Będzie jeszcze sześć tygodni zimy, czyli długo trzeba będzie czekać na wiosenne ciepło. Wszystkie trzy najważniejsze groundhogs, czyli świstaki amerykańskie (taka jest nazwa tego gatunku) wydały taką prognozę we wtorek, czyli w Groundhog Day, ponieważ wyszły z norek i zobaczyły swój cień.
Pierwszym z nich był Shubenacadie Sam z Nowej Szkocji.
Kolejny to ontaryjski Wiarton Willie, który przez cztery lata pod rząd nie widział cienia. W ciągu 20 lat zobaczył swój cień osiem razy w dniu święta Groundhog Day.
Kanadyjskie świstaki mają swojego amerykańskiego kuzyna. Punxsutawney Phil z Pensylwanii wydał taką samą prognozę jak jego kanadyjscy poprzednicy.
Inną nazwą świstaka jest woodchuck, a jego łacińska nazwa brzmi Marmota monax.
Zwierzęta te potrafią wspinać się po drzewach, ale także pływać. Jedzą one bardzo dużo, magazynując tłuszcz na zimę, kiedy zapadają w sen. Do lutego tracą połowę masy ciała.
Tradycja pochodzi właśnie z Punxsutawney z roku 1887.
Wiarton Willie stał się znany dopiero w 1956 roku. Pochodzi z Wiarton, małego miasteczka na Półwyspie Bruce między jeziorem Huron i Georgian Bay.
Oryginalny Wiarton Willie, albinos, miał ponoć 22 lat kiedy zmarł we śnie w zimie 1998-99. Odkryto to z przerażeniem tuż przed Groundhog Day w roku 1999. Pisano o tym na całym świecie.
Podobno Wiarton Willie miał rację w 90 proc. przypadków. Dla miasta jest ważnym źródłem dochodów, ponieważ sprowadza tam 20.000 turystów i ich dolary.
Badania naukowe wykazują, że zwierzaki przewidują długość zimy w sposób rzetelny tylko w 37 proc.
Wiarton Willie jest uważany za specjalny przypadek, ponieważ urodził się dokładnie na równoleżniku 45, w równej odległości od równika i Bieguna Północnego.
Są także inne świstaki w Kanadzie: Gary the Groundhog w Ontario, Brandon Bob w Manitobie i Balzac Billy w Albercie.
Uwagi i komentarze na temat tego tekstu prosimy kierowac pod adres listy@gazetagazeta.com
Zastrzegamy sobie prawo do publikacji nadeslanych listów, a takze do ich skracania.