Dziennik Polonii w Kanadzie      
  GAZETA - dziennik poloni kanadyjskiej      

W naszej GAZECIE:
Polonium
POLONIUM
News about Poland

Ale piękny jest ten świat
Antykwariat
ARCHIWUM SPRAW NAJCIEKAWSZYCH
CHUDNIESZ - WYGRYWASZ ZDROWIE
Dobre rady
Europa
Film
Finanse
Fotka dnia
Historia mało znana
IMPREZY
Kabaret pod Bańką
Kanada
Komentarze, opinie
Kultura
List oceaniczny - dodatek kulturalny
LISTY OD CZYTELNIKÓW
Nauka i technika
Ontario
Polonia
Polonia Przyszłości
Polska
Pomóżmy innym
Powódź 2010
Prawo
Robert Dziekański
Różności
Smoleńsk 2010
Toronto
USA
W krzywym zwierciadle
Wybory federalne 2011
Zdrowe ciało, zdrowy duch
Świat

Komentarze i pytania

merytoryczne
do redaktora:

Małgorzata Bonikowska
webedytor@gazetagazeta.com

techniczne
do webmastera:

Tomek Kniat
webmaster@gazetagazeta.com

 

 



LISTY OD CZYTELNIKÓW

Ludzie listy piszą ... (129)

Nov 3, 2009
  > Wersja do drukowania
> Wyślij e-mailem



Zabawa w komórki

Kilkanaście już lat jeżdżę ciężarówką po Toronto i okolicy. Przez ponad osiem godzin dziennie obserwuję zachowanie kierowców w GTA.

Widziałem i ciągle widzę  dziwne manewry i zachowania osób kierujących pojazdami różnego rodzaju i wielkości. W ciaągu ostatnich piętnastu lat liczba samochodów, a więc i kierowców, bardzo wzrosła. Natężenie ruchu wzrasta szybciej jak jakość  dróg. Przybywa kierowców z różnych części świata, z bardzo różnymi nawykami, kulturą jazdy i umiejętnościami radzenia sobie w ruchu w największej metropolii Kanady.

Często mówię, że jeżdżenie ciężarówką w GTA jest jak pływanie wpław w oceanie pomiędzy stadem rekinów. Trzeba pływać tak, aby nie dać się ugryźć. Tu trzeba jeździć tak, aby nikogo nie dotknąć, ani nie dać się dotknąć.

Już wiem na jakie pojazdy i jakich kierowców trzeba szczególnie uważać. Oczywiście poza pojazdami uprzywilejowanymi tj. policją, karetką, strażą pożarną, trzeba szczególnie uważać na autobusy szkolne, bardzo często jadące ponad limit szybkości...! Na kierowców taksówek nagle robiących dziwne manewry na jezdni w pogoni za klientem. Na kierowców wywrotek, będących w pośpiechu, bo są płaceni od ilości kursów. Na różnego rodzaju kurierów, parkujących w bardzo dziwnych miejscach w niespodziewany sposób. Na ermerytów, którym się nie spieszy. Na wszystkich, którzy nagminnie nie używają świateł kierunkowych, nawet skręcając w lewo. Itp, itd. Lista kierowców, pojazdów i sytuacji może być jeszcze bardzo długa.

Ale zmorą moją, myślę nie tylko moją, stali się od kilku lat kierowcy używających telefonów komórkowych w czasie jazdy. Wybieranie numeru  i sama rozmowa oczywiście eliminuje ciągłe obserwowanie jezdni i jedną rękę z procesu kierowania pojazdem. Później rozmowa angażuje uwagę kierowcy w sprawy rozgrywające się w innej przestrzeni, gdzie indziej niż sama jazda samochodem.

Ludzie mają różną podzielność uwagi, różne umiejętności jazdy i reagowania na szybko lub błyskawicznie zmieniające się sytuacje. Jeżeli dodatkowo są zaangażowani w rozmowę przez telefon i myślami są przy sprawach rozmowy; stają się kierowcami o obniżonej świadomości kierowania i możliwości skupienia na sprawie w tej chwili najważniejszej, jaką jest prowadzenie pojazdu. Stają się zagrożeniem  dla bezpieczeństwa swego i innych.

Kierowca ciężarówki siedzi wysoko, widzi dużo dalej, widzi więcej. Doświadczony kierowca jest w stanie z dużą dozą prawdopodobieństwa, patrząc na zachowanie pojazdów wokół niego, powiedzieć kto aktualnie rozmawia przez telefon. Parę przykładów: pojazd zaczyna  bez widocznego powodu, bez hamowania (to widać po światłach stop) jechać wolniej i wolniej; pojazd zaczyna jechać zygzakiem od linii do linii, dobrze jeżeli nie jedzie tzw. okrakiem  po dwu pasach; pojazd czyni nagły skręt, lub zmienia nagle kilka pasów, bo kierowca zagadany zapomniał, gdzie jedzie.

