Jedyna osoba, która przeżyła tragiczną katastrofę małego samolotu pasażerskiego w B.C. dochodzi do siebie w szpitalu w Vancouver.
Jak określił stan 35-letniego Toma Wilsona jego brat, Wilson jest na emocjonalnej huśtawce.
Do katastrofy lotniczej doszło w niedzielę rano, kiedy samolot pasażerski rozbił się na wybrzeżu B.C., tzw. Sunshine Coast na północ od Vancouver.
Na pokładzie było osiem osób, jak podał właściciel samolotu Pacific Coastal Airlines. Śmierć poniosło siedem osób.
Ocalały z wypadku pasażer, został znaleziony przez Canadian Coast Guard na plaży na wyspie Thormanby.
Samolot typu Grumman Goose wystartował z Vancouver International Airport o godz. 10.15. Wkrótce potem linia lotnicza zameldowała jego zniknięcie.
Około godz. 10.40 mieszkaniec okolicy zgłosił samolot, który wyglądał jakby miał poważne problemy. Wtedy ruszyła akcja ratownicza.
Pacific Coastal Airlines to niewielka linia lotnicza w Kolumbii Brytyjskiej, która obsługuje regionalne i czarterowe loty.
Wicedyrektor linii lotniczej Spencer Smith, który wyraził ogromne ubolewanie z powodu tragedii, podkreślił, że pilot samolotu, który się rozbił, był doświadczonym lotnikiem.
Wilson pochodzi z Edmonton.
Udało mu się uciec z wraku samolotu tuż przed jego eksplozją. Samolot rozbił się o zbocze góry na wyspie Thormanby.
Wilson doznał zadrapań i lekkich obrażeń twarzy, klatki piersiowej i rąk, a także niewielkich oparzeń. Mimo to pokonał kilka kilometrów schodząc ze zbocza góry na plażę, gdzie zauważyli go poszukujący samolotu ratownicy.
Teraz wyraźnie przeżywa los swoich współpasażerów i załogi. Jego stan nie pozwala jednak na to, aby policja mogła go obecnie przesłuchiwać.
Wiadomo tylko z jego słów po uratowaniu go na plaży, że w czasie katastrofy spał i nie wie, co było jej przyczyną.
Rodziny siedmiu śmiertelnych ofiar tragedii nadal oczekują na wydobycie z wraku samolotu szczątków ciał ich bliskich. Wielu członków rodzin przyjechało do pobliskiego Sechelt.
Funkcjonariusz RCMP Peter Thiessen powiedział, że nie wiadomo jeszcze kiedy ciała ofiar zostaną przekazane ich rodzinom.
Samolot przewoził pracowników budowlanych do odległego od cywilizacji miejsca - Toba Valley, gdzie realizowany jest projekt hydroelektryczny dla Plutonic Power.
Pięciu pasażerów z ekipy budowlanej firmy Kiewit, którzy ponieśli śmierć w katastrofie, to: Kyle Adams, Jerry Burns, Ajay Cariappa, Wally Klemens i Matt Sawchenko.
Sawchenko pozostawił narzeczoną w ciąży. Miał to być jego pierwszy dzień pracy w Toba Inlet.
Szósta ofiara, 29-letni Tom Orgar, był zatrudniony przez Finnings.
Siódmy zabity, 54-letni Peter McLeod, był od wielu lat pilotem latającym na wybrzeżu B.C. Niedawno dopiero podjął pracę w Pacific Coast Airlines.
Po wypadku miejsce tragedii zostało zabezpieczone przez RCMP. Policja została także na miejscu, aby zapewnić, że miejsce wypadku było nienaruszone.
Wybrzeże B.C. zwane Sunshine Coast na północ od Vancouver jest słabo zaludnionym i dzikim terenem pokrytym stromymi górami. Znajduje się tam wiele małych bezludnych wysepek.
Miejsce, gdzie rozbił się samolot, jest położone niecałe 30 m od szczytu góry w południowej części wyspy Thormanby.
Na podstawie pozycji wraku i zniszczeń dokonanych przez samolot w zboczu górskim, eksperci starają się odtworzyć przebieg wypadków tuż przed katastrofą.
Szczątki samolotu znaleziono nawet 100 m od punktu uderzenia.
Ogień wybuchł w dwóch miejscach - przy silnikach i zbiorniku paliwa.
To nie pierwszy tragiczny wypadek związany z liniami Pacific Coastal Airlines. W sierpniu na Vancouver Island śmierć poniosło pięć osób.
Wówczas samolot tego samego typu Grumman Goose również przewoził pracowników do odległego od świata obozu pracy, kiedy rozbił się, powodując śmierć pięciu z siedmiu osób na pokładzie. Dwie osoby ocalały.
Transportation Safety Board nie uważa, by winą za wypadki można było obarczyć stan techniczny samolotów.
Wdowa po jednej z ofiar sierpniowego wypadku Marku McLeanie - Debra McLean uważa, że te tragedie muszą posłużyć jako sygnał do poważnych zmian w liniach lotniczych.
Uwagi i komentarze na temat tego tekstu prosimy
kierowac pod adres
listy@gazetagazeta.com
Zastrzegamy sobie prawo do publikacji nadeslanych listów, a takze
do ich skracania.