|
Komentarze i pytania
merytoryczne do redaktora: Małgorzata Bonikowska webedytor@gazetagazeta.com
techniczne do webmastera: Tomek Kniat webmaster@gazetagazeta.com
|
| Poszukaj: |
|
|
 |
 |
Finanse
Dla wielu menedżerów tzw. hedge funds, ostatnie dwa lata, a zwłaszcza fatalny rok 2008, to prawdziwa droga przez piekło. Nie jest to również okres, o którym menedżerowie ci chętnie rozmawiają. Nieprawdopodobny kryzys płynności systemu finansowego spowodował, że ryzyko podejmowanych decyzji w tym właśnie okresie jeszcze dzisiaj przyprawia ich o ciarki. Tylko nieliczni mają odwagę mówić o tym, iż tak w głębi ducha po prostu się bali.
Jeśli weźmiemy pod uwagę, że tak wielkie i uznane firmy jak Lehman Brothers zbankrutowały, inne zaś jak choćby Goldman Zachs przetrwały jedynie dzięki pomocy i interwencji rządowej, trudno nie było się obawiać w tamtych czasach, że cały światowy system finansowy może po prostu się zawalić.
Jeden z największych hedge funds w Kanadzie należący do firmy Dynamic, właśnie w 2008 zanotował spadek swojej wartości o 72 procent. W 2009 sytuacja się odmieniła i straty zostały odrobione z nawiązką, bo wzrost był
aż o 159 procent. I choć prawdą jest, że ostatnie trzy lata to praktycznie okres, w którym pod względem wzrostu wartości nic się nie zmieniło, jednak za ostatnie pięć lat fundusz ten może pochwalić się zupełnie niezłym wynikiem, bo aż wzrostem przeciętnie o 25 procent w skali rocznej.
A przyczyną takiego sukcesu był w głównej mierze fakt, że menedżer funduszu, będąc z całą pewnością przestraszony sytuacją, nie poddał się wszechobecnemu odczuciu paniki i nie pozbył się swoich inwestycji. Patrząc na decyzje, które podjął, zdecydował, iż były one słuszne, zaś krach giełdowy jest wynikiem niezależnych czynników, na które nie ma on wpływu. Co za tym idzie, solidne inwestycje prędzej czy później muszą zyskać na wartości. Oczywiście po tym, co zdarzyło się w 2008 roku, nasuwa się najbardziej naturalne z pytań: czy sytuacja ta może się powtórzyć?
Menedżerowie z Dynamic uważają, że choć niczego wykluczyć się nie da, prawdopodobieństwo ponownego krachu jest stosunkowo niskie. To co stało się w 2008 roku było niejako kulminacją dysfunkcjonalności systemu finansowego przez poprzednich dziesięć lat. Tego rodzaju sytuacja zdarza się bardzo wyjątkowo. Może raz na 100 lat.
Czego zatem możemy spodziewać się na rynku inwestycyjnym, zwłaszcza w Kanadzie?
Dynamic uważa, że nie powinno być źle. Rynek kanadyjski wydaje się być znacznie bardziej powiązany z tym, co dzieje się w Chinach i Indiach, a to z uwagi na znaczenie surowców naturalnych w gospodarce kanadyjskiej. I wobec przekonania, że gospodarki takich krajów jak Chiny, Indie czy Brazylia wyprzedzą tempem swojego rozwoju poziom wzrostu gospodarczego w Stanach Zjednoczonych i innych krajach zachodnich, nasza gospodarka powinna z tej sytuacji skorzystać, i to w sposób dość znaczny.
Sam fakt szybkości wzrostu gospodarczego we wspomnianych wyżej krajach wcale nie oznacza, że gospodarka amerykańska po prostu zatrzyma się. Rynek amerykański jest o tyle ciekawy, że połowa jego dochodów pochodzi z zagranicy.
A jakiego rodzaju wzrostów wartości akcji giełdowych możemy oczekiwać w USA i Kanadzie?
Najprawdopodobniej powrócimy do okresu sprzed upadku Lehman Brothers, a więc potencjalnie wzrost może być w granicach 10 procent w Stanach Zjednoczonych i w Kanadzie. Być może wzrost ten będzie wyższy jeśli wzrost gospodarczy ulegnie przyspieszeniu. Dlatego nawet wzrost w granicach 10-15 procent nie jest wcale niemożliwy.
A jeśli chodzi o sektor energetyczny to w Kanadzie największe perspektywy mają piaski roponośne - oil sands. Niższe koszty wydobycia i poziom produkcji, który może być utrzymany przez 50, a nawet 100 lat, dość dobrze wróży dla tego sektora, reprezentowanego głównie przez firmy działające w prowincji Alberta.
Podobnie dobre perspektywy ma przed sobą sektor bankowy po kryzysie, który nasze banki przeszły bez większego uszczerbku na ich wartości (w Kanadzie nie zanotowaliśmy żadnej sytuacji bankructwa lub też interwencji rządowej). Do tego przeciętne dywidendy wypłacane przez kanadyjskie banki są w granicach 4,5 procenta. Przy przeciętnym wzroście wartości o 14,5 do 15 procent, jest to w dalszym ciągu inwestycja bardzo atrakcyjna. A jeśli tylko cała sytuacja z pożyczkami ulegnie poprawie, wzrost ten może być jeszcze wyższy.
A zatem rada dla inwestorów to być może odrobina ryzyka poprzedzona jednak ostrożną i dokładną analizą. Ryzyko być może nie zostanie nagrodzone tak jak w przeszłości, jednak awersja do jego podejmowania może być w skutkach dość negatywna. A powód? Obligacje rządowe i oprocentowanie kont bankowych nie są tutaj atrakcyjną alternatywą.
© Copyright 2003 - 2011 by www.gazetagazeta.com
Uwagi i komentarze na temat tego tekstu prosimy kierowac pod adres listy@gazetagazeta.com
Zastrzegamy sobie prawo do publikacji nadeslanych listów, a takze do ich skracania.
Powrót na początek strony
|
|
 |
|