Eksperci zeznający przed komisją Braidwooda w sprawie Roberta Dziekańskiego mają różne poglądy na temat tego, czy zabity Polak dał krok w przód, czy w tył - czy Polak tuż przed porażeniem go paralizatorem szedł w kierunku policjantów czy chciał przed nimi uciekać.
W poniedziałek zeznawali przed Komisją Braidwooda eksperci, którzy analizowali kilkusekundowy fragment nagrania wykonanego na lotnisku w Vancouver przez przypadkowego świadka pasażera Paula Pritcharda. To, w jakim kierunku szedł Polak, ma pomóc ocenić, czy chciał zaatakować policjantów, czy wręcz przeciwnie - chciał przed nimi uciec.
Jeden z ekspertów Grant Fredericks zeznał, że Polak, zanim został porażony, wykonał trzy kroki w kierunku funkcjonariuszy. Jednak gazeta "Vancouver Sun", która od początku opisuje sprawę, przypomina, że Fredericks nie jest ekspertem ani od biomechaniki, ani od sposobów badania ludzkiego poruszania. Dziennik wyjaśnia, że pracował on jako reporter telewizyjny, a potem wstąpił do policji. Dziewięć lat temu zrezygnował ze służby i od tej pory jest konsultantem policji ds. nagrań video.
W wyniku szczegółowych pytań Dona Rosenblooma Fredericks ujawnił, że Taser International jest jednym ze sponsorów Law Enforcement and Emergency Services Video Association, dla której pracuje.
Dwaj inni eksperci: Duane MacInnis, inżynier i Mark Hird-Rutter, specjalista od analizy fotografii, podważają ustalenia Fredericka. Zeznali oni przed komisją, że metodologia, której użył, była błędna. Hird-Rutter podkreślał, że nie można na podstawie trzysekundowego ujęcia wykonanego amatorską kamerą stwierdzić, czy Polak rzeczywiście zbliżał się do policjantów.
Poniedziałek był pierwszym dniem ostatniego tygodnia przesłuchań komisji.
Dotychczas komisja przesłuchała ponad 80 świadków, uzyskując szczegółowe informacje na temat całego czasu, jaki Dziekański spędził na lotnisku.
Ostatni świadkowie będą zeznawać w tym tygodniu, a mowy końcowe przewidziane są na czerwiec.
Potem sędzia Braidwood zacznie sporządzać raport, który ma być gotowy do jesieni.
Uwagi i komentarze na temat tego tekstu prosimy kierowac pod adres listy@gazetagazeta.com
Zastrzegamy sobie prawo do publikacji nadeslanych listów, a takze do ich skracania.