po tej stronie
Strach
Jak ja to lubię
Kto bogatemu
Co wolno
Trzymać kciuki
Senator Drozda?
Pa Obama
Uwaga, dziecko!