Ponad 100 pomników, nagrobków i grobowców na wileńskiej Rossie - najstarszej nekropolii miasta - potrzebuje pilnej konserwacji. W ciągu ostatniego roku odrestaurowano tylko trzy pomniki. Prace zostały wykonane za pieniądze, które zebrali Polacy.
"Odrestaurowaliśmy nagrobek Józefa Jankowskiego wykonany z piaskowca, ozdobiony kwiatami, gołębiami, ogrodzony piękną metalową balustradą. Świętej pamięci Jankowski został pochowany w 1870 roku. Nie wiem, jakim cudem to w ogóle dotrwało do naszych czasów, a metalowe ogrodzenie nie zostało ukradzione" - powiedziała w rozmowie z PAP przewodnicząca Społecznego Komitetu Opieki nad Starą Rossą Alicja Klimaszewska.
Staraniami Komitetu w ciągu ostatniego roku odrestaurowano też bezimienny pomnik, według znawców, o dużej wartości artystycznej.
"Próbowaliśmy ustalić, kto tu jest pochowany, ale niestety, przedwojenne księgi cmentarne znikły w tajemniczy sposób. Szkoda" - oceniła Klimaszewska.
Od prawie dwudziestu lat to głównie Społeczny Komitet Opieki nad Starą Rossą, który powstał z inicjatywy Jerzego Waldorffa, troszczy się o Rossę. Za pieniądze, które przedstawiciele Komitetu każdego roku zbierają na Powązkach, odnowiono ponad 50 pomników.
"To bardzo niewiele uwzględniając fakt, że ponad 100 pomników potrzebuje natychmiastowej restauracji. Niektóre pomniki po prostu rozsypują się. Trzeba je umacniać" - podkreśliła Klimaszewska.
Na Rossie pochowanych jest około 20 tys. osób. "Wielu z nich jest zasłużonych - zwróciła uwagę - ale absolutnie każdy zasługuje na naszą pamięć. To są byli mieszkańcy Wilna, których bliscy już nie żyją, wyjechali na Zachód, bądź zostali wywiezieni. Jeżeli my się nie zaopiekujemy tym cmentarzem, on po prostu zniknie".
51 pomników na Rossie jest wpisanych do państwowego rejestru pomników o szczególnej wartości artystycznej. Niestety z funduszy państwowych w ciągu ostatnich lat nie odrestaurowano żadnego z nich.
"Jest mi wstyd. Alejki cmentarne są tak zniszczone, że zwiedzający zamiast podziwiać piękno naszej najstarszej nekropolii, patrzą pod nogi, by się nie przewrócić" - zauważył zarządca cmentarza Antanas Grinczelaitis.
Przed ośmiu laty do akcji ratowania starej Rossy włączyli się poznaniacy. Za zebrane podczas kwest w Dniu Wszystkich Świętych i Zaduszki pieniądze odnowiono sześć pomników. W tym roku odnowiono pomnik Antoniego Marcinowskiego, wydawcy i redaktora "Kuriera Litewskiego", a także "Dziennika Wileńskiego".
Od kilku lat wileńscy harcerze kwestują na Rossie w maju, gdy najwięcej jest wycieczek z Polski, a wileńscy przewodnicy wśród polskich turystów rozprowadzają cegiełki.
"Należy otwarcie przyznać, że praktycznie wszystkie pieniądze na ratowanie Rossy pochodzą z Polski. Są to ofiary warszawiaków, poznaniaków, tych wszystkich, którzy przyjeżdżają do Wilna i zwiedzają cmentarz" - zauważyła Klimaszewska.
Szacuje się, że rocznie około pół miliona turystów, głównie z Polski, odwiedza Rossę - cmentarz, który jest pomnikiem narodowym Polski, liczącym blisko 250 lat.
Tu spoczywa serce marszałka Józefa Piłsudskiego, są groby jego matki, brata, siostry i pierwszej żony. Pochowani są tutaj profesorowie Uniwersytetu Stefana Batorego, m.in. historyk Joachim Lelewel, nauczyciel Adama Mickiewicza. Są tu też groby poety Władysława Syrokomli, archeologa i pisarza Eustachego Tyszkiewicza, rzeźbiarza i architekta Antoniego Wiwulskiego. Na Rossie jest pochowany ojciec Juliusza Słowackiego - Euzebiusz Słowacki, a także ojczym poety, profesor patologii August Becu, malarz Franciszek Gucewicz, dwoje dzieci Stanisława Moniuszki i wiele innych osób. Rossa nie pozostawia nikogo obojętnym. Swym wyglądem jednych zasmuca, innych zachwyca.
Rossa - jak każdy inny wileński stary cmentarz - jest bardzo charakterystyczna. Leży na wzgórzach porośniętych trawą i starodrzewem, a w dolinach porozrzucane są fragmenty nagrobków i pomników. Brak tu regularnych alejek. Panuje pozorny chaos, co jednocześnie tworzy całość. Ten cmentarz przypomina architekturę Wilna.
"Na pierwszy rzut oka wileńska zabudowa wydaje się chaotyczna, ale kiedy zaczynasz ją zgłębiać, okazuje się, że wszystko ma tu swój sens" - powiedziała członkini Społecznego Komitetu Opieki nad Starą Rossą Halina Jodkiałło, która w tym roku po raz 19. będzie kwestowała na Powązkach na rzecz odbudowy starej Rossy.
Uwagi i komentarze na temat tego tekstu prosimy
kierowac pod adres
listy@gazetagazeta.com
Zastrzegamy sobie prawo do publikacji nadeslanych listów, a takze
do ich skracania.