Dziennik Polonii w Kanadzie
   
Strona główna | Ogłoszenia | Księgarnie | Redakcja | O nas | About us
Uaktualnione: 10 pazdziernika, 2008
 
 
GAZETA - dziennik poloni kanadyjskiej
   

 

Front Page 
ARCHIWUM SPRAW NAJCIEKAWSZYCH
LISTY OD CZYTELNIKÓW
Robert Dziekański
Komentarze, opinie
Polska
Europa
Świat
Kanada
Ontario
Toronto
USA
Polonia
Pomóżmy innym
Historia mało znana
Biznes
Finanse
Kultura
Film
List oceaniczny - dodatek kulturalny
Dobre rady
Prawo
W krzywym zwierciadle
Polonia Przyszłości
Zdrowe ciało, zdrowy duch
Różności
Nauka i technika
Kółka (4 albo 2)
Sport
Kabaret pod Bańką

Komentarze i pytania

merytoryczne
do redaktora:

Małgorzata Bonikowska
webedytor@gazetagazeta.com

techniczne
do webmastera:

Tomek Kniat
webmaster@gazetagazeta.com

W 2006 roku odwiedziło nasze strony 226,426 czytelników!

196,877 w 2005

122,542 w 2004.




Prawo

Czy to była deportacja?
Izabela Kowalewska
Oct 10, 2008
  > Wersja do drukowania
> Wyślij e-mailem


Z cyklu: Imigracja do Kanady - "Ask Isabella"


Pytanie: Mieszkam i pracuję w Irlandii razem z żoną i chcielibyśmy przyjechać do Kanady na 2 tygodnie odwiedzić mojego brata z rodziną. Teraz nie ma już wiz, więc ciekawi mnie, czy to jest możliwe w mojej sytuacji. Otóż byłem już w Kanadzie przez dobrych parę lat kilka lat temu. Składałem prośbę o azyl (refugee), a potem adwokat złożył podanie humanitarne, które nie zakończyło się pozytywnie. Rząd Kanady kupił mi bilet lotniczy pierwszej klasy i sam zgłosiłem się na lotnisko, a nie zostałem doprowadzony do samolotu w kajdankach - wydaje mi się więc, że nie zostałem deportowany z Kanady. Nawet osoby, które zapłaciły za mnie kaucję - dostały tę kaucję z powrotem.

Naprawdę nie mam zamiaru pozostać w Kanadzie nielegalnie - mam dobre życie w Irlandii i jestem w stanie nawet zapłacić kaucję za moje wpuszczenie do Kanady na 2 tygodnie urlopu i aby zapoznać żonę z moim bratem i jego rodziną.

Odpowiedź: Bardzo często o-trzymuję takie telefony i e-maile od osób, które wyjechały z Kanady i chcą tu przyjechać po raz kolejny, a nie są pewne, czy były deportowane. Od słowa do słowa dowiaduję się całej historii - osoba przebywała w Kanadzie przez kilka lat, składała podanie o azyl, była aresztowana i zwolniona, i ciągle nie jest pewna, czy została z Kanady deportowana, czy nie. Czy była to deportacja, czy też nie?

W jaki sposób zorientować się, czy była to deportacja?

Przede wszystkim trzeba wrócić do momentu składania podania o azyl. Wszyscy, którzy składają podanie o azyl, podpisują warunkowy rozkaz wyjazdu z Kanady. To jeszcze nie jest deportacja. Jest to tylko rozkaz Immigration dla składającego prośbę o azyl, mówiący, iż jeśli prośba o azyl spotka się z odmową, osoba ta będzie miała 30 dni na wyjazd z Kanady - wtedy to nie będzie deportacja (!) - (albo będzie mogła złożyć odwołanie od negatywnej decyzji, co odłoży wejście w życie deportacji do czasu decyzji sądu odwoławczego). Jeżeli zaś nie wyjedzie w ciągu 30 dni po odmowie prośby o azyl, albo po decyzji odmownej sądu odwoławczego - wtedy 31-go dnia, automatycznie, wchodzi w życie nakaz deportacji takiej osoby. Aby zrozumieć to dokładnie - nie znaczy to wcale, iż po taką osobę przyjdzie policja imigracyjna i w kajdankach doprowadzi ją do samolotu. Od momentu wejścia w życie rozkazu deportacji do momentu rzeczywistego deportowania może minąć wiele miesięcy, może nastąpić wiele różnych procedur imigracyjnych - między innymi można składać inne podania, odwoływać się od negatywnych decyzji, rozpoczynać procedurę powstrzymania lub odroczenia deportacji - i wiele innych. Są to skomplikowane prawne procedury, więc aby nie komplikować jeszcze bardziej - jednym słowem powiem tak: jeżeli ktoś składał prośbę o azyl, czyli refugee, i prośba ta nie została rozpatrzona pozytywnie, a osoba prędzej czy później (ale po więcej niż 30 dniach od negatywnej decyzji trybunału rozpatrującego tę prośbę, lub sądu rozpatrującego odwołanie) - w końcu wyjechała z Kanady - to taka osoba została faktycznie z Kanady deportowana. I nie musiało się to odbyć w kajdankach, aby była to deportacja! Deportacja pod eskortą, w kajdankach - to szczególne tylko przypadki. Nawet nie musiał taki człowiek wyjeżdżać z biletem kupionym przez rząd kanadyjski, bowiem w wielu przypadkach osoby deportowane decydują same kupić sobie bilet lotniczy (z przeróżnych powodów ma to sens i tak właśnie powinno się zrobić jeśli ktoś planuje wrócić do Kanady, ponieważ na przykład jest sponsorowany przez męża/żonę).