To są przykłady, nazwijmy je, łagodne. Jeżeli jednak dodamy do tego szybkość na autostradzie, ciemność i oślepienie światłami z przeciwka, deszcz i mokrą  albo zaśnieżoną jezdnię, kierowca nieskupiony w pełni na jeździe, rozmawiający przez telefon - to bardzo niebezpieczny osobnik.

Bywa często, to wszyscy wiemy, że nagle napotykamy ekipy remontowe na drodze, pojazdy dostawcze blokujące jeden pas, tzw. pojazdy uprzywilejowane  w akcji w ruchu lub zaparkowane i to są częste sytuacje wymagające (także formalnie, wg. przepisu) specjalnej uwagi od kierujących. Proszę mi wierzyć, trzeba zawsze w pełni świadomie kierować samochodem, a w sytuacjach nagłych i niezwykłych szczególnie.

Kierowcom rozmawiającym przez komórkę w czasie jazdy, proponuję samotest. Po zakończeniu rozmowy w czasie jazdy, spróbujcie w myśli odtworzyć sobie w pełni co się działo na drodze wokół was podczas rozmowy. Czy pamiętacie każdy szczegół przebytej drogi? Jeżeli coś wam uciekło z uwagi, z pamięci  - jest wielki powód do zastanowienia!

Kilka lat temu w Toronto odbyła się międzynarodowa konferencja nt. bezpieczeństwa ruchu drogowego. Specjaliści zgodnie stwierdzili, że cały manualny i werbalny proces  używania telefonu w czasie jazdy jest statystycznie, tuż po alkoholu, drugim najbardziej poważnym powodem wypadków drogowych. Są specjaliści od ruchu drogowego twierdzący, że już sama rozmowa telefoniczna w czasie jazdy jest zagrożeniem dla bezpieczeństwa ruchu. Jako praktyk, popieram tę opinię.

Jeżeli nie czujemy, że nasza jazda jest bezpieczna w czasie używania komórki, zjedźmy na boczną ulicę, na parking i wówczas oddzwońmy. Czasami widzę kierowców tak czyniących i mam dla nich wielki szacunek! Nikt,nawet szef w pracy, nie zmusi nas do rozmowy przez telefon w czasie jazdy.

Osobisty przykład. Wiele lat temu, mój szef czynił mi uwagę, że nie odpowiadałem na jego telefon. Odpowiedziałem, że nie mogłem rozmawiać, bo jechałem. A on uparcie, że mam odpowiadać natychmiast, nawet jadąc. Poprosiłem, aby mi dał to polecenie na piśmie. Natychmiast zmienił zdanie i temat. Mam szefa upartego, ale znającego przepisy. My też powinniśmy znać nasze prawa  i w komórki "zabawiać" się na parkingu.

Z życzeniami bezpiecznego powrotu do domu 

- Marek Prokop

Od dawna przekonywałem przyjaciół i znajomych, aby nie telefonowali prowadząc samochód. Wymyśliłem nawet rymowankę, bajkę,  którą rozsyłałem e-mailami. Humorem i zabawą też można wychowywać lub  informować.

Bajka - przestroga

Misiek  na saneczkach
zajewaniał z górki,
przykrochmalił  w drzewo,
połamał pazurki. 

Teraz śmiechu i radości z tego kupa,
że misiek niezdara, ofiara  i d..a.
Bo gdy misio jechał szybko z górki,
właśnie dzwonił gdzieś ze swej komórki.

A jazdy na sankach,
główna jest zasada;
trzeba wiedzieć,
co się robi, gdy się na nie siada!
 

© Copyright 2003 - 2011 by www.gazetagazeta.com

Uwagi i komentarze na temat tego tekstu prosimy kierowac pod adres listy@gazetagazeta.com
Zastrzegamy sobie prawo do publikacji nadeslanych listów, a takze do ich skracania.

Powrót na początek strony

 

LISTY OD CZYTELNIKÓW
Z redakcyjnej skrzynki (150)
Z redakcyjnej skrzynki (141)
 Z redakcyjnej skrzynki (141)
Z redakcyjnej skrzynki (138)
Z redakcyjnej skrzynki (135)
Z redakcyjnej skrzynki (132)
Z redakcyjnej skrzynki (126)
Z redakcyjnej skrzynki (123)
Z redakcyjnej skrzynki (120)
 Z redakcyjnej skrzynki (117)