Stephen Walker całymi latami zmagał się z podstawowymi czynnościami. Problemem było dla niego siadanie w fotelu, zawiązywanie sznurowadeł, a nawet skrzyżowanie nóg.
Mieszkaniec Saint John w Nowym Brunszwiku ważył wtedy około 400 kilogramów i był przykuty do wózka inwalidzkiego.
"Tkwiłem w nim prawie dziewięć lat", powiedział Walker telewizji CTV. "Trzeba było przebudować dom pod kątem moich warunków".
Sytuacja była okropna. Mężczyzna miał ograniczoną przestrzeń życiową, podczas snu musiał być podłączony do aparatu tlenowego i każdego dnia łykał 35 tabletek w związku z komplikacjami zdrowotnymi spowodowanymi gigantyczną nadwagą.
Zdecydował, że czas to zmienić, po spędzeniu pięciu dni w szpitalu, dokąd trafił w stanie przedzawałowym.
Półtora roku później Stephen Walker stracił na wadze 300 kilogramów. Jego rozmiar w pasie skurczył się z 84 do 44 cali. Jak mówi, już nigdy nie dopuści do takiej nadwagi.
"Walczyłem ze swoją wagą przez całe życie. Stosowałem diety, ale pomagały na krótką metę. Tym razem będzie inaczej", powiedział Walker.
Setki kilogramów stracił dzięki połączeniu udoskonalonej diety oraz ćwiczeń na siłowni i basenie. Najpierw wyrzucił z jadłospisu kilka potraw, a kiedy zaobserwował pierwsze zmiany, udał się do dietetyka po poradę.
Walker zrezygnował między innymi z jedzenia lodów, ziemniaków, margaryny i chleba. I zaczął dużo ćwiczyć.
"Sądzę, że w znacznym stopniu pomogły mi zajęcia ruchowe i konsekwencja w ich stosowaniu", podkreślił mężczyzna. Jak dodał, przyjaciele i rodzina mocno go wspierali podczas pracy nad sobą.
Trenerzy i obsługa ośrodka sportowego także podtrzymywali go na duchu. "Zaprzyjaźniłem się z nimi. Potrafią świetnie zmotywować człowieka", powiedział Stephen Walker. "W historii mojej walki z nadwagą odegrali bardzo ważną rolę".
Jedną z instruktorek była Janice Davidson. W wywiadzie dla CTV Atlantic powiedziała, że Walker zaimponował obsłudze ośrodka sportowego swoją determinacją i zaangażowaniem.
"Jestem z niego bardzo dumna", dodała kobieta. "Może być wzorem dla każdego, kto do nas przychodzi".
Walker opowiadał, że "największym wyzwaniem" było oswojenie się ze sprzętem na siłowni. "Nic o tym nie wiedziałem. Nie miałem pojęcia o urządzeniach i technikach ćwiczeń".
Kiedy z instruktorami i trenerami przypadli sobie do gustu, mężczyzna zaangażował się w walkę o odzyskanie normalnej wagi - i o swoje zdrowie.
Dziś Stephen Walker waży 120 kilogramów - prawie cztery razy mniej niż dawniej, a jego ulubionym zajęciem jest udział w zajęciach aerobiku. Dla tych, którzy chcą pójść w jego ślady ma prostą radę: "Ustalcie sobie plan, trzymajcie się go i ciężko pracujcie".
Uwagi i komentarze na temat tego tekstu prosimy
kierowac pod adres
listy@gazetagazeta.com
Zastrzegamy sobie prawo do publikacji nadeslanych listów, a takze
do ich skracania.