Wracając do wyjazdu. Otóż teraz jesteśmy już pewni, że osoba została z Kanady deportowana - bowiem władze imigracyjne w praktyce wykonały tę deportację - osoba wyjechała z Kanady.

Pytanie teraz pojawia się, czy taka osoba może tutaj powrócić?

Przede wszystkim powinni sobie Państwo zdawać sprawę, iż deportacja jest nieodwracalna, pozostaje na całe życie. Osoba deportowana nigdy już nie może przyjechać do Kanady. A już na pewno nie "ot tak sobie, na wakacje".

Osoba, wobec której wykonano rozkaz deportacyjny, może powrócić do Kanady tylko wtedy, gdy uzyska pozwolenie na wjazd wydane przez Ministra Imigracji Kanady. Takie pozwolenie wydawane jest tylko w ważnych, a raczej w bardzo ważnych przypadkach, z bardzo ważnych powodów.

Jakie to mogą być powody? Podam dwa bardzo szczególne przykłady, po których Państwo sami się zorientują, jaki jest stopień ważności, który trzeba pokonać, aby otrzymać pozwolenie na przyjazd do Kanady po deportacji.
Przykład nr 1: Osoba uprzednio deportowana z Kanady jest sponsorowana przez męża/żonę, stałego mieszkańca Kanady lub obywatela. Jest to jedna z najczęściej spotykanych sytuacji.

Przykład nr 2: Osoba uprzednio deportowana jest dzieckiem obywatela kanadyjskiego, który bardzo ciężko zachorował i grozi mu nawet śmierć, albo... już umarł.

Oczywiście, powtarzam raz jeszcze - są to tylko przykłady, a sytuacji jest nieco więcej kiedy pozwolenie na powrót może być wydane, ale wszystkie one muszą być tak ważne jak te dwie opisane powyżej!

Wniosek: Jeżeli ktoś był deportowany z Kanady i zamierza przyjechać tu "na wakacje" - lepiej będzie jak wykupi sobie wakacje w innym rejonie świata - na wybór na pewno nie będzie narzekać. Jasno wynika, iż o wiele łatwiej będzie pojechać gdzie indziej i tam spędzić przyjemnie urlop, niż próbować głową przebić mur i przylatywać do Kanady. Nie sądzę, że pozwolą po prostu... odwiedzić brata.

Uwaga: sytuacja opisana powyżej jest tylko przykładem na potrzeby tego artykułu, i zbieżność z czyjąkolwiek sytuacją osobistą jest tylko przypadkowa.

Izabela Kowalewska
Konsultant Imigracyjny

Zapraszam wszystkich zainteresowanych sprawami imigracyjnymi Kanady do zadawania pytań.
Można do mnie dzwonić do biura: 416-604-3325, lub przesłać e-mail:
e-immigration@bellnet.ca.

IZABELA KOWALEWSKA JEST CZŁO-NKIEM CANADIAN SOCIETY OF IMMIGRATION CONSULTANTS (CSIC) - LICENCJA ZAWODOWA NUMER M041014, oraz CANADIAN ASSOCIATION OF PROFESSIONAL IMMIGRATION CONSULTANTS (CAPIC).

© Copyright 2003, 2004, 2005, 2006 by www.gazetagazeta.com

Uwagi i komentarze na temat tego tekstu prosimy kierowac pod adres listy@gazetagazeta.com
Zastrzegamy sobie prawo do publikacji nadeslanych listów, a takze do ich skracania.

Powrót na początek strony

 



Prawo
Śmierć gangstera a swoboda informacji
Komu potrzebny na dodatek system RFID?
Tzw. druga opinia może być zbawienna
IRCS - szansą czy rekompensatą
Imigracja przez pracę - a praca jest
Ogólnokrajowy Dzień Kopania Rudych czyli o nowym obliczu starych uprzedzeń
Czekanie na pobyt a wyjazd z Kanady i wiza amerykańska w czasie wizyty
Bezpieczeństwo kobiet i dzieci
Wolność dzięki tuszy
Conrad Black chce łaski